Dodaj do ulubionych

Zwątpienie i brak wiary

10.03.04, 10:35
Można by pisać tysiące słów jak astrologia widzi moje życie. Można by
godzinami pisać, że astrologia to jedyne co mnie do tej pory interesowało. Z
pewnościa moge napisać, że moim nauczycielem jest jeden z najlepszych
astrologów w Polsce. Tylko, że przestałam wierzyć. Nic się nie sprawdza i nic
nie ma pokrycia z rzeczywistością jeżeli chodzi o moje życie i bliskich mi
osób. Czuje się jakby astrologia wpędzała mnie w depresje i nie mogę
zrozumieć dlaczego. Nic się nie sprawdza, żaden aspekt nie ma pokrycia z
rzeczywistością, a wręcz przeciwnie się czuje. Wszystko to doprowadziło, że
przestałam się tym interesować i nie chce mi się zyć. Czy ma ktoś jakiś
pomysł dlaczego astrologia potraktowała moje życie w ten sposób ???
Pisze to nadal z wielkim szacunkiem i oddaniem dla mojego nauczyciela, a
zarazem najleprzego przyjaciela! Brak zaufania i zwątpienie odnosi się
jedynie do przesłania Z GÓRY, które doprowadziło mnie do ruiny. Teraz wiem,
że nic na górze nie jest tak jak na dole...
Chciałabym żeby stał się cud i oddał mi wiare w jedną z najważniejszych
rzeczy do tej pory w moim życiu ASTROLOGIĘ.
Obserwuj wątek
    • all2 Re: Zwątpienie i brak wiary 10.03.04, 13:37
      A czy potrafisz żyć bez astrologii? Po prostu żyć?
      • mandolia Re: Zwątpienie i brak wiary 10.03.04, 19:59

        Może właśnie popełniłaś zasadniczy błąd polegający na tym, że zaczęłaś WIERZYĆ
        w astrologię? W nią się nie wierzy - wierzy się w Boga, a astrologię się,
        hmmm...stosuje, posługuje się nią, czy jakby tam tego nie nazwać. Może też
        zamiast podejmować konkretne działania w życiu czekałaś na wspaniałe tranzyty,
        oczekując, że coś się stanie samo - a tu klops. Nic się nie stało...bo nie da
        się aż tak manipulować przeznaczeniem. Sama kiedyś przez to przechodziłam i
        znalazłam wyjście - dokładnie takie, jak all2_po prostu żyć!!! Astrologia to
        cenne źródło wiedzy, ale jak powiedział Wojciech Jóźwiak, tranzyty manifestują
        się często z mocą odbiegającą od naszych oczekiwań. Spodziewamy się trzęsienia
        ziemii, a tu zaledwie poboli nas głowasmile Rządzi przecież i tak Ten Na Górze,
        czy Przeznaczenie,...co kto wybiera...

        Moim zdaniem - odpocznij i nabierz dystansu, a ujrzysz rzeczy w innym świetlesmile


        trzymaj się

        Mandolia
        • madebyalex Re: Zwątpienie i brak wiary 10.03.04, 21:11
          Nigdy do tej pory nie starałam się manipulować przeznaczeniem, a wiara polegała
          na tym, że jak się coś robi to trzeba mieć do tego zaufanie, że to ma jakiś
          cel, nie sądzisz? Słowo wiara nie odnosi się tylko do tego znaczenia, na które
          zwróciłaś uwagę. Ogólnie można by było napisać, że przyjełam do świadomości, że
          przyszłość da się przepowiedzieć, a wszystko jest jak na górze tak na dole.
          Teraz jednak zwątpiłam. I tak jak już napisałam moj wpis nie oddaje charakteru
          sytuacji stąd pewnie ta błędna interpretacja tego co napisałam.
    • anahella Re: Zwątpienie i brak wiary 10.03.04, 20:27
      Z Twojego listu wynika, ze astrologia Toba zawladnela. Pomysl ze od tego mozna
      sie tak samo uzaleznic jak od alkoholu, papierosow czy telewizji. Twojej glowie
      nalezy sie odwyk.
      • madebyalex Re: Zwątpienie i brak wiary 10.03.04, 20:57
        Nie jest do końca tak jak myślicie. Astrologia mną zawładneła to fakt ale tylko
        pod kątem zawodowym czy naukowym. Ja nie układam sobie życia według tranzytów i
        zgadzam się, że to nie byłoby normalne. Wiem również, że to co napisałam nie
        daje obrazu sytuacji i wiem że nikt nie jest w stanie odpowiedzieć mi na moje
        pytanie czytając te pare zdań, nie znając całej historii. Nie dziwie się, że w
        taki sposób zareagowaliście...
        • manole Re: Zwątpienie i brak wiary 10.03.04, 23:46
          Czy astrologia nie zgadza sie w przypadku Pani czy takze w odniesieniu do
          innych horoskopow? Czy to znaczy, ze wczesniej sie zgadzalo, a teraz przestalo?
          Moze sa jakies zle zalozenia metodologiczne?
          Moze chce Pani zbyt doslownie to wszystko rozumiec?

          Piotr Piotrowski
          • perse3 Re: Zwątpienie i brak wiary 11.03.04, 02:00
            Metodologia jest ważna. Też))). W tym przypadku uważam , mogła zawieść, mówiąc
            słowami Mistrza Zawadzkiego „ umiejętność wchodzenia w stan natchnionej
            kontemplacji astralnej”, która jest warunkiem sine qua non wchodzenia w
            szczegóły wydarzeń. Zawadzki słusznie stwierdza, że „ w trakcie budowania
            werdyktu astrologicznego częstokroć ma miejsce akt autentycznego wróżbiarstwa;
            jasnowidzenie, jasnosłyszenie, bądź szczególny stan natchnienia, który jest
            efektem kontemplacji astralnej”/Adriadna Misterium studioastro 2004/ O tym
            samym zjawisku wspominał już dawniej))) Ptolemeusz w punkcie pierwszym swego
            Centiloquium/ pełny tekst www.logonia.org/. Ten, który jest Panem Przeznaczenia
            dopuszcza nas do swojej tajemnicy i tylko On wie na ile uchylić nam jej
            rąbka!! I metodologia choćby najbardziej profesjonalna niewiele tu znaczy.
            Albo jest jasny przekaz albo są szumy bo ON tak chce.. Z nieznanych nam powodów
            Autorka wątku słyszy tylko szumy, pewnie do czasu, który ON okresli....)))))))))
            Lubi POKORE POZNAWCZA)))))).
          • madebyalex Re: Zwątpienie i brak wiary 11.03.04, 09:09
            Astrologia mnie zafascynowała, zaczełam się uczyć, chłonąć wiedze na ten temat
            nie starając się przy tym sobie odczytywać przyszłość. To nie miało by sensu bo
            jestem początkująca, a moja wiedza jest jeszcze znikoma na ten temat. To nie ma
            nic wspólnego z moją nauką! Błędny przekaz dotyczy zarówno mojego horoskopu jak
            osób mi bliskich i nie jest to przekaz jednej osoby lecz wielu .. taki sam, ale
            nie majacy pokrycia z rzeczywistościa. Jednego nie potrafie zrozumieć czemu nie
            mógłby być prawdziwy bez względu na to jaki miał by być! To by było uczciwe i
            prawdziwe.
            • dori7 Re: Zwątpienie i brak wiary 11.03.04, 22:49
              Hmmm... A rozwazalas mozliwosc, ze moze horoskopy nie zgadzaja sie nie z
              rzeczywistoscia, ale z Twoim o niej wyobrazeniem? Czasami jest tak,
              ze "gwiazdy" az krzycza o czyms, czego uparcie staramy sie nie dostrzegac.

              O jaki przekaz konkretnie chodzi? Bo nie bardzo rozumiem: "Błędny przekaz
              dotyczy zarówno mojego horoskopu jak osób mi bliskich i nie jest to przekaz
              jednej osoby lecz wielu .. taki sam, ale nie majacy pokrycia z rzeczywistościa".
              • madebyalex Re: Zwątpienie i brak wiary 12.03.04, 08:55
                Do astrologa chodzi się po to żeby poznać swoją przyszłość. Przekaz są to
                informacje, które otrzymuje na temat swojego przyszłego życia. Jeżeli one nei
                mają pokrycia z rzeczywistością to w takim razie po co jest astrologia ??
        • anahella Re: Zwątpienie i brak wiary 11.03.04, 01:12
          Ok, chyba rozumiem. Moze chcesz z astrologii wycisnac wiecej niz jestes w
          stanie? Jak Manole napisal - jakies zle zalozenia metodologiczne, a moze po
          prostu zbyt duzo oczekujes, ale nie od astrologii tylko od siebie.

