Dodaj do ulubionych

Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce???

02.03.03, 11:09
Siedziałem sobie w nocy 1.30 (1/2.03.03) przed kompem, aż tu nagle buuuum!!!
wyglądam przez okienko - a tu taki jeden w białym hatchbacku (chyba Accentlub
Lanos) wyjeżdza i taranuje plastikowy znak na wysepce przed wjazdem. I dalej
zygzakiem "w miasto". Wrócili po ok. 4o minutach. Ochrona pokornie ich
wpuściła, pognali dalej z piskiem opon. Może wiecie kto zacz? A jeśli nie -
to już wiecie na kogo uważać.
Dlaczego nie pojawiła się na miejscu policja? Dlaczego gość choćby nie
wysilił się by wrzucić szczątki znaku na trawnik - leżą tam smętnie dotąd.
Dziś jest po sprawie. Choć może nie całkiem - przecież takie zdarzenie
powinno być odnotowane w jakimś dzienniku (ostatnio głośno o procedurach firm
ochroniarskich - hi, hi) i może być coś zapisane na wideo. A z całą pewnością
widzieli i wiedzą kto to był dzielni "agenci ochrony". (Tak sobie marzę, by
gość zapłacił za ten znak - bo może i poprzedni zaliczył?). W końcu tacy
idioci szalejący po pijaki są zagrożeniem dla dzieci, które chodzą do szkoły
i innych mniej sprawnych w uciekaniu spod kół - bo jak lubią sobie tak
poszaleć po pijaku to i na trzeźwo nie może być z nimi OK. To taki smutna
refleksja jak ktoś może tylko materialnie dorosnąć do stanu posiadania a
słoma z butów będzie wystawała jeszcze przez kilka pokoleń! Pogratulować
sąsiadów.
Czy tylko ja to widziałem/słyszałem? Czy może SB zainterweniuje - bo akcja
zainteresować mogłaby Policję - za samo działanie i jazdę po pijaku - czego
slalom był ewidentnym dowodem, a firmę ochroniarską za ewidentne zaniechanie
czynności, do jakich zobowiazuje ich umowa - niech mnie ktoś poprawi - jeśli
się mylę - i nie chodzi o znak poza terenm ZZ - tylko o wyścigi pod oknami i
zakłócanie ciszy. Czy firma ochroniarska zdecyduje się na złożenie
doniesienia na policję??? Ciekawe, bo kasę ciągną.
Obserwuj wątek
    • sc77 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 03.03.03, 14:16
      Ja natomiast zauwazylem, ze tej samej nocy ok. godziny 22:30. Ochroniarze byli
      tak pijani, ze nie mogli nacisnac przycisku otwierania bramy.
      Mam nadzieje, ze ta sprawa rowniez bedzie poruszona.
    • beatka33 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 04.03.03, 14:49
      ?
    • feliciter Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 04.03.03, 21:54
      ludzie jak sie cos takiego widzi to sie samemu dzwoni na policje a nie czeka
      az ktos sie tym zainteresuje albo nie. Takim zachowaniem dajecie przyklad
      debilizmu i kompletnej ignorancji!!!!!! Jak widzisz pijanego kierowce to mu
      sie pzrygladasz tak?! glupi jestes a co jakby wlasnie ten kierowca zabil kogos
      przechodzacego przez ulice???????!!!!!!! trzeba myslec!!! a co jakby przez
      pijanych ochroniarzy komus okradli mieszkanie ludzie wy sie nad soba
      zastanowcie i przestancie zachowywac sie jak ostatni nieudacznicy i
      tchorze!!!!!! Pozdrawiam tych odrobine myslacych
      • netaip Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 05.03.03, 10:19
        Wybaczcie ale takie teksty na forum na mnie nie dzialaja.
        To ze ktos pisze ze ochroniarze byli kompletnie pijani nie znaczy ze bylo tak
        faktycznie. Takie pisanie aby tylko pisac i zasiac zament w glowach mieszkancow
        ZZ jest delikatnie mowiac glupie. Jesli faktycznie tak bylo to trzeba rzecz
        zglosic na policje! i opisujac sprawe napisac ze przekazalo sie to policji.

        Ludzie nie wierzcie w bezpodstawne zarzuty!

        A co do nocnego wypadu po wodeczce - jesli rzeczywiscie bylo tak jak piszesz to
        warto pogadac o tym z ochroniarzami, czy to widzieli, czy zareagowali, jesli
        nie beda chcieli gadac to warto zwrocic sie z tym do zarzadcy.

        Naprawde jesli cos widzicie to zglaszajcie to tam gdzie trzeba bo samym
        pisaniem nic nie zalatwimy.

        Pozdrawiam
        • beatka33 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 05.03.03, 10:43
          Nie wiem kto popełnił większe wykroczenie pijany ochroniarz czy też kierowca
          czy ci którzy widzieli i nie zawiadomili stosownych władz.
          Czy pisząc z ukrycia anonimowo na forum naprawicie świat? Czy zgłaszając to
          osobom odpowiedzialnym (policji drogowej, nadzorowi Juventusa) którzy w sposób
          prosty szybko by zakończyli tego typu wyskoki?

          Tylko tchórz boi się głośno powiedzieć (nawet gdy ma rację), nie tędy droga w
          ten sposób bandziory w biały dzień napadją na nas bo wiedzą że nie znajdzie się
          nikt kto im się oprze.
          • sc77 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 05.03.03, 11:49
            Jesli chodzi o ochrone, to ja ich widzialem i juz nastepnego dnia rano
            (niedziela) zglosilem ta sprawe do koordynatora z Juwentusa.
            Koordynator byl bardzo zdziwiony moim telefonem w niedzielny poranek ale
            obiecal, ze zajmie sie ta sprawa.
            Nie wiem co z tym dalej, gdyz nie mam wgladu do takich danych.
            Moze Pan SB moglby sie czegos dowiedziec?
            • beatka33 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 05.03.03, 12:10
              Myślę że popełniłeś błąd. Trzeba było zadzwonić do nadzoru ochrony. Przyjeżdża
              wtedy patrol interwencyjny i na miejscu sprawdza alkomatem czy pracownicy
              rzeczywiście są pijani czy nie. I wyciąga stosowne konsekwencje do takiego
              pracownika. A teraz to nic nie można udowodnić nawet jeśli to była prawda.
              • zzmetro Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 06.03.03, 08:54
                Szanowni Państwo ,
                W poruszonej kwestii oczekujemy wszyscy pisemnego wyjaśnienia
                ze strony JUVENTUS.
                O wszystkim naturalnie będę Was informował

                SB
                • zzdorka Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 06.03.03, 20:53
                  Hmmm! Ciekawa jestem, czy ten mocno myslacy forumowicz mieszka juz na osiedlu.
                  Jesli tak, to czemu sam nie zareagowal? Jesli nie, to poczekamy, zobaczymy.
                  Krzykacze z forum zauwazylam, ze maja malo do powiedzenia prosto w oczy...

