13.09.02, 09:20
powiem ci dlaczego nie chcę się jednoznacznie opowiadać za tymi czy tamtymi.
obrazowo porównałeś to do sikania, a konkretnie do dreptania w miejscu-
dobresmile)
wcześniej odniosłem się do haseł 'śmierć saddamowi', 'śmierć bushowi', które

dla mnie śmieszne. co da atak na irak? pokaże oczywiście potęgę i militarną
stanów. ale czy coś da? saddam jest dyktatorem, nie liczącym sie z nikim, ale
ci prości ludzie, którzy mieszkają w iraku, dostrzegą, że ktoś wchodzi na ich
teren, ktoś uzurpuje sobie prawo do bycia sądzią najwyższym. zraniona duma,
gniew, zwyciężą nad ograniczeniem praw wolnośi? nie wiem.
chcę żeby na świecie był pokój, miłość bliźniego, zgoda, i takie
tam...powiesz
jestem naiwniakiem. być może , ale uważam, że każdy atak powoduje konrtatak.
z
jednej strony uzbrojenie konwencjonalne, z dugiej, z braku środków, terroryzm.
możemy się zastanawiac kto pierwszy zaczął. atak bombowy na odpowiedź
samobójcy-
terrorysty, ale wcześniej były strzały izraelskich żołnieży, wcześniej wolna
'sześciodniowa', wcześniej wojna izraelsko-arabska, wcześniej panowanie
turków,
arabów, wcześniej zienmia izraelitów. i w ten sposób cofamy się do wymarszu z
miasta ur. sam bóg już nie wie o co tam chodzi, i po co stworzył to krwawe
miejsce.
stany w swojej polityce, powiedzmy powojennej dużo mieszały, z jednej strony
dawały narodą wolność, z drugiej strony niejako uzależniały tym od siebie i
stawały się wrogiem innych. polityka jest dziedziną tak zakręconą, ze trudno
to
wszystko do końca zrozumieć. trudno też zrozumieć brak konsekwencji ameryki:
najpierw talibowie są sojusznikiem, później wrogiem, w wojnie iracko-
irańskiej,
irak jest sojusznikiem, teraz wrogiem, generał noriega (szkolony w stanach)
najpierw sojusznik, później wróg (dobry skutek interwencji to obalenie
dyktatury w panamie). tylko pytanie. w tym czasie np.argentyna też była
opanowana przez juntę wojskową, dlaczego amerykanie tam nie interweniowali?
bo
tam nie było kanału panamskiego. czy amerykanie byli oburzeni torturami,
egzekucjami, masowymi mordami w argentynie? pewnie byli, ale dlaczego nie
interweniowali?
wszystkie gadki o uciśnionych o pomocy są piękne. ale dobre do przemówień
prezydenckich. liczy się interes.
podziwiam amerykę za wolność, za przestrzeń, za zaradność i za wiele innych
rzeczy,ale nie przyjmuje do wiadomości hasła busha, że w wojnie z
terroryzmem,
kto nie jest z nami jest przeciwko nam. termin 'wojna z terroryzmem' tez się
pięknie wypaczył. uzywa go putin, w walce z czeczenami, izrael w walce z
arabami, indie, pakistan. początkowo dobre intencje dały zielone światło.
piszę długo i ględzę, pewnie nie masz czasu tego czytać (taki świat, to tempo
życia), ale nadal dodtrzymuję, ze nie będę rzucał radykalnych haseł. wszelka
ortodoksja, wszelkie zaślepienie, fanatyzm nie jest dobrym rozwiązaniem
problemów tego świata.
w wyrazami szacunku
muszek0
Obserwuj wątek

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka