rudka-a
18.09.16, 12:58
A gdyby tak..po latach pisania na forach przyszło Ci podsumować ten czas.........
na co liczyliśmy klepiąc pierwsze literki na klawiaturze? zgodnie rykniemy, że na rozrywkę, przyjemność dialogu, inni może na wypromowanie swojej osoby, nowe znajomości, profity? ale to nie ten typ forów....
Trwa sielanka, poznajemy się coraz bardziej ( tak nam się przynajmniej wydaje ) i mimo dorosłości i świadomości, co może nas spotkać w internecie, zaczynamy nie zauważać tej czerwonej lampeczki, która miała nas ostrzegać przed złem. Ufamy, bo przecież tyle lat 'znamy' te osoby..do czasu, aż słychać pierwsze zgrzyty, później następne. Następuje rozłam i podział..na my, wy, oni...jak balonik pęka granica rozsądku, dobrego wychowania i kultury. Powolutku wkraczamy w tę mroczną stronę internetu....najpierw nieśmiało, a potem z impetem, bez hamulców. Chęć zdeptania przeciwnika jest tak ogromna, że nie zważając na późniejsze konsekwencje, zamiary wprowadzamy w czyn. Nie ma śladu po szlachetności, szacunku, przyjaźni, dobrej znajomości. W chaosie zatracamy to, co mieliśmy przez lata wpojone, animuszu dodaje fakt, że znajdujemy się za monitorem, złudnie sądząc, że jesteśmy anonimowi, że nas nie widać i nie słychać. Dochodzimy do takiego punktu, że już sam nick osoby znienawidzonej powoduje istny kociokwik. Nie ma śladu po rozrywce, przyjemnościach.....ciągniemy na oparach, ale nie poddajemy się. Gniew i upór jest tak wielki, że nie ma mowy o złagodzeniu napięcia.....możliwość pojednania wykluczam całkowicie, każdy ma swoje powody...
Nie przebieramy w słowach, wykopiemy spod ziemi matkę, ojca, byle dopiąć swego...
Ktoś może zadać mi teraz pytanie.....co tutaj w takim razie robisz? i wtedy odpowiedziałabym, że tkwię dla tej garstki ludzi, którzy nigdy nie zawiedli. Chociaż cena za to jest bardzo wysoka.