Suką zostałam w niedzielę obserwując ciekawe zjawisko socjologiczne cudownej
przemiany brzydkiego kaczątka w polską lady Di. Choć flak wywrócił mi się po
raz pierwszy w sobotę, gdy usłyszałam wspominki Oleksego o czułej przyjaźni z
prezydentem. Potem wywracał mi się coraz bardziej w natłoku wzniosłej
hipokryzji, ale ludzkie uczucia zachowałam.
I teraz mi żal.
Żal, że poczułam zwyczajne ludzkie współczucie do Jarka na myśl o tym, że jak
bliźniak identyfikuje brata, to podwójna trau...