          Mysle ze powinnas odpoczac od zajmowania sie astrologia, jak bedzie taka
          potrzeba dziejowa to do niej wrociszsmile
          • madebyalex Re: Zwątpienie i brak wiary 11.03.04, 08:58
            Kolejny raz pudło. Nie staram sie wycisnąc z astrologii więcej niż jestem w
            stanie i na sile nic nie staram sie interpretowac. Myśle, że może mieć to
            związek z poprzednim listem czyli z PRZEKAZEM. Nie umiem zrozumieć dlaczego
            jest błędny i czemu ma to służyć. To tak jakby mama pokazala dziecku bilety do
            kina i powiedziala idziemy w przyszlym tygodniu na film, a przed seansem
            potargała bilety....
          • madebyalex Re: Zwątpienie i brak wiary 11.03.04, 09:18
            ... Jedyne czego oczekuje od astrologii to PRAWDA bez względu na jej charakter.
            Nie staram się na siłę wycisnąć szczęścia z horoskopu. Nie chce wiedzieć, że
            będe szczęśliwa, zakochana i bogata jeżeli to nie ma pokrycia z moim przyszłym
            życiem. Wolałabym usłyszeć, że będzie wręcz odwrotnie, ale żeby się sprawdziło,
            żebym mogła uwierzyć, że przyszłość da się odczytać z horoskopu.. dobrą lub
            złą, ale że sie DA.
            • manole Re: Zwątpienie i brak wiary 11.03.04, 18:18
              Ale horoskop to nie jest program telewizyjny! Nie mozna oczekiwac, ze horoskop
              DOKLADNIE nam powie, jaka bedzie przyszlosc.
              A do "Prawdy" w astrologii (jakkolwiek by tej prawdy nie rozumiec) dochodzi sie
              latami.... Astrologia to nie jest "maszyna przeznaczenia", chociaz kiedys ja
              tak rozumiano.

              PP
              • perse3 Re: Zwątpienie i brak wiary 11.03.04, 20:05
                Ma Pan racje, młoda adeptka może zbyt dosłownei zrozumiala wskazanai astrologii
                klasycznej.Astrolog zawsze uprawia rodzaj channelingu, wchodzi w trans i mówi
                to co mu Ktos każe, moze stad te rozczarowania .Może w channeling włączają sie
                dziewczynei szumy własne czyli myślenie życzeniowe ajest ono tym częstsze
                im 'przedmiot pożadania " atrakcyjniejszy))).
                • anahella Re: Zwątpienie i brak wiary 11.03.04, 20:42
                  perse3 napisała:

                  > Astrolog zawsze uprawia rodzaj channelingu, wchodzi w trans i mówi
                  > to co mu Ktos każe, moze stad te rozczarowania .

                  O przepraszam! Protestuje. NIe robie zadnych channelingow. Astrologia to wiedza
                  oparta na liczbach a nie na jasnowidzeniu.

                  Jezeli ktos w swoim nauczycielu astrologii szuka guru to tak niestety moze to
                  sie skonczyc. Astrologie traktuje sie jak wiare (ja osobiscie traktuje jako
                  filozofie) i czeka sie az guru dokona cudu. Sorry ale astrologia to nie sekta.
                  To wiedza rozwijajaca sie w roznych kulturach, w roznych religiach i nie wolno
                  jej z religia wiazac bo mozna skonczyc w psychiatryku.
                  • perse3 Adminko miła !!! 11.03.04, 22:14
                    Czy możesz rozwinąc mysl,że astrologia jest oparta tylko na liczbach?
                    Wykluczasz rodzaj natchnienia , transu, przekazu? Czujesz się aż tak
                    samodzielna w obliczu Tajemnicy i taka mocna,ze tylko Ty sama rozwikłasz co
                    układ planet mowi?Kiwam glową z podziwem!!!
                  • madebyalex Re: Zwątpienie i brak wiary 12.03.04, 09:16
                    anahella napisała:

                    > perse3 napisała:
                    >
                    > > Astrolog zawsze uprawia rodzaj channelingu, wchodzi w trans i mówi
                    > > to co mu Ktos każe, moze stad te rozczarowania .
                    >
                    > O przepraszam! Protestuje. NIe robie zadnych channelingow. Astrologia to
                    wiedza
                    >
                    > oparta na liczbach a nie na jasnowidzeniu.
                    >
                    > Jezeli ktos w swoim nauczycielu astrologii szuka guru to tak niestety moze to
                    > sie skonczyc. Astrologie traktuje sie jak wiare (ja osobiscie traktuje jako
                    > filozofie) i czeka sie az guru dokona cudu. Sorry ale astrologia to nie
                    sekta.
                    > To wiedza rozwijajaca sie w roznych kulturach, w roznych religiach i nie
                    wolno
                    > jej z religia wiazac bo mozna skonczyc w psychiatryku.

                    Nie uwarzasz, że jesteś zbyt pewna siebie ?? Czytając Twoje wypowiedzi odbieram
                    Cię jako osobę, która zjadła wszystkie rozumy. Powiedz mi w takim razie w jaki
                    sposób odczytujesz horoskop. Każdy aspekt, położenie planety w domu czy znaku
                    ma dziesiątki znaczeń, a nabierając praktyki tych znaczeń przybywa. Czytają
                    komuś horoskop w jaki sposób wybierasz to znaczenie, które akurat jest
                    adekwatne do sytuacji, albo które osoba ta ma usłyszeć?? Nie uważasz, że to
                    jest przekaz, że ktoś lub coś podpowiada Ci co jest ważne, co mas powiedzieć? A
                    może po prostu Twój sposób na astrologię to jest wydruk interpretacji z
                    komputera?? Astrologia to nie matematyka. Tutaj nie zawsze 2 + 2 równa sie 4 !
                    Trzeba mieć intuicję, wiarę i pokorę... To nie ty jesteś najważniejsza jako
                    astrolog tylko ten kto ten Plan na życie ułożył.
                    • anahella Perse i Alex: 12.03.04, 20:56
                      Odpisze razem zeby nie mnozyc bytow.

                      Uwazam ze rozwazania astrologiczne maja sie do jasnowidzenia tak jak urodzaj na
                      bawelne do najnowszej kolekcji mody z tejze bawelny zaprojektowanej.
                      Ja astrologie chce *zrozumiec* a nie dostawac jakies gotowe przekazy. Chce
                      doskonalic swoj warsztat a nie nabywac produkt.

                      Astrologia wedlug mnie to cos scislego: wymaga dokladnego wyrysowania horoskopu
                      wedlug scisle wyliczonych efemeryd. Nie rozwazam horoskopu na zasadzie: "Slonce
                      w kwadraturze do Saturna - co ten aspekt znaczy" tylko na zasadzie: jakie
                      uklady opisuja stosunki wlasciciela horoskopu z ojciem - m.in. owa kwadratura.
                      Zgadzam sie ze kazdy uklad ma wiele znaczen. Ja staram sie wychodzic od
                      znaczenia a nie od ukladu. Dzieki temu unikam chaosu w glowie, do ktorego mam
                      niestety tendencje.

                      Zdarzylo mi sie a i owszem ze mowilam cos czego nie zobaczylam rozumem ale
                      odczuciem. Nie wiem czy to byla intuicja, czy jasnowidzenie czy przypadek. NIe
                      wiem i nie chce tego drazyc, nie chce rozwijac takich zdolnosci, bo nie wiem
                      czy bede umiala nad nimi zapanowac. Ja lubie w astrologii jej utylitarnosc:
                      ktos zadaje pytanie na temat i ten temat drazymy. Przy okazji wychodza inne
                      rzeczy, ale to klient astrologa mowi czy chce o tym wiedziec czy nie. To jest
                      jego swiete prawo *nie uslyszec od astrologa wszytkiego*.

                      Uwierzcie mi dziewczyny! Znam kilku astrologow, ktorzy w tej chwili potrzebuja
                      pomocy psychiatry. Jeszcze nie tak dawno wydawali sie osobami zdrowymi i
                      oopowiadali mi o channelingach, przekazach, doskonaleniu umyslu, otwieraniu
                      czakramow itp. To bardzo niebezpieczne zabawy. ktore moga zawiezc nasze dusze i
                      umysly na manowce.

                      Uwazam ze kazdy z nas jest w stanie rozwinac w sobie zdolnosci jasnowidzenia.
                      Tak, kazdy, tylko pytam sie po co?

                      A co do najwazniejszej osoby podczas robienia horoskopu: jest nia klient
                      astrologa.

                      Przykro mi, ze wydaje Ci sie Alex osoba zarozumiala. Nigdy nie twierdzilam ze
                      zjadlam wszystkie rozumy. Osoby poczatkujace na tym forum twierdza ze mam duza
                      wiedze, ja jednak uwazam ze dluga droga przede mna i nie ukrywam swojej
                      niewiedzy w roznych tematach. Zapewne sprawiam wrazenie kogos, kto chce
                      blyszczec - to opisuje moje Slonca na szczycie kosmogramu w harmonijmym
                      aspekcie do Ksiezyca.

                      Poradzilam Ci Alex zebys dala sobie na chwile spokoj z astrologia dlatego ze
                      emocje,ktore kapaly z Twojego postu wydaly mi sie zbyt rozgrzane. Dostalas
                      prztyczka w nos - i teraz cierpisz. Zastanow sie czemu to sie stalo? Moze
                      jednak prognozowanie przyszlosci nie jest postawowym celem zglebienia
                      Krolewskiej Wiedzy?
                      • perse3 Adminko mila.. 12.03.04, 23:29
                        wybacz Alex, emocje, nie zna Cie , trudno Cie posądzać o zarozumiałóśc.trzeźwo
                        myślisz i twoje ostrzezenia są bardzo anmiejscu.Astrolog Zawadzki zawsze
                        mowil,ze to zabawa przy pulpicie Kosmicznej elektrowni.Myslę ,ze każdy am nie
                        tyle prawo ile konkretne predyspozycje by tak a nie inaczej patrzeć na
                        astrologie czy z niej korzystać.Determinzm i ograniczenie,ważne by pomagac.I
                        jak cholernie odpowiedzialne!!!Cholernie!!!
                      • madebyalex Alex ----> Anahella 13.03.04, 02:03
                        Jak już wspomniałam ---> moja nauka, a to co wiem na temat mojej przyszłości
                        nie ma nic ze sobą wspólnego. Ja strarałam się zgłębiać wiedzę na ten temat, a
                        nie przepowiadać sobie przyszłość. Moje życie powinno być przykładem dla mnie,
                        a nie dawać mi zwątpienie. Nie rozumiem z jakiej racji miałam dostać "psztyczka
                        w nos"...a może inaczej teraz już rozumiem, że przez zwątpienie musze przejść,
                        tylko to nie jest psztyczek tylko kolejne doświadczenie, które da mi inne
                        spojrzenie na astrologie..wkrótce się okarze
                        Wierz mi, że nie jestem uzależniona.
                        A co do jasnowidzenia, jasnosłyszenia, wizji, przekazu itp. to nie gryzie smilei
                        od tego nie trafia się do psychiatryka, to jest dar i albo się go ma, albo nie.
                        Jeżeli Cię uraziłam to przepraszam, ale Twoje wypowiedzi wydawały mi się lekko
                        ironiczne stąd moja opinia. Niestety, albo stety taka moja natura, że zawsze
                        mówie to co myśle

                        Pozdrawiam Alex
                        • anahella Re: Alex ----> Anahella 13.03.04, 16:01
                          madebyalex napisała:

                          > A co do jasnowidzenia, jasnosłyszenia, wizji, przekazu itp. to nie gryzie smilei
                          > od tego nie trafia się do psychiatryka, to jest dar i albo się go ma, albo
                          > nie.

                          Zgadzam sie. Jasnowidzenie jest darem. Kazdy z nas w sobie ten dar nosi i moze
                          go rozwinac albo i nie. Jak ktos dojrzal do tego, zeby ten dar wykorzystac to
                          chwala mu. Gorzej jezeli ten dar zniszczy czlowieka. Pomysl co Cie czeka po
                          drugiej stronie. Czy ow dar jest faktyznie darem od Boga czy haczykiem szatana?
                          Czy przez podobne praktyki zblizysz sie do Boga czy odsuniesz od ludzi?


                          > Jeżeli Cię uraziłam to przepraszam, ale Twoje wypowiedzi wydawały mi się
                          > lekko
                          > ironiczne stąd moja opinia. Niestety, albo stety taka moja natura, że zawsze
                          > mówie to co myśle

                          Fakt, staralam sie ukryc w tym co pisze moje emocje. A tymi emocjami nie byla
                          ironia, bo jako zalozycielka tego forum nie moge sobie pozwolic na tego typu
                          uwagi w stosunku do osob ktorych nie znam, bo nie wiem jak zareaguja. Ja
                          staralam sie ukryc przerazenie, ktore ogarnela mna po przeczytaniu Twojego
                          pierwszego postu.
                • madebyalex Re: Zwątpienie i brak wiary 12.03.04, 09:24
                  perse3 napisała:

                  > Ma Pan racje, młoda adeptka może zbyt dosłownei zrozumiala wskazanai
                  astrologii
                  >
                  > klasycznej.Astrolog zawsze uprawia rodzaj channelingu, wchodzi w trans i mówi
                  > to co mu Ktos każe, moze stad te rozczarowania .Może w channeling włączają
                  sie
                  >
                  > dziewczynei szumy własne czyli myślenie życzeniowe ajest ono tym częstsze
                  > im 'przedmiot pożadania " atrakcyjniejszy))).

                  Zgadzam się, że jest przekaz z Góry i że jest to rodzaj jasnowidzenia. Nie
                  rozumiem jednak i przy tym się cały czas upieram po co przekaz ten jest błędny.
                  Niestety nie umiem na razie zrozumieć sensu błednego przekazu ponieważ w tym
                  przypadku astrologia nie ma dla mnie sensu. I nie zawsze dotyczy to myślenia
                  życzeniowego...przynajmniej w moim przypadku...
              • madebyalex Re: Zwątpienie i brak wiary 12.03.04, 09:03
                Ja nie oczekuje dokładnej interpretacjii horoskopu. Nie chce uczestniczyć w
                serialu telewizyjnym, w którym z góry wiadomo o co chodzi i dokładnie co się
                wydarzy. Jednak ogólny sens zajmowania się astrologią jest przepowiadanie
                przyszłości w ogólnym bądż bardziej dokładnym sensie. Ja straciłam sens
                zajmowania się tym nie mając dowodów na sprawdalność faktów.
                • dori7 przeszlosc, terazniejszosc, przyszlosc 12.03.04, 23:39
                  madebyalex napisała:

                  > Jednak ogólny sens zajmowania się astrologią jest przepowiadanie
                  > przyszłości w ogólnym bądż bardziej dokładnym sensie.

                  Tu sie z toba nie zgodze. Rownie sensowne jest wykorzystywanie wiedzy
                  astrologicznej do lepszego rozumienia terazniejszosci albo przeszlosci. Mnie
                  np. przyszlosc najmniej interesuje. Wszystkiego i tak nie da sie przewidziec, a
                  zreszta wtedy byloby nudno smile Chyba bardziej do rzeczy jest jak najlepiej
                  przerobic lekcje, ktore juz byly...

                  Poza tym, jak juz jestesmy przy gornolotnych rozwazaniach - lepiej na wszelki
                  wypadek nie traktowac tak sztywno i dogmatycznie czasu jako osi, pzreciez
                  rownei dobrze to moze byc spirala...

                  Swoja droga, jak ciekawie sie zrobilo smile Przy okazji Twojego watku wyszlo, jak
                  inaczej kazdy podchodzi do astrologii.

                  d.
                  • madebyalex Re: przeszlosc, terazniejszosc, przyszlosc 13.03.04, 02:10
                    Zgadzam się z Tobą. Ciekawe jest rozpatrywanie przeszłości bądż śledzenie
                    terażniejszości tyle tylko, że to dotyczy nas, ludzi którzy się tym interesują
                    bądź zajmują. Przeciętny człowiek nie w temacie nie idzie do astrologa, żeby
                    posłuchać co już się wydarzyło...jeżeli już idzie to chce poznać co go czeka w
                    przyszłości. Tak sie własnie rozpoczął mój kontakt z astrologią smile
                    • all2 Re: przeszlosc, terazniejszosc, przyszlosc 13.03.04, 17:29
                      Zeby cokolwiek powiedzieć o przyszłości, trzeba najpierw dobrze zrozumieć
                      teraźniejszość.
    • pantomass Re: Zwątpienie i brak wiary 11.03.04, 23:45
      Droga Alex

      Pozwól, że zaaplikuję Ci lekarstwo, które dla mnie - gdy mój umysł ogarniała
      noc zwątpienia - stało się iskierką światła i tym samym dawało nadzieję.
      Specyfik ten leczy trochę inną chorobę niż Twoja (chorobę wątpienia
      filozoficznego), ale gdy go zażyjesz z pewnością przekonasz się, że może
      uleczyć i nas – wątpiących astrologów.


      Niemiecki egzystencjalista Karl Jaspers napisał kiedyś książeczkę o wdzięcznym
      tytule "Wprowadzenie do filozofii", w której pisał co następuje:

      "Źródła filozofii są wielorakie. Ze zdumienia rodzi się pytanie i poznanie, z
      wątpienia o wynikach poznania – krytyczna próba i jasna pewność, z dogłębnego
      wstrząsu i świadomości zagubienia – pytanie o samego siebie. Uobecnijmy sobie
      najpierw te trzy motywy.

      Po pierwsze – Platon powiada, że źródłem filozofii jest zdumienie. Nasz wzrok
      pozwala nam oglądać gwiazdy, słońce i niebo. Widok ten rozbudził w człowieku
      pęd do badania wszechświata. Zdziwienie jest bodźcem poznania. Dziwiąc się
      uświadamiam sobie swoją niewiedzę. Zaczynam szukać wiedzy, ale jako takiej,
      która była by ‘wiedzą dla wiedzy’, nie ‘wiedzą przeznaczoną do jakiegoś
      pospolitego użytku’. Filozofując budzę się jakby z uzależnienia od potrzeb
      życiowych. Dokonuje się to przebudzenie w wolnym od celowości spojrzeniu na
      rzeczy, niebo i świat, w pytaniach: czym to wszystko jest i skąd się wzięło?
      Odpowiedzi na te pytania nie służą żadnym pożytecznym celom, lecz same w sobie
      dają satysfakcję.

