Dodaj do ulubionych

Nowe mieszkania

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.11.06, 10:34
Zajezdnia przy Chełmskiej sprzedana za ponad 370 mln zł
Michał Wojtczuk2006-11-22, ostatnia aktualizacja 2006-11-23 09:19
Ponad 370 mln zł zapłaci po morderczej licytacji hiszpańska firma
deweloperska za teren dawnej zajezdni autobusowej przy Chełmskiej na
Mokotowie. Chce tu budować ekskluzywne osiedle

Fot. Tomasz Wawer / AG
Sprzedany wczoraj teren dawnej zajezdni autobusowej przy Chełmskiej
SERWISY
Co się buduje w Warszawie
W małej sali konferencyjnej miejskiego biura nieruchomości przy Koszykowej aż
zaparowały szyby - zmieściła się tylko część przedstawicieli 12 firm, którzy
ostrzyli sobie zęby na 5,1 hektara u zbiegu Chełmskiej i Czerniakowskiej.
Reszta biznesmenów w drogich płaszczach i wypucowanych butach tłoczyła się w
zaduchu w ciasnym korytarzu, depcząc sobie po nogach i wyciągając szyje, żeby
usłyszeć padające kwoty.

Emocje rekinów

Skąd tyle emocji? Trwający od jakiegoś czasu w Warszawie boom budowlany
sprawił, że trudno dziś zdobyć działkę nadającą się pod zabudowę. Tymczasem
dla działki przy Chełmskiej miasto wydało tzw. decyzję o warunkach zabudowy
dopuszczającą tam budowę ośmiopiętrowych budynków z jedną 15-piętrową wieżą
od strony skrzyżowania z ul. Witosa. W sumie można tam zbudować około 100
tys. m kw. mieszkań!

Dlatego licytacją działki zainteresowały się prawdziwe rekiny: Dom
Development, jeden z największych inwestorów mieszkaniowych w Warszawie, ING
Real Estate (kończy budować centrum handlowe Złote Tarasy przy Dworcu
Centralnym), Echo Investment, Budimex Nieruchomości (tuż obok zajezdni kończy
budować osiedle Chełmska 9), potężny amerykański deweloper AIG/Lincoln
(występował poprzez spółkę-córkę), a także kilku hiszpańskich deweloperów,
którzy dopiero wchodzą na polski rynek: Grupo Prasa (w zeszłym roku kupił
tereny Browarów Warszawskich na Woli), Grupo Lar oraz Sando Inmobiliaria
(budowa jego pierwszej warszawskiej inwestycji zacznie się przy ul.
Górczewskiej na początku przyszłego roku).

Działka droga jak nowy most

Licytacja zaczęła się od 95 mln zł. Tę kwotę oferenci przebijali aż 200 razy!
Ostatnie 80 przebić było pojedynkiem toczonym pomiędzy ING i Sando. Wygrali
Hiszpanie, deklarując 371 mln 450 tys. zł, około 7,2 tys. zł za m kw. To
wystarczyłoby na most Północny z dojazdami.

- Ta działka ma ogromny potencjał. Chcemy tu zbudować osiedle na blisko
tysiąc mieszkań - uważa Paweł Putkowski, wicedyrektor Sando. Zaprojektuje je
pracownia JEMS Architekci. Od strony Czerniakowskiej będą to raczej lokale o
średnim standardzie, a od strony zachodniej - mieszkania z górnej półki. Ceny
mają się zaczynać od ok. 9 tys. za m kw.

Będzie to kolejna w tym rejonie inwestycja zaprojektowana przez JEMS - ich
dziełem jest siedziba Agory, wydawcy "Gazety", przy Czerskiej oraz biurowiec
Polpharmy i budowany apartamentowiec firmy Vicar przy Bobrowieckiej.

Część terenu wystawionego na licytację wciąż zajmuje supermarket Elea. We
wtorek miasto wystąpiło przeciwko sklepowi do sądu o wydanie działki.

Sando zapłacił za miejską działkę więcej, niż wynosił dotychczasowy rekord -
Budimex Nieruchomości w grudniu ub.r. za 116 mln zł kupił część dawnej
zajezdni autobusowej przy Inflanckiej (4,9 tys. zł za m kw.). Ale nie jest to
rekord Polski - w październiku Grupo Prasa kupiła we Wrocławiu 4,5-hektarową
działkę tzw. Centrum Południowego za 370 mln zł, czyli za ponad 8,2 tys. zł
za metr.

Być może dziś warszawski rekord ceny działki znowu zostanie przebity - pod
młotek trafia pozostała część zajezdni przy Inflanckiej.
Obserwuj wątek
    • Gość: owieczka Re: Nowe mieszkania IP: 62.148.95.* 23.11.06, 12:31
      Nie jest to tak duzo w porównaniu z cenami mieszkań. "Wkład" gruntu w m2
      mieszkania wyniesie ok. 3700 PLN. Koszt budowy 2000-2500. Czyli koszt
      wybudowania mieszkania 5700-6200. Biorąc pod uwagę dlugi okres inwestycji na
      normalnym rynku mieszkanie powinno kosztować 9k-10k.
      • wegorkie2 Re: Nowe mieszkania 23.11.06, 13:10
        Gdyby tak było jak piszesz, to by wyszła rentowność na poziomie 60%-70% na tym
        projekcie. W takim wypadku nie wierzę że inni developerzy odpuściliby licytację
        i dali Hiszpanom takie kokosy zarobić.
        Przypuszczam raczej że liczby są nieco inne. Koszt 2000-2500 to może był z
        zeszłym roku - teraz wydaje mi się że raczej 3000-3500 (a zarobki budowlańców i
        ceny materiałów ciągle szybują do góry i nie chcą się zatrzymać). Ponadto jest
        ryzyko że ceny mieszkań nie będą nadal tak rosły - lokalizacja działki jest
        średnia - nie jest zła, ale też niespecjalnie dobra. O tym wszystkim wiedzieli
        licytujący.

        W każdym razie trzeba się cieszyć że podaż mieszkań wzrośnie. Oby było jak
        najwięcej takich nowych projektów.
        • Gość: owieczka Re: Nowe mieszkania IP: 62.148.95.* 23.11.06, 13:47
          Rok temu to bylo 1400-2000, pomijajac apartamentowce o najwyższym standardzie (a
          swoją drogą czy wybudowano w Warszawie choc jeden taki budynek?)
          • wegorkie2 Re: Nowe mieszkania 23.11.06, 13:53
            Tak, a dwa lata temu to było 50zł.
        • poszi Re: Nowe mieszkania 23.11.06, 14:18
          > zeszłym roku - teraz wydaje mi się że raczej 3000-3500 (a zarobki budowlańców i
          > ceny materiałów ciągle szybują do góry i nie chcą się zatrzymać).

          Zarobki budowlańców, a zwłaszcza ceny materiałów wzrosły niewiele. W ostatnim
          dodatku do Rzeczpospolitej podawano zmiany cen materiałów i one były minimalne
          (a są niższe niż w 2004 roku, o ile wierzyć wykresowi).
          www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_061120/nieruchomosci_a_4.html
          Wzrost zarobków w budownictwie jest większy, bo ok 10% (zależnie do czego
          porównywać) www.stat.gov.pl/urzedy/warsz/nowe/biuletyn_02_2006.pdf
          Ale łącznie daje to tylko kilkuprocentowy wzrost kosztów produkcji budowlanej
          www.stat.gov.pl/wyniki_wstepne/ceny_prod_sprzed/2006/10/10.pdf
          Natomiast pewnie wzrosły sporo marże firm budowlanych, ale to nie brzmi tak
          groźnie, więc w mediach podają zarobki i materiały jako wymówkę i świetny
          materiał do straszenia. Zwłaszcza to "szybowanie" materiałów to jakiś kompletny
          absurd. Nawet Ciebie, wegorkie2, ta wiara w propagandę nie ominęła :)
          • wegorkie2 Re: Nowe mieszkania 23.11.06, 14:48
            Poszi, i tu mnie złapałeś!

            Informację o szybowaniu kosztów wziąłem z prasy. Pensje budowlańców np. tu
            podają: mojefinanse.interia.pl/news?inf=819174 - że wzrosły o 50% w
            ostatnim roku. Od budowlańców wiem że wzrosły, ale nie mówili o ile.

            Ale masz rację że dałem się w końcu złapać, niejednokrotnie ciekawe bajki w
            prasie opowiadano. Także masz rację - odpornych na szał nie ma. Choć oczywiście
            gdybym wpadł na pomysł aby inwestować w nieruchomości to bym informacje
            sprawdzał dokładniej...
            • poszi Re: Nowe mieszkania 23.11.06, 16:35
              > Informację o szybowaniu kosztów wziąłem z prasy. Pensje budowlańców np. tu
              > podają: mojefinanse.interia.pl/news?inf=819174 - że wzrosły
              > o 50% w

              Tam pisali, że INŻYNIERÓW budowlanych wzrosły o 50%. Nie wiem, czy to nie było i
              tak wzięte z sufitu (artykuł z Rzepy, na którym się opierali tego nie
              wspominał), ale być może jest taki rachunek: 1 inżynier wzrost o 50%, 9
              robotników niewykwalifikowanych o 5%, razem wzrost kosztów średnio o ok 10%.

              > ostatnim roku. Od budowlańców wiem że wzrosły, ale nie mówili o ile.

              Co do tego nie mam wątpliwości, bo istotnie widać po statystykach, że rosną
              presje płacowe w budownictwie. Skala, która jednak podają w prasie czasami to
              absurd. Kilkunastoprocentowy wzrost płac to i tak sporo, ale to mniej niż wzrost
              cen mieszkań, więc nawet robotnicy budowlani mogą kupić (mimo tej niebywałej dla
              nich koniuntury) mniej niż kilka lat temu. Czyż to nie argument na to, że skala
              tych wzrostów nie jest normalna?

              > Ale masz rację że dałem się w końcu złapać, niejednokrotnie ciekawe bajki w
              > prasie opowiadano.

              Ja czasami nie mogę czytać rzeczy, na których się znam, bo tak są przekręcone,
              nieścisłe, a czasem zupełnie bzdurne. Jeśli takie bzdury potrafią pisać na temat
              tego, co wiem, to nie mam zupełnie zaufania do podawanych rzeczy, o których nie
              wiem.

              > gdybym wpadł na pomysł aby inwestować w nieruchomości to bym informacje
              > sprawdzał dokładniej...

              A myślisz, że ci, którzy inwestują to sprawdzają? :) Oj wątpie.
      • Gość: kosztorysant Re: Nowe mieszkania IP: *.chello.pl 23.11.06, 17:51
        Niestety masz stare dane jeśli chodzi o koszty budowy. Poziom cen wytworzenia
        1m2 mieszkania który podajesz obowiązywał 1,5 roku temu ... dzisiaj jest dużo
        wyższy. Pozdrawiam
        • poszi Re: Nowe mieszkania 23.11.06, 18:00
          > dzisiaj jest dużo wyższy.

          Jak dużo to "dużo"? 2%, 5%, 30%, 100%, 1000%?
    • poszi Rekordy 23.11.06, 13:58
      Pamiętacie, kiedy ostatnio firmy ogarnęło szaleństwo licytacyjne? To były
      przetargi na telefonię komórkową trzeciej generacji (UMTS). I jak się to
      skończyło? Wielkimi zyskami?

      W USA deweloperzy masowo rezygnują z opcji zakupu ziemi (tracąc spore zaliczki),
      a ziemia którą mają traci gwałtownie na wartości, bo ziemia wbrew temu, co się
      powszechnie uważa to li tylko "opcja na budowę domu". Przez ten "derywatowy"
      charakter ziemia w czasie boomu zyskuje szybciej niż mieszkania, ale w czasie
      spadku traci więcej.

      Zobaczymy, jak oni na tym wyjdą, bo choć pewnie da się zyskownie wybudować tam
      mieszkania teraz, nie wiadomo, co będzie za kilka lat.
      • herox Re: Rekordy 23.11.06, 14:01
        Jak powiada developer, który kupił to musi się udać.
        Podają przykład cen w Hiszpani, które wzrosły o 100%.
        U nas też o tyle wzrosły ale u nas jest inaczej bo to nie wszystko.
        Będą rosły dalej o kolejne 100, potem znowu 100, i tak w koło macieju.
        Dlatego spokojnie na tym zarobią.

        A Ameryka jest daleko i nic jej do nas.
      • est-ymator Re: Rekordy 23.11.06, 21:56
        > Zobaczymy, jak oni na tym wyjdą, bo choć pewnie da się zyskownie wybudować tam
        > mieszkania teraz, nie wiadomo, co będzie za kilka lat.

        Szczególnie, że kiedy oni będą te mieszkania sprzedawać będą mieli konkurencję
        w postaci Inflanckiej, Żoliborza Przemysłowego i Wilanów One.
    • poszi Inflancka 23.11.06, 22:09
      > Być może dziś warszawski rekord ceny działki znowu zostanie przebity - pod
      > młotek trafia pozostała część zajezdni przy Inflanckiej

      wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,53600,3752625.html
      No i mamy Inflancką 2,87 ha za 390,6 mln zł = 13,6 tys zł/m2.

      "Ceny mieszkań w Warszawie rosną. Pojawiło się kilka projektów ekskluzywnych
      apartamentowców z bardzo drogimi mieszkaniami. Rarytasem są działki nadające się
      pod zabudowę mieszkaniową. Ale nawet biorąc to wszystko pod uwagę, nie potrafię
      w kategoriach racjonalnych skomentować ceny, jaką osiągnęła działka przy
      Inflanckiej."

      Ciekawe, że chyba wszystkie ostatnio działki wykupywali Hiszpanie, którzy
      najwyraźniej "dusza" się w swoim kraju.
      • Gość: JKJKJK Re: Inflancka IP: *.aster.pl 23.11.06, 22:34
        z punktu widzenia ryzyka spadku cen nieruchomości jest jeden pozytywny aspekt
        tych przetargów. Na razie nikt nie myśli żeby psuć rynek i sprzedaje się ziemię
        na zasadzie "kto da więcej" Mam nadzieję, że nikt nie wpadnie w Warszawie na
        pomysł typu - oddajmy 100 hektarów ziemi deweloperom za darmo pod warunkiem, że
        zagwarantują sprzedaż mieszkań po 3.5 tys/m2. To mogłoby trochę zachwiać rynkiem.
      • est-ymator Re: Inflancka 23.11.06, 22:38
        > Ciekawe, że chyba wszystkie ostatnio działki wykupywali Hiszpanie, którzy
        > najwyraźniej "dusza" się w swoim kraju.

        To jest sytuacja, którą kiedyś przewidywałem, że najcenniejsze działki w
        Warszawie zaczną kupować zagraniczni developerzy ze względu na swoje kapitały
        własne.

        Cena jest obłędna. Zakłądając średnio zabudowę 10 piętrową daje to 2,5 m2
        powierzchni użytkowej na 1 m2 działki. Zakładając koszt budowy metra
        powierzchni użytkowej na 3 tys PLN. 13,6/2,5= 5,4 tys - tyle wynosi koszt
        działki w 1 m2 mieszkania. Czyli koszt wybudowania 1m2 to 8,4 tys PLN.



        • Gość: asss nastepny chlopek IP: *.acn.waw.pl 23.11.06, 23:09
          To jest sytuacja, którą kiedyś przewidywałem, że najcenniejsze działki w
          > Warszawie zaczną kupować zagraniczni developerzy ze względu na swoje kapitały
          > własne.



          roztropek ktory wszystko juz dawno przewidzial co jeden to madrzejszy
        • frankhestain ale z ciebie matematyk 24.11.06, 11:22
          Zakłądając średnio zabudowę 10 piętrową daje to 2,5 m2
          > powierzchni użytkowej na 1 m2 działki

          dobre naprawde dobre to jakis twoj autorski sposob liczenia przyznaje ci
          nagrode

          w kategori najwieksza glupota na tym forum
          • poszi Re: ale z ciebie matematyk 24.11.06, 14:24
            > dobre naprawde dobre to jakis twoj autorski sposob liczenia przyznaje ci
            > nagrode
            > w kategori najwieksza glupota na tym forum

            A jaka to nagroda?

            To tak z grubsza wychodzi. W przypadku budynku czteropiętrowego powierzchnia
            użytkowa jest mniej więcej równa powierzchni działki. Wyższe kondygnacje już są
            "gratis". To zależy oczywiście jakie dostaną warunki zabudowy, ale 2,5 m2
            powierzchni użytkowej na 1 m2 działki w centrum to całkiem rozsądne założenie.
            • Gość: aaa Re: ale z ciebie matematyk IP: *.lear.com 28.11.06, 11:13
      • wegorkie2 Re: Inflancka 24.11.06, 09:24
        No cóż, przepłacili, no i stracą na tym interesie.
        A zarobiło miasto, bardzo dobrze - najwyraźniej Hiszpanie postanowili naszą
        stolicę dotować :-)

        Nie wszyscy Hiszpanie są tacy nagrzani, znam jednego hiszpańskiego inwestora
        który zaczął mieć wątpliwości czy inwestować w momencie jak Mokotów przekroczył
        cenę 10tys/m2, z ciekawości zapytam go przy okazji czy nadal kupuje czy już się
        wycofał.
    • est-ymator Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 25.11.06, 10:58
      Nowe inwestycje, które będa skierowane na rynek w latach 2007/2008
      (potwierdzone):
      Śródmieście:
      1.Inflancka Budimex - 800 mieszkań
      2.Inflancka Lubasa - 1100 mieszkań
      3.Wieżowiec Shalom - 200 mieszkań
      4.Dom development Grzybowska - 200 mieszkań
      5.Browary Warszawskie - ok. 2000 mieszkań
      6.Menolly Powiśle - ok. 800 mieszkań
      7.Platinum Towers (druga wieża) - 200 mieszkań
      8.Prosta Tower - 60 mieszkań
      9.IGD - Grzybowska 76/78 - kilkadziesiąt mieszkań.
      Mokotów:
      1.Zajezdnia Chełmska - 1000 mieszkań
      Żoliborz
      1. Żoliborz Przemysłowy - Robyg - 900 mieszkań
      2. Zoliborz Przemysłowy - Turret - 1045 mieszkań
      Wilanów
      1. Wilanów One - 2,5 tys mieszkań
      2. La lumiere - III etap - 175 mieszkań.

      Czy według was tak duża podaż mieszkań w dzielnicach uznawanych za prestiżowe
      nie będzie czynnikiem hamującym wzrost cen? Jeśli uważacie, że nie, to chyba wy
      zaklinacie rzeczywistość.
      P.S. Inwestorzy zachodni przenoszą się do Rumunii i Bułgarii. Tam kupno
      mieszkania jest bardziej atrakcyjne niż u nas:

      www.google.com/trends?q=Bulgaria+real+estate%2C+Poland+real+estate%2C+Romania+real+estate%2C&ctab=1&geo=all&date=all
      • Gość: Tomek Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: *.rm2.albacom.net 25.11.06, 15:04
        Zapominasz o jednym. Będąc w UE, a więc w jednym worku jesteśmy świadkami
        gonienia średniej ceny mieszkania w UE, do której jeszcze daleko. Inwestorzy
        zagraniczni mają tyle kasy, ze starczy im na Polskę i inne kraje. Niektórzy
        dopiero zaczynają się interesować naszym krajem. Jak jeden fundusz będzie
        sprzedawał, to kupi drożej inny, też zachodni, jak ma to miejsce na rynku
        nieruchomości komercyjnych. Takie są niestety nieubłagane prawa ekonomii.
        Nieruchomości to najbezpieczniejsza inwestycja i bardzo dochodowa na całym
        cywilizowanym świecie. Oczywiście liczy się bardzo dobra lokalizacja.
        • Gość: Kinga Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: *.chello.pl 25.11.06, 16:12
          Ale chyba nie doszło jeszcze do tego, ze wszystko wykupują obcokrajowcy,a
          zarobki w Polsce jeszcze długo nie dogonią zachocdnich, tym bardziej, ze ciągle
          mamy najnizsze koszty siły roboczej.
          POza tym spójrz na unijny Berlin ktory dogonilimy, a moze i przegoniliśmy. A
          truno porównywac Warszawe z Paryzem lub Londynem.
        • est-ymator Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 25.11.06, 18:30
          > Zapominasz o jednym. Będąc w UE, a więc w jednym worku jesteśmy świadkami
          > gonienia średniej ceny mieszkania w UE, do której jeszcze daleko.

          W Warszawie już nie jest daleko, niektóre stolice Unii już dogoniliśmy, a nawet
          przegoniliśmy. W starych krajach Unii natomiast znacznie mniejsze są różnice w
          cenie mieszkań między stolicami a prowincją i do tego modelu pewnie będziemy

          >Inwestorzy
          > zagraniczni mają tyle kasy, ze starczy im na Polskę i inne kraje. Niektórzy
          > dopiero zaczynają się interesować naszym krajem.

          Łaska inwestorów zagranicznych na pstrym koniu jeździ i jest czynnikiem
          zwiekszającym ryzyko. Z punktu wskaźników rentowności inwestycji Warszawa już
          ustepuje Rumunii (dwa razy wyższa rentowność wynajmu).

          > Nieruchomości to najbezpieczniejsza inwestycja i bardzo dochodowa na całym
          > cywilizowanym świecie. Oczywiście liczy się bardzo dobra lokalizacja.

          Za najbezpieczniejsze inwestycje uchodzą obligacje rządu amerykańskiego, mimo
          to przez ostatnie kilka lat sporo się na nich straciło. Powiedz Tokijczykowi,
          który w latach 90-tych kupił mieszkanie w centrum, że nie można stracić na
          nieruchomościach.

          >Oczywiście liczy się bardzo dobra lokalizacja.
          W Warszawie nie ma bardzo dobrych lokalizacji jak np. dzielnica XVI w Paryżu,
          gdzie ceny wynoszą 7 tys euro/m2. Prestiżowe dzielnice Warszawy (poza Kabatami
          i Wilanowem, które jednak są daleko od centrum i mają inne wady) pełne są
          menelstwa ściągniętego tam za komuny (rozwiązaniem na przegonieniem elementu z
          dobrych dzielnic byłby podatek katastralny).
          • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 25.11.06, 20:19
            > ustepuje Rumunii (dwa razy wyższa rentowność wynajmu).

            Chodzi o ten artykuł we Wprost, czy masz lepsze informacje? Nie wierzę, w to, co
            pisali we Wprost. Dwa razy wyższa rentowność przy nie więcej niż 2-krotnie
            niższych cenach oznaczałaby taki sam czynsz za wynajem, jak w Polsce.
            Szczególnie nie mam zaufania do tego, co napisało Wprost, jeśli się to
            skontrastuje z takimi artykułami:
            www.timesonline.co.uk/article/0,,2098-2267408.html
            • est-ymator Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 25.11.06, 21:04
              Z artykułu, który przytoczyłeś wynika rzeczywiście, że Wprost był aż za nadto
              optymistyczny.
              • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 25.11.06, 21:14
                > Z artykułu, który przytoczyłeś wynika rzeczywiście, że Wprost był aż za nadto
                > optymistyczny.

                Motto sceptyka:

                Extraordinary claims require extraordinary evidence.
      • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 25.11.06, 19:08
        > Nowe inwestycje, które będa skierowane na rynek w latach 2007/2008
        > (potwierdzone):

        est-ymatorze, czy któreś z nich dostały już pozwolenie na budowę?

        • est-ymator Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 25.11.06, 19:38
          Wszystkie wymienione mają decyzję o warunkach zabudowy (nie jestem tylko pewien
          w sprawie DD i Browarów Warszawskich), więc wydanie pozwolenia na budowę to
          kwestia kilku miesięcy. Najbliżej otrzymania pozwolenia jest chyba Budimex (ma
          mieć na początku roku) i Wilanów One - wspominają o lutym.
          Jest jeszcze planowane trochę mniejszych inwestycji w tych dzielnicach.

          Jakiś czas temu NAM Borowski mówił o wydaniu w ostatnim czasie warunków
          zabudowy na 100000 tysięcy mieszkań w Warszawie - teraz się to zacznie
          materializować:)

          Podaż powoli rusza i to jest fakt. Na potwierdzenie jeszcze informacja z
          Parkietu:
          www.parkiet.com.pl/news/art.jsp?idn=468761&idt=&dz=01000

          • Gość: gosc Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: *.acn.waw.pl 27.11.06, 10:15

            Est-ymatorze, pracujesz w nieruchomosciach czy poprostu sam jestes
            zainteresowany kupnem ?
      • wegorkie2 Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 27.11.06, 09:01
        Jeśli chodzi o Mokotów to trzeba by dorzucić jeszcze:

        2. Nowe etapy Ekopark: 200 mieszkań
        3. Marina Mokotów etap 2: od 700 do 1200 mieszkań
        4. Galeria Park: 970 mieszkań

        Sumując z tym co podałeś, to wychodzi ok. 13000 nowych mieszkań.
        Zakładając że średnia cena w tych lokalizacjach będzie ok. 9tys./m2 a średni
        metraż ok. 70m2, wychodzi na to że aby utrzymać te ceny, kupujący będą musieli
        wysupłać ok. 8 miliardów zł.
        Suma wydaje się duża, ale moim zdaniem nie będzie z tym problemu. Dzieląc np.
        kwotę na jedną głowę Warszawiaka (miasto ma 1,5mln mieszkańców) wychodzi 5300zł.
        Zatem gdyby wszyscy oszaleli - co jest możliwe - i chcieli kupić to tyle
        wystarczy od głowy aby sfinansować nowe budowy. Niedużo - zatem bańka może
        pęcznieć jeszcze długo i szczęśliwie.
        • Gość: hektor01 Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: 217.153.224.* 27.11.06, 11:18
          Zajebista koncepcja! To może i ja kupię jakiś penthousik skoro cała Warszawa ma
          się na to zrzucać...
          • Gość: he? Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 27.11.06, 11:34
            Co za bzdury, większość z tych wymienionych inwestycji będzie oferowanych
            raczej w latach 2008-2010, a nie już za rok, więc ich podaż rozłoży się w
            czasie, co za brednie ludzie tu wypisują aby podeprzeć swoje "tezy"...?!
            • hektor01 Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 27.11.06, 11:41
              co ty gadasz. Rysunki już są więc można sprzedawać. Niektórzy developerzy juz
              nawet ziemię kupili
            • est-ymator Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 27.11.06, 12:03
              Mówiłem o latach 2007-2008.
              Budimex będzie sprzedawał pierwsze etapy na początku 2007. Mennolly w połowie.
              Nabywca drugiej częsci inflanckiej chce zacząć sprzedaż jeszcze w 2007 roku.
              Platinum towers też już niedługo.

              Do tego sporo mniejszych inwestycji albo kolejnych etapów na Mokotowie i
              Wilanowie.

              Więc jak nie wiesz to nie odpisuj, bo się kompromitujesz.
        • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 27.11.06, 13:02
          > Suma wydaje się duża, ale moim zdaniem nie będzie z tym problemu. Dzieląc np.
          > kwotę na jedną głowę Warszawiaka (miasto ma 1,5mln mieszkańców) wychodzi 5300zł

          Mam nadzieje, że żartujesz, bo takie obliczenia to absurd. Stawiam na to, że
          ponad połowa mieszkańców Warszawy nie widziało nigdy na oczy takich pieniądzy
          (zwłaszcza, że prawie połowa to nieletni i emeryci). Wystarczy ok 13000 zł na
          osobe, żeby spłacić cały polski dług publiczny. Obecne zadłużenie w Polsce z
          tytułu kredytów hipotecznych to 70 mld zł, czyli 1850 zł/osobę. W Warszawie,
          która stanowi około 1/6 rynku, a 4.5% ludności kraju, to zadłużenie to pewnie ok
          6500 zł/osobę, ale nagromadzone w ciągu wielu lat. 8 mld zł, to spora kwota,
          zwłaszcza, że to nie jedyne planowane inwestycje.
          • Gość: ss Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: 199.67.138.* 27.11.06, 16:03
            apropo obiczeń - to własnie wiekszość dokonywanych przez ciebie poszi to
            absurd - zaczynając od gruntów na florydzie itp. itd...
            • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 27.11.06, 16:06
              > absurd - zaczynając od gruntów na florydzie itp. itd...

              A konkretniej?
              • Gość: ss Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: 199.67.140.* 28.11.06, 10:22
                z twojej aktywności widzę za masz o wiele więcej czasu niż ja...
                więc proszę sam sobie wyszukaj te przykłady
                było tego dużo a z twoimi zdolnościami powinieneś sobie poradzić
                pozdrawiam
                pa :)
          • tabakaz Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 28.11.06, 10:43
            Nie, ja nie żartuję, mówię całkowicie poważnie. Sytuacja jaką opisujemy to
            sytuacja potencjalnej bańki spekulacyjnej. Jeżeli wszyscy już się przekonają o
            tym że mieszkania tylko i wyłącznie drożeją i zawsze tak będzie, to każdy będzie
            chciał zainwestować w wysoki zysk z zerowym ryzykiem. Można sobie wyobrazić że
            powstaną firmy przez które np. 5 obcych sobie osób będzie mogło kupić udziały w
            jednej kawalerce. Wszyscy mogą dojść do przekonania że kupowanie mieszkań to
            najlepszy sposób odkładania na emeryturę. Oznaki takiego sentymentu pojawiały
            się już w Wielkiej Brytanii. Stąd już tylko krok do sytuacji w której każdy
            warszawiak inwestuje w nieruchomości.
            • Gość: real Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 18:46
              >Można sobie wyobrazić że
              > powstaną firmy przez które np. 5 obcych sobie osób będzie mogło kupić udziały

              Lepsze są fakty:
              biznes.onet.pl/2,1440695,wiadomosci.html
              Być może za 2, 3 lata po tych nowych osiedlach będzie się chodziło jak po
              księżycu. Moim zdaniem w tej chwili w centrach większych miast Polski kupuje
              głównie tego typu kapitał wsparty rodzimymi indywidualnymi "inwestorami". Dla
              nich 8 mld to nie jest żaden problem . Pytanie jaki jest charakter tych
              inwestycji krótko czy długo terminowy. Ale moim zdaniem jeśli taki jeden
              kupuje działke za 370 mln to będzie go stać na wytrzymanie nawet kilkuletniej
              presji.
              • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 28.11.06, 19:21
                > Być może za 2, 3 lata po tych nowych osiedlach będzie się chodziło jak po
                > księżycu. Moim zdaniem w tej chwili w centrach większych miast Polski kupuje
                > głównie tego typu kapitał wsparty rodzimymi indywidualnymi "inwestorami".

                W USA spadki na rynku są obecnie wprost proporcjonalne do stosunku liczby
                "inwestorów" do "nieinwestorów" w zakupach w czasie boomu. Jeśli nie ma (lub
                jest mały) fundamentalnego popytu, to taki boom jest nie do utrzymania na
                dłuższą metę. Duża proporcja spekulantów w Warszawie, to najpoważniejszy ze
                wszystkich czynnik ryzyka.

                > Ale moim zdaniem jeśli taki jeden
                > kupuje działke za 370 mln to będzie go stać na wytrzymanie nawet kilkuletniej
                > presji.

                To "wytrzymywanie" kosztuje lekko licząc 20 mln rocznie. Zapłaconych odsetek od
                kredytu lub nieuzyskanych od depozytu. Jeśli trzeba by było "wytrzymywać" 10
                lat, to lepiej nie wytrzymać i pozbyć się tego za pół ceny. Widziałem już
                takich, co "wytrzymywali" spadki dot-comów giełdzie. Mogli stracić 20%, a w
                końcu tracili po 80%.
                • Gość: real Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.11.06, 20:16
                  >W USA spadki na rynku są obecnie wprost proporcjonalne do stosunku liczby
                  >"inwestorów" do "nieinwestorów" w zakupach w czasie boomu.

                  Masz jakieś bliższe dane w rodzaju :
                  W regionie "A" zakupy inwestycyjne stanowiły x% całego obrotu i ceny spadły o
                  A%.
                  W regionie "B" zakupy inwestycyjne stanowiły y% całego obrotu i ceny spadły o
                  B%.
                  ?
                  • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 28.11.06, 21:15
                    > Masz jakieś bliższe dane w rodzaju :
                    > W regionie "A" zakupy inwestycyjne stanowiły x% całego obrotu i ceny spadły o
                    > A%.
                    > W regionie "B" zakupy inwestycyjne stanowiły y% całego obrotu i ceny spadły o
                    > B%.

                    Trudno o aż tak dokładne dane, bo nie wiadomo dobrze, jaki dokładnie procent to
                    były zakupy spekulacyjne (może przesadziłem mówiąc, że są "wprost
                    proporcjonalne", powinienem powiedzieć "skorelowane"). Wielu "inwestorów"
                    kłamało na aplikacjach kredytowych, że tam ma zamiar mieszkać, bo wtedy można
                    liczyć na tańszy kredyt. Nie wszystkie też rynki są "w fazie", w niektórych
                    szczyt pojawił się później i spadki nie zdążyły się jeszcze rozwinąć.

                    Są jednak dane jakościowe. Jeśli zobaczysz np. raport zmian cen na Florydzie, to
                    spadki są w najatrakcyjniejszych regionach nadmorskich, gdzie koncentrowała się
                    spekulacja, a środek półwyspu jeszcze ma ciągle wyższe ceny niż w zeszłym roku.
                    media.living.net/releases/Oct%2006%20Sin%20Fam%20Ex%20Chart.html
                    Szczególnie dotkliwe spadki są w hrabstwach Sarasota-Brandenton, West Palm Beach
                    czy Naples, które były magnesem do spekulantów. Wszystkie te miejsca mają
                    dotkliwsze spadki niż (dzisiaj ogłoszone) dane dla całego kraju: minus 3.5% rok
                    do roku.

                    Podobnie inna mekka spekulantów:

                    Reno, NV (-13%)

                    news.rgj.com/apps/pbcs.dll/article?AID=/20061121/NEWS10/611210348/-1/FRONTPAGE
                    • Gość: . Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 13:04
                      Dobra estymator, to porównaj ile było mieszkań oferowanych rocznie w wawie w
                      ostatnich latach, jaką mamy zmianę itp, i zobaczymy czy ta PLANOWANA podaż
                      będzie rzeczywiście taka duża że zmieni rynek..?

                      Poszi coś pisał o fundamentalnym popycie???, dobre, dobre, wg wszystkich
                      prognoz ten popyt jest bardzo duży, fakt że dla niektórych jest on może
                      bardziej potencjalny niż rzeczywisty, ale jeśli perespektywy gospodarcze są
                      dobre - a są, mieszkania w dłuższej perespektywie będą drożeć.

                      Ja rozumiem, że niektórzy chcieliby, aby ceny były niższe i że muszą spaść, bo
                      każdy bum się kiedyś skończy itp itd, gdyby tak było to dzisiaj cena m2 w wawie
                      byłaby powiedzmy po 1500 zł /15 lat temu była po 500 zł + powiedzmy 200%
                      inflacji/ albo po 2000 /niech będzie że akceptujemy rozsądny wzrost :)))) /

                      Ludzie, czy wy naprawdę w to wierzycie??? że będzie 2000/m2 lub no dobra max
                      3000-4000/m2 za nowe w super lokalizacji...??? Chyba tak skoro teraz wzrosty to
                      zwykła bańka, która pęknie i spadki będą równe wzrostom, hehehehe, kabaret
                      • Gość: trader Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: 195.42.249.* 29.11.06, 13:22
                        ludzie, ktorych nie stac na mieszkanie, musza jakos sie pocieszac, ze bedzie
                        taniej, ze to banka itd. No coz, ceny w stos do zarobkow wygrzaly niezle; ale
                        co z tego, nigdy wczesniej Polacy nie dostali do reki takiej sily nabywczej w
                        postaci tanich kredytow. Korekta pewnie bedzie, ale nikt nie wie jaka i kiedy.
                      • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 29.11.06, 13:50
                        > ostatnich latach, jaką mamy zmianę itp, i zobaczymy czy ta PLANOWANA podaż
                        > będzie rzeczywiście taka duża że zmieni rynek..?

                        Czy zmieni rynek, zobaczymy, ale to jest duża podaż.
                        bi.gazeta.pl/im/6/3726/m3726126.jpg
                        Bowiem oprócz tego będzie sporo inwestycji w mniej atrakcyjnych dzielnicach i
                        mniejszych deweloperów. Podaż przebije w tym roku podaż z 2001 roku, kiedy rynek
                        się "zatkał", a w nastepnych latach będzie jeszcze większa.

                        > Poszi coś pisał o fundamentalnym popycie???, dobre, dobre, wg wszystkich
                        > prognoz ten popyt jest bardzo duży,

                        Wg prognoz jest czy ma być?

                        > fakt że dla niektórych jest on może
                        > bardziej potencjalny niż rzeczywisty

                        Potrzeba to nie popyt. A nawet potrzeby nie są tak wielkie, jak się uważa (te 3
                        miliony mieszkań to mit).

                        > bardziej potencjalny niż rzeczywisty, ale jeśli perespektywy gospodarcze są
                        > dobre - a są, mieszkania w dłuższej perespektywie będą drożeć.

                        To kiedy Polska będzie miała poziom gospodarczy Niemiec? Za 20 lat? Bo ceny już
                        mamy praktycznie niemieckie. To gdzie jeszcze "miejsce" na wzrost.

                        > byłaby powiedzmy po 1500 zł /15 lat temu była po 500 zł + powiedzmy 200%
                        > inflacji/ albo po 2000 /niech będzie że akceptujemy rozsądny wzrost :)))) /

                        Inflacja w ciągu 15 lat była dużo większa niż 200%, a 15 lat temu ceny nie
                        wynosiły 500 zł/m2. Nie chce jednak z tym polemizować, bowiem fundamentalna
                        wartość mieszkań jest skorelowana z zarobkami, a nie inflacją. Jeśli te rosną
                        (co jest faktem) i powinny rosnąć w długim terminie, to fundamentalna wartość
                        też będzie rosła.

                        > Ludzie, czy wy naprawdę w to wierzycie??? że będzie 2000/m2 lub no dobra max
                        > 3000-4000/m2 za nowe w super lokalizacji...??? Chyba tak skoro teraz wzrosty

                        Takie ceny to by sprowadziły Warszawe nie do cen sprzed obecnego boomu, tylko
                        sprzed poprzedniego, a to nie nastąpi na pewno (chyba że np. Ruscy wejdą ;) ).

                        > zwykła bańka, która pęknie i spadki będą równe wzrostom, hehehehe, kabaret

                        Spadki nie będą równe wzrostom, bo wzrosły zarobki. Uważam, że wartość
                        fundamentalna, to średnio przełom 2004/05 + wzrost zarobków od tego czasu, czyli
                        tak circa obecnie 10% więcej niż wtedy. W przyszłym roku, jeśli wzrost zarobków
                        będzie postępował, fundamentalna wartość też się podniesie, ale dopóki ceny
                        rosną szybciej niż zarobki, powiększa się nierównowaga. Boom w 2005 roku, gdyby
                        się zatrzymał pewnie by się skończył stabilizacją, a nie spadkami, bo
                        nierównowaga nie była duża, ale obecnie, kiedy ceny przekroczyĸły wszelkie
                        fundamentalne kryteria normalności (stosunek ceny do wynajmu, ceny do zarobków),
                        nie widzę szans, żeby równowaga wróciła bez nominalnych spadków.
                        • Gość: . Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.06, 15:17
                          Moi rodzice kupili nowe mieszkanie na bemowie 14 lat temu na wolnym rynku po
                          530 zł za metr /na dzisiejsze pieniądze, wtedy były jeszcze miliony/, w nowym
                          budownictwie, w tym czasie sprzedali w super miejscu w centrum za niecałe 700
                          więc były takie ceny i to jest fakt.

                          Inflacja od stycznia '92 do teraz wyniosła ok 250%, sprawdziłem, więc wiele się
                          nie pomyliłem i krajobrazu to nie zmienia

                          Estymator jak tak świetnie obliczył P L A N O W A N Ą podaż to niech obliczy
                          faktyczną jaka była, a nie co się komu zdaje, nie mówiąc o tym że nie wiadomo
                          czy ta PLANOWANA okaże się rzeczywistą, wg mnie z wileu powodów ta podaz będzie
                          jednak mniejsza i bardziej rozłoży się w czasie

                          potrzeby = potencjalny popyt, plus możliwości = rzeczywisty popyt

                          Potrzeby są b.duże i to nie jest żaden mit tylko fakt, wystarczy porównać
                          odpowiednie wskaźniki ilości mieszkań do liczby ludności, ilości młodych
                          wchodzących w dorosłe życie etc do podobnych wskaźników na Zachodzie, nie
                          mówiąc o tym jaka ilość bazy mieszkaniowej w Polsce jest zdekapitalizowana
                          częściowo lub całkowicie i w nieodległym czasie będzie nadawać się tylko do
                          rozbiórki

                          fundamentalna wartość mieszkań jest skolerowana nie tylko z zarobkami i w
                          dodatku nie tylko polskimi zarobkami

                          skąd Ty żeś wziął tę fundamentalną wartość z przełomu 04/05 ???????????, a
                          dlaczego nie z przełomu 92/93, albo 98/99, albo z lutego 06??? to są jakieś
                          żarty...

                          ceny w Berlinie dla wielu mogą być niedoszacowane, a nie świadczyć o
                          przeszacowanych gdzie indziej, w mniej rozwiniętym Madrycie są dużo droższe i
                          jakoś NIE CHCĄ SPECJALNIE SPAŚĆ, w kompletnie niedorozwiniętej Moskwie są
                          jeszcze dużo wyższe i rosną

                          ceny najmu też można ocenić z drugiej strony, są rażąco niskie, zresztą były
                          takie zanim zaczął się obecny "boom", ludzie wolą płacić choćby i 30 lat i mieć
                          w perespektywie własne niż płacić 30 lat i nie mieć nic
                          • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 29.11.06, 15:27
                          • Gość: jakub Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku IP: *.unused.zigzag.pl 29.11.06, 16:08
                            "w kompletnie niedorozwiniętej Moskwie"
                            człowieku - czy ty wiesz, co mówisz.
                            Moskwa niedorozwinięta? byłeś tam?
                            Ja byłem kilka razy (ostatni raz w IX`06) - i ostatnią rzeczą jaką
                            powiedziałbym o Moskwie to to, że jest niedorozwinięta.

                            A propos Madrytu - ceny są tam wysokie, bo masa wyspiarzy - Irish`y i Angoli -
                            chce sie tam przenieść na emeryturkę. Nie odpowiada im klimat "wyspiarski".
                            Dlatego stoi sporo pustostanów.
                            Czy myślisz, że równie chętnie będą oni chcieli zamieszkać w Warszawie?
                            Niestety - prawda jest taka, że bliżej nam do Berlina.

                            > ceny najmu też można ocenić z drugiej strony, są rażąco niskie, zresztą były
                            takie zanim zaczął się obecny "boom", ludzie wolą płacić choćby i 30 lat i mieć
                            w perespektywie własne niż płacić 30 lat i nie mieć nic <

                            Są rażąco niskie - będą jeszcze niższe. koszt wynajęcia 3 pokojowego obniżył
                            się o kolejne 20% r/r!

                            Mój kolega zaczął wynajmować mieszkanie "za czynsz"+200zł (fort bema). Nie chce
                            aby stało ono puste.
                            Najemca jest szczęśliwy - koszt nie posiadania mieszkania w jego przypadku to
                            zaledwie 200zł/miesiąc.

                            Poszi - lubię Twoje posty - widać że śledzisz sytuację i orientujesz się w tym
                            wszystkim bardziej niż większość pożal się boże "inwestorów"
                          • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 29.11.06, 16:38
                            Przepraszam za pusty post powyżej.

                            > Moi rodzice kupili nowe mieszkanie na bemowie 14 lat temu na wolnym rynku po
                            > 530 zł za metr /na dzisiejsze pieniądze, wtedy były jeszcze miliony/,

                            OK, niech będzie.

                            > Inflacja od stycznia '92 do teraz wyniosła ok 250%, sprawdziłem, więc wiele się

                            Chyba żartujesz. Inflacja wynosiła od stycznia 1992 roku do grudnia 2005 581%.
                            Gdzież to sprawdziłeś to 250%, nie wiem. Można to wyliczyć z oficjalnych danych
                            GUS (łączna inflacja to procent składany, a nie suma).
                            www.stat.gov.pl/dane_spol-gosp/ceny_handel_uslugi/wskazniki_inflacja/wsk_c_50-05.htm
                            Wg tego kryterium mieszkanie Twoich rodziców po uwzględnieniu inflacji "warte"
                            było pod koniec 2005 roku 3610 zł, za tyle to można było (aczkolwiek z trudem,
                            czyli np. parter i gorsza lokalizacja) kupić coś na Bemowie na rynku pierwotnym
                            jeszcze w zeszłym roku, a już bez trudu w 2004 roku. W tym czasie od 1992 roku
                            zarobki wzrosły o 711%
                            www.stat.gov.pl/dane_spol-gosp/praca_ludnosc/mies_wynagr/index.htm
                            (aczkolwiek pewną poprawkę należałoby uwzględnić na to, ze teraz brutto to, co
                            innego niż wtedy, więc netto płace wzrosły nieco mniej). Wg tych danych
                            indeksacja mieszkania daje cenę 4300 zł/m2.

                            > czy ta PLANOWANA okaże się rzeczywistą, wg mnie z wileu powodów ta podaz będzie
                            > jednak mniejsza i bardziej rozłoży się w czasie

                            Podaż będzie większa, bo to, co podał est-ymator to tylko największe inwestycje
                            w "dobrych" lokalizacjach. Oczywiście to rozłoży się w czasie, ale większość
                            pojawi się tak, jak pisał w latach 2007/08.

                            > potrzeby = potencjalny popyt, plus możliwości = rzeczywisty popyt

                            OK, jeśli tak definiujesz "potencjalny popyt", to zgoda. Ale to tak samo, jak
                            liczyć potencjalny popyt na buty wśród bosonogich plemion.

                            > Potrzeby są b.duże i to nie jest żaden mit tylko fakt, wystarczy porównać
                            > odpowiednie wskaźniki ilości mieszkań do liczby ludności, ilości młodych
                            > wchodzących w dorosłe życie etc do podobnych wskaźników na Zachodzie,

                            To ja polecam artykuł Ryszarda Petru (niestety już tylko w archiwum)
                            www.rzeczpospolita.pl/gazeta/wydanie_060831/ekonomia/ekonomia_a_7.html
                            w którym rozprawia się z tym mitem. Owszem, sytuacja mieszkaniowa jest gorsza na
                            Zachodzie, ale bezpośrednie porównywanie wskaźników to absurd. W Polsce jest
                            mniej mieszkań na osobę, głownie dlatego, że model rodziny jest inny (rodziny
                            wielopokoleniowe, mniej rozwodów). Pozostała część "braku" dotyczy osób
                            niezamożnych, których nie będzie stać na mieszkania, nawet gdyby mocno staniały.
                            Jedyny prawdziwy fundamentalny argument, to wyż demograficzny, ale on
                            rozpierzchnął się po świecie.

                            Ponadto warto zwrócić uwagę, że Polska (a już na pewno Warszawa) ma jeden z
                            lepszych wskaźników powierzchni na osobę w krajach postkomunistycznych. Tylko
                            Węgry mają lepszy
                            www.urbanaudit.org/CityProfiles.aspx?CityCode=PL001C&CountryCode=PL
                            Mimo że w Czechach te wskaźniki są gorsze, ceny są niższe, podobnie jak w innych
                            byłych demoludach (za wyjątkiem Rosji).

                            > mówiąc o tym jaka ilość bazy mieszkaniowej w Polsce jest zdekapitalizowana
                            > częściowo lub całkowicie i w nieodległym czasie będzie nadawać się tylko do
                            > rozbiórki

                            Na pewno problem nie dotyczy wielkiej płyty, która jest w dobrym stanie
                            technicznym. Problem starych mieszkań, to problem społeczny, a nie techniczny.
                            Oczywiście że tamte mieszkania są brzydkie, nieustawne, itp, a w blokach
                            mieszkają często osoby aspołeczne, ale one się nie rozpadną.

                            > skąd Ty żeś wziął tę fundamentalną wartość z przełomu 04/05 ???????????, a
                            > dlaczego nie z przełomu 92/93, albo 98/99, albo z lutego 06??? to są jakieś
                            > żarty...

                            To arbitralne, ale realna cena mieszkań po złagodzeniu (dużo zresztą wtedy
                            mniejszych) górek i dołków mniej więcej była podobna. Najlepiej wziąć średnią
                            wieloletnią, ale 2004/05 niewiele się od niej różni i to taki odnośnik, który
                            jeszcze łatwo pamiętać. Jak widzisz z wyliczeń wyżej rok 1992 + wzrost płac to
                            też podobnie kryterium. Natomiast luty 06 to już środek szaleństwa. Byłbym nawet
                            skłonny twierdzić, że fundamentalny wzrost wartości powinien być nieco niższy
                            niż wzrost płac (ale nieco wyższy niż inflacja), bowiem podobny wzrost
                            zamożności na Zachodzie sprawiał, że ludzie kupowali większe domy (zatem realny
                            koszt 1m2 nieco spadał), a poza tym ceny w Polsce nawet w 2004 roku były
                            relatywnie (w stosunku do zarobków) wyższe niż na Zachodzie. Ale w krótkim
                            terminie takie niuanse nie mają większego znaczenia.

                            > ceny w Berlinie dla wielu mogą być niedoszacowane, a nie świadczyć o
                            > przeszacowanych gdzie indziej, w mniej rozwiniętym Madrycie są dużo droższe i

                            Ceny w Berlinie są nieco niedowartościowane, ale sytuacja jest podobna w innych
                            niemieckich miastach. Niemcy nie wpadły w szaleństwo spekulacji, natomiast inne
                            kraje tak i to niemieckie wartości są "prawdziwe" (odpowiadają średniej
                            wieloletniej), a nie te w Madrycie.

                            > jakoś NIE CHCĄ SPECJALNIE SPAŚĆ,

                            Pogadamy w przyszłym roku. A potem w kolejnych latach. Hiszpania jest teraz na
                            krawędzi krachu.

                            > w kompletnie niedorozwiniętej Moskwie są
                            > jeszcze dużo wyższe i rosną

                            Ceny w Moskwie to oczywiście jeszcze większy absurd niż w Warszawie, ale tam
                            przynajmniej są dużo wyższe ceny za wynajem i ciągle można tam zarabiać na
                            wynajmie. Dlaczego tam jest tak drogo, nie orientuje się na tyle, żeby mieć
                            pełną odpowiedź, ale główny powód jest pewnie taki, ze Rosja tonie w petrodolarach.

                            > ceny najmu też można ocenić z drugiej strony, są rażąco niskie, zresztą były

                            Ceny (rynkowego) najmu w Polsce są wysokie i będą jeszcze (realnie) spadać (w
                            stosunku do zarobków). Sytuacja bierze się z durnej polityki państwa, która
                            sprawia, że ogromne ilości ludzi wynajmują po cenach nierynkowych, powodując złą
                            alokację zasobów. Ceny rynkowe realnie spadają, bo powiększa się rynkowa baza
                            mieszkań pod wynajem, bardziej niż liczba chętnych. Gdyby uwolnić wszystkie
                            czynsze, spadek byłby jeszcze głębszy (ale oczywiście wzrosłyby czynsze
                            nierynkowe).

                            > takie zanim zaczął się obecny "boom", ludzie wolą płacić choćby i 30 lat i mieć
                            > w perespektywie własne niż płacić 30 lat i nie mieć nic

                            Płacić bankowi czy wynajmującemu, co za różnica. Już z teraz odsetki są wyższe
                            niż koszt wynajmu, a różnicę i ratę można odkładać wynajmując i korzystnie
                            inwestować. Nigdy nie mówiłem, że należy wynajmować 30 lat, ale optymalna
                            strategia to poczekać na najbliższy dołek, a w tym czasie korzystać za tańszego
                            wynajmu niż odsetki i odkładać i inwestować różnicę.
                            • petruss Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 30.11.06, 13:54
                              > Ponadto warto zwrócić uwagę, że Polska (a już na pewno Warszawa) ma jeden z
                              > lepszych wskaźników powierzchni na osobę w krajach postkomunistycznych. Tylko
                              > Węgry mają lepszy
                              > www.urbanaudit.org/CityProfiles.aspx?CityCode=PL001C&CountryCode=PL
                              > Mimo że w Czechach te wskaźniki są gorsze, ceny są niższe, podobnie jak w
                              innych byłych demoludach (za wyjątkiem Rosji).

                              Twoje spostrzeżenia są bardzo ciekawe, ale zalecam bardzo ostrożne traktowanie
                              tego rodzaju danych. Wiem, jak są one zbierane, bo kilkakrotnie w tym
                              uczestniczyłem, choć w innej dziedzinie. Poszczególne kraje robią to w odmienny
                              sposób i porównania wyników są obarczone dużym błędem.

                              Nie wierzę, że w przypadku średniej powierzchni różnice wynoszą od np. 13
                              m2/mieszkańca do 33 w Budapeszcie. W przypadku Warszawy wskaźnik 22
                              m2/mieszkańca też wydaje mi się mało prawdopodobny. Oznaczałoby to w
                              uproszczeniu średnie mieszkanie 66 m2 w przypadku rodziny 3-osobowej i 88 m2
                              przy 4-osobowej! Ta statystyka jest na pewno zniekształcona ze względu na różny
                              udział powierzchni wynajmowanych, różny udział domów jednorodzinnych oraz
                              niedoszacowanie liczby mieszkańców (zameldowanie).

                              Pozdrawiam i dziękuję za głoszenie na forum bardzo rozsądnych i popartych
                              danymi (to rzadkość) tez.
                              • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 01.12.06, 16:14
                                > Twoje spostrzeżenia są bardzo ciekawe, ale zalecam bardzo ostrożne traktowanie
                                > tego rodzaju danych. Wiem, jak są one zbierane, bo kilkakrotnie w tym
                                > uczestniczyłem, choć w innej dziedzinie. Poszczególne kraje robią to w odmienny
                                >
                                > sposób i porównania wyników są obarczone dużym błędem.

                                Nie przywiązuję do tych wyników Urban Audit aż tak wielkiej wagi i nie
                                uważam, żeby drobne różnice były istotne. Ba, nawet nie uważam, żeby
                                sytuacja mieszkaniowa w Polsce była dobra, ale jest wg tych i innych
                                danych twierdze, że nie taka zła, jak to różnej maści "analitycy" lubią
                                przedstawiać. Może ze względu na różnice metodologiczne (aczkolwiek Urban
                                Audit jest pod egida Eurostatu i w teorii te dane powinny być miarodajne,
                                ale nie wiem, jak to faktycznie jest w praktyce) Polska jest niżej niż to
                                wynika z danych, ale na pewno nie jest na dnie, jak to sugerują niektóre
                                artykuły prasowe. Brakuje nam sporo do zachodniej Europy, ale po pierwsze
                                spory postęp został dokonany (powierzchnia na osobę powiększyła się od 1989
                                roku o kilka metrów kwadratowych), a poza tym postęp będzie następował
                                równolegle z postępującym bogaceniem się społeczeństwa i to nie nastąpi (i
                                nie ma prawa nastąpić) szybko.

                                >W przypadku Warszawy wskaźnik 22
                                > m2/mieszkańca też wydaje mi się mało prawdopodobny. Oznaczałoby to w
                                > uproszczeniu średnie mieszkanie 66 m2 w przypadku rodziny 3-osobowej i 88 m2
                                > przy 4-osobowej! Ta statystyka jest na pewno zniekształcona ze względu na


                                To 22m2 osobę potwierdzają wyniki spisu powszechnego (dla woj
                                mazowieckiego 21,5m2):
                                www.stat.gov.pl/urzedy/warsz/publikacje/nsp/mieszkania/tablice.zip
                                To nie jest wcale tak dużo. To średnia i zarówno domy jak i np. kawalerki
                                zamieszkiwane przez samotne osoby (jeśli maja więcej niż 22m2) podnoszą tę
                                średnią (wg Urban Audit 38% gospodarstw domowych to gospodarstwa jednoosobowe).

                                > Pozdrawiam i dziękuję za głoszenie na forum bardzo rozsądnych i popartych
                                > danymi (to rzadkość) tez.

                                Dziękuje i pozdrawiam.
                                • petruss Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 02.12.06, 16:50
                                  > To 22m2 osobę potwierdzają wyniki spisu powszechnego (dla woj
                                  > mazowieckiego 21,5m2):

                                  W odniesieniu do województwa ta liczba nie budzi moich wątpliwości - poza
                                  miastem jest znacznie większy udział domów jednorodzinnych.

                                  Poza tym ja nie dyskutuję z samą tezą - jest ona bardzo rozsądna. Zgłaszam
                                  tylko postulat traktowania takich danych z rezerwą i nie wyciągania na ich
                                  podstawie zbyt daleko idących wniosków.
                                  • poszi Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 02.12.06, 17:23
                                    > W odniesieniu do województwa ta liczba nie budzi moich wątpliwości - poza
                                    > miastem jest znacznie większy udział domów jednorodzinnych.

                                    Dla Warszawy jest podobnie. To nic dziwnego, bo po pierwsze woj. mazowieckie
                                    (pod względem ludności) to w 1/3 Warszawa, więc za średnią dla województwa
                                    Warszawa odpowiada w dużym stopniu. Po drugie Warszawa ma też sporo domów i
                                    sporo samotnie zamieszkiwanych mieszkań.
                                    Tu są dane dla samej Warszawy:
                                    www.stat.gov.pl/urzedy/warsz/publikacje/rocznik_stolicy_woj/lokalna_infrastruktura_techniczna_mieszkania/44_03.pdf
                                    i w 2003 roku, było nawet lepiej: 24,1 m2 na osobę (ale włącznie z mieszkaniami
                                    niezamieszkałymi).

                                    > Zgłaszam
                                    > tylko postulat traktowania takich danych z rezerwą i nie wyciągania na ich
                                    > podstawie zbyt daleko idących wniosków.

                                    Jak najbardziej. Jak napisałem, nie traktuje tych danych jako czegoś
                                    decydującego. To tylko jeden (z drobnych) argumentów, że sytuacja mieszkaniowa
                                    nie jest aż tak zła, jak to czasem przedstawia.
                                    • petruss Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 03.12.06, 18:34
                                      Nie śledzę zmian w rynku nieruchomości i widać, że w głowie mam ciągle obraz
                                      sprzed ok. 10 lat :(. Z analizy przytoczonych przez Ciebie statystyk wynika, że
                                      w ciągu tego okresu znacznie wzrosła średnia powierzchnia mieszkania/domu (z
                                      48,7 m2 w 1995 do 55,8 w 2003) i spadła średnia liczba osób w mieszkaniu (z 2,6
                                      do 2,3). A zatem 22 m2 na osobę nie jest nieprawdopobne.
                                      Skoro tkwie myślowo w przeszłości, to chyba czas na emeryturę :)
                          • est-ymator Kto czyta nie błądzi 29.11.06, 22:23
                            > Estymator jak tak świetnie obliczył P L A N O W A N Ą podaż to niech obliczy
                            > faktyczną jaka była, a nie co się komu zdaje, nie mówiąc o tym że nie wiadomo
                            > czy ta PLANOWANA okaże się rzeczywistą, wg mnie z wileu powodów ta podaz
                            będzie

                            Wywołany do tablicy odpowiadam:
                            1. Po lewej rok, po prawej liczba mieszkań oddanych do użytku w Warszawie:
                            2000 14.408
                            2001 16.278
                            2003 13.101
                            2004 12.920
                            2005 10.300

                            źródło: domdevelopment.home.pl/dokumenty/prospekt_dd.pdf str.64

                            2. Wymienione inwestycje będą sprzedawane w latach 2007-2008.
                            3. Wymienione inwestycje nie będa wszystkimi inwestycjami oddanymi w
                            dzielnicach Warszawy uznanych za "prestiżowe". 4. Oprócz tego należy również
                            dodać inwestycje w innych warszaskich dzielnicach, które mnie za bardzo nie
                            interesują: Bemowie, Tarchominie\Białołęce, Ursusie, Włochach,
                            Targówku\Zaciszu. W latach 2000-2005 podaż w tych dzielnicach była znacznie
                            mniejsza niż w pozostałej częsci miasta. Powinno się oczekiwać, że nadal tak
                            będzie.

                            Po prostu zaczyna działać mechanizm ekonomiczny, dzięki któremu wysokie marże
                            powodują zwiększone zainterosowanie działalanoscia developerską. Oczywiście
                            większość tych mieszkań mogą wykupić inwestorzy zagraniczni (prawodpodobieństwo
                            jest jednak małe - bo będą one drogie), ale nie zmienia to faktu, że podaż
                            zaczyna powoli reagować na popyt.

                            • est-ymator Re: Kto czyta nie błądzi 29.11.06, 22:26
                              W latach 2000-2005 podaż w tych dzielnicach była znacznie
                              > mniejsza niż w pozostałej częsci miasta. Powinno się oczekiwać, że nadal tak
                              > będzie.

                              Oczywiście miałobyć większa.
                              • Gość: . Re: Kto czyta nie błądzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 09:16
                                Ok, częściowo mnie przekonaliście, ale i tak w ceny typu 4000/m2 w Wawie nie
                                wierze, pożyjemy zobaczymy.

                                Wszystkiego nie da się sprowadzić do wskaźników ekonomicznych, gdyby ludzie
                                tylko na ich podstawie podejmowali decyzje, to przeciętnie posiadaliby np
                                2xmniej samochodów, bo wiadomo że osiągnęliby te same "efekty komunikacyjne"
                                jeżdząc np głównie taxi i w ogólnym rozrachunku kosztowałoby ich to 2xmniej, a
                                jednak kupują auta do prywatnego użytku, często nowe, które już po wyjeździe z
                                salonu tracą 25% wartości.
                            • Gość: RO Re: Kto czyta nie błądzi IP: *.crowley.pl 30.11.06, 10:15
                              zaczyna działać mechanizm ekonomiczny, dzięki któremu wysokie marże
                              > powodują zwiększone zainterosowanie działalanoscia developerską. Oczywiście
                              > większość tych mieszkań mogą wykupić inwestorzy zagraniczni
                              (prawodpodobieństwo
                              >
                              > jest jednak małe - bo będą one drogie), ale nie zmienia to faktu, że podaż
                              > zaczyna powoli reagować na popyt.
                              >


                              wszystko to co piszesz, to prawda, z jednym małym ale - trafnie zauważasz , że
                              podaż ZACZYNA POWOLI reagować na popyt

                              Nie sądzę aby była w stanie mu dorównać w ciągu mniej niz około dwóch lat

                              Cyfry przez Ciebie podawane równiez sa prawdziwe - jednakże weź pod uwagę, że
                              co roku do Warszawy imigruje dwa - trzy razy więcej ludzi niż podane przez
                              Ciebie ilości mieszkań mających wejść do sprzedaży

                              Wszyscy Ci ludzie będą musieli gdzieś zamieszkać - jeżeli nie we własnym
                              mieszkaniu, to w wynajętym - które także ktoś musi najpierw kupić

                              Jednym zdaniem - wg mnie na spadek cen nie ma co liczyć - dojdzie z pewnością
                              do spowolnienia tempa ich wzrostu - to wszystko na co można liczyć.

                              Jezeli w tym roku mieszkania w Warszawie zdrozały o około 50-60 % w stosunku do
                              cen ze stycznia, to powiedzmy, że niech to będzie ,,jedynie,, 10% w skali
                              całego przyszłego roku.

                              Czy takie spowolnienie tempa wzrostu może wpłynąć na to, że przestanie się
                              opłacić robić zakupy spekulacyjne, które tak wielu osobom na tym forum są sola
                              w oku ?

                              Nie sadzę - jeżeli inwestor musi zaangazować środki jedynie na poziomie 20%
                              wartości inwestycji, to wzrost wartości rynkowej nieruchomości o ,,jedynie,, 10
                              % daje mu 50 % stopę zwrotu z dokonanej inwestycji - czy to mało ? w porównaniu
                              w ,,przebiciami na pozuiomie 700 - 800 % mozliwymi do zrealizowania w roku
                              bieżącym , moze i tak, lecz w porównaniu z innymi dostępnymi sposobami
                              inwestowania - chyba nie.

                              Pzdr RO
                              • poszi Re: Kto czyta nie błądzi 30.11.06, 13:13
                                > wszystko to co piszesz, to prawda, z jednym małym ale - trafnie zauważasz , że
                                > podaż ZACZYNA POWOLI reagować na popyt
                                >

                                Tak, ale popyt to nie jest świętość i już zaczyna spadać (zmniejsza się np.
                                akcja kredytowa). Zresztą nie ma się czemu dziwić, elementarna mikroekonomia:
                                wyższe ceny, niższy popyt ceteris paribus.

                                > Cyfry przez Ciebie podawane równiez sa prawdziwe - jednakże weź pod uwagę, że
                                > co roku do Warszawy imigruje dwa - trzy razy więcej ludzi niż podane przez
                                > Ciebie ilości mieszkań mających wejść do sprzedaży

                                Żródło? Oficjalna saldo migracji wg GUS to kilka tysięcy osób rocznie (co
                                bynajmniej nie odpowiada takiej samej liczbie mieszkań). Nieoficjalna, nie
                                wiadomo, ale jakakolwiek nieoficjalna wielkość zostaje z dużym
                                prawdopodobieństwem z naddatkiem znoszona przez nieoficjalną emigracje
                                zagranicę, która bardzo przyspieszyła po wejściu Polski do Unii.

                                Jeszcze raz powtórzę, że niemożliwe, żeby prawdziwe saldo migracji było znacząco
                                większe (a już na pewno nie większe niż liczba nowo budowanych mieszkań) w
                                warunkach kiedy wynajem tanieje. Szczególnie, że wynajem jest czulszym
                                miernikiem migracji niż własnośc mieszkań. Przyjezdni na ogół najpierw wynajmują.

                                Poraz kolejny ponawiam pytanie do zwolenników tezy, że brakuje mieszkań (a
                                szczegółnie, że problem sie pogłebia): dlaczego tanieje wynajem.

                                > Nie sadzę - jeżeli inwestor musi zaangazować środki jedynie na poziomie 20%
                                > wartości inwestycji, to wzrost wartości rynkowej nieruchomości o ,,jedynie,, 10%
                                > % daje mu 50 %

                                Zapomniałeć o koszcie kredytu i jeśli wzrost cen zbliży sie do kosztów kredytu,
                                to inwestory zaczną się denerwować, bo już przestana zarabiać (można wynajmowac,
                                ale sporo inwestorów jeszcze nie ma tych mieszkań, one są w budowie, a nawet
                                wtedy wynajem nie zwraca kosztów kredytu) i ryzyko bardzio wzrośnie. A to 10% to
                                jest wyryte gdzieś w kamieniu z napisem "gwarantowane"? Jeśli z drugiej strony
                                takiemu "inwestorowi" spadną ceny o marne 10%, to jest już 75% do tyłu (50% od
                                spadku cen i 25% od kosztów kredytu). Nie muszę mówić, co się stanie, jak ceny
                                spadną o "marne" 20% (co nawet nie cofnęłoby cen do początku roku, więc i tak
                                znakomita większość spekulantów mogłaby z zyskiem wyjść by z takiej inwestycji,
                                gorzej z tymi na końcu). Dźwignia finansowa to taka broń obosieczna. Pozwala na
                                gigantyczne zyski, ale gigantycznie wzmacnia straty.
                                • Gość: . Re: Kto czyta nie błądzi IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.06, 13:48
                                  > Poraz kolejny ponawiam pytanie do zwolenników tezy, że brakuje mieszkań (a
                                  > szczegółnie, że problem sie pogłebia): dlaczego tanieje wynajem.

                                  Bo większość chce mieszkać w swoim a nie wynajmować, nawet jeśli to swoje
                                  będzie przez 30 lat tak naprawdę banku, psychologia w ekonomii ma duże znaczenie
                                  • poszi Re: Kto czyta nie błądzi 30.11.06, 14:14
                                    > Bo większość chce mieszkać w swoim a nie wynajmować, nawet jeśli to swoje
                                    > będzie przez 30 lat tak naprawdę banku, psychologia w ekonomii ma duże znaczeni
                                    > e

                                    To oczywiście tłumaczy (częściowo), dlaczego jest taki pęd na mieszkania, ale to
                                    ciągle nie dowodzi ogólnego "braku mieszkań". Gdyby brakowało mieszkań, to
                                    rosłyby mocno i ceny, i wynajem (przez mocno rozumiem, więcej niż zarobki, bo
                                    wzrost w tempie mniej więcej wzrostu zarobków, to ciągle sytuacja równowagi).
                                    Jeśliby tak, jak pisze wyżej RO co roku przybywało dużo więcej osób niż buduje
                                    się mieszkań, to wynajem też by wzrósł, nie ma siły. Jedni by kupili, ale
                                    pozostali musieliby wynajmować, bo gdzieś by musieli się znaleźć (jeszcze
                                    mogliby się "ścieśniać", co zresztą robią np. mało zamożni studenci, ale w
                                    warunkach wzrostu zarobków niemożliwe, żeby ta tendencja się zwiększała, a wręcz
                                    przeciwnie).
                                • Gość: RO Re: Kto czyta nie błądzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.06, 18:28

                                  > Tak, ale popyt to nie jest świętość i już zaczyna spadać (zmniejsza się np.
                                  > akcja kredytowa). Zresztą nie ma się czemu dziwić, elementarna mikroekonomia:
                                  > wyższe ceny, niższy popyt ceteris paribus.
                                  >

                                  nie sposób z tym polemizować, to oczywiste, że sytuacji, gdy ceny nieruychomości
                                  rosną klilkakrotnie szybciej niz dochody potencjalnych nabywców popyt musi się
                                  zmniejszyć.

                                  Jednakże uważam, że w ciagu najblizszego roku- dwóch będą musiały znacznie
                                  szybciej niż do tej pory wzrastać i płace - a to oznacza, że znowu kolejne
                                  rzesze potencjalnych nabywców będą mogły przełożyć swoje potrzeby na popyt

                                  Przy jednoczesnym niedoborze terenów dostępnych pod zabudowę w głównych
                                  ośrodkach miejskich - ze względów formalnych - oraz niedoborze siły roboczej
                                  wykonawców ( wielu developerów zaczyna stawiać ceny ,,zaporowe,, własnie z tego
                                  powodu - musza liczyć się z tym, że jewśli będą chcieli termnowo oddawać
                                  rsprzedane inwestycje, będą musieli znacznie podnieść wynagrodzenia wykonawców)
                                  oznacza to wg mnie tylko jedno - wolniejszy , ale jednak nadal wzrost cen na
                                  skutek ciągłej przewagi popytu nad podażą, która potrwa wg mnie jeszcze
                                  conajmniej trzy - cztery lata

                                  Oficjalna saldo migracji wg GUS to kilka tysięcy osób rocznie (co
                                  > bynajmniej nie odpowiada takiej samej liczbie mieszkań). Nieoficjalna, nie
                                  > wiadomo, ale jakakolwiek nieoficjalna wielkość zostaje z dużym
                                  > prawdopodobieństwem z naddatkiem znoszona przez nieoficjalną emigracje
                                  > zagranicę, która bardzo przyspieszyła po wejściu Polski do Unii.

                                  oficjalne saldo migracji wg GUS opiera się głównie na jednym załozeniu - meldunku

                                  80-90 procent najemców nie melduje się ze względu na opór wynajmujacych
                                  obawiających się problemów z pozbyciem się niechcianego lokatora


                                  Jeszcze raz powtórzę, że niemożliwe, żeby prawdziwe saldo migracji było znacząc
                                  > o
                                  > większe (a już na pewno nie większe niż liczba nowo budowanych mieszkań) w
                                  > warunkach kiedy wynajem tanieje. Szczególnie, że wynajem jest czulszym
                                  > miernikiem migracji niż własnośc mieszkań. Przyjezdni na ogół najpierw wynajmuj
                                  > ą.


                                  wynajem taniej z prostej przyczyny, a własciwie dwóch - zmniejszenia popytu i
                                  zwiększenia podazy zarazem - przy miesięcnym koszcie spłaty kredytu
                                  porównywalnym z czynszem najmu wybór dla kazdego, kto ma zdolność kredytową jest
                                  prosty, z grugiej strony na rynku znalazło się wiele mieszkań zakupionych ,,pod
                                  wynajem,,


                                  Zapomniałeć o koszcie kredytu i jeśli wzrost cen zbliży sie do kosztów kredytu,
                                  > to inwestory zaczną się denerwować, bo już przestana zarabiać (można wynajmowac
                                  > ,
                                  > ale sporo inwestorów jeszcze nie ma tych mieszkań, one są w budowie, a nawet
                                  > wtedy wynajem nie zwraca kosztów kredytu) i ryzyko bardzio wzrośnie.

                                  Są opcje płatności polegające na tym, że przy przedwstępnej wymagalne jest
                                  jedynie 10-20 % wartości transakcji a cała reszta przy oddaniu gotowego lokalu i
                                  tak własnie głównie lokują kapitał inwestorzy spekulacyjni - ta opcja niemal
                                  całkowicie niweluje niekorzystne okoliczności, o których wspominasz

                                  >A to 10% t
                                  > o
                                  > jest wyryte gdzieś w kamieniu z napisem "gwarantowane"?

                                  nie jest - na tym polega urok spekulacji ;)


                                  Jeśli z drugiej strony
                                  > takiemu "inwestorowi" spadną ceny o marne 10%, to jest już 75% do tyłu (50% od
                                  > spadku cen i 25% od kosztów kredytu). Nie muszę mówić, co się stanie, jak ceny
                                  > spadną o "marne" 20% (co nawet nie cofnęłoby cen do początku roku, więc i tak
                                  > znakomita większość spekulantów mogłaby z zyskiem wyjść by z takiej inwestycji,
                                  > gorzej z tymi na końcu). Dźwignia finansowa to taka broń obosieczna. Pozwala na
                                  > gigantyczne zyski, ale gigantycznie wzmacnia straty.

                                  nie sposób się nie zgodzić


                                  Pzdr RO
                                  • poszi Re: Kto czyta nie błądzi 01.12.06, 16:41
                                    > rosną klilkakrotnie szybciej niz dochody potencjalnych nabywców popyt musi się
                                    > zmniejszyć.

                                    Coś mi się wydaje, że nasze opinie się mniej różnią niż
                                    zapowiadało się na początku :)

                                    > Jednakże uważam, że w ciagu najblizszego roku- dwóch będą musiały znacznie
                                    > szybciej niż do tej pory wzrastać i płace - a to oznacza, że znowu kolejne
                                    > rzesze potencjalnych nabywców będą mogły przełożyć swoje potrzeby na popyt

                                    Żeby prawdziwy (nie związany ze spekulacją) popyt wzrósł, ceny muszą przestać
                                    rosnąć szybciej niż płace. Jeśli przewidujesz ciągle kilkunastoprocentowe
                                    wzrosty, oznacza kilkunastoprocentowy wzrost płac. Aż na tak wielkie wzrosty
                                    płac się nie zapowiada.

                                    > Przy jednoczesnym niedoborze terenów dostępnych pod zabudowę w głównych
                                    > ośrodkach miejskich - ze względów formalnych - oraz niedoborze siły roboczej

                                    Podaż rośnie. Mniej niż gdyby była zupełnie elastyczna, ale zapowiadają się
                                    rekordowe lata, jeśli chodzi o podaż. Poza tym ze względu na spekulacje, jest
                                    mnóstwo odroczonej podaży (trudno oczekiwać, żeby spekulanci sprzedawali
                                    mieszkania między sobą w nieskończoność).

                                    > skutek ciągłej przewagi popytu nad podażą, która potrwa wg mnie jeszcze
                                    > conajmniej trzy - cztery lata
                                    >

                                    "Prawdziwy", fundamentalny popyt już od pewnego o czasu jest mniejszy niż podaż.
                                    Teraz jest tylko kwestią czasu zanim wyschnie spekulacja.

                                    > oficjalne saldo migracji wg GUS opiera się głównie na jednym załozeniu - meldun
                                    > ku
                                    >
                                    > 80-90 procent najemców nie melduje się ze względu na opór wynajmujacych
                                    > obawiających się problemów z pozbyciem się niechcianego lokatora
                                    >

                                    Tak, ale liczy się saldo. Zauważ, że bardzo dużo "nielegalnych" kupiło w
                                    ostatnich latach mieszkania i się "zalegalizowało". Oni są policzeni w
                                    oficjalnym saldzie migracji, podczas gdy mieszkają od dawna już w Warszawie. Ta
                                    fala migracji słabnie. Nie mam do tego żadnych twardych danych, ale to wynika z
                                    rozmów z różnymi ludźmi na miejscu. Do tego nieoficjalna emigracja zagranicę
                                    jest ogromna. Pewnie z Warszawy jest mniejsza niż z prowincji, ale to i tak są
                                    na pewno grube tysiące ludzi. Z moich znajomych (zdaje sobie sprawę, że to nic
                                    reprezentatywnego) więcej osób wyjechało zagranicę niż zostało, a spośród tych,
                                    co wyjechało, większość planuje zostać na stałe.

                                    Nie da się wytłumaczyć sytuacji na rynku wynajmu inaczej niż ubywaniem (w
                                    stosunku do podaży mieszkań) ludzi.

                                    > wynajem taniej z prostej przyczyny, a własciwie dwóch - zmniejszenia popytu i
                                    > zwiększenia podazy zarazem - przy miesięcnym koszcie spłaty kredytu
                                    > porównywalnym z czynszem najmu wybór dla kazdego, kto ma zdolność kredytową jes
                                    > t
                                    > prosty, z grugiej strony na rynku znalazło się wiele mieszkań zakupionych ,,pod
                                    > wynajem,,

                                    Tak, ale to oznacza, że summa summarum ludzi chętnych na "mieszkalnictwo" jest
                                    mniej. Gdyby brakowało mieszkań rosłyby i ceny i wynajem.

                                    > Są opcje płatności polegające na tym, że przy przedwstępnej wymagalne jest
                                    > jedynie 10-20 % wartości transakcji a cała reszta przy oddaniu gotowego lokalu

                                    Niewielu jest takich deweloperów, a jeśli są to ich ceny są wyższe, więc i
                                    potencjalny zarobek mniej pewny.

                                    > nie jest - na tym polega urok spekulacji ;)

                                    Rosyjska ruletka jest bardziej emocjonująca ;)

                                    Reasumując rozumiem, że uważasz, że to się jeszcze pokręci jakiś czas. Ja nawet
                                    temu nie zaprzeczam. To jest całkowicie możliwe, ale to się teraz opiera na
                                    spekulacji, a ten mechanizm jest podobny do piramidy finansowej. Sytuacja się
                                    kręci dopóki znajdują się następni chętni i to w coraz większych ilościach. Nie
                                    wiadomo, kiedy ich braknie, ale wiadomo, że braknie na pewno. Uważam, że ryzyko
                                    dramatycznie rośnie (zwłaszcza te dane dotyczące spadku akcji kredytowej to
                                    poważny wskaźnik wyprzedzający), a przykład USA pokazuje, że sytuacja może się
                                    zmienić bardzo szybko. Rynek oczywiście nie załamie się z dnia na dzień i przez
                                    długi czas będzie debata, czy to już koniec boomu, a potem, czy to już dno, ale
                                    bardzo szybko będzie piekielnie trudno sprzedać mieszkanie. Kupujący zrobią się
                                    wybredni i o ile to nie jest mieszkanie ich marzeń lub cena nie zostanie
                                    znacząco obniżona, to go nie kupią,a na każdego kupującego przypadają rzesze
                                    sprzedających, więc można być wybrednym. W USA w tej chwili spekulanci jeszcze
                                    tak bardzo na papierze nie stracili, ale nie są w stanie pozbyć się swoich
                                    portfeli, a koszty utrzymania nieruchomości zaczynają ich poważnie dotykać.
                              • o_k_o MIgracja do Warszawy zamiera 30.11.06, 18:23
                                Gość portalu: RO napisał(a):

                                > Cyfry przez Ciebie podawane równiez sa prawdziwe - jednakże weź pod uwagę, że
                                > co roku do Warszawy imigruje dwa - trzy razy więcej ludzi niż podane przez
                                > Ciebie ilości mieszkań mających wejść do sprzedaży

                                Nie ma dobrych statystyk dotyczących migracji do Warszawy, ale drastyczny spadek
                                cen wynajmu mieszkań może być oznaką jej znacznego ograniczenia. Firmy mają
                                także coraz większe trudności z pracownikami. Od dwóch lat młodzi ludzie z
                                prowincji pomijają Warszawę jako miasto kariery. Po prostu jeżeli mają wyjeżdżać
                                to od razu jadą do wielkiego świata - Londynu, Dublina, etc.

                                Dochodzie do dynamiczny rozwój takich miast jak Wrocław, Kraków, czy nawet Łódż.
                                Jeszcze 5 lat warszawskie firmy były zasypywane CV absolwentów tamtejszych
                                uczelni, dziś aplikacji z tamtych kierunków praktycznie nie ma. Ludzie albo
                                zostają w tych miastach znajdując godziwą pracę albo także wyjeżdżają z kraju.

                                To są obserwacje moje i moich znajomych, których nie podeprę twardymi
                                statystykami. Wydaje się jednak, że to zjawisko jest widoczne. Analogiczna
                                sytuacja pojawia się też na warszawskich uczelniach.

                                Stolica polskiej prowincji to w tej chwili Londyn albo Dublin :-)

      • creep-78 Re: Nowe inwestycje w 2007/2008 roku 01.12.06, 22:52
        Dorzućmy jeszcze Ochotę:

        www.rnw.pl/index5.php?id=1&id_art=949
        Mimo że to "tylko" 549 mieszkań, jak na tą dzielnicę to ponad dwa razy więcej
        niż skierowano do sprzedaży w ciągu ostatniego roku.
    • est-ymator Re: Kolejne inwestycje 30.11.06, 23:10
      Jest jeszcze inwestycja grupy Proconsol przy Kolejowej-około 1300 mieszkań,
      sprzedaż ruszyłaby na przełomie 2007/2008:

      www.muratorplus.pl/17140_27745.htm
      • est-ymator Re: Kolejne inwestycje 30.11.06, 23:18
        Poszukałem na stronie inwestora i wynika tam, ze sprzedaż ruszy już niebawem.

        www.pro-urba.pl/pl/sienna.html
        • Gość: . Re: Kolejne inwestycje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 14:43
          Dziś GW podała że poszła działka po 30 kpln za m2, sam udział w gruncie
          przyszłego mieszkania ma byc na poziomie 9kpln/m2, ale przecież będzie tanieć,
          mam trochę odłożone więc myślę że jak bańka pęknie to kupie tam jakiś
          apartamencik za 4-5kpln/m2 spokojnie, to tylko kwestia czasu, rok, dwa...
          • Gość: Pomidorekk Re: Kolejne inwestycje IP: *.acn.waw.pl 01.12.06, 15:01
            trzy, cztery, pięć...
            • Gość: . Re: Kolejne inwestycje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.12.06, 15:37
              2 to max i pęknie

              Już to widzę jak ci wszyscy deweloperzy/inwestorzy tracą te setki milionów a ja
              od nich wtedy kupuje po 4 kafle, myśle że mi jeszcze zabudowę kuchni dołożą,
              piękne perespektywy przede mną...
              • est-ymator Re: Kolejne inwestycje 01.12.06, 17:05
                Ale nie popadajmy w skrajność. Nikt chyba nie oczekuje powrotu do cen sprzed
                początku 2006 roku. Od tego czasu płace wzrosły znacząco, nawet taka podaż
                zresztą nie gwarantuje, że ceny spadną, ale jest istotnym czynnikiem ryzyka dla
                inwestycji w nieruchomości.


                • docentverba Re: Kolejne inwestycje 01.12.06, 19:57
                  szanowni panstwo zrobiliscie bardzo powazne i prawidlowe
                  wyliczenia,potwierdzajace istnienie spekulacyjnego babla na rynku
                  nieruchomosci.Ale Polska dotknieta jest pewnego rodzaju diabelska
                  irracjonalnoscia-przy zarobkach kilkakrotnie nizszych niz w UE czy USA
                  prad,woda,telefony,internet czy lekarstwa kosztuja tyle samo co tam.Czy
                  zbankrutowal jakis dostawca pradu?Czy zmniejszalo sie nasycenia telefonami
                  komorkowymi?Czy rynek farmaceutyczny kurczy sie?Nie,bo czesto okazuje sie,ze
                  Polacy wydaja wiecej niz zarabiaja.I dlatego ceny mieszkan NIE SPADNA.
                  • poszi Re: Kolejne inwestycje 01.12.06, 20:55
                    > irracjonalnoscia-przy zarobkach kilkakrotnie nizszych niz w UE czy USA
                    > prad,woda,telefony,internet czy lekarstwa kosztuja tyle samo co tam.

                    Już to było dyskutowane
                    forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=50397273&a=50419429
                    Podane przykłady to albo "tradable goods" albo efekt działania (kwazi)monopolu.
                    Mieszkania zaś to klasyczne "non-tradable goods" i nie ma w nich monopolu i ich
                    ceny zależą od lokalnych warunków. Jedynie materiały do budowy mieszkań do
                    pewnego stopnia zależą od cen światowych. Zarówno ziemia jak i robocizna są
                    lokalne. Co więcej, jeśli jakiś towar stanowi drobną część wydatków, to wysokie
                    ceny nie stanowią problemu. W przypadku mieszkań, które są największym
                    wydatkiem, jaki większość ludzi kiedykolwiek podejmuje (nawet na kredyt raty to
                    więcej niż każda inna kategoria), łatwo o dotarcie do granic możliwości
                    finansowych.

                    > Polacy wydaja wiecej niz zarabiaja.

                    ???
                    Polacy wydają mniej niż zarabiają (stopa oszczędności jest dodatnia).

                    Swoją drogą nie wiem, czy chcesz pokazać, że w Polsce się tak wiele konsumuje?
                    Chyba nie byłeś zagranicą, bo w Polsce jest dużo mniej samochodów, ludzie dużo
                    mniej podróżują, dużo rzadziej jeżdżą na wakacje, dużo mniej wydają na luksusy,
                    itp. Polska to biedniejszy kraj i to widać nie tylko po statystykach PKB.

                    > I dlatego ceny mieszkan NIE SPADNA.

                    No całe szczęście, że napisałeś dużymi literami, bo bym nie uwierzył :)
                    • docentverba Re: Kolejne inwestycje 01.12.06, 21:34
                      poszi,uzywajac mozgu do logicznego myslenia nie moge sie z Toba nie
                      zgodzic.Moze z wyjatkiem przykladu o samochodach.Piszesz" Chyba nie byłeś
                      zagranicą, bo w Polsce jest dużo mniej samochodów"Otoz z racji obowiazkow
                      zawodowych bardzo czesto bywam w Hiszpanii.I zapewniam Cie,ze takiej ilosci
                      samochodow marek BMW i Mercedes,powiedzmy na oko do 5 lat ile tu widze na
                      jednym z warszawskich blokowisk w ciagu dnia,tam nie ogladam przez miesiac.
                      Czytam z ciekawoscia Twoje posty,ale Uparles sie na to,ze ceny spadna.Masz na
                      to same merytoryczne argumenty.Ale Dostosowales rzeczywistosc do pogladow,a nie
                      poglady do rzeczywistosci.
                      A jezeli ceny rzeczywiscie spadna,to Napisz mi na priva,zebym odszczekal na
                      forum to co napisalem duzymi literami.I zrobie to.
                      pozdro
                      • poszi Re: Kolejne inwestycje 01.12.06, 22:25
                        > zawodowych bardzo czesto bywam w Hiszpanii.I zapewniam Cie,ze takiej ilosci
                        > samochodow marek BMW i Mercedes,powiedzmy na oko do 5 lat ile tu widze na

                        Ech, na oko. Naprawdę jest tak dla całego rynku

                        themes.eea.europa.eu/Sectors_and_activities/transport/indicators/technology/TERM32,2003.09/TERM2003_32_EEA31_Size_and_composition_of_vehicle_fleetfinal.pdf
                        Natomiast dla samochodów luksusowych
                        Sprzedaż Mercedesów.
                        Polska 2005 rok
                        8657 sztuk (włącznie z ciężarowymi)
                        www.gazetaprawna.pl/index.php?action=showNews&dok=1835.140.164.2.4.2.0.1.htm
                        Hiszpania (ma kilkanaście procent ludności więcej niż Polska)
                        28000 sztuk (rok 2001, tylko osobowe)
                        www.autointell.com/nao_companies/daimlerchrysler/dc-business-figures/merc-pass-car-sales-01.htm
                        BMW
                        Polska
                        1612
                        www.warsawvoice.pl/view/11413/
                        Hiszpania
                        37500 sztuk
                        www.autointell.com/european_companies/BMW/business-figures/BMW-business-figures-1997-2005-WB.xls
                        > jednym z warszawskich blokowisk w ciagu dnia,tam nie ogladam przez miesiac.

                        Wygląda na to, że posiadacze Mercedesów tylko w Polsce mieszkają w blokach.

                        > Czytam z ciekawoscia Twoje posty,ale Uparles sie na to,ze ceny spadna.

                        Nie uparłem się. Nie wiem tego. Wiem tylko, że to nie do utrzymania przy obecnym
                        poziomie zarobków. Więc jeśli nawet dzięki jakimś tajemniczym siłom
                        psychologicznym ceny nie spadną, to przez długie lata nie będą rosły aż
                        "dogonią" je zarobki. Jednak uważam, że bardziej prawdopodobny jest scenariusz
                        spadków. To tym bardziej możliwe, że rynek nieruchomości na Zachodzie trzeszczy
                        (a też i gospodarka amerykańska i w konsekwencji i europejska).


                        > Masz na
                        > to same merytoryczne argumenty.Ale Dostosowales rzeczywistosc do pogladow,a nie
                        >
                        > poglady do rzeczywistosci.

                        Nie rozumiem.

                        > A jezeli ceny rzeczywiscie spadna,to Napisz mi na priva,zebym odszczekal

                        Nie musisz nic odszczekiwać. To dla mnie żadna satysfakcja.
                        • Gość: jack Re: Kolejne inwestycje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 13:11
                          Poszi, chyba jednak trochę naginasz rzeczywistość, poniżej dwa cytaty z twoich
                          ostatnich wypowiedzi:

                          >Mieszkania zaś to klasyczne "non-tradable goods" i nie ma w nich monopolu i ich
                          ceny zależą od lokalnych warunków< ;

                          >To tym bardziej możliwe, że rynek nieruchomości na Zachodzie trzeszczy (a też
                          i gospodarka amerykańska i w konsekwencji i europejska). <
                          • poszi Re: Kolejne inwestycje 04.12.06, 13:55
                            > Poszi, chyba jednak trochę naginasz rzeczywistość,

                            A konkretnie? To, co jest fałszywego?

                            > >Mieszkania zaś to klasyczne "non-tradable goods" i nie ma w nich monopolu
                            > i ich
                            > ceny zależą od lokalnych warunków< ;

                            A co w tym fałszywego? To można mieszkanie wziąć na plecy i wywieźć do Irlandii,
                            gdzie są droższe? A może to jest monopol? Oczywiście ten rynek nie jest w 100%
                            wolny, bo jest biurokracja budowlana, ale rynek wtórny jest całkowicie wolny.
                            Jeśli porównać w długim terminie ceny nieruchomości w różnych krajach, to były
                            proporcjonalne do lokalnych zarobków.

                            > >To tym bardziej możliwe, że rynek nieruchomości na Zachodzie trzeszczy (a
                            > też
                            > i gospodarka amerykańska i w konsekwencji i europejska). <

                            O rynku nieruchomości w USA pisałem wiele razy i nie wygląda to najlepiej. Rynek
                            w Hiszpanii i Irlandii przeżywa przesilenie i spadki w przyszłym roku są coraz
                            bardziej prawdopodobne. Gospodarka amerykańska gwałtownie zwalnia. Ostatnie dane
                            sugerują, że jest na progu recesji (poza mieszkaniówką, zaczęlą się zwijać też
                            pozostała produkcja budowlana, przemysł samochodowy coraz bardziej się pogrąża,
                            indeksy wyprzedzające koniunktury spadły do ujemnych wartości). To bardzo
                            prawdopodobne, że spowolnienie przeniesie się też do Europy, gdy osłabnie popyt
                            amerykański.
                            • Gość: jack Re: Kolejne inwestycje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 14:38
                              > A konkretnie? To, co jest fałszywego?<
                              Chodziło mi o to że każde z tych twierdzeń z osobna jest niby prawdziwe ale
                              zestawione obok siebie są wg mnie trochę sprzeczne.
                              • poszi Re: Kolejne inwestycje 04.12.06, 15:12
                                > Chodziło mi o to że każde z tych twierdzeń z osobna jest niby prawdziwe ale
                                > zestawione obok siebie są wg mnie trochę sprzeczne.

                                Rozumiem. Chodzi o to, że mieszkania zależą od czynników lokalnych, a
                                jednocześnie Zachód ma mieć na nie wpływ?

                                Z jednej strony na sytuację gospodarczą Polski (więc także bezrobocie i płace)
                                ma wpływ koniunktura na Zachodzie. Jeśli ta się pogorszy, nie pozostanie to bez
                                wpływu na optymizm konsumentów. Z drugiej strony zależność cen nieruchomości od
                                lokalnych płac jest w długim terminie, bowiem fundamentalna wartość
                                nieruchomości zależy od cen najmu i perspektyw najmu (jedyny dochód jaki może
                                przynosić nieruchomość to wynajem). To również dotyczy mieszkań, które
                                "wynajmuje się sobie" mieszkając w nich, bowiem wartość z posiadania zależy od
                                porównania z wynajmem, a na wynajem najsilniej wpływa sytuacja płacowa. Gorączka
                                spekulacyjna zaburzyła tę zależność (nie tylko zresztą w Polsce). To podobne do
                                gorączki giełdowej, kiedy ceny akcji odrywają się od fundamentów (wartość
                                fundamentalna akcji zależy od zysku przedsiębiorstw i w długim terminie ceny
                                akcji to odzwierciedlają). Ochłodzenie zagranicą pozwoliłoby na przywrócenie
                                równowagi. m.in. przez wpływ na zagranicznych spekulantów, ale również na
                                zniknięcie często powtarzanego argumentu "cenowego gonienia Zachodu".
          • Gość: real Re: Kolejne inwestycje IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.12.06, 19:12
            serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3765912.html
            To nie będą mieszkania tylko instrumenty finansowe . Oni nie potrzebują zysku
            ze sprzedaży tylko lokaty bo ich przywala sterta szmalu od angielskich emerytów.

            • Gość: . Re: Kolejne inwestycje IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.12.06, 11:06
              Gość portalu: real napisał(a):

              > serwisy.gazeta.pl/kraj/1,34309,3765912.html
              > To nie będą mieszkania tylko instrumenty finansowe . Oni nie potrzebują zysku
              > ze sprzedaży tylko lokaty bo ich przywala sterta szmalu od angielskich
              emerytów
              > .
              >
              Dokładnie
              Jest w ogóle taki trend, że nieruchomości traktuje się jak lokatę
              długoterminową. Kupa ludzi wynajmuje swoje mieszkania za grosze, a przecież
              mogłaby sprzedać i zdyskontowac duże zyski, ale nie robi tego. Oczywiście część
              powie że liczą że ceny jeszcze bardziej wzrosną, ale jeżeli patrzą
              długoterminowo, to wg mnie jeżeli trend się zmieni /ceny spadną/ to nie znaczy
              że wszyscy zaraz wpadną w panikę. Zarobki raczej będą goniły ceny
              nieruchomości. Krach na rynku nieruchomości w czasie poprawiania się
              praktycznie wszystkich wskaźników makro to wydaje się niemożliwe.

              Obecne ceny transakcyjne są zresztą niższe niż to mogłoby się wydawać patrząc
              na niektóre oferty sprzedaży po kilkanaście/m2 - one czekają b.długo i nikt się
              na nie nie rzuca, zdecydowana większość transakcji /vide dane z agencji w
              środowej GW/ to przedział 5-8kpln/m2 i to wg mnie zupełnie normalne ceny.

              Wg mnie rynek będzie normalniał, tzn wzrosty wyhamują, ceny będą bardziej
              zróżnicowane i powiązane z lokalizacją i standardem, w powrót do przeszłości
              nie wierzę.
              • Gość: johnny Re: Kolejne inwestycje IP: 193.128.202.* 04.12.06, 11:22
                nikt na rynku nie przewidzial skali i tempa wzrostow w 2004-2006, lacznie z tzw
                insiderami (deweloperami, agentami), wiec nie za bardzo rozumiem dlaczego teraz
                ktos mialby to "zgadnac". konsensus rynkowy to teraz wzrost w przyszlym roku o
                kilka - kilkanascie % i na tym jest budowana story popychajaca masy w kierunku
                zakupu. sa sygnaly pierwszego marudzenia ze strony posrednikow dotyczace
                wygorowanych oczekiwan sprzedajacych, wiec chyba jestesmy na lekkim rozdrozu i
                juz moze byc spadek ilosci transakcji na wtornym. 2007 pokaze czy mielismy do
                czynienia uzasadnionymi wzrostami, czy jak to kiedys opisala Polityka: "wielka
                sraczka na rynku", pozwalajaca sprzedac wszystko po kazdej cenie w strachu
                przed zmianami warunkow kredytowania, zniesieniem ulg, Vatow i tak dalej. nasz
                rynek jest tak plytki ze mozna go rozruszac w obie strony.
    • poszi Wypowiedź inwestora z Inflanckiej 04.12.06, 16:29
      www.rzeczpospolita.pl/dodatki/nieruchomosci_061204/nieruchomosci_a_25.html
      "Albert Chudyba reprezentujący inwestora, czyli firmę Lubasa, mówi, że warunki
      zabudowy przewidują możliwość uzyskania 2,8 mkw. powierzchni użytkowej mieszkań
      z 1 mkw. gruntu. Na tym terenie powstanie przynajmniej 1200 mieszkań. Sprzedaż
      zaczęłaby się już za rok i prawdopodobnie cena wynosiłaby niewiele ponad 20 tys.
      zł za mkw.

      - Przewidujemy, że z tej inwestycji będzie około 12 proc. zysku - mówi Albert
      Chudyba."

      To albo jakieś przekłamanie, albo inwestorzy są niespełna rozumu. Dlaczego
      dziennikarze nie kwestionują tych danych? 2,8m2 powierzchni użytkowej z m2
      działki to 4,9 tys/m2 kosztu działki w koszcie mieszkania. Jeśli przewidują 12%
      zysku od ceny 20 tys zł - 7% VAT, to oznacza, że koszty to 16,7 tys/m2. Bez
      działki to 11,8 tys zł/m2 (w zasadzie więcej, bo cena miała być "niewiele ponad
      20 tys). Jestem ciekaw, jak oni chcą konkurować z takimi kosztami.

      Kilka wypowiedzi kwestionuje szanse sprzedania 1200 mieszkań po takiej cenie
      (20000 zł/m2 to zresztą nie byle co nawet w Madrycie czy Paryżu), zwłaszcza że
      pojawi się sporo prestiżowych ofert.

      Wygląda na to, ze będą szli "w zaparte"

      "Także Albert Chudyba przewiduje, że nie wszystkie mieszkania uda się sprzedać
      od razu, dlatego sprzedaż będzie prowadzona sukcesywnie, co najmniej przez trzy
      lata."

      Zapowiada się zatem dom "widmo", gdzie zamieszkałych jest tylko drobna część
      mieszkań. Z każdym rokiem zysk będą im podkradać koszty obsługi kredytu.
      Zobaczymy, jak długo będą mogli "iść w zaparte".
      • Gość: Ricardo Bastardo Re: Wypowiedź inwestora z Inflanckiej IP: *.chello.pl 04.12.06, 22:06
        Bez
        > działki to 11,8 tys zł/m2 (w zasadzie więcej, bo cena miała być "niewiele
        ponad
        > 20 tys). Jestem ciekaw, jak oni chcą konkurować z takimi kosztami.

        Może budynek będzie cały z marmuru, klamki będą złote a w ściany wbite będą
        kamienie szlachetne.
      • Gość: owieczka Re: Wypowiedź inwestora z Inflanckiej IP: *.chello.pl 04.12.06, 22:48
        Biorąc koszty budowy 2.5-3k PLN mamy koszt ok. 8k za metr. Biorąc pod uwagę, że
        na obecnym rynku inwestycja jest w niemalże finansowana w całości przez
        kupującego (i po jego stronie jest większość ryzyka, że przedsięwzięcie się nie
        uda) mozna powiedziec, że stop loss dla developera to wlasnie te 8000PLN za
        metr. Nie stracą, mają bardzo duży margines bezpieczeństwa.
      • Gość: owieczka Re: Wypowiedź inwestora z Inflanckiej IP: *.chello.pl 04.12.06, 22:55
        Wcale zresztą nie wątpię, że nie znajdą chętnych. Jest przecież wielu ludzi
        chcących mieszkać w super-hiper-zaje wieżowcu, na którego nie stać jakiegoś tam
        motłochu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka