"...kto nie ma ich dziś..."
Witam Was serdecznie
Zielone Zacisze zobaczylam po raz pierwszy kilka ladnych lat temu przy okazji
wizyty w budynku przy kondratowicza - naprzeciw ZZ..
i cos mi w serduchu drgnelo a dobre fluidy ze swistem nad lepetyna
przelecialy

I tak od kiedy mysle o wiekszym mieszkaniu to nieustannie wracam myslami do
tego miejsca. Nie wiem skad to sie bierze ale mam dziwne przeswiadczenie ze
mieszkajac tam spotykalyby mnie w ogolnym rozrachunku jedynie dobrze rzeczy

W weekend odwiedzilam mieszkanie wzorcowe i zaczelam przymierzac swoj budzet
do Etapu C.. Moze bede kiedys miala szczescie byc Wasza sasiadka?

Duze wrazenie na mnie robi prowadzone forum gdzie i pozdrowic mozna, i
zganic, i wyzalic sie - swietny pomysl i pozwole sobie tu zagladac, mimo ze
mieszkancem (poki co mam nadzieje - poki co) wcale a wcale nie jestem.
A tymczasem pozdrawiam Was w "ten piekny letni dzien"

))