ayme
03.06.05, 14:17
znam go juz rok ,ma dosyc porywczy charakter mamy ponad 30 lat mieszkamy za
granica.
niedawno posadzilam go o cos co sie okazalo nieslusznie ,a najgorsze ze to
bylo w jego pracy(przez telefon ale rano nikogo nie bylo w pracy ), i ze
zrobilam to ostrym tonem .pomylilam sie to fakt, ale nie jestem aniolem
chociaz uwazano mnie zawsze za spokojna.
on mi ma to za zle i mowi ze stracil 50 % uczuc do mnie jak moglam i td
mowi ze mozemy byc teraz przyjaciolmi ,a na wiecej sie zastanowi.
jak myslicie czy to rzeczywiscie powod z jego strony zeby tak powiedziec ?
Ja mysle jednak ze nie zrobilam nic az tak strasznego i ze milosc nie takie
rzeczy wybacza?