                  Mam pytanie? Czy ten system antynapadowy polega na stalym polaczeniu z ochrona?
                  Bylam ostatnio na Wyscigach w mieszkaniu Cataliny i u nich jest taki guziczek w
                  domofonie, na ktorego wcisniecie reaguje ochroniasz pytajac czy cos sie stalo?
                  Jak to jest rozwiazane na ZZ?

                  pozdrawiam.
                  • sprawiedliwyyy Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 06.03.03, 22:25
                    Otóż ten forumowicz nie mieszka na osiedlu ZZ - tu się nie mylisz. I co więcej -
                    nie będzie na nim mieszkał. Choć dokładnie widział z okna, to co opisał. Był
                    ciekawy, czy tylko jego hałas zastanowił.
                    Nie będzie już dzwonił na policję - a to dlatego, że:
                    - kiedy zniknął samochód znajomej spod bloku - to nieogolony policjant z petem
                    w zębach (komisariat Chodecka) radził sobie, by pochodzić po osiedlu i samemu
                    poszukać;
                    - kiedy został okradziony jego bagaż w wagonie bagażowym (oddany tam, by nie
                    zginął!) - sprawę umorzono z powodu niewykrycia sprawców;
                    - kiedy zadzwonił, bo bandziory ciągnęły za samochodem gościa co wzywał pomocy -
                    policja przyjechała po 35 minutach;
                    - kiedy innym razem był świadkiem wyrzucenia na chodnik z 10 pietra
                    magnetofonu - policja przyjechała, obejrzała roztrzaskany sprzęt i pojechała -
                    akcja się udała - co nie;
                    - kiedy chciał wezwać policję innym razem czekał na połączenie 30 minut - bez
                    skutku;
                    - kiedy odebrał w szkole, gdzie pracował broń gazową - to posterunkowy, gdy
                    odbierał ją na komisariacie napisał w protokole "leworwer"...
                    - innym razem całkiem porządny facet z klatki, w której mieszkał został, jak
                    się później okazało, całkiem przypadkiem zastrzelony przez policjanta po
                    cywilnemu (97 rok, luty - miejsce akcji - Bródno oczywiście) na przystanku
                    tramwajowym przy ul. Odrowąża.
                    Do takiej policji nie będzie dzwonił. Nie ma telefonu do Juwentusa - więc nie
                    zadzwonił. Mógł nie pisać. Nie byłoby sprawy. Nikt by się nie przejął/zajął. A
                    ciągle myśli, że warto - bo przecież za to płacicie.
                    • pieskuba Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 06.03.03, 23:19
                      sprawiedliwyyy napisał:

                      > Otóż ten forumowicz nie mieszka na osiedlu ZZ - tu się nie mylisz. I co
                      więcej
                      > -
                      > nie będzie na nim mieszkał. Choć dokładnie widział z okna, to co opisał.

                      Ha, to ten forumowicz mieszka w bloku Psakuby! (albo w tym wysokim na rogu....)
                      No to numerów nie zobaczył, donosić nie było jak... Czyli wypadałoby raczej
                      podziękować Sprawiedliweeemu, że Was strzeże, Zieloni Zaciszanie. Ty,
                      Sprawiedliwyyy, ja wychodzę nocą z psem, zerknij czasem, czy mnie kto nie
                      napadnie, brrrr

                      Pozdrowienia dla Zielonych Zaciszan ze szczególnym uwzględnieniem mojego
                      ulubionego ulubieńca przyszłego Zielonego Zaciszanina Sloggiego, Nie Zielonego
                      Zaciszanina Sprawiedliweeeego i wszystkich psów w okolicy (głównie beagla z ZZ).

                      Pieskuba
                      • pieskuba Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 06.03.03, 23:23
                        A, i tak mi przyszło do głowy, że skoro Wy jesteście Zieloni Zaciszanie, to ja
                        jestem Ziemianinem Mazowieckim...Ładnie, nie? smile

                        Pozdrowionka serdeczne,
                        Pieskuba
                      • beatka33 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 07.03.03, 09:02
                        Niedługo dołączy drugi beagle na ZZ. O pierwszym słyszałam złe opinie mam
                        nadzieję że to nieprawda bo jest to rasa super łagodna i nie wykazująca żadnej
                        agresji w stosunku do ludzi i psów.
                    • beatka33 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 07.03.03, 09:00
                      Przypadkiem znam sprawę z 97 i sprawcą był niezbyt porządny obywatel o bardzo
                      złej opinii i to jego należy winić.
                      Nie chwalę policji (miałam kiedyś zajście z bardzo nieprzyjemnym i chamskim
                      policjantem z drogówki) ale kiedy ich proszę o pomoc nigdy mi nie odmówili
                      (wyjątek stanowi komisariat przy ul. Motyckiej gdzie można by ich przyrównać do
                      serialu pt 13 posterunek). A gdy będziemy mieć takie podejście jak ty to nigdy
                      w Polsce nie będzie dobrze. Policja się zachowuje tak jak na to pozwalamy jeśli
                      uważasz że nie spełnili swojego obowiązku powinieneś powiadomiźć zwierzchników
                      lub zadzwonić na anonimowy telefon.
                      Nie wolno nam oceniać wszystkich policjantów po kontakcie z pewnymi osobnikami -
                      wyjątkami. W każdym zawodzie są ludzie kompetentni i nie. Znam wielu lekarzy
                      bardzo dobrych jak również nieuków którzy do tego biorą prywatnie pieniądze ale
                      nie oceniam wszystkich lekarzy jako złych bo to bardzo niesprawiedliwe
                      podejście.
                      • sprawiedliwyyy Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 07.03.03, 09:30
                        Masz całkowią rację, ale ja od kilku latstraciłem nadzieję. Po prostu nie mam
                        siły walczyć o to, co powinno być normalne. Moje doświadczenia są takie jak
                        napisałem - co nie znaczy, że chcę uogólniać to na całą Policję. Uważam, że jak
                        się płaci za ochronę to Ci ludzie są tam właśnie od tego, by interweniować.
                        A co do beagla - to on niewinny - tylko biedaczek niedopieszczony, samotny i
                        rozpuszczony.
                        • beatka33 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 07.03.03, 09:34
                          Czyżbyś był właścicielem Mozarta?
                          • sprawiedliwyyy Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 07.03.03, 09:47
                            Bynajmniej (ale jestem kynologiem-obserwatoremsmile))), już kilka razy widziałem
                            jak wspomniany beztrosko przebiega przez ulicę i leci w stronę innych piesków
                            mając w nosie właściciela. Aż dziw, że ta beztroska nie skończyła się dla niego
                            tragicznie...
                            • beatka33 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 07.03.03, 11:59
                              Co do posłuszeństwa lub raczej braku to domena tej rasy. A rzeczywiście
                              właściciele są beztroscy albo nie zależy im na psie, bo wypuszczać psa przy tak
                              ruchliwej drodze nie jest zbyt mądre; (tylko szkoda żeby pies cierpiał jak
                              któryś kierowca weźmie go na celownik)
                      • pieskuba Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 07.03.03, 10:29
                        beatka33 napisała:

                        > Przypadkiem znam sprawę z 97 i sprawcą był niezbyt porządny obywatel o bardzo
                        > złej opinii i to jego należy winić.

                        Masz na myśli policjanta? A policja twierdziła, że miał zawsze dobrą opinię...

                        Pieskuba
                        • beatka33 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 07.03.03, 11:50
                          Nie mam na myśli "biednego niewinnego" chłopaka który wyskoczył z kijem
                          na ...juz w tej chwili nie pamiętam na kogo.
                          • sprawiedliwyyy Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 07.03.03, 12:51
                            ...niezbyt porządny obywatel o bardzo złej opinii...
                            Ten obywatel był zwykłym człowiekiem, miał 27 lat żonę idziecko. Nie był
                            wcześniej karany, nie był żadnym bandziorem. A w tym samym domu mieszkali
                            złodzieje smochodów i inny element spod ciemnej gwiazdy (dlatego zniknąłem
                            stamtąd przy pierwszej okazji) - bo nie było to zbyt miłe sąsiedztwo.
                            A kij, o którym piszesz - to nie był żaden "bejsball" tylko kij bilardowy ( i
                            to była zagadka - bo w tym pubiku nie było nawet stołu do snookera).
                            O sprawie było głośno - bo rzeczywisćie policjant jadąc do pracy wdał się w
                            sprzeczkę na przystanku. Zaczęła się awantura - i tłumek gapiów wypadł z pubiku
                            (był niedzielny wieczór i chłopak z teściem siedzieli przy piwie - podobnie jak
                            w GT). Nie był sprawcą jak piszesz - bo prawdziwi sprawcy zaczęli awanturę
                            wcześniej. Facet spanikował i zaczął strzelać na oślep w tłumek gapiów.
                            Ten chłopak zginął przypadkiem, a z całą pewnością nie był sprawcą - w
                            znaczeniu o jakim piszesz. Przez kilka lat stał tam symboliczny krzyż. Jego
                            teść stał obok i został postrzelony w brzuch. Przeżył. Smutna historia - bo
                            zginęli niewinni ludzie, policjant był zmuszony odejść ze służby i wynieść się
                            z W-wy - prawdziwych sprawców nie znaleziono - bo Ci, których bronił policjant
                            nie raczyli się ujawnić.
                            Na cmentarnym murze chyba jeszcze jest ślad po napisach nt. policji wykonanych
                            wtedy przez sąsiadów.
                            To tyle.


                            • beatka33 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 07.03.03, 13:01
                              Znam inną wersję tych wydarzeń. A tego człowieka 27 -latka znał ktoś kogo znam
                              osobiście. Ten biedny człowiek był bezrobotny, miał problem z ukończeniem
                              szkoły (notoryczny brak chęci do nauki) i chętnie sobie popijał oraz miał
                              opinię awanturnika. Jaoś nie przejmował się że jest żonaty i dzieciaty. Takie
                              rzeczy słyszałam wtedy nic nie dodaję od siebie. Może ktos niesprawiedliwie
                              ocenił nie wiem, ale znam tego człowieka (który przekazał mi te info) i nigdy
                              nic złego na nikogo nie mówił więc mam prawo mu wierzyć.
                              • pieskuba Re: Nocne rajdy i inne - do beatka33 07.03.03, 13:17
                                beatka33 napisała:

                                > Znam inną wersję tych wydarzeń. A tego człowieka 27 -latka znał ktoś kogo
                                znam
                                > osobiście. Ten biedny człowiek był bezrobotny, miał problem z ukończeniem
                                > szkoły (notoryczny brak chęci do nauki) i chętnie sobie popijał oraz miał
                                > opinię awanturnika. Jaoś nie przejmował się że jest żonaty i dzieciaty. Takie
                                > rzeczy słyszałam wtedy nic nie dodaję od siebie. Może ktos niesprawiedliwie
                                > ocenił nie wiem, ale znam tego człowieka (który przekazał mi te info) i nigdy
                                > nic złego na nikogo nie mówił więc mam prawo mu wierzyć.

                                Świat jest mały, a Bródno jeszcze mniejsze. Mieszkam tu od zawsze, chodziłam z
                                Robertem R. do podstawówki, do jednej klasy, znaliśmy się. Był bardzo bystry,
                                dobry z matematyki, ogólnie czwórkowy - tyle o nauce. Ciekawski, wszędobylski -
                                takie żywe srebro. Pracował w FSO. Co do żony i dziecka - ostatni raz, kiedy
                                spotkałam Roberta, wychodził właśnie z pięciomiesięcznym synkiem na spacer,
                                żeby Kasia, jego żona, mogła mieć chwilkę dla siebie. Był cały dumny i
                                szczęśliwy i takim go zapamiętałam. Sądzę, że tego fatalnego wieczora
                                zorientował się, że coś się dzieje i chciał zrobić to co zwykle - zobaczyć, o
                                co chodzi. To ciekawe, co media i pomówienia mogą zrobić ze zwykłego, miłego
                                faceta. Żaden był z niego anioł, żaden bohater, ale też nie czarny charakter.

                                Trochę to nie na temat tego wątku, ale trudno.

                                Pieskuba
                                • beatka33 Re: Nocne rajdy i inne - do pieskuba 07.03.03, 15:01
                                  Nie zamierzam się o to kłócic ani nikogo osądzać ale jak wcześniej napisałam
                                  powtarzam słowa zasłyszane. Zresztą podobnie było napisane w kilku gazetach w
                                  owym czasie. A to co piszecie tylko potwierdza co pisałam wcześniej jak można
                                  kogoś skrzywdzić generalizując sprawy. I zawsze kij ma dwa końce i są dwie
                                  strony i opinie tego samego wydarzenia. Prawda leży po środku; ja też od lat
                                  mieszkam na Bródnie. Zresztą nasze dywagacje nie przywrócą nikomu życia i nie
                                  ma sensu tego kontynuować.
                                  A co do "pubiku" mimo że uczęszczam w różne miejsca to omijałam go z daleka i
                                  na miejscu właściciela GT obraziłabym się za to porównanie.
                                  • pieskuba Re: Nocne rajdy i inne - beatka33 07.03.03, 16:52
                                    beatka33 napisała:

                                    > Nie zamierzam się o to kłócic ani nikogo osądzać >

                                    A co do "pubiku" mimo że uczęszczam w różne miejsca to omijałam go z daleka i
                                    > na miejscu właściciela GT obraziłabym się za to porównanie.

                                    Ja też, ani mi to w głowie, po prostu znałam tego człowieka, on się już nie
                                    obroni i czuję się zobowiązana prostować takie pomówienia. Dodam tylko, że był
                                    tam z teściem, pracownikiem ambasady amerykańskiej, zapewne
                                    dokładnie "prześwietlonym"i z dobrą opinią... A i jego kula nie minęła...

                                    Również, jeśli chodzi o tamtą spelunkę, za nic nie porównałabym tego miejsca do
                                    GT, zresztą to nie ja, i jak wnioskuję z listu kolegi, to chodziło mu raczej o
                                    szeroko pojęte "pójście na piwo". No cóż, ja dla piwa jestem w stanie zrobić
                                    wiele, ale w takie miejsce się udać, co to, to nie smile

                                    Pozdrowienia,
                                    Pieskuba
                    • sprawiedliwyyy Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 29.03.03, 17:00
                      Widzieliscie stłuczkę na przejściu? Tak ok. 12. Czekali na policję to chwili
                      obecnej - a jest 17.00!!! 5 godzin.
                      To tak a propos dobrych rad - do takiej policji naprawdę szkoda dzwonić! I
                      pomyśleć, że sami za to płacimy.
                      • zzdorka Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 30.03.03, 15:19
                        Chwilunia, momencik. A do czego wobec tego sluzy ten wspanialy punkt policji na
                        osiedlu?
                        • sprawiedliwyyy Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 30.03.03, 17:22
                          Wiesz - wydaje mi się, że Policjant Policjantowi... nierówny. Macie swój punkt
                          ze zwykłym stójkowym, a on kompetencji drogowych nie ma. Oni czekali
                          na "drogówkę" - pewnie nie mogli się dogadać, który winny, żaden nie chciał
                          podpisać ośiwdczenia - a w takim przypadku tylko patrol policji drogowej może
                          wskazać winnego. I tak przez 5 godzin sobie czekali - bo policjant nierychliwy -
                          za to sprawiedliwy i za przyjazd bilet wystawia (choćby po kilku godzinach
                          czekania). Szkoda tylko, że za te 5h. nie ma karnych odsetek, by sobie je
                          odpisać od nieterminowej usługi. Była sobota, mniej dyżurujących, jakieś
                          poważniejsze "zdarzenia drogowe" (albo trzeba było rodzinkę na działkę
                          podrzucić, może zakupy się przeciągnęły panom p.) i wystarczy! Zwykła stłuczka -
                          a ile "atrakcji"! I albo czekasz te 5 h., albo rezygnujesz z odszkoodowania i
                          przy okazji nie płacisz mandatu - za to masz kłopoty z ubezpieczycielem.
                          Ciekawe jak po 5h. ustalają stan nietrzeźwości? Ale mamy zdolnych policjantów -
                          może mają jakieś wzory (np. czas oczekiwania X masa delikwenta X temperatura
                          otoczniea - i już wiedzą ile było wcześniej tych promili...)
                          A tak poważniej - to nie jest odludny rejon kraju, nie miasteczko, gdzie
                          ostatni polonez raz na tydzień jest odpalany - tylko stolica kraju, który
                          aspiruje do wejsccia do lepszej Europy (fakt - jak przyjechali to Focusem
                          kombi...).
                          Kiedyś był sztuczny miód i wyroby czekoladopodobne - może i nie najgorzej
                          zapakowane - dziś by ich nikt nie kupił- a jak widać policję o podobnej jakości
                          kupować podatkami musimy!
                          Pozdrawiam wszystkich dzielnych policjantów i łączę się w bólu - bo sprzętu nie
                          ma, kasy też, przestępcy jacyś okrutni ostatnio, szef do wymiany - a do tego
                          obywatele jeszcze wzywają i mają czelność czekać te 5 godzin!!! Przecież to nie
                          mogli być normalni ludzie - bo czy normalni czekaliby tak długo?
                        • sc77 Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 31.03.03, 11:28
                          Ale to jest tylko punkt konsultacyjny policji a nie posterunek z drogowka...
                          • zzdorka Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 31.03.03, 16:06
                            Ok. Rozumiem. A czy nie ma tam kontaktu z jakims komisariatem przez jakies
                            radio? Punkt konsultacyjny - ale od konsultowania czego? Po ile teraz chodza
                            mandaty i lapowki? Troche mnie to drazni. Powiedzcie jeszcze, ze Pan policjant
                            siedzi tam tylko we wtorki i czwartki od 12 do 15.00, to chyba umre ze smiechu.

                            A przy okazji przypomniala mi sie pewna historia. Kilka lat temu na
                            Wyszogrodzkiej, na przeciwko Komisariatu (!) facet wybijal szyby w drzwiach
                            klatki schodowej i demolowal auta na parkingu. Ktos zadzwonil na komisariat.
                            Panowie przyjechali szbko, tego im nie moge zarzucic. Ale zauwazcie:
                            PRZYJECHALI! Przez ulice nie mogli przejsc piechota, tylko musieli przyjechac.
                            Starym polonezem. Facet zaczal im uciekac stara skoda, czy wartburgiem. No a
                            policja nie mogla go dogonic, bo kilku sasiadow musialo ich z popychu. Nie
                            chcial im odpalic. Byla 6 rano, wiec osobiscie gapilam sie na to wszystko z
                            balkonu.

                            Nie wiem, czy sie smiac czy plakac.

                            Ale musze pochwalic policje, bo jak mi wyniesli cala chalupe to policja
                            przyjechala za 20 minut.

                            Pozdrawiam.
                            • sprawiedliwyyy Re: Nocne rajdy po wódeczkę po wódeczce??? 31.03.03, 22:10
                              Współczuję stanu ducha po wyniesieniu... nie na ołtarze, bynajmniej sad
                              I niech nikt nie pyta już czy na Bródnie bezpiecznie. Nie-Bezpiecznie - jak w
                              większości miejsc w tym kraju!. Mój kolega z Choszczówki, co już nie jedno
                              włamanie do domku przeżył rozpoznał swoje spodnie podczas niedzielnej mszy na
                              bogobojnym parafianinie. A jak mu zrobili wysypisko pod bramą (choszczówka
                              leśną jest) to tylko popatrzył skąd gość przyjechał i odwiózł co nie jego.
                              Trochę się gość zdziwił się jak znalazł swe śmieci następnego dnia na swym
                              podjeździe wink)
                              A jak oglądaliście sobie w zeszłym tygodniu "Kryminalne Gry" w TVN - to nic
                              innego jak rajdy po Wincentego, Wysockiego, Kondratowicza można było sobie
                              pooglądać. Dlatego też walczę o dobrą ochronę na swoim osiedlu.
                              • beatka33 uśmiechnij się sprawiedliwyyy 01.04.03, 09:03
                                Jesteś strasznym pesymistą. Gdybym miała podobny stosunek do życia i ludzi
                                dawno przestałabym wychodzić z domu i odbierać telefony.

                                Więcej radości z życia jest wiosna robi się coraz cieplej niedługo święta.
                                • sprawiedliwyyy Re: uśmiechnij się sprawiedliwyyy 01.04.03, 15:09
                                  Trafiłaś w 10... cóż nie co dzień traci się na wymarzonej budowie prawie 60
                                  tys., w tym samym miesiącu traci się pracę a jakiś czas później kupuje samochód
                                  bez silnika... chyba, że ma się takie szczęście jak ja sad((
                                  Ale dzięki za wsparcie... jeszcze się trzymam.....
                                  • zzdorka Re: uśmiechnij się sprawiedliwyyy 01.04.03, 23:34
                                    A ja sie nasmialam jak patrzylam na kolesi pchajacych policje w poloneziku...
                                    • beatka33 Re: uśmiechnij się sprawiedliwyyy 02.04.03, 08:52
                                      Myślę że bywają gorsze powody niż utrata mienia czy gotówki. Choć nie uważam
                                      tego za śmieszne. Ale jak jest się zdrowym optymistą to reszta przyjdzie sama.
    • zzdorka Ochrona? 10.03.03, 15:44
      Witam!

      Czy jest ktos w stanie odpowiedziec mi jak dziala caly system ochrony na
      osiedlu? I czy ktos cos z tym zajsciem zrobil. Panie ZZmetro? Bo chyba troche
      zeszlismy z tematu...

      Pozdrawiam.
      • sc77 Re: Ochrona? 11.03.03, 15:40
        Kiedys wyprobowalem przycisk antynapadowy i za chwilke zadzwonila do mnie
        ochrona z pytanie czy cos sie stalo. Mysle wiec, ze jest sprawny.

        Co do zajscia to nic nie slyszalem jak zostalo ono zakonczone.
        Mysle, ze kazdy z nas powinien miec pod reka calodobowy numer do koordynatora,
        czy siedziby Juwentusa w celu zawiadomienia ich o takich zajsciach.
        Musze sprawdzic, czy jest taki numer wywieszony w gablocie na klatce.
        • zzdorka Re: Ochrona? 13.03.03, 12:25
          Dzieki. Czyli ochrona dziala. To mnie cieszy.

          Wydaje mi sie, czytajac niektore wypowiedzi osob zainteresowanych lub tez
          udajacych zainteresowanych, ze spodziewaja sie za wiele po zamknietym osiedlu.
          Kupujac mieszkanie za ogrodzeniem myslalam tak naprawde o ochronie samochodu
          oraz po czesci mieszkania. Ale chyba to od nas, mieszkancow - obecnych i
          przyszlych - zalezy czy na osiedlu bedzie spokojnie czy nie. Pytanie na innym
          wątku "Czy sa wpuszczane drechy?" troche mnie smieszy. Owszem. Sa. Ja czasem
          chodze w dresie - wyrzucic smieci.

          Poza tym chodzi tu glownie o pracownikow ochrony. Z wypowiedzi mieszkancow
          etapu A niepokoi mnie "zaangazowanie" ochroniarzy w "ochrone" naszego osiedla.
          Jeszcze nie jestem na biezaco, bo mnie to nie dotyczy, ale moze juz niedlugo...
          Jestem zainteresowana ta Prawdziwa ochrona. Czy np. punkt konsultacujny ma
          jakis sens? Jak to dziala? I czy ochrona robi cos dobrego? Bo slyszymy, ze
          chodza pijani, wpuszczaja jakichs agentow ubezp. itd. Bardzo mnie interesuja
          opinie mieszkancow.

          Serdecznie pozdrawiam.
          • sc77 Re: Ochrona? 13.03.03, 13:26
            Co do ochrony to w odroznieniu od innych znanych mi osiedli (czytaj Tarchomin i
            Piaseczno) to na ZZ jest naprawde bardzo dobrze.
            Sa incydenty, ktore tu opisujemy ale robimy to po to, by ktos sie tym zajal aby
            podobne rzeczy nie przytrafialy sie w przyszlosci. Przyczynilismy sie do
            czesciowej zmiany ochroniarzy na naszym osiedlu i obecnie nie zdarzylo mi sie
            jeszcze aby w nocy ochroniarz spal i abym musial go budzic, by otworzyl mi
            brame.
            Ja jestem zadowolony.
          • zzmetro Re: Ochrona? 13.03.03, 20:05
            Zasady funkcjonowania Ochrony określa Regulamin [ chyba 7 stronicowy ] .

            Incydentów [ przykrych ] było niewiele i mamy nadzieję że nie będą się one
            powtarzać .
            Punkt Konsultacyjny spełnia [ i miał spełniac ] rolę prewencyjną i jako , że
            ani nie słyszymy skarg mieszkańców kl. I ani innych uwag , w moim przekonaniu
            bilans wypada pozytywnie .

            Oczywiście gorąco popieram zanotowanie telefonu do Koordynatora i zgłaszanie mu
            wszelkich zauważonych nieprawidłowości - sam tak robie.

            SB
            • sprawiedliwyyy Co zrobił koordynator? 14.03.03, 07:31
              Zabrałem Wasz cenny czas, by ta konkretna sprawa została wyjaśniona. Mijają dwa
              tygodnie i tylko nowy znak się pojawił. Mimo, że ktoś poza mną dzwonił do do
              firmy ochroniającej ZZ to powyższa odpowiedź nie zawiera wyjaśnień co zrobiono,
              by ludzie którzy zagrażają innym nie czuli się bezkarni. Brak choćby zwrócenia
              im uwagi uczy jedynie, że można łamać zasady (i znaki) i nic za to nie grozi.
              Czemu nie robić tak dalej?

              > Zasady funkcjonowania Ochrony określa Regulamin [ chyba 7 stronicowy ].
              Nigdy zapewne go nie przeczytam, bo nie jestem mieszkańcem ZZ - ciekawi mnie
              tylko, które punkty powyższego ZASTOSOWANO, by zapewnić ład i porządek
              mieszkańcom w związku z powyższą sprawą. Martwa litera prawa, choćby i na 77
              stronach pozostaje tylko pobożnymi życzeniami i nie zmienia nic.

              > Incydentów [ przykrych ] było niewiele i mamy nadzieję że nie będą się one
              > powtarzać.
              Z mojej perspektywy ten też był "przykry" - choć mam nadzieję, że regulamin
              zawiera definicję pozwalające na mniej ogólne ocenay - a na podejmowanie
              konkretnych działań w podobnych przypadkach.
              I chyba nie chodzi wyłącznie o nadzieję, że ochrona będzie się wywiązywać ze
              swych zadań - ich obowiązkiem jest działanie - niezaleznie od nadziei
              kogokolwiek.

              > Punkt Konsultacyjny spełnia [ i miał spełniac ] rolę prewencyjną i jako , że
              > ani nie słyszymy skarg mieszkańców kl. I ani innych uwag , w moim przekonaniu
              > bilans wypada pozytywnie .
              Dużo już napisano na ten temat - mnie interesuje, czy zwykły śmiertelnik może
              sobie tam porozmawiać z przedstawicielem policji - czy tylko "Zieloni
              Zaciszanie" smile))

              > Oczywiście gorąco popieram zanotowanie telefonu do Koordynatora i zgłaszanie
              mu wszelkich zauważonych nieprawidłowości - sam tak robie.

              Czyli wnoszę z tego faktu, że sprawa jest "rozwojowa" - Koordynator został
              powiadomiony już dwa tygodnie temu (przez lokatora i ZZmetro), od tego czasu
              intensywnie pracuje nad ustaleniem winnych zaniedbań Zapewne stiwerdzenie kto
              wtedy pracował zajęło mu niecałą godzinę od zgłoszenia sprawy 3 lub 4 marca.
              A to że nie znamy dalszego ciągu sprawy polega jedynie na tym, że ustalenie kto
              był właścicelem białego hatchbacka jest b. trudne.
              Rozumiem jednak, że poinformowany koordynator w końcu ustali kim był, powiadomi
              tegoż obywatela o niestosowności zachowania i konsekwencjach wynikających np. z
              kosztów założenia kolejnego znaku przez ZDM (bo zapewne mając świadków w osobie
              pracowników ochrony i zapis wideo będzie chciał współpracować z tą instytucją,
              by wandale ponosili koszty swego działania - a nie my wszyscy).
              (Pewnie gdyby koszty napraw tej biednej wysepki, jakich dokonano w ciągu roku
              wpadałyby do "świnki-skarbonki" na założenie tam sygnalizacji byłoby fajniej.)

              W związku z tym, że istenieje 7 stronicy regulamin, w którym zapewne
              Koordynator zobowiązuje się do wyjaśnienia spraw podobnych do opisanej, to jego
              ostatnim etapem działań będzie przekazanie informacji na ten temat ZZ metro.
              Czekamy więc na informacje przynajmniej o tym:
              - czy ochrona zachowała się zgodnie z regulaminem?
              - czy ustalono kto zniszczył znak?
              - jakie poniesie konsekwencje sprawca?
              - jakie zmiany pojawiły się w regulaminie lub kompetencjach pracowników, by
              unikać takich incydentów w przyszłości i nie zmuszać mieszkańców do wyręczania
              osób w ich pracy?

              Jeśli stanie się inaczej i znowu pojawią się ogólniki o regulaminie, co martwym
              jest i nadziei - po co dzwonić w przyszłości, jeśli po dwóch tygodniach od
              zgłoszenia koordynator liczy, że cała sprawa przyschnie a SB chowa się za
              nadzieją? Dosyć długo żyję w tym kraju, by zrozumieć, że przynajmniej w kwestii
              nadziei to przyszłowie nie kłamie.

              I to tyle - okiem życzliwego Zielonym Zaciszanom obserwatora - mimo lekkiej
              irytacji brakiem konsekwencji osób mających być odpowiedzialnymi,którą mam
              nadzieję wybaczycie.

              • zzdorka Re: Co zrobił koordynator? 14.03.03, 16:35
                Dziekuje za szybkie odpowiedzi. Bardzo chetnie zajrze do tego regulaminu przed
                wprowadzeniem sie na osiedle. Chce wiedziec, czego moge oczekiwac czy wymagac
                od ohrony...

                Podpytuje o ochrone, poniewaz od mieszkancow innych osiedli slysze, ze Juwentus
                sie delikatnie ujmujac - nie wywiazuje. Ale byc moze to tylko sporadyczne
                incydenty.

                Zadziwia mnie zainteresowanie sprawami naszego osiedla osoby nie mieszkajacej
                na nim. Zadziwia - dlatego, ze odkad mieszkam w W-wie rzadko widuje akty
                bezinteresownosci. A zainteresowanie samych mieszkancow jest jakie jest, co
                widac po chociazby samych spotkaniach wspolnoty.

                Ciesze sie jednak ze ochrona dziala. Zadziwia mnie jednak fakt, ze majac staly
                kontakt z ochrona, nikt nie zadzwonil do nich i nie poinformowal o akcie
                demolowania osiedla. Ja zdaje sobie sprawe, ze wielu z nas boi sie wysciubic
                noska, i w sumie nie mam jakiegos duzego o to zalu, ale kurcze, troche
                zainteresowania. Wstyd, zeby to mieszkaniec innego osiedla musial poruszac taki
                temat. Ciekawa jestem ilu mieszkancow wygladalo przez firanke w ciemnym pokoju
                liczac na to, ze w jego auto ten samobojca nie trafi...Moze ktos sie tutaj
                wypowie. Tu nie ma zdnych konsekwencji...

                Pozdrawiam serdecznie i wiosennie.....
                • sprawiedliwyyy Re: Co zrobił koordynator? 14.03.03, 19:48
                  Dzięki za pozdrowienia... Mieszkam na Bródnie od urodzenia, nie było tu kiedyś
                  najweselej i jeszcze do spokojnego życia dużo nam brakuje. Wraz z pojawieniem
                  się nowych osiedli nabrałem trochę nadziei, że pojawią się tu wreszcie spokojni
                  i normalni ludzie. I wiekszość moich obserwacji to potwierdza. Może to dziwny
                  lokalny patriotyzm, ale zamiast się wynieść do tej niby lepszej W-wy zostałem
                  tu (choć znajomi zawsze żartowali widząc lasek bródnowski, że mieszkam już pod
                  Białymstokiem...).
                  Chciałbym, byśmy wszyscy dbali o sprawy, które nas dotyczą - niezależnie czy
                  jesteśmy z tego czy innego osiedla - w końcu dzieli nas tylko ulica, którą
                  jeżdżę do pracy, wożę swą rodziną. Poruszyła mnie ta sprawa, bo dzieci z ZZ
                  chodzą do szkoły z moim dzieckiem. Ale jeśli takie sprawy będą na porządku
                  dziennym - to chyba nie będzie OK. Stąd moje oburzenie - nie chciałem nikogo
                  obrazić ani przesadnie się czepiać a tylko spowodować, by Ci którzy odpowiadają
                  za porządek robili to w sposób odpowiedni.
                  Nie wiem, czy ZZ już to zrobiło - ale warto zebrać podpisy i złożyć w ratuszu
                  wniosek o założenie świateł, nabierze mocy urzędowej i pewnie za kilka lat uda
                  się to zrobić. Widziałem już jak ludzie wyprzedzali w tytm miesjcu np.
                  autobusy, objeżdzali wysepkę i jechali dalej pod prąd pasem do skrętu w lewo!!!
                  Podobnie nieciekawe dla kierowców i pieszych miejsce to róg Chodeckiej i
                  Wyszogrodzkiej.
                  To na razie!

                  • beatka33 Re: Co zrobił koordynator? 16.03.03, 09:44
                    Chamstwa nie wyleczy się zakładając światła choć nie ukrywam pomogą wydostać
                    się z osiedla.
                    Też mieszkam na Bródnie/Targówku od urodzenia i nie uważam tej dzielnicy za
                    straszną/gorszą od innych.
                    Osobiście nie mam ochoty wyprowadzać się w ine miejsce bo jest mi tu dobrze a
                    bandytów i łobuzów oraz lumpów można spotkać wszędzie.
                    Na wspaniałym Bemowie po raz 1-y w życiu kierowcy popsuło mi się koło żaden z
                    kierowców nie pofatygował się spytać się dlaczego na wąskiej drodze stoję na
                    światłach awaryjnych (było ciemne jesienne popołudnie) tylko wszyscy trąbili na
                    mnie że stworzyłam korek. To był jedyny raz gdy nikt mi nie pomógł w opresji, w
                    każdej innej dzielnicy (nawet na Pradze przy dworcu wileńskim) w ciągu 2 min
                    zawsze znalazł się jakiś gentelmen gotów pobrudzić ręce przy moim samochodzie.
                    A Bemowo/ Wola są tak wychwalane......
                • beatka33 Re: Co zrobił koordynator? 16.03.03, 09:36
                  Jeśli chodzi o ochronę to miałam z nimi do czynienia na poprzednim osiedlu.
                  Przyznam szczerze że niektórzy ochrniarze olewali pracę dopóki ktoś nie zwrócił
                  im uwagi. A później gdy zobaczyli że mieszkańcy coś od nich wymagają wzięli się
                  do roboty. Ale niestety czasem trzeba zadzwonić na patrol interwencyjny (który
                  przyjeżdza nawet nocą).
                  Generalnie byłam z nich zadowolona.
                  • sc77 Re: Co zrobił koordynator? 17.03.03, 10:23
                    Witaj Beatka.
                    Nie wiem , gdzie tak sie mowi, ze Wola i Bemowo sa OK.
                    Mieszkalem na Bemowie ponad miesiac i nigdy wiecej...

                    Na Wole chodzilem do szkoly i rowniez bylo beznadziejnie.
                    Kazda brama opanowana przez stojace w niej "karki".
                    Niezbyt mile towarzystwo.
                    • beatka33 Re: Co zrobił koordynator? 18.03.03, 09:01
                      Wszędzie możesz zobaczyć takie widoki. A druga strona Wisły wychwala tamte
                      rejony patrząc ze zgrozą na nasz brzeg.
                      • sprawiedliwyyy Re: Co zrobił koordynator? 18.03.03, 09:11
                        No to co właściwie zrobił a czego nie zrobił koordynator i zzmetro?
                        • zzmetro Re: Co zrobił koordynator? 18.03.03, 17:33
                          Zajście było przedmiotem obszernej korespondencji między Wspólnotą a
                          JUVENTUS'em oraz wstrzymaniem płatności na ich rzecz do chwili uzyskania
                          wyjaśnień.

                          Pierwotny raport oraz późniejsze wyjaśnienia Z-cy Dyr. ds. Ochrony p. Tadeusza
                          Jeglińskiego uznaliśmy za niewystarczające czego skutkiem była wizyta prezesa
                          Juventusa w naszym obiekcie .

                          Juventus otrzymał "żółtą kartkę" i zobowiązał się do poprawy i zwiększenia
                          dyscypliny wśród pracowników.

                          Pozdrawiam
                          SB



                          • sprawiedliwyyy Re: Co zrobił koordynator? 18.03.03, 18:12
                            Dziękuję za odpowiedź! Mam nadzieję, że poznamy dalszy ciąg tej sprawy. Jestem
                            ciekaw, czy uda się ustalić kto poza ochroną zawinił?
                            • zzdorka Re: Co zrobił koordynator? 19.03.03, 12:45
                              No dobrze! Ochroniarze dostali bure, Juwentus - be!, ale co dalej? Wprawdzie
                              zadne powazne ekscesy sie nie zdarzyly na osiedlu do tej pory, tylko, ze ja nie
                              wierze w cudowne poprawy. Nie wierze, ze nieodpowiedzialny pracownik Juwentusa,
                              po zwroceniu mu uwagi, nagle zamieni sie w dobrego pracownika. Rozumiem, ze nie
                              ma ludzi doskonalych i kazdy moze popelnic blad. Ale jesli to byla prawda, ze
                              pracownicy byli nietrzezwi, to nie wierze, ze juz nie beda pic. A jesli chodzi
                              tylko o brak reakcji na pijanego kierowce, to byc moze rzeczywiscie sie
                              poprawia.

                              Wynika z tego jednak jeden wniosek. Pracownicy ochrony robia rozne glupstewka,
                              bo nie chca zadzierac z mieszkancami. Zadajmy wiec pytanie - czy chcemy byc
                              chronieni w naszej enklawce przed "zlym swiatem zewnetrznym", ale kisic sie we
                              wlasnym szambie? Czy moze chcemy sie uchronic przed idiotycznym zachowaniem
                              niektorych osob, w tym tez lokatorow? Dla kogo wiec pracuje ochrona? Czy dla
                              tych "zlych" z odiedla rowniez? No tak, w koncu za to placa.

                              Mam wrazenie, ze regulamin osiedla i ochrony sobie, a zycie sobie.
                              • netaip Re: Co zrobił koordynator? 01.04.03, 13:21
                                Mam wrazenie ze ostatnio (czyt. 2-3 tyg temu) cala ekipa ochroniarzy z ZZ sie
                                zmienila.
                                Nie widze ani jednej "znajomej" twarzy.
                                Czyzby pracownicy Juventusa poniesli az takie konsekwencje (przeniesienie
                                lub ...zwolnienie ?!)
                                • zzdorka Re: Co zrobił koordynator? 01.04.03, 23:35
                                  Czyzby?
                                  • netaip Re: Co zrobił koordynator? 02.04.03, 09:08
                                    No i rzeczywiscie ekipa sie zmienila.
                                    Wczoraj na spotkaniu byla o tym mowa.
                                    No wiec jak widac, dopieliscie swegosmile

                                    Pozdrawiam zielono zaciszan i pozostalych dalszych sasiadowsmile)
                                    • beatka33 Re: Co zrobił koordynator? 02.04.03, 12:54
                                      Myślę że nikt nie chciał się mścić na pracownikach ochrony, ale niestety każdy
                                      powinien wykonywać swoją pracę zgodnie z obowiązkami. Jeśli czegoś nie
                                      dopilnowali i były ciągłe skargi na które nie reagowali to cóż .. nie żal ich.
                                      W końcu niedługo będę płacić za ochronę.
                                      • stewald Re: Co zrobił koordynator? 02.04.03, 15:51
                                        Rzeczywiście ekipa się zmieniła ale nie cała, ci najporządniejsi zostali.
                                        • sprawiedliwyyy Re: Co zrobił koordynator? 02.04.03, 23:03
                                          No to dobrze, że skończyło się tak jak piszecie, choć pewnie Waszemu niezbyt
                                          porządnemu sąsiądowi - prawdziwemu sprawcy całego zamieszania się upiecze! A
                                          szkoda, bo to on jest groźny - tak dla Was - jak i dla mnie. Bo o tym, czy
                                          udało się ustalić kim był i jaki poniósł konsekwencje chuligaństwa zzmetro nie
                                          pisał.
                                          Dzięki za pozdrowienia od Zielonych Zacisza! U nas już po raz tysięczny chyba
                                          uszkodzona jest furtka - i każdy może sobie swobodnie wchodzić i wychodzić...
                                          • beatka33 Re: Co zrobił koordynator? 03.04.03, 08:57
                                            To brzmi jak zaproszenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka