Dodaj do ulubionych

Moje doswiadczenia z Saturnem:)

10.09.04, 08:59
czesc.
mam "bliskie spotkanie III. stopnia" z Saturnem.
Dzis uscislila mi sie ( 1'minutowo) kwadratura Saturna do ASC ( co jest
jednoczesnie kwadratura do DESC.)
za niedlugi czas Saturn zadziala kwadratura do Słonca i Marsa.
W tym samym czasie mam trygon Saturna do natalnego Saturna i Merkurego.
Jakies dwa tyg. temu zaczal Saturn zaczal dzialac trygonem do Neptuna.
Zanim to wszystko sie tak jakos uscislalo/ i nadal uscisla, bo przeciez przy
Saturnie jest to dosc dlugi proces, bardzo dlugo o tym myslalam, o tym, co
moze sie dziac ze mna , we mnie, w moim zyciu, w tymi ktorych kocham. Jak na
to wszystko zareaguje. I oto jestem.
Jestem spokojna jak nigdy dotad w życiu nie bylam. Nawet jesli momentami jest
mi smutno i doswiadczam transcendentalnej samotnosci wokol mnie, to czuje, ze
to ma swoj cel.
Czuje sie tak, jakbym byla czlowiekiem z lodu, tylko zewnetrznie pokrytym
skora. W srodku wszystko skute lodem.ale wiem, ze odtaje, gdy przyjdzie "moj
czas wiosny".
Jestem zmeczona jak nidgy dotad,fizycznie zmeczona choc tak naprawde oprocz
pracy , w której spedzam bardzo duzo czasu, nie robie doslownie nic. Spedzam
czas na lezeniu na kanapie i sluchaniu muzyki ewentualnie wcisne kilka
guzikow w pralce, odkurzaczu etc..To jedyny wysilek jaki jestem w stanie
zrobic.Zreszta to niewazne.

Czuje swoje narodziny.


Kilka miesiecy temu Saturn zadzialal koniunkcja na IC ( jednoczesna opozycja
do MC)."Krzeslo" na ktorym siedzialam zostalo mi brutalnie wyrwane spode
mnie, a nastepnie posadzono mnie na innym , fajniejszym krzeselkusmile

Ps. A Wy? Jak przezyliscie ten czas, gdy Saturn powiedzial "hello, here i am
again" smile

pozdrawiam

Irys
Obserwuj wątek
    • aquarius75 Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 10.09.04, 23:04
      Brawo,brawo,Pani Irysek.
      Pierwsze brawo za to,ze piknie napisane.
      Drugie brawo za celnosc.
      Saturnowymi doswiadczeniami moge sie dzielic do rozpuku-niedawno przechodzilem
      jego koniunkcje z natalnym(poza tym merkury retro,wiec jak zaczne pisac,to
      konca nie widac). Nie mam pojecia,jak to wypadalo do innych planet,ale
      przerobilem to przejscie 100% uwaznie i swiadomie. Na poczatku zrobilo sie
      wlasnie SMUTNO,a nawet obojetnie i mialem jakies globalne egzystencjalne jazdy.
      Do tego doszedl lęk,że mnie Starszy Pan podsumuje za moje niezdyscyplinowane
      zycie(doswiadczenie lodu rowniez bylo)i ze "cos strace". Dyscyplina przyszla,
      ale jakos od srodka,bez zadnej kary,frustracji,ani poczucia pozbawienia. Bez
      zalu pozegnalem sie psychicznie z cala masa ludzi z przeszlosci,z pustymi,
      wysokokalorycznymi wyobrazeniami. Dalej: SAMOTNOSC,szklany klosz,majestatyczny
      SPOKOJ i obecna w kazdej tkance pewnosc,ze ten proces ma swoj CEL. I NARODZINY,
      tzn.taki moment,kiedy esencja psychiki laczy sie z cielesno-neuronowa powloka i
      od tej pory ida tym samym rytmem,bez dysharmonii.
      Na pewno Pani odtaje. Zwlaszcza,ze juz teraz Pani to wie. A z tego zmeczenia,u
      mnie,wyprodukowala sie sila i stabilnosc,jakiej wczesniej bym nie przypuszczal.
      Zycze konstruktywnego sluchania muzyki na kanapie. Guziki w koncu same zaczna
      sie wlaczacsmileNie tylko w odkurzaczusmile
      pozdro,
      aquarius
    • anahella Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 11.09.04, 02:08
      irysek1 napisała:

      > Ps. A Wy? Jak przezyliscie ten czas, gdy Saturn powiedzial "hello, here i am
      > again" smile

      Zaparłam się. Saturn dotknął po raz pierwszy Merkurego i ogarnęła mnie chcęć...
      nie powiemtongue_out Może jak uda mi sie ukończyć to co robię to się pochwalę. Poza tym
      mam kupę kłopotów. Jest mi źle a jednocześnie cudowniesmile
    • rafojata Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 11.09.04, 17:36
      Wszelkie tranzyty Saturna są zawsze bardzo silnie odczuwalne, dlatego tak łatwo
      mi jest je opisać, określić, podsumować i ocenić.
      Przy kwadraturze (separacyjnej) Saturna do ASC rozpoczął się łańcuszek przemian
      w moim życiu, najpierw podjęcie cieżkiej, surowej, stabilnej
      typowo "saturnowej" pracy, a potem wszystko się posypało......... zwłaszcza
      gdy "chwilę" potem Saturn mi wszedł na IC, odczuwałam w tym czasie wszystko
      jako niepowetowane straty, zmieniło się wszystko od parteru aż po strych, a ja
      jakże się po tym wszystkim zrobiłam "mądrzejsza", dojrzalsza, potrafiłam sobie
      dużo lepiej, rozsądniej i dojrzalej poukładać wszystko od nowa.
      Z perpektywy czasu wiele wówczas straciłam, ale jeszcze więcej zyskałam.
      Najbardziej jednek cieszę się z osiągnięcia wewnętrznej dojrzałości i
      zewnętrznej życiowej stabilizacji, co było mi potrzebne do życia jak woda i
      powietrze.
      Życzę Ci równie miłych skutków Saturnowych przejść.
      Pozdrawiam.
    • astrofru Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 13.09.04, 11:25
      Saturn po mnie jeździ od czerwca i pisałam o nim i tutaj i w astrolabium już
      tyle razy, ze wydaje mi się, że lada moment w końcu mnie ktoś ochrzani za
      czepianie się tylko jednego wątku.. Ale ja o Saturnie do upęku i bardzo chętnie
      poopowiadam.. Otóż jeździ po mnie od czerwca bo mam potężne stellum w Raku.
      Najpierw Saturn wszedł na Merkurego. Próbowałam wtedy dostać pracę, która
      mogłaby coś zmienić w moim życiu i podbić poczucie własnej wartości, które od
      jakiegoś czasu systematyznie mi spadało.. Oczywiście się nie udało, więc
      pierwszy wielki dół utrzymany był w nastroju: Boże, Boże, jestem głupia, do
      tego nerwowa (ktoś kiedyś mówił, że ruchliwy Merkury odpowiada za nerwice?) i
      nie nadaję się do rzeczy, do których CHCIAŁABYM się nadawać. Tak czy inaczej
      Saturn na Merkurym skrystalizował mi świadomość moich predyzpozycji
      i "wykastrował" iluzje dotyczące realizacji zawodowej - jestem tym, kim jestem,
      predyspozycje mam, jakie mam i tego się nie przeskoczy. W tym samym czasie
      trafiłam na to forum do astrolabium. Trzeba tutaj jeszcze przy okazji dodać, że
      mniej więcej od roku Uran kręci się opozycją po moim Marsie przy MC - czyli
      kwestie zawodowe grają pierwsze skrzypce, mam ochotę coś ZMIENIĆ - rozsadza
      mnie w starej strukturze (w radiksie mam kwadrat Saturn - Uran).
      Miesiąc po wejściu na Merkurego, Saturn wszedł mi na Słońce, które jest w
      radiksie w ścisłej opozycji do Ksieżyca.. Trochę za Słońcem jest Wenus, do
      której właśnie Saturn dobija.... Aspekt się uściśli 21 września.
      Saturniczne doświadczenia przez cały lipiec i sierpień aż po 'teraz' są smutną
      kompilacją lęków i nadziei, dziwnych wydarzeń, które utwierdzają w przekonaniu,
      że pewien zasadniczy etap życia się kończy; rozważań nad tym, w którą stronę
      skonkretyzować swoje potrzeby i działania. Znane z książek
      Saturniczne 'zrzucanie skóry' i czas oczekiwania w 'nieskończoność', jak
      najbardziej dały mi się we znaki - i to na najbardziej przyziemnej, fizycznej
      płaszczyźnie - dostałam m. in. dwóch alergii, jedną astmatyczną, drugą w
      postaci wysypki; drastycznie rozregulował mi się (by nie powiedzieć zanikł na
      dwa miesiące) cykl miesiączkowy a rzeczy dookoła mnie działy się koszmarnie
      wolno - ciągle musiałam czekać na wyjaśnienia jakiś spraw, które zdawały się
      nie mieć końca - spóźniały się do mnie ważne maile od których zależał mój stan
      emocjonalny.. każdy dzień sierpnia rozpoczynał się oczekiwaniem i oczekiwaniem
      się kończył. Poza tym Saturn - nauczyciel Eremita - kazał mi pierwszy raz w
      moim życiu szukać wiary. W radiksie mam go w IX domu co do tej pory zaowocowało
      łagodną formą agnostycyzmu - żaden system religijny nie wydawał mi się na tyle
      satysfakcjonujący, by się z nim identyfikować, chociaż konsekwentnie
      interesowałam się każdą religią.. aż tu nagle.. ukłon w stronę judaizmu,
      czytanie Biblii? (Potrek, jestes tutaj??wink Nie czuję się jeszcze nawrócona, ale
      wykorzeniłam sceptycyzm i ignorancję, z jaką podchodziłam do religii.
      Na domiar złego koszmarnie się zakochałam. Saturn obiektywizuje, wyrywa
      człowieka jakby z kontekstu i stawia z boku - a tu u mnie, chwilę przed tym jak
      Saturn się zjawił na Słońcu pojawiło się coś tak mało realistycznego, tak mało
      osiągalnego.. Wczoraj analizowałam kosmogram znajomej, której Saturn znalazł
      się na Wenus w kwietniu. Spytałam, co się wtedy stało. Powiedziała: "zakochałam
      się i wydawało mi się to szalenie ważne; na podstawie tych emocji chciałam
      zakończyć dotychczasowy związak, ale niestety, nic z tego wszystkiego nie
      wyszło.." I się tak zastanawiam, czy to powszechne zdarzenie na płaszczyźnie
      zewnętrznej podczas tranzytu Saturna przez Wenus - to zakochiwanie się... Bo ja
      tu, cierpię, moi drodzy... A ten Saturn dopiero uderzy w Wenus.. potem jezcze
      będzie retrogradował przez następne długie miesiące..
      I znowu pewnie spowolni.. skoncentruje .. skrystalizuje...
      • neptus Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 14.09.04, 04:49
        To prawda, że o Saturnie można nieskończenie... oj, dał mi on w życiu popalić. :
        ( Ostatnio już mi nie przylał, bo trochę zrozumiałam i chyba byłam grzeczna ale
        co będzie na zamknięciu cyklu, to się dopiero okaże. Oj, jak ja go nie lubię...
        • tellyjelly Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 21.09.04, 16:34
          www.taraka.most.org.pl/cykle/sat_0.html


          bardzo ciekawy artykul o przechodzeniu saturna przez domy...
        • dorisn Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 02.02.05, 10:28
          Kiedy zbliżał się do mojego VI Domu w Raku zaczęły się problemy z przyjaźniami,
          kiedy na dobre wkroczył do VI DOmu i miotał się raz do przodu raz do tyłu -
          zaowocowało to problemami ze znalezieniem pracy a jak ją znalazłam po wielu
          trudach, to poniżej kwalifikacji, za marne pieniądze i ciągle byłam w
          niepewności czy przedłużą umowę na następny miesiąc. Bywało tak, że co miesiąc
          to inna praca, nim zdążyłam się przyzwyczaić do otoczenia, to zmieniałam pracę
          itd.
          W ogóle pogorszył moje stosunki z otoczeniem - dla wielu znajomości, przyjaźni
          była to zbyt cięzka próba. Ale te solidne przyjaźnie przetrwały a nawet się
          wzmocniły!
          Na szczęście wyniesie sie z VI domu do kwietnia do VII Domu (gdzie jest w
          radixie), oprócz tego mam tam Jowisza w Lwie, więc nareszcie spodziewam się
          wiele dobrego.
    • irysek1 Re: czas retrogradacji Saturna 01.02.05, 14:40
      czesc po dlugim milczeniu .

      saturn sie cofa i cofa, a jak przestanie, to przejdzie po raz trzeci ruchem
      prostym kwadratem do mojego "ja", czyli asc, slonca, lekko zahaczy marsa , no i
      do dsc.
      czas retro byl do tej pory czasem spokoju, wzglednego - rzecz jasna- bo gdzies
      tam wewnetrznie telepie mnie strasznie. zaliczylam wszelkie
      mozliwe "doly",placze, uzalanie sie nad soba,zlodowacenie i wybuchy
      wewnetrznych gejzerow itp. itd.

      Czas retrogradacji saturna : czym jest? po co jest? wiem, wiem, pytania
      cokolwiek naiwnie, ale ta ostatnia retrogradacja mnie po prostu boli. fizycznie
      boli. "wyrywa " mi wrecz z rąk to, co chce zatrzymac. wiem, ze nie zatrzymam,
      czuje to, w glowie krystalizują mi sie cale zdania, ktore pewnie bede musiala
      powiedziec tym, z ktorymi sie bede musiala pozegnac.nie chce mowic tych slow
      tym ludziom / temu czlowiekowi /koszmarnie mi z tych momentami. chcialabm
      odciąc nozem to, co musi odejsc, zeby juz odeszlo,zebym juz miala swiety
      spokoj, naprawde spokoj a wlasnie to "to" jakby przyrosniete jest do mnie,
      bo...nie potrafie "wydusic" z siebie, wyrzucic tych slow.
      Ktos powie, pozegnaj sie z tym, co ma odejsc w milczeniu.chcialabym tak, ale
      nie wiem, czy umiem, czy tak sie da. czy zegnajac sie w milczeniu tak naprawde
      nie spowoduje, ze bedzie to sie ciagnac za mna az do nastepnego przejscia
      saturna, tym razem opozycja, nie mowiac o tym, ze forma milczacych pozegnan
      jest nie w moim stylu ( milczenie nie ejst wyjsciem, "wymowne milczenie" to dla
      mnie jakas kompletna bzdura, takie mam podejscie, niestety, czasem niestety).

      A moze po prostu zostawic to i poczekac i popatrzec , co sie wydarzy.
      Moze samo zniknie? Poprosze o opinie... czy saturn "zabiera w milczeniu?

      dziekuje

      Irys ( moja sygnaturka nie odzwierciedla na ten moment tego, co mysle)

      PS. chcę konfrontacji ...i sie jej cholernie boje ( ze moze cos skoncze "za
      wczesnie")
      Kurcze , ale chaos...przepraszam
      • merkura Re: czas retrogradacji Saturna 01.02.05, 14:56
        Mam niezbyt fajne doświadczenia z saturnem. Saturn przeszedł mi przez natalny
        księzyc usytuowany w X domu. Zabrał wszystko co budowałam przez kilka cieżkich
        pracowitych lat. Dosłownie wszystko. Z uwagi na jego cofanie zrobił to etapami.
        Na razie a minęło juz trochę czasu nie udało mi się znaleźć przeciwwagi i
        niestety nie mogę póki co powiedzieć, ze zabrał dla mojego dobra. Może w pewnym
        sensie jełśi myślećpozytywnie zawsze można dopatrzyć się jakiegoś dobra.Życzę
        aby u Was było przyjemniej.
        • ggossia Re: czas retrogradacji Saturna 01.02.05, 17:49
          hmmm, mi saturn caly czas siedzi na sloncu i marsie i w zasadzie dopiero jak
          zaczal sie cofac to zrozumialam jego dzialanie ( pisalam o tym w innym watku na
          temat saturna wink), co ostatnio zauwazylam przy tym tranzycie to oprocz ogolnego
          stadku formy, to problemy z koscmi- stawy no i zeby, bylam juz 3 razy u
          dentysty ! tongue_out...( te problemy z nimi to moze dlatego, ze moj natalny sat. jest
          w 1 domu)

