Takie moje przemyślenia. Żulik /zerro/ w Polsce był nikim - nomen omen był zerem. Był bezrobotnym żulikiem bo chociaż był na etacie to tylko na etacie a ja na parcha zapierdalałem w fabryce. Przyszła zawierucha i żulik pomyślał - pojadę na Zachód dadzą mi dom z basenem i kasiorkę jebać Polskę. I tak zrobił żulik zero. I teraz ten pierdolony żulik chce uczyć mnie demokracji

żuliku jesteś ostatnim który może mnie pouczać bo nawet z Ulim mogę pogadać i się pokłócić ale z tobą nigdy śmieciu pierd....ny