Co dla was znaczy być 'countrowcem',kierować się wartościami wypływającymi z
kultury country?Czy w ogóle coś takiego dla was istnieje?
Lonstar kiedyś powiedział w wywiadzie udzielonym dla magazynu Nasz Ślub [

]:
"Być cowboy'em, to znaczy być kumplem, zaufanym przyjacielem sprawdzonym w
potrzebie, być politycznie niepoprawnym, walić prosto z mostu prawdę, choćby
gorzką, być romantykiem i buntownikiem. Cowboy jest człowiekiem otwartej
drogi"
Zgadzam się z nim prawie zupełnie poza tym,że prawdę trzeba 'walić prosto z
mostu'-myślę,że można zrobić to subtelniej i również skutecznie.A może
Lonstar nie myślał przy tym o countrygirls

? Dodałabym do tej listy wielki
szacunek dla wartości rodzinnych i jednocześnie poczucie humoru, umiejętność
bawienia się też wtedy ,gdy nie wszystko dobrze idzie.(I've got Friends in
Low Places where the whiskey drowns and the beer chases the blues away. And
I'll be okay

).
Hmm,taki się troszkę poważniejszy zrobił temat ale chyba warto podyskutować o
tym .Co myślicie?
Garthanka.