zzagnes3
24.10.08, 00:29
Każdego dnia parkuje na zz na tzw krzywa twarz od kilku do
kilkunastu aut. Parkuja całą noc a często i kilka dni. Parkują, po
tym ich poznać, w miejscach do tego nie przeznaczonych. Dowiaduje
się, że nic nie można zrobic bo / podobno / ludzie ci wjechali na
otrzymane czy wypożyczone karty. A niektórzy to ponoć wjezdzają na
zderzaku innego auta. Skoro nic nie mozna zrobić to nic się nie
robi. Co najwyżej, dla bardziej dociekliwych, umieszcza się takiemu
delikwentowi karteczkę że postępuje nie ładnie. Nie mogę jednak pojąc
dlaczego ochrona, zarządy i jeszcze parę osób zajmują się wjazdem
a nie parkowaniem nielegalnym? Jeśli ktoś wjechał na zderzaku to
wymiana kart nawet na piloty nic nie pomoże. Wynajęliśmy kolejna już
firmę ocheoniarską. Za większe pieniądze i / jak można zaobserwować/
za mniejsze obowiązki.Ponoć na czele zarzadu budynku B / tam sporo
sępów parkuje / jest prawnik. Czy nic nie jesteśmy w stanie zrobić
jesli ktoś wjedzie na zdarzaku lub na lewą kartę? To sa typowe sprawy