Dodaj do ulubionych

Buty na klatce.

29.01.04, 19:59
Pewnie powiecie, ze sie czepiam, ale mi sie to nie podoba.

Posiadam sasiadow, ktorym chyba szkoda jest podlogi we wlasnym mieszkaniu i
dlatego tez buty zostawiane sa na korytarzu. No wybaczcie, ale wedlug mnie to
wypadalo by przynajmniej udawac troche kultury . Dnia pieknego zaproszono
chyba gosci, bo przed drzwiami walalo sie z 10 par butow.

Na szczescie nie sa to moi bliscy sasiedzi (z innego pietra). Ale gdyby moj
sasiad (no, uwazaj kolego! wink))) czesci swego przyodzienia pozostawial przed
moim nosem (a zracji wielkosci czuly jest niemilosiernie), to biada mu.

Klatka jest wspolna wlasnoscia i wystawianie prywatnych rzeczy chyba nie jest
taktowne.
Obserwuj wątek
    • jott7 Re: Buty na klatce. 29.01.04, 20:40
      Swietnie że poruszyłas ten temat. To moim zdaniem jeden z przykładów tzw.
      osiedlowego buractwa lub dosadniej chamstwa /chamstwem jest anektowanie
      wszelkiej przestrzeni, ile sie tylko da /. Taką przestrzenią jest dla chamstwa
      osiedlowego pobliże jego drzwi. Poczatkowo wykładane jest tam obuwie,saneczki
      dziecka,wózeczek lub rower. Stopniowo cham anektuje przestrzeń wspólą w sposób
      bardziej trwały: najpierw malutka szafeczka pózniej większa dalej jakis zbędny
      mebelek w stylu fotelik po tesciowej.Innym przejawem tych zachowań jest wystawia
      nie przed drzwi kosza /worka/ ze smieciami /zaraz mąz zaniesie do kontenera/
      Czasami te smiecie czekaja do rana skutecznie nawaniając klatkę.Subtelniejszym
      przykładem jest pozostawianie przed drzwiami otwartego parasola /a cóz to komu
      przeszkadza/. Ciekawie jest jak do Rafałka wpadna koledzy i zostawia na nie
      wentylowanej klatce pięć par przepoconych adidasów nr.45 /rośnie nam młodzież/
      Anektowanie wspólnej przestrzeni przenosi sie takze na typowe latem na osiedlu:
      Beeeeaaaaaaaaaaaaatkaaa oooooobiiiiiiaaaaaad. I tak dalej
      • mooj sanki, wózek...buty niekoniecznie:) 29.01.04, 22:50
        składałem kilkukrotnie propozycję założenia wózkowni, rowerowni wspólnotowej
        myślę że rozwiązałoby to problem przynajmniej większość (butów niesmile
        niestety pomieszczenie które sie do tego nadawało zostało juz kupione - sprawa
        nabycia przez wspólnotę utknęła gdzieś w MA a życie nie znosi pustki.
        Prawdopodobnie punkt widzenia zalęzy od pubnktu siedzenia i wtej sprawie ale
        widzę różnice pomiędzy butami a wózkiem, pomiędzy z natury nieprzesuwalną
        szafką a parasolem.
        Kształ klatek (przynajmniej w A) nie powoduje moim zdaniem konfliktu na dużą
        skalę. Ustawienie wózka może przeszkadzać co najwyżej najbliższemu sąsiadowi.
        Co do woniejących lotnych..no cóż inna sprawasmile
        • jott7 Re: sanki, wózek...buty niekoniecznie:) 30.01.04, 00:29
          Wózkownia i rowerownia to jedno a nawyk zawłaszczania przestrzeni / powierzchni/
          to drugie. Sa oczywiscie róznice miedzy wózkiem a butami ale raczej gabarytowe.
          Podobnie między szafką / dlaczego nieprzesuwalną /a kilkoma parasolami /goście/.
          Jakoś nie zrozumiałes istoty sprawy. To nie jest powierzchnia jednej osoby
          lecz wspólna. Dlatego ustawienie tam czegokolwiek narusza ta wspólnote.Inaczej
          zawłaszczanie takiej wspólnoty /samodzielne - bo komu to moze przeszkadzać /
          jest klasycznym przejawem chamstwa. Owo chamstwo ma rózne odcienie i przybiera
          rozmaite formy. Np plac Zamkowy jest wspólna symboliczna przestrzenią i
          chamstwem jest jej zawłaszczanie np tandetnymi budami z jakims zarciem a także
          zasłanianie tej powierzchni banerami reklamowymi. Chamstwem byłoby wybudowanie
          na tym placu np nowoczesnej pizzerii. Podobnie ocenic nalezałoby postawienie
          pod Twoimi oknami np osiedlowego grila. I tak dalej i tak dalej. Temat to na
          rozprawe socjologiczna.A szafka o której wspomniałem to szafka na buty które
          juz zadomowiły sie na klatce. I na koniec o zawłaszczaniu przestrzenia jako
          objawie chamstwa. Zwróc uwage jak denerwujace jest jak wpakuje sie do busa
          kołek z wypchanym plecakiem i ustawi sie z niam vis a vis Twojej twarzy w
          odległosci 10 cm./ i nie zrozumie taki twojego protestu, przeciez pana nie
          dotknałem,
          • mooj Re: sanki, wózek...buty niekoniecznie:) 30.01.04, 00:57
            Plac zamkowy i plecaki w busach (?) mają mniejszy związek z moim chamstwem niż
            rowerownia i wozkownia tzn moim zdaniem oczywiście.
            Formalnie (tzn nie chodzi mi o formę -tu wręcz przeciwnie) pewnie masz rację.
            Pozostanę jednak przy swoim zdaniu że uciążliwość (jeśli jest) dotyka
            najbliższych sąsiadów ewentualnie zamieszkujących to samo piętro i myślę że od
            ich zgody / ewentualnej reakcji zależy sposób wykorzystanie przestrzeni
            wspólnej. Trudno zrozumieć byłoby mi motywacje interwencji nie na swoim piętrze.

            ale fakt może nie zrozumiałem istoty sprawysad działanie "ku ogólnemu dobru"
            (czyli nie w swoim najbliższym otoczeniu) bardziej rozumiem jako temat
            zastępczy (bo nic nie można zrobić z włącicielami psów czy samochodów to może
            analogie busowe?)
            Troche to skomplikowanie brzmi więc może krotko -uslyszę od sąsiada który
            korzysta z korytarza, że mu wózek przeszkadza - usunę. Przezcytam na forum, że
            komuś 200 metrów dalej buty przeszkadzały -wózek zostaje.

            A wózkownia/rowerownia to ta sama sprawa - ten sam problem tylko widziany z
            wyprzedzeniemsmile
            pozdrawiam
          • marcin_robert Re: sanki, wózek...buty niekoniecznie:) 30.01.04, 09:39
            Może kogoś urażę, pal licho.
            Dla mnie stawianie butów jest niczym innym tylko dowodem na pochodzenie.
            W ubogich wsiach zostawiano buty przed dziewierzami, żeby się gnój do sieni
            nie nosił. Niestety mieszkamy w mieście, nasze bloki to nie są kurne chaty,
            a przedpokoje są na tyle duże, że worek po saletrze na buty się zmieści.
            Ewentualnie do składowania pionowego można użyć worka po ziemniakach lub obów
            powiązać w pęczki i zawiesić u pułapu.
            Wózki - no cóż, ja dzieci nie mam, nie jestem posiadaniu dzieci przeciwny, ale
            skoro ktoś kupuje mieszkanie i ma w planach prokreację, to niech też przewidzi,
            że taki jumbo-jet musi przez pierwsze trzy lata gdzieś garażować. Gdzie? A to
            już problem tych Państwa, ale korytarz to chyba nie jest najlepsze miejsce na
            galerię pojazdów naszych milusińskich. Ja schowek kupiłem głównie dlatego, że
            mam rower, trzymać go w mieszkaniu nie chcę, zatem płacę ileś tam za pom-gosp,
            aby nie utrudniał nikomu (mi również) życia.
            • mooj Re: sanki, wózek...buty niekoniecznie:) 30.01.04, 10:55
              "skoro ktoś kupuje mieszkanie i ma w planach prokreację, to niech też przwidzi,
              że taki jumbo-jet musi przez pierwsze trzy lata gdzieś garażować. Gdzie?"

              w klimacie teoretyzowania - może ktoś kupił ze względu na klatkę bo będzie
              gdzie trzymać?smile najlepsze nie jest ale też nienajgorsze

              pomieszczenia gospodarcze skonczyły się hohoho albo i wczesniej

              działania podjęte na rzecz wózkowni /rowerowni nie przyniosły rezultatu z
              powodu braku zainteresowania MA i wsparcia współmieszkańców - w zyciu ni
              epzryszłoby mi do głowy że amerykańskie stanadarty pzrwidują pzrechowywanie
              rowerów i wózków w mieszkaniach

              ale jeśli najbardziej zainteresowanym (sąsaiadom z klatki) będzie to
              przeszakdzać -usunę
            • gosia32 Re: sanki, wózek...buty niekoniecznie:) 03.02.04, 21:26
              jedni maja schowek, a inni nie .............
              nie wiem czy zauwazyłeś ale na piętrze jest 8 mieszkań i 4 komórki, więc ktoś
              sie pomylił w obliczeniach.......a może mi odsprzedaz miejsówkę na
              sanki.................bo nie załapałam sie na schowek- ZABRAKŁO!!!!!!!!!!!!!
            • gosia32 Re: sanki, wózek...buty niekoniecznie:) 03.02.04, 21:26
              jedni maja schowek, a inni nie .............
              nie wiem czy zauwazyłeś ale na piętrze jest 8 mieszkań i 3 komórki, więc ktoś
              sie pomylił w obliczeniach.......a może mi odsprzedaz miejsówkę na
              sanki.................bo nie załapałam sie na schowek- ZABRAKŁO!!!!!!!!!!!!!
      • zz_beatka Re: Buty na klatce. do jott7 i Breny 30.01.04, 09:02
        dlaczego Beeeeaaaaaaaaaaaaatkaaa? przeszkadza tobie a nie przeszkadza:


        .....(imię psa) ku...waaaaaaa podnieś to ringo, ty pier....ny skur...nie itd to
        chyba wymieniana przez Brenyę jej sąsiadka, sorry Brenya nie jestem święta też
        używam czasem łaciny ale nie drę się pod oknem używając takich słów w dodatku
        przy dzieciach albo późnym wieczorem.

        już widzę te wrogie spojrzenia a członkowie klubu przestają mi mówić dzień
        dobry ale chyba poprostu nie rozumieją że można wszystko ale w odpowiedni
        sposób,
        spacerować z psem ale posprzątać po nim, uciszyć cicho gdy szczeka, SB i
        reklama uprzedzali, że na tym osiedlu chcemy mieć czysto i spokojnie, a
        wieczorem po pracy każdy pragnie ciszy i spokoju a nie słuchać krzyków i
        ujadania, starczą nam hałasy związane z remontami, ludzie zrozumcie, że nas
        właścicieli jest mniej niż pozostałych jeśli nie będziemy zachowywać się w
        sposób normalny i nie zakłócający życia innym to nas będą prześladować
        (SŁUSZNIE ZRESZTĄ)
        pozostali
        postarajcie się choć trochę zrozumiec innych i spróbować dostosować do
        regulaminu; sąsiednie osiedle Ziemi Maz. nie ma koszy a ludzie wyprowadzają psy
        poza teren i sądzę, że nie ma tam też regulaminu i kar a jednak nie widzę i nie
        słyszę tam takich ekscesów jak u nas.

        biegający luzem pies stanowi zagrożenie dla siebie i dla kierowcy dziś bym
        omały włos nie rozjechała jednego, bo wyskoczył nagle. (przestraszyłam się
        okropnie) a potem każdy by krzyczał, że źle jeżdżę

        pomyślcie zanim będzie za późno, jest naprawdę ładny kawałek terenu obok lasu i
        jakże sympatyczny jest spacer tam

        pozdrawiam wszystkich
        • marcin_robert Re: Buty na klatce. do jott7 i Breny 30.01.04, 10:30
          Spuszczenie psa luzem na osiedlu jest równe załatwieniu potrzeb fizjologicznych
          z dala od nogi właściciela. Potem taka osoba będzie się tłumaczyć, że przecież
          psu odbytu nie zatka - owszem, ale skoro kochasz pieska, to nie brzydź się
          posprzątać jego odchodów. Nie spaceruję po terenie, ale idąc do lub z domu
          widziałem takie biegające luzem kangury, których poza wskazywała nie na
          zachwyt, ani nie na zadziwienie pięknem otaczającego świata - tylko na ostatni
          etap trawienia.
          A okrzyki z epitetami nie przypominają kląskania żurawia, nawet nie ryk rannego
          łabędzia - za to wydają świadectwo bogactwu słownictwa pewnych Państwa.
          Jakby to kulturanie spuentować? Ja pier....
        • przemek.c Re: Buty na klatce. do jott7 i Breny 30.01.04, 11:16
          zz_beatka napisała:

          > biegający luzem pies stanowi zagrożenie dla siebie i dla kierowcy dziś bym
          > omały włos nie rozjechała jednego, bo wyskoczył nagle. (przestraszyłam się
          > okropnie) a potem każdy by krzyczał, że źle jeżdżę

          Beatko... Albo coś ze mną nie tak, albo coś się plączesz w zeznaniach... W
          wątku o psach sama przyznałaś, że puszczasz psy luzem, a teraz postawa zgoła
          odwrotna... Ja się pytam: o co chodzi?
          • marcin_robert Re: Buty na klatce. do jott7 i Breny 30.01.04, 11:20
            Przemku - arbitrem nie będę, ale wiem że Beata na terenie osiedla idzie z psami
            na smyczy środkiem chodnika (uniemożliwiając im skorzystanie z trawnika).
            Psy puszcza luzem, owszem, po przekroczeniu ulicy Kondratowicza, bo tak jest
            ogromne puste pole.
            • przemek.c Re: Buty na klatce. do jott7 i Breny 30.01.04, 11:50
              marcin_robert napisał:

              > Przemku - arbitrem nie będę, ale wiem że Beata na terenie osiedla idzie z
              psami
              >
              > na smyczy środkiem chodnika (uniemożliwiając im skorzystanie z trawnika).
              > Psy puszcza luzem, owszem, po przekroczeniu ulicy Kondratowicza, bo tak jest
              > ogromne puste pole.

              Oki, coś mi widać umknęło. Dzięki za sprostowanie smile
          • zz_beatka Re: Buty na klatce. do jott7 i Breny 30.01.04, 15:10
            Albo coś ze mną nie tak, albo coś się plączesz w zeznaniach... W
            > wątku o psach sama przyznałaś, że puszczasz psy luzem, a teraz postawa zgoła
            > odwrotna... Ja się pytam: o co chodzi?

            PUSZCZAŁAM PO SPACERZE, ALE ODKĄD ZAMIESZKAŁY PSY AGRESYWNE NIE PUSZCZAM I NIE
            BĘDĘ JUŻ PUSZCZAĆ. PRZYRZEKAM JAK NA SPOWIEDZI
        • brenya Re: Buty na klatce. do jott7 i Breny 30.01.04, 18:41
          .....(imię psa) ku...waaaaaaa podnieś to ringo, ty pier....ny skur...nie itd to
          >
          > chyba wymieniana przez Brenyę jej sąsiadka, sorry Brenya nie jestem święta
          też
          > używam czasem łaciny ale nie drę się pod oknem używając takich słów w dodatku
          > przy dzieciach albo późnym wieczorem.


          ???? Przepraszam bardzo. Nic nie rozumiem. To w koncu moja sasiadka, czy ja?

          Niestety nie mam kota i nigdy w zyciu nie nazwalabym go s...em, poniewaz jest
          sliczna, mala, kobietka...

          A moja sasiedzi tez maja kota.

          Regards
          • zz_beatka Re: Buty na klatce. do jott7 i Breny - wyjaśnienie 02.02.04, 13:49
            brenya napisała:

            > .....(imię psa) ku...waaaaaaa podnieś to ringo, ty pier....ny skur...nie itd
            to
            > >
            > > chyba wymieniana przez Brenyę jej sąsiadka, sorry Brenya nie jestem święta
            >
            > też
            > > używam czasem łaciny ale nie drę się pod oknem używając takich słów w doda
            > tku
            > > przy dzieciach albo późnym wieczorem.
            >
            >
            > ???? Przepraszam bardzo. Nic nie rozumiem. To w koncu moja sasiadka, czy ja?
            >
            > Niestety nie mam kota i nigdy w zyciu nie nazwalabym go s...em, poniewaz jest
            > sliczna, mala, kobietka...
            >
            > A moja sasiedzi tez maja kota.
            >
            > Regards

            cóż pisałaś kiedyś że słyszysz w mieszkaniu w/w określenia podejrzewając przy
            tym mnie o takie zachowanie...

            a ja na własne uszy słyszałam i przypomniałam sobie to co pisałaś wcześniej

            tyle na temat
            • brenya Re: Buty na klatce. do jott7 i Breny - wyjaśnieni 06.02.04, 11:42
              Hola, hola ZZ beatko. Czyzby znow odezwala sie mania przesladowcza?

              Nigdy nie podejrzewalam Cie o takie zachowanie i nigdy czegos takie nie
              napisalam.

              Napisalam kiedys o tej dziewczynie kiedys w kontekscie tego, ze jak mnie ktos
              denerwuje to mu o tym mowie, a nie wyzalam sie na forum. Napisalam, ze jak ja
              spotkam to jej zwyczajnie zwroce uwage, a nie bede wylewac jad na forum tak jak
              Ty to robisz. I tyle. W zadnym momencie nie napisalam, ze to prawdopodobnie Ty.
              Wiem, ze to nie Ty, poniewaz wiem, ze nie mieszkasz w mojej klatce (a ona jest
              z mojej klatki, o czym zdaje sie tez napisalam).

              Po drugie napisalas wyraznie “sorry Brenya nie jestem święta też
              używam czasem łaciny ale nie drę się pod oknem używając takich słów w dodatku
              przy dzieciach albo późnym wieczorem”. Wydaje mi sie, ze to zdanie jest jak
              najbardziej skierowane do mnie, chyba, ze masz problem ze skladnia. Zdziwil
              mnie wobec tego Twoj post, w ktorym wytykasz mi, ze niby nieslusznie biore
              wszystkie Twoje posty do siebie.

              Mam do Ciebie pytanko - czy kiedykolwiek zwrocilas komus uwage, tak w cztery
              oczy, ze cos tam Ci nie pasuje, ze np. bardzo Pana prosze, czy moglby Pan
              wyprowadzac pieska za ogrodzenie? Czy zrobilas to kulturalnie, czy z morda.
              Bardzo mnie to ciekawi...
    • zz_nowy Re: Buty na klatce. 30.01.04, 09:44
      Mój boże... co za buractwo... myślałem że takie rzeczy się już nie zdarzają...
      • trondzio Re: Buty na klatce. 30.01.04, 11:28
        Witajcie
        Zdaję sobie sprawę z kłopotu składowania takich urządzeń jak wózek, albo rower.
        Zgadzam się z faktem, że często te rzeczy stawiane są na korytarzu, bo ludzie
        nie mają miejsca by składować je w mieszkaniu. Korytarze są na tyle szerokie,
        iż nie wydaje mi się by utrudniały ruch sąsiadom, czy innym użytkownikom części
        wspólnej. Zazwyczaj wózki są parkowane na wprost drzwi wejściowych właściciela
        i jeśli komuś mają utrudnić ruch to chyba tylko jemu samemu.
        Sam rower składuję w swoim pomieszczeniu gospodarczym, ale rozumiem, że nie
        każdy zdążył załapać się na takie pomieszczenie, kupując swoje mieszkanie.
        Rowerownia i wózkowania moim zdaniem to chybione pomysły, bo ja nie wyobrażam
        sobie wspólnego składowania rowerów z innymi sąsiadami, choćby ze względu na
        fakt złapania młodego złodzieja, który próbował ukraść nam piłkę do tenisa
        podczas rozgrywki, z co jeśli ten młodzian będzie składował swój rower obok
        mojego? Dziękuję wolę już swoją pralnie, wzbogaconą o dwa rowery, zawsze na
        ramie można suszyć skarpetki.
        U nas w drugiej klatce był zawodnik, któremu się nie chciało wynosić śmieci,
        więc wystawiał wszystko za drzwi, no, bo, po co ma śmierdzieć w mieszkaniu.
        Zwrócono mu uwagę i jest spokój, może z delikwentami, o których piszecie trzeba
        zrobić to samo?
        No z butami parkowanymi pod drzwiami to chyba ten sam kaliber, co śmieci. Na
        zapadłych wsiach do dzisiaj typowe jest zostawianie butów w sieni, może nie
        wszyscy zdążyli zauważyć, że otoczenie się zmieniło w ich życiu, i nerwowo
        nasłuchają beczącej kozy czy krowy, wszakże to czas dojenia...

        Pozdrawiam

        Dziubek (Pan)
        • arturos777 Re: Buty na klatce. 30.01.04, 12:20
          Wszystko sprowadza się do tego, że potrzebny jest głupi regulamin - co można,
          czego absolutnie nie można, co jest źle widziane przez sąsiadów, co możnaby
          robić za zgodą sąsiadów itp.
          Nie podoba mi się to, ludzie będą niechętni ("co to więzienie, że jest
          regulamin?"), ale jeśli będziemy tylko pisać na forum, to nic z tego nie
          wyniknie, bo nie wszyscy siedzą w internecie.


          Artur
          PS. Swoją drogą, kapitalny tekst: "Beeeeaaaaaaaaaaaaatkaaa
          oooooobiiiiiiaaaaaad." big_grin

          • mooj Re: Buty na klatce. 30.01.04, 12:28
            regulamin który istnieje dotychczas jest nieprzestrzegany
            czas wiec ma nopwy regulamin?smile
        • d-37 Re: Buty na klatce. 30.01.04, 12:28

          Nie rozumiem skąd takie skojarzenia, jak cham to ze wsi. Cham to zwyczajnie
          cham. Buty zostawia na klatce to znaczy że zachowania swoje przeniósł ze
          środowiska wiejskiego. Osobiście uważam, że zostawianie butów na klatce jest
          wysoce nietaktowne, proszę jednak przestańcie uwłaczać ludziom ze wsi. Acha ja
          sam urodziłem się w Warszawie i całe życie w niej mieszkam, i to właśnie
          uczuliło mnie aby nie wyciągać pochopnie wniosków, ani nie ulegać stereotypom
          myślowym. Najwięcej chamów sporkałem właśnie w Warszawie. Nie doszedłem jednak
          do wniosku, że jak cham to napewno z Warszawy.
      • geograf Re: Buty na klatce. 30.01.04, 22:15
        a czemu mają się nie zdarzać?
        na prowincji (czyli poza Warszawą-jak okreslił to admin w prywatnej rozmowie)
        niektórzy posiadają taki zwyczaj...co prawda nie stosują na parterze, ale np. na
        sotatnim piętrze 4-piętrowrgo bloku...
        nic dziwnego w niektórych rejonach.
        ba! niektrórzy są takimi burakami (np. w Bydgoszczy), że dywan mają wiecznie
        okryty folią..
        ano ano
        • sl33 Re: Buty na klatce. 30.01.04, 23:33
          geograf, to ciebie widuje na lodzkim forum? przeprowadziles sie z lodzi na ZZ?
          • geograf Re: Buty na klatce. 30.01.04, 23:50
            hehsmile
            nie..na łódzkim Forum bywam coraz mniej (z różnych przyczyn...chociaż podForum
            Komunikacja czytam i piszę tam!),bywam na innych Forach...
            tutaj..no cóż..często bywam na ZZ i takie tamsmile
            czyżbyś sl33 był(-a) z Łodzi?smile

            hm..jak miłosmile
            za to niedługo znów powinienem być na ZZ
            • sl33 Re: Buty na klatce. 31.01.04, 13:37
              Tak - jestem z Lodzi i obecnie mieszkam na ZZ. Jednak przy najblizszej okazji
              wracam do rodzinnego miasta.
              • geograf Re: Buty na klatce. 31.01.04, 14:42
                smile
                w etapie A, czy B, jeśli wolno zapytać?
                czemu wracasz do Łodzi?nie kupiłeś(-aś) mieszkania na ZZ? w Łodzi trudniej niż w
                Wawie...sad
    • bankroot buty na klatce ... 30.01.04, 13:49
      przepraszam, że się wcinam, ale kiedyś miałem sąsiada wystawiającego buty na
      klatce.
      Wyrzuciłem je na śmietnik i więcej nie wystawiał.

      bankroot
      • jott7 Re: buty na klatce ... 30.01.04, 22:46
        trondzio obrońco zawłaszczania korytarzy : wystawianie tam czegokolwiek naprawdę
        przeszkadza i naprawde świadczy mało korzystnie o mieszkańcach. Powinno być
        bezwzględnie zabronione min dlatego że nie sposób zrobic listy typu wózki- tak,
        usychajaca palma juz nie.Tak samo jak powinien byc bezwzględny zakaz suszenia
        prania na balkonach. To przeszkadza, zrozum ten typ wrazliwości i nie udowadniaj
        czegos co świat już dawno ocenił jako zachowania aspołeczne, naganne. Jest taki
        typ człowieka, częsty w naszej szerokości geograficznej, który zawsze będzie
        zakała jakichs społecznosci. A to se zrobi grilla na balkonie, a to będzie
        czyścił buty przed drzwiami, a to dobuduje ścianke z dykty na balkonie, a to
        urządzi imieniny dla całego bloku , a to wydrze ryj z okna / to zamiast beatki/
        Haaaaaalyyyynaaa gdzieee kluuuuczeeee !!!!!!!!!!!!!!!
        • trondzio Re: buty na klatce ... 31.01.04, 09:12
          Niestety nie mogę się z Tobą zgodzić.
          Zabranianiem czy surowymi regulaminami możesz wojować w więzieniu a nie we
          wspólnocie gdzie każdy, co, jak co ale prawo własności stawia ponad wszystko.
          Jak na razie spotykam na klatce wózki, rzadziej rowery, bo są droższe, a
          system dostępu jak wiecie w naszych klatkach pozostawia wiele do życzenia?
          Nie jestem za wszelkimi ograniczeniami w naszym budynku, przecież tu się żyje
          i mieszka, ale…. No właśnie jak wszędzie zdarzają się przegięcia, niestety do
          takich zaliczam wszystkie to, które wiążą się z wystawianiem śmieci, (buty
          zostawione na klatce to też śmieci), bo się leniowi nie chce zejść do kosza.
          Mówisz o regulaminie? Przecież jest zapis, że przyłapany na wystawianiu śmieci
          delikwent będzie obciążony finansowo, nie słyszałem jednak o jego egzekwowaniu.
          Kończąc nie mam nic przeciwko wózkom, ani rowerom, choć to drugie raczej
          nierealne, te rzeczy nie budzą mojej odrazy. Kategorycznie sprzeciwiam się
          śmieciom, bo jeśli człowiekowi w domu przeszkadzają to musi mieć świadomość,
          że za drzwiami będą przeszkadzały innym. Nie popieram jednak stosowania
          surowych ograniczeń, bo nawet prawnie nie jesteś w stanie zmusić swojego
          sąsiada do schowania roweru, czy wózka.
          Więc jeśli już tak naciskasz na zmodyfikowanie regulaminu to podsuń pomysł na
          jego egzekwowanie, jeśli nie masz koncepcji to niech Twoje zdanie nie wychodzi
          poza to forum, jeśli masz to chętnie usłyszę je na walnym w marcu.

          P.S. Gdzie wietrzysz swoją kołdrę? W zamkniętym pomieszczeniu?, Czy w ogóle?

          Pozdrawiam

          Dziubek (Pan)
        • grizzly99 Re: buty na klatce ... 31.01.04, 17:10
          jott7

          czuję lekkie, ale jednak, opary absurdu w Twoim rozumowaniu. To znaczy - nie
          moge suszyc bielizny na moim balkonie, by Twoje oczy nie zostały porażone????
          A nibyy gdzie mam to robić - w słabo wentylowanej łazience o pow. 2,5 m2?
          Walczysz z wiatrakami - powodzenia! Co jeszcze - może nakaz chodzenia po
          osiedlu w czapce, by łysina nie powodowała niesmaku lub złych skojarzeń u
          niektórych osób? Powtórzę też za poprzednikiem - a gdzie wietrzysz kołdrę -
          może na dachu budynku - użycz kluczy if you want.

          Popieram wyważony - moim zdaniem - głos trondzia- Dziubka i poprzednie posty
          mooja. Nie należy zbyt sztywnie podchodzic do rzeczywistości, bo wtedy to za
          bardzo boli.

          Pozdrawiam.

          Grizz
        • zz_beatka do jott7 nie lubisz oglądać bielizny sąsiadki? 02.02.04, 13:51
          ja też nie
    • przemek.c Re: Buty na klatce. 31.01.04, 16:56
      > Na szczescie nie sa to moi bliscy sasiedzi (z innego pietra). Ale gdyby moj
      > sasiad (no, uwazaj kolego! wink))) czesci swego przyodzienia pozostawial
      przed
      > moim nosem (a zracji wielkosci czuly jest niemilosiernie), to biada mu.

      Nie pozostawi, bo sam uważa to za... hmmm... nietaktowne. tongue_out wink.
      • zzdorka Do Przemka 31.01.04, 18:07
        Tak tez wlasnie myslalam, dlatego tez to pisze. Chyba, ze sobie wystawimy
        kanape i fotele przed drzwi i pikniki urzadzac zaczniemy. W koncu nam to nie
        bedzie przeszkadzac. Fajeczke sie zapali, piweczko wypije. Moze imprezowi
        sasiedzi sie dolacza? Czemu nie?
        • przemek.c Re: Do Przemka 31.01.04, 19:19
          zzdorka napisał:

          > Tak tez wlasnie myslalam, dlatego tez to pisze. Chyba, ze sobie wystawimy
          > kanape i fotele przed drzwi i pikniki urzadzac zaczniemy. W koncu nam to nie
          > bedzie przeszkadzac. Fajeczke sie zapali, piweczko wypije. Moze imprezowi
          > sasiedzi sie dolacza? Czemu nie?

          Może być problem - jestem niepalący... wink))
          • zzdorka Re: Do Przemka 01.02.04, 17:07
            Spoko spoko. Ja tez. Ale gwarantuje ci, ze za chwile znalazloby sie kilka
            chetnych palaczy...
    • zzdorka Re: Buty na klatce. 31.01.04, 18:16
      Z sasiadami z parteru walczyc nie bede, bo mi te buty estetyke psuja, widze je
      tylko jak wchodze do windy. Dziwie sie tylko, bo ich blizsi sasiedzi zamiast
      jakos dac do zrozumienia, sami zaczeli robic to samo. Na moim pietrze bym
      zareagowala, na parterze, nie.

      Wozki czy rowery - to juz kwestia indywidualna. Pewnie gdyby je ktos skladowal
      na klatce, to bym w koncu zwrocila uwage. Ale jesli ktos np. przyjedzie do
      kogos w gosci i zostawi na 2,3 godz. wozek, to paniki nie sieje. Inna sprawa,
      ze ja tam bym sie bala. Jesli u mnie w pracy ktos gwizdnal uzywana szczotke do
      kibelka, to wozek czy kocyk zapewne tez moze byc zachecajacy.

      A co do wsi - znam bardzo kulturalnych i inteligentnych ludzi ze wsi. Bede
      stawala w ich obronie. Miejsce urodzenia nie ma znaczenia. Kwestia jacy
      jestesmy wynika z wielu innych czynnikow. Ja sama wychowalam sie w takim
      miejscu, ze juz 3 dzieci powinnam miec i mezowi paczki zanosic na wizyte w
      pace. A butow na klatce nie stawiam. smile))
    • jott7 Re: Buty na klatce. 31.01.04, 21:05
      Temat ,, buty na klatce ,, dziwnie wiele osób poruszył. Okazuje sie że jest
      to temat wazki i co ciekawe wywołujący rózne emocje.Najpierw do Trondzia
      słów kilka : napisz wyraznie z czym sie ze mna nie zgadzasz. O co ci chodzi
      z tym regulaminem. Nic o tym nie wspominam bo tekst jaki nam dano do podpisu
      to przykład bełkotu i nieuctwa. Ale skoro zabierasz głos tak zdecydowanie
      przypomnij mi, jesli łaska, czy to nie Ty równie zdecydowanie głosiłes że
      budynek jest dobrze wentylowany / dyskusja z Olem /A jak przekonywujaco to
      tłumaczyłes / gdzie indziej jest gorzej itp /. Powtórzysz tamte rewelacje?
      Przypomniałem to dlatego,że w podobnym stylu próbujesz zmagac sie z opiniami
      na temat grozby zrobienia chamskiego blokowiska z osiedla /projektant juz
      dał podstawy takich zmian/. O tym ze na klatkach nic nie moze być na stałe
      decydują przepisy. Buty to tylko nosny temat. Rowerek to zaraz obita ściana,
      to poczatek składowiska kolejnych rzeczy. O to chodzi.
      I kilka słów do Grizlly : oczywiscie możesz suszyc na balkonie całe pranie.
      Możesz nawet zamontowac do tego dodatkowe drabinki z wysiegnikiem. Możesz
      ta swoja kołderke wietrzyc /. oczywiscie najpierw wytrzepujac /przy oknie
      sasiada, możesz / tu wpisz sobie dowolna czynnośc / ale wewłasnym domku,
      najlepiej na uboczu.
      • mooj Re: Buty na klatce. 31.01.04, 21:24
        e tam nośny
        nośny to był wjazd na osiedle i parkowanie
        bardzo nośny na stokilkadziesiąt postów i...
        i nic
        dla mnie nośny bo pojawiło się okreslenie "chamstwo" skierowane również do mnie
        dobrze że zauważasz pewne ograniczenia wynikające z projektu i wykonania -
        rzutujące na zachowania ludzi

        tak jak od poczatku parkowanie próbowałem wiązać z udostepnieniem przez TP
        większej ilości miejsc gościnnych w etapie B (analogicznie do A) zamiast
        rzucania mięsem na forum

        tak jak póbowałem wyzrucanie śmieci bytowych do kontenerów powiązać z ulotka
        informacyjną zamiast ciskania gromów na forum

        tak i teraz podnosiłem kwestię (nie po raz pierwszy) wózkowni/rowerowni zamiast
        kruszyć kopie o plecaki w busach

        tez wolałbym nie widzieć suszących się kołder na balkonach - ale widziałem
        projekty mieszkań z łazienkami 2.5 m2 i zdaję sobie sprawę z konsekwencji
        przyjętych rozwiązań
        co zmienić można stosunowo małym nakładem - to mnie najbardziej interesuje a u
        Ciebie mało konstruktywne wypowiedzi widzęsad
      • grizzly99 Re: Buty na klatce. 01.02.04, 11:22
        Jott7 - napisałeś tak:

        kilka słów do Grizlly : oczywiscie możesz suszyc na balkonie całe pranie.
        > Możesz nawet zamontowac do tego dodatkowe drabinki z wysiegnikiem. Możesz
        > ta swoja kołderke wietrzyc /. oczywiscie najpierw wytrzepujac /przy oknie
        > sasiada, możesz / tu wpisz sobie dowolna czynnośc / ale wewłasnym domku,
        > najlepiej na uboczu.

        i jest to piękny przykład pogłębiajacego się absurdu w Twoich wywodach.
        Najlepiej NIE ODPOWIEDZIEĆ na pytanie czy poruszoną kwestię tylko efektownie
        wrzucić różniące się sprawy do jednego brzydkiego worka... Nie chcę bawić się
        w przypisywanie Ci poglądów, kórych pewno nie wyznajesz, ale grzecznie
        informuję, że nie jestem za trzepaniem czegokolwiek na balkonie i przy oknach
        sąsiadów, jak również wysięgniki na pranie mnie nie porywają. Natomiast będę
        sobie stawiał rozkładaną suszarkę ( może nawet dwie?), zeby wysuszyć pościel.
        A jeśli suszyć będę bieliznę, to na pewno nie w taki sposób, żeby zaraz
        wszyscy to widzieli. Robił będę także inne rzeczy nieuwłaczające
        przywzwoitości i niezakłócające spokoju sąsiadów.
        I wybacz: nie będzie mi do tego potrzebne Twoje przyzwolenie czy też moralna
        aprobata, dyrektywy możesz stosować na swoim balkonie, a nie moim, kóry wcale
        nie jest na uboczu. A domek chętnie bym zakupił, chocby po to żeby nie musieć
        mieszkać na ZZ - bo wiele rzeczy zaczyna tu zmierzać w złym kierunku.

        I moze jednak odpowiesz nam jak wietrzysz kołderkę - jeśli jest to jakiś
        sprytny i skuteczny sposób, to myślę, że wiele osób, dotychczas
        niepotrafiących uporać się z tym ważkim problemem (i przez to cierpiących),
        chętnie skorzysta z rady.

        Grizz
        • jott7 Re: Buty na klatce. 01.02.04, 21:38
          do grizzly: otóz kołderki / takze zimowych ubranek / nie wietrzę. Moze to dziwa-
          ctwo, ale do tego posługuje się wietrzeniem całego pomieszczenia. Oczywiscie
          Ty rób jak zechcesz. Ja mam prawo zachowań takich jak proponujesz nie akcepto-
          wac i publicznie to głosić /to podobno juz wolny kraj /. Niestety, o sprawach
          przyzwoitosci lub jej braku tu nie jestem w stanie dyskutować. I jeszcze jedno,
          ja zadnych dyrektyw /ech, to słowo / nie mam nawet zamiaru wydawac.Głosze tylko
          że buty przed drzwiami i pranie na balkonie to nie moja estetyka. I będę to
          obsmiewał na wszystkie sposoby.

          do mooja: Buty przed drzwiami to jednak temat nosny. Przeciez uosabia on
          naocznie to, co nazywamy osiedlowym buractwem.Sprawy wjazdu na osiedle, parkingi
          są z tego samego koszyka. Zgadzam sie z Toba ,ze powinna byc wózkownia -
          rowerownia./. Projektant osiedla który tego nie przewidział to cienias i
          słabizna. Ale przypomnij sobie co w tej sprawie głosił S.B. w jakiejś dyspucie?
          Walczyłes o te udogodnienia ? Wsparłes domagajacego sie tych pomieszczeń wtedy,
          gdy TP zalezało na opinii ?Teraz to juz za póżno. Pamietam jak próby wyciagania
          takich spraw na forum publicznym /.chodziło o nacisk na TP /uwalano pod hasłami
          ,, nie wypada publicznie prac brudów,, przejdzmy na forum pryw itp Przypomnę
          jak ktos ukazywał fikcję systemu ochrony osiedla to rozbrzmiewało,, nie życzę
          sobie wyciagania na zewnatrz gdzie sa kamery,, itp itp. Nie dziw sie że w
          kazdych staraniach o poprawę życia na osiedlu zawsze pojawi się jakiś
          pizdzielec który najmadrzejszy pomysł uwali / a bo co nie wolno ?/Wracajac do
          przysłowiowych juz butów, pamietaj że moga to byc / nie dajace sie schować
          w wózkowni /: śmieci do wyniesienia, mała szfeczka, stara ledwo dychajaca palma,
          karton po piekarniku , samochodzik dziecka / taki wiekszy /, stara wersalka
          / wezmiemy na działkę jak sie trochę ociepli/itp. A to że moje wypowiedzi nie
          są konstruktywne /znowu ten partyjno-zebraniowy slang/ nic nie poradzę. Ale
          deklaruję swój udział w realizacji wszelkich pomysłów poprawiajacych osiedlowe
          /współ/życie. Pzdr.
          • mooj Re: Buty na klatce. 01.02.04, 21:58
            człowieku weź ty się odchrzań jakie partyjno-zebranowe klimaty?

            konstruktywnie tzn konstruktywnie i tyle

            ustawienie kamer i wyliczanie martwych pól do konstruktywnych uwag nie należy

            różnice pomiędzy wózkiem (bo o tym piszę) a samochodami widzę -jelsi Ty nie to
            zaufaj tym kórzy je widzą (zarowno w wadze jak i zasięgu sprawy)

            Pytasz mnie czy wsparłem co? bo nie rozumiem? przeszukaj forum i sięwypowiadaj
            na temat mooich wsparć czy inicjatyw
            z działan podjętych osobiscie -rozmowa z dyr. Zabojszczem po dwóch miesiącach
            oczekiwań na efekty rózmów z MA. Niestety okazało się, że za późno - lokal
            zostal sprzedany "po cichu" (oficjalnie nie byl dostepny przez Biuro Sprzedazy)

            Nie jest trudno usiąść przy klawiaturze i skrobnąć parę zdąń wciskając w
            to "chamstwo" i jakies reminiscencje osobistych przeżyć, oczywiście nie
            proponując niczego tylko mając pretensje.
            Zresztą po co ja to piszę?
            Zdaje się ze mamy przypadek gdzie ilość słów nie rozjaśnia a wręcz zaciemnia
            stanowiska i wywiązuje się jakaś dyskusja o zasadach życiowych, miejscu
            urodzenia itp
            a podejrzewam że mysłimy wszyscy podobnie tylko na użytek dyskusji dobor
            argumentów jednoczesnie wyostrzył i rozmydlił poglądy
            pozdrawiam


            • jott7 Re: Buty na klatce. 02.02.04, 00:26
              Słowo ,, konstruktywnie ,, wywoluje u mnie jednoznaczne skojarzenia. Ale moze
              zbyt wiele sie nasłuchałem o czasach w których było obowiazujące. Jak dziś
              słowa ,,dokładnie,, ,,tak jakby,, opcja,, i takie tam rózne. O co chodzi z tym
              ustawianiem kamer nie wiem. Wiem ze sloganem reklamujacym osiedle było że
              jest ono najbezpieczniejsze.A jest to g.... prawda. Nie ma róznicy miedzy
              wózkiem a samochodem w tym sensie że jedno i drugie jest zawalidroga. Z dyr
              pogadałes sobie, jak sadze. konstruktywnie. I to byłoby na tyle. A myslimy
              masz racje podobnie. Tylko ten watek nieszczęsny konstruktywnosci troche nas
              rózni. Pzdr
          • pieskuba Refleksja nad kulturą - jott7 01.02.04, 22:11
            Buty na klatce to chamstwo. Bez wątpienia.
            Pranie na balkonie ponoć też?
            O głębokiej kulturze świadczy za to używanie słowa "piździelec".
            Hm.
            To ja idę na balkon. Wywieszę sobie pranie. Bez słowa.

            pieskuba
            • jott7 Re: Refleksja nad kulturą - jott7 02.02.04, 00:13
              Pieskubo drogi zmuszasz mnie do przytoczenia dokładnego mysli ze słowem
              piżdzielec. Brzmi następująco : ,,człowiek k...wa,całe zycie poświęca,
              stara się coś zbudować,a za jego plecami jakis piżdzielec przez cały
              czas to rujnuje,, aut. John Sladek Mnie tez to razi dlatego cytuje z
              obrzydzeniem. Pozdrawiam i zycze nadal dobrego smaku.
              • pieskuba Re: Refleksja nad kulturą - jott7 02.02.04, 10:04
                jott7 napisał:

                ,,człowiek k...wa,całe zycie poświęca,
                > stara się coś zbudować,a za jego plecami jakis piżdzielec przez cały
                > czas to rujnuje,, aut. John Sladek

                Niezależnie od tego, czy to cytat czy nie, użyłeś tego jako własnego zdania.
                Oczytanie nie ma wiele wspólnego z wysoką kulturą, gdy używasz cytau, żeby
                kogoś zelżyć.

                To o dobrym smaku miało być złośliwe czy szczere? A może to też cytat?

                pieskuba
                • zzdorka O butach i innych 02.02.04, 12:45
                  Czesc Pieskuba!

                  A pomijajac watek kulturalny, to jak tam u was z korytarzami? Macie wozkownie i
                  rowerownie? Gdzie wszyscy trzymaja tego typu rzeczy? I zdarzaja sie buty na
                  klatce czy nie? Bardzo jestem ciekawa. Bo wiele razy slyszalam, ze czego ja sie
                  spodziewalam skoro mieszkam na "zielonym zadupiu". Niby racja, ale chyba nie o
                  to chodzi. Jak tam to u was sasiadko wyglada?
                  • pieskuba Re: O butach i innych 02.02.04, 15:49
                    zzdorka napisał:
                    >
                    > jak tam u was z korytarzami? Macie wozkownie i rowerownie?

                    Witaj,

                    Mamy wózownie, ale nie we wszystkich klatkach. Na mojej jest, ale jeszcze nie
                    dostałam klucza, niestety. Butów na klatce nie widziałam nigdy, wózeczki
                    natomiast stoją i nikt nie robi z tego problemu. Co do rowerów, to pewnie można
                    je trzymać w wózkowni. Przyznami Ci się po cichu, że moje trzymałam na klatce -
                    rozbestwiłam się, bo na moim piętrze nikt poza nami nie mieszkał. Sąsiedzi
                    wprowadzając się zwrócili nam uwagę - słusznie zresztą - rowery pojechały na
                    działkę. Wózek trzymam w domu - mam duży przedpokój. Ale i tak jestem winna.
                    Jako maniaczka roślin trzymam na korytarzu trochę zielska. Jesienią chryzantemy
                    i wrzos, potem gwiazdy betlejemskie, teraz pierwiosnki i narcyzy. W
                    koszyczkach. I jeszcze niebieską konewkę. I różowy cyklamen. Niebawem z duszą
                    na ramieniu dostawię hiacynty...

                    Pozdrawiam,
                    pieskuba wśród kwiatków
                    • zzdorka Re: O butach i innych 03.02.04, 00:05
                      Nie sadze, zeby ktos mial cos przeciwko kwiatom. Szczegolnie, jesli o nie dbasz.
      • trondzio Odp. dla jott7 03.02.04, 00:38
        Widzę, że poruszyła Cię moja poprzednia rozmowa ze sławnym już „olo”. To była
        dobra zabawa, myślę, że dla nas obydwu, ale w końcu argumenty się skończyły i
        już mi się znudziło, jemu chyba też. Korzystając z okazji pozdrawiam go
        serdecznie, bo chyba zmienił nick, albo przestał tu zaglądać. Nie chce wracać
        do tamtych tematów, bo jeszcze się wdam w kolejną jatkę z następnym
        skrzywdzonym i oszukanym krzykaczem, za jakiego Cię niestety uważam, więc
        tylko zapytam na temat owych przepisów, które coś tam regulują w sprawie
        korytarza…
        „Chyba masz jakieś wsparcie?” Jeśli zasłaniasz się przepisami to je podaj,
        albo dołączysz do grona osób, które przepisy znają ze słyszenia, albo są to
        przepisy na gulasz z wołowiny…
        Z tym własnym domkiem Grizllego to racja, ale chyba w Twoim przypadku, tam
        mógłbyś wprowadzić ten zamordyzm, który tak Ci się marzy w naszym bloku.
        Tak między nami, bez świadków, kto Ci czyści Twój faszystowski mundur i
        glancuje oficerki? Niech zgadnę, chyba nie wietrzysz go na balkonie prawda?
        Na koniec możesz rozwinąć kwestię, w czym projektant dał podstawy do zmian?

        Pozdrawiam

        Dziubek (Pan)
        • jott7 Re: Odp. dla jott7 08.02.04, 23:47
          O czym Ty człowieku piszesz ? Jaki faszystowski mundur ? Niezwykle subtelne
          są te Twoje wtręty. Zdążyłeś mnie juz nazwać krzykaczem , zamordystą,. Co
          ci człowieku dolega ? Wiem że są wahania cisnienia atmosferycznego ale żeby
          az tak ?
    • brenya Re: Buty na klatce. 02.02.04, 13:09
      Kolejna "bardzo" konstruktywna dyskusja na forum. Dyskusja, ktora nie prowadzi
      do niczego.

      Najlatwiej oczywiscie uzalac sie tutaj. Na forum najlepiej tez wychodzi
      wytykanie chamstwa sasiadow itp. itd. Tyle, ze co z tego wynika?

      Na szczescie nie mam u siebie problemu z butami stojacymi na klatce schodowej.
      Ale gdyby moj sasiad buty swe wystawial zwrocilabym mu po prostu uwage...
      Mysle, ze wszystkim nam przydaloby sie wiecej asertywnosci. Jezeli cos nas razi
      w zachowaniu sasiadow - to im o tym powiedzmy, a nie czekamy, ze ktos/cos zrobi
      to za nas. Oczywiscie nie od razu z morda i z policja za plecami. Tylko po
      ludzku - moze sasiad nie wie. Nie wszyscy moi drodzy sa tacy "kulturalni"
      i "swiatowi" jak Wy mili Panstwo - sa ludzie, ktorzy zostawiaja buty pod
      drzwiami bynajmniej nie ze zlej woli, ale dlatego, ze tak robili zawsze. A
      nazywanie ich "chamstem" jest prostackie i zle swiadczy o kulturze tego, ktory
      wytyka. Dla jednych norma jest to, dla innych co innego. A ZZ nie jest,
      bynajmniej, jakims ekskluzywnym osiedlem przy Melrose Place (choc mam wrazenie,
      ze niektorym sie zdaje co innego), zeby co poniekotrzy mieli obnosic sie tu ze
      swoim "obyciem" i "swiatowa kultura" i okazywac pogarde tym "ze wsi".

      Przylaczajac sie zas do dyskusji, to rzeczywiscie razilyby mnie buty na klatce
      schodowej, ale nie oceniam tego w kategoriach wiesniactwa, ale raczej po prostu
      nieporzadku i niepotrzebnego zagracania.

      Ale juz wozek dzieciecy niekoniecznie, (mimo, ze dzieci nie lubie). Nie widze
      powodu dlaczego ktos mialby ublocony wozek pchac sobie do mieszkania. Albo
      rower - jezeli to znajomy przyjechal na godzine, niechze sobie ten rower
      postawi pod drzwiami. Klatki mamy szerokie - bez przesady.

      Co do wozkarni i rowerowni... Z tymi przybytkami byloby dokladnie tak samo jak
      i z miejscami parkingowymi dla gosci (jak gosc przyjezdza na 15 minut, to nie
      chce zawracac sobie glowy jakims kluczykiem do jakiegos miejsca parkingowego -
      takie sa realia drodzy mieszkancy...). W tym przypadku tez nikomu nie chcialoby
      sie zawracac sobie glowy i transportowac wozka dzieciecego do wozkowni po to,
      zeby za 3 godziny go znowu wynosic... Juz widze jak matki jezdza na -2 poziom
      (bo tam np. urzadzono wozkownie) i targaja dziecko na 3 pietro. Albo odwrotnie.
      Utopia - drodzy mieszkancy.

      Co do balkonow. To przykro mi, ze to obraza czyjes oczy, ale ja bede wietrzyc
      posciel na balkonie. Moze nawet wywiesze pranie w lecie. Moze usiade z ksiazka
      i opre sobie nogi o barierke balkonu... Kto wie... To moj balkon, moja wlasnosc
      i moge z niego korzystac. Co do estetyki. Ja nie uzalam sie, ze nie podobaja mi
      sie czyjes firanki w oknach.

      Na marginesie. Czy moze mi ktos mi szybciutko uzasadnic dlaczego grill jest na
      balkonie nie wskazany?

      Moje mieszkanie jest moja oaza. To nie hotel, zebym sie miala stosowac do nie
      wiadomo jakich regulaminow. Balkon jest czescia mieszkania i mam prawo z niego
      korzystac, czy sie komus to podoba czy nie. Skoro w domu moge wieszac pranie,
      to tym bardziej na balkonie.

      Od paru tygodni kielkuje we mnie pomysl, zeby sie w cholere z tego super-hiper
      osiedla wyprowadzic. Mam juz dosyc tej obrzydliwej atmosfery, ktora sie tu
      wytwarza. Idac chodnikiem zastanawiam sie, czy prosto ide, czy nie depcze
      czegos, a moze ide zla strona. Osiedla zaczyna przypominac twierdze Malbork, w
      kazdym razie fose juz mamy.
      • mooj Re: Buty na klatce. 02.02.04, 13:37
        dla wyjaśnienia
        wózkownia/rowerownia miała mieścić się na parterze nie na -2 w pomiesczeniu
        kóre mozna było kupić a pzrynajmniej przekazać zainteresowanie kupnem do TP -
        dotyczyło to etapu A
        jako użytkownik i oserwator wykorzystania podobnego pomieszczenia w poprzednim
        miejscu zamieszkania (a nie była to wyspa ani połwysep Utopiasmile ośmielam się
        nie zgodzić ze zdaniem nt nierealności pomysłu

        ale ja w sprawie grilla:

        otóż ŚMIERDZI i DYMI sąsiadom przypalonym tłuszczem - jeśli natomiast nie
        śmierdzi (ale to trudne chyba do osiągnięcia) to problemu nie ma.

        a tak na marginesie to wydaje mi się że Twoja myśl o pzreprowadzce kiełkuje
        dłużej niż parę tygodnisad a szkoda by była bo zapewne większośc stresów bierze
        się nie z zamieszkiwania ale z czytania forum
        • brenya Re: Buty na klatce. 02.02.04, 15:06
          Na -2, czy na parterze. Wszystko jedno. Nie sadze, zeby matka, czy ojciec z
          niemowlakiem mieli schodzic z 5 pietra na parter po to, aby wsadzic dziecko do
          wozka. Albo targac wozek na 5 pietro, po to, zeby zaraz wozek zwiezc do
          wozkowni, a za 2 godzinki znow jechac po niego...

          Wozkownia mialaby sens, gdyby znajdowala sie na kazdym pietrze.

          Owszem wozkownia na parterze to nie utopia, ale korzystac z niej w praktyce, po
          dwoch dniach zapalu ze strony pozostalych mieszkancow, beda tylko mieszkancy
          parteru. I zaloz sie, ze tak nie bedzie.

          Za uwage w sprawie grilla dziekuje - oczywiscie myslalam o grilu elektrycznym,
          ale nie wpadlam na to, ze moze po prostu smierdziec (chociaz z reguly jedzenie
          z grila pachnie smacznie, inaczej ludzie by tego nie jedli...). Grila uzywac w
          kazdym razie nie bede.

