1 listopada

01.11.13, 11:59
Wspomnieniowo:

petroniusz 31.10.2008 17:27

Dniu pamięci
Który pamiętasz o wszystkich?
Dniu strojnego grobu - odgarniętych liści

Smutnym jesteś dniem.........

Bo gdy pogasną policzone znicze
znów uśnie nieprzespanym snem
przebudzone na chwilę
minione ludzkie życie..........

https://www.bilder-hochladen.net/files/jvi6-5c-31fe.jpg
    • m.maska Żałoba na świecie 01.11.13, 13:40
      Listopad - miesiąc smutku i zadumy, a przecież nie wszędzie atmosfera nad grobami jest tak cicha, posępna i smutna.

      Wystarczy spojrzeć na obyczaje na świecie: tam gdzie w centrum nie jest smutek żyjących, a życie zmarłego, tam jest światło i barwy.

      Epikur o śmierci: "Kiedy my istniejemy, jej nie ma, a kiedy ona przychodzi, nas już nie ma"...

      Inna kultura – inne pojęcie śmierci url9.de/Ohd (link)
      • m.maska INDIE - nowe ciało w zaświatach 01.11.13, 19:02
        Dla wyznawców Brahmy, śmierć nie jest końcem a przejściem do innego, nowego wymiaru. Takie odrodzenie jest naturalnie bardzo skomplikowanym wydarzeniem, wymagającym od krewnych osoby zmarłej, czynnego wsparcia. Dlatego nie mają nawet czasu na żałobę. Łzy są nie na miejscu, ponieważ to zmarły musi je przełykać, co utrudnia proces transformacji: zmarły jest początkowo bezradny i bezsilny, ponieważ nie może sobie poradzić ze swoim dawnym ciałem. Na ten okres przejściowy tworzy się ciało np. z ryżu lub zbożowych klusek. Natomiast dawne ciało jest nieczyste, co wymaga całego szeregu dokładnego oczyszczania, także spalenie jest częścią tego oczyszczenia. Dopiero kiedy czaszka pęknie w płomieniach, następuje całkowite uwolnienie z ziemskiej powłoki cielesnej. Bez tych rytuałów oczyszczających zmarli nie znajdą spokoju, a to w końcu jest problemem dla tych, którzy żyją: w Azji Południowej, zmarłych uważa się za niebezpiecznych, dopóki nie zostaną uspokojeni.
        • m.maska AUSTRALIA - łącznik między światami 01.11.13, 19:30
          Dla australijskich Aborygenów, czas i przestrzeń stanowią tylko pewne nierówności w mitycznym "czasie snu"*. Tak więc nie ma powodu do smutku - oczywiście, że Aborygeni znają uczucie żalu i bólu. Jednak dla zmarłego opłakiwanie jest tylko obciążeniem, ponieważ niepotrzebnie utrudnia mu opuszczenie materialnego ciała. Dlatego już następnego dnia po śmierci, żałoba musi zostać zakończona aby duch zmarłego mógł uwolnić się od ziemskiej powłoki. Służy temu także spalenie lub zakopanie jego dobytku, imię zmarłego na całe lata staje się tabu i nie wspomina się go.

          W aborygeńskim plemieniu Tiwi, wszyscy potomkowie zmarłego otrzymują nowe imiona.

          https://www.bilder-hochladen.net/files/jvi6-5d-9dcb.jpg

          Totemy Tiwi - są rodzajem łączników między zmarłymi i żywymi.

          * z wiki

          Czas snu (ang. Dreamtime, w językach aborygeńskich Malchera, Alcheringa, Mura-mura Tjukurrpa i inne) to mitologia australijskich Aborygenów. Legendy opisujące "czas snu" stanowią najstarsze istniejące przekazy ustne, szacuje się, że legendy Aborygenów mają ponad 50 000 lat.

          Większość plemion aborygeńskich uważa, że wszystkie żywe stworzenia na Ziemi są ze sobą powiązane i tworzą jeden wielki system, który wywodzi się bezpośrednio od ich duchowych przodków z "czasu snu". Według Aborygenów każde wydarzenie pozostawia za sobą jakiś fizyczny ślad, a cały świat fizyczny jest rezultatem działania metafizycznych stworzeń, które dzięki swojemu istnieniu wykreowały go.

          "Czas snu" opisuje okres przed stworzeniem Ziemi, kiedy nie istniał jeszcze fizyczny, materialny świat. "Czas snu" według wierzeń nadal istnieje i można się do niego dostać lub też porozumieć się z żyjącymi tam duchami dzięki odpowiednim rytuałom magicznym.
          • m.maska MEKSYK - piknik na grobach 01.11.13, 20:03
            Najradośniejsze i najbarwniejsze rytuały żałobne odbywają się każdego roku w Meksyku: "Dia de los Muertos", Dzień Zadusznych, 2 listopada, jest jednocześnie najważniejszym świętem w kraju. No i właściwie dlaczego nie można tańczyć, zajadać się i radować - w końcu tego dnia zmarli przychodzą do swoich rodzin z wizytą. W każdym razie tak mówi meksykańska wiara, wg której, dla nas dziwaczne i na pewno bardzo swobodne, traktowana jest żałoba i śmierć.

            Już od połowy października w oknach wystawowych pojawiają się szkielety wykonane z papier-mâché, z czasem także czaszki do jedzenia, gdzie nie spojrzeć: pokryte czekoladową glazurą, z farbowanego marcepanu z błyszczącymi i błyskającymi oczodołami. Do tego obowiązkowo "Pan de Muerto" - słodki chleb śmierci.

            W dniu "Dia de los Muertos" wszyscy idą na cmentarze, gdzie panuje atmosfera karnawału: groby wyglądają jak świetliste morze kwiatów w barwach pink i jaskrawożółtych, pośród tego wszystkiego krewni siedzący na składanych krzesełkach z termosami, orkiestry grają która głośniej, nagłośnienie odbywa się przez głośniki, nikt nie obawia się śmierci czy diabla, a dzieci tego dnia pochłaniają ogromne ilości słodyczy.

            https://www.bilder-hochladen.net/files/big/jvi6-5e-a255.jpg

            https://www.bilder-hochladen.net/files/big/jvi6-5f-cfec.jpg
            • al-szamanka Re: MEKSYK - piknik na grobach 01.11.13, 21:24
              No nie wiem, te pikniki na grobach takie raczej makabryczne są.
              • m.maska Re: MEKSYK - piknik na grobach 01.11.13, 21:33
                Alez ja tylko napomknelam w wielkim skrocie... w wiki sa te meksykanskie obyczaje opisane bardziej obszernie...

                pl.wikipedia.org/wiki/Dzie%C5%84_Zmar%C5%82ych
            • m.maska ARKTYKA - zlodowaciała ziemia 02.11.13, 00:33
              Wg Inuitów upiornie-zielonkawe migotanie zorzy polarnej to tańczące duchy przodków. Zmarli jednak nie dają o sobie znać poprzez sferyczny spektakl światła: jeśli ukażą się komuś we śnie i skarżą się na pragnienie oznacza to w kulturze Inuitów, że ich imieniem powinno zostać nazwane dziecko. Takie symboliczne polecenie jest oznaką sympatii i miłości ze strony ducha i ten kto nie zastosuje się do tego polecenia ryzykuje zdrowie dziecka.

              W dawnych czasach mieszkańcy Arktyki, z powodu zamarzniętego podłoża, zwykle nie grzebali swoich zmarłych, zostawiali ich natomiast na lodowej pokrywie przykrywając i ogradzając kamieniami i kawałkami kry chroniąc ich w ten sposób przed atakiem dzikich zwierząt. Niekiedy skalne rozpadliny były ostatnim miejscem spoczynku.

              W XX wieku nastąpiła chrystianizacja, która sprawiła, że w dużym stopniu zaprzestano kultów szamańskich i w międzyczasie pochówki na cmentarzach stały się normą.
              Ziemia jest jednak nadal zlodowaciała jak niegdyś, tak więc zmarli w miesiącach zimowych, chowani są dopiero latem, ale głębokie te groby i tak nie są.

              https://www.bilder-hochladen.net/files/jvi6-5g-0aa1.jpg

              Inuksuk - pl.wikipedia.org/wiki/Inuksuk
              • al-szamanka Re: ARKTYKA - zlodowaciała ziemia 02.11.13, 05:40
                m.maska napisała:

                > Wg Inuitów upiornie-zielonkawe migotanie zorzy polarnej to tańczące duchy przod
                > ków. Zmarli jednak nie dają o sobie znać poprzez sferyczny spektakl światła: je
                > śli ukażą się komuś we śnie i skarżą się na pragnienie oznacza to w kulturze In
                > uitów, że ich imieniem powinno zostać nazwane dziecko. Takie symboliczne polece
                > nie jest oznaką sympatii i miłości ze strony ducha i ten kto nie zastosuje się
                > do tego polecenia ryzykuje zdrowie dziecka.
                >
                > W dawnych czasach mieszkańcy Arktyki, z powodu zamarzniętego podłoża, zwykle ni
                > e grzebali swoich zmarłych, zostawiali ich natomiast na lodowej pokrywie przykr
                > ywając i ogradzając kamieniami i kawałkami kry chroniąc ich w ten sposób przed
                > atakiem dzikich zwierząt. Niekiedy skalne rozpadliny były ostatnim miejscem spo
                > czynku.
                >
                > W XX wieku nastąpiła chrystianizacja, która sprawiła, że w dużym stopniu zaprze
                > stano kultów szamańskich i w międzyczasie pochówki na cmentarzach stały się nor
                > mą.
                > Ziemia jest jednak nadal zlodowaciała jak niegdyś, tak więc zmarli w miesiącach
                > zimowych, chowani są dopiero latem, ale głębokie te groby i tak nie są.
                >
                > https://www.bilder-hochladen.net/files/jvi6-5g-0aa1.jpg
                >
                > Inuksuk - pl.wikipedia.org/wiki/Inuksuk

                Piękne zdjęcie dobrałaś, Maseczko, ma w sobie coś niesamowitego, wiecznego.
              • m.maska POŁUDNIOWE WŁOCHY - werble i trąbki 02.11.13, 12:55
                https://www.bilder-hochladen.net/files/jvi6-5i-bd68.jpg

                Wielki Tydzień przed Wielkanocą we Włoszech nazywa się "settimana santa". Szczególnie południowa część kraju, podczas tego "świętego tygodnia" między Niedzielą Palmową i Wielką Sobotą oddaje się szalonym orgiom żałobnym by przypomnieć cierpienie Chrystusa.

                Inaczej niż u nas, gdzie Wielki Tydzień nazywany jest też "tygodniem ciszy" tam korzysta się z werbli, trąbek i innych instrumentów dętych - przestrzegając przy tym pewnych reguł: grane jest tak głośno jak tylko to możliwe, przy czym odpowiednio powoli (nie więcej niż pięćdziesiąt uderzeń na minutę w przypadku werbli), bez obawy przed powtórkami i wciąż na granicy dysonansu.
                Ten ekspresyjny sposób grania, jest charakterystyczny dla tradycyjnych "Banda": są to kapele muzyczne towarzyszące marszom żałobnym, niosące instrumenty muzyczne otulone czarnym aksamitem - widok i dźwięki w sam raz jak z filmu.
                À propos film: wstrząsające brzmienie trębaczy i werblistów pamiętamy z filmu "Ojciec chrzestny". "Banda" nie jest wynalazkiem mafii, tylko należy do prawdziwej tradycji narodowej. Wiele wiosek w południowych Włoszech szczyci się posiadaniem, od wielu pokoleń, klubów instrumentów dętych i werblistów. Niektóre kapele znane są nawet poza granicami kraju, między innymi Banda z Ruvo w Apulii, występowała już w berlińskiej Filharmonii.
                • m.maska JAPONIA -światło i taniec odwedzającym z zaświatów 02.11.13, 14:37
                  Także w Japonii zgodnie z tradycją buddyjską, podczas okresu żałoby, chodzi szczególnie o to, żeby zmarłym pomóc odejść w zaświaty. Pomocne jest w tym tradycyjne Święto Zmarłych "Obon", trwające trzy letnie dni. Święto to jest świętem ruchomym. Podczas "Obon" rodziny spotykają się by wspominać zmarłych, których duchy tego dnia przybywają w odwiedziny. W związku z tym wielu Japończyków bierze w tych dniach urlop, ponieważ nie są to dni wolne od pracy.

                  Wejścia do domów dekorowane są lampionami, które mają duszom zmarłych wskazywać drogę; rodziny odwiedzają cmentarze, uprzątają groby, wspominają wspaniałomyślność i ofiarność przodków. Przy czym Obon to nie tylko Święto zmarłych, ale jednocześnie festyn taneczny: tańczy się Bon Odori (tańce ludowe) na powitanie dusz zmarłych. Tańce te nie są skomplikowane, tak żeby każdy mógł brać w tym udział. Festyn kończy się wraz z "Toro Nagashi", kiedy białe papierowe lampiony po zapadnięciu zmroku puszczane są na jeziorach i rzekach, żeby duszom wskazać drogę do królestwa zmarłych. Obraz białych świateł na czarnej tafli wody ułatwia wyobrażenie sobie tej "drogi".

                  Japońskie dzieci podczas pogrzebu pokazują gest "zaciśniętych kciuków". Kciuki symbolizują rodziców, dzieci ukrywając kciuki w piąstkach, chcą chronić rodziców.

                  https://www.bilder-hochladen.net/files/jvi6-5j-a597.jpg
                  • m.maska CHINY - dobra śmierć, zła śmierć 02.11.13, 16:04
                    https://www.bilder-hochladen.net/files/jvi6-5k-0336.jpg

                    Na początku kwietnia w żałobę zapada cały naród: wtedy jest Qingming, wielkie święto zmarłych. Od dwóch i pół tysiąca lat, Chińczycy pielgrzymują do grobów, które są starannie wysprzątane i udekorowane małymi upominkami dla zmarłych. Kolejnym rytuałem na pocieszenie są tzw. "pieniądze zmarłych": krewni palą papierowe pieniądze i ulubione przedmioty dnia codziennego(symboliczne, wykonane z papieru) - tak żeby dotarły do zmarłego i sprawiły mu radość.

                    To święto nie ma nic wspólnego ze smutkiem: Qingming w tłumaczeniu oznacza "jasne światło". A ponieważ święto przypada w najładniejszej porze roku, jest też najlepszą okazją na rodzinne wypady na łono natury, gdzie puszczane są latawce.

                    Niekiedy zmarły, może przynieść szczęście, wówczas, jeśli miał "śmierć-pięciu-kwiatów". Pięć kwiatów symbolizuje w Chinach udane życie, liczy się na nie: ślub, narodziny syna, respekt i szacunek innych, udany wnuk i... spokojna śmierć w zaawansowanym wieku. Do łoża śmierci takich zmarłych przychodzą ludzie w nadziei krótkiego dotknięcia, by kawałek tego szczęścia uszczknąć dla siebie. Ta "dobra śmierć" jest przeciwieństwem "złej śmierci" człowieka, jeśli na przykład zmarł śmiercią samobójczą: istnieje wówczas obawa zarażenia się takim nieszczęściem.
      • m.maska Jak przeżywają żałobę zwierzęta? 02.11.13, 18:24
        Również dla wielu zwierząt, wszystko jest inaczej jeśli partner albo człowiek do którego jest przywiązane zwierzę, umiera. Jeśli umiera w stadzie słoń, inne słonie próbują to potężne cielsko postawić na nogi. W końcu akceptują śmierć i czuwają przy ciele tego który odszedł. Przez wiele dni powracają do miejsca, w którym pozostał.

        Małpia matka, która straci dziecko, okazuje wyraźnie swoją rozpacz: pawiany noszą martwe dziecko, tak długo jak to możliwe, na plecach. A kiedy małpa umiera jest wyraźnie więcej głaskana przez innych członków stada. Również świadomość śmierci i zdolność do żałoby jest u szympansów bardziej wykształcona niż się wcześniej uważało. Najnowsze obserwacje wskazują, że czują zbliżającą się śmierć członka stada.

        A nasze zwierzęta domowe? Wiele psów i kotów po stracie bliskiego człowieka stają się apatyczne, nie są skore do zabawy i często przez pewien czas przestają przyjmować pożywienie.
        • al-szamanka Re: Jak przeżywają żałobę zwierzęta? 02.11.13, 18:33
          m.maska napisała:

          > Również dla wielu zwierząt, wszystko jest inaczej jeśli partner albo człowiek d
          > o którego jest przywiązane zwierzę, umiera. Jeśli umiera w stadzie słoń, inne s
          > łonie próbują to potężne cielsko postawić na nogi. W końcu akceptują śmierć i c
          > zuwają przy ciele tego który odszedł. Przez wiele dni powracają do miejsca, w k
          > tórym pozostał.
          >
          > Małpia matka, która straci dziecko, okazuje wyraźnie swoją rozpacz: pawiany nos
          > zą martwe dziecko, tak długo jak to możliwe, na plecach. A kiedy małpa umiera j
          > est wyraźnie więcej głaskana przez innych członków stada. Również świadomość ś
          > mierci i zdolność do żałoby jest u szympansów bardziej wykształcona niż się wcz
          > eśniej uważało. Najnowsze obserwacje wskazują, że czują zbliżającą się śmierć c
          > złonka stada.
          >
          > A nasze zwierzęta domowe? Wiele psów i kotów po stracie bliskiego człowieka sta
          > ją się apatyczne, nie są skore do zabawy i często przez pewien czas przestają p
          > rzyjmować pożywienie.


          Czyli mają świadomość straty, śmierci.
          Rozpaczają. Dla mnie po prostu mają duszę.
          • m.maska Re: Jak przeżywają żałobę zwierzęta? 02.11.13, 19:32
            Przypomnij sobie jak rozpaczaly kosy, kiedy zginely im pisklaki...
    • m.maska Czarny czy biały - jakiego koloru jest żałoba? 02.11.13, 22:08
      Trudno o większy kontrast: na zachodzie kolorem żałoby jest czerń, w Azji, przeciwnie żałoba jest koloru białego, tak jak tego wymaga tradycja buddyjska i hinduistyczna. Przy bliższym spojrzeniu jednak zwyczaje wschodnie i zachodnie są do siebie bardziej podobne niżby się wydawało.

      Niewinnosc i czystość, odkupienie i oświecenie - wszędzie symbolizuje kolor biały. Tam gdzie, tak jak w regionach azjatyckich nosi się białe barwy żałobne, mają one wspomagać rytuały przejścia i oczyszczenia.

      W kręgu kultury chrześcijańskiej, biały jest także kolorem zmartwychwstania. Czarny ubiór ma wyrażać stan ducha żywych: charakteryzuje ziemską żałobę, posępną, bez ozdób. Koszula zmarłego jednak jest biała - jako odniesienie do bliskiego zmartwychwstania.

      Ta symbolika barw może się jednak zmieniać: w okresie Średniowiecza także na zachodzie podczas żałoby noszono kolor biały i dzisiaj bywa, że umierający życzy sobie by żałobnicy byli ubrani na biało - przebłysk światła w smutnym czasie żałoby.

      p.s. W starożytnym Egipcie kolorem żałoby był kolor żółty.
Pełna wersja