lwi2 02.06.06, 17:56 Czy znane są dane urodzeniowe pana Suligi? Poza rokiem urodzenia 1951 nie mogę na nic trafić w internecie, a ciekawi mnie jego horoskop jako "osoby publicznej". Lwi Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
transwizje Re: Jan Witold Suliga ?? 03.06.06, 15:44 20.12.1951 w Warszawie. Podaję za notką biograficzną zamieszczoną w jego pierwszej książce. Co do godziny to "cóś mi mówi, że kole pełednia" to mogło się wydarzyć. Słońce w IX pasuje do jego zawodu i podróżowania. Odpowiedz Link
lwi2 Re: Jan Witold Suliga ?? 04.06.06, 09:00 Dzięki wielkie za datę! Ładny horoskop. Suliga podaje datę powstania tarota na lata 1392-1430, Francja. Kiedy powstał tarot? Może konkurs na datę z uzasadnieniem astrologicznym? Lwi Odpowiedz Link
neptus Re: Jan Witold Suliga ?? 04.06.06, 14:37 Horoskopów nie tworzy się jako zamówienie publiczne w wyniku konkursów. Odpowiedz Link
j.wojak czemu JW Suliga? 06.06.06, 15:03 Skąd to zainteresowanie p. JWS -akurat teraz? Ciekawe, jakie są teraz poglądy JWS na tarota, magię itp. Jacek Odpowiedz Link
j.wojak w uzupełnieniu... 06.06.06, 15:05 www.kosciol.pl/article.php/syndrom_duchowego_uzaleznienia Odpowiedz Link
aarvedui a mnie sie podoba 06.06.06, 16:15 jak dla mnie dosć rozsądny artykuł. nie oceniam po tym ze pojawił sie w katolickim portalu tylko po treści. w tresci nie ma gloryfikacji zadnej religii. jest zacheta do dystansu do praktyk duchowych,do wsparcia ich zdrowym rozsądkiem. myślę że ten artykuł powinno sobie przyswoić wiele osób lubiących pytania "a taki i taki układ to daje to czy to" oraz "co jest wyznacznikiem bycia X w horoskopie" albo "Z tranzytuje mi W - co ja biedny/a mam robić.tragedia!" ewentualnie "czy moge sie jakos uwolnic od ukladu V to przez niego zmarł mi chomik i dwa psy" Odpowiedz Link
j.wojak Witam! Kopę lat! 07.06.06, 09:50 Mam nadzieję, że się Pan nie gniewa? Tak tylko zapytałem koleżankę, bo wyglądało na to,że interesuje się tarotem i Pana tekstami o nim. Jacek Odpowiedz Link
j.wojak ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 10:09 Ładna stronka! I śledzi Pan wszystkie fora... Czy dobrze widzę- będzie nowa wersja "Tarota Magów"? Bez ezoteryki??? Z talią kart??? A tymczasem książka o SDU jeszcze niegotowa? Odpowiedz Link
suljan Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 11:34 aarvedui: j.wojak: dzieki za ocene CTUD-u. Nie sledzę ezoterycznych forów ( fór? for? kurde, jak od slowa "forum" bedzie liczba mnoga, kto wie? ), czasem zagladam, a raczej zagladałem, bo tam wiele materiałów do ksiązki o SDU mozna znaleźć, tu zaś trafilem, bo mnie znajoma poinformowała, że o mnie tutaj mowa... Tarot magow bedzie z ezoteryka ( bo czemu nie? ) ale z wielu partiach zmieniony. Bez talii. Książka o SDU sie pisze, mam malo czasu, wiec kawałkami, niektóre zamieszczam na CTUD-zie... TM to wznowienie, ksiązka o SDU to "nowka", wiec chyba sprawa jasna, co szybciej i łatwiej wydac... TM to TM,ksiązka o SDU to ksiązka o SDU... Dwie różne sprawy, dwa odrebne zakresy tematyczne. Odpowiedz Link
anahella Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 13:43 suljan napisał: > Nie sledzę ezoterycznych forów ( fór? for? > kurde, jak od slowa "forum" bedzie liczba mnoga, kto wie? ) fora, forów... powtarzam za profesorem Bralczykiem - kiedys wspominal o tym w swoim programie w TV. > tu > zaś trafilem, bo mnie znajoma poinformowała, że o mnie tutaj mowa... Rozumiem, ze wszedl Pan tu na skroty, poprzez link, a nie glowna strone forum i dlatego nie mial okazji zauwazyc, ze na wejsciu prosze o nieprowadzenie krucjat nawracajacych. Oczywiscie zajrzalam na Panskiego bloga, z zainteresowaniem przeczytalam kilka notek i mysle, ze Panska droga jest przestroga dla wielu, zwlaszcza tych, ktorzy krzycza "daj mi rzad dusz" - a takich jest wsrod astrologow, niestety, bardzo wielu. Przy kazdej dzialalnosci (chocby mialby to byc haft krzyzykowy) zawsze trzeba cos dac, by cos uzyskac. Panski przyklad przyklad swiadczy o tym, ze niedobrze jest brac, bez zastanowienia co sie daje. Oczywiscie, jesli czuje sie Pan urazony tym, ze dyskutujemy o Panskiej osobie, to na zyczenie wykasuje caly watek lub wskazny przez Pana post. Musi tylko Pan to wyrazic: tu na forum lub do mnie na priv. A tak przy okazji jestem ciekawa: czy zastanawial sie Pan, czemu to pana spotkalo? Odpowiedz Link
suljan Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 16:31 Zgadza sie, wszedlem tu przez link, ale info. nt. krzyzowcow itd. też przeczytalem... Krucjaty nie prowadze, akcji nawracaniowej też, zatem mnie to ( juz ) nie dotyczy, a poza tym nie mam zamiaru na tym ( i innym ) forum sie udzielać, chyba, ze ktos kieruje do mnie post lub o mnie rozmawia... Wtedy tak, ale w granicach rozsądku ( ja tez mam swoje "trolle" )... Nie czuje sie urazony dyskusja o mnie. Jestem takim samym "obiektem", jak kazdy inny, no i osoba publiczna... Nie ma więc potrzeby kasowac tego wątku, chyba, ze istnieja jakies inne przyczyny natury regulaminowej ( ale to juz nie w mojej gestii przeciez ). Co do tego, o czym swiadczy "mój przyklad" mozna oczywiscie sie spierac ( np. czy brałem wszystko jak leci ), sęk w tym, że nie mam zamiaru dowodzic, iz nie bylem wielbłądem ( tj. selekcje stosowalem ). Zamiescilem na CTUD-zie "moja duchowa biografie", kazdy moze ja przeczytac i swoje wnioski wysnuc, ale tez pytać ( np. w "komentarzach" ), czy "dykucic" na jakims forum . W tym ostatnim przypadku o linki proszę, załączę je do CTUD-u, niech inni też czytaja i swoje wnioski wysnuwają ( oj, po raz drugi mi sie dzisiaj w poscie rymnęło ). Oczywiscie sie zastanawialem czemu mnie to spotkało ( i nie tylko mnie, prosze zajrzeć do PRZYPADKÓW SDU I NOTATNIKA na CTUD-zie ). Jakkolwiek by na to nie patrzec problem jest szerszy, głębszy niz sie wydaje i nie związany jedynie z moja osoba. Nie widze w nim tylko stron negatywnych. Ma on równiez aspekt pozytywny. Pozdrawiam... Odpowiedz Link
anahella Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 20:42 suljan napisał: > Co do tego, o czym swiadczy "mój przyklad" mozna oczywiscie sie spierac ( np. > czy brałem wszystko jak leci ), sęk w tym, że nie mam zamiaru dowodzic, iz nie > bylem wielbłądem ( tj. selekcje stosowalem ). Nie wmawiam Panu, ze czegos Pan nie robil. Mam na mysli cos innego: Panska droga od ezoteryka do... no wlasnie nie wiem jak Pana teraz okreslic, to walka. Walka taka sama jak walka alkoholika (niektore z Panskich opisow na blogu przypominaja zeznania osob w delirium tremens), narkomana czy innego nalogowca. Ja po prostu jestem ciekawa czy umie Pan znalezc w sobie przyczyne takiej sytuacji. Nie w silach zla, bo one czyhaja na kazdego. Nie w Bogu, bo nie wiemy czym on naprawde jest. Co w Panu jest takiego. Gdy poczul sie Pan "wybrany" - czy zadal sobie pytanie "czemu ja?". Pewnie tak, i ciekawam odpowiedzi. Odpowiedz Link
