Dodaj do ulubionych

Jak z tym zyc

10.05.03, 11:35
Jestem osobą bardzo silną psychicznie, ale ostatnio
u kresu sił. Cztery i pół roku byłam w związku z 11 lat starszym ode mnie
mezczyzną. bardzo go kochałam, on podobno tez, jak zapewniał. Było nam
wspaniele. Facet do rany przyłoz... Nawet w dziennych domowych obowiazkach
takich jak gotowanie pranie chetnie mi pomagal. Wszystko popsuło sie w lutym
tego roku. Okazało sie ze jestem w ciazy. Ja bardzo chcialam tego dziecka. On
jak sie okazuje nie. W marcu probowal popelnic samobojstwo w domu. Leczyl sie
w zakladzie psychiatrycznym. Po wyjsciu stamtad znow zachowyl sie dobrze
pozytywnie nastawiony do swiata do zycia i jak sie wydawalo do naszego
dziecka. 7 maja znowu to zrobil. Wyjechal samochodem do lasu i najadl sie 60
tabletek melatoniny. Sam po przebudzeniu dotarl do szpitala. W koncu
wydusilam z nigo prawde. POwiedzial mi, ze przestal mnie kochac, ze cos sie
wypalilo, gdy zaszalam w ciaze. Ze nie jest w stanie pokochac tego dziecka i
nie chce juz duzej mnie ranic i oszukiwac, bo to podle i z tym nie da sie
zyc. Od kilku dni nie wiem, co mam ze sobą zrobic. Moj swiat legl w 1000
kawałeczkow. Boje sie zyc bez niego, ale nie chce sie dluzej oszukiwac, bo
nie ma sensu walczyc, choc lekarze twierdza, ze to moze byc chwilowy uraz
psychiczny, ze on moze z tegop wyjsc i zyc normalnie kochac nadal mnie i to
dziecko. Ze zrobil to specjalnie, by mnie nie meczyc etc. Sama juz nie wiem.
Jestem przerazona. Nie wiem, jak rozpoczac nowe zycie. Przeprowadzilam sie do
mamy, ale chodze z kata w kat i placze. Po prostu nie moge zrozumiec... Boje
sie o swoja przyszłosc. O to czy jeszcze kiedys zaznam szczescia i czy kiedys
pokocha mnie wraz z mym dzieckiem? Chcialabym wiedziec, kiedy minie bol po
tym rozstaniu, kiedy i czy w ogole przestane go kochac. I jak mam zyc, by nie
cierpialo na tym moje dziecko. Pomozcie. Wera


Obserwuj wątek
    • ann.k Re: Jak z tym zyc 10.05.03, 18:10
      pomijając wszystko, jeśli chcesz mieć to dziecko, chcesz je urodzić, musisz sie
      dla jego dobra wziąć w garść; nic tak źle nie służy dziecku jak zmartwiona i
      psychicznie wyczerpana mama;

      natomiast co do jego taty, nie zmusisz go aby swoje dziecko pokochal czy
      zaakceptowal jego istnienie; nie pozwól tylko nigdy aby był w Twoim pobliżu,
      jeśli nie bedzie akceptował waszego dziecka; mezczyzna bowiem potrafi oddzielic
      swoje dziecko od kobiety, ktora je urodziła; bedzie czuły dla Ciebie, a dziecko
      potraktuje jak obcą sobie osobę; a to boli jeszcze bardziej niż gdyby było
      odwrotnie;

      dużo siły Ci życzę; nic wiecej doradzić nie potrafie :(
    • anna.28 Re: Jak z tym zyc 10.05.03, 23:44
      Droga Wees,
      Na pewno możesz i musisz zapewnić sobie i dziecku emocjonalne bezpieczeństwo. Z
      Twojego listu nie wynika, że Twój mężczyzna Cię nie kocha, tylko, że wymaga
      leczenia psychiatrycznego. Nie możesz sama zmagać się z tym problemem - bardzo
      dobrze, że napisałaś na forum. Pomyśl jakie osoby z Twojego otoczenia mogą Ci
      teraz pomóc - zwróć się o tę pomoc. Może Ty sama powinnaś poszukać dobrego
      psychologa? Przechodzisz teraz bardzo ciężkie chwile, ale wkrótce poczujesz
      ruchy Twojego dziecka, co doda Ci sił i uświadomi Ci prawdziwy sens życia. Nie
      znam szczegółów relacji Twoich i partnera, ale może teraz powinna zająć się nim
      jego rodzina, a Ty skup się przede wszystkim na sobie i maluszku - rozmawiaj z
      rodziną i przyjaciółmi o Twoim bezpieczeństwie i wygodzie, przebywaj maksimum
      czasu z ludźmi i z przyrodą, dobrze się odżywiaj i koniecznie znajdź coś, co
      pozwoli Ci przyćmić problemy - to mogą być kasety relaksacyjne (polecam Ewę
      Foley - w sklepach z egzotyką), medytacja, filmy, nie wiem - każdy coś innego
      woli. Musisz stać się na kilka miesięcy egoistką w pozytywnym tego słowa
      znaczeniu. Może tego właśnie potrzebuje też Twój facet, a już na pewno Ty i
      Twoje Maleństwo. Koniecznie pisz jak się czujesz i pracuj nad sobą!
    • plomyk Re: Jak z tym zyc 11.05.03, 23:11
      Wera,
      tak jak napisaly dziewczyny. Nie masz wyjscia i musisz byc teraz egoistka.
      Najwazniejsza jestes Ty i Twoje dziecko. Ono jest cudem milosci i zasluguje na
      wszystko co najlepsze. Rozumiem,z e trudno Ci w tej sytuacji, ze tak naprawde
      nei wiesz na czym stoisz. Mysle,ze dobrze byloby, gdybys mogla spotkac sie z
      psychologiem i to nei w sprawie swojego partnera,a le swojej. To Ty
      potrzebujesz teraz wsparcia, bo ciaza oprocz tego,z e jest stanem pieknym jest
      tez trudna emocjonalnie i niezaleznie od tego jak sie ma wszystko poukladane i
      wyczekiwane to dziecko w lonie budzi w matce rozne uczucia.
      Jesli jestes z Warszawy to moge Ci polecic swietnego psychologa, ktory na pewno
      Ci pomoze. Jesli potrzebowalabys rozmowy to tez chetnie sluze:)
      pozdrawiam,
      Ania
      mail: plomyk@gazeta.pl
    • wanita1 Re: Jak z tym zyc 12.05.03, 16:25
      wiesz jest mi bardzo przykro z powodu twego rozstania nie wiem kiedy ten ból
      minie al;e wiem że jak urodzisz to dziecko będziesz najszczęśliwszą kobietą
      pod słońcem.Nie rezygnuj z tego dziecka bo nie warto dla niego.Jesteś z mamą a
      to jest najlepsza podpora dla ciebie i twojego dziecka.Na nią zawsze możesz
      liczyć wiesz może zacznij z nią rozmawiać o twoich kłopotach i problemach a
      troszkę ci ulży.A ja z głębi serca życzę Ci wytrwałości i pięknego dzidziusia.
      • anna.28 Re: Jak z tym zyc 12.05.03, 19:25
        Wero, do mnie też możesz pisać: annmaria99@poczta.onet.pl Znam świetną
        psychoterapeutkę w Warszawie, wizyta u niej kosztuje 100 za godzinę, ale
        wychodzisz jak nowo narodzona.
        • zizi00 Re: Jak z tym zyc 12.05.03, 22:14
          Droga Wees
          mam nadzieje ze dzisiaj czujesz sie juz lepiej. Pozwol
          ze i ja napisze jak ja widze ta cala Twoja bardzo trudna
          sytuacje.

          Calkowicie zgadzam sie z tym co napisaly Dziewczyny: mysl
          o Malenstwie i o Sobie! Ty jestes jak widze w waszym
          zwiazku zrodlem milosci, stabilnosci i 'normalnosci' a
          teraz jeszcze masz w sobie Maluszka. To ty chcesz mu dac
          milosc, rodzine, to co najpiekniejsze a On to odrzuca.
          Jego strata!

          Troche to ostro napisalam ale to dlatego, ze wydaje mi
          sie ze Ty czujesz sie winna za te Jego
          samobojstwa.......czy mam racje? Bo widzisz ludzie ktorzy
          usilowali popelnic samobojstwo czesto obarczaja kogos
          innego poczuciem winny. Jest to totalnie bez sensu bo
          winna jest tu tylko jego choroba a juz Ty czy Maluszek
          nie macie z tym nic wspolnego. Jezeli nie zaszlabys w
          ciaze to bylby jakis inny powod aby probowac odebrac
          sobie zycie wierz mi!
          Nie daj sobie wmowic poczucia winny!!!!!

          Bardzo trudno cos radzic w tej sytuacji. Jezeli czujesz
          sie na tyle silna aby walczyc o Niego ale nie zeby cie
          kochal czy tez byl z Toba, ale o to zeby walczy ze swoja
          choroba. Bo dopiero taki czlowiek moze kochac i
          akceptowac swoje dziecko w sposob normalny. To moze
          porozmawiaj z jego lekarzem i najlepiej z jeszcze jednym
          psychiatra potem z jego rodzina i sluchaj co maja do
          powiedzenia i oceniaj.Badz ostrozna bo ludzie bardzo
          lubia szukac prostych rozwiazan.

          Ale jezeli trudno ci samej ze soba. Nie czujesz sie na
          silach rozwarzac calego waszego zwiazku od podszewki to
          przyczaj sie, przeczekaj, wycofaj. Otaczaj sie ludzmi
          ktorzy cie kochaja jak najwiecej rozmawiaj o tej sytuacji
          ale juz nie placz. Skoncentruj sie na Maluszku. Idz
          poogladac ubranka, wozki itd. Ciesz sie! Z Maluszkiem
          zaczyna sie Twoje drugie zycie moze piekniejsze niz to o
          ktorym do tej pory mialas odwage mazyc.

          Trzymam za Ciebie!
          Zizi



    • rebecca Re: Jak z tym zyc 13.05.03, 08:35
      wees, anna28 ma dobra rade: warto isc do profesjonalisty. jesli chcesz, moge
      ci polecic kogos tanszego, za kogo recze.
      pomysl o tym, bo na prawde warto.
      to nie twoja wina. ani twoja, ani twojej ciazy. on nie probuje sie zabic, BO
      zaszlas w ciaze i musisz w to uwierzyc. to niegodziwy pretekst do
      usprawiedliwienia braku gotowosci do prowadzenia doroslego zycia z jego
      trudnymni sytuacjami. i byc moze to nie jest nawet "zwykla" niedojrzalosc
      emocjonalna, tylko choroba. czy obwinialabys siebie za grype tego palanta?
      nie, wiec nie jestes tym bardziej winna jego depresji czy jakimkolwiek innym
      zaburzeniom psych., jakich doswiadcza.
      trzymaj sie, idz do psychoterapeuty (tylko do sprawdzonego!!!!!) i plac,z
      kiedy masz ochote.
      buziaki
      • wees Re: Jak z tym zyc 14.05.03, 18:02
        Dziewczyny, dzieki za slowa otuchy. On sie leczy, ale
        czy wyleczy nie wiem. Nie mamy wlasciwie zadnego kontaktu - zabrali go rodzice,
        ktorzy uwazaja, ze to wszystko moja wina bo smialam zajsc w ciaze, a on
        przeciez nie planowam nigdy dzieci! (teraz dopiero sie o ytm dowiedzialam, bo
        wczesniej mowil co innnego).Ale jego psycholog i psychiatra, z ktorymi sie
        spotkalam twierdza, ze tak wyglada ta choroba. On jest chwiejny emocjonalnie.
        Nie jest w stanie teraz racjonalnie myslec.
        Ja tez chodze do psychologa (niesety nie w Warszawce, bo mieszkam na Dolnym
        Slaksu- Świdnica). Mam nadzieje ze pomoze mi zwalczyc ten smutek, bo
        boje sie ze moje dzieciatko bedzie zestresowane, ale nie mam sily sie smiac i
        cieszyc. To jest zbyt swieza rana, a ja tego nieodpowiedzialnego drania wciaz
        bardzo kocham i kazda godzina bez niego jest okropna. Wiem ze to glupie, ale
        tak niestety jest.
        • anna.28 Re: Jak z tym zyc 14.05.03, 19:25
          To zupełnie zrozumiałe, że go nadal kochasz, tak to już jest z miłością. Ale
          pocieszające jest to, że kiedy urodzisz dziecko (które może być nie
          zestresowane, tylko silne:-) całą miłość przelejesz na Nie i zobaczysz, że
          będziesz się tylko obojętnie uśmiechała na wspomnienie swojego faceta i jego
          wrednych moim zdaniem rodziców. Nie warto, naprawdę nie warto o nich myśleć.
          Trzymaj się!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka