bo nie miał z tym nic wspólnego. Cała sprawa miała miejsce, gdy on jeszcze w
Urzędzie nie pracował. Urząd Miejski miał zakupić worki a pieniądze z tego
zakupu miały zasilić jakiś fundusz wyborczy. Jan Sz o którym mowa był
przesłuchiwany w charakterze świadka a nie podejrzanego. Jeśli ta sprawa się
w sądzie potwierdzi to pewnie się okaże kto miał wpływ na to, że pieniądze
które wypłynęły z urzędu miejskiego zasiliły jakiś fundusz wyborczy i czyj to
był fundusz? Zatem trzeba czekać ...