czesc.
mam "bliskie spotkanie III. stopnia" z Saturnem.
Dzis uscislila mi sie ( 1'minutowo) kwadratura Saturna do ASC ( co jest
jednoczesnie kwadratura do DESC.)
za niedlugi czas Saturn zadziala kwadratura do Słonca i Marsa.
W tym samym czasie mam trygon Saturna do natalnego Saturna i Merkurego.
Jakies dwa tyg. temu zaczal Saturn zaczal dzialac trygonem do Neptuna.
Zanim to wszystko sie tak jakos uscislalo/ i nadal uscisla, bo przeciez przy
Saturnie jest to dosc dlugi proces, bardzo dlugo o tym myslalam, o tym, co
moze sie dziac ze mna , we mnie, w moim zyciu, w tymi ktorych kocham. Jak na
to wszystko zareaguje. I oto jestem.
Jestem spokojna jak nigdy dotad w życiu nie bylam. Nawet jesli momentami jest
mi smutno i doswiadczam transcendentalnej samotnosci wokol mnie, to czuje, ze
to ma swoj cel.
Czuje sie tak, jakbym byla czlowiekiem z lodu, tylko zewnetrznie pokrytym
skora. W srodku wszystko skute lodem.ale wiem, ze odtaje, gdy przyjdzie "moj
czas wiosny".
Jestem zmeczona jak nidgy dotad,fizycznie zmeczona choc tak naprawde oprocz
pracy , w której spedzam bardzo duzo czasu, nie robie doslownie nic. Spedzam
czas na lezeniu na kanapie i sluchaniu muzyki ewentualnie wcisne kilka
guzikow w pralce, odkurzaczu etc..To jedyny wysilek jaki jestem w stanie
zrobic.Zreszta to niewazne.
Czuje swoje narodziny.
Kilka miesiecy temu Saturn zadzialal koniunkcja na IC ( jednoczesna opozycja
do MC)."Krzeslo" na ktorym siedzialam zostalo mi brutalnie wyrwane spode
mnie, a nastepnie posadzono mnie na innym , fajniejszym krzeselku
Ps. A Wy? Jak przezyliscie ten czas, gdy Saturn powiedzial "hello, here i am
again"
pozdrawiam
Irys