      Po drugie – gdy już zaspokoję zdumienie i podziw rychło daje o sobie znać
      wątpienie. Przybywa wprawdzie rezultatów poznania, ale gdy poddać je krytycznej
      próbie, wszystkie okazują się niepewne. Doznania zmysłowe są uwarunkowane moimi
      narządami zmysłów i okazują się złudne, a w każdym razie niezgodne z tym, co
      istnieje poza mną samo w sobie, niezależnie od mego postrzegania. Formy naszego
      myślenia to formy naszego ludzkiego intelektu uwikłane w nierozwiązywalne
      sprzeczności; każdemu twierdzeniu przeciwstawia się inne twierdzenie.
      Filozofując traktuję wątpienie serio, staram się wątpić radykalnie. Albo przy
      tym rozkoszuję się wątpiącą negacją, która niczego nie oszczędza, ale ze swej
      strony nie posuwa się ani o krok naprzód, albo też pytam: gdzie jest pewność,
      która się oprze każdej wątpliwości, wytrzyma uczciwie każdą krytykę.

      Kartezjusz pewny był swego ‘myślę, więc jestem’ ponad wszelką wątpliwość,
      chociaż wątpił o wszystkim innym. Nawet jeśli moje poznanie jest doskonałym
      złudzeniem, którego być może nie potrafię przejrzeć, to przecież nie może być
      złudzeniem to, że jestem, skoro ja myśląc ulegam złudzeniu.

      Wątpienie uprawiane metodycznie wszelki rezultat poznania każe poddać
      krytycznej próbie. Nie ma przeto dążącego do prawdy filozofowania bez
      radykalnego wątpienia. Decydujące jest jednak to, co i jak – dzięki wątpieniu –
      staje się podstawą pewności.

      Po trzecie – oddając się poznawaniu przedmiotów w świecie, wątpiąc, a tym samym
      szukając pewności, zajmuję się rzeczami i nie myślę o sobie ani o swoich
      celach, o swoim szczęściu czy zbawieniu. Przeciwnie: zadowolony z tego, co
      poznaję, zapominam o sobie.

      Co innego, gdy staję się świadom siebie w swojej sytuacji. Stoik Epitet
      powiada, że źródłem filozofii jest ‘spostrzeżenie własnej słabości i niemocy’.
      Cóż mam począć, by poradzić sobie z niemocą? Odpowiedź Epikteta brzmi: to, na
      co i tak nie mam wpływu, traktować z obojętnością, jako nieuniknione; to
      natomiast, co ode mnie zależy, a więc rodzaj i treść moich wyobrażeń, myśląc
      doprowadzać do jasności i wolności"


      Z tego wszystkiego, co tu napisane powinnaś zapamiętać, że "ze zdumienia rodzi
      się pytanie i poznanie, z wątpienia o wynikach poznania – krytyczna próba i
      jasna pewność, z dogłębnego wstrząsu i świadomości zagubienia – pytanie o
      samego siebie." To bardzo ważne. Jeżeli tego nie zrozumiesz, to znaczy, że
      jeszcze nie jesteś gotowa, aby zajmować się astrologią.

      Na koniec dodam jeszcze jedno.

      Jeden z bardziej znanych polskich filozofów – Leszek Kołakowski – powiedział
      kiedyś, że filozof, który na swej filozoficznej drodze nie potknął się o
      wątpienie w całą filozofię, nigdy nie będzie prawdziwym filozofem.

      Pantomas, który jeszcze nie jest znany, a jak los się na to zgodzi to będzie,
      mówi, że astrolog, który nigdy nie wątpił w całą astrologię, nigdy nie będzie
      prawdziwym astrologiem.

      To tyle. Więcej nie da rady…
      • madebyalex Re: Zwątpienie i brak wiary 12.03.04, 09:54
        Naprawdę jestem pod wrażeniem Twojej odpowiedzi..

        "ze zdumienia rodzi się pytanie i poznanie, z wątpienia o wynikach poznania –
        krytyczna próba i jasna pewność, z dogłębnego wstrząsu i świadomości
        zagubienia – pytanie o samego siebie."

        Rzeczywiście przy pierwszym kontakcie z astrologią wyniknęło ZDUMIENIE - Jak
        niesamowite jest nasze zapisane życie, jak to jest możliwe, że ktoś ułożył nam
        plan na życie... Potem w kolejności urodziły się pytania i chęć poznania
        Tajemnicy i Przeznaczenia. Aktualnie dopadło mnie ZWĄTPIENIE w to co tak bardzo
        chciałam poznać i zgadzam się, że jest to pewnie dla mnie obecnie KRYTYCZNA
        PRÓBA, a za niedługo otrzymam JASNĄ PEWNOŚĆ. WSTRZĄS już przeżyłam co
        doprowadziło mnie do ZAGUBIENIA, ŚWIADOMOŚĆ przyjdzie z PEWNOŚCIĄ, a pytanie o
        samego siebie już sobie zadałam, ale nie znam jeszcze odpowiedzi....
        Tak to rozumiem.
        Rozumiem również, że przezyłeś chwile zwątpienia i zastanawiam się jak ze
        zwątpienia otrzymałeś jasną odpowiedź, która pozwala Ci się teraz zajmować
        astrologią. Co sprawiło, że potrafiłeś sobie odpowiedzieć na pytanie o samego
        siebie i z zagubienia osiągnąłeś swiadomość i pewność ??
        • pantomass Re: Zwątpienie i brak wiary 12.03.04, 11:04
          madebyalex napisała:
          > pytanie o
          > samego siebie już sobie zadałam, ale nie znam jeszcze odpowiedzi....
          > Tak to rozumiem.
          > Rozumiem również, że przezyłeś chwile zwątpienia i zastanawiam się jak ze
          > zwątpienia otrzymałeś jasną odpowiedź, która pozwala Ci się teraz zajmować
          > astrologią. Co sprawiło, że potrafiłeś sobie odpowiedzieć na pytanie o samego
          > siebie i z zagubienia osiągnąłeś swiadomość i pewność ??

          Droga Alex

          1. Musisz pamiętać, że nie każdego stać na zadawanie pytań, że ten, kto je
          zadaje ma naturę filozofa. Musisz pamiętać, że w naszej aktywności umysłowej
          jedyną niezmienną rzeczą są właśnie pytania, natomiast odpowiedzi ciągle
          ulegają zmianie. Musisz pamiętać, że odpowiedź nie przychodzi razem z
          pojawieniem się pytania, że czasami trzeba na nią poczekać kilka lat. Musisz
          pamiętać, że najważniejsze w tym wszystkim jest pojawienie się pytania i że
          rzeczywistość jest tak zorganizowana, że gdy pojawi się pytanie odpowiedź
          zawsze przychodzi, choćby po latach.

          Wszystko się zmienia, mówił o tym już Heraklit. Wszystko ulega zmianie, mówił o
          tym również Budda. To jedyna prawda, która wydaje się być wieczna i niezmienna.
          Skoro wszystko się zmienia, to Twoja niepewność i zwątpienie również ulegną
          zmianie. Skoro wszystko się zmienia Twoja mentalna pustka wynikająca z braku
          odpowiedzi na zadane pytanie również ulegnie zmianie – zapełni się, wypełni,
          przeleje, wyleje.

          Nie pozostaje Ci teraz nic innego jak czekać. Twoja walka z wyrokami losu może
          być jedynie przyczyną poirytowania. Odpowiedź przyjdzie sama, w najmniej
          spodziewanym momencie, przyjdzie wtedy, gdy już będziesz na nią gotowa. Gdy
          Twoje ‘jestestwo’ zostanie tak przerekonstruowane, że dopiero wtedy będziesz w
          stanie zrozumieć to, co już być może doszło do Twej świadomości, a na co teraz
          zupełnie nie zwróciłaś uwagi.


          2. Mój największy kryzys zaczął się w maju 2002 roku, gdy wielka opozycja
          między Saturnem a Plutonem była przyczyną rozpadu wielu struktur, które w
          swojej zaskorupiałej postaci nie mogły już dalej istnieć. W perspektywie
          globalnej objawiło się to zamachem terrorystycznym na WTC, natomiast ja mogłem
          się zetknąć z tą niszczącą siłą obserwując wiele damsko-męskich związków, które
          się wówczas rozpadły. Ból spowodowany rozstaniem stał się również moim
          udziałem, co niewątpliwie było przyczyną największego kryzysu, jaki przeżyłem.

          Na początku pomocy szukałem w astrologii, która jak na złość była mną wtedy
          najmniej zainteresowana. Liczyłem, wykreślałem, testowałem nowe techniki i cóż
          z tego, bo nawet, gdy mi coś tam wychodziło, to okazywało się, że nie daje mi
          tego, czego wówczas pragnąłem najbardziej – nie daje mi szczęścia i spokoju.

          Teraz już wiem, że astrologia jest ‘konwencją mentalną’, że potrafi uwieść nasz
          umysł i zawładnąć nim bez reszty. Teraz również wiem, że umysł jest główną
          przyczyną niepokojów, które nami targają tak mocno, że czasami jest to nie do
          wytrzymania. Wystarczy poczytać zachodnioeuropejskich filozofów i zobaczyć jak
          wiele jest w ich pismach ‘rozedrgania’ i niepokoju. (Zobacz Medytacje
          Kartezjańskie).

          Przyszedł czas, że znalazłem spokój. I nie znalazłem go patrząc w efemerydy, w
          program astrologiczny lub jakiś horoskop. Nie, tam nie ma spokoju! Mój spokój
          odnalazłem, gdy znalazłem się kiedyś zupełnie przypadkiem (?) w miejscu, które
          służy do praktyki zen. Gdy siedząc na poduszce zafu byłem w stanie dokonać
          wglądu w samego siebie. Gdy zdałem sobie sprawę, że wszystko – podkreślam
          wszystko – znajduje się we mnie samym, również spokój. Zresztą buddyści mówią,
          że każdy z nas ma w sobie naturę Buddy, co znaczy, że każdy z nas ma tę
          iskierkę, która daje nam nadzieję na możliwość oświecenia.

          Dzięki praktyce duchowej (ja praktykowałem zen, ale to nie ma najmniejszego
          znaczenia, jaką praktykę duchową wybierzesz) już w czerwcu 2003 roku w jednym z
          mych tekstów byłem w stanie napisać, że ‘w ostatecznym rozrachunku astrologia
          jest dla mnie drabiną, po której się uprzednio wspiąwszy mogę ją teraz odrzucić
          na zawsze’. To z tego płynie mój spokój, to z tego płynie moja siła. Myślę, że
          rozumiesz…


          Niedający się Jej uwieść,
          Niedający się Jej omamić,
          Ten, który wyznacza Jej odpowiednie miejsce,
          Ten, który dzięki temu wszystkiemu ją posiadł.

          Pantomas
          • madebyalex ON zrozumiał... 12.03.04, 14:47
            Jesteś jedyną osobą, która zrozumiała mój problem nie dopatrując się
            uzależnienia, wymuszenia czy chęci zawładnięcia astrologią. Cały dzień dzisiaj
            zastanawiałam się nad tym co napisałeś i rzeczywiście otrzymałam od Ciebie
            lekarstwo, nie uleczyło mnie ono do końca..na to trzeba czasu, nie przywróciło
            wiary ...na to ja potrzebuje dowodów, ale dało mi do zrozumienia, że jako
            przyszły astrolog musiałam przejść przez podobne doświadczenie, oraz nadzieje,
            że wiare może odzyskam w odpowiednim czasie i ze zdwojoną siłą.

            Wszystko ulega zmianie to fakt... Pluton króluje w moim znaku od wielu lat i
            jeszcze troche pobędzie, zmienia moje życie, nastawienie do świata i ludzi,
            zmienia moje poglądy, a od pół roku trzepie mną ze zdwojoną siłą. Postaram się
            poczekać na odpowiedź i jeżeli astrologia jest tym czym się mam zająć, tak jak
            piszesz odpowiedź przyjdzie sama...

            • pantomass Re: ON zrozumiał... 12.03.04, 16:31
              Droga Alex

              Pozwól, że na koniec naszego spotkania zaaplikuję Ci jeszcze 'ziółka', które
              zwykle sobie zapodaję, gdy po wychodzeniu z wątpienia zaczynam widzieć drogę,
              którą mam podążać.

              "Greckie słowo "filozof" (philosophos) powstało w opozycji do terminu "sofista"
              (sophos) i oznacza tego, kto kocha poznanie (istotę) w odróżnieniu od tego, kto
              posiadł rezultaty poznania i nazywa siebie "wiedzącym". To znaczenie zachowało
              się do dziś: szukanie, a nie posiadanie prawdy stanowi istotę filozofii, istotę
              jakże często zdradzaną na rzecz dogmatyzmu, czyli wiedzy wypowiedzianej w
              twierdzeniach, ostatecznej i zupełnej, mogącej być przedmiotem nauczania.
              Filozofia oznacza bycie w drodze. Jej pytania są istotniejsze od odpowiedzi, a
              każda odpowiedź przemienia się w nowe pytanie."
              Karl Jaspers, Wprowadzenie do filozofii

              Tak więc filozofia to bycie w drodze, to nieustające poszukiwania, których
              sensem nie jest osiągnięcie celu (ostatecznej odpowiedzi), a jedynie ciągłe,
              mozolne zbliżanie się do niego. Dla tych, którzy są na tej drodze, dla których
              jej cel jest ciągle nieuchwytnym marzeniem można by na pocieszenie przytoczyć
              słowa Cervantesa: "lepsza droga od zajazdu".

              A więc ruszaj w drogę, a będąc na niej nie zapominaj o tym, że szli nią już
              przed Tobą najwięksi tego świata...
      • perse3 Bravo, bravissimo Pantomassie n/t 12.03.04, 10:33
      • manole Do Pantomasa 12.03.04, 18:17
        Bardzo ladny Pana wywod. Ale pozwoli Pan, ze nie bede bil brawo.
        Bycie u "Sokratesa na kozetce" jest wielce kuszace.
        Musismy jednak rozroznic kilka spraw, jesli chcemy sie za ten problem zabierac
        od strony filozoficznej.
        Zwatpienie Kartezjusza jest natury metafizyczno-ontologiczno-epistemologicznej,
        tymczasem zwatpienie Alex ma nature epistemologiczna o skutkach
        egzystencjalnych.
        Nie chce sie wdawac w filozoficzne rozwazania, bo nie jest to odpowiednie
        miejsce, a bardzo latwo sie "wymadrzac" przed audytorium, ktore z filzofia ma
        niewiele wspolnego, chce jedynie podkreslic, ze sceptycyzm metodyczny
        (Kartezjusz) moze byc dla astrologii (i astrologow) dosc niebezpieczny.
        Jak Pan wie, Kartezjusz znalazl ostoje w "ja", ale konsekwencje, jakie z tego
        wynikly, byly druzgocace. (Lubie tok wywodu Kartezjusza, ale sie z nim nie
        zgadzam)
        Byc moze Anahella miala dobra intuicje, zeby Alex dala sobie chwilowo spokoj z
        astrologia. W ten sposob nieswiadomie zasugerowala rozwiazanie, jakie
        przyswiecalo klasycznym sceptykom i pozniej sw. Augustynowi. "Skoro nie moge
        poznac swiata, to wstrzymam sie z sadami na jego temat i sporobuje znalezc
        ostoje w swoim wlasnym swiecie i zajme sie jego badaniem".
        Jesli faktycznie chcemy potraktowac ten problem filozoficznie, to moze warto
        byloby tez sprobowac metody fenomenologicznej. Zawiesmy wiec wszelkie
        twierdzenia na temat astrologii, wszelkie definicje, jakie znamy i o jakich
        czytamy w ksiazkach, i badajmy same zjawiska. Byc moze wtedy wyloni sie pewien
        obraz tego z czym mamy do czynienia.
        A moze jest jeszcze inaczej: probujemy z astrologii zrobic antidotum na nasze
        bolaczki egzystencjalne, podczas gdy astrologia jest tak symbolicznym, a tym
        samym wieloznacznym jezykiem, ze nigdy nie przemowi on do nas jednoznaczenie.
        To wlasnie dlatego uwazam, ze szukanie jednoznacznosci w astrologii, tej
        prawdy, o ktorej tutaj byla mowa, albo jakiegos absolutyzmu, jest bezowocne.
        Astrologia jako system symboliczny nie jest tylko "machina przeznaczenia", ale
        jest proba, jedna z najbardziej porywajacych, na jaki zdobyl sie ludzki duch,
        aby uporzadkowac swiat, odnalezc w nim siebie i sie z nim zjednoczyc. Wszelka
        doslownosc i jednoznacznosc, ktora chcemy w astrologii znalezc, jest - moim
        zdaniem - niemozliwa do osiagniecia. Dzieje sie tak nie dlatego, zeby
        astrologia byla "produktem wadliwym czy wybrakowanym", ale dlatego ze sie za
        nia zle zabieramy. Szukamy w niej antidotum, podczas gdy ona sama nie ma
        monopolu na Prawde.

        Piotr Piotrowski
        • perse3 Bravo dla panaPiotrowskiego za trzeźwy osąd!! 12.03.04, 18:32
          Pańska wypowiedx, moim zdaniem , i cenna i podsumowująca. Tak, astrologia nie
          na monopolu na Prawdę dlatego nie wolno wierzyć w astrologię bo nie moze być
          przedmiotem wiary.Jest tylko jednym ze sposobów odczytywania Prawdy. Dyskusja
          jaką tu toczymy dotyczy chyba metodologicznego warsztatu każdego z ans. Pan
          się raczej nei opowiada za transem i natchnieniem, tak mniemam)) lecz na
          szczęście wszystkei drogi prowadzą do Rzymu )) byle z drogi nie zbaczać.
        • pantomass Re: Do Pantomasa 12.03.04, 19:16
          manole napisał:
          > Bardzo ladny Pana wywod. Ale pozwoli Pan, ze nie bede bil brawo.
          > Bycie u "Sokratesa na kozetce" jest wielce kuszace.
          > Musismy jednak rozroznic kilka spraw, jesli chcemy sie za ten problem
          > zabierac od strony filozoficznej.
          > Zwatpienie Kartezjusza jest natury metafizyczno-ontologiczno-
          > epistemologicznej,
          > tymczasem zwatpienie Alex ma nature epistemologiczna o skutkach
          > egzystencjalnych.
          > Nie chce sie wdawac w filozoficzne rozwazania, bo nie jest to odpowiednie
          > miejsce, a bardzo latwo sie "wymadrzac" przed audytorium, ktore z filzofia ma
          > niewiele wspolnego, chce jedynie podkreslic, ze sceptycyzm metodyczny
          > (Kartezjusz) moze byc dla astrologii (i astrologow) dosc niebezpieczny.



          Panie Piotrze

          Wydaje mi się, że Pana post, który pojawił się w tym miejscu, jest pewnym
          nietaktem. Bo tu nie chodziło o Kartezjusza, o naturę "metafizyczno-
          ontologiczno-epistemologiczną", o Sokratesa, ani o moje "wymądrzanie" – jak Pan
          to sam nazwał, a przez takie nazywanie sprawił Pan mi ból przeogromny. W tym
          wszystkim nie o to chodziło...

          Dwa dni temu Alex zakomunikowała, że jest jej źle, że się źle czuje z tym całym
          swym wątpieniem. Wiele osób starało się jej pomóc, wspomóc, dopomóc, doradzić i
          ciągle się okazywało, że ich wysiłki są daremne, że nie trafiają w sedno jej
          problemu. Po dwóch dniach, napisałem do Alex osobisty post, który okazał się
          być dla niej 'lekarstwem'. I to nie ja stwierdziłem, że pomogło, ale Ona sama.

          I nagle, ni z tego ni z owego, zjawia się Pan, który swoim postem mówi tak:

          "Alex nie słuchaj Pantomasa, on się jedynie 'wymądrzał', przecież Ty Alex nie
          jesteś filozofem i nie możesz jasno stwierdzić czy Pantomas ma rację, czy nie.
          Ja nim jestem i mogę Ci powiedzieć, że są to bzdety, bo ja wiem lepiej, co Ci
          dolega, natomiast Pantomas się myli. Odrzuć jego lekarstwo, które Ci pomogło,
          bo ono jest trucizną, która jedynie mąci Ci w głowie."

          No, Panie Piotrze, nie jest tak? Nie widzi Pan tego? Tu nie chodzi o to, czy
          się Pan z tym zgadza czy nie. A nawet, jeżeli Pan się nie zgadza, to mogę tu
          przyprowadzić jakiegoś filozofa wyższego stopniem naukowym od Pana, który
          stwierdzi, że Pantomas miał rację. Ale czy doprawdy o to chodzi?

          Myślę, że nie Panie Piotrze. Myślę, że chodzi o pewną relację, jaka nawiązała
          się między mną a Alex; relację, dzięki której być może życie Alex stanie się
          teraz troszkę łatwiejsze. Myślę, że tu chodzi przede wszystkim o Alex, a nie o
          to, który z nas ma rację.

          I niech Pan pozwoli, że jeżeli chodzi o ten wątek, to wcale się nie będę liczył
          z Pana zdaniem i nie będę tu odpowiadał na następne Pana posty. Bo to jest
          wątek Alex. Jej i nikogo innego! A ja jestem człowiekiem za wrażliwym, aby na
          jej wątku, zaczynać jakieś "intelektualne bójki" z Panem. Choć nie ukrywam, że
          za to "wymądrzanie" z chęcią bym się z Panem "poboksował". smile

          Ale chyba sam Pan teraz przyzna, że nie czas na to, a przede wszystkim nie
          miejsce...
          • perse3 Re: Do Pantomasa 12.03.04, 20:07
            Jest tu watek o mozliwości spotkania osobistego, może Panowie skorzystają i
            dokończą dyskusji przy piwie?Pantomasie , jak sam napisałęs masz saturna w
            Blixniętach zatem masz ogromne szanse w tym słownym?)) pojedynku.A moze też
            merkurego w koniunkcji z Marsem? Wtedy lepiej walczyć na tym forum jedynie.
            Wśród astrologów porozumienie jest niemożliwe, mówi się już o tym od dawna.
            Ja też na tym forum i nie tylko otrzymałam kilka niezasłużonych kopniakow.
            Dlaczego to środowisko tak się zaciekle zwalcza?
            • anahella Re: Do Pantomasa 12.03.04, 20:33
              perse3 napisała:

              > Jest tu watek o mozliwości spotkania osobistego, może Panowie skorzystają i
              > dokończą dyskusji przy piwie?

              Z tego co wiem, to obaj panowie sa z roznych miast, jednak gdyby Piotr mial
              okazje przybycia do Wawy to bylo by milo i fajnie by bylo posluchac tej
              dyskusji na zywo. To forum wydaje mi sie dobrym miejscem na i takie dyskuje - w
              koncu i ona astrologii dotyczy. Przyznam ze czytam ja z zainteresowaniem.
          • manole Teraz ja jestem zszokowany 12.03.04, 21:32
            Szanowny Panie Pantomas,

            przykro mi, ze Pana zszokowalem, a juz w ogole, ze zadalem Panu bol. Cenie
            Panskie przemyslenia i nie wybaczylbym sobie, aby w nasze internetowe relacje
            wkradly sie jakiekolwiek animozje.
            Pozwolilem sobie wtracic swoje trzy grosze tylko dlatego, ze jest to dyskusja
            publiczna, a nie prywatna (jak Pan sugerowal).
            Zalecil Pan Alex kuracje filozoficzna, ktora ma za cel dowartosciowanie
            watpienia poprzez nadanie mu egzystencjalno-osobistego znaczenia.
            Ja natomiast chcialem zwrocic uwage na jeszcze inny aspekt filozoficzny tej
            sprawy - jesli juz chcemy do tego podejsc od tej strony. Mianowicie, na taka
            kuracje, dzieki ktorej - o ile jest to mozliwe - uniknelibysmy watpienia (w
            astrologii, oczywiscie). To wszystko. Dlatego jestem zszokowany, ze uznal Pan
            moja wypowiedz jako atak na siebie. Naprawde nie przypuszczalem, ze ta
            filozofujaca dyskusja moze przybrac taki obrot.
            Jaka kuracja bylaby najlepsza na te sytuacje?

            Piotr Piotrowski
            • pantomass Re: Teraz ja jestem zszokowany 12.03.04, 22:42
              manole napisał:
              > Jaka kuracja bylaby najlepsza na te sytuacje?


              Dobrze Panie Piotrze

              Zróbmy tak:

              1. Niech moderatorka tego forum Anachella rozpocznie nowy wątek, z
              zaznaczeniem, że inni użytkownicy tego forum nie mogą tam pisać swoich postów,
              chyba, że zostaną o to poproszeni. Wątek mógłby nosić tytuł "Stapianie
              horyzontów [wątek zamknięty]". Myślę, że to będzie dobra lekcja dla nas
              prowadzących ten dialog, jak również dla osób postronnych, którzy będą
              przyglądali się jak prowadzimy dyskusję.

              2. Zastanawiam się, który z nas powinien zacząć dyskusję i myślę, że najlepszym
              rozwiązaniem będzie, gdy zacznie ją Pan. Przemawia za tym fakt, że ja coś
              napisałem, a Pan się z tym nie zgodził. Jest to dobry moment, na rozpoczęcie
              dialogu. Jeżeli Pan woli, to mogę ja zacząć mówić i napiszę dokładnie, jakie
              mam wątpliwości do Pana pierwszego postu, który Pan adresował do mnie.

              3. Wiem, że to może wyglądać jak pojedynek, ale myślę, że oboje jesteśmy na
              takim poziomie, że nie potraktujemy tego w ten sposób. Osobiście szanuję Pana
              za to, co Pan robi i myślę, że należy Pan do młodego pokolenia astrologów,
              które już za lat kilkanaście zajmie miejsce obecnych "starych" mistrzów.

              4. Być może, już po paru krokach naszej dyskusji, okaże się, że doszliśmy
              do "stopienia naszych horyzontów" jak to mawiał Gadamer. A wtedy pozostanie nam
              tylko ubolewać nad tym, że Anahella i Perse nie zobaczą naszych nagich,
              wysmarowanych olejkami, tarzających się w błocie ciał, które walcząc między
              sobą przywoływały by zapewne im na myśl ciała greckich zapaśników wink

              5. I tak na koniec, potraktujmy to jako dobrą zabawę, którą kiedyś być może
              będziemy wspominać w moim domu w górach, gdy jako przyjaciele będziemy
              wspominali nasze pierwsze kroki na astrologicznej drodze.

              Co Pan na to?

              Serdecznie zapraszający
              Pantomas
              • perse3 Pantomassie, odnoszę wrażenie,ze Ty... 12.03.04, 23:37
                nie tyle chciałbyś sie przed nami tarzać w piasku areny ile bardzo się popisać
                niewątpliwą erudycją i dużą wiedzą filozoficzną, podziwiam i zazdroszczę bo to
                niezły fundament a nie każdy ma predyspozycje ku temu(((.Pozdrawiam!!
              • manole Odpowiadam prywatnie 13.03.04, 02:13
                PP
          • madebyalex Postaram się rozstrzygnąć spór 13.03.04, 01:27
            Rzeczywiście to mój wątek, ja się czułam źle, ja prosiłam o pomoc. Jedyną
            osobą, która zrozumiała co czuje, a ja poczułam, że ON wie o co mi chodziło
            jest Pantomass. Nie wazne jakiego lekarstwa urzył, o czym napisał, ja wiem, że
            on zrozumiał, a jego obecność tutaj i jego wypowiedzi mi pomogły zrozumieć,
            dały siłę żeby poczekać.. Sprwił, że poczułam się spokojniejsza, a do sprawy
            podchodze inaczej.
        • anahella Re: Do Pantomasa 12.03.04, 22:34
          manole napisał:

          > Byc moze Anahella miala dobra intuicje, zeby Alex dala sobie chwilowo spokoj
          > z astrologia.

          Nie Piotrze, to nie intuicja. To zwykly zmysl obserwacji.

          > W ten sposob nieswiadomie zasugerowala rozwiazanie, jakie
          > przyswiecalo klasycznym sceptykom i pozniej sw. Augustynowi. "Skoro nie moge
          > poznac swiata, to wstrzymam sie z sadami na jego temat i sporobuje znalezc
          > ostoje w swoim wlasnym swiecie i zajme sie jego badaniem".

          Zrobilam to jak najbardziej swiadomie. Sw. Augustyna nie czytalam wiec
          nieswiadomosc jest tylko w zbieznosci z cytowanym. Taki ze mnie sceptyk-
          astrologsmile
          • madebyalex Alex ----> Anahella 13.03.04, 02:20
            "Nie Piotrze, to nie intuicja. To zwykly zmysl obserwacji. "

            Niestety w tym przypadku ( MOIM ) i intuicja i zmysł obserwacji zawiodły.
            Niestety żle mnie zrozumiałaś.

            • anahella Re: Alex ----> Anahella 13.03.04, 15:51
              madebyalex napisała:

              > "Nie Piotrze, to nie intuicja. To zwykly zmysl obserwacji. "
              >
              > Niestety w tym przypadku ( MOIM ) i intuicja i zmysł obserwacji zawiodły.
              > Niestety żle mnie zrozumiałaś.

              Dziewczyno! Zastanow sie co Ty piszesz. Najpierw piszesz,ze jestes
              poczatkujaca, ze sie uczysz. Potem masz zwatpienia (pisane tragicznym tonem) ze
              Ci sie nic nie sprawdza. A jak Ty chcesz zostac astrologiem? Bez wiedzy?
              Opierajac sie tylko na watpliwych sztuczkach typu channeling? To nie jest
              astrologia. Jezeli wchodzisz w odmienne stany swiadomosci, to powinnas najpierw
              dobrze sie zastanowic co Ci to da, co jest po drugiej stronie i czy bedziesz
              sobie umiala z tym poradzic.

              Nie wiem kto w Tobie zaszczepil wiare, ze astrologia jest latwa, prosta i
              przyjemna. Nie wiem kto Ci obiecal, ze bez paru lat studiowania zagadnienia
              bedziesz w stanie wyprognozowac sobie wszystko, albo chocby jedno wydarzenie w
              sposob scsily co do daty i okolicznosci.

              Poza tym astrologia bez *zrozumienia* horoskopu urodzeniowego jest niczym.
              Prognozowanie to bardzo daleki stopien zaawansowania astrologicznego. A
              opracowanie swojego horoskopu jest trudne, bo nie mamy kompletnie dystansu do
              siebie.
              • madebyalex Re: Alex ----> Anahella !!!! 13.03.04, 17:11
                Odnosze wrażenie, a teraz jestem pewna, że ty wogóle nie czytasz tego co ja tu
                pisze !!

                Po 1. Rzeczywiście jestem początkująca i nigdzie nie napisałam, że astrologia
                jest łatwa prosta i przyjemna !! Uważam wręcz przeciwnie, że jest to ogrom
                wiedzy i potrzeba sporego doświadczenia oraz wiele lat studiów żeby się tym
                zajmować

                Po 2. Jak już wiele razy wspomniałam ja się tylko i wyłącznie ucze astrologii i
                się nią interesuje. Nie przepowiadam sobie przeszłość ani nikomu innemu !!
                Jeszcze raz powtórze TYLKO I WYŁĄCZNIE UCZE, A NIE PROGNOZUJE SWOJĄ PRZYSZŁOŚĆ !

                Po 3. Skąd Ci przyszło do głowy, że wchodze w jakieś odmienne stany
                świadomości ???? Ja nie jestem czarownicą smile))))

                Po 4. I mam świadomość, że wiele czasu upłynie zanim zacznę i czy wogóle zacznę
                się tym zajmować. Wiem, że to dopiero początki

                Z całym szacunkiem, ale przeczytaj moje wszystkie wypowiedzi, a potem napisz
                ponieważ nadal nie rozumiesz o co tak naprawdę mi chodziło i na czym polega mój
                kontakt z astrologią !!

                Pozadrawiam Alex
                • anahella Re: Alex ----> Anahella !!!! 13.03.04, 17:27
                  madebyalex napisała:

                  > Po 1. Rzeczywiście jestem początkująca i nigdzie nie napisałam, że astrologia
                  > jest łatwa prosta i przyjemna !! Uważam wręcz przeciwnie, że jest to ogrom
                  > wiedzy i potrzeba sporego doświadczenia oraz wiele lat studiów żeby się tym
                  > zajmować

                  Wiec czemu panikujesz, ze nic ci sie nie sprawdza? Po prostu jeszcze nie umiesz
                  prognozowac/interpretowac. To normalne. Jednak jest cos niepokojacego w tym co
                  piszesz:

                  ****
                  Chciałabym żeby stał się cud i oddał mi wiare w jedną z najważniejszych
                  rzeczy do tej pory w moim życiu ASTROLOGIĘ.
                  ****

                  >
                  > Po 2. Jak już wiele razy wspomniałam ja się tylko i wyłącznie ucze astrologii
                  > i się nią interesuje. Nie przepowiadam sobie przeszłość ani nikomu innemu !!
                  > Jeszcze raz powtórze TYLKO I WYŁĄCZNIE UCZE, A NIE PROGNOZUJE SWOJĄ
                  > PRZYSZŁOŚĆ!

                  Z tego wynika cos innego:

                  ****
                  Nic się nie sprawdza i nic
                  nie ma pokrycia z rzeczywistością jeżeli chodzi o moje życie i bliskich mi
                  osób.
                  ****

                  Poza tym w pewnym momencie astrolog zaczyna prognozowac swoja i cudza
                  przyszlosc, jednak trzeba to robic ostroznie majac juz dobrze rozwiniety
                  warsztat. Ja np. jak probuje cos prognozowac to z taka uwaga, ze o wielu
                  rzeczach zainteresowanym nie mowie, tylko czekam i obserwuje.


                  >
                  > Po 3. Skąd Ci przyszło do głowy, że wchodze w jakieś odmienne stany
                  > świadomości ???? Ja nie jestem czarownicą smile))))

                  A stad: (to tez fragment z Ciebie)

                  ****
                  Powiedz mi w takim razie w jaki
                  sposób odczytujesz horoskop. Każdy aspekt, położenie planety w domu czy znaku
                  ma dziesiątki znaczeń, a nabierając praktyki tych znaczeń przybywa. Czytają
                  komuś horoskop w jaki sposób wybierasz to znaczenie, które akurat jest
                  adekwatne do sytuacji, albo które osoba ta ma usłyszeć?? Nie uważasz, że to
                  jest przekaz, że ktoś lub coś podpowiada Ci co jest ważne, co mas powiedzieć?
                  ****

                  Z tego fragmentu jasno wynikalo ze do analizy horoskopu wlaczasz systemy
                  pozarozumowe.

                  > Po 4. I mam świadomość, że wiele czasu upłynie zanim zacznę i czy wogóle
                  > zacznę się tym zajmować. Wiem, że to dopiero początki

                  Wiec w czym problem? Bo teraz to ja faktycznie nie rozumiem. Zaczelas watek
                  slowami takimi jak:

                  ****
                  "Czuje się jakby astrologia wpędzała mnie w depresje",
                  "Brak zaufania i zwątpienie odnosi się
                  jedynie do przesłania Z GÓRY, które doprowadziło mnie do ruiny."
                  ****
                  >
                  > Z całym szacunkiem, ale przeczytaj moje wszystkie wypowiedzi, a potem napisz
                  > ponieważ nadal nie rozumiesz o co tak naprawdę mi chodziło i na czym polega
                  > mój kontakt z astrologią !!

                  Naprawde przeczytalam jeszcze raz list po liscie. Zaczelas tragicznym tonem
                  (zacytowalam te sformulowania) stad moj niepokoj o Twoj stan psychiczny. Sorry,
                  ale sformulowania typu "depresja" czy "ruina" nie brzmia optymistycznie.
                  • manole Re: Alex ----> Anahella !!!! 13.03.04, 18:16
                    Ostatnie wyznania Alex swiadcza, ze ten caly watek przybiera zbliza sie do
                    absurdu.
                    Alex nie potrzebuje zadnej kuracji filozoficznej (to nie jest zarzut do
                    Pantomasa), tylko powinna porzadnie zabrac sie pracy i zaczac studiowac
                    stosowna literature.
                    Trudno oczekiwac, zeby neofita posiadal wiedze, w ktora moglbym zwatpic! Tu nie
                    chodzi w ogole o watpienie i brak wiary w astrologie, ale o zwyczajny
                    dyletantyzm.

                    Piotr Piotrowski
                    • madebyalex Alex -----> Manole 13.03.04, 18:42
                      Nie zwątpiła w wiedze tylko w to, że nasze życie jest zapisane w gwiazdach. Nie
                      sprawdzało się i dopadło mnie zwątpienie. Lecz do tej pory jedyne czym sie
                      zajmowałam to studiowanie astrologii i zdobywanie i pogłębianie wiedzy
                      korzystając ze stosownej literatury na ten temat i niech mi pan wierzy w
                      dyletantem nie jestem.

                      I moim zdaniem Alex potrzebuje dowodów, a cierpliwość na ich czekanie dał mi
                      Pantomass.

                      Pozdrawiam Alex
                  • madebyalex One more time Alex ----> Anahella 13.03.04, 18:28
                    Teraz napisze moze jasno i konkretnie i wszystko bedzie jasne. Zaczełam się
                    interesować astrologią po wizycie u astrologa, który powiedział mi co mnie
                    czeka w przyszłości, jaka jestem itp.... Będąc parę razy poczułam, że jest to
                    nauka fascynująca i to jest to co mnie naprawde interesuje. Zaczełam czytać
                    książki i literaturę astrologiczną, zaczełam się UCZYĆ. Bardzo ogólnie teraz
                    napisze, nie wdając się w szczegóły to co usłyszałam nie ma pokrycia z
                    rzeczywistością i bynajmniej nie pisze tu o szczegółach typu o której godzinie,
                    którego dnia się coś wydarzy. Ponieważ nie sprawdziło się, zaczełam wątpić czy
                    rzeczywiście nasze życie jest zapisane w gwiazdach. I nie oczekiwałam cudów,
                    nie chciałam usłyszeć o szczęściu i wspaniałym życiu chciałam tylko żeby była
                    to prawda. Ja naprawdę jestem początkująca i nie bawie się w prognozowanie
                    życia swojego ani innych.

                    Co do mojego wątku, rzeczywiście napisałam go w chwili załamania i depresji.
                    Byłam nieszczęśliwa, że brak wiary zabał mi nawet moje zainteresowania, że coś
                    czym się chciałam zajmować jest nieprawdziwe. Obecnie czuje się lepiej, a do
                    sprawy podchodze inaczej, a mój punkt widzenia zmienił się dzięki Pantomassowi.
                    Wprawdzie zaufania nie odzyskałam, książki odłożyłam na bok, ale spokojnie
                    czekam co mi los przyniesie.
                    • all2 Re: One more time Alex ----> Anahella 13.03.04, 19:34
                      Uff, to nie mogłaś tak od razu? smile
                      Astrolog powiedział Ci rzeczy, które się nie sprawdziły. O ile tym razem dobrze
                      Cię zrozumiałam, to o to właśnie chodzi?
                      Chyba zbędne jest tłumaczenie, że astrologowie nie są bogami, a i z ich
                      wiarygodnością i poczuciem odpowiedzialności bywa różnie. Powiedziano tu już,
                      że do prognozowania potrzebny jest duży warsztat i doświadczenie, a przede
                      wszystkim dobre zrozumienie przeszłości i teraźniejszości właściciela radiksu
                      czyli horura. Bez tego wszelkie celne i dokładne prognozy rzeczywiście
                      zakrawają na jasnowidzenie czy inny channeling.
                      Krótko mówiąc, zawiódł Cię astrolog. No ale za jego przyczyną sama się
                      astrologią zajęłaś. Mówisz, że nie jesteś dyletantką, uczyłaś się, poczytałaś
                      stosowną literaturę itd. I zapewne tak jak każdy na bieżąco sprawdzałaś
                      wszystko, o czym czytałaś, w radiksie swoim i znajomych. I co? Czy jesteś już
                      na takim etapie, że potrafisz zweryfikować to, co ten astrolog mówił o Tobie?
                      Czy wiesz, dlaczego ewentualnie mówił to, co mówił, i co mogło go zmylić? Albo
                      dlaczego prognozował Ci to co prognozował i dlaczego te prognozy się nie
                      sprawdziły?
                      Czy bierzesz pod uwagę czynnik własnej woli w zdarzeniach? Czasem można w prawo
                      albo w lewo i od Ciebie zależy w którą stronę skręcisz. Horoskop określa rodzaj
                      materiału, jaki będzie Ci w życiu podsuwany pod nos do przerobienia, ale Ty
                      decydujesz o tempie tej nauki.
                      Jeśli jesteś już w stanie sama zweryfikować to co usłyszałaś, to świetnie, ale
                      w takim razie nie widzę problemu. A jeśli nie, to może kiedyś będziesz. W
                      każdym razie nie bardzo rozumiem dlaczego masz żal do astrologii a nie do
                      astrologa.
                      "Przekazy" mogą mylić, jasnowidzenia bywają fałszywe i po to astrolog ma
                      efemerydy, żeby się za daleko nie zapędzał w mówieniu tego co mu się tylko
                      wydaje.
                      Jeśli przyjdzie taki moment że znów sięgniesz do astrologicznych książek, to
                      najpierw postaraj się maksymalnie dobrze zrozumieć jak działa Twój radiks i co
                      za co w nim odpowiada. Potem prześledź sobie swoje aktualne tranzyty. Potem
                      sięgnij w przeszłość i sprawdź, co się działo w poprzednich fazach cykli. Zrób
                      sobie takie kalendarium ważnych wydarzeń w życiu. Skoreluj je z progresjami i
                      tranzytami. A potem można się nieśmiało zastanawiać nad przyszłością, ale znów
                      raczej w kategoriach materiału jaki dostaniesz do zrobienia, niż konkretnych
                      wydarzeń. Wydarzenia są tylko pochodną. Wszystkiego nie da się z góry wymyślić.
                      Możesz zacząć od tego, żeby spróbować zrozumieć siebie teraz. O co chodzi. Do
                      czego się właściwie rozczarowałaś. Skąd to załamanie. I tak dalej.
                      Pozdrawiam i życzę spokoju
                      a.
                      • madebyalex Last time; Alex ----> All 2 13.03.04, 23:45
                        Niestety sprawa jest bardziej skomplikowana, nie nie można tego w taki sposób
                        ująć. Korzystałam z porad wielu astrologów i każdy powiedział to samo, lecz się
                        nie sprawdziło. Nie będę opisywać historii szczegółowo bo to nie ma sensu.
                        Zdaje sobie również sprawe, że bez opowiedzenia tej historii nikt nie jest w
                        stanie tego zrozumieć. W żadnym wypadku nie mam pretensji do astrologów z
                        którymi współpracowałam bądź rozmawiałam co wynika z mojego poglądu na
                        astrologię i w jaki sposób ją traktuję. W każdym razie napisałam na forum w
                        najcięższej chwili, a dyskusja ta rozluźniła moje emocje.
                        Dziękuje wszystkim za konwersacjie

                        Pozdrawiam Alex
                        PS. opuściłam zajazd......i jestem w drodze wink))
                        • dori7 Re: Last time; Alex ----> All 2 14.03.04, 13:59
                          A tak dla upewnienia - na pewno znasz dokladna godzine urodzenia??
          • manole Anaheli zmysl obserwacji 13.03.04, 02:22
            anahella napisała:

            > > Byc moze Anahella miala dobra intuicje [...].
            >
            > Nie Piotrze, to nie intuicja. To zwykly zmysl obserwacji.

            PP. Wiem, wiem. Mialem tu na mysli "intuicje filozoficzna".

            > Zrobilam to jak najbardziej swiadomie. Sw. Augustyna nie czytalam wiec
            > nieswiadomosc jest tylko w zbieznosci z cytowanym. Taki ze mnie sceptyk-
            > astrologsmile

            PP. To zrozumiale. Po prostu nie zawsze trzeba uciekac sie do filozofii, zeby
            uprawomocnic swoje tzw. "zdrowo-rozsadkowe" argumenty.

            Piotr P.


            >
        • madebyalex Re: Do Pantomasa 13.03.04, 01:41
          Nazywa Pan moje zwątpienie "epistemologiczna o skutkach egzystencjalnych" -
          lecz niestety brak tu zrozumienia mojego problemu! Neguje pan wypowiedzi
          Pantomassa dając dowody w słowie, że nie ma on racji. Nie uważa pan, że poprawa
          mojego samopoczucia, inne spojrzenie na sprawe jest dowodem, że on ma racje, że
          trafił w sedno sprawy, nie ważne jakich środków do tego użył ??
    • anahella Do Piotra i Pantomassa 13.03.04, 16:06
      Ktorys z Was zaproponowal zebym zalozyla watek dla Was, gdzie byscie toczyli
      swoj arcyciekawy spor, z zastrzezeniem ze watek jest tylko dla Was.

      Nie moge nikomu zabronic wpisywania sie do jakiegokolwiek watku - to jest
      sprzeczne z idea forum. Zalozcie sobie taki watek, kazdy ma prawo wpisywania
      sie tam, a Waszym prawem jest nie odpisywanie na komentarze.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka