jw1969
18.02.11, 20:47
Anegdotka dotyczy pewnego posła na Sejm RP. Jest całkowicie wyssana z palca i chociaż wiem, ze żarty oparte na nazwiskach nie są w najlepszym guście, to ta dykteryjka wydaje mi się dość interesujaca (chciałem napisać smakowita, ale to chyba nie jest najszczęśliwsze słowo).
We wczesnej młodości przyszły pan poseł chodził, ma się rozumieć, do szkoły. A tam koledzy w żaden sposób nie mogli zapamietać, jak ma na imię, i używając formy zdrobniałej zmieniali w niej jedną literę, w wyniku czego powstawało inne zdrobniałe, popularne imię męskie. By to ukrócić, nasz bohater umieścił na gazetce ściennej swoje zdjęcie, a pod nim podpis:
IMIĘ (nie IMIĘ) NAZWISKO.
Napis wzbidził niezamierzoną wesołość i wkrótce został zdjęty, ale od tego czasu nikt już nie mylił imienia chłopca.
Należy odtworzyć treść napsu, tj. podać nazwisko oraz oba imiona.