          pozdrawiam Malgosia
          • merkura Re: czas retrogradacji Saturna 01.02.05, 23:34
            Ojej rzeczywiście też słyszałam, że to prawidłowość (kłopoty stomatologiczne)
            przy trudnych aspektach saturna. Potwierdzam to z praktyki.
            Nie dotyczy to chyba jednak tylko domu I i ascendentu, bo ja duże kłopoty w tym
            względzie miałam właśnie podczas koniunkcji saturna z księzycem w X domu a
            ponieważ saturn przewędrował dwukrotnie po moim księzycu to też sytuacja się
            powtórzyła. Potwierdzam z całą stanowczością. Natomiast taka sytuacja nie ma
            miejsca przy opozycji ze słońcem przynajmniej u mnie tak nie było. Może
            generalnie saturn w opozycji nie powoduje tego typu szczególnych problemów. a
            może to tylko moje doświadczenie...?
            • 2000jon Re: czas retrogradacji Saturna 08.11.05, 23:00
              Pisałam już o tym,powielę.


              "Saturn mnie "dopieszcza".
              Niby źle się z tym nie czuję,bo czuję się dojrzalsza.Jakby wszystko co jest
              teraz było po coś.Mało przypadkowe, a ostatnio planowane wszystko z planerem.
              Saturn wchodzi w położenie urodzeniowe 11 35'i wszystko byłoby dobrze gdyby mi
              sie 3 dni temu nie odezwały ósemki,wyrosły jak głupie biegnąc do mety przed
              solidną datą,oczywiście były cały czas jednak nie tak dorodne, porozrywały
              dziosło i boli
              odzezwało się też nie leczone gardło mam za swoje ropnym zapaleniem.
              A poza tym jakieś oblania wrzątkiem mnie dotykają ,"prawie złamany palec"na
              szczęście tylko przytrzaśnięty w drzwiczkach paznokieć,
              dajcie spokój...to wszystko ostatnie dni od poniedziałku,już czuję
              kręgosłup,echh nie za dużo tego na mnie jedną?
              Tak, czuję swoją dojrzałość a wszystko co saturniczne pokazuje mi
              tak ... "dojrzałość" nie radość.."

              merkura napisała:
              > Ojej rzeczywiście też słyszałam, że to prawidłowość (kłopoty stomatologiczne)
              > przy trudnych aspektach saturna. Potwierdzam to z praktyki.
              > Nie dotyczy to chyba jednak tylko domu I i ascendentu, bo ja duże kłopoty w
              >tym względzie miałam właśnie podczas koniunkcji saturna z księzycem

              Tak samo dopadły mnie problemy stomatologiczne,nie do wytrzymania, chętnie bym
              sie pozbyła tego balastu...tak samo koniunkcja Saturna z Księżycem ,tyle że w
              VIII domu.

              I jak pisze sarna, prawka też nie mogę zrobićsad


    • sarna34 Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 02.02.05, 11:56
      Od roku saturn siedzi w moim slonecznym znaku. Przy wcześniejszych kwadraturach
      czy opozycji nie dzialo się nic strasznego. Saturn przynosi mi pogorszenie
      zdrowia. Przy ostatniej kwadraturze bez przerwy zapadalam na różne infekcje.
      Saturn goni mnie do ciężkiej pracy, która zazwyczaj później przynosi coś
      dobrego. Przy kwadraturze w dwa miesiące napisalam pracę magisterską, zdalam
      też dużą ilość trudnych i uciążliwych egzaminów. Musialam się bardzo silnie
      zmobilizować. Nie bylo latwo ani prosto.
      Odkąd saturn utworzyl koniunkcję z wenus potwornie zagonil mnie do
      przygotowania dokumentacji na nauczyciela dytplomowanego. Warto bylo, bo się
      udalo. Od momentu, kiedy wszedl mi na slońce zaczęlam stosować dietę
      odchudzającą, w której trwam niezlomnie od 15 września 2004 r.Nigdy wcześniej
      nie udalo mi się dlużej niż 2 miesiące, a teraz wytrzymuje. Nie jem chleba,
      ziemniaków, kasza, ryżu i wszelkich innych węglowodanów. CZasem zjadam slodkie
      owoce, ale w ograniczonych ilościach. Zapomnialam jak smakują ciastka czy
      czekoladowe batoniki. Piję dużo wody mineralnej, gorzką kawę, zjadam surówki z
      warzyw, sery, mięso, ryby czasem jogurty i lykam witaminy. Nie czuję glodu, a
      efekty są cudowne. Schudlam 15 kg i wciąż schodzę z wagi. Początki diety byly
      trudne, organizm musial przestawić się.
      Saturn goni mnie też do glębokich refleksji na temat życia i istnienia
      ludzkości. Czlowiek wstępuje do jaskini, żeby dokonać transformacji.
      Jedynie przy saturnie nie udaje mi się zrobić prawa jazdy, bez przerwy oblewam
      egzaminy, mini że wyjeździlam ogromną ilość godzin.
      • ggossia Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 02.02.05, 19:49
        ja przy kon. z ksiezycem mialam prolemy ale nie zdrowotne, je mam teraz, gdy
        sat. jest na sloncu i marsu, w ogole trduno mi sie zmobilizowac, choc z drugiej
        strony wiem, ze warto, wiec jakos to robie smile....
        pozdrawiam Malgosia

        ps. zapomnialam dodac ze ostatnio dosyc schudlam tongue_out
        • ametysta Re: ggossia 02.02.05, 20:35
          zauważyłam pewne podobieństwo, u mnie także saturn tranzytuje słońce i marsa i
          ostatnio też odczuwam jakieś bóle w stawach, już myślałamże to jakiś stan
          grypowy a także ciągle jest mi zimno, szczególnie w ręce, natalny saturn jest w
          1 domu.
          • nightbird Re: 21.02.05, 19:18
            moje rande-vous z dziadkiem saturnem trwa już około 1,5 roku.na początku
            przyczepił się do mojego ascendentu (kwadraturka)a teraz stanął sobie vis-a-vis
            mojego słonka i tak do majasad(((przez ten czas miałam chroniczne problemy
            zdrowotne, do tego dochodzi poczucie izolacji oraz wrażenie, że jeśli cokolwiek
            sobie zaplanuję dziadek S. uparcie rzuca mi kłody pod nogi. Faktem jest
            jednak,iż w ciągu tego czasu wiele zrozumiałam, dlaczego coś się dzieje tak a
            nie inaczej,dotarłam do źródła jakiś tam swoich problemów i chyba udało mi się
            załatwić dużo zaległych spraw, które pozornie wydawały się już nieistotne. To
            wcale nie znaczy, że nie mam dziadka dosyć, chętnie bym go wysłała gdzieś do
            innego układu planetarnego, a przynajmniej jak najdalej ode mnie. ciekawie
            zapowiada się trzeci nawrót Saturna bo oprócz jego zerowej opozycji do słońca,
            dochodzi zerowa koniunkcja jowisza do ascendentu i plutona, sekstyl z wenus i
            neptunem ( 0 st.), kwadrat neptuna i marsa do księżyca R (0 st.) uran trygon do
            urana (tu już 3 st.)z planet tranzytujących tylko wenus z plutonem wypięli się
            na całe towarzystwo i urwali się z imprezy. hmm... byle do maja,a w zasadzie
            lipca bo wtedy saturn zamknie swój cykl...

            pozdrowienia
            N.
            • mmk7 Re: 12.03.05, 22:41
              Mnie aktualnie Saturn nie działa na nic aspektami, ale jego obecność w domu II
              wywołuje, jak to ktoś ładnie określił, "głuchy Mordor" w moim portfelu i na
              koncie. Zaczęło się to już w momencie wejścia Saturna do domu, niemal zbieżnego
              z kwadraturą do Księżyca, w czerwcu ub. r. Z powodu bezsensownego zaniedbania
              (można to tylko nazwać zwykłym gapiostwem) naliczono mi za coś tak duży
              rachunek, że potem musiałam spłacać go na raty przez 3 miesiące i znacząco
              odbiło się to na mojej sytuacji finansowej (konieczność drastycznego
              oszczędzania na wszystkim). Gdy aspekt przestał działać, przeżywałam okres
              niespodziewanej koniunktury finansowej - dostawałam dodatkowe zlecenia i
              zarabiałam niemal równowartość drugiej pensji. Skończyło się, gdy Saturn wszedł
              w retrogradację - wypłaty w mojej głównej pracy zaczęły się bardzo opóźniać
              (rekord - pensja styczniowa otrzymana 11 lutego), a z drugą firmą, tą od
              zleceń, wyniknął konflikt i być może zlecenia się skończą. Na szczęście mój dom
              II nie jest zbyt duży, bo jeśli potrwałoby to dużo dłużej, groziłoby mi
              całkowite bankructwo. Mam nadzieję, że Saturn w III domu nie zaszkodzi mi za
              bardzo...
    • aarvedui Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 12.12.05, 11:25
      nu...saturn siedzi mi teraz w IV domu,i na nadmiar optymizmu nie narzekam..uncertain

      podobno marudze bardziej niz zwykle.psychicznie tez nie najlepiej.
      moze fakt ze moje ksiezycowe sprawy nienajlepiej mają sie w zyciu (ksiezyc w
      radiksie natalnym jest zresztą bardzo słaby,same kwadratury,na dodatek ryby)
      zaczynam mieć dość swoich ksiezycowych zachowan,coraz czesciej sie na nie
      wkurzam smile ale powracają wrednie jak bumerang....mam nadzieje ze do czegos dojde
      chociaz dzieki temu.
      w koncu IV to fundamenty,wiec mam nadzieje na troche konstruktywnej
      swiadomosci,ktorej mam nadziej zaczne za niedlugo doswiadczac (IV zaczyna sie na
      przełomie raka/lwa.po rektyfikacji poczatek lwa)
      • arcoiris1 Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 12.12.05, 11:55
        u mnie tez nienajlepiej. Saturn 6 st od mojego Słońca- problemy skórne, brak
        ochoty do czegokolwiek, poczucie przygnębienia. tranzytuje mi własnie 7 dom,
        siedzi tam tez natalnie- dolina w sprawach 7domowych. Do tego wszystkiego,
        odkryłam straszny paradoks w moim kółku, czuj ten straszny doł i poczucie
        bezsilności- Dsc w Raku, JEGO WŁADCA Księzyc w kon z Plutonem w domu 8 w
        KWADRACIE do wierzchołka 7 domu. W domu 7 oprocz Saturna jest tez Słonce,
        Mekury stoi na szczycie 8. Czujesz Aaarverdui? To czego najbardziej chcę, na
        czym mi zalezy raczej nie bedzie mi dane, i jako takie stanie sie przedmiotem
        moich najwiekszych obsesji, uczuciowych, które i tak sa zawsze silne i drażace.
        wladca 7 w 8 i 8 w 7. Dodatkowo- Wenus z 8 w KWADRACIE do Neptuna w 11.
        Księzyc władce Dsc mam w Wadze, w dekanacie, dwadzie, wszystko Waga- żeby
        jeszcze bardziej mi na tym partnerstwie zalezało. Nie martw sie tym tranzytem
        Saturna, tranzyt to tranzyt- w koncu minie, może czegos nauczy- najgorzej jak
        masz przerabane w radiksie. Mnie chyba tylko relokacja ratuje.
        • aarvedui Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 12.12.05, 12:14
          zaczne od uwagi technicznej.
          źle mi sie czyta Twoje posty.
          może byłoby lepiej zaczynać zdania od linijki a kolejne myśli zawierać w
          osobnych akapitach? smile
          mnie by było lepiej,bo w sumie trudno mi było zrozumieć całość treści napisaną
          "jednym tchem" smile

          niskie energie - u mnie mars stanął w XII domu..do tego saturn tez w cyklu
          retrogradacji...w scislej kwadraturze na niebie...oj padam na pysk
          • arcoiris1 Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 12.12.05, 12:24
            nie rozumiem uwagi technicznej wink ale spróbuje sie dostosowac.

            Jedyne co mnie pociesza i ozywia to wspomnienie ostatniego tranzytu Jowisza
            przez moje MC- zdawałam wtedy na studia. Mars był wtedy tez w Byku, podobna
            konfiguracja nad głowami, wiec czekam z utęsknieniem co mi ona teraz
            przyniesie. Teraz Mars ruszył do przodu, może ruszy sie pare spraw, może ruszy
            mi sie ochota do życia. Na razie nie cieszy mnie nawet kolejna podróz, za
            tydzien, bo mam ich dosyć po prostu a tymczasem Jowisz ostatnim rzutem na tasme
            zanim wjedzie mi na MC znowu mnie gdzies wysyła.

      • xxero Re: Saturniczne wnioski 12.12.05, 11:58
        uderze teraz w tony nie-astrologiczne i planete Saturn podsumuje w bardziej
        ludzkich kategoriach. Saturn tak naprawde jest dosyc upierdliwa ciotka.
        Zauwazylem ze kazdy odbiera Saturna inaczej, oczywiscie w zaleznosci od
        polozenia w domach i aspektow (do osi takze).
        Saturn jest hamulcem ktory zawsze tam gdzie siedzi, tranzytuje czy aspektuje
        powie nam "nieeee to nie moze byc tak prosto, tak gladko, tak przyjemnie".
        Zawsze gdy wszystko na ziemi i niebie mowi czlowiekowi ze jest dobrze, jest
        szczesliwy, sprawy ida dobrze a pojawi sie na tym rys, wlasnie charakterystyczny
        dla Saturna: zajrzenie pod powierzchnie, spojrzenie z innej strony (ala
        Merkury), zastanowienie. To nie ma nic wspolnego z pesymizmem raczej z takim
        studzacym chlodem wiatru wysoko w gorach. Pelno emocji, nawet tych dobrych, jest
        rozped, sukces cokolwiek co - mimo wszystko - rzeczywiscie jest slizgiem po
        powierzchni zycia, a Saturn dmuchnie w podswiadomosci swoja studzaca otchlania
        jakby dajac do zrozumienia "to nie wszystko".

        Rzeczywiscie trafne jest okreslenie Saturna jako tego "ktory nigdy nie jest taki
        na jakiego wyglada" badz powodujacego ze na wszystko tak patrzymy. Saturn +
        kazdy aspekt planetrany powoduje to wychlodzenie i strach. Strach, ze wszystko
        ma drugie dno i nie jest tylko takie jak na zewnatrz. Stad blogoslawienstwem
        jest gdy ktos ma pewien wazny aspekt zycia nienaruszony przez Saturna. Moge
        nawet zaryzykowac stwierdzenie ze w tej dziedzinie jest naiwnie optymistyczny i
        pewnie cale zycie taki bedzie gdy Saturn tego nie schlodzi. Nie majac
        swiadomosci istnienia tego co symbolizuje Saturn, moze przeleciec cale zycie ani
        razu na to nie wpadajac. Po czesci rowniez "thoughts are things" czyli "mysli sa
        faktami" moze miec znaczenie - wiadomo ze wystarczy o czyms nie myslec
        (swiadomie/nieswiadomie) by omijac takie sytuacje w zyciu np. choroba bo
        myslenie kazdego rodzaju jest jednak projekcja nieswiadomosci na rzeczywistosc i
        nawet cos chorego co mamy w glowie moze sie w ten sposob realizowac w swiecie
        zewnetrznym.

        Z perspektywy widze jak na swoj sposob odbieralem zawsze Saturna. Jako glucha
        cisze i brak jakiegokolwiek strachu, oparcia, fobii. Pamietam to dokladnie:
        podczas nocy, chlodu oczy wbite gdzies w sciane i swiadomosc: jestem, niczego
        sie nie boje, wszystko pod kontrola, nie istnieje samotnosc, nie istnieje
        grupowosc, jest zawsze obecny lomot ciszy, konfrontacji z soba, bycia zdanym na
        siebie. Teraz Saturn odzywa sie z pozytywnej strony wlasnie gdy moge chcoc pare
        razy w roku upoic sie w ten sposob: wicher, lod, szczyty gor, gleboki oddech,
        rozpoztarte rece, symboliczne skupienie i jednosc ze wszystkim stronami swiata i
        wszystkimi zywiolami. To typowy Saturn. Na chwile widzisz to nie z perspektywy
        knajpy na stoku, wyciagu i kolorowych parasoli ale z tej prawdziwszej i jednak
        dajacej OGROMNA SILE
        • xxero Re: i jeszcze cos 12.12.05, 12:02
          Saturn to lampka ostrzegawcza przeciw wszystkiemu co szeroko nazwalbym
          popkultura i naszym utozsamianiem z nia. Wszedzie tam gdzie konformizm i
          zadowolenie z pozornie dobrego uczestnictwa w zyciu
          hipermarketowo-karierowo-plotkarsko-banalnym przyslania realne widzenie swiata,
          wlacza sie Saturn.

          Jest dokladna antyteza banalu, konformizmu, tapety latwego zycia i patrzenia na
          makijaz, blichtr, rocznik samochodu, kroj ciuszkow.
          • am98 Re: i jeszcze cos 17.12.05, 22:35
            xxero napisała:
            Saturn to lampka ostrzegawcza przeciw wszystkiemu co szeroko nazwalbym
            popkultura i naszym utozsamianiem z nia. Wszedzie tam gdzie konformizm i
            zadowolenie z pozornie dobrego uczestnictwa w zyciu
            hipermarketowo-karierowo-plotkarsko-banalnym przyslania realne widzenie swiata,
            wlacza sie Saturn.
            Jest dokladna antyteza banalu, konformizmu, tapety latwego zycia i patrzenia na
            makijaz, blichtr, rocznik samochodu, kroj ciuszkow.

            Daje niesamowitą głębię; doskonale izoluje od tego całego plastikowego świata
            katalogów mód i bzdur, zgiełku i jarmarcznej szmiry i tandety. Pozwala na
            powolne wrastanie.
            Daje wolność i jednocześnie poczucie totalnego, przeraźliwego osamotnienia.
            Pozwola na życie własnym, niewymuszonym rytmem.
            Upokarzając daje hart ducha i siłę woli.
            Odziera ze wszelkich złudzeń i miraży, błędnych wyobrażeń o sobie samym i
            innych- pokazując drogę do sedna.
            Nie lubi cwaniaków i rozpychających się łokciami.
            Nie na darmo określa pustelników i mędrców.

            • plutonn Re: i jeszcze cos 20.12.05, 11:47
              samo sedno!
              właśnie tak się czuję bardzo upokorzona, bardzo osamotniona i bardzo mocno
              poczułam wszystkie swoje niedociągnięcia, ułomności... pozbywam się krok po
              kroku złudzeń wszystkich i chyba już morze łez wylałam.... nawet Jowisz na
              urodzeniowym Słońcu nie pomógł.. myślałam że jakaś miłość a tak naprawdę to mi
              się tylko przytyłowink))
              • am98 Re: i jeszcze cos 21.12.05, 14:04
                właśnie tak się czuję bardzo upokorzona, bardzo osamotniona i bardzo mocno
                poczułam wszystkie swoje niedociągnięcia, ułomności... pozbywam się krok po
                kroku złudzeń wszystkich i chyba już morze łez wylałam.... nawet Jowisz na
                urodzeniowym Słońcu nie pomógł.. myślałam że jakaś miłość a tak naprawdę to mi
                się tylko przytyłowink))

                Nie wiem, może nie powinnam tak pisać, może zabrzmi to trywialnie, ale uwierz:
                będzie lepiej! Niech tylko wejdzie w inną fazę, a ten przykry okres należy
                starać się spokojnie przeczekać i rozsądnie go wykorzystać.
                Jeszcze kilka dni temu byłam totalnie załamana. Weszłam na to forum, zaczęłam
                czytać, sięgnęłam też do różnych innych mądrych opracowań. Po raz kolejny
                potwierdziła się moja dewiza, że nic tak nie uszczęśliwa jak wiedza i
                umiejętność myślenia, prowadzi do przynajmniej minimalnego - ale zawsze
                zrozumienia!
                Saturn daje poczucie constans, co z jednej strony pozwala wierzyć w pewne
                niezmienne wartości, daje poczucie niezłomności, z drugiej przykro doświadcza i
                wprowadza poczucie trwałej, często wyimaginowanej beznadziejności. Ale przecież
                przetaczając się po naszej mapie ulega ciągłym przemianom, a my wraz z nim, co
                jakby nań nie patrzeć daje poczucie: nic nie będzie jakim było.
                Upokorzenie. Znam i rozumiem. Im silniejsze poczucie własnej wyjątkowości i
                mądrości tym upokorzenie żadne albo mniejsze. Im bardziej podlegamy wpływom
                innych, im bardziej spełniamy społeczne oczekiwania tym więcej doświadczamy
                upokorzeń. I tu z pomocą przychodzi nam staruszek Saturn wink)), pozwalając
                jednak uwierzyć w siebie.
                Co nam daje poczucie zadowolenia; płody własnej pracy, czy też to, co dają nam
                inni?
      • mb1mb Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 13.12.05, 01:05
        aarvedui napisał:

        > nu...saturn siedzi mi teraz w IV domu,i na nadmiar optymizmu nie narzekam..uncertain
        >
        > podobno marudze bardziej niz zwykle.psychicznie tez nie najlepiej.
        > moze fakt ze moje ksiezycowe sprawy nienajlepiej mają sie w zyciu (ksiezyc w
        > radiksie natalnym jest zresztą bardzo słaby,same kwadratury,na dodatek ryby)
        > zaczynam mieć dość swoich ksiezycowych zachowan,coraz czesciej sie na nie
        > wkurzam smile ale powracają wrednie jak bumerang....mam nadzieje ze do czegos
        dojd
        > e
        > chociaz dzieki temu.
        Ach Kochanie! ale się wzruszyłam! aż coś za serce mnie tknęło! lol
        ten Księżyc w Rybkach to by mi się podobał (gdybyś go częściej okazywał smile)
        To teraz można bezpiecznie ponarzekać w tym temacie, tak? o czym to? Saturn? no
        cóż umnie na razie bez zmian, lekkie zawieszenie, czekam aż się po raz drugi
        uściśli opozycja z Merkurym; jak to działa? ano tak, że mam świadomość, że
        niczego wartościowego do tego tematu swoim postem nie wniosłam, ale... co
        tam...nie ryzykujesz=nie żyjesz big_grin
        a tak na serio to w przyszłym roku dopiero będzie się działo....(wtedy może
        napiszę coś mądrego smile, a na razie tylko tyle, żeby "się pokazać" - nie wkurzaj
        się na ten biedny Księżyc - on musi być czarujący wink
    • jerry.uk Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 12.12.05, 12:24
      Mozna powiedziec ze Saturn ulozyl moje zycie. Przejscie przez Ascendent moze
      mnie troszke postarzalo (zauwazylem nawet jakies srebrne wlosy), ale dzieki
      temu wydaje sie innym bardziej dojrzaly. Poprawila sie moja organizacja pracy,
      umiem tez pokierowac praca innych ludzi. Uwazam ze Saturna nie nalezy sie bac,
      on bardziej porzadkuje niz gnebi. Na przyklad od kiedy Saturn przeszedl w
      opozycji moja Wenus nie mam zadnych dlugow, a nawet spore oszczednosci. Moze
      wlasnie tak to dziala - ograniczenie przyjemnosci i kontrola wydatkow?
      Inna sprawa ze w moim horoskopie urodzenia Wenus i Saturn sa w trygonie. Moze u
      kogos z kwadratura tych planet skonczyloby sie bankructwem?
      • zeta23 Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 12.12.05, 12:48
        Ja mam natalnie kwadrat saturna i wenus i to ścisłysmile I kiedy mi saturn robił
        koniunkcje do wenus to bardzo ciężko pracowałam i kasa była taka sobie.
        Niewystarczająca w stosunku do mojej włożonej ogromnej pracy. No,ale efekt
        materialny jakiś tam był.Odbiło się to też na moim zdrowiu psychicznym.
        Natomiast teraz saturn dobija do MC (jeszcze sie pokręci troche, bo cofa sie)i
        robi mi kwadrat do merkurego i jest zupełnie inaczej (natalnie mam saturn
        trygon merkury)On mi porządkuje i opóźnia pewne sprawy, nie gnębiąc mnie
        psychicznie i fizycznie, jedynie co, to wybieram samotność na własne
        życzenie,odłączając telefony, komórki i zaszywając sie w domu.
        Ale to jest akurat przyjemne uczucie bycia sam na sam ze sobą.
        W nastepnym roku zrobi mi kwadrat do ASC i mam pewne obawy, ale pocieszam sie
        myślą,że w natalnym też mam trygon saturna do ASCsmile
    • xxero Re: Moje doswiadczenia z Plutonem:) 12.12.05, 15:14
      Jako ze planeta idzie najwolniej w ukladzie, wiec stworzony aspekt jest trwaly.
      W ostatnich paru latach Pluton tworzyl i tworzy koniunkcje z moim wezlem
      polnocnym. Teraz juz slabsza, okolo 1,5-2 lata temu scisla. Choc w miedzyczasie
      zaszlo duzo innych aspektow, chyba jednak ten daje mi najbardziej. Przezylem
      cala mase doswiadczen, niektore wrecz katastroficzne, inne przetransformowaly mi
      myslenie i doslownie cialo. Czasem mysle ze prawie nic sie nie zmienilo, choc
      spotykam ludzi dawno nie widzianych ktorzy potrafia po wygladzie i rozmowie
      stwierdzic "trudno uwierzyc ze to ten sam czlowiek". Moze?
      Jednoczesnie ostatnich pare lat przynioslo umocnienie skorupki i wlasnego pradu
      i szczerze mowiac chyba juz nikt i nic nie jest w stanie na mnie wplynac, zmusic
      bo wszystko musi wyjsc i byc uzgodnione w srodku.
    • plutonn Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 15.12.05, 08:49
      Ja przeżywam bardzo ciężko bo mam kwadraturę do Słońca od wrześniauncertain na
      dodatek Saturn w R przez co stał się moim chlebem powszednim i zdecydowanie
      jest ciężej niż sobie to mogłam wyobrazić.. praktycznie w każdej dziedzinie
      życia pojawiły się poważne problemy hehewink

      Wie ktoś może kiedy Saturn wejdzie w ruch prosty?
      • neptus Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 15.12.05, 14:37
        > Wie ktoś może kiedy Saturn wejdzie w ruch prosty?

        Wie - 6 kwietnia.
        • plutonn Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 15.12.05, 22:16
          Dzięki neptus.
          Oraz aua! Teraz kwadratura do Słońca, potem przerwa następnie kolejna
          kwadratura i w końcu przez Dsc się przetoczy. Chyba trzeba jakoś zmobilizować
          siły bo inaczej to mnie załamanie niechybnie czeka :I
          • neptus Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 16.12.05, 00:23
            smile Ja licze na chwile oddechu zanim mi sie przetoczy kwadraturami i
            koniunkcjami przez wszystko prawie. Może przetrwam? wink
            • slodki.miodzio Re: Moje doswiadczenia z Saturnem:) 17.12.05, 22:41
              neptus napisała:

              > smile Ja licze na chwile oddechu zanim mi sie przetoczy kwadraturami i
              > koniunkcjami przez wszystko prawie. Może przetrwam? wink
              Przetrwasz. I nic się nie poradzismile Trzeba Saturna polubić takiego jakim jest.
              Daje w tyłek, ale to największy sędzia w horoskopie. Co saturniczne to
              przynajmniej trwalsze... Choć Neptun podmyje wszystko, a Pluton wysadzi w
              powietrze i wtedy nawet trwałość Saturna jest poddana próbie. Kwadraty da się
              przeżyć, ale przy dobrym nastwieniu pójdzie łatwiejsmileTego życzę - poczucia
              humoru przy kwadratach Saturna do natalnych - życzenie może się spełnić, choc
              prawdopodobieństwo niewielkiesmile
              S.M.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka