cieplymocz
15.06.08, 23:23
fakty sa takie, ze owszem doszlismy do zenitu cen mieszkan jesli chodzi o
potencjal nabywczy Polakow i korekta byla jak najbardziej uzasadniona.
co wiecej, mozna sie tylko cieszyc, ze nie doznalismy szoku w postaci
tapniecia cen NAGLE o 30%, gdyz to mialoby przypuszczam wiele negatywnych
reperkusji w
gospodarce, jak bankructwa firm developerskich, posrednikow nieruchomosci co
przyczyniloby sie do wzrostu bezrobocia. zgadzam sie rowniez z teza, ze ceny
powinny byc jak na zachodzie - mowa o wspolczynniku okolo 1m.kw. za 1
przecietna pensje, co w Wawie daloby okolo 4500PLN, a biorac pod uwage
ostatnio cenny
raport NBP, max 5000PLN.
Ceny powinny zatem powoli osuwac sie max. 1-2%
miesiecznie, czyli okolo 15-20% rocznie do poziomu stosunkowo dostepnego dla
ludzi, przy czym nalezy pamietac, ze statystyczna srednia zarobkow to tez
zaklamanie, bo w kazdym spoleczenstwie zawsze bedzie istniec grupa, ktorej nie
stac na kupno nieruchomosci, a wylacznie na czynszowki, mieszkania komunalne,
etc. mowimy wiec o potencjale powiedzmy 120-130% przecietnej pensji, a trzeba
pamietac tez o sukcesywnym wzroscie zarobkow w duzych dynamicznych miastach,
okolo 10% rocznie. suma sumarum uwazam osobiscie, ze jak srednia warszawska
zjedzie do okolo 6000-6500PLN/m2 z obecnych 8200, a realna (wylaczajac
apartamentowce) do okolo 5500PLN/m, wowczas odrodzi sie duzy popyt na
mieszkania, jak mialo to miejsce jeszcze 2-4 lata temu. duza role odegra
oczywiscie podaz mieszkan, ale mozna bezpiecznie zalozyc, ze bedzie +/- taka
sama, jak obecnie.
a zatem zaciskamy zeby i czekamy dalej - dno spadkow cen moim zdaniem pojawi
sie w I kwartale 2009 roku, a ponowne ozywienie na wiosne