Wracam z koncertu Kultu, na Przymorzu. Kolejka do Gdyni, bodajze 2.43. Ludzi
masa, tyle to jeszcze chyba naprawde nie widzialem na peronie. Podjezdza
kolejka... KROTKA! Pieknie. Ludzie jakos sie zmiescili, chyba nikt nie zostal
na peronie, kto mial jechac. OK wiec. W srodku - tlok. Ludzie jak szprotki (a
moze skoro to studenci to, wg PKP, im to nie przeszkadza?). Malo kto wysiada,
pare osob sie dosiada. Sopot, mysle sobie, polowa wyjdzie. Ale nie, pare osob
wyszlo, a dosiadla sie....