Dodaj do ulubionych

Jan Witold Suliga ??

02.06.06, 17:56
Czy znane są dane urodzeniowe pana Suligi? Poza rokiem urodzenia 1951 nie
mogę na nic trafić w internecie, a ciekawi mnie jego horoskop jako "osoby
publicznej".
Lwi
Obserwuj wątek
    • transwizje Re: Jan Witold Suliga ?? 03.06.06, 15:44
      20.12.1951 w Warszawie. Podaję za notką biograficzną zamieszczoną w jego
      pierwszej książce. Co do godziny to "cóś mi mówi, że kole pełednia" to mogło
      się wydarzyć. Słońce w IX pasuje do jego zawodu i podróżowania.
      • lwi2 Re: Jan Witold Suliga ?? 04.06.06, 09:00
        Dzięki wielkie za datę! Ładny horoskop.
        Suliga podaje datę powstania tarota na lata 1392-1430, Francja. Kiedy powstał
        tarot? Może konkurs na datę z uzasadnieniem astrologicznym?
        Lwi
        • neptus Re: Jan Witold Suliga ?? 04.06.06, 14:37
          Horoskopów nie tworzy się jako zamówienie publiczne w wyniku konkursów.
        • j.wojak czemu JW Suliga? 06.06.06, 15:03
          Skąd to zainteresowanie p. JWS -akurat teraz? Ciekawe, jakie są teraz poglądy
          JWS na tarota, magię itp.

          Jacek
          • j.wojak w uzupełnieniu... 06.06.06, 15:05
            www.kosciol.pl/article.php/syndrom_duchowego_uzaleznienia
            • aarvedui a mnie sie podoba 06.06.06, 16:15
              jak dla mnie dosć rozsądny artykuł.

              nie oceniam po tym ze pojawił sie w katolickim portalu tylko po treści.
              w tresci nie ma gloryfikacji zadnej religii.
              jest zacheta do dystansu do praktyk duchowych,do wsparcia ich zdrowym rozsądkiem.

              myślę że ten artykuł powinno sobie przyswoić wiele osób lubiących pytania
              "a taki i taki układ to daje to czy to"
              oraz
              "co jest wyznacznikiem bycia X w horoskopie"
              albo
              "Z tranzytuje mi W - co ja biedny/a mam robić.tragedia!"
              ewentualnie
              "czy moge sie jakos uwolnic od ukladu V to przez niego zmarł mi chomik i dwa psy"
              • suljan Re: a mnie sie podoba 06.06.06, 20:17
                ctud.blox.pl/html
                • j.wojak Witam! Kopę lat! 07.06.06, 09:50
                  Mam nadzieję, że się Pan nie gniewa? Tak tylko zapytałem koleżankę, bo wyglądało
                  na to,że interesuje się tarotem i Pana tekstami o nim.

                  Jacek
                  • j.wojak ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 10:09
                    Ładna stronka! I śledzi Pan wszystkie fora...
                    Czy dobrze widzę- będzie nowa wersja "Tarota Magów"? Bez ezoteryki??? Z talią
                    kart???
                    A tymczasem książka o SDU jeszcze niegotowa?
                    • suljan Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 11:34
                      aarvedui: smile
                      j.wojak: dzieki za ocene CTUD-u. Nie sledzę ezoterycznych forów ( fór? for?
                      kurde, jak od slowa "forum" bedzie liczba mnoga, kto wie? ), czasem zagladam, a
                      raczej zagladałem, bo tam wiele materiałów do ksiązki o SDU mozna znaleźć, tu
                      zaś trafilem, bo mnie znajoma poinformowała, że o mnie tutaj mowa... Tarot
                      magow bedzie z ezoteryka ( bo czemu nie? ) ale z wielu partiach zmieniony. Bez
                      talii. Książka o SDU sie pisze, mam malo czasu, wiec kawałkami, niektóre
                      zamieszczam na CTUD-zie... TM to wznowienie, ksiązka o SDU to "nowka", wiec
                      chyba sprawa jasna, co szybciej i łatwiej wydac... TM to TM,ksiązka o SDU to
                      ksiązka o SDU... Dwie różne sprawy, dwa odrebne zakresy tematyczne.
                      • anahella Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 13:43
                        suljan napisał:

                        > Nie sledzę ezoterycznych forów ( fór? for?
                        > kurde, jak od slowa "forum" bedzie liczba mnoga, kto wie? )

                        fora, forów... powtarzam za profesorem Bralczykiem - kiedys wspominal o tym w
                        swoim programie w TV.

                        > tu
                        > zaś trafilem, bo mnie znajoma poinformowała, że o mnie tutaj mowa...

                        Rozumiem, ze wszedl Pan tu na skroty, poprzez link, a nie glowna strone forum i
                        dlatego nie mial okazji zauwazyc, ze na wejsciu prosze o nieprowadzenie krucjat
                        nawracajacych.

                        Oczywiscie zajrzalam na Panskiego bloga, z zainteresowaniem przeczytalam kilka
                        notek i mysle, ze Panska droga jest przestroga dla wielu, zwlaszcza tych, ktorzy
                        krzycza "daj mi rzad dusz" - a takich jest wsrod astrologow, niestety, bardzo
                        wielu. Przy kazdej dzialalnosci (chocby mialby to byc haft krzyzykowy) zawsze
                        trzeba cos dac, by cos uzyskac. Panski przyklad przyklad swiadczy o tym, ze
                        niedobrze jest brac, bez zastanowienia co sie daje.

                        Oczywiscie, jesli czuje sie Pan urazony tym, ze dyskutujemy o Panskiej osobie,
                        to na zyczenie wykasuje caly watek lub wskazny przez Pana post. Musi tylko Pan
                        to wyrazic: tu na forum lub do mnie na priv.

                        A tak przy okazji jestem ciekawa: czy zastanawial sie Pan, czemu to pana spotkalo?
                        • suljan Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 16:31
                          Zgadza sie, wszedlem tu przez link, ale info. nt. krzyzowcow itd. też
                          przeczytalem... Krucjaty nie prowadze, akcji nawracaniowej też, zatem mnie to
                          ( juz ) nie dotyczy, a poza tym nie mam zamiaru na tym ( i innym ) forum sie
                          udzielać, chyba, ze ktos kieruje do mnie post lub o mnie rozmawia... Wtedy tak,
                          ale w granicach rozsądku ( ja tez mam swoje "trolle" )... Nie czuje sie urazony
                          dyskusja o mnie. Jestem takim samym "obiektem", jak kazdy inny, no i osoba
                          publiczna... Nie ma więc potrzeby kasowac tego wątku, chyba, ze istnieja jakies
                          inne przyczyny natury regulaminowej ( ale to juz nie w mojej gestii przeciez ).
                          Co do tego, o czym swiadczy "mój przyklad" mozna oczywiscie sie spierac ( np.
                          czy brałem wszystko jak leci ), sęk w tym, że nie mam zamiaru dowodzic, iz nie
                          bylem wielbłądem ( tj. selekcje stosowalem ). Zamiescilem na CTUD-zie "moja
                          duchowa biografie", kazdy moze ja przeczytac i swoje wnioski wysnuc, ale tez
                          pytać ( np. w "komentarzach" ), czy "dykucic" na jakims forum . W tym ostatnim
                          przypadku o linki proszę, załączę je do CTUD-u, niech inni też czytaja i swoje
                          wnioski wysnuwają ( oj, po raz drugi mi sie dzisiaj w poscie rymnęło ).
                          Oczywiscie sie zastanawialem czemu mnie to spotkało ( i nie tylko mnie, prosze
                          zajrzeć do PRZYPADKÓW SDU I NOTATNIKA na CTUD-zie ). Jakkolwiek by na to nie
                          patrzec problem jest szerszy, głębszy niz sie wydaje i nie związany jedynie z
                          moja osoba. Nie widze w nim tylko stron negatywnych. Ma on równiez aspekt
                          pozytywny. Pozdrawiam... smile
                          • anahella Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 20:42
                            suljan napisał:

                            > Co do tego, o czym swiadczy "mój przyklad" mozna oczywiscie sie spierac ( np.
                            > czy brałem wszystko jak leci ), sęk w tym, że nie mam zamiaru dowodzic, iz nie
                            > bylem wielbłądem ( tj. selekcje stosowalem ).

                            Nie wmawiam Panu, ze czegos Pan nie robil. Mam na mysli cos innego: Panska droga
                            od ezoteryka do... no wlasnie nie wiem jak Pana teraz okreslic, to walka. Walka
                            taka sama jak walka alkoholika (niektore z Panskich opisow na blogu przypominaja
                            zeznania osob w delirium tremens), narkomana czy innego nalogowca.

                            Ja po prostu jestem ciekawa czy umie Pan znalezc w sobie przyczyne takiej
                            sytuacji. Nie w silach zla, bo one czyhaja na kazdego. Nie w Bogu, bo nie wiemy
                            czym on naprawde jest. Co w Panu jest takiego. Gdy poczul sie Pan "wybrany" -
                            czy zadal sobie pytanie "czemu ja?". Pewnie tak, i ciekawam odpowiedzi.
                          • moris6 Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 21:03
                            suljan napisał:
                            > Jakkolwiek by na to nie
                            > patrzec problem jest szerszy, głębszy niz sie wydaje i nie związany jedynie z
                            > moja osoba. Nie widze w nim tylko stron negatywnych. Ma on równiez aspekt
                            > pozytywny. Pozdrawiam... smile

                            Problem faktycznie jest poważny i mało się o nim mówi. Byc może to właśnie
                            będzie twoje nowe powołanie.
                            Problem dotyczy wszystkich dziedzin rozwoju duchowego a szczególnie tego który
                            ja określam jako "rozwój wymuszony" gdzie ofiara oddaje się w ręce różnych
                            "nauczycieli" bo ma cisnienie aby na siłe cos ze sobą robić. Sporo nad tym
                            myslałem, a wszystko to odżyło po przeczytaniu Twojego tekstu "moja droga
                            duchowa", część z twoich doświadczeń odczulem osobiście. W związku z tym rodza
                            się pytania, jakie ma szanse młody człowiek który w tych sprawach raczkuje.
                            Myśle że kazdy ma swoją drogę przez którą musi przejść i ostrzeżenia moga na
                            niewiele sie zdać. Oczywiście mozna opisac jak działa ergregor by każdy mógł
                            rozpoznac pod czyim jest wpływem, ale cóż z tego skoro nie mamy zbyt wielkiego
                            wyjścia. Kazdy z nas żyje podpięty pod wiele ergregorów, ale korzyści z takiej
                            symbiozy czerpia wszyscy: człowiek i ergregor.
                            To chyba jak z samochodem. Mogę nazwać go swoim osobistym wampirem bo przyssał
                            się do mojego portfela, ale kto gotów jest z niego zrezygnowac i chodzic
                            piechotą. Oczywiście należenie do ergregora może prowadzic do skrajności, czyli
                            fanatyzmu i jest to tragiczna sytuacja dla właściciela, ale kto potrafi takiemu
                            pomóc skoro on nie oczekuje pomocy a nawet z nią walczy. Takiemu nie mozna
                            pomóc, dopóki sam nie zacznie sie budzić. Zreszta samo budzenie i przejście na
                            druga stronę opozycji jest bardzo złudne bo dalej karmi, służy temu samemu
                            ergregorowi.
                            Temat ten oczywiście dotyczy również i astrologów którzy podpięci sa pod
                            ergregor astrologii. MOze faktycznie trzeba by skonstruować test aby każdy
                            ocenił czy nie zabrnął za daleko.

                            moris
                            • suljan Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 23:57
                              moris6 - a dzieci szczęścia i "leniwce" rodza sie w niedzielę tongue_out Doba ma 24 h.
                              wiec kiedys pewnie trafisz...
                              anahella: jasne, że sie zastanawiałem ( i wciąż zastanawiam ) nad przyczynami
                              wewnętrznymi. Mam juz napisany tekst o rodzajach inklinacji do SDU, pewnie go
                              wkrótce wkleje w CTUD. Ze jestem urodzonym wojownikiem - fakt, wiem o tym od
                              dawna. jakie to pociaga konsekwencje - tez wiem ( nie tylko z autopsji ). Sa to
                              jednak wszystko sprawy osobiste ( z rodzinnymi włącznie ) więc nie chcę i nie
                              mam zamiaru o tym publicznie dyskutowac, ani sie zwierzac.
                              morris6 - test opracowałem, a raczej nie test, lecz ankiete, zwie sie ona ARUD,
                              czyli Ankieta Rozeznania Uzależnien Duchowych... Nie jest doskonała, ale
                              jest... Zawsze można poprawić, uzupełnić, cos zmienić, nikt nie jest
                              wszechwiedzacy i nie ma antidotuum na wszystko. Z egregorami masz rację, sama
                              wiedza o nich i o niebezpieczeństwach duchowej drogi ( nie tylko magii ) nie
                              wystarczy. Ale tyle moge zrobic, więc robie. Czy to moje powolanie? Hm...
                              Szczerze mówiąc nie przejmuje sie tym zbytno. Jesli jest - ok, jesli nie, też
                              ok. Problem "rozwoju wymuszonego" i "niewymuszonego" jest cholernie złozony i
                              nieprosty. W gre wchodzi wiele czynników, bo czesto "wymuszenie" gdzies tam
                              okazuje sie mieć źródło w "niewymuszeniu". Sa to tzw. grzechy młodosci. Jestem
                              najdalszy od tego, by nakłaniac ludzi do zaniechania poszukiwań. One MUSZĄ być,
                              bo jesteśmy ludzmi. Jadrem terapii SDU jest woilność. Jest odwołanie się do jej
                              potrzeby. Nie w formie buntu przeciw kosciolom czy autorytetom ( choc i to sie
                              przydaje ), lecz przeciw ukrytym więzom, przeciw tym "przyssawkom" (
                              egregorom ). One tylko z pozoru są "samochodami". Samochód prowadzi kierowca, a
                              jesli jest na odwrót - o wypadek nie trudno ( powiedzenie mojego instruktora
                              jazdy ). Otóż z egregorami jest tak, ze de facto to one prowadza człowieka i
                              dzieje sie tak nawet wtedy, gdy on mysli iz jest inaczej... Mag chce nad nimi
                              panować, a to one nad nim panuja. Człowiek religijny mysli, że są Bogiem, ale
                              one Nim nie są. Maga sklaniają do uprawiania magii, człowieka religijnego do
                              czynności religijnych ( kultowych np. ). Obaj żywią przekonanie, że robia to,
                              co chca, a tak naprawdę dzialaja tak, jak chcą egregory.
                              • am98 Egregor palca u stopy 08.06.06, 00:44
                                Spojrzałam właśnie, natchniona toczącą się tu dyskusją i oczywiście lekturą
                                pańskiego artykułu (pan Suljan) na swoje palce u stóp i zaczęłam się
                                zastanawiać pod działaniami jakich egregorów się one znajdują. Stojąca obok
                                szklanka zapewne też jest we władaniu jakichś tam egregorów, a znajdujący się w
                                niej płyn (alkohol) również odnosi się do jakiegoś egregora.
                                Gdy sięgam głebiej, a właściwie raczej oczywiście - zastanawiam się nad
                                egregorem dnia i egregorem nocy, odpływu i przypływu. Właściwie to nie jestem
                                pewna istnienia Księżyca, mimo że go widzę, ponieważ równie dobrze może to być
                                moje o nim wyobrażenie, a właściwie działanie egregora.
                                Potężni to muszą być egregorowie dnia i nocy, powodujący, że ludzie z reguły w
                                nocy śpią, a w dzień nie śpią. Nie ma sensu tym bardziej tu przytaczać tego,
                                który przeciął morze może na pół.
                                Jak wielka to musi być siła (albo też tak mi się wydaje), która przeobraża
                                ziarno w drzewo i powoduje, że z jaja wykluwa się pisklak.
                                Ludzie, nie zajmujący się "magicznymi sztukami" wcale nie są szczęśliwsi.
                                A może tak? Musiałabym jednak (w ostatecznym rozrachunku, bo standard
                                telewizyjno-kanapowy również mnie nie interesuje) sprowadzić swoje życie i
                                siebie do poziomu co najmniej pantofelka.
                                I kto wie? Być może byłoby to najlepsze rozwiązanie.
                              • anahella Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 08.06.06, 00:47
                                suljan napisał:

                                > anahella: jasne, że sie zastanawiałem ( i wciąż zastanawiam ) nad przyczynami
                                > wewnętrznymi. [...[ Sa to
                                > jednak wszystko sprawy osobiste ( z rodzinnymi włącznie ) więc nie chcę i nie
                                > mam zamiaru o tym publicznie dyskutowac, ani sie zwierzac.

                                Oczywiscie nie bede naciskac. Chcialam tylko rozpetac dyskusje na temat
                                rownowagi w dawaniu i braniu przy kazdej naszej czynnosci. Moim zdaniem ta
                                rownowaga tak czy siak jest zachowana - niezaleznie od tego czy dajemy swiadomie
                                czy nie. Im wiecej bierzemy (w tym przypadku wiedzy) tym wiecej musimy oddac z
                                siebie. Jesli swiadomie nie wydzielamy czesci do oddania to ona jest brana sila.
                                Tak po prostu.
                              • moris6 Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 08.06.06, 09:21
                                Witaj

                                >Doba ma 24 h.
                                >wiec kiedys pewnie trafisz...
                                smile)
                                Z tym trafianiem to u mnie jest troche inaczej wink
                                Jeżeli trafiasz w punkt rezonansu to nie ważne który z kolei jest to punkt, bo
                                dla fali nie ma punktu początkowego, na którym tak zawiesili się astrolodzy tzw.
                                saturniczni, którzy np. przez pół życia rektyfikują swój horoskop próbując
                                dojść do tego jedynego prawdziwego punktu, który de facto zresztą nieistnieje,
                                bo narodziny tak jak i życie są procesem ciągłym.

                                > morris6 - test opracowałem, a raczej nie test, lecz ankiete, zwie sie ona ARUD,
                                > czyli Ankieta Rozeznania Uzależnien Duchowych... Nie jest doskonała, ale
                                > jest... Zawsze można poprawić, uzupełnić, cos zmienić, nikt nie jest
                                > wszechwiedzacy i nie ma antidotuum na wszystko.

                                Myślałeś kiedyś jaka jest motywacja korzystania z takiej ankiety?
                                Może nią być zabawa, ciekawość, strach lub szukanie rozwiązania innych
                                osobistych problemów.
                                Wyobraź sobie, że ktoś skorzystał z niej i wyszło mu, że ma problem który
                                wskazuje na silne powiązania z wampirami świata astralnego.
                                No nie powiesz mi chyba, że w tym momencie nie zrodzi się u niego strach.
                                I co dalej może on zrobić. Na przykład skorzystac z Twojego kursu, na którym się
                                dowie więcej szczegółów. Ale czy ta świadomość pomoże mu w pozbyciu sie strachu,
                                uważam że wręcz przeciwnie, raczej go pogłębi.
                                Co z tego że uczysz tam jak się zabezpieczyć. Doskonale wiesz że nie przed
                                wszystkim da się zabezpieczyć, nie zawsze rozpoznasz skąd pochodzi atak. Tak
                                wiec u Twojego studenta zrodzi się chęć pogłębienia tej wiedzy aby być jeszcze
                                bardziej zabepieczonym i wtajemniczonym.

                                > Z egregorami masz rację, sama
                                > wiedza o nich i o niebezpieczeństwach duchowej drogi ( nie tylko magii ) nie
                                > wystarczy. Ale tyle moge zrobic, więc robie.

                                Dlaczego robisz to co robisz?
                                Kto będzie korzystał z Twoich kursów?
                                Ci co mają ten problem i się boją, czy też ci którzy boją się mieć taki problem?
                                Podłożem obu tych motywacji jest ten sam strach, a ten jest emocją czyli
                                pokarmem i zaproszeniem dla
                                istot astralnych.

                                Lepiej jest żyć nieświadomie z "wampirem" niż ze świadomością tego.
                                Uważam, że jedyną dość skuteczną metodą jest poprostu niezajmowanie się tym, lub
                                znalezienie
                                specjalisty który cię odłączy podczas jednej sesji, ale nie takiego który
                                zacznie uświadamać klienta, bo to uświadomienie stanie się przywiązaniem,
                                początkiem kolejnego uzależnienia.

                                Bez urazy suljan ale sądzę, że to co robisz, bardzo prawdopodobne, że jest tym
                                samym co robiłeś wcześniej. To ta sama woda, drugi koniec tego samego kija.

                                moris
                                • suljan Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 08.06.06, 14:47
                                  anahella - proba przelozenia ciężkosci problemu na moje wewnętrzne
                                  uwarunkowania jest ważna ( dla mnie ) ale nie dla problemu... Problem
                                  pozostaje, gdyz ma go wiele osób. Nie jest on, moim zdaniem
                                  uwarunkowany "dawaniem" i "braniem". Aw każdym razie nie wprost...

                                  moris6. - jak rzeklem, kiedys trafisz.... "Kiedyś" - to dobre słowo, nie? Jesli
                                  jestes zdania,że lepiej nie wiedziec niz wiedziec, to Twoja sprawa. Jesli
                                  uważasz, że narkomanowi nie mozna mowic, żer jest narkomanem, bo wzbudzi to w
                                  nim leki, to tez Twoja sprawa. Ja sądze, że mowic trzeba. Jesli ktos slyszac to
                                  zacznie dopatrywac sie w kazdym swoim paluszku egregora, to znaczy, ze ma
                                  wybitna podatnośc na SDU, tylko bidul o tym nie wiedział ( ale jego
                                  podświadomość wie, oj wie ). Rozumiem, że większość ludzi woli nie wiedzieć.
                                  Pewne prawdy bolą. Niestety, ale dla mnie RD to dochodzenie do prawdy, a nie
                                  uciekanie przed nia. Nie twierdze, że to, co pisze o SDU jest jakąś ostateczna
                                  i jedynie słuszą prawdą. Tym niemniej jest inspiracja do przemysleń i oceny. To
                                  jakby pytanie, ktore ludziom zadaję. Ktoś odpowie: tak, SDU jest problemem. OK.
                                  Ktos odpowie: SDU jest moim problemem. Też OK.Ktos odrzuci to co piszę - także
                                  OK. Ktos ucieknie od tego tekstu z wrzaskiem: Suljan straszy ludzi! OK, niech
                                  ucieka i krzyczy. U kogoś wywola on refleksję, obawy... Skąd one? Z tekstu, czy
                                  z tego czlowieka? Tekst dobyl je na wierzch, one juz tam były. I tu wracamy do
                                  problemu: wiedzieć, czy nie wiedziec.
                                  Świadomośc nie "zabije" strachu. Ale sprawi, ze ktos musi się z nim zmierzyc.
                                  ten strach juz byl, ale sie nie ujawnil. A skoro jest to i tak prędzej czy
                                  później da o sobie znać. Co lepiej? Chowac sieprzed nim, czy wyjścmu na
                                  przeciw? Sam soebie odpowiedz na to pytanie. ja juz znalazłem odpowiedź.
                                  Ps. specjalista wywali jedno i wsadzi drugie... Czyzbys żywil jeszcze w tym
                                  wzgledzie jakieś zludzenia?

                                  • moris6 Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 08.06.06, 21:03
                                    suljan napisał:

                                    > moris6. - jak rzeklem, kiedys trafisz....
                                    Dziękuję... , mam nadzieje ze nie nastąpi to zbyt szybko
                                    bo stracę dalszą motywację wink

                                    > "Kiedyś" - to dobre słowo, nie?
                                    Tak, słowo to jest dla mnie bardzo magiczne.
                                    Z jednej strony zawiera określenie czasu a z drugiej go unieważnia.
                                    Czas rozciągnięty jest na wieczność, przeszłość i przyszłość, ale bez TERAZ.
                                    Taka mieszanka
                                    Saturna (czas) i Księżyca (nieskończoność) ale dodatkowo Słońca bo zawiera
                                    jednak nadzieję na spełnienie. A te trzy planety tworzą jakiś mistyczny trójkąt,
                                    stanowią podstawę i wierzchołek Gwiazdy Magów, dodatkowo odnosza się do liczb
                                    3-6-9, i jest to dla mnie jakaś tajemnica, która spędza mi ostatnio sen z powiek.

                                    > jestes zdania,że lepiej nie wiedziec niz wiedziec, to Twoja sprawa. Jesli
                                    > uważasz, że narkomanowi nie mozna mowic, żer jest narkomanem, bo wzbudzi to w
                                    > nim leki, to tez Twoja sprawa.

                                    Narkoman to inna sprawa. Narkoman zna i widzi swoje uzależnienie i swojego wroga
                                    w postaci materialnego narkotyku, który może wziąśc lub nie. Jak nie bedzie brał
                                    to ma pewność, że wyzdrowieje.

                                    Normalny człowiek nie widzi świata astralnego, nie posiada również wskaźnika
                                    którym mógłby ocenić
                                    czy jego problemy biora sie ze świata duchowego, no chyba że na kursie rozdajesz
                                    coś takiego smile)
                                    A skoro tego nie wie, nie ma przekonania, to na wszelki wypadek zaczyna
                                    paranoicznie oczyszczać własne mieszkanie jakimis rytuałami. A skad wie czy
                                    faktycznie oczyścił, a może nie wyszło za pierwszym razem. Wiesz o co mi chodzi.
                                    Taki człowiek zaczyna wpadać w uzaleznienie od rytuałów, a to nie jest wolność.
                                    TY patrzysz na to z innego punktu widzenia, bo po prostu wiesz lub widzisz lub
                                    czujesz.

                                    > Pewne prawdy bolą. Niestety, ale dla mnie RD to dochodzenie do prawdy, a nie
                                    > uciekanie przed nia. Nie twierdze, że to, co pisze o SDU jest jakąś ostateczna
                                    > i jedynie słuszą prawdą. Tym niemniej jest inspiracja do przemysleń i oceny.

                                    Prawda może boleć - fakt. Posunę się dalej.
                                    Prawda może być również zabójcza.

                                    > jakby pytanie, ktore ludziom zadaję. Ktoś odpowie: tak, SDU jest problemem. OK.

                                    SDU jest problemem, natomiast ja na razie nie widze jakiejś w miarę bezpiecznej
                                    metody
                                    na prowadzenie odwyku i zastanawiam sie czy skutki uboczne nie będą gorsze niż
                                    stan wcześniejszy.
                                    Oczywiście najwięcej zależy tu od podejścia i możliwości samego prowadzącego.

                                    > z tego czlowieka? Tekst dobyl je na wierzch, one juz tam były. I tu wracamy do
                                    > problemu: wiedzieć, czy nie wiedziec.
                                    > Świadomośc nie "zabije" strachu. Ale sprawi, ze ktos musi się z nim zmierzyc.
                                    > ten strach juz byl, ale sie nie ujawnil. A skoro jest to i tak prędzej czy
                                    > później da o sobie znać. Co lepiej? Chowac sieprzed nim, czy wyjścmu na
                                    > przeciw?

                                    Na to musi odpowiedziec każdy sam.

                                    > Ps. specjalista wywali jedno i wsadzi drugie... Czyzbys żywil jeszcze w tym
                                    > wzgledzie jakieś zludzenia?

                                    No miałem nadzieję, ze Ty uwalniasz bez zostawiania gratisów wink
                                    moris
                                    • suljan Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 08.06.06, 21:17
                                      moris6
                                      istnieje tylko TERAZ, reszta jest złudzeniem; oprócz nadzieji - na przyszlość :-
                                      )
                                      nie uwalniam, bo nie jestem egzorcystą ( nie czytałeś? ).
                                      Terapia SDU nie zostawia gratisów...
                                      Narkoman często nie wie, że jest narkomanem ( problem wyparcia )
                                      pisząc o rytualach i oczyszczeniach piszesz to, o czym ja pisalem w artykule o
                                      SDU - nie tedy droga a oczyszczanie się to jeden z przejawow SDU
                                      Prawda zabija? Może, czasem... Klamstwo - zawsze... To jest ryzyko, zycie (
                                      prawdziwe zycie ) jest ryzykiem... Poczytaj na FORUM CTUD-u moj tekst o NRD-
                                      owcach. Kwestia otwarta: czy chesz nadstawiac glowę, czy d....
                                      Wybacz, że tak skrótowo smile


          • pani.jazz Re: czemu JW Suliga? 06.06.06, 15:47
            Nawrocil sie. I to na zasadzie "ze skrajnosci w skrajnosc". Ze dwa lata temu pojawil sie na forum wrozbiarstwo i przez kilka miesiecy z uporem mianiaka trollowal i zawracal ludzi z ezoterycznej wycieczki do Piekla bram. Ciezkie przeprawy z nim byly. Jesli to byl on, oczywiscie.
            • lwi2 Re: czemu JW Suliga? 06.06.06, 20:28
              A ja napisałam tekst astrologiczny i go właśnie wklejam, kto chce niech
              przeczyta, tylko do końca.
              Lwi

              "Tarot – chłodny intelektualista, sztuka podszyta diabłem.

              Jeżeli tarot narodził się nagle, a nie wyniku długiej ewolucji, i miało to
              miejsce i czas we Francji lub w Italii na przełomie XIV/XV wieku, to można
              zrekonstruować horoskop. Czyli ustalić datę, dzień i godzinę, kiedy po raz
              pierwszy, być może, karty zaczęły „mówić”. Mógł być to na przykład dzień 1
              stycznia 1400 roku, w kalendarzu gregoriańskim, co odpowiadałoby w kalendarzu
              juliańskim dacie 24 grudnia 1399 roku. Obie daty same w sobie brzmią dobrze,
              jako początek czegoś nowego, no i ten przełom wieków. Tarot to przede wszystkim
              system, struktura, a jeśli od razu narodził się w gotowej postaci, już
              ukształtowany, to nie byle jaką rolę musiał odegrać tu Saturn. Saturn w znaku
              Koziorożca wymagania te spełnia, tym bardziej, że 1 stycznia 1400 roku wszedł
              właśnie do swojego znaku. Jakość kardynalna, żywioł ziemi, potężna siła
              sprawcza, która działa „magnetycznie”. W ostatnim stopniu znaku, tym razem
              Wodnika, była natomiast Lilith, co dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem,
              trudno o lepszy symbol sięgania do nieświadomości. Położenie w ostatnim stopniu
              znaku Wodnika uważa się zawsze za szczególnie korzystne, jest to stopień dający
              bardzo subtelną intuicję.
              Warto przypomnieć, że według starych władców, Wodnik to także znak saturnowy,
              jakość stała, żywioł powietrze. Saturn i Lilith w bardzo ścisłym sekstylu,
              rozpostartym na osi Węzłów Księżycowych (w 1-szym stopniu Skorpiona i Byka),
              wszystkie cztery punkty tworzą w horoskopie połowę Wielkiego Sekstylu, także
              ogromna siła sprawcza.
              1 styczeń, ale która godzina? Zapewne późnym popołudniem, ciekawie bowiem
              wygląda ten horoskop ustawiony na tuż przed 16-tą, z Ascendentem w Bliźniętach
              i MC wypadającym gdzieś w końcówce Wodnika. Ważny jest Ascendent, a właściwie
              Descendent, dobrze on wygląda kiedy wokół punktu Descendentu tworzy się
              paralela zodiakalna (LZ) z Saturna i koniunkcji Merkurego i Urana. Taka „bomba”
              intelektu na Descendencie tworzy się w okolicy 25 stopnia Strzelca (czyli tam
              gdzie teraz bawi Pluton i tarot zszedł właśnie pod strzechy). Przy takim
              ustawieniu osi cały horoskop jest też bardzo mocno „powietrzny”, przewaga
              żywiołu powietrza według popularnej metody wyliczeń jest tutaj ponad dwukrotna,
              co dodatkowo jeszcze podkreśla bardzo duża przewaga jakości zmiennej.
              Chłodny intelektualny horoskop? Tak właśnie, chłodny, intelektualny horoskop,
              dźwignia sięgania do nieświadomości i programowania jej (??). Być może. Lilith
              jest tutaj w koniunkcji z koniunkcją Wenus/Mars, a wszystkie trzy gdzieś koło
              MC (miejsce!), w towarzystwie dodatkowo gwiazdy Fomalhaut , która być może była
              wprost na MC, dodatkowo „chrzcząc” całe to towarzystwo.
              Każdy element tego horoskopu jest zastanawiający, Księżyc w opozycji do
              koniunkcji Pluton/Neptun, Słońce w 12 stopniu Koziorożca. W tak odległej dacie
              trudno ufać położeniu innych elementów, a szkoda, bo Chiron w 22 stopniu Byka
              byłby tutaj w Palcu Diabła z Jowiszem i koniunkcją Wenus/Mars (która sama w
              sobie ma charakter jowiszowy). Chiron i „dwa Jowisze” w Palcu Diabła, czyż nie
              oddaje to nastroju poczynań tarotowych? Ponoć od tych kart nie tak łatwo się
              uwolnić, ja jeszcze tego nie wiem bo nie jestem tarocistą.
              Horoskop zrekonstruowałam na bardzo wątłych danych o tym czym jest tarot,
              jeden, dwa, artykuły, bardzo blade pojęcie o tym wszystkim. Tak, że jest
              to „mój” horoskop tarota.
              Acha, pewną wskazówką był tutaj horoskop JW. Suligi, i jego Merkury retro w 21
              stopniu Strzelca, dokładnie tam gdzie w horoskopie na datę 1 stycznia 1400 roku
              przypada koniunkcja Uran/Merkury. „Mój” horoskop tarota bardzo mi się spodobał,
              że jest taki wyrazisty i łatwo się go czyta. Lilith na końcu w szeregu według
              stopnia, a na dodatek w ostatnim stopniu znaku, i to znaku Wodnika, wiele tutaj
              tłumaczy. Takie położenie planety w ostatnim stopniu jest często odczuwane jako
              położenie zarówno w ostatnim stopniu, jak i w pierwszym stopniu kolejnego
              znaku, działa zatem wyjątkowo silnie. Na szczęście Lilith nie jest planetą. W
              horoskopie na datę 1 stycznia 1400 roku ostatnią planetą w szeregu według
              stopnia będzie Wenus, i ona to nadaje całemu tarotowemu przedsięwzięciu posmak
              sztuki. A że podszytej „diabłem”, to już inna sprawa. Warto pamiętać jednak, że
              30 stopień Wodnika to „królewski stopień”, według astrologicznej tradycji".
              Lwi
              • suljan Re: czemu JW Suliga? 06.06.06, 21:12
                ctud.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?138324
              • j.wojak ciekawe 07.06.06, 09:55
                Sporo roboty wykonałaś.
              • anahella Re: czemu JW Suliga? 07.06.06, 13:56
                Powiem szczerze: wynajdowanie sztucznych horoskopow prowadzi nas na manowce wiedzy.
                W takim horoskopie moze byc wszystko. Z doswiadczenia wiem, ze dopasowywanie
                horoskopu do wydarzenia to slepa uliczka - oczywiscie robilam to kiedys i nie
                raz dostalam po nosie.

                Podobnym fiaskiem konczy sie poszukiwanie metoda astrologiczna dnia narodzin
                Jezusa - a tutaj watpliwosci dotycza kilkunastu lat a nie jak w przypadku tarota
                - kilkuset.

                Rozrzut przypuszczen co do daty pierwszej talii tarota jest tak wielki, ze nie
                dalabym sobie reki odrabac za przelom XIV i XV wieku. Nieznane jest rowniez jego
                pochodzenie. Czytalam rozne wersje: jedni autorzy podaja XII wiek, jeszcze inni
                koniec pierwszego stulecia. Sa tacy, ktorzy za miejsce narodzin tej talii
                wskazuja kraje basenu Morza Srodziemnego, jeszcze inni kraje arabskie albo Indie.
            • kasia-asia1 Re: czemu JW Suliga? 06.06.06, 21:58
              On, to ci on był. Z hukiem porzucił praktyki szatańskie.
              • aarvedui Re: czemu JW Suliga? 07.06.06, 01:13
                kasia-asia1 napisała:

                > On, to ci on był. Z hukiem porzucił praktyki szatańskie.

                nie zauważyłem zeby gdzies sie przyznawał do "szatańskich" wink
                mimo wszystko warto poświecić troche czasu zeby poczytać.
                w końcu nie jest to amator.warto sprawdzić do jakich przemysleń doszedł.
                bez uprzedzeń i "podśmiechujek" smile
                • j.wojak sprawdzaliśmy 07.06.06, 09:52
                  aarvedui napisał:

                  > kasia-asia1 napisała:

                  > nie zauważyłem zeby gdzies sie przyznawał do "szatańskich" wink

                  Możesz sprawdzić tamte wątki

                  > warto sprawdzić do jakich przemysleń doszedł.
                  > bez uprzedzeń i "podśmiechujek" smile

                  Właśnie sprawdzaliśmy wtedy- b. burzliwie!


      • moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 07.06.06, 20:30
        transwizje napisała:

        > 20.12.1951 w Warszawie. Podaję za notką biograficzną zamieszczoną w jego
        > pierwszej książce. Co do godziny to "cóś mi mówi, że kole pełednia" to mogło
        > się wydarzyć. Słońce w IX pasuje do jego zawodu i podróżowania.

        Synowie ciemności raczej nie rodza się w południe smile))))
        Mam nadzieje że nie uraziłem tym Suljana.
        Narodzenie miało miejsce w nocy około 02:00-4:30 z Asc w Skorpionie.
        Gdybym miał sie zatrzymac na którejs godz. to najbardziej pasuje tu około 3:30.
        Z Plutonem na MC, czyli człowiek prowadzony przez siły wyższe, reszty nie
        komentuje bez zgody własciciela.
        moris
        • piotrowski_piotr Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 00:12
          moris6 napisał:

          >
          >
          > Synowie ciemności raczej nie rodza się w południe smile))))
          > Mam nadzieje że nie uraziłem tym Suljana.
          > Narodzenie miało miejsce w nocy około 02:00-4:30 z Asc w Skorpionie.
          > Gdybym miał sie zatrzymac na którejs godz. to najbardziej pasuje tu około 3:30.
          > Z Plutonem na MC, czyli człowiek prowadzony przez siły wyższe, reszty nie
          > komentuje bez zgody własciciela.
          > moris


          PP. Rektyfikacja horoskopu to arcytrudna sztuka, ale zgadywanie godziny
          urodzenia to już bardzo śmiałe przedsięwzięcie.
          Proponowane tu godziny są kompletnie nietrafione.
          Znam horoskop Pana Jana Suligi nieomal z pierwszej ręki, ale nie czuję się
          upoważniony do podawania go, tym bardziej, że gdyby Pan Suliga chciał, to by
          swoją godzinę urodzenia sam podał.

          Piotr Piotrowski




          • moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 10:13
            piotrowski_piotr napisał:

            > PP. Rektyfikacja horoskopu to arcytrudna sztuka, ale zgadywanie godziny
            > urodzenia to już bardzo śmiałe przedsięwzięcie.
            > Proponowane tu godziny są kompletnie nietrafione.
            smile
            Kto ma odwagę ŻYĆ Piotrze ten popełnia błędy i będzie to robił, bo "błąd" tak
            jak przypadek, jest składową częścią życia. TAk, próbuję żyć bez strachu przed
            porażką bo to właśnie jest częścią wolności o której pisze suljan. Natomiast
            astrologia zachowawcza (patrz wątek rigel79) reprezentowana chociazby przez
            astrologię wydarzeniową jest z natury martwa, bo nie można popełnić błędu na
            opisie faktów które już były (egregor saturna smile.
            Z drugiej strony wszystko co martwe tak łatwo bywa uznawane za doskonałe a nawet
            święte, łącznie z nieboszczykami, bo jakoś nie widziałem żyjącego z przydomkiem
            - święty.
            Dlaczego tak mało jest analiz dotyczących przyszłości? Jednym z powodów jest
            właśnie strach przed popełnianiem błędów oraz przed utratą raz osiągniętej pozycji.
            Bierze się to poważnego błędu jaki popełniają astrolodzy, otóż zbyt mocno
            utożsamiają się z astrologią i stają się jej niewolnikami, tym samym sługami jej
            ergregora. Zamiast spodziewanej wolności zostają obdarzeni uzależnieniem.

            moris
            • rigel79 Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 11:35
              B. dziękuję morisowi za słówko o "zachowawczej". Ale z drugiej strony niefajnie
              mieć rektyfikację za czyimiś plecami ( Pan Suliga ) i tu się budzi wątek
              kwestii moralnej. Tylko najlepsi mogą sobie pozwolić na ryzyko interpretacji,
              kosztem ( karmą? ) pewnej moralności, która nie daje prawa sięgać za głęboko.
              Tak mi się wydaje... ( Astrologiczny ) chirurg nie gra w ruletkę, tylko
              niejednokrotnie ratuje życie ( w sensie dosłownym i metaforycznym ).
              Pozdrawiam wink
              • moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 12:37
                rigel79 napisał:

                > B. dziękuję morisowi za słówko o "zachowawczej". Ale z drugiej strony >niefajnie
                > mieć rektyfikację za czyimiś plecami

                Rektyfikacja nie jest rzucaniem uroku czy klątwy, więc raczej nie szkodzi
                włascicielowi, tym bardziej że z reguły rektyfikacje sa niesprawdzalne, więc
                można założyć że prawdopodobieństwo ich poprawności jest takie same jak to, że
                są błędne. NIkt jakoś nie pokusił się o wykonanie testu na rektyfikację paru
                osób których daty i godz. są znane i późniejsze sprawdzenie poprawności
                uzyskanych wyników.

                >crying Pan Suliga ) i tu się budzi wątek
                > kwestii moralnej.

                Raczej sumienia, wiec jeżeli Twoje jest niespokojne to nie wolno ci tego robić,
                jak również w wypadku gdyby gorszyło to samego właściciela.

                >Tylko najlepsi mogą sobie pozwolić na ryzyko interpretacji,
                > kosztem ( karmą? ) pewnej moralności, która nie daje prawa sięgać za głęboko.

                Widzisz akurat grzeszenie pod płaszczem ergregoru nie skutkuje obciązeniami
                karmicznymi. Podobno tak jest, osobiście nie mam doświadczeń.

                > Tak mi się wydaje... ( Astrologiczny ) chirurg nie gra w ruletkę, tylko
                > niejednokrotnie ratuje życie ( w sensie dosłownym i metaforycznym ).
                Przy tym temacie to mam wiele wątpliwości. Czy faktycznie astrologia może komuś
                uratowac życie, raczej w to wątpię. W każdym razie bardzo trudno będzie to wykazać.
                moris
                • transwizje Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 15:33
                  Mogę strzelić jednak? Tak dla zabawy, Suljanie.
                  Tyle uczonego gadania.
                  Daję ci Raka na ascendencie. W pierwszym domu pewnie jest jeszcze Lew i
                  Pluton "Dwugłowy mężczyzna", taki sam jak na twojej karcie Diabeł.
                  Urodziłeś się pewnie nie jako "syn ciemności" (brr, ale określenie) ale syn
                  zgasłej gwiazdy (nie mam poetyckich zdolności, ale jak się trzymać konwencji
                  takiego nazewnictwa, to tak właśnie powinno się opisać Słońce na zachodzie
                  horoskopu).
                  Pozdro
                  Ewa S.
                  • suljan Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 16:05
                    dwuglowy diabel na moim pierwszym tarocie to wersja alchemicznej alegorii
                    zwaznej Trójjednią Lucyferyczną. W Tarocie Magów ma juz jedna glowę tongue_out Zachody
                    slonca lubię, wschody też, choc siła rzeczy wiecej widzialem zachodow niż
                    wschodów... Raków nie jadam... Lwy lubię, ale nie miałem przyjemnosci ich
                    ogladac w naturze ( ZOO to nie natura ). Pluton kojarzy mi sie ze związkiem
                    chemicznym, bomba itp. Ha! Jestem bombowy! Zawsze o tym wiedzialem! dzieki
                    Transwizjo za utwierdzenie mnie w tym przekonaniu. "Syn zgasłej gwiazdy"...
                    Hm... Ładne, nieco demoniczne, nieco tragiczne, nieco nostalgiczne,
                    spopielałe... Troche jak "ostatni Mohikanin". No, pasuje, pasuje... Czasem
                    faktycznie tak się czuję. Zwrócony ku przeszlosci, ku starym, wyblakłym i nie
                    bedącym "trendy" mistrzom ( jak ktos na jakims forum o mnie napisał ). Wow!
                    Jestem pod wrażeniem. Zwłaszcza, że pasuje to do Glupca z Tarota magów -
                    odchodzący ( schodzący, zachodzący - ale nie w ciążę! ) czarno-świetlisty
                    olbrzym. Czarne swiatło jednym słowem, hi hi hi... Jak ascendent w Raku to
                    descendent w Koziorozcu, nie? ( a może sie mylę ). Związanie światła i mroku,
                    przeciwieństwo i dopełnienie, dwie skrajnosci, rozdarcie i całość, najdalszy
                    wierzcholek i najdalsza czeluść...
                    Ech, Transwizjo. Byłoby to dla mnie nowum, gdybym od lat tego wszystkiego nie
                    wiedział. I to nie z astrologicznego kosmogramu...
                    Gdyby tylko to decydowało o ludzkim zyciu, gdyby tylko to.... Ale tak nie
                    jest smile
                    • suljan Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 18:16
                      Ps. A teraz ja się pobawię I przypatrzę się Transwizji,, a że ze mnie kiepski
                      astrolog, uczynię to nieco inaczej... Hm... Transwizje... Ciekawy nick. Złożony
                      z dwóch słów: trans + wizje... Trans to wiadomo, pewien stan umysłu zwany
                      niekiedy stanem świadomości szamańskiej... Wizje – wiadomo; są owocem
                      transu... Myślałby ktoś zatem, że wszystko z Transwizji się scala i jedno w
                      drugie przechodzi... Ale nie! Trans to tez transmisja, przekaz. Transwizja
                      przekazuje nam swoje wizje ( w swoim blogu np. ). Mnogie wizje oczywiście ( bo
                      ich wiele ). Sęk w tym, ze słowo „transmisja” składa się z 2 słów: znanego
                      nam „transu” oraz „misji”. Ha! Transwizje ma misję transmitowania wizji... Z
                      kolei „transmitowanie” to zbitka „transu” i „mitowania”, czyli „mitu”. No
                      jasne, wszak siedzi po uszy w mitach, zaś astral skad ma wizje to też
                      rzeczywistość mityczna. Jeżeli jednak pójdziemy innym tropem, to doprowadzi on
                      nas do głębszych, ezoterycznych wniosków. Otóż „transwizje” może być tez
                      odczytywane jako: „tran+swiz-je”. „Tran” ... Tran uzyskujemy z wielorybów,
                      ssaków morskich, największych na świecie... Wieloryb ma formę ryby, ale jest
                      ssakiem. Ot, swoista „krzyżowka” dwóch gatunków. Tak tedy w po „tranie”
                      Transwizji widać skrywaną głęboko jej dwoistość. Wyczuwam w tym dużą role
                      żywiołu ( trygonu ) wodnego. „Tran” z „transem” też na to wskazuje: trans
                      jest transowy, a tran – pożyteczny dla zdrowia ( tak niegdyś utrzymywała moja,
                      świętej pamięci babcia ), o ile się go racjonalnie pije. Z jednej wiec strony
                      mamy wizyjna odlotowość Transwizji, z drugiej – racjonalność, ziemskość,
                      trzymanie się natury ( pozdrowienia dla kozy! ). Wieloryby maja okresy w życiu,
                      kiedy wycofują się ze stadnego życia i ukrywają w „swojej zatoce”. Po co czynią
                      nie wiadomo, ale czemu uczyniła to Transwizja zaraz spróbujemy rozszyfrować. Na
                      trop prowadzi nas drugi człon jej nicka: „swiz”... Cóż on znaczy? Zagadka! E...
                      prosta. Czytać go trzeba od tyłu. No i proszę, mamy słowo „zwis”. Wow!
                      Transwizji w pewnym momencie wszystko zaczęło zwisać! Nie wszystko, nie, to
                      było by za proste. A co? Nowa zagadka. Rozwiązanie przynosi nam trzeci człon
                      jej „nicka”: sławo „je”. Kojarzy się ono w sposób oczywisty z jedzeniem.
                      Transwizje nie chciała jeść? Bez przesady. Czytajmy to głębiej. Jedzenie wyraza
                      tu materializm, to, za czym goni tzw. świat. Zagadka rozwiązana – Transwizja
                      zamieszkała na wsi, w samotności, by nie mieć nic wspólnego z pożądliwościami i
                      materializmami „tego świata”. To jej zwisało! A ze owo zwisanie kojarzy mi się
                      z tarotowym Wisielcem, Wisielec oznakowany jest literą mem, zaś ta litera
                      oznacza wodę, wszystko staje się jasne, I faza życia, i jej przyczyny i
                      wszelkie „transy”, „trany” oraz (super)wizje...
                      Z drugiej strony Transwizje może po prostu oznaczać, że Trnaswizji zwisa
                      jedzenie tranu... Osobiście wolę te wersję. Ja też go nigdy nie lubiłem smile)))
                      • transwizje Re: Jan Witold Suliga ?? 09.06.06, 15:34
                        Pudło, pudło. Jeśli chodzi i o moją osobę i charakter, i motywację życiową.
                        Poza tym, analizujesz tytuł mojej strony i nicka z niej pochodzącego. Ja mam na
                        imię Ewa i nigdy tego nie ukrywałam.
                        To tak jakby tak zanalizować tytuł "Bliblia szatana" pod kątem twojego
                        charakteru, życia, wyborów i przypisać ci jego cechy. Bo to to samo.

                        Szkoda, że nie powiedziałeś, czy trafiłam, to byłoby ciekawsze.

                        Co do dwugłowca, szkoda, że nie spytałes. Teraz, zrażona po raz n-ty twoją
                        arogancją zachowam tę wiedzę (hm, pseudo-wojowniczością, tudzież walecznością),
                        może ciekawą dla astrologów, dla siebie.
                        Pozdro, do nie widzenia.
                        Ewa S.
                        • suljan Re: Jan Witold Suliga ?? 09.06.06, 21:34
                          Transwizjo, "nadymasz się" manifestujesz swoja urazona dumę, co dowodzi, ze nie
                          masz poczucia humoru i nadmiernie poważnie, z brakiem dystansu traktujesz swoja
                          osobe. To sie zdarza, zwłaszcza Koziorożcom ( na szczęście tylko pewnemu
                          procentowi ).Analiza Twojego nicka była ŻARTEM a jednoczesnie ilustracja dokąd
                          mogą wieść interpretacyjno-ezoteryczne paranoje, wizje, kosmogramy stawiane
                          tarotowi itp. Wiem, ze masz na imię Ewa... No więc skoro się domagasz: Ewie
                          otworzył oczy wąż. On to sprawil, ze skosztowała owocu poznania i poznała, ale
                          poznanie to oddaliło ją od Boga.... Hm... Czegoś Ci to z Twojego zycia nie
                          przypomina? Wąż to najoczywistszy symbol Wikingów i... buddyjskiej tantry smile
                          Ps. O dwugłowca nie spytałem, bo po co? Sądzisz, ze nie wiem kim/czym jest
                          Janus?
                          Ps.2 Pozdro też... I nigdy nie mów nigdy...
                • queenmaya astrologia zachowawcza???? 16.06.06, 19:29
                  "Zachowawcza" to może być stomatologia - jeśli zęba nie trzeba wyrywać, to się
                  go zachowuje, czyli leczy.
                  "Astrologia zachowawcza" nie istnieje, ale jak widać z praktyki w Europie
                  istnieją przynajmniej dwa rodzaje astrologii: pomagająca oraz szkodząca.
            • piotrowski_piotr Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 22:47
              moris6 napisał:

              >
              > Kto ma odwagę ŻYĆ Piotrze ten popełnia błędy i będzie to robił, bo "błąd" tak
              > jak przypadek, jest składową częścią życia. TAk, próbuję żyć bez strachu przed
              > porażką bo to właśnie jest częścią wolności o której pisze suljan.

              PP. Marek, to jest oczywiste. Błądzić jest rzeczą ludzką i nikt tego nie
              podważa. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Większego truizmu nie znam.
              Natomiast, czy przypadek faktycznie jest składową częścią życia - jak twierdzisz
              - to już można polemizować. Niby tak jest, ale to przecież właśnie astrologia
              usiłuje oswoić tzw. przypadkowość zjawisk i nadać im znaczenie pewnej
              nieprzypadkowości, a nawet konieczności. Chyba się z tym zgodzisz?

              Ale do rzeczy. Zabrałem głos w tej dyskusji, gdy przeczytałem zdanie, które
              napisałeś: "Narodzenie miało miejsce w nocy około 02:00-4:30 z Asc w
              Skorpionie". To twierdzenie brzmi jak niepowątpiewalny fakt, jakbyś co najmniej
              był przy tych narodzinach. Nie ma tu nawet cienia wahania, ani dopuszczenia, że
              możesz się mylić, tak jakby sztuka rektyfikacji horoskopu była rutynową,
              najprostszą czynnością, jaką sobie astrolog może wyobrazić. A przecież dobrze
              wiesz, że tak nie jest.


              > Natomiast
              > astrologia zachowawcza (patrz wątek rigel79) reprezentowana chociazby przez
              > astrologię wydarzeniową jest z natury martwa, bo nie można popełnić błędu na
              > opisie faktów które już były (egregor saturna smile.

              PP. Astrologia wydarzeniowa nie jest żadną astrologią zachowawczą, tylko
              astrologiczną analizą takich wydarzeń, które także mogą odnosić się do
              przyszłości (chodzi tu o ustalanie horoskopów wzorcowych). Astrologia
              wydarzeniowa rozumiana jako część astrologii mundalnej skupia się m.in. na
              wszystkich tych wydarzeniach, które mogą być kluczowe dla przyszłości w takiej
              czy innej sprawie. Kilka takich horoskopów wydarzeń znajdziesz na moim blogu
              (horoskop ery chrześcijańskiej, horoskop ery atomowej, horoskop obecnego sejmu,
              horoskop partii politycznych i wiele innych). Jeśli w takich analizach
              dostrzegasz wyłącznie zachowawczość, to chyba nie wiesz, o czym mówisz.


              > Z drugiej strony wszystko co martwe tak łatwo bywa uznawane za doskonałe a nawe
              > t
              > święte, łącznie z nieboszczykami, bo jakoś nie widziałem żyjącego z przydomkiem
              > - święty.

              PP. Naprawdę? Znam osobiście kilku świętych. Są to hinduscy guru, którzy
              świętymi zostają uznani jeszcze za życia.

              > Dlaczego tak mało jest analiz dotyczących przyszłości? Jednym z powodów jest
              > właśnie strach przed popełnianiem błędów oraz przed utratą raz osiągniętej pozy
              > cji.
              > Bierze się to poważnego błędu jaki popełniają astrolodzy, otóż zbyt mocno
              > utożsamiają się z astrologią i stają się jej niewolnikami, tym samym sługami je
              > j
              > ergregora. Zamiast spodziewanej wolności zostają obdarzeni uzależnieniem.

              PP. Marek, jeśli ten stan rzeczy tak bardzo Ci doskwiera, to zamiast biadolić i
              doszukiwać się ukrytych przyczyn, weź się do roboty i zrób jakąś porządną
              prognozę astrologiczną, udowadniając, że nie tylko nie boisz się pomyłek, ale że
              astrologia daje całkowity wgląd w machinę przeznaczenia i że za jej pomocą
              jesteś w stanie to przeznaczenie ujawnić.

              Piotr Piotrowski


              • moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 13.06.06, 20:37
                > - to już można polemizować. Niby tak jest, ale to przecież właśnie astrologia
                > usiłuje oswoić tzw. przypadkowość zjawisk i nadać im znaczenie pewnej
                > nieprzypadkowości, a nawet konieczności. Chyba się z tym zgodzisz?

                Jest tak jak mówisz, astrologia dąży do wyeliminowania przypadku.
                Nie rozumiem tylko dlaczego nie można do tego podejść jeszcze inaczej.
                To znaczy uznając istnienie przypadku jak również jego drugiej strony jaką jest
                przewidywalność. Dokładnie tak samo jak jest z innymi sprawami, które mają swoją
                polaryzację.
                Czy astrologia się "obawia", że unieważni samą siebie jeśli dopuści istnienie
                przypadku?


                > Ale do rzeczy. Zabrałem głos w tej dyskusji, gdy przeczytałem zdanie, które
                > napisałeś: "Narodzenie miało miejsce w nocy około 02:00-4:30 z Asc w
                > Skorpionie". To twierdzenie brzmi jak niepowątpiewalny fakt, jakbyś co najmniej
                > był przy tych narodzinach. Nie ma tu nawet cienia wahania, ani dopuszczenia, że
                > możesz się mylić, tak jakby sztuka rektyfikacji horoskopu była rutynową,
                > najprostszą czynnością, jaką sobie astrolog może wyobrazić. A przecież dobrze
                > wiesz, że tak nie jest.

                Chciałbym Ci podziękować ponieważ stało się dla mnie jasne dlaczego stosuję taki
                zabieg.
                Chodzi o to, że czasem faktycznie mówię o swoich odczuciach w sposób pewny nie
                wyrażając zwątpienia, co faktycznie dla słuchacza może być denerwujące a co
                więcej może być mylące, czy też kompletnie nieprawdziwe.

                Problem który tu wystąpił, dotyczy odczuć.
                Sądzę że nie można mieć wątpliwości jezeli chodzi o uczucie, odczucie lub
                przeczucie. Można mieć problem z jego nazwaniem aby je prawidłowo przekazać.
                Jeżeli masz wątpliwość tego co czujesz to tak naprawdę czujesz niewiele albo nic.
                Nie można wątpić w odczucie bo ono albo jest albo nie.

                Dlatego też uważam że należy mówić o swoich odczuciach (jeżeli faktycznie coś
                czujemy) bez obawy przed tym, że mogą się one okazać obiektywnie nieprawdziwe.
                Czyli analizując horoskop, często dochodzimy do momentu w którym nie da się
                niestety dokonać odpowiedniego wyboru w oparciu o logiczne wnioskowanie, w tym
                momencie można pokusić się o ocenę na podstawie własnych odczuć.

                Inną sprawą jest, że odczucia mogą być nieprawdziwe, tzn. ono jest prawdziwe dla
                ciebie ale nie dla innych. Np. czujesz, że jest ci zimno, gdy wszyscy wokół
                mówią że jest ciepło.

                > PP. Astrologia wydarzeniowa nie jest żadną astrologią zachowawczą, tylko
                > astrologiczną analizą takich wydarzeń, które także mogą odnosić się do
                > przyszłości (chodzi tu o ustalanie horoskopów wzorcowych). Astrologia
                > wydarzeniowa rozumiana jako część astrologii mundalnej skupia się m.in. na
                > wszystkich tych wydarzeniach, które mogą być kluczowe dla przyszłości w takiej
                > czy innej sprawie. Kilka takich horoskopów wydarzeń znajdziesz na moim blogu
                > (horoskop ery chrześcijańskiej, horoskop ery atomowej, horoskop obecnego sejmu,
                > horoskop partii politycznych i wiele innych). Jeśli w takich analizach
                > dostrzegasz wyłącznie zachowawczość, to chyba nie wiesz, o czym mówisz.

                No dobrze Piotrze a dlaczego nie stosujesz prognoz do większości wydarzeń, które
                opisujesz?
                Fajnie byłoby wiedzieć co z sejmem, partiami politycznymi, koalicjami itp.

                > PP. Naprawdę? Znam osobiście kilku świętych. Są to hinduscy guru, którzy
                > świętymi zostają uznani jeszcze za życia.

                To banalnie proste. Na wschodzie dominuje egregor Księżyca a na zachodzie Saturna.
                Dlatego u nas zbawienie osiąga się po śmierci (Sat.) a u nich możliwe jest to za
                życia (Księż).
                Ta sama zasada dotyczy tego kto może zostać świętym.
                U nich może nim być każdy zwykły człowiek jak pasterz czy rolnik (Ksieżyc) a u
                nas musi to być osoba zasłużona społecznie (Saturn).

                > PP. Marek, jeśli ten stan rzeczy tak bardzo Ci doskwiera, to zamiast biadolići
                > doszukiwać się ukrytych przyczyn, weź się do roboty i zrób jakąś porządną
                > prognozę astrologiczną, udowadniając, że nie tylko nie boisz się pomyłek, ale że
                > astrologia daje całkowity wgląd w machinę przeznaczenia i że za jej pomocą
                > jesteś w stanie to przeznaczenie ujawnić.

                Niestety przeszkadza mi w tym świadomość istnienia przypadku.
                Temat ten dość dobrze przerobiłem gdy zajmowałem sie astrologią finansową.
                Tam jest czysta prognoza a za pomyłki płaci się słono.
                Dlatego rozumiem doskonale o czym pisał
                jerry.uk, któremu również w naszych wypowiedziach brakowało
                częstszego odniesienia do przyszłości.

                moris
                • anahella Re: Jan Witold Suliga ?? 13.06.06, 20:48
                  moris6 napisał:

                  > Ta sama zasada dotyczy tego kto może zostać świętym.
                  > U nich może nim być każdy zwykły człowiek jak pasterz czy rolnik (Ksieżyc) a u
                  > nas musi to być osoba zasłużona społecznie (Saturn).

                  Akurat z tym nie do konca sie zgodze: Dzieci z Fatimy nie zasluzyly sie
                  spolecznie. One po prostu mialy wizje. Podobnie z Faustyna Kowalska. Nie wiem
                  czy jest swieta czy tylko beatyfikowana, ale tak czy siak wyniesiona.


                  >
                  > > PP. Marek, jeśli ten stan rzeczy tak bardzo Ci doskwiera, to zamiast biad
                  > olići
                  > > doszukiwać się ukrytych przyczyn, weź się do roboty i zrób jakąś porządną
                  > > prognozę astrologiczną, udowadniając, że nie tylko nie boisz się pomyłek,
                  > ale że
                  > > astrologia daje całkowity wgląd w machinę przeznaczenia i że za jej pomoc
                  > ą
                  > > jesteś w stanie to przeznaczenie ujawnić.
                  >
                  > Niestety przeszkadza mi w tym świadomość istnienia przypadku.
                  > Temat ten dość dobrze przerobiłem gdy zajmowałem sie astrologią finansową.
                  > Tam jest czysta prognoza a za pomyłki płaci się słono.
                  > Dlatego rozumiem doskonale o czym pisał
                  > jerry.uk, któremu również w naszych wypowiedziach brakowało
                  > częstszego odniesienia do przyszłości.
                  >
                  > moris
                  • moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 16.06.06, 12:43
                    anahella napisała:

                    > Akurat z tym nie do konca sie zgodze: Dzieci z Fatimy nie zasluzyly sie
                    > spolecznie. One po prostu mialy wizje. Podobnie z Faustyna Kowalska. Nie wiem
                    > czy jest swieta czy tylko beatyfikowana, ale tak czy siak wyniesiona.

                    Masz rację, ale świętośc musi byc uznana i zatwierdzona przez organ społeczny
                    tj. stolicę apostolską.

                    • aarvedui Re: Jan Witold Suliga ?? 17.06.06, 05:42
                      moris6 napisał:

                      > anahella napisała:
                      >
                      > > Akurat z tym nie do konca sie zgodze: Dzieci z Fatimy nie zasluzyly sie
                      > > spolecznie. One po prostu mialy wizje. Podobnie z Faustyna Kowalska. Nie
                      > wiem
                      > > czy jest swieta czy tylko beatyfikowana, ale tak czy siak wyniesiona.
                      >
                      > Masz rację, ale świętośc musi byc uznana i zatwierdzona przez organ społeczny
                      > tj. stolicę apostolską.

                      bo kosciół to widać saturniczna instytucja.ale lud (ksiezyc) i tak od razu uznal
                      je za świete nie pytajac sie o zdanie jakichs starców gdzies tam.dla ksiezyca
                      takie rzecz po prostu są - oczywiste smile
                • piotrowski_piotr Re: Jan Witold Suliga ?? 14.06.06, 02:13
                  moris6 napisał:

                  > > Czy astrologia się "obawia", że unieważni samą siebie jeśli dopuści istnienie
                  > przypadku?

                  PP. Nie wiem, czego obawia się astrologia. Wiem natomiast, że człowiek od
                  zarania dziejów dąży do wyeliminowania z życia tego, co przypadkowe, co
                  nieprzewidywalne i chaotyczne. Z tego dążenia bierze się nie tylko myślenie
                  astrologiczne, w którym przejawia się pragnienie nadania sensu wszystkim
                  wydarzeniom poprzez włączenie ich w porządek konieczności, jakichś praw czy
                  prawidłowości kosmicznych albo korespondencji człowiek-kosmos.
                  Z tego dążenia bierze się również wysiłek nauki skierowany na ograniczenie sfery
                  przypadkowości. Widać to wyraźnie chociażby w medycynie, ale także w naukach
                  społecznych.
                  No i wreszcie z tego dążenia bierze się religia usiłująca odpowiadać na te
                  najbardziej fundamentalne pytania, których nie sposób rozważać bez odniesienia
                  do jakieś niezmiennej transcendencji. Jeśli bowiem człowiek traci wszelką
                  nadzieję i nie potrafi sobie wytłumaczyć, dlaczego spotkało go to czy tamto, to
                  zawsze można mu odpowiedzieć, że Bóg tak chciał.

                  Przypadek więc niekoniecznie musi leżeć w opozycji do astrologii. Przypadek niby
                  jest składową życia, ale celem astrologii jest właśnie znalezienie dla niego
                  wytłumaczenia. Czy to się udaje i z jakim skutkiem, to już zupełnie inna kwestia.


                  >
                  > No dobrze Piotrze a dlaczego nie stosujesz prognoz do większości wydarzeń, któr
                  > e
                  > opisujesz?
                  > Fajnie byłoby wiedzieć co z sejmem, partiami politycznymi, koalicjami itp.


                  PP. Czasami prognozuję, ale ten blog nie powstał z zamiarem głoszenia proroctw,
                  tylko właśnie oswojenia owej przypadkowości, o której tu mówimy. Poza tym
                  astrologia wydarzeniowa jest świetnym materiałem badawczo-edukacyjnym. Widzi się
                  sens pewnych wydarzeń, a przez to można się czegoś nauczyć. Nie ukrywam, że
                  prognozowanie w astrologii mundalnej to zadanie, na którym nawet najwięksi
                  astrolodzy polegli. Co innego, jak prognozujesz klientowi, wobec którego nie
                  masz oczekiwań ani uprzedzeń. Wtedy łatwiej czytasz to, co widzisz, a nie to, co
                  chciałbyś zobaczyć.



                  > To banalnie proste. Na wschodzie dominuje egregor Księżyca a na zachodzie Satur
                  > na.


                  PP. To proste, ale niekoniecznie trzeba tutaj arsenału okultystycznej teorii
                  egregorów. Wystarczy, że świętość rozważysz na tym gruncie, do którego ona
                  przynależy, a więc na gruncie wierzeń religijnych. W hinduizmie guru jest święty
                  za życia, ponieważ po śmierci jego dusza nie wędruje do "domu Ojca", lecz wciela
                  się w kolejne ciało. Więc jaki pożytek ze świętego po jego śmierci, skoro nie
                  można się do niego modlić? W hinduizmie i innych religiach wschodnich święty to
                  po prostu oświecony, a stanu oświecenia doznaje się za życia, a nie po śmierci.


                  > U nich może nim być każdy zwykły człowiek jak pasterz czy rolnik (Ksieżyc) a u
                  > nas musi to być osoba zasłużona społecznie (Saturn).


                  PP. Coś Ci się chyba pokręciło. Zasłużony społecznie to może być np. Lech Wałęsa
                  albo Janina Ochojska. W katolicyzmie świętym uznaje się albo męczennika, który
                  umarł za wiarę, albo kogoś, kto ucieleśnił boskość za życia, kto przekroczył
                  zwykłą ludzką kondycję i wspiął się na wyżyny nadludzkich, czy nadnaturalnych
                  (boskich) mocy. Ze społecznymi zasługami ma to niewiele wspólnego. Poza tym
                  chodzi tu przecież nie o Saturna, tylko o Neptuna.

                  >
                  > Niestety przeszkadza mi w tym świadomość istnienia przypadku.


                  PP. No widzisz, wreszcie doszedłeś do istoty problemu. Astrologowie bywają
                  zachowawczy (czytaj: odpowiedzialni) nie dlatego - jak sugerowałeś wcześniej -
                  że są uzależnieni od astrologii albo kurczowo trzymają się swojego wydumanego
                  wyobrażenia o swojej wielkości i nieomylności (bo to z reguły właśnie tacy
                  najczęściej ferują wyroki), tylko dlatego, że mają świadomość, iż życie to
                  niekończąca się modalność, a prognoza astrologiczna może ją jedynie z grubsza
                  opisać.

                  Piotr Piotrowski

                  • moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 16.06.06, 13:06
                    piotrowski_piotr napisał:


                    > PP. To proste, ale niekoniecznie trzeba tutaj arsenału okultystycznej teorii
                    > egregorów.

                    Ale to określenie jest w tym wątku mocno 'trendi' smile

                    >W katolicyzmie świętym uznaje się albo męczennika,
                    >który umarł za wiarę, albo kogoś, kto ucieleśnił boskość za życia, kto
                    >przekroczył zwykłą ludzką kondycję i wspiął się na wyżyny nadludzkich, czy
                    >nadnaturalnych (boskich) mocy. Ze społecznymi zasługami ma to niewiele
                    >wspólnego. Poza tym chodzi tu przecież nie o Saturna, tylko o Neptuna.

                    Masz rację co do zasług społecznych.
                    Powiedz mi jaka planeta w astrologii odpowiada za słowo "dogmat".
                    Sądze, że swiętość jest wiarą w to, że ktoś lub coś jest święte, stąd przyjmuję
                    że pasuje to bardziej do Saturna niż do Neptuna.
                    moris

                    • piotrowski_piotr Re: Jan Witold Suliga ?? 16.06.06, 14:29
                      moris6 napisał:

                      > >
                      > Ale to określenie jest w tym wątku mocno 'trendi' smile


                      PP. Może i trendy, ale jak widzisz zniekształca to obraz rzeczy, o której tu mowa.

                      >
                      >
                      > Powiedz mi jaka planeta w astrologii odpowiada za słowo "dogmat".

                      PP. Za słowo „dogmat”, jak i za każde inne słowo odpowiada Merkury. Ale jeśli Ci
                      chodzi o pojęcie dogmatu rozumiane jako prawda wiary to oczywiście podpada ono
                      pod Jowisza. Tym niemniej wiara nie jest tożsama z dogmatem. Tobie chyba się
                      myli pojęcie dogmatu religijnego z dogmatem świeckim, czyli z przyjmowaniem
                      twierdzeń w sposób bezkrytyczny, jedynie w oparciu o autorytet, a to oczywiście
                      Saturn.

                      > Sądze, że swiętość jest wiarą w to, że ktoś lub coś jest święte, stąd przyjmuję
                      > że pasuje to bardziej do Saturna niż do Neptuna.


                      PP. Moris, nie chce mi się tego pisać, ale już się zmuszę.
                      Świętość to nie wiara, ani już tym bardziej dogmat. Dogmat w katolicyzmie to
                      jest np. niepokalane poczęcie, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie, dogmat o
                      nieomylności papieża jako że jest to linia sukcesji idąca od św. Piotra, itd.

                      To, że dziś w Kościele muszą być uruchomione specjalne procedury i komisje
                      (Saturn), aby papież mógł uznać kogoś za świętego, to jeszcze nie znaczy, że
                      ogłaszanie kogoś świętym jest wprowadzeniem dogmatu. Właśnie to owe procedury
                      mają za zadanie znaleźć racjonalne wytłumaczenie tzw. „cudów”. Jeśli takiego
                      wytłumaczenia nie ma, wówczas uznaje się, że te „cudy” należą do sfery
                      nadprzyrodzonej.

                      Innymi słowy, świętość (sacrum) przeciwstawia się temu, co świeckie (profanum) -
                      jest to najprostsza i zarazem najbardziej zwięzła definicja świętości (por.
                      Otto, Eliade, Leeuw i in.).

                      Piotr Piotrowski

            • anahella Re: Jan Witold Suliga ?? 09.06.06, 03:06
              moris6 napisał:

              > Natomiast
              > astrologia zachowawcza (patrz wątek rigel79) reprezentowana chociazby przez
              > astrologię wydarzeniową jest z natury martwa, bo nie można popełnić błędu na
              > opisie faktów które już były (egregor saturna smile.

              Moris, a wyjasnisz mi co to jest astrologia zachowawcza? Bo mi rece opadaja od
              takich gier slownych - nic nie znacza a ladnie brzmia.
              Zachowawczy moze byc astrolog, tak samo jak zachowawczy moze byc policjant,
              piekarz, szewc czy nauczyciel. Astrologia nie moze byc zachowawcza sama w sobie.

              Astrologowi zachowawczemu mozemy przeciwstawic astrologa odwaznego, tak? No to
              Wam powiem, ze znam astrologa odwaznego. Ta osoba juz trzy razy pochowala mi
              ojca, wsadzila mnie do psychiatryka, zrobila mi dziecko a potem skrobanke,
              wywalila mnie z pracy, a sama siebie trzy razy do roku (od kilku ladnych lat)
              wydaje za maz.

              Ze wszystkich prognoz tej osoby sprawdzila sie wzgledem mnie tylko jedna i nie
              do konca: mialam okresowe klopoty w pracy. Efektem tych klopotow byla zmiana w
              ramach firmy: z umow okresowych i kiepskich ukladow weszlam na umowe na czas
              nieokreslony w dobrze sprzedajacym sie tytule, gdzie pracuje mnostwo fajnych ludzi.

              Moze wiec nie dzielmy astrologow na zachowawczych i niezachowawczych, tylko
              uzyjmy innych sformulowan: wazacy slowa i rzucajacy je na wiatr.

              Jesli ktos jest powierzchowny, kazde slowo przyjmuje za dobra monete, wyciaga
              wnioski bez zastanowienia sie to bedzie odwazny, tak?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka