Dodaj do ulubionych

Stopy rosną, ceny spadają

IP: 82.177.11.* 28.11.07, 14:10
No i mamy kolejną podwyżkę stóp i nie ostatnią = chętnych na kredyty
znów ubędzie, jak i na zakup spekulacyjny bo przy takim popycie na
pieniądz na rynku międzybankowym każdy mający jakiekolwiek
oszczędności może spokojnie zarobić na lokacie lub funduszu
pieniężnym zamiast się szarpać z niepewną inwestycją w mieszkanie. A
mieszkań przybywa i będzie przybywać bo ilość wydanych pozwoleń
wzrosła już o 50%. To zdecydowanie zmrozi rynek i obniży ceny. Kto
chce dowodu niech przejrzy dzisiejszy dodatek nieruchomości do
Wyborczej. Trudno znaleźć tam ogłoszenie bez jakiejś formy promocji
lub po prostu obniżki.
Obserwuj wątek
    • Gość: Wojtas Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.kredytbank.pl 28.11.07, 15:50
      Ano właśnie - można się było tego spodziewać że po wzrostach będą
      spadki cen, choć szybkość obrócenia trendu zaskoczyła naprawdę
      wielu. Interesujące też jest to jak nagle w związku m.in ze wzrostem
      stóp procentowych i ogólnym zwątpieniem w dalsze wzrosty cen -
      okazało się że obecne ceny są nieakceptowalne przez rynek i dlatego
      spadają.
      • enemefer Re: Stopy rosną, ceny spadają 28.11.07, 15:58
        Sądzę że to efekt tego o czym pisałem niedawno:

        Nawiasem mówiąc, wydaje mi się, że "prawdziwa" cena mieszkań jest
        inna, niż wskazują na to oficjalne ceny, nawet te transakcyjne.
        Wielu kupujących jest poza rynkiem. Wielu sprzedających nie
        przetrawiło jeszcze faktu uszczuplenia ich majątku o paredziesiąt
        procent i liczą na zmianę trendu i znalezienie frajera po
        paroprocentowej nieistotnej obniżce.

        Status quo mógłby trwać dłużej, gdyby nie coraz więcej negatywnych
        informacji ze Stanów Zjednoczonych (spowolnienie gospodarcze, spadek
        oczekiwan inwestorów) i wzrost stóp procentowych.

        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=71779574&wv.x=2&a=72593943
    • enemefer Re: Stopy rosną, ceny spadają 28.11.07, 15:55
      Niemożliwe, wszak jak zauważył Paweł Grząbka parę wątków temu -
      mieszkania będą rosnąć i tylko rosnąć. Dlaczego mielibyśmy ufać
      internetowym pieniaczom, a nie uznanym ekspertom od nieruchomości
      cytowanym przez największe gazety w Polsce?

      A tak serio to dodam jeszcze zdrożenie kredytów nie tylko dla osób
      fizycznych, ale przede wszystkim dla developerów, którzy bardzo
      często kupowali kiepskie grunty po niebotycznych cenach za nieswoje
      pieniądze. Przypuszczam że w połączeniu z żenującym know how i
      niskim poziomem wykonania, może to spowodować niedługo masowe
      upadanie firm deweloperskich.
      • Gość: menago Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: 82.177.11.* 28.11.07, 16:12
        He,he no to naiwniacy co pobrali kredyty na maks możliwości będą
        wyskakiwać z kolejej kasy (jeśli nie z okien) - dokładnie 33 zł za
        każde 200 tys. niby niewiele ale będą dalsze podwyżki i tak przez 30
        latek...A tu mieszkanko traci na wartości - oj będzie się działo.
        • Gość: Bemowiak Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 10:18
          Widze że jesteście dobrzy w makroekonomii, ale pamiętajcie że to
          tylko jedna strona medalu, stopy rosną to fakt, ale popatrzcie co
          się dzieje w gospodarce, jaka jest stopa bezrobocia, jakie rosną
          pensje rok do roku, jak bogacą się i rozwijają
          mikroprzedsiębiorstwa. Co to jest te 30 zł większej raty, jak się
          zarabia 8000 tyś, a zapewniam was że młodych ludzi którzy mają w
          Warszawie taką pensję jest znaczna ilość i stale ich przybywa.

          Do tego patrzycie na złotówki, a to tylko Ci najbiedniejsi biorą w
          złotówkach bo ktoś im powiedział że trza brać kredyt w walucie w
          której się zarabia, a jak widać kredyty we frankach są znacznie
          tańsze, a w obecnej sytuacji różnica zwiększa się.

          Do tego dojdzie poptyt generowany przez gosp. domowe które zechcą
          zmienic śmierdzącą wielką płytę na nowe lokum.

          Więc nie obawiał bym się spadków takich jak tu wróży część
          analityków i ekonomistów.

          Do tego dochodzi fakt iż wyż demograficzny jest już pare lat po
          studiach, zaczyna wspinać się po drabinie kariery, coraz lepiej
          zarabiać, do tego zawiązuje związki małżeńskie, przez co realnie
          powiększa zdolność kredytową.

          O tysiącach dzieci bogatych rodziców z całej Polski, którzy
          oczywiście chcą mieszkać i robić karierę w stolicy już nie wspomnę...

          Więc nie był bym taki pewny tych ogromnych spadków jakie niektórzy
          przepowiadają.

          Pzdr.
          • Gość: majkel Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: 195.188.191.* 29.11.07, 10:54
            szczerze mowiac to co piszesz bemowiak to jakies popluczyny bez
            wiekszego ladu i skladu odniose sie tylko do tego

            jaka jest stopa bezrobocia, jakie rosną
            pensje rok do roku, jak bogacą się i rozwijają
            mikroprzedsiębiorstwa.


            powiedz mi jak w tym samym czasie rosnie inflacja ???
          • Gość: A Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: 217.33.252.* 29.11.07, 11:04
            Ja nie mam nic przeciwko pensji 8000 tys ;) Moze byc nawet rocznie ;)
          • steady_at_najx Re: Stopy rosną, ceny spadają 29.11.07, 11:26
            racja, belkot 1-sza klasa

            >Co to jest te 30 zł większej raty, jak się
            >zarabia 8000 tyś, a zapewniam was że młodych ludzi którzy mają w

            brutto czy netto ? wez sobie dane statystyczne ilosci tych co zarabiaja 8000 netto (no, nawet brutto) odejmij od nich tych co juz maja mieszkania i zobaczysz jaka to wielka grupa kupujacych ....

            > Do tego dojdzie poptyt generowany przez gosp. domowe które zechcą
            > zmienic śmierdzącą wielką płytę na nowe lokum.

            hehe jasne - zwlaszcza tych co maja ogromna radosc wykupienia lokalu za 1 PLN - wysprzedaja rozsadne 60m w plycie i kupia 50m klitke z tramwajowymi pokojami w nowym budownictwie "apartamentowym" :)))

            > Więc nie obawiał bym się spadków takich jak tu wróży część
            > analityków i ekonomistów.

            masz prawo sie nie obawiac, co nie znaczy ze spadkow nie bedzie, cofnij - juz sa a to dopiero poczatek ale oczywiscie co to jest 10% naturalnie, 60% to bylby spadek te poczatkowe 10 to zaden :)))
          • thesopranos Re: Stopy rosną, ceny spadają 29.11.07, 11:54
            Przy wiborze 3M 4,25-4,5% i marżach po 0,5-1% to rata kredytu 500
            tyś na 35 lat wynosi ok. 2,5 tyś dla PLN.

            Przy wiborze 3M wynoszącym 6% i marżach 1%-1,5% ta sama rata wynosi
            już 3,3 tyś czyli 800 pln więcej a nie o 33 zł.

            Jak widać w ciągu 1 roku rata kredytu za to samo mieszkanie wzrosła
            o 30% - tym samym o tyle spadła zdolność kredytowa - mniej więcej.

            Wspomniane przez Ciebie podwyżki wynagrodzeń 10% zostały właśnie z
            nawiązką skonsumowane przez drożejącą żywność (nie jestem
            specjalistą od zapamiętywania cen art. spożywczych, ale nawet ja
            zauważyłem ostatnio, że ser żółty w moim sklepie zdrożał o jakieś 30-
            40%, masło niewiele mniej, bułki i chleb podobnie)

            Inflacja podawana przez GUS wynosząca 3% ma się nijak to koszyka
            wydatków przeciętnego polaka.

            Policz sobie ile zarabia taki przeciętny młody człowiek i ile wydaje
            na życie. Jeżeli ma nawet te 8 tyś brutto, co jest bardzo przyzwoitą
            pensją w warszawie, to netto ma średnio 5,4 tyś.

            Odejmując ratę kredytu 3,3 tyś i koszty mieszkania (czynsz+liczniki)
            powiedzmy 500 pln to samo mieszkanie kosztuje go 4 tyś miesięcznie.

            Pozostałe 1,5 tyś na jedzenie, ubranie, komunikację daje 50 pln
            dziennie a samo zatankowanie do pełna to teraz jakieś 200 pln.

            Pamiętaj, że średnia pensja w warszawie to ok. 4 tyś brutto więc
            sobie policz, jak to wygląda dla przeciętnego "warszawiaka"...

            Stołowanie się w Biedronce i rezygnacja z przyjemności jakimi są
            podróże, wakacje, kino, imprezy, iphony i inne "głupoty" to nie jest
            kompromis tylko dobrowolne skazywanie się na egzystencje - w zamian
            za co? za mieszkanie na białołęce albo wilanowie?

            > Do tego dojdzie poptyt generowany przez gosp. domowe które zechcą
            > zmienic śmierdzącą wielką płytę na nowe lokum.

            musisz pamiętać, że ta wielka płyta jest i pewnie długo będzie
            bardziej atrakcyjna od nowych bloków bo po prostu znajduje się w
            Warszawie, podczas gdy szeroko oferowane "apartamentowce"
            zlokalizowane na wsiach, bez dobrej komunikacji, szkół, sklepów itp.
            w odległościach często przekraczających 10-15 km od centrum warszawy.

            Pamiętaj, że mieszkamy w Polsce i to jest Warszawa!!! nie możesz
            zakładać, że kiedyś, w przyszłości będzie dojeżdzało metro na
            białołękę, wilanowa, wawra, piaseczna, pruszkowa itp. Obwodnice,
            trasy szybkiego ruchu to utopia sprzedawana przez ostatnie 20 lat -
            jesteśmy przecież krajem, który wszystko tłumaczy okresem
            transformacji itp. dlatego od 20 lat nie udało nam się wybudować
            praktycznie nic - i wciąż zwalamy to na komunizm, socjalizm i
            Balcerowicza... Wiara, że coś powstanie w jakimś określonym czasie
            to skajny optymizm, chyba, że operuje się okresami np. po 25 lat...

            (Euro 2012??? mam nadzieję, że ominie warszawe bo to byłaby
            kompromitacja...)

            > O tysiącach dzieci bogatych rodziców z całej Polski, którzy
            > oczywiście chcą mieszkać i robić karierę w stolicy już
            > nie wspomnę...

            to wspomnij o tych co wybrali Anglie i Irlandie zamiast stolicy
            moherowego zaścianka europy... więcej ludzi emigruje a kolejni nie
            mogą się doczekać aż niemcy otworzą granice na dobre. Już teraz
            kupują domy i mieksznia w wschodnich landach bo płacą 30% tego co w
            polsce i do tego mają cywilizację w cenie - nawet pracować mogą
            wciąż w Polsce - tylko po co? a właściwie za co?

            > Więc nie był bym taki pewny tych ogromnych spadków jakie niektórzy
            > przepowiadają.

            Całe szczęście zmienia się optyka młodych ludzi. Frustracja, będąca
            zdrową, naturalną reakcją, inteligentnego i świadomego człowieka,
            spowodowała, że większość z nich nie daje się już załadować jak
            osła. Widząc developerów czy spekulantów, którzy chcą zarobić na
            nich często kilkaset tysięcy złotych i banki, które z uśmiechem na
            ustach proponują kredyt na 40 lat w zamian za 50-60 metrowe
            mieszkanie w lokalizacjach w których jeszcze 2 lata temu nikt nie
            chciał mieszkać przy cenach o połowe mniejszych...

            Pomyśl lepiej, kto będzie mieszkał w tych wszystkich mieszkaniach,
            które się obecnie budują? i które już gotowe czekają? długo będą
            stały puste? Czy może wierzysz w hurmy ludzi mieszkających z
            rodzicami, którzy zaraz dostaną pracę po 10 tyś?
            • thesopranos ps. 29.11.07, 12:02
              ps. Wibor 3M jeszcze trochę podrośnie (z 5,5 teraz do 6 pewnie w
              styczniu 2008)- to nie ostatnia podwyżka w tym cyklu - 2 są
              praktycznie przesądzone a możliwe, że będzie ich jeszcze więcej, a
              kolejna rzecz to banki, które coraz bardziej wolą depozyty od
              kredytów... czas taniego pieniądza powoli dobiega końca.
            • Gość: Piotr Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.uk.marsh.com 29.11.07, 13:25
              Na osiedlu mam Tesco, w Tesco mam serek "Liliput", ktory ostatnio posluzyl mi
              jako barometr cen. Dostawa z poczatku wrzesnia kosztowala 13,90. W polowie
              pazdziernika 17,99. Obecna cena to 20,99. Odpowiednik tego samego serka w
              Czeskim Brnie kosztowal we wrzesniu niecale 100 CZK. Obecnie kosztuje...
              niecale 100 CZK (circa 13,50 PLN).
            • steady_at_najx Re: Stopy rosną, ceny spadają 29.11.07, 14:49
              thesopranos napisał:

              > Przy wiborze 3M 4,25-4,5% i marżach po 0,5-1% to rata kredytu 500
              > tyś na 35 lat wynosi ok. 2,5 tyś dla PLN.
              [...]

              thesopranos, ladnie napisane... zyczylbym sobie Twojej cierpliwosci przy odpowiadaniu na niektore bzdurne argumenty (patrz Bemowiak)

              uznanie dla Ciebie :)
              • Gość: Bemowiak Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 15:17
                Bzdurne... może i bzdurne, ale na każdy bierze pod uwagę tylko swój
                punkt widzenia. Po pierwsze podaż mieszkań w Warszawie jest nadal
                bardzo skromna w stosunku do potrzeb, oczywiście każdy by chciał
                kupić lokal za 4500 zł jak miało to miejsce 3 lata temu, ale
                niestety realia są zupełnie inne...co do argumentów /
                bzdurnych /...teraz się o tym nie mówi i tego nie dostrzega, ale
                problem wielkiej płyty jest i będzie, w Warszawie są tysiące bloków,
                które będą tracić na wartości, jestem pewien, że część z posiadaczy
                takiego lokum zdecydyje się na kredyt ok 200.000 i postanowi
                zamienić je na nowe, bardziej funkcjonalne, może większe mieszkanie.


                Co do zarobków, fakt osób zarabiających dobrze tj. 3 x i więcej
                średniej krajowej jest nie tak dużo ale i mieszkań w dobrym
                standardzie i w dobrej lokalizacji nie jest ogromna podaż.

                Co do kredytów, po pierwsze to piszecie o zł a ja nadal twierdze że
                kredyt we CHF jest bardziej atrakcyjny i rata nie jest tak wysoka
                jak piszecie, do tego kolejne uproszczenie w Waszych "madrych"
                argumentach to to że zapominacie że są jeszcze rodziny / mąz +
                żona/, a to pensja x2, bo przynajmniej na chwilę obecną z pracą nie
                ma problemu. Do tego gro ludzi z kasą którzy kupią swoim pociechom
                lokum, albo przynajmniej pomogą częściowym finansowaniem - wtedy
                kredyt nie jest już tak straszny i nie jest takim obciązeniem
                miesięcznym.

                Więc jak widać potencjalnych nabywców nadal będzie sporo, tylko wy
                nie widząc nic po za swoim kinolem, a raczej jego czubkiem, staracie
                sie wmówić że nagle nikogo nie będzie stać na zakup mieszkania, a
                ceny spadną na łeb na szyję. Tak, tych co przy rekordowo niskich
                stopach % było jeszcze stąc na zakup mieszkania po 6000-7000 tyś zł -
                przy przeciętnych pensjach - obecnie już pewnie nie będzie stać,
                ale Ci co mają takie możliwości nadal będą kupować i tyle.

                Ale piszcie sobie co chcecie, zobaczymy za 2 - 3 lata, kto miał
                rację, teraz to choćbyście się bardzo starali to nic po za
                twierdzeniem że ktoś ma bzdurne argumenty nie na piszecie, co mogło
                by przesądzić o Waszej racji.

                A dla mnie bzdurnym argumentem jest pisanie że ser żółty zdrożał i
                co z tego że zdrożał, mleko też zdrożało i benzyna zdrożała, LPG
                też, będzie to miało kolosalne znaczenie dla kogoś kto zarabia 1500
                zł i ma dziecko, tej osoby i tak na mieszkanie stać nie będzie,
                nawet jeżeli cena spadnie do 5000 zł za m2. Więc pomyślcie co
                piszecie mądrale...

                Pozdr
                • steady_at_najx Re: Stopy rosną, ceny spadają 29.11.07, 15:28
                  > punkt widzenia. Po pierwsze podaż mieszkań w Warszawie jest nadal
                  > bardzo skromna w stosunku do potrzeb,

                  Potrzeb ? moze potrzeb tak ale nie mozliwosci. A skoro Ci co moga kupuja to czemu licznik pikuje do gory ??

                  > bzdurnych /...teraz się o tym nie mówi i tego nie dostrzega, ale
                  > problem wielkiej płyty jest i będzie, w Warszawie są tysiące bloków,
                  > które będą tracić na wartości,

                  wielu ludzi wartosc nie interesuje, wystarczy ze moga tam mieszkac a uwierz ze niejedna plyta postoi dluzej niz nowe "apartamentowce"

                  > Więc jak widać potencjalnych nabywców nadal będzie sporo,

                  nadal ? sporo ? a to ciekawe bo podobniez rynek siadl zupelnie....

                  - obecnie już pewnie nie będzie stać,
                  > ale Ci co mają takie możliwości nadal będą kupować i tyle.

                  po co ? skoro Ci juz zwykle maja .. a jak zmienia to naprawde na luksusowe inwestycje lub domy - na co im klitki ??

                  > Ale piszcie sobie co chcecie, zobaczymy za 2 - 3 lata, kto miał
                  > rację, teraz to choćbyście się bardzo starali to nic po za
                  > twierdzeniem że ktoś ma bzdurne argumenty nie na piszecie, co mogło
                  > by przesądzić o Waszej racji.

                  argumentow KSZ bylo nieco wiecej niz "tylko twierdzenie, ze ktos ma bzdurne"

                  > A dla mnie bzdurnym argumentem jest pisanie że ser żółty zdrożał i
                  > co z tego że zdrożał, mleko też zdrożało i benzyna zdrożała, LPG

                  nikt tego nie przeklada - mowa o tym ze te podwyzki na ktore powoluja sie analitycy w swoich quasi-przewidywaniach zostaja pochloniete przez podwyzki wszystkiego dookola, takze jest tak jak by ich nie bylo...
                • Gość: Bemowiak' Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 15:31
                  A żeby nie być gołosłownym że spokojnie można spłacać nawet 3000 zł
                  miesięcznie:

                  Jestem żonaty / 6000 brutto / - nawet nie 8000 jak bzdurnie pisałem,
                  żona ma 5600 / brutto /. Mamy 3 kredyty w tym 2 hipoteczne, łącznie
                  raty to 1500 zł do tego koszty mieszkania jakieś 1500 zł z garażem,
                  staramy się odkładać co miesiąc jakieś 1500 - 2000 zł, a mamy na
                  utrzymaniu samochód, średni koszt z ubezpieczeniem, przeglądami,
                  benzyną / LPG to jakieś 1000 żl miesięcznie. Jak widać moglibyśmy
                  spodkojnie spłacać 3000 zł. Oczywiście to dużo, ale przy CHF
                  musiałby to być kredyt ok 600 tyś zł, a 2 pokoje w zupełności
                  wystarczą, trzeba pamiętać że sytuacja może się zmienić, dziś
                  kredyty drożeją, a za np. 5-7 lat mogą spadać, w końcu horyzont to
                  20-30 tat, a niekiedy 45 lat.

                  Więc jak widać da radę, my mieliśmy szczęście bo kupiliśmy po 5000
                  zł za m2, ale teraz też byśmy kupili, bo mieszkanie to dobro
                  podstawowe, nadrzędne - no chyba ze ktoś lubi mieszkać z rodzicami /
                  teściami całe życie...

                  PS.

                  I na ser żółty też nam starcza, pomimo że kosztuje nawet 30 zł /
                  kg...

                  Pozdr

                  Tylko nie piszcię że się chwalę ile zarabiam...please...
                  • Gość: Bemowiak Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 15:42
                    A tak na marginesie, to mam takie wrażenie że większość tu piszących
                    patrzy tylko z ze swojego punktu widzenia, ja już kupiłem - tzn.
                    wszyscy już kupili, mnie nie stać - tzn. nikogogo już nie stać, co
                    to w ogóle za stwierdzenia, ze Ci co mieli już kupić to już kupili,
                    co za myślenie.

                    I dziwię się że można mieć takie podejście do wielkiej płyty, no
                    chyba że się w niej mieszka... ja mieszkałem i jak teraz wracam do
                    tego bloku to czuję sie jak w jakimś slumsie...jestem bardziej
                    pewien że gro ludzie zdecyduje się na zamianę, oczywiście faktem
                    jest że cześć nowych bloków to tragedia - patrz JWC Górczewska i
                    wiele innych ale nie generalizujmy, jest wiele kameralnych
                    inwestycji, z zielenią, dobrą komunikacją i garażem podziemnym,
                    czego w wielkiej płycie chyba się nie uświadczy...

                    • steady_at_najx Re: Stopy rosną, ceny spadają 29.11.07, 15:51
                      > A tak na marginesie, to mam takie wrażenie że większość tu piszących
                      > patrzy tylko z ze swojego punktu widzenia

                      hehe przyklasnac ? a co powyzej zrobiles ?:)))
                      sam podajesz tylko kontrargument dla swoich argumentow - mogles to kupiles.... :)

                      jest wiele kameralnych
                      > inwestycji, z zielenią, dobrą komunikacją i garażem podziemnym,
                      > czego w wielkiej płycie chyba się nie uświadczy...

                      caly czas patrzysz wylacznie przez swoj pryzmat... dla wielu ludzi mieszkanie nawet w plycie to utopia a Ty wyjezdzasz z "kameralnymi klimatami"

                      Nadal nie rozumiesz :)
                      • Gość: Bemowiak Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 16:17
                        Kupiłem, to prawda, ale dla tego że akurat wtedy znalazłem się w
                        takiej sytucji że chciałem, miałem taką możliwość, co tu wiele
                        gadać, nie spodziewałem sie że cena dojdzie do takiego pułapu, a
                        jednak, jakbym wtedy komuś powiedział, że świetnie zrobiłem że
                        kupiłem za 5 tyś bo za 1,5 roku będzie kosztować 8500 to by pewnie
                        mnie wyśmiał...a jednak cena jest na takim poziomie i juz. Obecnie
                        jest tysiące ludzi w podobnej sytuacji, że włąśnie tu i teraz chce
                        nabyć mieszkanie, inaczej każdy z nas by kupił 5 lat temu za 3000 zł
                        i problemu by nie było. Gwarantuje że przy obecnych kosztach
                        wytworzenia produktu jakim jest mieszkanie, nikt za 5000 zł nie
                        bedzie sprzedawał.
                        • steady_at_najx Re: Stopy rosną, ceny spadają 30.11.07, 11:15
                          .Gwarantuje że przy obecnych kosztach
                          > wytworzenia produktu jakim jest mieszkanie, nikt za 5000 zł nie
                          > bedzie sprzedawał.

                          Gwarantujesz ? Znasz pojecie "straty" ? Klienta nie interesuje ile kosztuje wytworzenie towaru, interesuje czy towar kosztuje tyle zeby mogl go kupic, jesli nie moze - nie kupuje... to wszystko.
                          Niestety w Polsce deweloperzy przyjeli postawe ze bez roznicy co i za ile zbuduja (niewazna cena ziemi,materialow,wydajnosc ekip) to i tak sprzedadza.. niestety nie.... skoro doszlismy do absurdu, ze koszty budowy w Polsce sa wieksze niz np w DE)
                          Co zatem wg Ciebie deweloperzy i spekulanci zrobia z tym co nabudowali/kupili/zaczynaja budowac ?
                      • Gość: Bemowiak Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 16:28
                        > caly czas patrzysz wylacznie przez swoj pryzmat... dla wielu ludzi
                        mieszkanie n
                        > awet w plycie to utopia a Ty wyjezdzasz z "kameralnymi klimatami"

                        akurat skupiłem sie na segmencie mieszkań nowych i prawie nowych,
                        oczywistym jest że część ludzi wybierze płytę bo będzie tańsza, a Ci
                        co im sprzedadzą - przynajmniej w części - wybiorą nowe, to tak jak
                        z serem - jeden nie kupuje bo go nie stać, inny kupuje ten za 17 zł
                        w promocji a inny kupuje ten za 30 i więcej bo go stać na to. I
                        oczywistym jest że więcej jest tych pierwszych i drugich, ale to nie
                        znaczy że nikt już tego 3 nie kupi po podrożał..

                        I nie patrzę przez swój pryzmat tylko piszę co sądze o przyszłości
                        rynku, nic do tego mają moje zarobki czy moja konkretna sytuacja,
                        wiem są tysiące ludzi którzy mają zdolność dużo większą i właśnie
                        dlatego uważam że atrakcyjne mieszkania nadal będą znajdować
                        nabywców przy obecnych cenach, i proszę nie piszcie mi już o
                        ludziach marzących o wielkiej płycie i o kosztach utrzymania
                        dziecka...
                        • poszi Re: Stopy rosną, ceny spadają 29.11.07, 17:26
                          > dlatego uważam że atrakcyjne mieszkania nadal będą znajdować
                          > nabywców przy obecnych cenach,

                          Zacytuje niemal bez zmian mój wcześniejszy post na często poruszany wątek, że
                          "atrakcyjne" mieszkania nie spadną, bo są "atrakcyjne".

                          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=62099595&a=62122050
                          Twoje rozumowanie to klasyczne "non sequitur". Z faktu, że "atrakcyjne"
                          mieszkania z różnych powodów są droższe od mniej atrakcyjnych nie wynika, że
                          nigdy nie spadną ani że nie spadną jeśli już mniej niż inne.

                          Ze sformułowania, że "dobre" mieszkania zawsze będą droższe niż te "gorsze" nie
                          wynika, że te dobre nigdy nie stracą. W czasie krachu w Francji na początku lat
                          dziewięćdziesiątych najbardziej spadły ceny mieszkań w najlepszych dzielnicach
                          Paryża:

                          www.paris.notaires.fr/art.php?cID=277&nID=649
                          Średni spadek wynosił 40%, ale wtedy najdroższe dzielnice (7, 8 i 16) spadły
                          bardziej. Poza tym zmienia się moda i infrastruktura. W 1991 roku siódma
                          dzielnica była najdroższa, w 2004 musiała ustąpić szóstej (która w 1991 roku
                          była czwarta pod względem cen).

                          Wszystko zależy od tego, co jest bardziej przewartościowane, a nie co ile jest
                          warte.

                          Podobnie zresztą było w Japonii. Średnio ceny spadły o 40%, ale te droższe (i
                          najbardziej napompowane) nieruchomości po krachu były warte tylko 10% ceny z
                          szczytu, a ziemia spadła nawet i stukrotnie.
                • thesopranos Re: Stopy rosną, ceny spadają 29.11.07, 15:51
                  > Co do kredytów, po pierwsze to piszecie o zł a ja nadal
                  > twierdze że kredyt we CHF jest bardziej atrakcyjny i rata
                  > nie jest tak wysoka

                  zdefiniuj "wysoka" - ile to jest "wysoka" dla przeciętnego
                  warszawiaka i na jaką ratę może sobie pozwolić, Twoim zdaniem,
                  przeciętny mieszkaniec naszego uroczego miasta?

                  Jak przewidujesz LIBOR w najbliższym roku? bo moim zdaniem będzie
                  rósł - tak samo jak kurs "franka", którego wzrost nie zrekompensuje
                  mocniejsza złotówka.


                  > argumentach to to że zapominacie że są jeszcze rodziny / mąz +
                  > żona/, a to pensja x2, bo przynajmniej na chwilę obecną z pracą
                  > nie

                  to może idźmy krok dalej - wiesz ile "kosztuje" dziecko? i wiesz, że
                  kobieta z reguły musi posiedzieć w domu po porodzie i nie pracuje? a
                  jeżeli chce wrócić do pracy to trzeba zatrudnić opiekunkę, która za
                  10 godzin pracy liczy sobie conajmniej 1,5 tyś miesięcznie. Dziecko
                  i jego opiekunka, "kosztuje" conajmniej 2,5 tyś pln w takim
                  przypadku. Jednorazowy wydatek związany z narodzinami dziecka to
                  jakieś 10 tyś min.

                  > lokum, albo przynajmniej pomogą częściowym finansowaniem - wtedy
                  > kredyt nie jest już tak straszny i nie jest takim obciązeniem
                  > miesięcznym.

                  tu masz rację. Jak rodzina zrobi ściepę to rzeczywiście może być
                  lżej. Tylko, czy uważasz, że tak właśnie wygląda strona popytu?
                  Takie przypadki to chyba nie jest reguła?

                  > Więc jak widać potencjalnych nabywców nadal będzie sporo,

                  to właśnie intryguje mnie najbardziej. Ilu jest tych potencjalnych
                  nabywców??? i w jaki sposób oszacowałeś ich liczbę?? Powiedziałeś
                  też, że "buduje się za mało" - a ile to jest "dość"?

                  > A dla mnie bzdurnym argumentem jest pisanie że ser żółty zdrożał i
                  > co z tego że zdrożał, mleko też zdrożało i benzyna zdrożała, LPG

                  to jest konrargument na "szybko rosnące płace" - jak ktoś zarabiał
                  2000 tyś i dostał 10% podwyżki i teraz ma 200 pln więcej to tą swoją
                  podwyżkę wyda na min. drożejącą żywność i życie a wcale mu to nie
                  pomoże w zdobyciu własnego M.

                  > też, będzie to miało kolosalne znaczenie dla kogoś kto zarabia
                  > 1500 zł i ma dziecko, tej osoby i tak na mieszkanie
                  > stać nie będzie,

                  takich ludzi jest znacznie więcej niż tych co zarabiają po 8 tyś. i
                  to oni stanowią potencjalny popyt a nie ci, których stać na
                  mieszkanie było już dawno - chyba, że zakładasz, że wciąż mieszkają
                  z rodziciami?

                  > nawet jeżeli cena spadnie do 5000 zł za m2. Więc pomyślcie co
                  > piszecie mądrale...

                  5 tyś za m2 to żadna atrakcja - to przecież wciąż 1,5 tyś EUR lub 2
                  tyś USD - ceny pasujące do starej EU czy USA a nie Polski. Jeżeli
                  nie będzie można kupić mieszkań po 3-3,5 tyś za m2 to developerzy
                  mogą sobie budować nawet 10 x więcej - tylko muszą się liczyć z tym,
                  że te bloki będą stały puste. Prosta sprawa.

                  Przeciętny warszawiak zarabia 4 tyś brutto i jeżeli taka rodzina
                  będzie będzie miała razem netto 6 tyś (2x4) to moim zdaniem mogą
                  sobie pozwolić na ratę kredytu max 1,5 tyś (+ czynsz 400 pln) tak
                  aby na życie zostawało 4 tyś (co daje na osobę (2+1) 1,3 tyś - nie
                  za wiele). Taka rata dla kredytu na 35 lat daje zdolność na jakieś
                  250 tyś - co dzieląc na nieduże 50 metrowe mieszkanko daje jakieś 4
                  tyś za m2 (200 tyś / 50 metrów a pozostałe 50 tyś to na wykończenie
                  stanu developerskiego).

                  > Więc pomyślcie co piszecie mądrale...

                  ja już pomyślałem - teraz Twoja kolej kolego...

                  pzdr
                • poszi Re: Stopy rosną, ceny spadają 29.11.07, 16:20
                  >
                  > Co do kredytów, po pierwsze to piszecie o zł a ja nadal twierdze że
                  > kredyt we CHF jest bardziej atrakcyjny

                  Kredyt w CHF jest tańszy od tego w PLN tylko wtedy, jeśli uznajesz, że ryzyko
                  kosztuje zero. Poza tym wbrew gawędzeniom różnej maści specjalistów rynek
                  forward wycenia kurs CHF/PLN za pół roku o 1,45% wyżej niż w tej chwili, czyli
                  dokładnie tyle, ile rynek wycenia przewidywaną różnicę stop w ciągu pół roku.
                  Już argumentowałem kiedyś, że każdy (również ktoś, kto nie ma kredytu) może
                  zająć krótką pozycję forward na CHF/PLN i dostanie 1,45% w tym okresie plus
                  ewentualnie tyle, ile złoty się umocni minus tyle, ile się osłabi. Wystarczy 10
                  tys złotych depozytu, żeby zająć pozycje na 500 tys zł. Proszę, droga wolna.
                  • Gość: Bemowiak Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 29.11.07, 16:33
                    Widzę że przeszliśmy na kontrakty terminowe, to już coś ciekawszego
                    od sera.

                    A tak na marginesie oczywiście, że przy CHF jest ogromne ryzyko
                    kursowe które może kosztować słono przy kwotach idących w tysiące
                    złotych, ale ryzyko jest i było w kredytach także,

                    Jak ktoś brał kredyt przy stopach poniżej 5 %, a kredyt był na
                    pograniczu jego zdolności to może mieć problem i problem mieć
                    niewatpliwe będzie. Ale to już inna kwetia wiem jak banki liczą
                    zdolność, przyjmując na utzymanie 500 zł...

                    Pozdr.
          • Gość: xxx Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 17:02
            czlowieku o czym ty mowisz ?
            tez mieszkam na bemowie i widze co sie dzieje . sprzedaz mieszkan
            czy to z rynku pierwotnego czy wtornego spadla dramatycznie
            kolezanka od ponad 8 m-cy probuje sprzedac 80 m mieszkanie w okolicy
            ratusza . I co pies z kulawa noga nawet nie zadzwonil . przychodzily
            za to panie z roznych agencji robily zdjecia i co 0 . nikt nawet nie
            zapytal. dzis w nieruchomosciach oferta na stronskiej jesli jestes
            zbemowa to wiesz gdzie to jest 103 m na ostatnim 5 pietrze
            (poddasze) za 525 ! tys (czyli ok 5 tys za m2) od kilku miesiecy
            wiec facet musi byc zdesperowany

            Rynek pierwotny : Shiraz jak wiesz 1 etap poszedl w 100 % w pare dni
            choc cena byla srednio o 1 tys wyzsza niz w sasiednim JWC.
            II etap 2 ostatnie bloki masakra od ponad pol roku nie sprzedali ani
            jednego mieszkania ! . Sando sprzedaz na poziomie 45 % .
            1) ludzi nie stac
            2) Ci ktorych stac np ja zaczynaja sie zastanawiac nad realna
            wartoscia takich mieszkan. Czy za 3-4 lata nie okaze sie ze
            apartament w walacym sie budynku o podwyzszonym standardzie z
            widokiem na okno sasiadow i ogomiastym balkonem wychodzacym na
            podworko studnie i dodatkowa slepa kuchnia bedzie naprwade wiecej
            wart niz np blok z 83-85 r . Jesli byles kiedys w mieszkaniach z
            tego okresu wiesz ze sa naprawde ladne widne i przestronne . Jakos
            dziwnym trafem do ofert sprzedazy trafia duzo mieszkan z rejonu
            obroncow tobruku, osmanczyka , lazurowa , narwik. ciekawe co ?
            czyzby ludziom ktorzy co widac po zamieszczonych zdjeciach wywalili
            sporo kasy na wyposazenie nagle znudzila sie okolica ...
            do przemyslenia
    • Gość: x15 Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.kapsch.com.pl 29.11.07, 16:55
      "No i mamy kolejną podwyżkę stóp i nie ostatnią = chętnych na
      kredyty
      znów ubędzie, jak i na zakup spekulacyjny "

      Chętnych na kredyty nie ubędzie , gdzieś czytałem , że banki
      prognozują dwukrotny wzrost kredytów w 2008 .
      Zakupy spekulacyjne na 100% mamy za sobą . Zatem ceny w przyszłym
      roku bedzie dyktować realna siła nabywcza kupujących a nie
      spekulujących . Stawiam na 20% obniżki 2 2008 .
      • thesopranos Re: Stopy rosną, ceny spadają 29.11.07, 17:09
        > prognozują dwukrotny wzrost kredytów w 2008 .

        nie wiem w jaki sposób to zrobią i jak definiują "2 x wzrost" bo
        relacja "depozyty/kredyty" jest już teraz < 1 a płynność szybko
        spada - dlatego planują zwiększenie marż. Nie wiem też w jaki sposób
        mieliby podwoić liczbę kredytów które będą o wiele droższe niż
        obecnie - a już teraz zainteresowanie dynamicznie spada,
        odzwierciedlając stagnację na rynku nieruchomości.

        www.rp.pl/artykul/5,70554.html
        • Gość: Bemowiak Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 10:29
          Warto porównać wskaźniki zadłużenia w stosunku do PKB. Na koniec
          2006 w Polsce wskaźnik ten wynosił tylko 8 %, gdzie dla starej EU
          wynosi kilkaktornie więcej, a w Holandii nawet ponad 100 %.

          Polska ma ten wskaźnik tak niski bo społeczeństwo dopiero zaczyna
          się bogacić i osiągać zdolność kredytową.

          Banki przewdują dalsze bardzo silne zainteresowanie kredytami
          hipotecznymi, co argumentują spadającym bezrobociem i rosnącymi
          płacami, iflacja rośnie to prawda, ale tak naprawdę 3 % to wcale nie
          tak dużo, a to że niektóre produkty drożeją szybciej to fakt, ale
          ich konsumpcja nie wynosi 100 %.

          Generalnie nadal uważam, że rosnące płace, spadające bezrobocie
          nadal utrzyma popyt na mieszkania, oczywiście będą też czynniki
          negatywne, które nie pozwolą na tak spektakularne wzrosty jak miało
          to miejsce w ostatnim roku, ale na istotne spadki bym się nie
          nastawiał.

          Co do przykładów gospodarek światowych np. USA, Japonia, Francja czy
          Hiszpania - te kraje są na innym etapie rozwoju i nie ma co tego
          bezpośrednio przekładać na sytuację w Polsce. Jak na razie nasza
          gospodarka się rozwija, a to że stopy % rosną, no cóż nigdy nie będą
          na tym samym poziomie, w styczniu 2005 średnie oprocentowanie
          kredytów hip. w PLN wynosiło 7,9 % a już 2 lata później 5,7 % więc
          jak widać wahania są dość częste i obecne podwyżki nie oznaczają że
          kredyt zdrożał na zawsze.

          Ale tak jak już pisałem spotkajmy się za rok i zobaczymy kto miał
          racje.
          • poszi Re: Stopy rosną, ceny spadają 30.11.07, 13:56
            > Warto porównać wskaźniki zadłużenia w stosunku do PKB. Na koniec
            > 2006 w Polsce wskaźnik ten wynosił tylko 8 %, gdzie dla starej EU
            > wynosi kilkaktornie więcej, a w Holandii nawet ponad 100 %.
            >
            > Polska ma ten wskaźnik tak niski bo społeczeństwo dopiero zaczyna
            > się bogacić i osiągać zdolność kredytow

            Bemowiaku,

            Pozwolę użyć kolejnego "gotowca" :), bo takie argumenty już się pojawiały
            wielokrotnie:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=106&w=61310813&a=61375755
            "Chodzi Ci oczywiście o szeroko cytowany argument, że Polacy są w stosunku do
            całkowitych dochodów (czy PKB) mniej zadłużeni niż Zachód? To prawda, ale po
            pierwsze jak w dowcipie o statystyku, który utopił się w jeziorze o średniej
            głębokości 30cm, nie mówi to nic o obciążeniu poszczególnych dłużników, które
            jest znaczne, bo stosunek cen do dochodów jest w Polsce bardzo kiepski. Po
            drugie trudno oczekiwać, żeby ten wskaźnik był taki, jak na Zachodzie.

            Chętnie posłuchałbym argumentów, jaki wskaźnik jest "właściwy" dla kraju o takim
            poziomie rozwoju, jak Polska. Może już jest za wysoki, bo to, że w USA czy
            Irlandii, gdzie przekracza rekordy, jest za wysoki, nie mam wątpliwości.

            Trochę danych.

            Całkowite zadłużenie gospodarstw domowych w Polsce to 18% PKB. To istotnie mniej
            niż w strefie euro, gdzie wynosi to 53%, ale w tę średnią wchodzą takie kraje,
            jak Irlandia, gdzie zadłużenie przekracza 79%, ale też i takie, jak Włochy
            (29%). Jeśli cofnąć się o kilka lat sprzed kulminacji "największej bańki
            spekulacyjnej w historii", to w 2002 roku mamy dla Włoch 22%, dla Grecji
            niecałe 22%. To, co Włochom czy Grecji zajęło dziesiątki lat, Polsce zajęło lat
            kilka.

            Warto to też porównać do bliskich ze względu na historię i poziom rozwoju krajów
            wyszehradzkich:

            Czechy: 17%
            Słowacja: 15%
            Węgry: 21%

            Poza Węgrami, jak widać to mniej niż w Polsce, a są to wszystko kraje bardziej
            rozwinięte gospodarczo i cywilizacyjnie.

            Dane za:
            Zadłużenie:
            www.ecb.int/stats/money/aggregates/bsheets/html/outstanding_amounts_nea_A20.A.U6.2250.en.html
            www.ecb.int/stats/money/aggregates/bsheets/html/outstanding_amounts_A20.A.U2.2250.en.html
            PKB:
            epp.eurostat.ec.europa.eu/portal/page?_pageid=1996,39140985&_dad=portal&_schema=PORTAL&screen=detailref&language=en&product=EUROIND_NA&root=EUROIND_NA/euro_na/na_gdp/na010
            epp.eurostat.ec.europa.eu/portal/page?_pageid=1996,39140985&_dad=portal&_schema=PORTAL&screen=detailref&language=en&product=Yearlies_new_economy&root=Yearlies_new_economy/B/B1/B11/daa10000
            Nie wiem, jakie są jeszcze możliwości zadłużenia się społeczeństwa, ale trudno
            uważać, że może ono "pójść na całość", kiedy Polak wydaje aż 27,8% na żywność
            www.stat.gov.pl/gus/45_1160_PLK_HTML.htm
            w porównaniu z Czechem, który wydaje 20,6%
            www.czso.cz/eng/edicniplan.nsf/t/910023B500/$File/0001060903.xls
            Czy Amerykaninem, który wydaje 7,4%
            www.census.gov/Press-Release/www/releases/archives/miscellaneous/007993.html
            lub 13,1% włączając wydatki na restauracje:
            www.census.gov/Press-Release/www/releases/archives/business_ownership/003159.html
            Podobnie źle wypada obciążenie wydatkami na energię i utrzymanie mieszkania.

            Zadłużony po uszy Amerykanin może przestać chodzić do restauracji i zrezygnować
            z telewizora plazma, podczas gdy Polak zmuszony byłby do rezygnacji z żywności
            czy ogrzewania.

            Nie ulega wątpliwości, że Polska będzie przypominać kraje zachodnie w miarę
            wzrostu cywilizacyjnego, ale niektórym chyba się wydaje, że to sprawa kilku lat,
            a nie kilkunastu czy wręcz kilkudziesięciu.

            Jeszcze jedna kwestia. To, że tak niskie jest zadłużenie w Polsce bierze się w
            dużej mierze z tego, że "komuna" wyczyściła przez hiperinflację długi oraz
            darowała za ćwierć darmo mieszkania ogromnej części społeczeństwa. Jeśli spojrzeć
            na strukturę zadłużenia krajów o normalniejszej historii (aczkolwiek i tak
            "skażonymi" bańką), to można zobaczyć, że największe zadłużenie jest w grupie
            35-45 lat
            libsurvey.essex.ac.uk/reports/2006LIB_RR.htm
            Ciekaw byłbym tych danych dla Polski, ale jestem przekonany, ze w Polsce
            nieproporcjonalnie duże zadłużenie spoczywa na osobach młodych, do 35 lat. Dla
            tej grupy wiekowej zapewne wskaźniki zadłużenia w łoskotem przekraczają
            zachodnie. A jest to ta grupa, o której można mówić o "niezaspokojonych
            potrzebach mieszkaniowych", a nie wśród 45-latków czy starszych."

            Oraz w czasie dyskusji o niby braku ryzyka dla systemu bankowego z powodu tego
            niskiego wskaźnika zadłużenia:

            forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=902&w=68232435&a=68232435
            "To często podawana opinia, ale zupełnie błędna. Do ryzyka nie liczy się łączna
            wielkość kredytów, ale koncentracja. Na Zachodzie prawie każdy jest zadłużony
            w mniejszym lub większym stopniu. Te stare kredyty, w dużej mierze już
            spłacone nie stanowią wielkiego problemu, choć pomnożone przez ich liczbę dają
            spore bezwzględne wartości. Te kredyty nawet w czasie problemów gospodarczych
            będą spłacane. W Polsce ponad połowa (co do wartości) kredytów pojawiła się w
            ciągu niecałych dwóch lat. Ta spora cześć zadłużenia spoczywa na zaledwie
            kilkuset tysiącach nieruchomości. W razie wzrostu stóp czy pogorszeniu
            sytuacji gospodarczej to skoncentrowane ryzyko da znać o sobie. Te
            nieruchomości, które są zadłużone, są zadłużone w dużo większym stopniu niż te
            na Zachodzie. A o spłacaniu kredytów nie decydują ci, którzy nie są zadłużeni,
            tylko ci, co są."


            I jeszcze przywołując przykłady historyczne, kryzysu w Finlandii na początku lat
            dziewięćdziesiątych:

            "Towarzyszyło temu [krachowi na rynku nieruchomości] jednak (zresztą wywołane
            przez załamanie kredytowe) załamanie gospodarcze. Swoją drogą dla tych, co
            lubują się powtarzać, ze polskiemu systemowi bankowemu nic nie grozi, bo
            stosunek zadłużenia hipotecznego do PKB jest niski, w Finlandii w szczycie bańki
            ten stosunek też był niski, jak na [współczesne] warunki zachodnie: 25%. Przy
            obecnym tempie zadłużania, taki poziom Polska osiągnęłaby w 2010 roku. To nie
            chodzi o bezwzględną wartość, ale o koncentrację ryzyka. 9 osób pływających w
            chłodnym jeziorze i jedna we wrzącej solance średnio kąpią się w przyjemnym
            ciepłym morzu, ale to jakoś nie uratuje tego nieszczęśnika przed ugotowaniem. W
            Polsce ryzyko kredytowe jest bardzo skoncentrowane, bo nie ma małych zadłużeń. W
            USA bardzo wiele osób ma małe kredyty wzięte wiele lat temu i częściowo
            spłacone, ale których obsługa nie stanowi problemu. To liczy się do stosunku do
            PKB, ale w nich nie ma ryzyka. W Polsce większość kredytów udzielono w ciągu
            ostatnich 2 lat."

            > Ale tak jak już pisałem spotkajmy
        • Gość: MrT Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 10:56
          "depozyty/kredyty" jest już teraz < 1

          Zenada. Kolego, doucz sie troszke. Wiesz, ze polski system jest w dalszym ciagu
          nadplynny? Wiesz, ze inne banki centralne robia przewaznie operacje otwartego
          rynku zasilajace pieniadzem rynek - w Polsce nie ma jeszcze nawet takiej
          mozliwosci prawnej?

          Aha, poziom rezerw obowiazkowych to 30 pct chyba. Alarmuj, jak Twoj super
          wskaznik z gory bedzie wynosil 0,35 a nie <1.... i ksiazka do reki!

          płynność szybko
          > spada - dlatego planują zwiększenie marż.

          Kolejna bzdura - wnikanie w temat, ktorego sie nie rozumie.

          Nie wiem też w jaki sposób
          > mieliby podwoić liczbę kredytów które będą o wiele droższe niż
          > obecnie

          Wniosek jeszcze glupszy.

          Thesopranos - jestes nieukiem, madrzysz sie i g..no wnosisz w dyskusje. Nie
          podwazam mozliwosci spadku cen - choc w nia nie wierze, ale blagam - argumentow
          szukaj w tekstach, ktore rozumiesz...czyli np ''moja pierwsza encyklopedia''.
          Tylko nie zabieraj dzieciom zbyt czesto!

          Milego
          • steady_at_najx Re: Stopy rosną, ceny spadają 30.11.07, 11:11
            > Zenada. Kolego, doucz sie troszke

            Nie - Twoj post to zenada.

            Twoja odpowiedzia na argumenty zamiast kontrargumentow sa odpowiedzi "bzdura bzdura, glupie, jestes idiota i nieukiem"

            To wlasnie Twoj post wnosi "g..no" i smrod do dyskusji.

            zegnam chlodno..
            • Gość: MrT Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 11:21
              Steady - naucz sie czytac!
              -polski system jest nadal nadplynny
              -stopa rezerwy obowiazkowej wynosi 30 pct

              i wnioski
              -wyzsza marza z powodu zanikajacej plynnosci - bzdura
              -podwojenie liczby kredytow niemozliwe - bzdura

              Steady at srajx, czytaj ze zrozumieniem! ;)

              Milego Ciemniacy
              • steady_at_najx Re: Stopy rosną, ceny spadają 30.11.07, 11:28
                > -polski system jest nadal nadplynny

                a ja Ci napisze ze ET istnieje ? i co ? to jest argument ?

                to tylko slowa ? ja pytam o argumenty a nie o slowa ?

                > Steady at srajx, czytaj ze zrozumieniem! ;)
                >
                > Milego Ciemniacy

                nie wysilaj sie - nie jestes w stanie mnie urazic :)
                • Gość: MrT Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 11:53
                  To pisz, ze e.t. istnieje, a ja napisze, ze nbp roluje ok 20 mld zl nadplynnosci...
          • thesopranos Re: Stopy rosną, ceny spadają 30.11.07, 11:26
            > Zenada. Kolego, doucz sie troszke. Wiesz, ze polski system
            > jest w dalszym ciagu nadplynny?

            rozwij pls tę ważką kwestię - chętnie się podedukuje. Wiem, że
            nadpłynność była bardzo duża jeszcze 2 lata temu ale nie wiem jak
            wygląda dokładnie teraz, więc pls napisz...

            > Aha, poziom rezerw obowiazkowych to 30 pct chyba.

            chyba nie bardzo. z tego co wiem to rezerwa obowiązkowa od depozytów
            wynosi 5%

            > Alarmuj, jak Twoj super wskaznik z gory bedzie wynosil
            > 0,35 a nie <1.... i ksiazka do reki!

            Powiedziałem, że depozyty/kredyty są obecnie < 1 - nie jest to
            prawdą????

            Ciekaw jestem skąd wziąłeś te "0,35" skoro przyjmuje się, że:

            Płynność liczy się dla określonego przedziału czasowego. Do oceny
            płynności banku wykorzystuje się między innymi:

            · Wskaźnik płynności szybkiej

            Aktywa płynne szybkie (a vista i do 1 miesiąca)
            -----------------------------------------------------------
            Pasywa wymagalne do jednego miesiąca


            · Wskaźnik płynności bieżącej

            Aktywa płynne do trzech miesięcy
            ------------------------------------------------------
            Pasywa wymagalne do trzech miesięcy


            Płynność obliczana przy pomocy tego wskaźnika uznawana jest za:
            - dobrą, jeżeli wskaźnik ma wartość nie mniejszą niż 0,9
            - średnią, jeżeli wskaźnik kształtuje się między 0,7 – 0,9
            - złą, jeżeli wskaźnik ma wartość poniżej 0,7

            > Kolejna bzdura - wnikanie w temat, ktorego sie nie rozumie.

            kolejny merytoryczny komentarz...

            > Wniosek jeszcze glupszy.

            i kolejny...

            > Thesopranos - jestes nieukiem, madrzysz sie i g..no wnosisz
            > w dyskusje. Nie

            jak sobie przeczytam ten twoj post to wychodzi zupełnie odwrotnie.
            Jeżeli gdzieś popełniłem błąd albo palnąłem głupotę to zawsze
            chętnie przyjmę konstruktywną krytykę - nie mam monopolu na rację,
            ale tobie jakoś nie udało się wyjaśnić gdzie się walnąłem.

            Nie chce mi się cie nawet obrażać, bo nie zasługujesz - postaraj się
            trochę bardziej bo wyszedł ci bełkot zamiast wykazania mojej głupoty.

            bez pozdrowień!
            • Gość: MrT Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 11:50
              Ja niestety nie mam tyle czasu, co Ty, jednak pragne Ciebie uswiadomic, ze rynek
              pieniezny to nie bilans pojedynczego banku!

              Nie chce mi sie czytac ustawy, jednak :

              > chyba nie bardzo. z tego co wiem to rezerwa obowiązkowa od depozytów
              > wynosi 5%

              Poziom rezerw obowiazkowych to 30 pct od avisty, 20 pct od terminowych - takze
              mamy zachowawczy systemik..


              Polski system jest nadplynny, poniewaz co tydzien nbp emituje 1w billsy na ok
              17-21 mld pln sciagajac plynnosc z rynku - czyli operacje otwartego rynku


              No i te Twoje finanse ....
              > Płynność obliczana przy pomocy tego wskaźnika uznawana jest za:
              > - dobrą, jeżeli wskaźnik ma wartość nie mniejszą niż 0,9
              > - średnią, jeżeli wskaźnik kształtuje się między 0,7 – 0,9
              > - złą, jeżeli wskaźnik ma wartość poniżej 0,7

              Swietnie! Mowisz tu o strukturze kredytowej, nie o plynnosci, ktora wczesniej
              zachaczales!
              System pieniezny - jesli chodzi o plynnosc - w zadna strone nie jest zagrozony -
              tylko paniczne wycofywanie depozytow moze zachwiac jego rownowaga....ale i tu
              jedyny efekt uboczny to inflacja.
              Nie operuj wskaznikami, ktore w tym przypadku nie maja nic wspolnego z
              plynnoscia bankow... tutaj licza sie rate'ingi bankow, limity i nawet
              zarzadzanie bankiem przez kretyna nie powali go z nog...

              A jesli chodzi o glupote, ktora walnales to jest nia Twoja prawda o plynnosci na
              rynku pienieznym.
              • thesopranos Re: Stopy rosną, ceny spadają 30.11.07, 12:35
                >rynek pieniezny to nie bilans pojedynczego banku!

                poważnie???!!! jak sobie przewinieś kilka postów wyżej to właśnie
                dyskusja dotyczy akcji kredytowych na rynku hipotecznym i
                prawdopodobieństwa, że portfel hipoteczny banków zwiększy się 2
                krotnie w przyszłym roku.

                w tym własnie kontekscie toczy się tutaj dyskusja. Jeżeli chciałeś
                zagaić pisząc o całym systemie finansowym, żeby pochwalić się
                szeroką wiedzą w tej materii to trafiłeś pod zły adres.

                > Swietnie! Mowisz tu o strukturze kredytowej, nie o plynnosci,
                > ktora wczesniej zachaczales!

                właśnie o tym mowa!!! o możliwości kontynuowania akcji kredytowej na
                tym rynku. Tak czy inaczej płynność spada czy ci się to podoba czy
                nie i MOIM ZDANIEM nie ma fizycznej możliwości dalszej agresywnej
                expansji na rynku kredytów hipotecznych, a o podwojeniu wartości
                portfela hipotecznego nawet nie wspomne. Chyba, że pojawi się jakiś
                nowy, silny gracz na rynku albo bank hipoteczny - co jest mało
                prawdopodobne w obecnych czasach.

                O wskaźniku wypłacalności banków nawet nie wspomne a on również
                skutecznie ogranicza akcje kredytowe.

                O Basel II również nie wspomne, jak również o tym jak spadające ceny
                mieszkań i potencjalne straty kredytowe wpłynną na wymóg kapitałowy
                i jego koszt.

                > tylko paniczne wycofywanie depozytow moze zachwiac
                > jego rownowaga....ale

                niekoniecznie paniczne.

                cyt. z miesięcznika Bank

                Analiza statystyczna może być obarczona błędem, zwłaszcza na szybko
                rozwijającym się rynku finansowym, na którym odchodzi się od
                tradycyjnych metod oszczędzania (a do takich zaliczana jest Polska).
                Pojawienie się funduszy emerytalnych, funduszy inwestycyjnych,
                długoterminowych polis ubezpieczeniowych i posagowych powoduje
                przesuwanie części oszczędności dawniej deponowanych w bankach do
                innych instytucji finansowych. Z tego względu kredyty hipoteczne
                refinansowane za pomocą bankowych lokat terminowych mogą stanowić
                zaledwie od kilku do kilkunastu procent globalnej kwoty depozytów
                terminowych.

                Ponadto długoterminowe środki, których okres lokaty byłby
                skorelowany z czasem, na jaki udzielane są kredyty hipoteczne,
                powinny bazować na instrumentach finansowych spełniających
                jednocześnie dwa warunki: wysokiej płynności oraz wysokiego
                bezpieczeństwa lokowanych środków w długim okresie czasu.

                Lokata bankowa nie spełnia tych kryteriów. Jej bezpieczeństwo wiąże
                się z reputacją banku i poziomem bezpieczeństwa całego sektora
                bankowego, zaś jej płynność, z samej natury, jest ograniczona

                > Nie operuj wskaznikami, ktore w tym przypadku nie maja
                > nic wspolnego z plynnoscia bankow...

                jak to nie mają???

                > plynnoscia bankow... tutaj licza sie rate'ingi bankow,
                > limity i nawet zarzadzanie bankiem przez kretyna nie
                > powali go z nog...

                ?????????? wow, ale z ciebie optymista. Widać, że nie masz bladego
                pojęcia o polskim systemem finansowym i jakich to expertów mamy -
                skoki, banki spółdzielcze, pko bp, milenium i pare innych z
                politycznym namaszczeniem....

                ciekawe jak wyjaśnisz w takim razie, że Northern Rock potrzebował 20
                mld funtów od och banku centralnego, Citigroup ma problem z
                kapitałami i dostał od arabów 7,5 mld USD a banki w europie i usa
                nie bardzo chcą sobie pożyczać pieniądze??? i banki centralne muszą
                dawać "pożyczki", żeby się coś nie zawaliło???

                Uważasz, że tam pracowali debile a u nas pracują geniusze? Nie
                twierdze, że Polskę spotka to samo co USA czy niektóre banki w
                europie, ale twierdzę, że szeroko rozumiana PŁYNNOŚĆ SPADA bo
                cholernie szybko rośnie portfel kredytów hipotecznych.

                > A jesli chodzi o glupote, ktora walnales to jest nia
                > Twoja prawda o plynnosci na rynku pienieznym.

                a konkretnie? twierdzisz, że palnąłęm głupotę, twierdząc, że
                płynność spada??
                • Gość: MrT Re: Stopy rosną, ceny spadają IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 13:21
                  > a konkretnie? twierdzisz, że palnąłęm głupotę, twierdząc, że
                  > płynność spada??

                  Nie, tylko tym, ze uzalezniasz marze i agresje bankow od plynnosci na rynku
                  pienieznym.

                  > ciekawe jak wyjaśnisz w takim razie, że Northern Rock potrzebował 20
                  > mld funtów od och banku centralnego, Citigroup ma problem z
                  > kapitałami i dostał od arabów 7,5 mld USD a banki w europie i usa
                  > nie bardzo chcą sobie pożyczać pieniądze??? i banki centralne muszą
                  > dawać "pożyczki", żeby się coś nie zawaliło???

                  Northern Rock padl ofiara paniki wycofywania sie depozytow. Gwarancja BC
                  depozytow kosztowalo anglikow dodrukowanie pieniadza...

                  Pewnie, ze nie chca, poobcinali limity i siedza cicho. I slusznie.
                  W USA, jesli tylko jakis kretyn obetnie kolejne 50 bp ...zacznie sie smrodek za
                  1-2 lata.... ecb nie podwyzszyla stop ze wzgl na problemy usa... a NBP
                  podnosi!!! I bardzo dobrze...za 1-2 lata, kiedy jest szansa na ponowne
                  testowanie silnych nerwow inwestorow na swiecie, polska bedzie sie miala w ich
                  swietle swietnie! Coz, Polski NBP jest juz chyba wyjatkiem jesli chodzi o dobrze
                  prowadzona polityke pieniezna na swiecie.

                  • thesopranos Re: Stopy rosną, ceny spadają 30.11.07, 14:51
                    > Nie, tylko tym, ze uzalezniasz marze i agresje bankow od
                    > plynnosci na rynku pienieznym.

                    nie wiem jak to skomentować - rozumiem, że jest to twoje zdanie, bo
                    moje jest takie, że nadpłynność i tani pieniądz powoduje większy
                    apetyt na ryzyko a nie odwrotnie.

                    > Northern Rock padl ofiara paniki wycofywania sie depozytow.
                    > Gwarancja BC depozytow kosztowalo anglikow
                    > dodrukowanie pieniadza...

                    northern rock nie padł ofiarą paniki wycofywania się depozytów tylko
                    to była konsekwencja finansowania się "pożyczkami"
                    krótkoterminowymi, które nagle "wygasły" i w efekcie utrata
                    płynności. Ludzie wycofywali pieniądze właśnie dlatego, że w TV im
                    powiedzieli, że Northern Rock ma problemy. Wycofywanie depozytów
                    było tylko gwoździem do trumny.

                    Co do "naszej" płynności to może, żeby zakończyć naszą polemikę,
                    która nie zakończy się konsensusem - może odniesiemy się do
                    obiektywnego źródła jakim jest NBP. Poniżej fragment z ich raportu
                    (pkt. 4.3 na stronie 33) to jest raport za I półrocze 2007.

                    www.nbp.pl/SystemFinansowy/psf2007_1.pdf
                    4.3. Ryzyko płynności
                    W I półroczu 2007 r. pogorszyły się wskaźniki płynności banków,
                    mierzące zdolność do regulowania zobowiązań krótkoterminowych (do
                    jednego miesiąca) oraz warunki finansowania działalności w średnim
                    okresie. Wysoka dynamika akcji kredytowej sprawia, że obserwowane
                    tendencje będą się prawdopodobnie utrzymywać w kolejnych kwartałach.
                    Pozyskanie stabilnych źródeł finansowania będzie coraz większym
                    wyzwaniem dla banków, zważywszy że relacja kredytów do depozytów
                    sektora niefinansowego wzrosła w I półroczu 2007 r. o 12,5 pkt proc.
                    i w czerwcu 2007 r. przekroczyła 100%. Mimo że globalny rynek
                    pieniężny przeżył poważny kryzys płynności w sierpniu 2007 r., nie
                    wystąpiły zdarzenia świadczące o zaburzeniach płynności w bankach w
                    Polsce.

                    Spadkowy trend wskaźników płynności wynikał z dużej dynamiki
                    długoterminowych kredytów, szczególnie mieszkaniowych. Wzrost
                    kredytów przekładał się również na wzrost relacji kredytów do
                    depozytów od sektora niefinansowego. Uwagę zwraca spadek różnicy
                    pomiędzy wartością udzielonych i otrzymywanych krótkoterminowych
                    lokat międzybankowych, szczególnie walutowych. Niektóre banki
                    składały wyraźnie mniej lokat w bankach zagranicznych niż w połowie
                    2006 r. Część banków zwiększyła zadłużenie na rynku lokat
                    międzybankowych, poszukując środków na finansowanie akcji
                    kredytowej. Skutkiem tego było poszerzenie się jednomiesięcznej
                    skorygowanej luki płynności (luka płynności do trzech miesięcy nie
                    zmieniła się, a luka do sześciu miesięcy obniżyła się tylko
                    nieznacznie)
              • poszi Rezerwy obowiązkowe 30.11.07, 13:25
                >
                > > chyba nie bardzo. z tego co wiem to rezerwa obowiązkowa od depozytów
                > > wynosi 5%
                >
                > Poziom rezerw obowiazkowych to 30 pct od avisty, 20 pct od terminowych - takze
                > mamy zachowawczy systemik..
                >

                MrT,

                Thesopranos nie jest zupełnie na bieżąco, ale przynajmniej ma dobry rząd
                wielkości :)
                Za to Ciebie chyba właśnie odhibernowano, bo rezerw na takim poziomie nie było w
                Polsce od wielu, wielu lat. W 1999 roku rezerwy obniżono z 20%/11% do 5%/5% (a
                vista/terminowe), w 2002 do 4,5%/4,5%, a od listopada 2003 do dziś wynosi
                3,5%/3,5%.

                Wszystko czarno na białym jest tutaj:
                www.nbp.pl/Home.aspx?f=statystyka/Instrumenty/instrumenty.html
                A tu jest w skrócie opisana polityka pieniężna, łącznie z aktualnym poziomem
                rezerw.
                www.nbp.pl/ONBP/Informacje/polityka_pieniezna.html
                • Gość: MrT Re: Rezerwy obowiązkowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 13:30
                  Dzieki Poshi, to tylko kolejny agrument za tym, ze mozemy sobie jeszcze
                  baaaaaaardzo rozchustac generowanie pieniadza....tzn udzielanie kredytow (to
                  podpowiedz dla thesopranos).

                  Jesli chodzi o ta hibernacje....ja to tam taki laik jestem.... nikt specjalny.... ;)
                  • ekaunt Re: Rezerwy obowiązkowe 30.11.07, 16:37
                    Mówiąc Twoją nomenklaturą jesteś debilem.
                    Wychodzi, że nie masz zielonego pojęcia, ale obsobaczasz innych i "wymundrzasz"
                    się na lewo i prawo.
                    A co do podwyższania stóp to zobaczymy - w pewnym momencie wysokie stopy
                    procentowe hamują wzrost gospodarczy, także ich podnoszenie w pewnym momencie
                    spowoduje zadyszkę.
                    • Gość: MrT Re: Rezerwy obowiązkowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 16:39
                      to powiedz cwoku, gdzie sie myle...
                      przepros i wyjdz
                      • ekaunt Re: Rezerwy obowiązkowe 30.11.07, 17:03
                        > Poziom rezerw obowiazkowych to 30 pct od avisty, 20 pct od terminowych - takze
                        mamy zachowawczy systemik..

                        chociażby.
                        Co do mojej analizy to nie analiza tylko zdanie, przypuszczenie, idea - a nie
                        napinanie się z pseudobankowym bełkotem, z którego nic nie wynika.
                        Walka z inflacją w tym momencie i duszenie jej ma średni sens - euro przyjmiemy
                        w okolicach 2013-16 roku i spełnianie teraz wymogu inflacyjnego oznacza
                        pompowanie stóp procentowych czyli spowolnienie wzrostu gospodarczego. To z
                        kolei zmniejszy dynamikę płac, a może i powiększyć bezrobocie. Jezu - nie chce
                        mi się pitolić o rzeczach oczywistych, ani budować dla Ciebie modelu
                        ekonometrycznego.
                        Obrażać Cię nie będę - bo i po co.
                        Bises.
                    • Gość: MrT Re: Rezerwy obowiązkowe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 30.11.07, 16:41
                      > A co do podwyższania stóp to zobaczymy - w pewnym momencie wysokie stopy
                      > procentowe hamują wzrost gospodarczy, także ich podnoszenie w pewnym momencie
                      > spowoduje zadyszkę.

                      aha
                      ps: fajna analiza... i trafna. Gratuluje takiej wiedzy. Szerooooka
                  • thesopranos Re: Rezerwy obowiązkowe 30.11.07, 17:02
                    > baaaaaaardzo rozchustac generowanie pieniadza....tzn udzielanie
                    > kredytow (to podpowiedz dla thesopranos)

                    dzięki za podpowiedź, ale jest chyba zupełnie odwrotnie?

                    Z punktu widzenia generowania pieniądza to chyba lepiej jak stopa
                    rezerwy wynosi twoje 20 czy 30 pct a nie obecne 3,5 % bo jest z
                    czego schodzić - chyba, że miałeś coś innego na myśli czego nie
                    rozumiem. Przecież podaż płynnych rezerw zależy od stopy rezerwy
                    obowiązkowej a to właśnie większa/mniejsza podaż na nie właśnie
                    powoduje wzrost/spadek płynności. Nie tak?

                    Sama akcja kredytowa znacząco nie pogarsza płynności samego systemu
                    bankowego o ile nie jest występuje jednocześnie ze wzrostem
                    depozytów i większą ilością gotówki w obiegu. Płynność spada o stopę
                    rezerwy obowiązkowej i "nadmiar gotówki" w obiegu.
                    • Gość: qwe Re: Rezerwy obowiązkowe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 30.11.07, 17:47
                      MrT reprezentuje typowo bankowy sposób widzenia świata . Ma możliwość
                      pożycznia pieniądza to go pożycza , nie wchodząc w szczegóły komu i
                      na co . A przed naszymi oczyma odbywa się pierwsza odsłona dramatu
                      pt. "Jak zadłużano Polaków " . Krótki plan pierwszego aktu :
                      1. gwałtowne poluzowanie kredytów (stopy,sposób liczenia zdolności )
                      2. skokowy wzrost cen ( na skutek dostępności kredytów )
                      3. dalsze utrzymywanie zawyżonych cen nieruchomości poprzez jeszcze
                      łagodniejszą politykę kredytową ( na 50 lat )
                      4.???????

                      A ja nie dam za mieszkanie w Warszawie więcej niż 5 tys/m2 i basta :)
                      • steady_at_najx Re: Rezerwy obowiązkowe 30.11.07, 18:28
                        A ja nie dam za mieszkanie w Warszawie więcej niż 5 tys/m2 i basta :)

                        widzisz, jest wielu ktorzy nie rozumieja i krzycza ze za taka cene deweloperowni po prostu nie bedzie sie oplacalo sprzedac i nie sprzeda :)

                        Pytanie wiec co z tym zrobi ..... :)
                        • Gość: Bemowiak Re: Rezerwy obowiązkowe IP: *.jelonki.robbo.pl 07.12.07, 13:07
                          Pewnie zamrozi kapitał, ale nie spuści z 6000 na 5000 :)
    • Gość: Audytor Spadki ok. 20% w przyszłym roku (Rzeczpospolita) IP: *.jelonki.robbo.pl 03.12.07, 17:51
      PONIŻEJ PRZEDRUK Z OSTATNIEJ RZECZPOSPOLITEJ.

      Rz: Czy grozi nam kryzys na rynku kredytów hipotecznych?

      Andrzej Saniewski: Kryzys bankowy nie, ale kredytowy jest
      prawdopodobny. Pierwsze jego symptomy można już zauważyć, obserwując
      działania zapobiegawcze niektórych banków. Przykładowo PKO BP
      planuje zacieśnić politykę kredytową i podnieść marże. Podobne
      zapowiedzi składa także prezes Banku Millennium. Niedługo pewnie
      dołączą do nich kolejne banki.

      Co to oznacza dla klientów banków?

      O kredyty hipoteczne będzie trudniej. Dobre czasy, kiedy kredyty te
      sprzedawały się jak świeże bułeczki, a klienci brali je na granicy
      swoich możliwości finansowych, już się skończyły. Nie chodzi tu
      wyłącznie o zapowiadaną podwyżkę marży bankowych. Wzrost stóp
      procentowych jest przesądzony i niewątpliwie odbije się na rynku
      hipotecznym. Rosnące stopy procentowe doprowadzą do podwyższenia
      wysokości spłacanych rat kredytowych. Z uwagi zaś na fakt, że w
      ciągu ostatnich dwóch lat banki praktycznie wykorzystały już proste
      sposoby zwiększania zdolności kredytowej – czy to w postaci
      wydłużania okresu kredytowego, czy też obniżania wymagań
      kredytowych, nie mają już one możliwości dalszej liberalizacji zasad
      udzielania kredytów. Wskutek tego wzrost stóp procentowych wywoła
      nieuchronnie wzrost rat kredytowych, a to z kolei niewątpliwie
      zawęzi grono klientów banków.

      Z jak dotkliwymi zwyżkami należy się liczyć?

      Przyjmijmy pewne założenia, bazując na panujących jeszcze do
      niedawna warunkach rynkowych. W zeszłym roku średni koszt zakupu
      mieszkania kształtował się na poziomie 300 tysięcy złotych, a kredyt
      hipoteczny był oprocentowany na 5 proc. W przypadku kredytu
      zaciągniętego na 30 lat rata wynosiła ok. 1600 zł. Na taki kredyt
      było stać stosunkowo wiele osób.Jeżeli natomiast ta średnia wartość
      kredytu wzrośnie do 400 tysięcy złotych – jak wiemy, stało się tak
      wskutek bardzo dynamicznego wzrostu cen nieruchomości – a do tego
      oprocentowanie skoczy do 7,5 proc. rocznie, wówczas rata kredytu
      wyniesie prawie 2800 złotych. Ile osób stać na obsługę takiego
      zadłużenia? Nawet jeśli rozważymy przypadek rodziny z wyższym
      dochodem – 4,5 tysiąca złotych netto – której bank powie: „1,5
      tysiąca złotych wam wystarczy na życie”, to ilu ludzi się na to
      zdecyduje?

      Kiedy kredyt hipoteczny jest bezpieczny?

      Gdy przykładowy Kowalski, biorąc kredyt, zada sobie pytanie: „Czy
      dam radę spłacać kredyt, jeżeli jego rata wzrośnie o 25 proc.?”, i
      odpowie na nie twierdząco. Wbrew pozorom taka zwyżka wysokości raty
      jest jak najbardziej realna. Wracając do poprzedniego przykładu
      kredytu na kwotę 300 tysięcy złotych udzielonego w zeszłym roku na 5
      proc., jestem przekonany, że już niedługo jego oprocentowanie może
      przekroczyć 7 proc. I to bez zmiany marży banku, ale w wyniku
      wzrostu stóp procentowych na rynku międzybankowym. Oznacza to, że w
      przyszłym roku rata tego kredytu może wynosić ponad 2 tysiące
      złotych.

      Jakie zmiany przewiduje pan na rynku nieruchomości, kiedy się okaże,
      że jest mniej klientów na mieszkania, bo nie stać ich na wysokie
      kredyty?

      Czarnym scenariuszem dla deweloperów jest obniżenie stawek
      wywoławczych mieszkań o 20 proc., i to już w przyszłym roku.
      Bardziej optymistycznym założeniem wydaje się dziesięcioprocentowy
      spadek cen. Oznaczać to będzie koniec „tłustych lat” – wysokich marż
      wynoszących jeszcze dzisiaj 25 – 35 proc. – dla firm deweloperskich.
      Obniżka cen o 10 proc. zbytnio deweloperów nie zaboli. Trochę
      zmniejszy ich zyski, ale i tak wyjdą na swoje. Już dziś liczą się z
      taką sytuacją. Z tego też powodu wielu z nich oferuje dodatkowo
      taras bądź miejsce postojowe za darmo, urządzenie kuchni lub
      odliczenie VAT itd. Są to najprostsze sposoby utrzymania
      zainteresowania ze strony klientów. Jeżeli nie podziałają, nie
      przyciągną klientów, firmy te będą zmuszone ceny jeszcze bardziej
      obniżyć. Czy więcej niż o 10 procent? To zależy od tego, jak zachowa
      się rynek. Jeżeli okaże się, że jednak wzrost stóp procentowych
      wystraszy klientów do tego stopnia, iż w obawie przed zwyżką rat
      będą oni wstrzymywać się z zaciąganiem kredytów, zastój na rynku
      może potrwać trochę dłużej, niż oczekują tego deweloperzy.
      Szczególnie, jeśli taka sytuacja wytworzy swoistą psychologiczną
      reakcję – przeciwień- stwo euforii mającej miejsce w ostatnich
      latach, która forsowała tezę, że na nieruchomościach można dużo
      zarobić. Dziś już wiemy, że można także stracić.

      Jak bardzo wzrosną stopy procentowe w najbliższym czasie?

      Zgadzam się z opinią Janusza Jankowiaka, głównego ekonomisty
      Polskiej Rady Biznesu, według którego stopa referencyjna NBP
      wzrośnie co najmniej do poziomu 6 proc. do końca 2008 roku.
      Generalnie, im później nastąpi reakcja RPP na wzrost inflacji, tym
      gwałtowniejsza będzie musiała być podwyżka stóp. W pierwszym
      półroczu 2008 roku przewiduję co najmniej dwie kolejne podwyżki.Nie
      należy zapominać, że oprócz stopy referencyjnej istotne znaczenie
      mają także stopy rynkowe. Dziś stopa referencyjna NBP wynosi 5
      proc., a na jakim poziomie jest WIBOR 3M, na podstawie którego
      wyliczane jest oprocentowanie kredytów? Znacznie wyższym niż stopa
      referencyjna, bo już 5,48 proc. A do tego dochodzi jeszcze marża
      banku. W przyszłym roku banki będą musiały ją podnieść, ponieważ ich
      koszty finansowania ustawicznie rosną. Ponadto od 1 stycznia 2008 r.
      zaczynają obowiązywać w Polsce regulacje związane z nową umową
      kapitałową, tzw. Bazyleą 2. Mówiąc w skrócie: banki będą musiały
      dysponować wyższym kapitałem, który powinien być utrzymany dla
      zapewnienia bezpieczeństwa depozytów.

      W ostatnim swoim raporcie Związek Banków Polskich podał informację,
      że kredyty hipoteczne należą na najbezpieczniejszych, tych
      niespłacanych jest mało, a do tego łatwo egzekwować należności
      zabezpieczone hipoteczne.

      Tak było do tej pory. Jeśli jednak dotknie nas korekta cen na rynku
      mieszkaniowym, sytuacja może się zmienić. A im większe ryzyko dla
      banku, tym wyższa marża dla klienta.Dzisiaj, jeżeli nawet
      kredytobiorcę dotykają problemy finansowe, to banki z reguły
      odzyskują pieniądze w stosunkowo łatwy i szybki sposób, a więc
      tanio. Głównie odbywa się to poprzez tzw. dobrowolną sprzedaż, czyli
      bank „dogaduje się” z klientem i namawia go do tego, aby sam
      sprzedał mieszkanie, spłacił zobowiązanie wobec banku oraz zatrzymał
      dla siebie ewentualną nadwyżkę. Taka dobrowolna sprzedaż w sektorze
      bankowym stanowi ponad 90 proc. tzw. trudnych przypadków. Jest to
      proste rozwiązanie głównie dlatego, że bank i klient nie ponoszą
      straty. Po spłacie należności banku pozostanie bowiem jeszcze pewna
      nadwyżka, gdyż ceny nieruchomości do niedawna szły w górę.

      Co się stanie, gdy ceny nie będą rosły, co już widać?

      Dobrowolna sprzedaż może okazać się bardzo trudna do przeforsowania
      dla banków. Dłużnik może być niechętny temu, żeby sprzedać
      mieszkanie ze stratą. Może celowo próbować przeciągać proces
      egzekucji należności, nawet dwa, trzy lata z nadzieją, że ceny
      ponownie pójdą w górę, wówczas sprzeda mieszkanie i spłaci
      zobowiązanie wobec banku bez straty.

      Skoro na rynku pierwotnym przewiduje pan w przyszłym roku ceny
      niższe o 10 – 20 proc., to jakich spadków można się spodziewać w
      odniesieniu do mieszkań z drugiej ręki?

      W mojej opinii spadek na rynku wtórnym będzie większy głównie z tego
      powodu, że ceny tam były bardzo mocno wyśrubowane. Wywołała to m.in.
      sytuacja na rynku pierwotnym. Kto chciał kupić nowe mieszkanie,
      musiał podpisywać umowę z deweloperem i czekać nawet dwa lata. Z
      tego też powodu ci, którzy faktycznie lokali potrzebowali, kupowali
      je na rynku wtórnym. Dostrzegając większe zainteresowanie,
      sprzedający na rynku wtórnym ustawicznie podnosili stawki, bez
      względu na to, czy była to tzw. wielka płyta czy n
      • Gość: Edek Re: Spadki ok. 20% w przyszłym roku (Rzeczpospoli IP: *.kredytbank.pl 05.12.07, 09:48
        Trudno zaprzeczyć...
      • Gość: oklahoma Re: Spadki ok. 20% w przyszłym roku (Rzeczpospoli IP: *.aster.pl 07.12.07, 23:37
        Ratunku!!!
        Na przełomie lat 90 i tego wieku, osoba samotna, przy zarobkach 4500
        zł netto mogła ubiegać się o kredyt w max wys. 200 tys. zł,
        oprocentowanie zaś zaczynało się od 5% w walucie do 8%-9%
        (zwyczajowa marża banków wynosiła 2%), przy wkładzie własnym min.
        20% (nie finansowano całości inwestycji)!!! Tylko ile osób wówczas
        zarabiało te 4500 zł???

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka