tw_wielgus
29.02.12, 18:59
.Jeszcze nie ochłonąłem, jeszcze czuję w nozdrzach zapach helu..
A było tak…. W dniu wczorajszym rozpędzony furgon próbował mnie staranować specjalnie do tego celu przygotowanym hakiem.
Był biały i naprawdę przerażający. Kątem oka ujrzałem jak rusza tyłem z miejsca parkingowego i mierzy w bok mojego auta. W chwilę potem ciszę poranka rozdarł przerażający zgrzyt rozrywanej blachy. Na ziemię posypały się kawałki potłuczonego szkła.
Terrorysta wysiadł ze swojego furgonu i głośno i wyraźnie wypowiedział słowo: k..wa, co pozwoliło mi się zorientować że mam do czynienia z nieprzejednanym kaczystą. Zachowałem szczególną ostrożność gdyż mógł mieć schowany pod kurtką pas toruńskiego dżihadu z ukrytymi w nim ładunkami wybuchowymi. Ale albo w zamieszaniu zapomniał odpalić albo zapalnik zostawił w samochodzie. Zabarykadowałem się i zadzwoniłem po policję, od czegoś przecież są. Trochę się wynudziłem bo przyjechali dopiero po 1,5 h od momentu wezwania. Sprawdziło się. Policjanci potwierdzili moje najgorsze podejrzenia i ukarali go za czyn terrorystyczny mandatem w wysokości 500 złotych.
Ja wiedziałem, że to się tak może skończyć. Wszakże to ja obaliłem kaczym i rozmontowałem IV RP. Zdawałem sobie sprawę z ryzyka, jakie za sobą pociąga wojna z Kaczyńskim i jego Armią Zbawienia. To były tylko kwestia czasu. Zostałem zdradzony o świcie. Poranna mgła, która się potem uniosła, jest koronnym świadkiem w sprawie. Cudem uszedłem z życiem i jutro wybieram się do Częstochowy złożyć wotum dziękczynne.