Chyba nie powinnam tego opisywać, długie to może nikt nie przeczyta.
Byłam znów bardzo młoda i myślenie młodziutkie miałam, nieobciążone
doświadczeniami życia dorosłego. Poznałam pana takiego, że dech zapierało.
Mądry, łagodny i trochę smutny był, piękne oczy miał i ciemne włosy.
Poszliśmy na spacer uliczkami Żoliborza. Nieopodal przystanku autobusowego na
olbrzymich głazach coś, niby taras duży, kamienny. Stał na wysokości drugiego
piętra. A tam nagrobki jego rodziny. Zatrzymywaliśmy ...