moris6 Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 21:03 suljan napisał: > Jakkolwiek by na to nie > patrzec problem jest szerszy, głębszy niz sie wydaje i nie związany jedynie z > moja osoba. Nie widze w nim tylko stron negatywnych. Ma on równiez aspekt > pozytywny. Pozdrawiam... Problem faktycznie jest poważny i mało się o nim mówi. Byc może to właśnie będzie twoje nowe powołanie. Problem dotyczy wszystkich dziedzin rozwoju duchowego a szczególnie tego który ja określam jako "rozwój wymuszony" gdzie ofiara oddaje się w ręce różnych "nauczycieli" bo ma cisnienie aby na siłe cos ze sobą robić. Sporo nad tym myslałem, a wszystko to odżyło po przeczytaniu Twojego tekstu "moja droga duchowa", część z twoich doświadczeń odczulem osobiście. W związku z tym rodza się pytania, jakie ma szanse młody człowiek który w tych sprawach raczkuje. Myśle że kazdy ma swoją drogę przez którą musi przejść i ostrzeżenia moga na niewiele sie zdać. Oczywiście mozna opisac jak działa ergregor by każdy mógł rozpoznac pod czyim jest wpływem, ale cóż z tego skoro nie mamy zbyt wielkiego wyjścia. Kazdy z nas żyje podpięty pod wiele ergregorów, ale korzyści z takiej symbiozy czerpia wszyscy: człowiek i ergregor. To chyba jak z samochodem. Mogę nazwać go swoim osobistym wampirem bo przyssał się do mojego portfela, ale kto gotów jest z niego zrezygnowac i chodzic piechotą. Oczywiście należenie do ergregora może prowadzic do skrajności, czyli fanatyzmu i jest to tragiczna sytuacja dla właściciela, ale kto potrafi takiemu pomóc skoro on nie oczekuje pomocy a nawet z nią walczy. Takiemu nie mozna pomóc, dopóki sam nie zacznie sie budzić. Zreszta samo budzenie i przejście na druga stronę opozycji jest bardzo złudne bo dalej karmi, służy temu samemu ergregorowi. Temat ten oczywiście dotyczy również i astrologów którzy podpięci sa pod ergregor astrologii. MOze faktycznie trzeba by skonstruować test aby każdy ocenił czy nie zabrnął za daleko. moris Odpowiedz Link
suljan Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 07.06.06, 23:57 moris6 - a dzieci szczęścia i "leniwce" rodza sie w niedzielę Doba ma 24 h. wiec kiedys pewnie trafisz... anahella: jasne, że sie zastanawiałem ( i wciąż zastanawiam ) nad przyczynami wewnętrznymi. Mam juz napisany tekst o rodzajach inklinacji do SDU, pewnie go wkrótce wkleje w CTUD. Ze jestem urodzonym wojownikiem - fakt, wiem o tym od dawna. jakie to pociaga konsekwencje - tez wiem ( nie tylko z autopsji ). Sa to jednak wszystko sprawy osobiste ( z rodzinnymi włącznie ) więc nie chcę i nie mam zamiaru o tym publicznie dyskutowac, ani sie zwierzac. morris6 - test opracowałem, a raczej nie test, lecz ankiete, zwie sie ona ARUD, czyli Ankieta Rozeznania Uzależnien Duchowych... Nie jest doskonała, ale jest... Zawsze można poprawić, uzupełnić, cos zmienić, nikt nie jest wszechwiedzacy i nie ma antidotuum na wszystko. Z egregorami masz rację, sama wiedza o nich i o niebezpieczeństwach duchowej drogi ( nie tylko magii ) nie wystarczy. Ale tyle moge zrobic, więc robie. Czy to moje powolanie? Hm... Szczerze mówiąc nie przejmuje sie tym zbytno. Jesli jest - ok, jesli nie, też ok. Problem "rozwoju wymuszonego" i "niewymuszonego" jest cholernie złozony i nieprosty. W gre wchodzi wiele czynników, bo czesto "wymuszenie" gdzies tam okazuje sie mieć źródło w "niewymuszeniu". Sa to tzw. grzechy młodosci. Jestem najdalszy od tego, by nakłaniac ludzi do zaniechania poszukiwań. One MUSZĄ być, bo jesteśmy ludzmi. Jadrem terapii SDU jest woilność. Jest odwołanie się do jej potrzeby. Nie w formie buntu przeciw kosciolom czy autorytetom ( choc i to sie przydaje ), lecz przeciw ukrytym więzom, przeciw tym "przyssawkom" ( egregorom ). One tylko z pozoru są "samochodami". Samochód prowadzi kierowca, a jesli jest na odwrót - o wypadek nie trudno ( powiedzenie mojego instruktora jazdy ). Otóż z egregorami jest tak, ze de facto to one prowadza człowieka i dzieje sie tak nawet wtedy, gdy on mysli iz jest inaczej... Mag chce nad nimi panować, a to one nad nim panuja. Człowiek religijny mysli, że są Bogiem, ale one Nim nie są. Maga sklaniają do uprawiania magii, człowieka religijnego do czynności religijnych ( kultowych np. ). Obaj żywią przekonanie, że robia to, co chca, a tak naprawdę dzialaja tak, jak chcą egregory. Odpowiedz Link
am98 Egregor palca u stopy 08.06.06, 00:44 Spojrzałam właśnie, natchniona toczącą się tu dyskusją i oczywiście lekturą pańskiego artykułu (pan Suljan) na swoje palce u stóp i zaczęłam się zastanawiać pod działaniami jakich egregorów się one znajdują. Stojąca obok szklanka zapewne też jest we władaniu jakichś tam egregorów, a znajdujący się w niej płyn (alkohol) również odnosi się do jakiegoś egregora. Gdy sięgam głebiej, a właściwie raczej oczywiście - zastanawiam się nad egregorem dnia i egregorem nocy, odpływu i przypływu. Właściwie to nie jestem pewna istnienia Księżyca, mimo że go widzę, ponieważ równie dobrze może to być moje o nim wyobrażenie, a właściwie działanie egregora. Potężni to muszą być egregorowie dnia i nocy, powodujący, że ludzie z reguły w nocy śpią, a w dzień nie śpią. Nie ma sensu tym bardziej tu przytaczać tego, który przeciął morze może na pół. Jak wielka to musi być siła (albo też tak mi się wydaje), która przeobraża ziarno w drzewo i powoduje, że z jaja wykluwa się pisklak. Ludzie, nie zajmujący się "magicznymi sztukami" wcale nie są szczęśliwsi. A może tak? Musiałabym jednak (w ostatecznym rozrachunku, bo standard telewizyjno-kanapowy również mnie nie interesuje) sprowadzić swoje życie i siebie do poziomu co najmniej pantofelka. I kto wie? Być może byłoby to najlepsze rozwiązanie. Odpowiedz Link
anahella Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 08.06.06, 00:47 suljan napisał: > anahella: jasne, że sie zastanawiałem ( i wciąż zastanawiam ) nad przyczynami > wewnętrznymi. [...[ Sa to > jednak wszystko sprawy osobiste ( z rodzinnymi włącznie ) więc nie chcę i nie > mam zamiaru o tym publicznie dyskutowac, ani sie zwierzac. Oczywiscie nie bede naciskac. Chcialam tylko rozpetac dyskusje na temat rownowagi w dawaniu i braniu przy kazdej naszej czynnosci. Moim zdaniem ta rownowaga tak czy siak jest zachowana - niezaleznie od tego czy dajemy swiadomie czy nie. Im wiecej bierzemy (w tym przypadku wiedzy) tym wiecej musimy oddac z siebie. Jesli swiadomie nie wydzielamy czesci do oddania to ona jest brana sila. Tak po prostu. Odpowiedz Link
moris6 Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 08.06.06, 09:21 Witaj >Doba ma 24 h. >wiec kiedys pewnie trafisz... ) Z tym trafianiem to u mnie jest troche inaczej Jeżeli trafiasz w punkt rezonansu to nie ważne który z kolei jest to punkt, bo dla fali nie ma punktu początkowego, na którym tak zawiesili się astrolodzy tzw. saturniczni, którzy np. przez pół życia rektyfikują swój horoskop próbując dojść do tego jedynego prawdziwego punktu, który de facto zresztą nieistnieje, bo narodziny tak jak i życie są procesem ciągłym. > morris6 - test opracowałem, a raczej nie test, lecz ankiete, zwie sie ona ARUD, > czyli Ankieta Rozeznania Uzależnien Duchowych... Nie jest doskonała, ale > jest... Zawsze można poprawić, uzupełnić, cos zmienić, nikt nie jest > wszechwiedzacy i nie ma antidotuum na wszystko. Myślałeś kiedyś jaka jest motywacja korzystania z takiej ankiety? Może nią być zabawa, ciekawość, strach lub szukanie rozwiązania innych osobistych problemów. Wyobraź sobie, że ktoś skorzystał z niej i wyszło mu, że ma problem który wskazuje na silne powiązania z wampirami świata astralnego. No nie powiesz mi chyba, że w tym momencie nie zrodzi się u niego strach. I co dalej może on zrobić. Na przykład skorzystac z Twojego kursu, na którym się dowie więcej szczegółów. Ale czy ta świadomość pomoże mu w pozbyciu sie strachu, uważam że wręcz przeciwnie, raczej go pogłębi. Co z tego że uczysz tam jak się zabezpieczyć. Doskonale wiesz że nie przed wszystkim da się zabezpieczyć, nie zawsze rozpoznasz skąd pochodzi atak. Tak wiec u Twojego studenta zrodzi się chęć pogłębienia tej wiedzy aby być jeszcze bardziej zabepieczonym i wtajemniczonym. > Z egregorami masz rację, sama > wiedza o nich i o niebezpieczeństwach duchowej drogi ( nie tylko magii ) nie > wystarczy. Ale tyle moge zrobic, więc robie. Dlaczego robisz to co robisz? Kto będzie korzystał z Twoich kursów? Ci co mają ten problem i się boją, czy też ci którzy boją się mieć taki problem? Podłożem obu tych motywacji jest ten sam strach, a ten jest emocją czyli pokarmem i zaproszeniem dla istot astralnych. Lepiej jest żyć nieświadomie z "wampirem" niż ze świadomością tego. Uważam, że jedyną dość skuteczną metodą jest poprostu niezajmowanie się tym, lub znalezienie specjalisty który cię odłączy podczas jednej sesji, ale nie takiego który zacznie uświadamać klienta, bo to uświadomienie stanie się przywiązaniem, początkiem kolejnego uzależnienia. Bez urazy suljan ale sądzę, że to co robisz, bardzo prawdopodobne, że jest tym samym co robiłeś wcześniej. To ta sama woda, drugi koniec tego samego kija. moris Odpowiedz Link
suljan Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 08.06.06, 14:47 anahella - proba przelozenia ciężkosci problemu na moje wewnętrzne uwarunkowania jest ważna ( dla mnie ) ale nie dla problemu... Problem pozostaje, gdyz ma go wiele osób. Nie jest on, moim zdaniem uwarunkowany "dawaniem" i "braniem". Aw każdym razie nie wprost... moris6. - jak rzeklem, kiedys trafisz.... "Kiedyś" - to dobre słowo, nie? Jesli jestes zdania,że lepiej nie wiedziec niz wiedziec, to Twoja sprawa. Jesli uważasz, że narkomanowi nie mozna mowic, żer jest narkomanem, bo wzbudzi to w nim leki, to tez Twoja sprawa. Ja sądze, że mowic trzeba. Jesli ktos slyszac to zacznie dopatrywac sie w kazdym swoim paluszku egregora, to znaczy, ze ma wybitna podatnośc na SDU, tylko bidul o tym nie wiedział ( ale jego podświadomość wie, oj wie ). Rozumiem, że większość ludzi woli nie wiedzieć. Pewne prawdy bolą. Niestety, ale dla mnie RD to dochodzenie do prawdy, a nie uciekanie przed nia. Nie twierdze, że to, co pisze o SDU jest jakąś ostateczna i jedynie słuszą prawdą. Tym niemniej jest inspiracja do przemysleń i oceny. To jakby pytanie, ktore ludziom zadaję. Ktoś odpowie: tak, SDU jest problemem. OK. Ktos odpowie: SDU jest moim problemem. Też OK.Ktos odrzuci to co piszę - także OK. Ktos ucieknie od tego tekstu z wrzaskiem: Suljan straszy ludzi! OK, niech ucieka i krzyczy. U kogoś wywola on refleksję, obawy... Skąd one? Z tekstu, czy z tego czlowieka? Tekst dobyl je na wierzch, one juz tam były. I tu wracamy do problemu: wiedzieć, czy nie wiedziec. Świadomośc nie "zabije" strachu. Ale sprawi, ze ktos musi się z nim zmierzyc. ten strach juz byl, ale sie nie ujawnil. A skoro jest to i tak prędzej czy później da o sobie znać. Co lepiej? Chowac sieprzed nim, czy wyjścmu na przeciw? Sam soebie odpowiedz na to pytanie. ja juz znalazłem odpowiedź. Ps. specjalista wywali jedno i wsadzi drugie... Czyzbys żywil jeszcze w tym wzgledzie jakieś zludzenia? Odpowiedz Link
moris6 Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 08.06.06, 21:03 suljan napisał: > moris6. - jak rzeklem, kiedys trafisz.... Dziękuję... , mam nadzieje ze nie nastąpi to zbyt szybko bo stracę dalszą motywację > "Kiedyś" - to dobre słowo, nie? Tak, słowo to jest dla mnie bardzo magiczne. Z jednej strony zawiera określenie czasu a z drugiej go unieważnia. Czas rozciągnięty jest na wieczność, przeszłość i przyszłość, ale bez TERAZ. Taka mieszanka Saturna (czas) i Księżyca (nieskończoność) ale dodatkowo Słońca bo zawiera jednak nadzieję na spełnienie. A te trzy planety tworzą jakiś mistyczny trójkąt, stanowią podstawę i wierzchołek Gwiazdy Magów, dodatkowo odnosza się do liczb 3-6-9, i jest to dla mnie jakaś tajemnica, która spędza mi ostatnio sen z powiek. > jestes zdania,że lepiej nie wiedziec niz wiedziec, to Twoja sprawa. Jesli > uważasz, że narkomanowi nie mozna mowic, żer jest narkomanem, bo wzbudzi to w > nim leki, to tez Twoja sprawa. Narkoman to inna sprawa. Narkoman zna i widzi swoje uzależnienie i swojego wroga w postaci materialnego narkotyku, który może wziąśc lub nie. Jak nie bedzie brał to ma pewność, że wyzdrowieje. Normalny człowiek nie widzi świata astralnego, nie posiada również wskaźnika którym mógłby ocenić czy jego problemy biora sie ze świata duchowego, no chyba że na kursie rozdajesz coś takiego ) A skoro tego nie wie, nie ma przekonania, to na wszelki wypadek zaczyna paranoicznie oczyszczać własne mieszkanie jakimis rytuałami. A skad wie czy faktycznie oczyścił, a może nie wyszło za pierwszym razem. Wiesz o co mi chodzi. Taki człowiek zaczyna wpadać w uzaleznienie od rytuałów, a to nie jest wolność. TY patrzysz na to z innego punktu widzenia, bo po prostu wiesz lub widzisz lub czujesz. > Pewne prawdy bolą. Niestety, ale dla mnie RD to dochodzenie do prawdy, a nie > uciekanie przed nia. Nie twierdze, że to, co pisze o SDU jest jakąś ostateczna > i jedynie słuszą prawdą. Tym niemniej jest inspiracja do przemysleń i oceny. Prawda może boleć - fakt. Posunę się dalej. Prawda może być również zabójcza. > jakby pytanie, ktore ludziom zadaję. Ktoś odpowie: tak, SDU jest problemem. OK. SDU jest problemem, natomiast ja na razie nie widze jakiejś w miarę bezpiecznej metody na prowadzenie odwyku i zastanawiam sie czy skutki uboczne nie będą gorsze niż stan wcześniejszy. Oczywiście najwięcej zależy tu od podejścia i możliwości samego prowadzącego. > z tego czlowieka? Tekst dobyl je na wierzch, one juz tam były. I tu wracamy do > problemu: wiedzieć, czy nie wiedziec. > Świadomośc nie "zabije" strachu. Ale sprawi, ze ktos musi się z nim zmierzyc. > ten strach juz byl, ale sie nie ujawnil. A skoro jest to i tak prędzej czy > później da o sobie znać. Co lepiej? Chowac sieprzed nim, czy wyjścmu na > przeciw? Na to musi odpowiedziec każdy sam. > Ps. specjalista wywali jedno i wsadzi drugie... Czyzbys żywil jeszcze w tym > wzgledzie jakieś zludzenia? No miałem nadzieję, ze Ty uwalniasz bez zostawiania gratisów moris Odpowiedz Link
suljan Re: ładna stronka ; nowy tarot Magów??? 08.06.06, 21:17 moris6 istnieje tylko TERAZ, reszta jest złudzeniem; oprócz nadzieji - na przyszlość :- ) nie uwalniam, bo nie jestem egzorcystą ( nie czytałeś? ). Terapia SDU nie zostawia gratisów... Narkoman często nie wie, że jest narkomanem ( problem wyparcia ) pisząc o rytualach i oczyszczeniach piszesz to, o czym ja pisalem w artykule o SDU - nie tedy droga a oczyszczanie się to jeden z przejawow SDU Prawda zabija? Może, czasem... Klamstwo - zawsze... To jest ryzyko, zycie ( prawdziwe zycie ) jest ryzykiem... Poczytaj na FORUM CTUD-u moj tekst o NRD- owcach. Kwestia otwarta: czy chesz nadstawiac glowę, czy d.... Wybacz, że tak skrótowo Odpowiedz Link
pani.jazz Re: czemu JW Suliga? 06.06.06, 15:47 Nawrocil sie. I to na zasadzie "ze skrajnosci w skrajnosc". Ze dwa lata temu pojawil sie na forum wrozbiarstwo i przez kilka miesiecy z uporem mianiaka trollowal i zawracal ludzi z ezoterycznej wycieczki do Piekla bram. Ciezkie przeprawy z nim byly. Jesli to byl on, oczywiscie. Odpowiedz Link
lwi2 Re: czemu JW Suliga? 06.06.06, 20:28 A ja napisałam tekst astrologiczny i go właśnie wklejam, kto chce niech przeczyta, tylko do końca. Lwi "Tarot – chłodny intelektualista, sztuka podszyta diabłem. Jeżeli tarot narodził się nagle, a nie wyniku długiej ewolucji, i miało to miejsce i czas we Francji lub w Italii na przełomie XIV/XV wieku, to można zrekonstruować horoskop. Czyli ustalić datę, dzień i godzinę, kiedy po raz pierwszy, być może, karty zaczęły „mówić”. Mógł być to na przykład dzień 1 stycznia 1400 roku, w kalendarzu gregoriańskim, co odpowiadałoby w kalendarzu juliańskim dacie 24 grudnia 1399 roku. Obie daty same w sobie brzmią dobrze, jako początek czegoś nowego, no i ten przełom wieków. Tarot to przede wszystkim system, struktura, a jeśli od razu narodził się w gotowej postaci, już ukształtowany, to nie byle jaką rolę musiał odegrać tu Saturn. Saturn w znaku Koziorożca wymagania te spełnia, tym bardziej, że 1 stycznia 1400 roku wszedł właśnie do swojego znaku. Jakość kardynalna, żywioł ziemi, potężna siła sprawcza, która działa „magnetycznie”. W ostatnim stopniu znaku, tym razem Wodnika, była natomiast Lilith, co dla nikogo nie powinno być zaskoczeniem, trudno o lepszy symbol sięgania do nieświadomości. Położenie w ostatnim stopniu znaku Wodnika uważa się zawsze za szczególnie korzystne, jest to stopień dający bardzo subtelną intuicję. Warto przypomnieć, że według starych władców, Wodnik to także znak saturnowy, jakość stała, żywioł powietrze. Saturn i Lilith w bardzo ścisłym sekstylu, rozpostartym na osi Węzłów Księżycowych (w 1-szym stopniu Skorpiona i Byka), wszystkie cztery punkty tworzą w horoskopie połowę Wielkiego Sekstylu, także ogromna siła sprawcza. 1 styczeń, ale która godzina? Zapewne późnym popołudniem, ciekawie bowiem wygląda ten horoskop ustawiony na tuż przed 16-tą, z Ascendentem w Bliźniętach i MC wypadającym gdzieś w końcówce Wodnika. Ważny jest Ascendent, a właściwie Descendent, dobrze on wygląda kiedy wokół punktu Descendentu tworzy się paralela zodiakalna (LZ) z Saturna i koniunkcji Merkurego i Urana. Taka „bomba” intelektu na Descendencie tworzy się w okolicy 25 stopnia Strzelca (czyli tam gdzie teraz bawi Pluton i tarot zszedł właśnie pod strzechy). Przy takim ustawieniu osi cały horoskop jest też bardzo mocno „powietrzny”, przewaga żywiołu powietrza według popularnej metody wyliczeń jest tutaj ponad dwukrotna, co dodatkowo jeszcze podkreśla bardzo duża przewaga jakości zmiennej. Chłodny intelektualny horoskop? Tak właśnie, chłodny, intelektualny horoskop, dźwignia sięgania do nieświadomości i programowania jej (??). Być może. Lilith jest tutaj w koniunkcji z koniunkcją Wenus/Mars, a wszystkie trzy gdzieś koło MC (miejsce!), w towarzystwie dodatkowo gwiazdy Fomalhaut , która być może była wprost na MC, dodatkowo „chrzcząc” całe to towarzystwo. Każdy element tego horoskopu jest zastanawiający, Księżyc w opozycji do koniunkcji Pluton/Neptun, Słońce w 12 stopniu Koziorożca. W tak odległej dacie trudno ufać położeniu innych elementów, a szkoda, bo Chiron w 22 stopniu Byka byłby tutaj w Palcu Diabła z Jowiszem i koniunkcją Wenus/Mars (która sama w sobie ma charakter jowiszowy). Chiron i „dwa Jowisze” w Palcu Diabła, czyż nie oddaje to nastroju poczynań tarotowych? Ponoć od tych kart nie tak łatwo się uwolnić, ja jeszcze tego nie wiem bo nie jestem tarocistą. Horoskop zrekonstruowałam na bardzo wątłych danych o tym czym jest tarot, jeden, dwa, artykuły, bardzo blade pojęcie o tym wszystkim. Tak, że jest to „mój” horoskop tarota. Acha, pewną wskazówką był tutaj horoskop JW. Suligi, i jego Merkury retro w 21 stopniu Strzelca, dokładnie tam gdzie w horoskopie na datę 1 stycznia 1400 roku przypada koniunkcja Uran/Merkury. „Mój” horoskop tarota bardzo mi się spodobał, że jest taki wyrazisty i łatwo się go czyta. Lilith na końcu w szeregu według stopnia, a na dodatek w ostatnim stopniu znaku, i to znaku Wodnika, wiele tutaj tłumaczy. Takie położenie planety w ostatnim stopniu jest często odczuwane jako położenie zarówno w ostatnim stopniu, jak i w pierwszym stopniu kolejnego znaku, działa zatem wyjątkowo silnie. Na szczęście Lilith nie jest planetą. W horoskopie na datę 1 stycznia 1400 roku ostatnią planetą w szeregu według stopnia będzie Wenus, i ona to nadaje całemu tarotowemu przedsięwzięciu posmak sztuki. A że podszytej „diabłem”, to już inna sprawa. Warto pamiętać jednak, że 30 stopień Wodnika to „królewski stopień”, według astrologicznej tradycji". Lwi Odpowiedz Link
suljan Re: czemu JW Suliga? 06.06.06, 21:12 ctud.blox.pl/html/1310721,262146,21.html?138324 Odpowiedz Link
anahella Re: czemu JW Suliga? 07.06.06, 13:56 Powiem szczerze: wynajdowanie sztucznych horoskopow prowadzi nas na manowce wiedzy. W takim horoskopie moze byc wszystko. Z doswiadczenia wiem, ze dopasowywanie horoskopu do wydarzenia to slepa uliczka - oczywiscie robilam to kiedys i nie raz dostalam po nosie. Podobnym fiaskiem konczy sie poszukiwanie metoda astrologiczna dnia narodzin Jezusa - a tutaj watpliwosci dotycza kilkunastu lat a nie jak w przypadku tarota - kilkuset. Rozrzut przypuszczen co do daty pierwszej talii tarota jest tak wielki, ze nie dalabym sobie reki odrabac za przelom XIV i XV wieku. Nieznane jest rowniez jego pochodzenie. Czytalam rozne wersje: jedni autorzy podaja XII wiek, jeszcze inni koniec pierwszego stulecia. Sa tacy, ktorzy za miejsce narodzin tej talii wskazuja kraje basenu Morza Srodziemnego, jeszcze inni kraje arabskie albo Indie. Odpowiedz Link
kasia-asia1 Re: czemu JW Suliga? 06.06.06, 21:58 On, to ci on był. Z hukiem porzucił praktyki szatańskie. Odpowiedz Link
aarvedui Re: czemu JW Suliga? 07.06.06, 01:13 kasia-asia1 napisała: > On, to ci on był. Z hukiem porzucił praktyki szatańskie. nie zauważyłem zeby gdzies sie przyznawał do "szatańskich" mimo wszystko warto poświecić troche czasu zeby poczytać. w końcu nie jest to amator.warto sprawdzić do jakich przemysleń doszedł. bez uprzedzeń i "podśmiechujek" Odpowiedz Link
j.wojak sprawdzaliśmy 07.06.06, 09:52 aarvedui napisał: > kasia-asia1 napisała: > nie zauważyłem zeby gdzies sie przyznawał do "szatańskich" Możesz sprawdzić tamte wątki > warto sprawdzić do jakich przemysleń doszedł. > bez uprzedzeń i "podśmiechujek" Właśnie sprawdzaliśmy wtedy- b. burzliwie! Odpowiedz Link
moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 07.06.06, 20:30 transwizje napisała: > 20.12.1951 w Warszawie. Podaję za notką biograficzną zamieszczoną w jego > pierwszej książce. Co do godziny to "cóś mi mówi, że kole pełednia" to mogło > się wydarzyć. Słońce w IX pasuje do jego zawodu i podróżowania. Synowie ciemności raczej nie rodza się w południe )))) Mam nadzieje że nie uraziłem tym Suljana. Narodzenie miało miejsce w nocy około 02:00-4:30 z Asc w Skorpionie. Gdybym miał sie zatrzymac na którejs godz. to najbardziej pasuje tu około 3:30. Z Plutonem na MC, czyli człowiek prowadzony przez siły wyższe, reszty nie komentuje bez zgody własciciela. moris Odpowiedz Link
piotrowski_piotr Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 00:12 moris6 napisał: > > > Synowie ciemności raczej nie rodza się w południe )))) > Mam nadzieje że nie uraziłem tym Suljana. > Narodzenie miało miejsce w nocy około 02:00-4:30 z Asc w Skorpionie. > Gdybym miał sie zatrzymac na którejs godz. to najbardziej pasuje tu około 3:30. > Z Plutonem na MC, czyli człowiek prowadzony przez siły wyższe, reszty nie > komentuje bez zgody własciciela. > moris PP. Rektyfikacja horoskopu to arcytrudna sztuka, ale zgadywanie godziny urodzenia to już bardzo śmiałe przedsięwzięcie. Proponowane tu godziny są kompletnie nietrafione. Znam horoskop Pana Jana Suligi nieomal z pierwszej ręki, ale nie czuję się upoważniony do podawania go, tym bardziej, że gdyby Pan Suliga chciał, to by swoją godzinę urodzenia sam podał. Piotr Piotrowski Odpowiedz Link
moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 10:13 piotrowski_piotr napisał: > PP. Rektyfikacja horoskopu to arcytrudna sztuka, ale zgadywanie godziny > urodzenia to już bardzo śmiałe przedsięwzięcie. > Proponowane tu godziny są kompletnie nietrafione. Kto ma odwagę ŻYĆ Piotrze ten popełnia błędy i będzie to robił, bo "błąd" tak jak przypadek, jest składową częścią życia. TAk, próbuję żyć bez strachu przed porażką bo to właśnie jest częścią wolności o której pisze suljan. Natomiast astrologia zachowawcza (patrz wątek rigel79) reprezentowana chociazby przez astrologię wydarzeniową jest z natury martwa, bo nie można popełnić błędu na opisie faktów które już były (egregor saturna . Z drugiej strony wszystko co martwe tak łatwo bywa uznawane za doskonałe a nawet święte, łącznie z nieboszczykami, bo jakoś nie widziałem żyjącego z przydomkiem - święty. Dlaczego tak mało jest analiz dotyczących przyszłości? Jednym z powodów jest właśnie strach przed popełnianiem błędów oraz przed utratą raz osiągniętej pozycji. Bierze się to poważnego błędu jaki popełniają astrolodzy, otóż zbyt mocno utożsamiają się z astrologią i stają się jej niewolnikami, tym samym sługami jej ergregora. Zamiast spodziewanej wolności zostają obdarzeni uzależnieniem. moris Odpowiedz Link
rigel79 Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 11:35 B. dziękuję morisowi za słówko o "zachowawczej". Ale z drugiej strony niefajnie mieć rektyfikację za czyimiś plecami ( Pan Suliga ) i tu się budzi wątek kwestii moralnej. Tylko najlepsi mogą sobie pozwolić na ryzyko interpretacji, kosztem ( karmą? ) pewnej moralności, która nie daje prawa sięgać za głęboko. Tak mi się wydaje... ( Astrologiczny ) chirurg nie gra w ruletkę, tylko niejednokrotnie ratuje życie ( w sensie dosłownym i metaforycznym ). Pozdrawiam Odpowiedz Link
moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 12:37 rigel79 napisał: > B. dziękuję morisowi za słówko o "zachowawczej". Ale z drugiej strony >niefajnie > mieć rektyfikację za czyimiś plecami Rektyfikacja nie jest rzucaniem uroku czy klątwy, więc raczej nie szkodzi włascicielowi, tym bardziej że z reguły rektyfikacje sa niesprawdzalne, więc można założyć że prawdopodobieństwo ich poprawności jest takie same jak to, że są błędne. NIkt jakoś nie pokusił się o wykonanie testu na rektyfikację paru osób których daty i godz. są znane i późniejsze sprawdzenie poprawności uzyskanych wyników. > Pan Suliga ) i tu się budzi wątek > kwestii moralnej. Raczej sumienia, wiec jeżeli Twoje jest niespokojne to nie wolno ci tego robić, jak również w wypadku gdyby gorszyło to samego właściciela. >Tylko najlepsi mogą sobie pozwolić na ryzyko interpretacji, > kosztem ( karmą? ) pewnej moralności, która nie daje prawa sięgać za głęboko. Widzisz akurat grzeszenie pod płaszczem ergregoru nie skutkuje obciązeniami karmicznymi. Podobno tak jest, osobiście nie mam doświadczeń. > Tak mi się wydaje... ( Astrologiczny ) chirurg nie gra w ruletkę, tylko > niejednokrotnie ratuje życie ( w sensie dosłownym i metaforycznym ). Przy tym temacie to mam wiele wątpliwości. Czy faktycznie astrologia może komuś uratowac życie, raczej w to wątpię. W każdym razie bardzo trudno będzie to wykazać. moris Odpowiedz Link
transwizje Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 15:33 Mogę strzelić jednak? Tak dla zabawy, Suljanie. Tyle uczonego gadania. Daję ci Raka na ascendencie. W pierwszym domu pewnie jest jeszcze Lew i Pluton "Dwugłowy mężczyzna", taki sam jak na twojej karcie Diabeł. Urodziłeś się pewnie nie jako "syn ciemności" (brr, ale określenie) ale syn zgasłej gwiazdy (nie mam poetyckich zdolności, ale jak się trzymać konwencji takiego nazewnictwa, to tak właśnie powinno się opisać Słońce na zachodzie horoskopu). Pozdro Ewa S. Odpowiedz Link
suljan Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 16:05 dwuglowy diabel na moim pierwszym tarocie to wersja alchemicznej alegorii zwaznej Trójjednią Lucyferyczną. W Tarocie Magów ma juz jedna glowę Zachody slonca lubię, wschody też, choc siła rzeczy wiecej widzialem zachodow niż wschodów... Raków nie jadam... Lwy lubię, ale nie miałem przyjemnosci ich ogladac w naturze ( ZOO to nie natura ). Pluton kojarzy mi sie ze związkiem chemicznym, bomba itp. Ha! Jestem bombowy! Zawsze o tym wiedzialem! dzieki Transwizjo za utwierdzenie mnie w tym przekonaniu. "Syn zgasłej gwiazdy"... Hm... Ładne, nieco demoniczne, nieco tragiczne, nieco nostalgiczne, spopielałe... Troche jak "ostatni Mohikanin". No, pasuje, pasuje... Czasem faktycznie tak się czuję. Zwrócony ku przeszlosci, ku starym, wyblakłym i nie bedącym "trendy" mistrzom ( jak ktos na jakims forum o mnie napisał ). Wow! Jestem pod wrażeniem. Zwłaszcza, że pasuje to do Glupca z Tarota magów - odchodzący ( schodzący, zachodzący - ale nie w ciążę! ) czarno-świetlisty olbrzym. Czarne swiatło jednym słowem, hi hi hi... Jak ascendent w Raku to descendent w Koziorozcu, nie? ( a może sie mylę ). Związanie światła i mroku, przeciwieństwo i dopełnienie, dwie skrajnosci, rozdarcie i całość, najdalszy wierzcholek i najdalsza czeluść... Ech, Transwizjo. Byłoby to dla mnie nowum, gdybym od lat tego wszystkiego nie wiedział. I to nie z astrologicznego kosmogramu... Gdyby tylko to decydowało o ludzkim zyciu, gdyby tylko to.... Ale tak nie jest Odpowiedz Link
suljan Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 18:16 Ps. A teraz ja się pobawię I przypatrzę się Transwizji,, a że ze mnie kiepski astrolog, uczynię to nieco inaczej... Hm... Transwizje... Ciekawy nick. Złożony z dwóch słów: trans + wizje... Trans to wiadomo, pewien stan umysłu zwany niekiedy stanem świadomości szamańskiej... Wizje – wiadomo; są owocem transu... Myślałby ktoś zatem, że wszystko z Transwizji się scala i jedno w drugie przechodzi... Ale nie! Trans to tez transmisja, przekaz. Transwizja przekazuje nam swoje wizje ( w swoim blogu np. ). Mnogie wizje oczywiście ( bo ich wiele ). Sęk w tym, ze słowo „transmisja” składa się z 2 słów: znanego nam „transu” oraz „misji”. Ha! Transwizje ma misję transmitowania wizji... Z kolei „transmitowanie” to zbitka „transu” i „mitowania”, czyli „mitu”. No jasne, wszak siedzi po uszy w mitach, zaś astral skad ma wizje to też rzeczywistość mityczna. Jeżeli jednak pójdziemy innym tropem, to doprowadzi on nas do głębszych, ezoterycznych wniosków. Otóż „transwizje” może być tez odczytywane jako: „tran+swiz-je”. „Tran” ... Tran uzyskujemy z wielorybów, ssaków morskich, największych na świecie... Wieloryb ma formę ryby, ale jest ssakiem. Ot, swoista „krzyżowka” dwóch gatunków. Tak tedy w po „tranie” Transwizji widać skrywaną głęboko jej dwoistość. Wyczuwam w tym dużą role żywiołu ( trygonu ) wodnego. „Tran” z „transem” też na to wskazuje: trans jest transowy, a tran – pożyteczny dla zdrowia ( tak niegdyś utrzymywała moja, świętej pamięci babcia ), o ile się go racjonalnie pije. Z jednej wiec strony mamy wizyjna odlotowość Transwizji, z drugiej – racjonalność, ziemskość, trzymanie się natury ( pozdrowienia dla kozy! ). Wieloryby maja okresy w życiu, kiedy wycofują się ze stadnego życia i ukrywają w „swojej zatoce”. Po co czynią nie wiadomo, ale czemu uczyniła to Transwizja zaraz spróbujemy rozszyfrować. Na trop prowadzi nas drugi człon jej nicka: „swiz”... Cóż on znaczy? Zagadka! E... prosta. Czytać go trzeba od tyłu. No i proszę, mamy słowo „zwis”. Wow! Transwizji w pewnym momencie wszystko zaczęło zwisać! Nie wszystko, nie, to było by za proste. A co? Nowa zagadka. Rozwiązanie przynosi nam trzeci człon jej „nicka”: sławo „je”. Kojarzy się ono w sposób oczywisty z jedzeniem. Transwizje nie chciała jeść? Bez przesady. Czytajmy to głębiej. Jedzenie wyraza tu materializm, to, za czym goni tzw. świat. Zagadka rozwiązana – Transwizja zamieszkała na wsi, w samotności, by nie mieć nic wspólnego z pożądliwościami i materializmami „tego świata”. To jej zwisało! A ze owo zwisanie kojarzy mi się z tarotowym Wisielcem, Wisielec oznakowany jest literą mem, zaś ta litera oznacza wodę, wszystko staje się jasne, I faza życia, i jej przyczyny i wszelkie „transy”, „trany” oraz (super)wizje... Z drugiej strony Transwizje może po prostu oznaczać, że Trnaswizji zwisa jedzenie tranu... Osobiście wolę te wersję. Ja też go nigdy nie lubiłem ))) Odpowiedz Link
transwizje Re: Jan Witold Suliga ?? 09.06.06, 15:34 Pudło, pudło. Jeśli chodzi i o moją osobę i charakter, i motywację życiową. Poza tym, analizujesz tytuł mojej strony i nicka z niej pochodzącego. Ja mam na imię Ewa i nigdy tego nie ukrywałam. To tak jakby tak zanalizować tytuł "Bliblia szatana" pod kątem twojego charakteru, życia, wyborów i przypisać ci jego cechy. Bo to to samo. Szkoda, że nie powiedziałeś, czy trafiłam, to byłoby ciekawsze. Co do dwugłowca, szkoda, że nie spytałes. Teraz, zrażona po raz n-ty twoją arogancją zachowam tę wiedzę (hm, pseudo-wojowniczością, tudzież walecznością), może ciekawą dla astrologów, dla siebie. Pozdro, do nie widzenia. Ewa S. Odpowiedz Link
suljan Re: Jan Witold Suliga ?? 09.06.06, 21:34 Transwizjo, "nadymasz się" manifestujesz swoja urazona dumę, co dowodzi, ze nie masz poczucia humoru i nadmiernie poważnie, z brakiem dystansu traktujesz swoja osobe. To sie zdarza, zwłaszcza Koziorożcom ( na szczęście tylko pewnemu procentowi ).Analiza Twojego nicka była ŻARTEM a jednoczesnie ilustracja dokąd mogą wieść interpretacyjno-ezoteryczne paranoje, wizje, kosmogramy stawiane tarotowi itp. Wiem, ze masz na imię Ewa... No więc skoro się domagasz: Ewie otworzył oczy wąż. On to sprawil, ze skosztowała owocu poznania i poznała, ale poznanie to oddaliło ją od Boga.... Hm... Czegoś Ci to z Twojego zycia nie przypomina? Wąż to najoczywistszy symbol Wikingów i... buddyjskiej tantry Ps. O dwugłowca nie spytałem, bo po co? Sądzisz, ze nie wiem kim/czym jest Janus? Ps.2 Pozdro też... I nigdy nie mów nigdy... Odpowiedz Link
queenmaya astrologia zachowawcza???? 16.06.06, 19:29 "Zachowawcza" to może być stomatologia - jeśli zęba nie trzeba wyrywać, to się go zachowuje, czyli leczy. "Astrologia zachowawcza" nie istnieje, ale jak widać z praktyki w Europie istnieją przynajmniej dwa rodzaje astrologii: pomagająca oraz szkodząca. Odpowiedz Link
piotrowski_piotr Re: Jan Witold Suliga ?? 08.06.06, 22:47 moris6 napisał: > > Kto ma odwagę ŻYĆ Piotrze ten popełnia błędy i będzie to robił, bo "błąd" tak > jak przypadek, jest składową częścią życia. TAk, próbuję żyć bez strachu przed > porażką bo to właśnie jest częścią wolności o której pisze suljan. PP. Marek, to jest oczywiste. Błądzić jest rzeczą ludzką i nikt tego nie podważa. Nie myli się tylko ten, kto nic nie robi. Większego truizmu nie znam. Natomiast, czy przypadek faktycznie jest składową częścią życia - jak twierdzisz - to już można polemizować. Niby tak jest, ale to przecież właśnie astrologia usiłuje oswoić tzw. przypadkowość zjawisk i nadać im znaczenie pewnej nieprzypadkowości, a nawet konieczności. Chyba się z tym zgodzisz? Ale do rzeczy. Zabrałem głos w tej dyskusji, gdy przeczytałem zdanie, które napisałeś: "Narodzenie miało miejsce w nocy około 02:00-4:30 z Asc w Skorpionie". To twierdzenie brzmi jak niepowątpiewalny fakt, jakbyś co najmniej był przy tych narodzinach. Nie ma tu nawet cienia wahania, ani dopuszczenia, że możesz się mylić, tak jakby sztuka rektyfikacji horoskopu była rutynową, najprostszą czynnością, jaką sobie astrolog może wyobrazić. A przecież dobrze wiesz, że tak nie jest. > Natomiast > astrologia zachowawcza (patrz wątek rigel79) reprezentowana chociazby przez > astrologię wydarzeniową jest z natury martwa, bo nie można popełnić błędu na > opisie faktów które już były (egregor saturna . PP. Astrologia wydarzeniowa nie jest żadną astrologią zachowawczą, tylko astrologiczną analizą takich wydarzeń, które także mogą odnosić się do przyszłości (chodzi tu o ustalanie horoskopów wzorcowych). Astrologia wydarzeniowa rozumiana jako część astrologii mundalnej skupia się m.in. na wszystkich tych wydarzeniach, które mogą być kluczowe dla przyszłości w takiej czy innej sprawie. Kilka takich horoskopów wydarzeń znajdziesz na moim blogu (horoskop ery chrześcijańskiej, horoskop ery atomowej, horoskop obecnego sejmu, horoskop partii politycznych i wiele innych). Jeśli w takich analizach dostrzegasz wyłącznie zachowawczość, to chyba nie wiesz, o czym mówisz. > Z drugiej strony wszystko co martwe tak łatwo bywa uznawane za doskonałe a nawe > t > święte, łącznie z nieboszczykami, bo jakoś nie widziałem żyjącego z przydomkiem > - święty. PP. Naprawdę? Znam osobiście kilku świętych. Są to hinduscy guru, którzy świętymi zostają uznani jeszcze za życia. > Dlaczego tak mało jest analiz dotyczących przyszłości? Jednym z powodów jest > właśnie strach przed popełnianiem błędów oraz przed utratą raz osiągniętej pozy > cji. > Bierze się to poważnego błędu jaki popełniają astrolodzy, otóż zbyt mocno > utożsamiają się z astrologią i stają się jej niewolnikami, tym samym sługami je > j > ergregora. Zamiast spodziewanej wolności zostają obdarzeni uzależnieniem. PP. Marek, jeśli ten stan rzeczy tak bardzo Ci doskwiera, to zamiast biadolić i doszukiwać się ukrytych przyczyn, weź się do roboty i zrób jakąś porządną prognozę astrologiczną, udowadniając, że nie tylko nie boisz się pomyłek, ale że astrologia daje całkowity wgląd w machinę przeznaczenia i że za jej pomocą jesteś w stanie to przeznaczenie ujawnić. Piotr Piotrowski Odpowiedz Link
moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 13.06.06, 20:37 > - to już można polemizować. Niby tak jest, ale to przecież właśnie astrologia > usiłuje oswoić tzw. przypadkowość zjawisk i nadać im znaczenie pewnej > nieprzypadkowości, a nawet konieczności. Chyba się z tym zgodzisz? Jest tak jak mówisz, astrologia dąży do wyeliminowania przypadku. Nie rozumiem tylko dlaczego nie można do tego podejść jeszcze inaczej. To znaczy uznając istnienie przypadku jak również jego drugiej strony jaką jest przewidywalność. Dokładnie tak samo jak jest z innymi sprawami, które mają swoją polaryzację. Czy astrologia się "obawia", że unieważni samą siebie jeśli dopuści istnienie przypadku? > Ale do rzeczy. Zabrałem głos w tej dyskusji, gdy przeczytałem zdanie, które > napisałeś: "Narodzenie miało miejsce w nocy około 02:00-4:30 z Asc w > Skorpionie". To twierdzenie brzmi jak niepowątpiewalny fakt, jakbyś co najmniej > był przy tych narodzinach. Nie ma tu nawet cienia wahania, ani dopuszczenia, że > możesz się mylić, tak jakby sztuka rektyfikacji horoskopu była rutynową, > najprostszą czynnością, jaką sobie astrolog może wyobrazić. A przecież dobrze > wiesz, że tak nie jest. Chciałbym Ci podziękować ponieważ stało się dla mnie jasne dlaczego stosuję taki zabieg. Chodzi o to, że czasem faktycznie mówię o swoich odczuciach w sposób pewny nie wyrażając zwątpienia, co faktycznie dla słuchacza może być denerwujące a co więcej może być mylące, czy też kompletnie nieprawdziwe. Problem który tu wystąpił, dotyczy odczuć. Sądzę że nie można mieć wątpliwości jezeli chodzi o uczucie, odczucie lub przeczucie. Można mieć problem z jego nazwaniem aby je prawidłowo przekazać. Jeżeli masz wątpliwość tego co czujesz to tak naprawdę czujesz niewiele albo nic. Nie można wątpić w odczucie bo ono albo jest albo nie. Dlatego też uważam że należy mówić o swoich odczuciach (jeżeli faktycznie coś czujemy) bez obawy przed tym, że mogą się one okazać obiektywnie nieprawdziwe. Czyli analizując horoskop, często dochodzimy do momentu w którym nie da się niestety dokonać odpowiedniego wyboru w oparciu o logiczne wnioskowanie, w tym momencie można pokusić się o ocenę na podstawie własnych odczuć. Inną sprawą jest, że odczucia mogą być nieprawdziwe, tzn. ono jest prawdziwe dla ciebie ale nie dla innych. Np. czujesz, że jest ci zimno, gdy wszyscy wokół mówią że jest ciepło. > PP. Astrologia wydarzeniowa nie jest żadną astrologią zachowawczą, tylko > astrologiczną analizą takich wydarzeń, które także mogą odnosić się do > przyszłości (chodzi tu o ustalanie horoskopów wzorcowych). Astrologia > wydarzeniowa rozumiana jako część astrologii mundalnej skupia się m.in. na > wszystkich tych wydarzeniach, które mogą być kluczowe dla przyszłości w takiej > czy innej sprawie. Kilka takich horoskopów wydarzeń znajdziesz na moim blogu > (horoskop ery chrześcijańskiej, horoskop ery atomowej, horoskop obecnego sejmu, > horoskop partii politycznych i wiele innych). Jeśli w takich analizach > dostrzegasz wyłącznie zachowawczość, to chyba nie wiesz, o czym mówisz. No dobrze Piotrze a dlaczego nie stosujesz prognoz do większości wydarzeń, które opisujesz? Fajnie byłoby wiedzieć co z sejmem, partiami politycznymi, koalicjami itp. > PP. Naprawdę? Znam osobiście kilku świętych. Są to hinduscy guru, którzy > świętymi zostają uznani jeszcze za życia. To banalnie proste. Na wschodzie dominuje egregor Księżyca a na zachodzie Saturna. Dlatego u nas zbawienie osiąga się po śmierci (Sat.) a u nich możliwe jest to za życia (Księż). Ta sama zasada dotyczy tego kto może zostać świętym. U nich może nim być każdy zwykły człowiek jak pasterz czy rolnik (Ksieżyc) a u nas musi to być osoba zasłużona społecznie (Saturn). > PP. Marek, jeśli ten stan rzeczy tak bardzo Ci doskwiera, to zamiast biadolići > doszukiwać się ukrytych przyczyn, weź się do roboty i zrób jakąś porządną > prognozę astrologiczną, udowadniając, że nie tylko nie boisz się pomyłek, ale że > astrologia daje całkowity wgląd w machinę przeznaczenia i że za jej pomocą > jesteś w stanie to przeznaczenie ujawnić. Niestety przeszkadza mi w tym świadomość istnienia przypadku. Temat ten dość dobrze przerobiłem gdy zajmowałem sie astrologią finansową. Tam jest czysta prognoza a za pomyłki płaci się słono. Dlatego rozumiem doskonale o czym pisał jerry.uk, któremu również w naszych wypowiedziach brakowało częstszego odniesienia do przyszłości. moris Odpowiedz Link
anahella Re: Jan Witold Suliga ?? 13.06.06, 20:48 moris6 napisał: > Ta sama zasada dotyczy tego kto może zostać świętym. > U nich może nim być każdy zwykły człowiek jak pasterz czy rolnik (Ksieżyc) a u > nas musi to być osoba zasłużona społecznie (Saturn). Akurat z tym nie do konca sie zgodze: Dzieci z Fatimy nie zasluzyly sie spolecznie. One po prostu mialy wizje. Podobnie z Faustyna Kowalska. Nie wiem czy jest swieta czy tylko beatyfikowana, ale tak czy siak wyniesiona. > > > PP. Marek, jeśli ten stan rzeczy tak bardzo Ci doskwiera, to zamiast biad > olići > > doszukiwać się ukrytych przyczyn, weź się do roboty i zrób jakąś porządną > > prognozę astrologiczną, udowadniając, że nie tylko nie boisz się pomyłek, > ale że > > astrologia daje całkowity wgląd w machinę przeznaczenia i że za jej pomoc > ą > > jesteś w stanie to przeznaczenie ujawnić. > > Niestety przeszkadza mi w tym świadomość istnienia przypadku. > Temat ten dość dobrze przerobiłem gdy zajmowałem sie astrologią finansową. > Tam jest czysta prognoza a za pomyłki płaci się słono. > Dlatego rozumiem doskonale o czym pisał > jerry.uk, któremu również w naszych wypowiedziach brakowało > częstszego odniesienia do przyszłości. > > moris Odpowiedz Link
moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 16.06.06, 12:43 anahella napisała: > Akurat z tym nie do konca sie zgodze: Dzieci z Fatimy nie zasluzyly sie > spolecznie. One po prostu mialy wizje. Podobnie z Faustyna Kowalska. Nie wiem > czy jest swieta czy tylko beatyfikowana, ale tak czy siak wyniesiona. Masz rację, ale świętośc musi byc uznana i zatwierdzona przez organ społeczny tj. stolicę apostolską. Odpowiedz Link
aarvedui Re: Jan Witold Suliga ?? 17.06.06, 05:42 moris6 napisał: > anahella napisała: > > > Akurat z tym nie do konca sie zgodze: Dzieci z Fatimy nie zasluzyly sie > > spolecznie. One po prostu mialy wizje. Podobnie z Faustyna Kowalska. Nie > wiem > > czy jest swieta czy tylko beatyfikowana, ale tak czy siak wyniesiona. > > Masz rację, ale świętośc musi byc uznana i zatwierdzona przez organ społeczny > tj. stolicę apostolską. bo kosciół to widać saturniczna instytucja.ale lud (ksiezyc) i tak od razu uznal je za świete nie pytajac sie o zdanie jakichs starców gdzies tam.dla ksiezyca takie rzecz po prostu są - oczywiste Odpowiedz Link
piotrowski_piotr Re: Jan Witold Suliga ?? 14.06.06, 02:13 moris6 napisał: > > Czy astrologia się "obawia", że unieważni samą siebie jeśli dopuści istnienie > przypadku? PP. Nie wiem, czego obawia się astrologia. Wiem natomiast, że człowiek od zarania dziejów dąży do wyeliminowania z życia tego, co przypadkowe, co nieprzewidywalne i chaotyczne. Z tego dążenia bierze się nie tylko myślenie astrologiczne, w którym przejawia się pragnienie nadania sensu wszystkim wydarzeniom poprzez włączenie ich w porządek konieczności, jakichś praw czy prawidłowości kosmicznych albo korespondencji człowiek-kosmos. Z tego dążenia bierze się również wysiłek nauki skierowany na ograniczenie sfery przypadkowości. Widać to wyraźnie chociażby w medycynie, ale także w naukach społecznych. No i wreszcie z tego dążenia bierze się religia usiłująca odpowiadać na te najbardziej fundamentalne pytania, których nie sposób rozważać bez odniesienia do jakieś niezmiennej transcendencji. Jeśli bowiem człowiek traci wszelką nadzieję i nie potrafi sobie wytłumaczyć, dlaczego spotkało go to czy tamto, to zawsze można mu odpowiedzieć, że Bóg tak chciał. Przypadek więc niekoniecznie musi leżeć w opozycji do astrologii. Przypadek niby jest składową życia, ale celem astrologii jest właśnie znalezienie dla niego wytłumaczenia. Czy to się udaje i z jakim skutkiem, to już zupełnie inna kwestia. > > No dobrze Piotrze a dlaczego nie stosujesz prognoz do większości wydarzeń, któr > e > opisujesz? > Fajnie byłoby wiedzieć co z sejmem, partiami politycznymi, koalicjami itp. PP. Czasami prognozuję, ale ten blog nie powstał z zamiarem głoszenia proroctw, tylko właśnie oswojenia owej przypadkowości, o której tu mówimy. Poza tym astrologia wydarzeniowa jest świetnym materiałem badawczo-edukacyjnym. Widzi się sens pewnych wydarzeń, a przez to można się czegoś nauczyć. Nie ukrywam, że prognozowanie w astrologii mundalnej to zadanie, na którym nawet najwięksi astrolodzy polegli. Co innego, jak prognozujesz klientowi, wobec którego nie masz oczekiwań ani uprzedzeń. Wtedy łatwiej czytasz to, co widzisz, a nie to, co chciałbyś zobaczyć. > To banalnie proste. Na wschodzie dominuje egregor Księżyca a na zachodzie Satur > na. PP. To proste, ale niekoniecznie trzeba tutaj arsenału okultystycznej teorii egregorów. Wystarczy, że świętość rozważysz na tym gruncie, do którego ona przynależy, a więc na gruncie wierzeń religijnych. W hinduizmie guru jest święty za życia, ponieważ po śmierci jego dusza nie wędruje do "domu Ojca", lecz wciela się w kolejne ciało. Więc jaki pożytek ze świętego po jego śmierci, skoro nie można się do niego modlić? W hinduizmie i innych religiach wschodnich święty to po prostu oświecony, a stanu oświecenia doznaje się za życia, a nie po śmierci. > U nich może nim być każdy zwykły człowiek jak pasterz czy rolnik (Ksieżyc) a u > nas musi to być osoba zasłużona społecznie (Saturn). PP. Coś Ci się chyba pokręciło. Zasłużony społecznie to może być np. Lech Wałęsa albo Janina Ochojska. W katolicyzmie świętym uznaje się albo męczennika, który umarł za wiarę, albo kogoś, kto ucieleśnił boskość za życia, kto przekroczył zwykłą ludzką kondycję i wspiął się na wyżyny nadludzkich, czy nadnaturalnych (boskich) mocy. Ze społecznymi zasługami ma to niewiele wspólnego. Poza tym chodzi tu przecież nie o Saturna, tylko o Neptuna. > > Niestety przeszkadza mi w tym świadomość istnienia przypadku. PP. No widzisz, wreszcie doszedłeś do istoty problemu. Astrologowie bywają zachowawczy (czytaj: odpowiedzialni) nie dlatego - jak sugerowałeś wcześniej - że są uzależnieni od astrologii albo kurczowo trzymają się swojego wydumanego wyobrażenia o swojej wielkości i nieomylności (bo to z reguły właśnie tacy najczęściej ferują wyroki), tylko dlatego, że mają świadomość, iż życie to niekończąca się modalność, a prognoza astrologiczna może ją jedynie z grubsza opisać. Piotr Piotrowski Odpowiedz Link
moris6 Re: Jan Witold Suliga ?? 16.06.06, 13:06 piotrowski_piotr napisał: > PP. To proste, ale niekoniecznie trzeba tutaj arsenału okultystycznej teorii > egregorów. Ale to określenie jest w tym wątku mocno 'trendi' >W katolicyzmie świętym uznaje się albo męczennika, >który umarł za wiarę, albo kogoś, kto ucieleśnił boskość za życia, kto >przekroczył zwykłą ludzką kondycję i wspiął się na wyżyny nadludzkich, czy >nadnaturalnych (boskich) mocy. Ze społecznymi zasługami ma to niewiele >wspólnego. Poza tym chodzi tu przecież nie o Saturna, tylko o Neptuna. Masz rację co do zasług społecznych. Powiedz mi jaka planeta w astrologii odpowiada za słowo "dogmat". Sądze, że swiętość jest wiarą w to, że ktoś lub coś jest święte, stąd przyjmuję że pasuje to bardziej do Saturna niż do Neptuna. moris Odpowiedz Link
piotrowski_piotr Re: Jan Witold Suliga ?? 16.06.06, 14:29 moris6 napisał: > > > Ale to określenie jest w tym wątku mocno 'trendi' PP. Może i trendy, ale jak widzisz zniekształca to obraz rzeczy, o której tu mowa. > > > Powiedz mi jaka planeta w astrologii odpowiada za słowo "dogmat". PP. Za słowo „dogmat”, jak i za każde inne słowo odpowiada Merkury. Ale jeśli Ci chodzi o pojęcie dogmatu rozumiane jako prawda wiary to oczywiście podpada ono pod Jowisza. Tym niemniej wiara nie jest tożsama z dogmatem. Tobie chyba się myli pojęcie dogmatu religijnego z dogmatem świeckim, czyli z przyjmowaniem twierdzeń w sposób bezkrytyczny, jedynie w oparciu o autorytet, a to oczywiście Saturn. > Sądze, że swiętość jest wiarą w to, że ktoś lub coś jest święte, stąd przyjmuję > że pasuje to bardziej do Saturna niż do Neptuna. PP. Moris, nie chce mi się tego pisać, ale już się zmuszę. Świętość to nie wiara, ani już tym bardziej dogmat. Dogmat w katolicyzmie to jest np. niepokalane poczęcie, zmartwychwstanie, wniebowstąpienie, dogmat o nieomylności papieża jako że jest to linia sukcesji idąca od św. Piotra, itd. To, że dziś w Kościele muszą być uruchomione specjalne procedury i komisje (Saturn), aby papież mógł uznać kogoś za świętego, to jeszcze nie znaczy, że ogłaszanie kogoś świętym jest wprowadzeniem dogmatu. Właśnie to owe procedury mają za zadanie znaleźć racjonalne wytłumaczenie tzw. „cudów”. Jeśli takiego wytłumaczenia nie ma, wówczas uznaje się, że te „cudy” należą do sfery nadprzyrodzonej. Innymi słowy, świętość (sacrum) przeciwstawia się temu, co świeckie (profanum) - jest to najprostsza i zarazem najbardziej zwięzła definicja świętości (por. Otto, Eliade, Leeuw i in.). Piotr Piotrowski Odpowiedz Link
anahella Re: Jan Witold Suliga ?? 09.06.06, 03:06 moris6 napisał: > Natomiast > astrologia zachowawcza (patrz wątek rigel79) reprezentowana chociazby przez > astrologię wydarzeniową jest z natury martwa, bo nie można popełnić błędu na > opisie faktów które już były (egregor saturna . Moris, a wyjasnisz mi co to jest astrologia zachowawcza? Bo mi rece opadaja od takich gier slownych - nic nie znacza a ladnie brzmia. Zachowawczy moze byc astrolog, tak samo jak zachowawczy moze byc policjant, piekarz, szewc czy nauczyciel. Astrologia nie moze byc zachowawcza sama w sobie. Astrologowi zachowawczemu mozemy przeciwstawic astrologa odwaznego, tak? No to Wam powiem, ze znam astrologa odwaznego. Ta osoba juz trzy razy pochowala mi ojca, wsadzila mnie do psychiatryka, zrobila mi dziecko a potem skrobanke, wywalila mnie z pracy, a sama siebie trzy razy do roku (od kilku ladnych lat) wydaje za maz. Ze wszystkich prognoz tej osoby sprawdzila sie wzgledem mnie tylko jedna i nie do konca: mialam okresowe klopoty w pracy. Efektem tych klopotow byla zmiana w ramach firmy: z umow okresowych i kiepskich ukladow weszlam na umowe na czas nieokreslony w dobrze sprzedajacym sie tytule, gdzie pracuje mnostwo fajnych ludzi. Moze wiec nie dzielmy astrologow na zachowawczych i niezachowawczych, tylko uzyjmy innych sformulowan: wazacy slowa i rzucajacy je na wiatr. Jesli ktos jest powierzchowny, kazde slowo przyjmuje za dobra monete, wyciaga wnioski bez zastanowienia sie to bedzie odwazny, tak? Odpowiedz Link