Dodaj do ulubionych

coś o uciążliwym sąsiedztwie

19.03.07, 11:03
Chciałabym poznać waszą opinię na temat uciążliwego sąsiedztwa pewnej
rodzinki w budynku C,której dziecko odkad nauczyło się chodzić (ok.7 m-cy
temu) ja w swoim własnym mieszkaniu nie spędziłam ani jednego spokojnego
wieczora, nie mówiąc o weekendach. Najczęstszą zabawą jest bieganie z gromkim
przytupem lub rzucanie czym się da w podłogę. Dodam, że dziecko tak pobudzone
ma problemy ze spaniem co często skutkuje dalszym ciągiem chałaśliwej zabawy
do godziny ok 12 w nocy. Na próbę interwencji ojciec dziecka nie reaguje. Czy
ktoś spotakał się z takim zachowaniem? Czy ktoś miał podobny problem?
Obserwuj wątek
    • brazos Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 11:13
      Obok mnie mieszka taka rodzinka - piątak klatka B piąte piętro. Tupoty całymi
      dniami i nocami to nic, do tego skakanie (po schodach wewnętrznych?) Szuranie
      jakimiś gratami (filców na oczy nie widzieli czy jak?) po podłodze do późnej nocy.
      Spać nie można. Wyjątkowe buraki i chamy. Od dłuższego czasu zatruwają nam życie.

      ps - Zastanawiam się jak to jest, że nikomu to nie przeszkadza? Ludzie, którzy
      mieszkają pod nimi muszą być chyba głusi albo traktować mieszkanie jako lokatę
      kapitału.
      • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 11:36
        Niestety znam to z autopsji. Zastanawiam się co można z tym zrobić i czy tylko
        pozostaje być ofiarą takich jak to nazwałaeś po imieniu - chamów. Ja niestety
        mam tego pecha że mieszkam pod "wesołą" rodzinką.
        • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 12:05
          Raczej nie mnie to dotyczy, bo moj szkrab chodzi dopiero od nowego roku, ale
          zakladam, ze dzieci nie masz. A co za tym idzie nie masz bladego pojecia, jak to
          jest miec male dziecko. Ciekawe, co bys Ty, zrobila, gdybys miala wyjatkowo
          zywotnego malucha? Przywiazalabys sznurkiem do kaloryfera? A moze wsadzalabys na
          cale dnie do kojca? Albo wyprowadzilabys sie z wlasnego mieszkania tylko po to,
          zeby sasiedzi mogli spedzic wieczor w upojnej ciszy?
          Jezu, ludzie, troche empatii i wyrozumialosci!
          A juz nawywajac rodzine "chamami" i "burakami" tylko dlatego, ze ich dziecko
          biega po mieszkaniu i szura przedmiotami po podlodze to juz szczyt "chamstwa" i
          "buractwa" wlasnie.
          Zycze megaspokojnego i leniwego dziecka! W przeciwnym razie, cyt. "na policje
          zapodam!"
          • m_arita Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 12:30
            bonnie75 napisała:

            > Raczej nie mnie to dotyczy, bo moj szkrab chodzi dopiero od nowego roku, ale
            > zakladam, ze dzieci nie masz. A co za tym idzie nie masz bladego pojecia, jak
            t
            > o
            > jest miec male dziecko. Ciekawe, co bys Ty, zrobila, gdybys miala wyjatkowo
            > zywotnego malucha?
            Ale głupio to wymyśliłaś.Twoje nadpobudliwe dziecko to Twój problem,tak jak
            pies czy mąż alkoholik to są Twoje problemy a nie całego osiedla.Określenie jak
            najbardziej trafne tylko chamstwo i buractwo tłumaczy się bezradnością,zamiast
            zrobić wszystko aby być jak najmniej uciążliwym dla sąsiadów.
            • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 12:42
              No coz, rzeczywiscie bardzo "trafne" porownanie - male dziecko i alkoholik albo
              pies.
              To moze zamieszkaj na takim osiedlu, gdzie nie ma dzieci! Bedziesz miala spokoj,
              cisze, dzieci nie beda plakaly, szuraly przedmiotami, psy nie beda sr...y pod
              oknami itp.
              Nie bardzo rozumiem co ma bezradnosc do dziecka, ktoremu zdarza sie plakac.
              Zalepic mu usta tasma, albo jak juz wczesniej wspominalam przywiazac za noge,
              zeby nie biegalo?
              I ciekawe, skad autorka/autor watku ma te pewnosc, ze to nadpobudliwe dziecko?
              Wedlug mnie to calkiem noramlny, zdrowy maluch, a autorka/autor i jego
              poplecznicy sa znerwicowanymi, przepracowanymi osobnikami, ktorym przeszkadza
              wszystko dokola.
              Wspolczuje...
              • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 12:56
                bonni75 czy tobie i twojej rodzinie ktos z sąsiadów zakłóca spokój, słucha
                głośno muzyki tak że budzisz się,lub, czy gdy masz ochotę w spokoju poczytać
                musisz zakładać stopery do uszu - jeśli nie, to ty nie wiesz o czym piszesz. Ja
                staram się żyć tak ,żeby otoczenie mogło żyć również i nie rozumiem dlaczego
                muszę stale znosić obecność sąsiadów z dzieckiem w moim mieszkaniu.
                • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 13:05
                  Powiedz droga bonnie75 czym różni się chamska impreza od chamskiej rodzinki - w
                  obu przypadkach całe otoczenie musi to znosić, z tym że imprezy są od czasu do
                  czasu a rodzinka na codzień. Ja nie chcę być ofiarą bezstersowego wychowania.
                  Jeśli ty tak wychowujesz swoje dziecko to czy wszyscy muszą się do tego
                  dostosować? Każdy chce zająć się swoimi sprawami i dla mnie jest z grubsza
                  obojętne jak kto wychowuje swoje potomstwo do momentu kiedy to bezstresowe
                  dziecko zaczyna wchodzić mi na głowę.
                  • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 13:17
                    Drogi aicrodzie5,
                    otoz bardzo mi przeszkadza moj sasiad, ktorego pies wyje dniami i nocami i
                    drapie w sciane tuz obok mojej sypialni. Czy w takim razie, idac za twoim tokiem
                    rozumowania mam pojsc do niego i powiedziec mu "Jestes pan cham i burak, bo
                    pnski pies wyje, a ja nie moge spac!"
                    Nie zrobie tego, bo facet ma prawo miec psa, a pies jest tylko zwierzeciem i
                    jesli pan jest w pracy tudziez wyjechal pies wyje i drapie w sciane.
                    Inny przyklad - mam sasiada, ktory ma dziwna przypadlosc wiercenia i borowania w
                    scianie akurat w momencie, kiedy ja chce sie zdrzemnac. Czy mam do niego pojsc i
                    powiedziec: "Panie, jestes cham i burak, bo wiercisz a mnie to wpienia."
                    I znowu tego nie zrobie, bo facet ma prawo wiercic sobie, kiedy chce.

                    Jednak dziecko to zupelnie inna para kaloszy.
                    Jestem daleka od tlumaczenia wszelkich zachowan dzieciecych, jakze popularnym
                    obecnie haslem "wychowanie bezstresow", bo z racji swojego zawodu stykam sie z
                    roznymi dziecmi, i tymi nadpobudliwymi, i tymi, ktorych rodzice rozpuscili jak
                    dziadowskie bicze, i tymi z ADHD rowniez. Wkurza mnie jednak nazywanie rodzicow
                    chamami i burakami tylko dlatego, ze maja dziecko, ktore z roznych powodow moze
                    byc halasliwe. Czy wiesz, jaka jest przyczyna halasliwosci twojego malego sasiada?
                    • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 13:33
                      Dlatego rozpoczęłam ten wątek, gdyż po pierwsze chciałabym w swoim mieszkaniu
                      poczuć się jak u siebie, a po drugie wysondować coś o możliwościach pomocy
                      takiej rodzinie która być może nie zdaje sobie sprawy z problemu
                      nadpobudliwości dziecka. Z tego co mi wiadomo dziecko ma jakiś rytm dnia
                      (konsekwentnie realizowany przez rodziców) i w związku z tym jest pora na
                      wszystko w tym rownież na zabawę. Ale jeśli dla rodziców takiego dziecka
                      najważniejsze to wybiegać dziecko w dodatku komuś nad głową to myślę że mamy do
                      czynienia albo z głupotą albo z chamstwem właśnie
                    • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 13:59
                      Dziecko pozwala sobie na tyle na ile pozwalają jemu rodzice i w porównaniu do
                      psa obdarzone jest inteligencją, którą można ukierunkować w zależności
                      oczywiście od wyobraźni tegoż dziecka opiekunów. Dlatego jedne dzieci szybciej
                      zdobywają pewne umiejętności a drugie nie. Od dzieci wiele można się nauczyć
                      ale dziecko od dorosłych powinno jeszcze więcej.
                      Gdy ty wprowadzałaś się do mieszkania to zapewne też trochę powierciłaś w
                      ścianach. Ale przecież nie robisz tego codziennie,prawda? Sorry ale twoje
                      argumenty do mnie nie przemawiają
                      • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 14:12
                        Ty masz prawo miec swoje zdanie - ja swoje. Odnosnie dzieci oczywiscie.
                        Dopoki jednak nie bedziesz miala dziecka - nie bedziesz wiedziala nic na temat
                        wychowywania maluchow. Zadne ksiazki i teoretyzowanie nic Ci nie dadza.
                        Owszem, dzieci miewaja swoj rytm dnia, ale dziecko to nie robot, nie da sie go
                        zaprogramowac "od... do..." Dzieci miewaja swoje fanaberie i chocby taki rodzic
                        na uszach stanal to nic nie wskora, gdy dziecu nie chce sie spac po dobranocce i
                        ma ochote jeszcze troche sie pobawic. A przemowic do rozsadku, tudziez, jak Ty
                        to nazywasz "inteligencji" rocznego dzieciaka ??? No coz....chcialabym zobaczyc
                        to przemawianie na wlasne oczy, moze czegos bym sie nauczyla.
                        Co bys np. zrobila z dzieckiem, ktore ma w nocy kolke albo wlasnie zabkuje i
                        placze rozpaczliwie, a biedny rodzic poci sie, bo nie wie jak pomoc cierpiacemu
                        maluchowi, a wszelkie znane mu sposoby uspokojenia malucha juz wykorzystal?
                        A tu sasiad wyjezdza ci rano z twarza, ze twoj bachor wyje, a on spac nie moze.
                        Jak bys zareagowala?
                        Ja bym przeprosila nieprzyjemnego sasiada, ale nie obiecalabym mu, ze to sie juz
                        nie powtorzy. Nie zamierzam tez uprzedzac innych w bloku, ze mojemu dziecku
                        wyzyna sie kolejny zab i moze byc troche glosno, bo to juz zakrawa na jakas
                        kpine ...
                        • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 14:43
                          Oczywiście masz rację nie każdą teorię da się przekuć na praktykę, ale nasi
                          sąsiedzi nigdy nie powiedzieli dwóch słów mających na celu załagodzenie
                          konfliktu, wręcz przeciwnie to raczej oni czują się poszkodowani. A to przecież
                          nie ja chałasuję tylko oni.
              • renata_zz Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 12:58
                > Zalepic mu usta tasma, albo jak juz wczesniej wspominalam przywiazac za noge,
                > zeby nie biegalo?

                Istotnie niewiele zrozumiałaś.Moim zdaniem zamiast tych drastycznych metod
                jakie proponujesz należy dziecko zabawić,uspokoić sprawdzić czy jest zdrowe a
                nie rozgrzeszać się "bo masz dziecko" powtórzę za innymi,
                Ty masz dziecko a ja prawo do spokoju.Najwyraźniej należysz do grupy
                zielonozaciszan którym wszystko wolno jakby byli sami i u siebie.Zapewniam Cię
                że tak nie jest.
                • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 13:20
                  >Najwyraźniej należysz do grupy
                  > zielonozaciszan którym wszystko wolno jakby byli sami i u siebie.Zapewniam Cię
                  > że tak nie jest.

                  Widze, ze juz mnie sklasyfikowalas do odpowiedniej grupy, wiec dyskusja dalsza z
                  toba mija sie z celem.
                • tomm751 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 13:24
                  Jestem pelen empatii i wyrozumiałości / jak chce tego bonnie 75 / dla matek i
                  ich pociech.Wzwiazku ztym nie reaguje gdy:

                  -maluszek sasiada z góry wali czyms cięzkim w podłogę,

                  -cudowna dziewczynka z sasiedztwa wyrzuca z balkonu, przunajmniej raz
                  w tygodniu jakie stare gazety i strzępy szpargałów,

                  - mały Sebastianek przykleja w obecności swojej mamy gumę do zucia na
                  przecisku windy,

                  - mama tegoz Sebastianka urzadziła sobie przed drzwiami obok wózka składzik
                  większych zabawek,

                  - mały Karolek / na szczęście nieudanie/wyrywa małe krzeczki tui a mama
                  w tym czasie opowiada kolezance przez telefon wczorajszy film,

                  - kilkuletni malec wyprowadza / napewno za wiedza rodziców / swego pieska
                  by zrobił kupkę na najblizszym trawniku.

                  I tak dalej. I tak dalej. Czynie tak ,a w zasadzie nic nie czynie, aby mnie
                  mamy nasze zaciszańskie nie posądziły o jakies fobie. Państwa do takiej postawy
                  wyrozumiałości i empatii /!/ gorąco namawiam. I jeszcze jedno: podane fakty sa
                  autentyczne, imiona bohaterów zupełnie przypadkowe.
                  • bonnie75 tomm751 19.03.07, 13:33
                    Wyolbrzymic mozna wszystko. Ty to zrobiles. Smieszy mnie twoj sarkazm.
                    Ja nie mowie tu o przejawach wandalizmu, ktory zauwaza sie niestety juz u tak
                    malych dzieci - wina lezy tu po stronie rodzicow, jak najbardziej.
                    Wspomniano tu tylko halasliwe dziecko, ktore biega po podlodze i rzuca o nia
                    przedmiotami.

                    > - mama tegoz Sebastianka urzadziła sobie przed drzwiami obok wózka składzik
                    > większych zabawek,

                    A czy to wina malego Sebastianka, ze mama nie ma miejsca na zabawki w
                    mieszkaniu? Pojechales troszke po bandzie, nie sadzisz?
                • cywilizowany Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 25.03.07, 14:16
                  mysle ze to raczej renataZZ powinna sie zbadac czy oby napewno jest normalna
                  przeraza mnie ogromnie glupota i bezmyslnosc podobnych wypowiedzi
                  dzieci maja to do siebie ze placza i krzycza i ta paniusia powinna sobie to
                  uswiadomic czym predzej albo kupic zatyczki do uszu jesli jej to przeszkadza
                  ostatecznie pozostaje kwestia wyprowadzki
                  zastanow sie kobieto zanim napiszesz ponownie podobna brednie bo to wstyd!!!!
                  • tomm751 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 25.03.07, 18:33
                    Słusznie.Dzieci mogą płakać godzinami, godzinami biegać i rzucać zabawkami,
                    piesek sasiadki pozostawiony sam może godzinami wyć i piszczec i jeśli śię
                    to nie podoba nalezy się wyprowadzić.Protestować nie można bo grozi posadzenie
                    o niepoczytalność. Rozciągając ten swoisty terror podobnie należy postapić w
                    sytuacji sasiada bez przerwy balującego /on ma to do siebie że ma dużo
                    przyjaciół/,sąsiadki wyprowadzającej pieska wieczorem pod nasze okno / bo nikt
                    nie widzi,dzieciaczki wyrywające krzewy / dziecko musi się wyszumieć / itd
                    W żadnym przypadku nie sprzeciwiac się! Nie protestowac! Cywilizowany inaczej
                    natychmiast złozy wniosek by taka osobe ubezwłasnowolnic i skierować na
                    przymusowe leczenie.
                  • renata_zz Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 25.03.07, 20:33
                    Atakujesz na oślep bo masz nowy nick/bohaterstwo/.Zacytuj gdzie piszę że mi
                    przeszkadzają dzieci i inne hałasy.Wokół mnie nie ma uciążliwych i ryczących
                    dzieci.Przypomnę Ci żebyś się kolejno nie wygłupił/ła, mnie przeszkadzają psie
                    kupy pod oknem przez które od czasu do czasu chcę wyjrzeć o czym pisałam w
                    zupełnie innym wątku.Na prostackie uwagi nie odpowiadam tym razem zrobiłam
                    wyjątek zamykam dyskusję z niecywilizowanym.
          • brazos Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 13:49
            Czy JA pisałam o dziecku? Szurają ciężkimi sądząc po odgłosach klamotami całkiem
            wyrośnięci osobnicy. Łomoty skoków po schodach też nie są kalibru dziecięcia.

            "zapodawaj" sobie co chcesz, tylko czytać się naucz.
            • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 14:00
              Biegne do elementarza... uncertain
              • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 14:09
                dobry pomysł na naukę nigdy za późno
                • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 14:13
                  Taaaa....
                  bez komentarza...
                • mk.79 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 14:26
                  Po Twoich postach wnosze, ze "w kupie sila" ... zaniechalas rzeczowych
                  argumentow i "chamstwo" oraz "buractwo" wylazi ...
        • przemek.c Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 15:45
          Policja, straż miejska... Metodycznie i systematycznie. W końcu zadziała na
          najbardziej opornych.
          • 0_na_kolana i był byś zapomniał 19.03.07, 15:48
            patrzenie przez 'judasza' i zacieranie rąk
            • przemek.c Re: i był byś zapomniał 19.03.07, 15:50
              0_na_kolana napisała:

              > patrzenie przez 'judasza' i zacieranie rąk

              To już działeczka "ZZBarnaby" :o)
              • 0_na_kolana Re: i był byś zapomniał 19.03.07, 15:53
                może jakiś prawnik by zabrał głos na forum w sprawie płaczących dzieci ?

                ROTFL smile)))))
                • aicrod5 Re: i był byś zapomniał 19.03.07, 15:54
                  popieram
                  • 0_na_kolana Re: i był byś zapomniał 19.03.07, 15:57
                    ROTFL

                    • aicrod5 Re: i był byś zapomniał 19.03.07, 16:00
                      tylko tyle jestem zawiedziona
                      • siunsi_a Re: temat dzieci 19.03.07, 16:12
                        na który straciliście tyle czasu jest tak samo jak problem psów,nocnych imprez
                        i innych nie do rozwiązania.Przy okazji mamy niemowlę "O-na-kolana"/poród odbył
                        się przed chwilą/ dla którego "muzg" to ważna sprawa
                        • bonnie75 :-/ 19.03.07, 16:29
                          Dla niektorych "CHalas" to sprawa wrecz priorytetowa, jesli juz wywlekamy z
                          braku laku bledy otrograficzne ... uncertain
    • mk.79 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 14:24
      Ciekawi mnie co to za proby interwencji byly ?

      Mysle, ze mocna jestes tylko na tym forum i tak naprawde to nic nie zrobilas w
      celu polepszenia wlasnego komfortu. W wychowywaniu dzieci tez jestes pewnie naj
      naj naj ... tylko tych obcych.

      Ale sie nie przejmuj bo "my polacy" juz tak mamy, ze lubimy ponarzekac i dawac
      dobre rady innym, ale zeby samemu zadzialac to ... (tutaj dopisz swoja wlasna
      wymowke).
      • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 14:32
        Ja byłam dwa razy, mój mąż raz. Z prostej matematyki wychodzi,że sąsiedzi byli
        proszeni o respektowanie praw innych lokatorów trzy razy. Niestety z miernym
        skutkiem.Co radziłbyś jeszcze zrobić? Lub, jakimi słowami przemówić tym ludziom
        do rozumu?
        • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 14:37
          ... i co powiedzieliscie Ty i Twoj malzonek szanowny owym rodzicom?
          I podaj mi prosze dokladny punkt regulaminu, ktory zabrania dziecku bawic sie
          kiedy chce i plakac kiedy chce?
          To jakas paranoja, w ktora sie zaglebiasz.
          Zdanie zmienisz jak urodzisz dziecko, o ile oczywiscie bedziesz chciala je miec,
          bo jak widze obecnosc dzieci (placzacych, halasujacych, biegajacych) mocno
          przeszkadza ci w egzystencji...
          Proponuje zbudowac dom w lesie i upajac sie spiewem ptakow...
          • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 14:48
            Może to ty zmienisz zdanie jak trafią ci się tacy sąsiedzi a ty już swoje
            cokolwiek odchowasz. Z tym punktem w regulaminie to naprawdę dobry pomysł -
            poszanowanie prawa do normalnej egzystencji
            • 0_na_kolana Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 15:10
              frustratko

              wyluzuj
          • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 15:12
            A poza tym rozmawiałam z wieloma osobami mieszkającymi również w blokach i
            żadna z tych osób z takimi zachowaniami się nie spotkała. Myślisz,że żadna z
            tych osób nie ma w sąsiedztwie rodziny z dzieckiem?
            Jak również rozmawiałam z bardziej doświadczonymi matkami od ciebie (bez
            obrazy).
            A co do empatii - może ty jej trochę w sobie poszukaj.
            • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 15:17
              Coz....aicrod....argumentow rzeczowych brak?
              A osoby, z ktorymi rozmawialas sa pewnie na tyle przytomni i nie upierdliwi, ze
              do glowy by im nie przyszlo, ze drepczacy maluch moze im w czyms przeszkadzac...

              A tak z ciekawosci, skad tyle wiedzy o moim macierzynskim doswiadczeniu
              • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 15:24
                Ta dyskusja wcale mnie nie rozczarowała, przeciwnie nabrałam całkowitego
                przekonania,że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. Oklepane lecz
                prawdziwe. Ty zbierasz argumenty na ewentulne protesty twoich sąsiadów - choć
                jeśli nikt do tej pory się nie skarżył to chyba nie musisz aż tak bardzo stawać
                w obronie chałaśliwych ludzi. Ciebie to raczej nie dotyczy. Natomiast nie
                rozumiem napastliwości wobec mnie.
                • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 15:34
                  Alez ja Cie nie napstuje! Staram sie tylko rzeczowo wylozyc swoje argumenty i
                  jak juz to zaznaczylam duzo wczesniej, dopoki nie bedziesz miala dzieci nie
                  zdobedziesz wiedzy na ich temat, a co za tym idzie nie bardzo bedziesz
                  orientowala sie w temacie dzieciowych placzow, tupotow, stukotow, krzykow itp.
                  Oczywiscie, ze rozumiem, ze mozesz byc wsciekla, kiedy za sciana krzyczy czy tam
                  biega dziecko, ale czy to juz jest powod, zeby leciec do sasiada i wymagac od
                  niego przeprosin? Mam przepraszac, ze mam dziecko? To moze pojdzmy dalej i
                  wymagajmy tez przeprosin za szczekajace psy, warczaca pralke czy brudne firanki?
                  Zarzucasz mi brak empatii i doswiadczenia, a jak Ty sobie z tym radzisz?
                  • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 15:41
                    Całkiem nieźle, wierz mi
                    • bonnie75 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 15:43
                      Taaaaak, ta odpowiedz mnie satysfakcjonuje smile
                      • aicrod5 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 15:49
                        Rozmawiałam z doświadczonymi matkami mającymi dorastające dzieci w celu
                        zrozumienia sytuacji w jakiej się znalazłam. Czy to satysfakcjonuje ciebie?
    • iwta Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 15:12
      ja również mam małe dziecko i nie wyobrażam sobie żeby nie biegało, upadało czy
      nie chodziło. Ciekawa jestem jak ty przetłumaczysz rocznemu dziciakowi że ma
      być ciszej bo sąsiedzi śpią. No śmieszy mnie to nawet jak piszę. Pod nami na
      parterze mieszkało małżeństwo. Tam dziecko darło się dniami i nocami i co jak
      myślisz powinnam dzwonić na policję czy iść prosić o zakneblowanie. Przecież
      nie wiesz czy rodzice nie próbują jakoś go nakłaniać do cichszej zabawy, ale
      napewno nie są w stanie zapanować nad jakim jego płaczem, bo różnie to bywa.
      Obyś nigdy się nie przekonała jak głośne i płaczliwe może być dziecko. Mam
      nadzieję że Twoje będzie wspaniałe ciche i KULTURALNE smile))
      • magdalenka22 Oj szanowni sąsiedzi! 19.03.07, 15:25
        gdzie ja mieszkam! jak się czyta ten wątek to ręce opadają - wstydzę się że mam
        takich sąsiadów jak autorka tego wątku
        • aicrod5 Re: Oj szanowni sąsiedzi! 19.03.07, 15:31
          Dlaczego?
        • aicrod5 Re: Oj szanowni sąsiedzi! 19.03.07, 15:33
          Uważasz że jest to mniejszy problem niż wielokrotne wątki o psich odchodach?
    • 0_na_kolana autorko wątku - to nie osiedle emerytów !!! 19.03.07, 15:35
      autorko wątku - to nie osiedle emerytów ani wymarzony domek pod Warszawą