          Z drugiej strony - czy moge prosic o wprowadzenie absolutnego zakazu palenia
          papierosow na terenie osiedla, lacznie z zakazem palenia na balkonie...?
          Dziekuje.
          • mooj Re: Buty na klatce. 02.02.04, 15:22
            ja swoje sądy opieram zarowno doświadczeniu osobistym jak i obserwacjach
            mieszkańców budynków w których wózkownie doskonale sie sprawdzały
            a były usytuowane na parterze
            i naprawdę się to sprawdza
            również jeśłi chodzi o rowery
            dodatkowa zaleta -jest czyściej

            co do palenia tytoniu interesujący głos i zapewne zostanie podchwycony ale moim
            zdaniem to znów za daleko idąca analogia - nie ta ilość smrodusmile
            I tak pewnie będziemy świadkami (jelsi nie uczestnikami) dyskusji nt palenia -
            przepisy coraz bardziej ostre i pewnikiem niedługo kwestia palenia n abalkonach
            doczeka sie regulacji państwowej
            al edo tego czasu może skupmy sie na skuteczniejszym egzekwowaniu niepalenia w
            pomieszczeniach wspólnych?
            • zz_beatka Re: Buty na klatce. 02.02.04, 15:24
              popieram
    • zz_beatka grill na balkonie dymiąc-kopcący i ... 02.02.04, 14:11
      cóż wiszące pod sufitem na balkonie gacie, przewieszona kołdra przez barierkę,
      samochody parkujące gdzie popadnie, zarsane trawniki i nie tylko, zażygano -
      zaszczane klatki schodowe
      czyli życie bez stresu zapraszam chętnych do bloków na Targówku, Bródnie (w
      innych dzielnicach takie też spotkacie) - tych postawionych ok 30 - 40 lat temu
      a i ceny są dużo niższe niż na ZZ;
      brak forum jest dodatkowym atutem bo nikt nikomu nie zwraca uwagi

      w dalszym ciągu pozdrawiam bezstresowców
      • brenya Re: grill na balkonie dymiąc-kopcący i ... 02.02.04, 15:00
        Jak to zwykle u Ciebie bywa dokonalas i w tym watku maksymalnej generalizacji i
        jak zwykle doczepilas sie do mnie.

        Dziewczyno! Wez se na wstrzymanie (ze sie tak wyraze po wiesniacku).

        Kto tu mowi o dymiacym grillu?? Mialam na mysli gril elektryczny (nie jestem az
        takim "wiesniakiem", zeby wpasc na to, ze dym to nic przyjemnego) i nie bardzo
        moglam sobie wyobrazic co moze byc z grilem elektrycznym nie tak. Ale powyzej
        wytlumaczono mi, ze takze zapach przypalanych mies moze komus sie nie podobac.
        Przyznaje, dobra mysl. Grila uzywac nie bede, nawet elektrycznego.

        Ale to, ze z mojego zapytania wywnioskowalas o tym, ze na pewno: wieszam gacie,
        przewieszam koldre przez barierke (mozna postawic na krzeselku na balkonie),
        parkuje gdzie popadnie, zasrywam trawnik i zygam-zanieczyszczam klatki
        schodowe - TO JEST JAKIS ABSURD!!!

        Droga beatko. Odczep sie laskawie od mojej osoby, bo niedobrze mi sie robi
        jakie BZDURY wypisujesz dziewczyno.

        Mam pomysl, zeby wszystkim na osiedlu zylo sie milej i estetyczniej - WYPROWADZ
        SIE!
        • zz_beatka Re: grill na balkonie dymiąc-kopcący i ... 02.02.04, 15:04
          jak zwykle twoje wypowiedzi są kwintesencją ciebie
          cokolwiek by nie napisać i jak by nie napisać zawsze weźmiesz do siebie ...
          • brenya Re: grill na balkonie dymiąc-kopcący i ... 02.02.04, 15:28
            Ostatnio do wachlarza moich grzechow dodalas mi wrzeszczenie pod oknem i
            wyzywanie psow od sk...ynow i innych, wiec wybacz, jezeli nazbyt pochopnie
            wzielam sobie tego posta do serca...

            Wiec moze powiem wyrazniej choc powinnam napisac to na innym watku - nie zycze
            sobie beatko wywolywania mnie po imieniu (nicku) i przypisywania mi wszystkiego
            co zle na tym osiedlu. Jestem dorosla osoba, a nie jakas smarkula, ktora mozesz
            sobie na tym forum obrazac do woli. Przede wszystkim NIE ZNASZ mnie i mimo, ze
            pewnie nie raz mnie widzialas, nie masz bladego pojecia o tym kim jestes i kogo
            obrazasz. To nie jest przedszkole moja droga, a Ty nie jestes w nim
            przedszkolanka, zeby pouczac innych. Na forum nalezy wypowiadac sie zgodnie z
            zasadami wspolzycia spolecznego, a nie urzadzac sobie jakies osobiste
            wycieczki.
            • trondzio Re: grill na balkonie dymiąc-kopcący i ... 03.02.04, 00:08
              To się nazywa konstruktywna rozmowa.
              A o czym to rozmawialiśmy?
              Wątek nam się chyba gdzieś zgubił po drodze...
              • jott7 Re: grill na balkonie dymiąc-kopcący i ... 03.02.04, 00:20
                Do trondzia;ustaliliśmy że buty nie, pranie- tak.Wózki- do głosowania. I
                wykrylismy przy okazji anarchistyczno-trockistowskie hasła /patrz rayenne/a to
                juz grozi demontażem naszej z trudem klejonej wspólnoty.Zalecam czujnosc.
                • trondzio Re: grill na balkonie dymiąc-kopcący i ... 03.02.04, 01:07
                  Jott7 wspólnota się nie rozpadnie, to nie zależy od nas.
                  Forum to miejsce gdzie można się wywnętrzyć, wypłakać no i jak widać czasem
                  sobie dokopać. Dziewczyny chyba nie przypadły sobie do gustu nie sądzisz?
                  Spotkania wspólnoty są bardziej hardcorowe, jeśli byłeś na ostatnim to wiesz,
                  o czym mowa. Zarządca sprawiał wrażenie jakby spadł na spadochronie o jeden
                  most za daleko.
                  Na forum wszyscy zabierają głos i każdy ma swoje zdanie, niestety na ostatnim
                  walnym było 60-ciu paru lokatorów, jak zatem wyobrażasz sobie wprowadzenie
                  zmian i zapisów do regulaminu?, choćby Twoich ulubionych, za wieszanie prania
                  na balkonie, pręgierz 3 baty, za buty na klatce 10 batów, no a już za śmieci
                  na klatce…. Ile byś wlepił?
                  Żartuję oczywiście, więc nie bierz sobie tego do serca.
                  Zapewniam Cię, że będzie niezmiernie trudno ustalić zasady korzystania z
                  części wspólnej, nawet, jeśli zbierze się wspólnota i dojdzie do wielkiej
                  dyskusji na ten temat, o co niestety w tej chwili jest dość trudno.
                  Jak widzę Twoje radykalne stanowisko nie znalazłoby poparcia wśród
                  forumowiczów, bo każdego problem dotyczy w innym zakresie, wózek, rowerek,
                  kwiatki, pranie.
                  Śmieci przed drzwiami to sprawa bezdyskusyjna. Nawet, jeśli dojdzie do
                  dyskusji na walnym to nikt Cię nie uszczęśliwi, dlatego zalecam większą
                  elastykę, w podejściu do rzeczy które nie do końca należą tylko do Ciebie.

                  Idę spać

                  Pozdrawiam

                  Dziubek (Pan)
                  • aktywista13 Re: grill na balkonie dymiąc-kopcący i ... 03.02.04, 11:17
                    Nie mam siły czytać tych wszystkich dysput, tym bardziej, ze pierwszy raz
                    jestem w tym wątku. Dla mnie sprawa jest prosta: nie rób drugiemu co Tobie
                    niemiłe. Jęśli ktoś tego z butami nie rozumie, to wywalić je do śmietnika i
                    już. Z wózkiem może być ciężko, bo duży i może być przypięty do czegoś, aby go
                    nie pod.... Ale proponuję, że osoby prezentujące odmienne (skrajnie) poglądy
                    spotkały sie na placyku, w błocie i poobrzucały się nim na żywo. To rozluźni
                    atmosferę i przywróci zasłużoną dobrą opinię ZZ!
                    Uff!
    • zzdorka Re: Buty na klatce. 05.02.04, 22:13
      Buty od kilku dni sie nie pojawiaja. Sasiedzi widocznie zostali uswiadomieni.
      Albo pogoda sie poprawila i w sandalkach biegaja...Jednakze, jesli czytaja, to
      doceniam.
      smile)))
      • brenya Re: Buty na klatce. 06.02.04, 11:52
        No wlasnie. Sasiedzi zostali uswiadomieni, bo przeczytali forum. Ale gdyby nie
        przeczytali, to jeszcze przez rok slyszelibysmy o ich butach, poniewaz nikomu
        nie chcialoby sie po prostu pojsc, zapukac i powiedziec...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka