amelia11
02.10.04, 18:18
Witajcie kochane,
u mnie 22 tydzień, chciałam się z Wamipodzielić tym, że chyba jestem już
okropną matką. To moja pierwsza ciąża, o którą dość długo się starałam.
Pierwsze trzy miesiące byłam kłębkiem nerwów, a to przez hormony, które
brałam na podtrzymanie i stres przed utratą ciąży. Krzyczałam i często
wściekałam się na męża, a potem płakałam że szkodzę własnemu dziecku. Teraz 5-
ty miesiąc ale i tak nic się nie zmieniło. Nie biorę już leków, fizycznie
czuję się doskonale, ale mambardzo stresującą pracę. Przychodzę do domu i
ostaję ataku płaczu, jak nie chodzę do pracy to jestem tak drażliwa że o
wszystko się wkurzam, z mężem kłócę się codziennie, ciągle się tylko drę i
płaczę. W nocy nie śpię tylko płaczę z obawy, że coś zrobiłam mojemu
kochanemu dziecku. Zamieniłam się w potwora. Emocjonalnie wysiadam. Fizycznie
czuję się b. dobrze (czasem boli mnie tylko po bokach w brzuch od tego
napięcia), wszyscy naokło mi mówią że pięknie w tej ciąży wyglądam.
Psychicznie jednak jestem chyba na skraju wyczerpania nerwowego. Co robić? W
jaki sposób stres, nerwy i napięcie i ta wieczna płaczliwość mogą zaszkodzić
dziecku? Czy może urodzić się chore, albo ... nie chcę nawet myśleć. Nie
potrafię się wyluzować. Nienawidzę siebie za to jaka jestem. Pomóżcie
pozdrawiam
Amelia