      Piszesz o problemie nadpobudliwości - znasz to, może sama doświadczyłaś ?
      • magdalenka22 co innego psie kupy a co innego małe dzieci 19.03.07, 15:53
        jeśli ktoś tego nie rozumie to ma problem
        • bonnie75 Re: co innego psie kupy a co innego małe dzieci 19.03.07, 16:32
          Wiesz, niektorzy malutkie dzieci, psie kupy, glosnych imprezowiczow i
          alkoholikow wlkladaja do jednego wora. ktoremu na imie "brak prawa do normalnej
          egzystencji"
          i podsumuje to tak: Nie masz problemu - stworz sobie go sam!
          • passoa.zz to prawda 19.03.07, 16:51
            nie da się czasem zasnąć, bo maluch jeszcze po 23 jest mocno słyszalny, i nie
            mówcie mi proszę, że mam wybudowac sobie domek w lesie i tam słuchac śpiewu
            ptaków, bo nie o to tu chodzi. mieszkam w bloku od urodzenia, i pierwszy raz
            słyszę, żeby ktoś oburzał się na to, że ktoś chce ciszy. bo nie o dziecko tu
            przecież tak naprawdę chodzi, tylko o hałas.
            • bonnie75 Re: to prawda 19.03.07, 17:04
              <bo nie o dziecko tu
              przecież tak naprawdę chodzi, tylko o hałas.>

              Autorce watku chodzi o halas, ktory powoduje male dziecko. Nie mowi o
              halasujacym psie, czy wiertarce udarowej. Jej przeszkadza DZIECKO!
              I ze zacytuje inna osobe: "Dziecko to nie pilot z przyciskiem mute"
              Czy to tak trudno zrozumiec?
              • aicrod5 Re: to prawda 20.03.07, 07:36
                Nie czytałaś droga Bonnie75 dokładnie moich wypowiedzi zaślepiona swoimi
                przekonaniami - mi przeszkadza chałas a nie dziecko samo w sobie. Nieważne kto
                lub co powoduje chałas. Więcej wyrozumiałości, proszę!
                • aicrod5 Re: to prawda 20.03.07, 08:12
                  Dodam jeszcze jedną uwagę - za zachowanie dziecka do lat 18 odpowiadają rodzice
                  lub prawni opiekunowie, więc jeśli umiesz czytać między wierszami, bonnie75 -
                  ja nie mam nic przeciwko dzieciom.
                  • bonnie75 Re: to prawda 20.03.07, 09:56
                    <Chciałabym poznać waszą opinię na temat uciążliwego sąsiedztwa pewnej
                    rodzinki w budynku C,której dziecko odkad nauczyło się chodzić (ok.7 m-cy
                    temu) ja w swoim własnym mieszkaniu nie spędziłam ani jednego spokojnego
                    wieczora, nie mówiąc o weekendach. Najczęstszą zabawą jest bieganie z gromkim
                    przytupem lub rzucanie czym się da w podłogę. Dodam, że dziecko tak pobudzone
                    ma problemy ze spaniem co często skutkuje dalszym ciągiem chałaśliwej zabawy
                    do godziny ok 12 w nocy. Na próbę interwencji ojciec dziecka nie reaguje. Czy
                    ktoś spotakał się z takim zachowaniem? Czy ktoś miał podobny problem?>


                    Tak, gwoli przypomnienia, oto, co napisalas w swoim pierwszym poscie. Nie
                    znajduje tam ZADNEGO INNEGO POWODU HALASU. Przeszkadza Ci tylko li i wylacznie
                    glosna zabawa dziecka. Nie wspomnialas o halasujacym psie, pralce czy glosnych
                    imprezach. Twoim problemem jest halasujace dziecko.
                    A wnikac miedzy twoje wiersze nie chce mi sie, bo nie jestem Twoim terapeuta.
                    Czytam to, co zawarlas w merytorycznej czesci postu.
                    Nie wglebiam sie tez w Twoje relacje z dziecmi. To tylko i wylacznie twoj
                    problem. Ot i wszystko.
                    EOD z mojej strony.
                    • rene8 Re: to prawda 20.03.07, 10:24
                      Coraz bardziej mnie przeraza mieszkanie na tym osiedlu.
                      Ostatnio rozmawiając z sąsiadką z góry , mimo widocznej ciazy uprzedziłam,ze
                      mogą być utrudnienia. Uśmiała się. Takie zycie w bloku. I natura.
                      Sąsiadów z piętra pytałam czy będzie im przeszkadzał wózek, bo tyle na forum
                      się o tym pisze. Wszyscy się cieszyli . I pani sprzątającej też pytałam.
                      Uśmiechnęła się i powiedziała ,ze cieszy się ,ze ktoś liczy się z jej pracą.

                      Bądzmy wyrozumiali dla siebie.
                      Wszystkim będzie łatwiej.
    • waha1 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 19:40
      Popieram aicrod5! Ja tez mam sąsiada chama i buraka który kilka razy w miesiącu
      gra na gitarze a jeszcze czasami robi pranie! I ja muszę tego wszystkiego
      słuchać. Ludzie jak chcecie mieć dzieci, grać na gitarze, robić pranie albo coś
      innego to sie wyprowadźcie do jakiejś puszczy a nie hałasujecie tutaj na naszym
      osiedlu!
      • 0_na_kolana Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 20:11
        ... tak i niech mój sąsiad też się wyprowadzi bo ogląda bardzo głośno filmy na
        kinie domowym - fanatyk filmów wojennych, do lasu do puszczy w krzaki z nim !

        ale sie ubawiłem smile
        • tomm751 Re: coś o uciążliwym sąsiedztwie 19.03.07, 22:02
          Pociagnę rozpoczęty temat. Nie reaguję w zadnym wypadku /powody w moim poście/
          wobec:

          -głośnej zabawy naszych milusińskich na klatce schodowej niedzielnym rankiem
          -faktu rysowania przez przemiłe dziewczątka kreda własnych inicjałów na
          murku przy wejściu do klatki,

          -wobec wielokrotnie obserwowanej zabawy kilkuletnich chłopców windą dla
          niepełnosprawnych,

          -wobec faktu czynienia ze ściany pod moim balkonem pisuaru przez chłopczyków
          którym nie opłaca się isc w tej sprawie z placu zabaw do domu,

          -wobec faktu jak mały chłopiec rozsypuje smieci z kosza którego to
          opróżnienie nakazali miłujący go rodzice / smieci w windzie, na schodach
          zewnętrznych i na całej drodze do śmietnika,

          - słysząc jak jedna z ładnie ubranych dziewczynek zwraca się do kolezanki
          per szmato,

          - widząc jak Rafałek wyprowadzony przez babcię /opiekunkę? / mocuje się
          ze słupkiem podtrzymującym drzewo. Słupek wykrzywił ,drzewku nie dał rady
          Skutko do obejrzenia przy bud A,


    • dc22 ech..... 22.03.07, 13:12
      boszszsz...
      co za szczescie ze jednak zrezygnowalismy z zamieszkania na ZZ.......
      podczytuje Was z sentymentu bo kiedys to osiedle wydawalo mi sie "rajem na
      ziemi" wink ale....
      ...
      troche wiecej zrozumienia, z kazdej ze stron, naprawde...

      bardzo duzo w Was jakies takiej zapieklosci, niezyczliwosci, agresji slownej,
      stawiania w najmocniejszy z mozliwych sposobow wymagan co do wlasnej spokojnej
      egzystencji...
      kazdy ma do niej prawo... ale tutaj zaskakujaco wiele jest wypowiedzi "kali
      ukrasc krowe - dobrze, kalemu ukrasc - zle..."
      "ja mam prawo miec spokoj, oni nie maja prawa miec dziecka/psa/ , meza
      alkoholikawink ".

      ech....
      czuwal nad nami jakis dobry duch....

      milego dnia Zielonozaciszanie
      • mooj Re: ech..... 22.03.07, 13:28
        niezamieszkując na ZZ a podczytując (nawet z sentymentusmile forum jestes w
        sytuacji najgorszej z możliwych jelsi chodzi o próbę racjonalnej oceny czy
        dobry duch
        odciętaś od zalet, za to wady wyzierają z wielu postówsmile
        wirtulane -forumowe ZZ na pewno nie jest nudne
        ale małoprzystające do codziennego rzeczywistego ZZ

        pozdrawiam
        • dc22 Re: ech..... 22.03.07, 13:38
          wiadomo ze ludziki z rzadka pisza opozytywach bo te sa mniej "medialne" wink
          dlatego smieje sie bo nie moglam kiedys zaktywizowac forum mojego osiedla...
          ale patrze na to jak na pozytyw - znaczy sie ze jest mniej problemow wink

          zdaje sobie sprawe ze w takim skupisku ludzi jest sporo kloptow... I dlatego ze
          zrozumieniem patrze na klopoty z psami, podziwialam Wasza walke z chuliganami
          na osiedlu czy z nocnymi awanturami.
          po prostu troche mna miotnal watek o przeszkadzajacych dzieciach bo to za
          chwile moze przybrac postac absurdu... wszystko wszystkim bedzie zawsze
          przeszkadzalo....


          i zaluje (ale to juz ogolnie, tak mnie naszlo...) ze tak latwo w sieci popadamy
          w wyzwiska i agresje. a w "realu" tak malo sie udzielamy.

          ja apeluje o wiece zyczliwosci. ale moze to skutek nadchodzacej wiosny??

          pozdrawiam rowniez
          • mooj Re: ech..... 22.03.07, 13:42
            smile
            • renika1 Re: ech..... 22.03.07, 14:10
              Witam,
              zakładam, że nikt z sąsiadów "z nad czy pod" nie hałasuje specjalnie! I nie
              rzuca na podłogę cięzkimi przedmiotami lub nie zakłada dziecku bucików z
              okuciami tylko poprostu mieszkają! Ot życie codzienne! W godzinach od 6:00-
              22:00 nie ma ciszy nocnej, więc tak naprawdę my wszyscy w naszych mieszkaniach
              możemy robić to na co akurat mamy ochotę. I jeśli sąsiadka na górze chodzi
              przez cały dzień w butach na wysokim obcasie - to ma prawo! Nikt się nie liczył
              ze mną jak usupałam swoje maleńkie dziecko (było naprawdę ciche - na palcach
              jednej ręki mogę policzyć płacz)a wtedy sąsiedzi na górze robili generalny
              remont swojego mieszkania: czułam się jak na budowie! Od poniedziałku do
              niedzieli (włącznie z niedzielą) pode mną mieszkają starsi ludzie, chyba głusi,
              bo jak oglądali Taniec z gwaiazdami to słyszałam kto odpadał, a obok sąsiadka
              odkurzała - do nikogo nie poszłam i nie interweniowałam - bo takie ich
              prawo!!!!! Ale kiedy to trwało po 22:00 zwracałam uwagę! Więc nawet do głowy mi
              nie przyjdzie myśleć o sąsiadach OBOK, NAD, czy POD, że moje już chodzące
              dziecko może im zkłócać spokój oglądając czytając czy co tam chcą robić w
              zaciszu swojego mieszkania!!!! Kochani sąsiedzi no niestety: mieszkamy
              w "plastikowym" osiedlu, gdzie wszystko słychać! Pozdrawiam
      • aicrod5 Re: ech..... 22.03.07, 13:56
        Życzę ci takiego spokoju wypowiedzi, cierpliwości i duuuużo wyrozumiałości jak
        trafi ci się mieszkać w ścisłym sąsiedztwie kogoś tak hałaśliwego jak ja.
        • dc22 Re: ech..... 22.03.07, 14:10
          mieszkam...
          i nawet nie wiesz jak mnie wkurza czasem jak dzieciak stoi pod oknem i z
          czestotliwoscia karabinu maszynowego wrzeszczy "tato,tato,tato"...
          pewnie bym sie ruszyla gdyby wrzeszczal przeklenstwami..
          ale po prostu staram sie zrozumiec. moj pies tez czasem szczeknie, czasem
          wpadnie sasiadowi do mieszkania i nikt z tego powodu awantur nie robi.
          zdajemy sobie sprawe ze mieszkamy w "budynku wielorodzinnym" wink, zdaza nam sie
          robic cos co nie pasuje sasiadom, choc staramy sie pamietac o ich obecnosci.
          tyle tylko ze pewnie u nas jest zdecydowanie latwiej bo to 12 mieszkan a nie
          112...

          mimo wszystko - wydaje mi sie ze duzo rzeczy mozna zalatwic rozmowa,
          wyjasnieniem, bo czasem moze sie okazac ze ci cholerni halasujacy sasiedzi sa
          calkiem fajnymi ludzmi z ktorymi mozna sie zaprzyjaznic.

          czego i sobie i Wam smile
          Pozdrawiam
          • aicrod5 Re: ech..... 22.03.07, 14:36
            Też mi się wydaje ze łatwiej się dogadać w mniejszych skupiskach mieszkań,
            ludzie bardziej się ze sobą liczą bo są mniej anonimowi. I to dotyczy każdego
            sąsiedzkiego problemu. Miłego dnia
            • tomm751 Bywaja tacy....... 22.03.07, 19:04
              Wiekszość ludzi na naszym kontynencie mieszka w duzych budynkach zawanych
              blokami.Są te budynki podobnie akustyczne, mają podobne wejścia , korytarze czy
              windy. Rozni sa natomiast ich mieszkańcy.Bywaja tacy, którzy np przed impreza
              pukają do sąsiadów informujac i prosząc o wyrozumiałość. Czasami wieszaja
              kartkę z takim tekstem.Bywaja tacy co o 22, niemal mechanicznie, przyciszaja
              telewizor, starajac się po tej godzinie nie korzystać z różnych hałaśliwych
              urządzeń.Bywają tacy, co każdej mijanej nieznajomej osobie powiedza ,,dzień
              dobry,, a ich dzieci oprócz podobnych zachowań przytrzymaja windę czy bramkę.
              nie mówiąc o deklaracji pomocy w niesieniu ciężkiej torby. Bywaja tacy, co
              wyjda zawołac / przyprowadzić / swoja pociechę z nieodległego placu zabaw
              zamiast przywoływac ich gromkim głosem na całe osiedle. Bywaja tacy, co
              skrupulatnie złożą smieci w pojemniku i zamkna za soba drzwi zamiast rzucać je
              gdzie popadnie zostawiwszy otwarte na całą szerokość.Bywaja tacy, co dbaja o
              swoja prywatnosć i nie prowadzą rozmów telefonicznych na balkonie.Bywają
              • m_arita Re: Bywaja tacy....... 22.03.07, 19:26
                Szkoda że tylko bywają, jeszcze większy żal że tak niewiele z tych osób mieszka
                na ZZ o czym świadczy to forum.
                • tomm751 Re: Bywaja tacy....... 22.03.07, 22:06
                  ZZ nie jest wyjatkiem ani miejscem unikanym przez tzw przyzwoitych i dobrze
                  wychowanych ludzi.Jest średnia ogólnopolska, no może z racji młodego wieku
                  większości, trochę więcej niż średnia.Przykłady określane ,,bywaja,, miałem
                  okazję , z duzym natężeniem zaobserwowac niestety za granica. Nie wschodnia,
                  zaznaczam.Ci ludzie tak sa wychowani, tak wychowuja swoje dzieci, tak mocno
                  strzega swojego komfortu. Nie do pomyslenia byłby tam argument że... dziecko,
                  że... trzeba być wyrozumiałym i tolerancyjnym, że nie bedziemy z osiedla robić
                  obozu itp.Dlatego tak trudno Polakom / mówię tu o zbiorowości większej /
                  wspólnie z tymi osobami zamieszkiwać.Przykładowo: w Szwecji balkony mieszkań
                  zajmowanych przez Polaków widoczne były z kilometra.Musiało wiciec pranie, jakiś
                  rower, szafa itp. Podobnie wyrózniały się balkony Jugosłowian i ludów
                  wschodniach.Coś w tym jest.
                  • waha1 Re: Bywaja tacy....... 23.03.07, 23:32
                    tomm751 napisał:

                    > Ci ludzie tak sa wychowani, tak wychowuja swoje dzieci, tak mocno
                    > strzega swojego komfortu. Nie do pomyslenia byłby tam argument że... dziecko,
                    > że... trzeba być wyrozumiałym i tolerancyjnym

                    JASNE. Bo na zachodzie dzieci, nawet dwuletnie, nie biegają po mieszkaniu i nie
                    podnoszą głosu, tylko w Polsce takie rozwydrzenie. Zapewne, gdyby koło aicrod5
                    zamieszkała jakaś szwedzka rodzina z małym dzieckiem, to nie byłoby słychać
                    tupania, przedmiotów, które wypadają dziecku z rączek, ani jego płaczu. Bo
                    przecież dzieci zachodnie, a w szczególności skandynawskie, słyną z żelaznej
                    dyscypliny, w której są chowane. A te wszystkie opowieści o bezstresowym
                    wychowaniu to muszą być plotki rozsiewane przez bojówki Rydzyka.

                    Słuchaj, takie kity o wychowaniu i zachowaniu małych dzieci to wciskaj komuś,
                    kto na dzieciach się nie zna i nigdy nie miał z nimi do czynienia. Ja nie
                    wierzę, że małe, normalne 1-3 letnie dziecko będzie się cały czas zachowywało
                    spokojnie. Takiego zachowania można oczekiwać od siedmiolatka (może nawet
                    jeszcze młodszego), ale nie od człowieka, który jest na bardzo wczesnym etapie
                    nauki kontroli swojego głosu i ciała.
                    • tomm751 Re: Bywaja tacy....... 24.03.07, 00:00
                      odpowiadam waha1. Otóz tamte dzieci tak samo płacza,upuszczaja zabawki czy
                      powoduja inne hałasy. Ale tamci rodzice staraja się / bo to sprawa rodziców a
                      nie dzieci jak próbujesz opatrznie sprawę interpretowac /by te zachowania nie
                      były dla sąsiadów uciążliwe.Np w pokoju dziecinnym układaja miękka wykładzine.
                      I takich przykładów jest dziesiatki. Natomiast, czy tamte dzieci różnią się w
                      zachowaniach od naszych? Pójdż pod szkołe podstawową po drugiej stronie ulicy
                      jak dzieci wychodza po lekcjach.Posłuchaj, popatrz. Kiedy będziesz mieć okazję
                      spróbuj taka samą szkołę odwiedzić np w Niemczech, Francji czy Austrii.
                      Porównaj. To są juz siedmiolatkowie i starsi.Poza tym maleńkie dzieci to
                      najmniejszy problem zbiorowisk jak nasze. Problemem są dorośli.
                    • siunsi_a Re: Bywaja tacy....... 24.03.07, 09:44
                      > Słuchaj, takie kity o wychowaniu i zachowaniu małych dzieci to wciskaj komuś,
                      > kto na dzieciach się nie zna i nigdy nie miał z nimi do czynienia.

                      Czego Ty możesz nauczyć??? Ciebie jeszcze trzeba ucywilizować!!!!
              • dc22 Re: Bywaja tacy....... 23.03.07, 08:47
                oooo znaczy sie ze bywam smile))))
                bedac w mniejszosci zastanawiam sie tylko czy wszystko ze mna w porzadku... i
                czy przypadkiem to sciszanie tv po 22 nie bierze sie z uleglosci i braku
                umiejetnosci dbania o wlasne interesy.... smile)))

                milego dnia
            • zlote_dziecie Re: ech..... 23.03.07, 22:27
              a najlepiej to mieszkać w domku jednorodzinnym wtedy nic nie przeszkadza uncertain
              • aicrod5 Re: ech..... 26.03.07, 10:29
                Jak na razie wszyscy mieszkamy w budynku wielorodzinnym, choć marzeniem
                niejednego z nas jest domek. Czy to znaczy, że ma być jak na cygańskim taborze?
                Wyobraź sobie tylko,że twoja podłoga po jednej stronie to po drugiej sufit
                kogoś. Nie wydaje mi się żeby jedyną zabawą z dzieckiem 1 - 3 lata był berek.
                Mnie się wydaje że takie zabawy przy sprzyjającej pogodzie lepiej przenieść do
                parku, podobnie jak nikt nie gra w piłkę w domu, nie skacze w skakankę. Mi nie
                chodzi o to że dziecko płacze. Ja piszę o wiecznej gonitwie przez całe
                mieszkanie i raczej nie sądzę że dziecko goni samego siebie, ani raczej nie
                robi aż takiego hałasu jak ktoś o przeciętnej wadze 80 kg. Ta popularna zabawa
                w "straszenie i uciekanie" może jest fajna ale nie w takim natężeniu, nie przez
                cały wieczór i co wieczór i nie dla mnie. Nie chcę nikogo pouczać, ale złotą
                zasadą jest postępuj tak wobec kogoś jak chciałbyś żeby w stosunku do ciebie
                ktoś się zachował. Naprawdę, juz się nasłuchałam tego reality show, znam już
                każdą zabawę z dzieckim sąsiada ( małe urozmaicenie), już wystarczy. Kupując
                mieszkanie każdy myśli o tym żeby sąsiedztwo było spokojne,więc warto o tym
                pamiętać w stosunku do samego siebie. To tyle. Pozdrawiam
                • passoa.zz och, ach, ech....i w śmiech! 27.03.07, 12:37
                  aicrod5 smile naprawdę Cie rozumiem, bo maluch jest chyba również moim sąsiadem.
                  nie działa nic smile rodzice są może nietykalni? smile może niereformowalni? smile
                  niesympatyczni, z pewnością smile i naprawdę nie ma we mnie ani odrobiny
                  agresywnej goryczy czy próby wylewania tu swojego żalu.
                  wbrew temu, co sądzą niektórzy na tym forum, nie jest ono reprezentatywną
                  grupą, na podstawie której ktoś mógłby wydawać jakiekolwiek osądy co do
                  mieszkańców ZZ. nie chcę wysyłać głośnych dzieci, szczekających psów i
                  imprezowiczów na bezludne wyspy albo do głębokich lasów, bo potrafię żyć wśród
                  ludzi, i ich lubię. chcę się czuć dobrze w swoim mieszkaniu, i nie wiem
                  dlaczego to tak trudno niektórym zrozumieć. trochę więcej szacunku, i
                  zrozumienia. szkoda, że ów sąsiad, nie czyta tego forum. choć prawdę mówiąc,
                  nie wiem czy cokolwiek by to zmieniło smile
                  pozdrawiam, wszystkichsmile
                  • aicrod5 Re: och, ach, ech....i w śmiech! 28.03.07, 13:49
                    Witam passoa.zz! Mam nadzieję, że kłopotliwy sąsiad czyta i jeśli nie chce się
                    odezwać, to przynajmniej wyciągnie wnioski. Może w końcu będzie ciszej.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka