Dodaj do ulubionych

cz.II Villandry... Château de Valençay

17.02.13, 18:05
Było kilka minut przed godziną 16 kiedy opuszczałyśmy Montrésor, do Valençay wg kierunkowskazu, było 21km... wiedziałam, że pałac Valençay można zwiedzać w październiku do godziny 17:30, ostatnie wejście 45minut przez zamknięciem – czyli... jeśli chcemy go jeszcze obejrzeć z bliska, wejść do pałacu i pospacerować po ogrodzie, musimy tam być najpóźniej o 16:45... no ale co to jest 21km – bocznymi drogami na których nie ma korków – góra 20 minut jazdy, nawet przy ograniczeniu prędkości do 50km/h, a ograniczenia nie było...
Przecież mamy w końcu navi, poprowadzi nas jak po sznurku... no i prowadził.
W pewnym momencie nakazał mi skręcić w prawo – kiedy zobaczyłam tę polną dróżkę, która nie wiadomo było gdzie i jak się kończy, postanowiłam jednak nie ryzykować. Samochód ma niskie zawieszenie i gdybym tam utknęła, to już na dobre.

Dawno temu jadąc innym scirocco dobiłam tłumikiem do „falującej” DDR-owskiej autostrady i skutki tego były opłakane.

Minęłyśmy więc tę wskazywaną przez navi polną dróżkę... za chwilę, pojawiła się podobna, chociaż wyglądała już nieco lepiej, navi uparcie polecało mi skręcać w prawo, ale nadal nie miałam odwagi pchać się na dosyć niepewnie wyglądającą drogę... tym sposobem, 21 km zamieniło się w 40... dopiero po powrocie spojrzałam na kupione przez nas bilety wstępu do pałacu i ogrodów Valençay ... miały godzinę wystawienia 16:44...

https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1ve-d5e2.jpg

https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1vc-228b.jpg
Obserwuj wątek
    • al-szamanka Re: cz.II Villandry... Château de Valençay 18.02.13, 21:28
      Miałyśmy szczęście, zapewne cała gromada Orbsów nas prowadziła.
      Jedna minuta... chyba czarodziejska, magiczna na pewno big_grin
      • m.maska Re: cz.II Villandry... Château de Valençay 18.02.13, 21:32
        No i warto bylo.... zreszta co tu duzo pisac, warto byloby tam, w dolinie Loary, pobyc jeszcze caly tydzien...na pewno bysmy sie nie znudzily...
    • m.maska Château de Valençay 19.02.13, 11:19
      Zbudowany na zboczu na południu doliny Cher, zamek Valençay jest otoczony pięknym ogrodem w stylu francuskim, po którym swobodnie spacerują czarne łabędzie, kaczki i pawie.

      Jest najbardziej na południowy-wschód wysuniętym zamkiem spośród zamków zaliczanych do zamków nad Loarą.

      https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1vh-0325.jpg

      https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1vj-be53.jpg

      https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1vk-6192.jpg
      • al-szamanka Re: Château de Valençay 19.02.13, 16:30
        m.maska napisała:


        > https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1vj-be53.jpg
        >
        > https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1vk-6192.jpg
        >


        Pamiętam jak polowałyśmy na te pawie, a one... bezczelne były, traktowały nas jak powietrze big_grin
        • m.maska Re: Château de Valençay 19.02.13, 16:43
          No sorry, ale nie polowalysmy w sensie polowania, polowalysmy z aparatem fotograficznym i prosilysmy zeby ogon rozlozyly... nie byly zainteresowane... smile
          • m.maska Château de Valençay - trochę historii 20.02.13, 18:10
            Valençay jest zamkiem epoki późnego renesansu i jego czas nie jest tak odległy. Największy rozkwit przypada na okres kiedy jego właścicielem był książę Benewentu, Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord. Ale już wcześniej mury Valençay niejedno widziały. Bogactwo Valençay od czasu renesansu zawsze było związane z polityką państwa i jego finansami.

            Valençay pojawia się w kronikach w XIII wieku, ale budowę zamku zapoczątkował Robert d’Estampes. Robert d’Estampes, szambelan Karola VII kupił posiadłość Valençay od rodziny Chalon-Tonnere, która to z kolei otrzymała ją od Burgundów(boczna linia królewskich Walezjuszów).

            Jest to najbardziej na południowy-wschód wysunięty zamek spośród zamków nad Loarą, co wyjaśnia niejako, dlaczego znalazł się w posiadaniu Burgundów.
            Jacques d’Estampes, potomek Roberta ożenił się z córką bogatego finansisty Jean Bernard d’Estiau i rozpoczął budowę zamku. Wzorując plany na położonym w pobliżu zamku Veuil, należącym do jego wuja ze strony matki, Jean Hurault.

            cdn.

            https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1vo-7e3b.jpg

            po zamku Veuil pozostały tylko ruiny
            • m.maska Re: Château de Valençay - trochę historii 21.02.13, 01:07
              Budowla składa się z wieży strażniczej, którą obejmują dwa skrzydła. Lewe posiada tylko parter, prawe jest dwupiętrowe. Wieża strażnicza jest typowa dla zamków tamtej epoki. Okres wojen feudalnych nie był jeszcze tak odległy. Cztery narożniki zwieńczają smukłe wieżyczki otoczone dekoracyjnym murem. Eleganckie kominy i lukarny są typowym elementem renesansu.

              Około polowy XVII wieku, Dominik d’Estampes powiększył zamek, dobudowując skrzydło w stylu jońskim. Co zrobiłby John Law, gdyby rzeczywiście udało mu się kupić zamek Valençay? Ten szkocki finansista nigdy nie stał się właścicielem zamku, ponieważ król dowiedziawszy się o jego bankructwie natychmiast anulował umowę kupna. Za Ludwika XVI generalnym najemcą został Charles Legendre de Villemorien i znowu zmienił się wygląd zamku. Dobudował on południową wieżę, Tour Nueve(nowa wieża) i ozdobił narożnikowe skrzydło dodając elegancki portyk.

              https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1vp-7b47.jpg
              • m.maska Re: Château de Valençay - trochę historii 21.02.13, 13:12
                Podczas Rewolucji Francuskiej, budowla sporo ucierpiała, ponieważ generalni najemcy nie mogli kontynuować inwestycji.

                W roku 1803, Bonaparte ułatwił nabycie Valençay swojemu ministrowi spraw zagranicznych, jego właścicielem został Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord. Tym sposobem, Napoleon mógł w Valençay przyjmować zagranicznych gości, tym bardziej, że w bliskiej odległości znajdowała się pagoda zamku Chanteloup. Jednak nowy właściciel nie był tak naprawdę panem Valençay. Od 1808 do 1814 roku, Napolen zobowiązał Talleyrand’a do ochrony hiszpańskich Bourbonów, których usunął z tronu. Królewskie dzieci odkryły tam wolność, która w Madrycie nie była im dostępna. W roku 1813 zgodnie z traktatem z Valençay, powrócili na hiszpański tron a kiedy opuszczali to cudowne miejsce, zabrali ze sobą portret swojego przodka Ludwika XIV.

                W tamtym okresie Valençay było trzecią co do wielkości posiadłością we Francji, należało do niej: 12 000 hektarów pól, ponad sto gospodarstw rolnych, pola, winnice i lasy. Sam pałacowy park rozciągał się na stu hektarach.

                https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1vr-806f.jpg

                Parc & Château de Valençay - obecnie
                • m.maska Re: Château de Valençay - trochę historii 22.02.13, 01:50
                  Cesarstwo się rozpadło, Bourbonowie powrócili na hiszpański tron,Talleyrand latem zamieszkiwał Valençay, zimy spędzał w Paryżu. Zamek stał się twierdzą francuskiej polityki. Ponadto, Talleyrand interesował się ogrodami. To pod jego kierownictwem zamieniono zamkowe fosy w parki, przekształcono Jardin de la Duchesse w bardzo ładny klasyczny francuski ogród, do którego schodzi się szerokimi schodami i który na południu przechodzi w taras nad rzeką Nahon.
                  Zamek znajdował się w rękach rodziny Talleyranda do roku 1979, kiedy to został odkupiony przez Stowarzyszenie Ochrony Francuskich Zamków.

                  https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1w0-81b0.jpg

                  drogę od zamku na Place Talleyrand znaczą wpuszczone w ulicę "kapselki" z wizerunkiem Talleyranda

                  https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1w1-7776.jpg

                  Pomnik Talleyranda na Place Talleyrand w Valençay
                  • m.maska Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord 22.02.13, 01:53
                    to nieslychanie barwna postac w historii Francji i jesli kogos zainteresuje to oczywiscie z latwoscia znajdzie mase materialow na jego temat... tutaj link na wiki

                    pl.wikipedia.org/wiki/Charles-Maurice_de_Talleyrand-P%C3%A9rigord
                    • m.maska Re: Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord 22.02.13, 16:10
                      Powyżej wspomniany artykuł jest dosyć obszerny, zapewne nie każdemu będzie się chcialo go przeczytać - a to ciekawa postać była...
                      Dlatego zacytuje tutaj końcówkę tego co na wiki... z polskim akcentem - Talleyrand odegrał też niemałą rolę podczas kongresu wiedeńskiego

                      z wiki

                      Życie prywatne

                      Za czasów konsulatu, z powodu zgorszenia żon ambasadorów, Napoleon postawił mu ultimatum: albo ożenić się z domowniczką Katarzyną Grand, albo zostać kardynałem i przestrzegać celibatu. Talleyrand wybrał to pierwsze, żeniąc się 10 września 1802 i pozostając w związku małżeńskim z Katarzyną Grand-Talleyrand. Mimo to przez wiele lat pozostawał w związku z Dorotą de Talleyrand-Périgord, księżną Dino, żoną swego bratanka Edmunda de Talleyrand. Od 1807 r. pozostawał przez niemal 30 lat w związku z bratanicą Stanisława Augusta Marią Teresą z Poniatowskich Tyszkiewiczową, którą zabrał z Warszawy i z którą był wyjątkowo związany uczuciowo – wbrew swemu charakterowi – aż do śmierci.

                      Podsumowanie

                      Do historii przeszedł jako zręczny dyplomata, cyniczny i bezwzględny. Stanowił najdoskonalsze wcielenie typowego dla swej epoki pragmatyka, amoralnego polityka i męża stanu, choć inni widzą w nim żarliwego patriotę niezmiennie walczącego o francuską rację stanu, mimo zmieniających się okoliczności.

                      W obiegowej opinii Francuzów stał się symbolem wiarołomstwa i politycznego cwaniactwa. Jego zachowanie było krytykowane przez wielu wybitnych ludzi kultury i sztuki (m.in. Victora Hugo, Stendhala, Balzaka). Mimo to jest ceniony ze względu na swoje niewątpliwe osiągnięcia dla dobra kraju, np. w czasie kongresu wiedeńskiego.

                      W filmie Napoleon z 2002 roku jego postać odtworzył John Malkovich.
                      • m.maska Re: Charles-Maurice de Talleyrand-Périgord 25.02.13, 22:45
                        Telleyrand odegrał niemało rolę w okresie Cesarstwa, a zamek Valençay był świadkiem wielu politycznych wydarzeń w tamtych czasach - toteż nic dziwnego, że w gablotach znajdują się mapy ówczesnej Europy, na których widać jak zmieniał się układ wpływów...

                        https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1wb-ea20.jpg

                        wiosna 1812

                        https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1wc-d095.jpg

                        wiosna 1813
        • m.maska Re: Château de Valençay 23.02.13, 15:45
          Valençay już w roku 1653 zyskał u rodziny królewskiej miano „bajecznego” zamku, tym bardziej, że był także zamkiem obronnym.

          Do Valençay przybyła wtedy bratanica Ludwika XIII, córka Gastona Orleańskiego, której nadano przydomek „Grande Mademoiselle” znana z ognistych wyznań do księcia de Lauzun, Valençay ją zachwycił, zanim jeszcze Villemorien go przebudował.

          „Przybyłam do Valençay z zachodem Słońca i wydawało mi się, że znalazłam się przed zaczarowanym pałacem. Zamek posiada najpiękniejsze i najwspanialsze skrzydło mieszkalne na świecie. Także dziedziniec na który wchodzi się przez galerię kolumnową jest cudowny....”

          https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1w7-9204.jpg

          dziedziniec Château de Valençay
          • m.maska Château de Valençay - Grand Salon 25.02.13, 20:56
            Wielki salon

            Wspaniały salon Talleyranda w którym w okresie Cesarstwa odbywały się, nad brzegami Loary, wielkie bale. 26 miejsc siedzących, wzory na tapicerce tworzą haftowane liście, które można znaleźć w ogrodach i każdy wzór jest inny. Delikatne wzory wykonane przez damy dworu hiszpańskiego, które zostały tam zesłane na banicję. Iskrzące kryształowe żyrandole rozświetlają meble w stylu empire, meble ustawione na kosztownych dywanach Savonnerie. W tej eleganckiej oprawie Talleyrand przyjmował wielu znakomitych gości, bywali tam między innymi Thiers, Balzac, Decazes, Ksiecia Orleanu i George Sand.


            http://s1.directupload.net/images/130225/i9a2elpb.jpg
            • m.maska Re: Château de Valençay - Grand Salon 25.02.13, 22:00
              https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wa-3f53.jpg

              a tutaj już zbliżenie tych foteli... rzeczywiście, każdy jest inny...
              • al-szamanka Re: Château de Valençay - Grand Salon 25.02.13, 22:07
                m.maska napisała:

                > https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wa-3f53.jpg
                >
                > a tutaj już zbliżenie tych foteli... rzeczywiście, każdy jest inny...


                Ciekawe, że podczas zwiedzania w ogóle nie zauważyłyśmy, że hafty są różne.
                Zbyt wielu bodźców na raz nie można natychmiast przerobić, wszystko musi się dopiero pookładać.
                A salon był bardzo eleganckibig_grin
            • m.maska Château de Valençay - Grand Salon 26.02.13, 17:18
              Kazda z komnat ma tam swoja nazwe... oto WIELKI SALON

              https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wd-d20b.jpg

              https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1we-d691.jpg

              https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wf-4ebd.jpg
              • m.maska Château de Valençay - Le Salon de musique 26.02.13, 17:20
                SALON MUZYCZNY

                https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wg-7942.jpg

                https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wh-8aec.jpg
                • m.maska Château de Valençay - La Salle à manger 26.02.13, 17:23
                  SALON JADALNY

                  https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wi-5052.jpg

                  https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wj-f7e2.jpg
                  • m.maska Château de Valençay -La chambre de Madame de Staël 26.02.13, 17:31
                    POKÓJ MADAME STAËL

                    https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wl-d3b1.jpg

                    a kim była Madame de Staël , tutaj można poczytać... pl.wikipedia.org/wiki/Madame_de_Sta%C3%ABl
                    • m.maska Château de Valençay - La chambre du Prince 26.02.13, 17:33
                      POKÓJ KSIĘCIA (TALLEYRAND)

                      https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wm-3008.jpg

                      https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wn-466a.jpg
                      • m.maska Château de Valençay - La chambre du Roi d’Espagne 26.02.13, 17:35
                        KOMNATA KRÓLA HISZPANII

                        https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wo-ab8a.jpg
                        • m.maska Château de Valençay -La chambre Dino 26.02.13, 17:42
                          KOMNATA KSIĘŻNEJ DINO

                          i znowu akcent polski... ale o tym można poczytać w wiki...

                          pl.wikipedia.org/wiki/Dorota_de_Talleyrand-P%C3%A9rigord
                          https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wq-0a65.jpg

                          https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wp-ca43.jpg
                          • m.maska Château de Valençay - La chambre Bénévent 26.02.13, 17:49
                            KOMNATA KSIĘŻNICZKI BENEWENTU

                            Madame Talleyrand-Périgord, Princesse de Bénévent - była żoną Talleyranda znana z wielkiej urody.

                            https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1ws-5f14.jpg

                            https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wr-4c5b.jpg
                            • m.maska Château de Valençay - Le Salon bleu 26.02.13, 17:52
                              SALON BŁĘKITNY

                              https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wt-8cbd.jpg

                              https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wu-123b.jpg

                              https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wv-6ee6.jpg
                              • m.maska Château de Valençay - Le cabinet Périgord 26.02.13, 17:54
                                GABINET TALLEYRAND'A

                                https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1ww-269d.jpg
                                • m.maska Château de Valençay - galeria obrazów, schody 26.02.13, 17:59
                                  wszystko bardzo eleganckie i "bogate"...

                                  https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wx-3837.jpg

                                  https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1wy-add2.jpg

                                  https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1x0-da49.jpg

                                  https://www.bilder-hochladen.net/files/big/itqm-1x1-7b66.jpg
                                  • m.maska Park & Château de Valençay 26.02.13, 18:02
                                    Na koniec było jeszcze trochę czasu, żeby pochodzić po ogrodach w poszukiwaniu czarnych łabędzi, niestety napotkałyśmy wyłącznie pawie...

                                    https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1x2-ee8f.jpg

                                    https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1x3-3baa.jpg
                                    • al-szamanka Re: Park & Château de Valençay 26.02.13, 18:41
                                      No i jak na fotkach widać, niebo było błękitne, pogoda piękna na tyle, że Ty wytrzymywałaś z krótkim rękawkiem, a ja ściągnęłam kurtkę... chociaż parasolką na wszelki wypadek wywijam - pewnie chmury nią przegoniłambig_grin
                                      • m.maska Re: Park & Château de Valençay 26.02.13, 18:59
                                        al-szamanka napisała:

                                        > No i jak na fotkach widać, niebo było błękitne, pogoda piękna na tyle, że Ty wy
                                        > trzymywałaś z krótkim rękawkiem, a ja ściągnęłam kurtkę... chociaż parasolką na
                                        > wszelki wypadek wywijam - pewnie chmury nią przegoniłambig_grin

                                        "Nie wytrzymywalam z krotkim rekawkiem", a raczej nie wytrzymywalam we wdzianku, ktore zdjelam i nosilam pod pacha....
                                        • al-szamanka Re: Park & Château de Valençay 26.02.13, 19:58
                                          Ja kurtki też nie chciałam nosić, dlatego się nią przepasałambig_grin
                                          • m.maska Re: Park & Château de Valençay 26.02.13, 21:11
                                            Tak jak udalo nam sie w ostatniej chwili wejsc do zamku, tak chyba dobrze sie stalo, ze nie przyjechalysmy wczesniej, bo i tam padac musialo niezle....

                                            https://www.bilder-hochladen.net/files/itqm-1x4-ea15.jpg

                                            Przeciez to co widac wokol tej fontanny, to nie z fontanny, a z nieba polecialo.... kiedy wysiadalysmy z samochodu, tez musialysmy uwazac, zeby nie wdepnac w kaluze....
                                    • m.maska Château de Valençay - kilka fotek 28.02.13, 02:42
                                      picasaweb.google.com/118383654505218407363/ParkChateauDeValencay#
                                      • al-szamanka Re: Château de Valençay - kilka fotek 28.02.13, 13:33
                                        m.maska napisała:

                                        > picasaweb.google.com/118383654505218407363/ParkChateauDeValencay#


                                        Ha, Maseczko, ilekroć spojrzę na ten bilet, to za każdym razem mam wielką radochę.
                                        Minuta! Tylko i aż minuta... Twoje kalkulacje czasowe są genialne!!!
            • al-szamanka Re: Château de Valençay - videoclip 05.03.13, 17:14
              m.maska napisała:

              >
              Maseczko, doszłaś do nieprawdopodobnej perfekcji!
              Pokazujesz fortepian i w tym samym momencie rozlegają się mocno zdecydowane dźwięki tego instrumentu. Niesamowita ta Twoja dbałość o szczegóły!
              Świetne!
              • m.maska Re: Château de Valençay - videoclip 05.03.13, 17:22
                staram sie jak moge smile
                • m.maska Re: Château de Valençay - videoclip 05.03.13, 17:28
                  Jeszcze cztery dni i minęłoby dokładnie sześć miesięcy od dnia w którym wróciłyśmy z naszej czterodniowej wycieczki o Francji... pół roku potrzebowałam, żeby te cztery dni "przerobić" a przecież to jeszcze nie koniec naszych przygód - była jeszcze Odyseja powrotna i to nie było takie ot coś... różne zawirowania podczas drogi powrotnej sprawiły, że przyjechałyśmy do Basi dwie trzy a nawet trzy godziny później niż się spodziewałam...
    • m.maska ...wracamy 05.03.13, 18:57
      Była godzina 17:36 kiedy zrobiłam ostatnia fotkę na Place Tallyerand.
      Kiedy przyjechałyśmy do Valençay minęłyśmy ten placyk, AL dojrzała tam piekarnię... teraz był czas, żeby przed powrotem kupić jeszcze kilka bagietek.

      Tego dnia rano opuściłyśmy hotel w Amboise krótko po godzinie siódmej, teraz próbuję sobie przypomnieć kiedy żeśmy jadły, przypominam sobie tylko, że zjadłam jedno chinois, tylko dlatego, że czekałyśmy kilka minut na otwarcie ogrodów Villandry o godzinie dziewiątej. Potem były winogrona w ogrodach a potem nie było już czasu nawet na to żeby pomyśleć o jedzeniu - za to kiedy opuściłyśmy zamek Valençay, zauważyłyśmy, że (chyba) należy coś zjeść, zanim ruszymy w drogę powrotną.
      W piekarni AL spytała o restaurację i wtedy się zaczęło - czy po francusku można prosto... chyba nie można - opis drogi, którą musiałybyśmy pokonać był tak skomplikowany, że zrezygnowałyśmy z poszukiwań, przecież jesteśmy we Francji a nie na pustyni - przed nami był jeszcze niezły kawałek drogi zanim dojedziemy do autostrady - na pewno po drodze znajdzie się jakaś restauracja... nic bardziej mylnego...
      • al-szamanka Re: ...wracamy 05.03.13, 21:16
        m.maska napisała:

        > W piekarni AL spytała o restaurację i wtedy się zaczęło - czy po francusku możn
        > a prosto... chyba nie można - opis drogi, którą musiałybyśmy pokonać był tak sk
        > omplikowany, że zrezygnowałyśmy z poszukiwań, przecież jesteśmy we Francji a ni
        > e na pustyni


        Taki opis słyszałam ostatnio x lat temu na wsi.
        A teraz we Francji... a wyglądało to mniej więcej tak:
        - Pojedziecie 200m prosto, potem skręcicie za kwiaciarnią w lewo, a za złamaną brzozą jeszcze raz w lewo. Miniecie pole kukurydzy, ale jej już tam nie ma, bo skoszona, za starą szopą w prawo, ale nie za tą zółtą, tylko za tą z zielonymi drzwiami... itp., itd.
        Słuchałam potakując ruchami głowy, ale gdy pani zaplątała się przy remizie strażackiej i już nie była pewna czy dalej prosto, albo może zboczyć - zrezygnowałam smile
        • m.maska Re: ...wracamy 05.03.13, 21:30
          pamiętam, że był tam jeszcze sklep rybny i przerażenie w Twoich oczach też pamiętam.... big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
          • al-szamanka Re: ...wracamy 05.03.13, 22:13
            m.maska napisała:

            > pamiętam, że był tam jeszcze sklep rybny i przerażenie w Twoich oczach też pami
            > ętam.... big_grinbig_grinbig_grinbig_grin


            no bo jak tu taki wykład ktos robi, a szczegóły jak z kabaretu...
            • m.maska Re: ...wracamy 05.03.13, 22:16
              i to sa wrazenia wprost jak z wycieczki... wielu twierdzi, ze koniecznie chce miec podczas podrozy bliskie kontakty z mieszkancami - no to mialas... szczegolnie kiedy weszlas do "tabaku" z zamiarem kupna znaczkow... big_grinbig_grinbig_grinbig_grin
              • al-szamanka Re: ...wracamy 05.03.13, 22:45
                m.maska napisała:

                > i to sa wrazenia wprost jak z wycieczki... wielu twierdzi, ze koniecznie chce m
                > iec podczas podrozy bliskie kontakty z mieszkancami - no to mialas... szczegoln
                > ie kiedy weszlas do "tabaku" z zamiarem kupna znaczkow... big_grinbig_grinbig_grinbig_grin


                Tego nie zapomnę!!!!!
                Taki pozakurtynowy koloryt lokalny. Knajpeczka jak ze starego francuskiego filmu, pomieszczenie pełne zasiedziałych oparów gotowanej kapusty i skisłego piwa. No i Babette, co na wołanie bezzębnego bywalca lokalu, wyskoczyła z pomieszczenia obok.
                Postać szczególna ta Babette - w ochlapanym na szaro fartuchu do kostek ( 100 lat temu był zapewne biały) i chuścinie na przepoconych strączkach włosów nie wiadomo jakiego koloru. Na nogach kalosze obryzgane jakimiś popłuczynami - niechybnie po tej gotowanej kapuście.
                Ulżyło mi, gdy wygulgotała na moje pytanie informację, że po drugiej stronie ulicy jest poczta... i mogłam wyjść.
                • m.maska Re: ...wracamy 06.03.13, 02:46
                  ulżyło Ci? a wciąż mi powtarzasz, że powinnam żałować, że tego nie widziałam...
      • m.maska Re: ...wracamy 06.03.13, 02:55
        W tym miejscu zaczela sie nasza droga powrotna... a poniewaz do przejechania bylo okolo 700km, trzeba bylo przede wszystkim zatankowac samochod i cos zjesc.
        W Niemczech spokojnie ruszylabym w droge wiedzac, ze na najblizszej stacji benzynowej, najpozniej za 50km bede mogla zatankowac i cos zjesc... we Francji jest inaczej. Przejechalysmy dostatecznie wiele kilometrow zeby wiedziec, ze na takie szczesliwe zbiegi okolicznosci nie mamy co liczyc.
        Jechalysmy w kierunku na Blois... po drodze rzucil nam sie w oczy szyldzik jakiejs restauracji - ufff... bedzie mozna cos zjesc? nie, we wtorki maja zamkniete - nasz pech, byl wtorek... Jechalysmy co najmniej godzine, zaprogramowalam navi na supermarket - zawiozl nas pod sporej wielkosci supermarket, niestety, nie bylo tam zadnej restauracji, bistro czy innego przybytku gdzie mozna byloby zjesc. Stacja benzynowa przy tym supermarkecie, znowu nie chcial mojej karty - tak wiec nici i z tankowania.
        Jeszcze bylo jasno, jeszcze mozna bylo spokojnie jechac - jeszcze mialysmy benzyne.
        • m.maska Re: ...wracamy 06.03.13, 16:28
          Nie pamietam juz jaka to byla miejscowosc, w kazdym razie jakas wieksza. Jest, restauracja. Przed budynkiem wystawiona na tablicy lista potraw "polecanych"(?) tego dnia. Weszlysmy, lokal byl pusty, w koncu nie bylo jeszcze pozno, moze nic dziwnego. Kelner zjawil sie natychmiast. Zapytalysmy o menu. Pan zniknal, nie bylo go jakies pietnascie minut, po czym wrocil i postawil przed nami tablice, ktora przyniosl z zewnatrz... nie wiem czego zesmy sie spodziewaly? bylysmy we Francji... ale zeby bylo ciekawiej zaczal nam objasniac wysoce skomplikowany sposob zamawiania: byly trzy ceny, i jesli sie zamowilo z pierwszego zestawu jedno danie a z drugiego dwa, to kosztowalo to x a jesli sie zamowilo z drugiego zestawu jedno danie a z pierwszego dwa to kosztowalo to y a jesli zamowilo sie caly zestaw pierwszy to tyle a jesli drugi to tyle, a jesli trzeci to tyle a jesli z kazdego po jednym to jeszcze inaczej... problem polegal na tym, ze w zadnym zestawie nie bylo nic co by nas zainteresowalo. Liczylysmy na jakies menu... znowu klapa, znowu strata czasu...
          • m.maska Re: ...wracamy 06.03.13, 16:36
            Zaczynalo byc nerwowo, bo zjesc, to moglysmy jeszcze od biedy chinois, ktorych zapas byl w bagazniku, ale benzyny tez juz bylo niewiele, a do tego przednia szyba zaczela nam parowac i nic nie pomagalo, klima chodzila, ani chlodzenie ani nagrzewanie ani otwieranie okna - chociaz w miedzyczasie sie ochlodzilo na zewnatrz... kiedy AL przetarla szybe od srodka, zaczynala parowac na zewnatrz - dzialo sie tak dziwnie, ze od ponad trzydziestu lat jak jestem kierowca nic podobnego mi sie nie zdarzylo... trwalo to chyba z godzine - co oczywiscie spowalnialo jazde.
            • m.maska Re: ...wracamy 06.03.13, 16:42
              Kazdy powie: ok, mialyscie navi, poprowadziloby was na stacje benzynowa. Problem polegal na tym, ze krecilysmy sie w kolko wokol stacji, ktora widzialysmy w zasiegu wzroku, ale jakos nie moglysmy znalezc do niej drogi dojazdowej - przez trawnik nie przejade...
              W pewnym momencie jezdzac po centrum handlowym, oczywiscie pelno tam bylo jakichs sklepow meblowych, tekstylnych, jakichs Praktikerow - tylko nie to czego szukalysmy, zauwazylam Mac Donalda - no co? jak sie nie ma co sie lubi, to sie lubi co sie ma... przed taka droga jaka nas czekala, musialysmy cos zjesc. Zdecydowalysmy, ze nie bedziemy tracic czasu na dalsze poszukiwania - padlo na to co bylo pod reka.
              Kiedy wychodzilysmy z Mac Donalda - lalo znowu i bylo juz ciemno... pozostala kwestia benzyny. Szyba nam juz odpuscila...
              • al-szamanka Re: ...wracamy 06.03.13, 17:24
                m.maska napisała:

                > Kazdy powie: ok, mialyscie navi, poprowadziloby was na stacje benzynowa. Proble
                > m polegal na tym, ze krecilysmy sie w kolko wokol stacji, ktora widzialysmy w z
                > asiegu wzroku, ale jakos nie moglysmy znalezc do niej drogi dojazdowej - przez
                > trawnik nie przejade...
                > W pewnym momencie jezdzac po centrum handlowym, oczywiscie pelno tam bylo jakic
                > hs sklepow meblowych, tekstylnych, jakichs Praktikerow - tylko nie to czego szu
                > kalysmy, zauwazylam Mac Donalda - no co? jak sie nie ma co sie lubi, to sie lub
                > i co sie ma... przed taka droga jaka nas czekala, musialysmy cos zjesc. Zdecydo
                > walysmy, ze nie bedziemy tracic czasu na dalsze poszukiwania - padlo na to co b
                > ylo pod reka.
                > Kiedy wychodzilysmy z Mac Donalda - lalo znowu i bylo juz ciemno... pozostala k
                > westia benzyny. Szyba nam juz odpuscila...



                Ja tylko nadmienię, że tego dnia jadłam u McDonaldsa... drugi raz w życiu!!!
          • al-szamanka Re: ...wracamy 06.03.13, 17:18
            m.maska napisała:

            > Nie pamietam juz jaka to byla miejscowosc, w kazdym razie jakas wieksza. Jest,
            > restauracja. Przed budynkiem wystawiona na tablicy lista potraw "polecanych"(?)
            > tego dnia. Weszlysmy, lokal byl pusty, w koncu nie bylo jeszcze pozno, moze ni
            > c dziwnego. Kelner zjawil sie natychmiast. Zapytalysmy o menu. Pan zniknal, nie
            > bylo go jakies pietnascie minut, po czym wrocil i postawil przed nami tablice,
            > ktora przyniosl z zewnatrz... nie wiem czego zesmy sie spodziewaly? bylysmy we
            > Francji... ale zeby bylo ciekawiej zaczal nam objasniac wysoce skomplikowany s
            > posob zamawiania: byly trzy ceny, i jesli sie zamowilo z pierwszego zestawu jed
            > no danie a z drugiego dwa, to kosztowalo to x a jesli sie zamowilo z drugiego z
            > estawu jedno danie a z pierwszego dwa to kosztowalo to y a jesli zamowilo sie c
            > aly zestaw pierwszy to tyle a jesli drugi to tyle, a jesli trzeci to tyle a jes
            > li z kazdego po jednym to jeszcze inaczej... problem polegal na tym, ze w zadny
            > m zestawie nie bylo nic co by nas zainteresowalo. Liczylysmy na jakies menu...
            > znowu klapa, znowu strata czasu...


            Zapomniałaś wspomnieć, że pan nie zmarnował tych 15 minut, gdyż cały czas zawzięcie rozmawiał z kimś przez telefon, a podsuwając nam tablicę, miał minę, jakby oferował nam cuda.
            • m.maska Re: ...wracamy 06.03.13, 17:39
              aaa tego to ja nie widzialam, bo siedzialam tylem do tego Pana i bylam tak padnieta po calym dniu a przed soba mialam jeszcze 700km do przejechania, ze nie interesowalam sie niczym ponadto co dotyczylo naszych zoladkow i samochodu... no i poza tym bylam wsciekla wink nie na kogos personalnie ale na cala te sytuacje... cos zjesc okazalo sie problemem no i tankowanie takze... jesli mieszka sie lata cale w uporzadkowanym kraju, to naiwnie mysli sie, ze wszedzie indziej jest podobnie - a nie jest... i wtedy nagle trzeba sie dostosowac do zupelnie nowych nieznanych warunkow...
              • al-szamanka Re: ...wracamy 06.03.13, 17:45
                m.maska napisała:

                > . cos zjesc okazalo sie problemem no i tankowanie takze... jesli mieszka sie la
                > ta cale w uporzadkowanym kraju, to naiwnie mysli sie, ze wszedzie indziej jest
                > podobnie - a nie jest... i wtedy nagle trzeba sie dostosowac do zupelnie nowych
                > nieznanych warunkow...


                I zaraz mi się przypomina, jak to z racji sprzątania toalet wysłano nas na trawkę za rogiem budynku.
                • m.maska Re: ...wracamy 06.03.13, 17:49
                  po francusku.... big_grin
              • m.maska Re: ...wracamy 06.03.13, 19:03
                W miedzyczasie sie sciemnilo... a tak mialam nadzieje, ze dojedziemy do autostrady jeszcze przy dziennym swietle... prozne nadzieje.
                Benzyna... bez benzyny nie mamy co ruszac w droge. W koncu AL dopytala parkujacych obok ludzi, jak dojechac do tej nieszczesnej stacji benzynowej.
                Moglysmy ruszyc w droge...
                • m.maska Re: ...wracamy 07.03.13, 01:28
                  Navi nas prowadziło, więc właściwie nic nie powinno się wydarzyć - a jednak... tablice głosiły, że jedziemy do Paryża, uparcie i niezmiennie, a przecież patrzałam przed wyjazdem na mapę i powinnyśmy jechać na Nancy. Toteż kiedy w którymś momencie navi powiedziało mi, że mam zjechać na kierunek Paryż a prosto jechało się na Nancy - pojechałam prosto. Efekt był do przewidzenia, po kilku kilometrach navi sprowadziło mnie z autostrady, znowu płacenie(za każdym razem inne są sposoby uiszczania opłaty) i zawróciło. Potem był jeszcze jeden taki numer, kiedy to navi kazało mi zjechać na prawy pas i odbić - posłusznie to uczyniłam a za chwilę zjechałam na lewy pas i.... pojechałam prosto zamiast ponownie odbić w prawo... i znowu po kilku kilometrach zjazd z autostrady. Tym razem było jeszcze lepiej, na tym zjeździe musiałam zapłacić za przejazd tylko 1,20€ ale nie było ani jednej bramki na której można było zapłacić gotówką - automaty przyjmowały wyłącznie karty kredytowe. Wniosek: we Francji bez karty kredytowej ani nie można zatankować ani wyjechać z autostrady - totalna klapa...
                  • m.maska Re: ...wracamy 07.03.13, 01:33
                    Mapę to ja oglądałam przed wyjazdem, ale tak naprawdę wcale się w nią nie zagłębiałam, w końcu prowadzić miał nas system nawigacyjny. Teraz kiedy patrzę na naszą trasę to widzę, że rzeczywiście droga prowadziła prawie przez Paryż i Reims na Metz. Nic nie pomogło upieranie się przy Nancy, straciłyśmy tylko trochę czasu.
                    • m.maska Re: ...wracamy 07.03.13, 01:44
                      Mając mapę przed w pamięci, byłam przekonana, że jakaś autostrada poprowadzi nas przez Nancy do domu, ale myślałam tutejszymi kategoriami. Sieć autostrad w Niemczech jest gęsta i mowy nie ma żeby nie było takiego połączenia. We Francji nie było...
                      Kilkakrotne próby zatrzymania się na stacji benzynowej, żeby odpocząć, zapalić, konczyly się tym, że rezygnowałyśmy. Stacje były pozamykane, wymarłe, nie było ludzi i oświetlenie bardzo marne - było już ciemno i trochę straszno...
                      • m.maska Re: ...wracamy 07.03.13, 13:46
                        Ale w koncu przestało lać...
                        Autostrady we Francji nie są tak przeładowane jak te niemieckie - no ale... gdyby tutaj wprowadzono opłaty za autostrady, też połowa kierowców, zwłaszcza tych jeżdżących na krótkie dystansy, przeniosłaby się na drogi lokalne.

                        Bordcomputer w samochodzie już dawno ustawiłam tak, żeby meldował się kiedy benzyny jest już tylko na 100km jazdy - standardowo jest ustawiony na 50km... po raz pierwszy od kiedy jeżdżę tym samochodem, kontrolka się zapaliła...
                        Była noc, rzadko pojawiające się stacje benzynowe były zamknięte... do niemieckiej granicy było jakieś 120km... "dokulamy" się, czy może uda nam się jednak zatankować we Francji?
                        Basię już wcześniej powiadomiłam, że nasz powrót się opóźni...
                        • m.maska Re: ...wracamy 07.03.13, 18:39
                          Zwolnilam, zaczelam jechac "ekonomicznie" i tylko jedna mysl - byle sie znalazla stacja benzynowa - w koncu jest. Gdybym byla sama balabym sie wysiasc - bardzo oszczednie oswietlona, zajechalam pod dystrybutor, niestety "upragniona" benzyna nie poleciala - nie bylo tez miejsca na wsadzenie karty kredytowej, gdyby chcieli trzymac reke na pulsie... AL podeszla na sasiednie stanowisko, na ktorym tankowal ktos inny benzyne. No i sie dowiedziala, bo to jest tak: najpierw trzeba isc i zaplacic a potem to ten co skasuje zwolni dystrybutor... ach tak? no dobra, do granicy jest jakies 100km - to w takim razie ja wam za duzo zarobic nie dam... tankuje ta 20€... ceny benzyny i tak byly po obu stronach granicy jednakowe - ale skad moge wiedziec ile mi wejdzie? a jesli zaplace 80€ a zatankuje tylko za 75€ - to co? reszte dadza mi w butelke czy moze oddadza nadplate? no ale! najwazniejsze bylo, ze znowu mozna bylo jechac normalnie.
                          • al-szamanka Re: ...wracamy 07.03.13, 19:13
                            A pamiętasz, jak zatrzymałyśmy się na kawę i ciastko, przy okazji wyprostować nogi, a tu jakiś facet przyczepił się do Twojego samochodu i nuż go podziwiać, prawie opukiwać, jakby chciał od ręki kupić.
                            I to wszystko dobrze po północy.
                            • m.maska Re: ...wracamy 07.03.13, 19:29
                              Hihi... pamiętam, sam miał jakiś biały samochód - pewnie mu kolorem podpadł... już chciałyśmy odjeżdżać, powstrzymywał nas, oglądał go tak, jakby rzeczywiście był wystawiony na sprzedaż...
                              • m.maska Re: ...wracamy 08.03.13, 16:46
                                Było chyba 40 km do granicy niemieckiej kiedy dopadło nas kolejne myto - tych ostatnich 40 km... proszę bardzo, chcecie jechać po francuskiej autostradzie, zapłaćcie jeszcze jednorazowo 4€...nawet jeśli pod drodze zjedziecie - wasza strata....
                                Która godzina była kiedy zajechałyśmy na niemiecką stację benzynową jakieś 40 km od granicy francuskiej? nie pamiętam, w każdym razie głęboką noc to była pewnie po czwartej... stacja w pełnej iluminacji, nikogo nie było, a jednak nie bałam się wysiąść, zatankować, pójść zapłacić i jeszcze zjechać na bok i wysiąść na papierosa. Francja to jednak obcy kraj a kilka tygodni wcześniej gdzieś na parkingu urządzono rzeź i wystrzelano pasażerów samochodu - chociaż wyglądało na to, że to były raczej porachunki arabskie...
                                • al-szamanka Re: ...wracamy 08.03.13, 17:25
                                  m.maska napisała:

                                  > Było chyba 40 km do granicy niemieckiej kiedy dopadło nas kolejne myto - tych o
                                  > statnich 40 km... proszę bardzo, chcecie jechać po francuskiej autostradzie, za
                                  > płaćcie jeszcze jednorazowo 4€...nawet jeśli pod drodze zjedziecie - wasz
                                  > a strata....
                                  > Która godzina była kiedy zajechałyśmy na niemiecką stację benzynową jakieś 40 k
                                  > m od granicy francuskiej? nie pamiętam, w każdym razie głęboką noc to była pewn
                                  > ie po czwartej... stacja w pełnej iluminacji, nikogo nie było, a jednak nie bał
                                  > am się wysiąść, zatankować, pójść zapłacić i jeszcze zjechać na bok i wysiąść n
                                  > a papierosa. Francja to jednak obcy kraj a kilka tygodni wcześniej gdzieś na pa
                                  > rkingu urządzono rzeź i wystrzelano pasażerów samochodu - chociaż wyglądało na
                                  > to, że to były raczej porachunki arabskie...


                                  To prawda, w Niemczech i Austrii czuję się bezpiecznie, chociaż wspominałam już kiedyś, że w Salzburgu zostałam na ulicy jeden jedyny raz wyzwana od najgorszych.
                                  I nie byli to Arabowie, lecz Polacy!
                                • m.maska Re: ...wracamy 08.03.13, 17:27
                                  Było po piątej kiedy przyjechałyśmy do Basi. Wbrew temu co obiecała, nie położyła się, tylko na nas czekała i jakkolwiek byłyśmy w "drodze" już 24 godziny, to i tak musiałyśmy się jeszcze podzielić pierwszymi wrażeniami. Wypiłyśmy razem butelkę cidre, którą przywiozłyśmy ze sobą i około godziny dziewiątej padłyśmy na nosy - ale nie było dużo spania. Basia, zawsze robi wspaniałe przyjęcia, toteż kiedy nas obudziła śniadanie było przygotowane, pachniała świeżo parzona kawa. Mogłybyśmy zapewne gadać jeszcze kilka a nawet kilkanaście godzin, ale niestety pociąg AL odjeżdżał po 13 więc dużo czasu już nie było... odprowadziłam AL na dworzec a sama wróciłam do domu... i tak zakończyła się nasza czterodniowa wycieczka.
    • m.maska Châteaux de la Loire - Zamki nad Loarą 09.03.13, 16:21
      Kończę czytać książkę pod tytułem „Władczynie zamków w dolinie Loary” autorstwa Sylvii Jurewitz-Freischmidt.

      Nieścisłe jest określenie „zamki nad Loarą”. Nie wszystkie znajdują się nad Loarą, wiele z nich zbudowano nad Cher, Indre i pozostałymi dopływami Loary, chociaż potocznie łączy się je w całość: „nad Loarą”.

      Książka dotyczy okresu od XIV do XVI wieku...

      Historia i polityka Francji w tamtych czasach rozgrywała się nie w Paryżu a właśnie w zamkach w Dolinie Loary. Były to przede wszystkim: Blois, Amboise, Loches, Angers i Langeais, ale także Chenonceau, Fougères sur Bièvre, Chambord i inne.
      • m.maska Re: Châteaux de la Loire - Zamki nad Loarą 09.03.13, 16:26
        Ciekawych rzeczy można się doczytać. Były okresy w historii Francji, w których to królowe robiły politykę. Anna Bretońska czy Katarzyna di Medici a niekiedy i metresy – Diana de Poitiers.

        Oczywiście szczególnie zainteresował mnie Henryk Walezy, we Francji król Henri III – Polska mogła się w tamtych czasach czuć szczęśliwa, że ten narcyz- szałaput zwiał z kraju. To pod jego rządami doszło do krwawej rzezi między Katolikami i Hugenotami w noc Św. Bartłomieja. To na nim zakończyła się dynastia Valois(Walezjuszy).
        • m.maska Re: Châteaux de la Loire - Zamki nad Loarą 09.03.13, 16:37
          Henryk Walezjusz pisywany jest jako mężczyzna wyjątkowego uroku z podkreśleniem, że w zasadzie żaden portret nie oddaje rzeczywiście jego urody. O powodzenie u pan nie zabiegał – raczej miał odmienne zainteresowania. Ulubieniec matki Katarzyny Medici, wykorzystywał te uczucia nieustannie.

          Uważa się, że jednym z niewielu obrazów, który oddaje jego urodę jest obraz Vincentino „Powitanie Henryka III przez Dogów i patriarchów w Wenecji” - to tamtędy wiodła droga ucieczki z Polski.

          oliaklodvenitiens.files.wordpress.com/2010/12/42251-the-doge-and-the-patriarch-welcoming-henri-iii-king-of-france-detail-vicentino-andrea.jpg

          Jako wyjątkowo urodziwa opisywana jest także jego siostra królowa Navarry, Margot Valois.
          Oglądałam różne jej portrety – może inne były wtedy kanony urody, może... tak jak w przypadku Henryka, malarze nie potrafili oddać jej urody, w każdym razie na portretach zbyt urodziwa nie jest.
          Był jeszcze i trzeci w tym zestawie, najmłodszy brat Franciszek Herkules Walezjusz - ta cala trojka nieustannie toczyła ze sobą walki o władzę i wpływy, co silą rzeczy odbijało się na całym królestwie...

          Czy w polityce coś się od tamtych czasów zmieniło?
          • al-szamanka Re: Châteaux de la Loire - Zamki nad Loarą 09.03.13, 17:07
            Ani w polityce ani w ludziach nic się nie zmieniło, każdy, kto ma możliwości tłamsi bliźniego - okropne.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka