mala00
28.01.05, 19:21
Dziewczyny,moja historia jest dluga,znana na wątku" nieplodność".W wielkim
skrócie-pierwszą ciążę 2,5 roku temu z inseminacji poronilam w 10tyg c.,rok
temu ciąża naturalna umiejscowila się w jajowodzie(laparoskopia,jajowód
zachowano).W czerwcu ciąża biochemiczna,hcg z 16 uroslo do 28 i po tygodniu
dostalam @.W grudniu nie udalo sie in vitro,postanowilam odpocząć od
leków.Tydzień temu ku mojemu zdziwieniu dwie kreski w teście.Radość byla
krótka bo hcg wynioslo tylko 24 prog zaś wysoki 154.Gin powiedzial że może to
być znowu biochemiczna, albo pozamaciczna albo jest to bardzo wczesna
ciąża.Jednak hcg roslo wzorcowo, dziś 35 dc a hcg już 1070,uroslo pięknie ale
o polowę spadl progesteron 80.Dziś niestety lekko podplamilam ,poprosilam gin
o usg ,powiedzial że za wcześnie ale się uparlam więc zrobil.Niestety nic
konkretnego nie zobaczyl,bo to dopiero 18 dni od owu.Zobaczyl co prawda
mikroskopijną kropeczkę w macicy ale nie mogl mi powiedzieć że to ciąża,bo
byla za mala.Nie wyklucza niestety pozamacicznej.Powiedzial też ,że plamienie
moglo być spowodowane spadkiem progesteronu.Bardzo się boję.Proszę napiszcie
jeżeli bylyście w podobnej sytuacji a mimo to ciąża się pięknie rozwinęla we
wlaściwym miejscu.Dodal mi do luteiny duphaston i no-spę i mam leżeć do
wtorku do następnej wizyty,boję się że osiwieję z tej niepewności.