amaya 10.07.04, 09:33 Znam wszytskie "za" i "przeciw". Piszcie,a postaram się odpowiedzieć na wszystkie pytania Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
moonbaby Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 10.07.04, 09:48 hej, możesz podać minusy ( oczywiście będą to Twoje odczucia) znalezienia rodzinki przez agencje dzieki :)) moon baby Odpowiedz Link
amaya Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 10.07.04, 10:19 witam, minusy sa przede wszystkim takie, ze musić zapłacić agencji (czasem niemało) i potem czekasz kilka miesięcy, az znajdzie Ci rodzinę. Nie masz mozliwości "przebierania" w ofertach, ale mozesz odrzucić kilka propozycji (ale nie więcej niż 2, bo potem agencja nie chce Ci szukać rodzinki-ale to zalezy też od agencji). Jednak plusy sa takie, że jeżeli coś Ci nie wyjdzie z rodzinką, będziesz miała probley etc, to agencja szuka Ci nowej. poza tym nie ma mozliwości, żeby Cię oszukali. Jednakże Twoje kieszonkowe sa drastycznie mniejsze. ja np. na Florydzie zarabiałam (oczywiście nielegalnie) $800 miesięcznie,a przez agencję miałabyś nie więcej niż $500. A Ty gdzie się wybierasz? Odpowiedz Link
moonbaby Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 10.07.04, 13:33 Amaya ja do UK chcę jechać i już właśnie złożyłam papiery hmmm ale czy jest tak różowo, no nie wiem... wymyśliłam sobie Liverpool bo tam będzie moja przyjaciółka ale tam się rzadko rodzinki trafiaja itp. Ale będę czekać i mieć nadzieję, że się agencja troszkę wysili i coś znajdzie :)) pozdrawiam moon baby Odpowiedz Link
anulka7 Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 10.07.04, 10:41 Helo:) ciesze sie że moge do Ciebie napisać. otóż czy znasz kogoś kto został oszukany albo wogle wpakował sie w coś niebezpiecznego szukając pracy przez net? ja właśnie ogłaszam sie jako operka w paru miejscach, na portalach dla operek i rodzin ale nie tylko, też na portalech miast w działach dla nannies/motherhelp. zostawiłam tam swój adres i napisać może do mnie każdy, nie tylko ten co wykupił membership jak na portalach aupair. dostałam już parę propozycji i na razie rozmyślam bo przecież pod taka potencjalną rodzinę moze podszyć sie każdy zboczeniec czy czort wie kto. w sumie to mało prawdopodobne gdy rodzina zaprasza mnie do siebie. ale ta myśl naszła mnie bo dostałam oferte od rodziny z uk która pracuje w kenii i chce mi opłacic przelot i sie nagle wystraszyłam że co ja zrobię jak to sie okaże czymś czego sie własnie obawiam. wiem że to co mówię brzmi skrajnie i sama powinnam wyczuć z korespondencji z rodziną ze sposobu w jaki opisują siebie i dzieci ale wiesz jak jest, wszystko można podrobić i teraz taakie rzeczy sie wydarzają... z drugiej strony kto nie ryzykuje... chcę po prostu upewnić sie na 100% . jak mogę sprawdzić taką rodzine czy rzeczywiście są tymi za których sie podają? policja? czy jak? jeżeli mogłabyś mi coś poradzić, napisz proszę. pozdrawiam Anula :*** Odpowiedz Link
nikusia1 Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 10.07.04, 11:29 Anulko, otoz to ! Mam takie same "podejrzenia", do tego stopnia, ze za kazdym razem jak dostaje jakikolwiek mail to sie boje sie ze to od handlarza kobiet..tymbardziej ze moja mama tak twierdzi :))) Odpowiedz Link
anulka7 Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 10.07.04, 12:01 :)))) no własnie moi rodzice też tak mają że ostrzegając mnie przed czychającymi w życiu niebezpieczeństwami wdrukowują mi swoje obsesje...cóż, jednak myśle że trzeba byc ostrożnym, ale tez nie do przesady. a kto do Ciebie juz napisał? pzdr Odpowiedz Link
amaya Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 10.07.04, 12:42 dziewczyny!!! ryzyko jest bardzo duże!!! Pytasz czy znam kogoś, kto został oszukany..ja na przykład, ale o tym juz pisałam wczesniej. Po prostu gościu zwlekał z zapłatą, dając mi np. $50/tydzień i tłumaczył się, że ma kłopoty finansowe, podczas, gdy na Boże narodzenie wydał na siebie, żonę i córeczkę ok $500 wisząc mi ok $2 500!!! A gdy poszłam się upomniec powiedział, że nic nie mogę zrobić, bo i tak pracuję tu nielegalnie, więc na policję nie pójdę. Dlatego naprawdę trzeba uwazać na rodzinki z netu. Najlepiej jest długo korespondowac oraz rozmawiać przez telefon. Jeżeli wyczujesz, że coś nie gra, zaufaj intuicji i poszukaj innej rodzinki. Pamiętaj- to rodziny powinny o Ciebie zabiegać, a nie Ty o nie. Jest dużo operek, szukających pracy, ale jeszcze więcej rodzin, które chcą powierzyć swoje maluchy komuś obcemu i oni tez się boją. Trzeba się po prostu nawzajem sprawdzić i wybadać. Ja polecałabym Ci jednak na pierwsdzy wyjaz agencję. Niech oni się o wszystko martwią, zwłaszcza, gdy to Twój pierwszy wyjazd. Pozdrawoiam serdecznie, Amaya Odpowiedz Link
anulka7 Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 11.07.04, 10:43 dzięki Amaya, chyba sie z Tobą muszę zgodzić. to właśnie jest mój pierwszy wyjazd, nie tylko do pracy ale wogle za granice na tak długo. ale wiesz bardziej niż oszukania w podobny do twojego przypadku sposób boję sie że mogłoby mi sie przydarzyć jakaś krzywda fizyczna ze strony jakichś niebezpiecznych ludzi. to o czym mi powiedziałaś, współczuję i nei chciałabym żeby sie powtórzyło komukolwiek, ale chyba nie byłoby taką wielką strata (dla mnie)bo ja jade przede wszystkim z zamiarem ćwiczenia języka i czy tak czy tak coś zyskuję. wiesz własnie dowiedziałam sie że ta rodzina która mnie zaprasza do afryki znalazła mnie jednak przez agencję, i wiesz boję sie i tak bo pomimo umów i zobowiązań jakie będa łączyły ich ze mna i z agencjami, nie mam żadnej pewności jak oni mnie będa traktować a afryka to nie europa, nie wróce sobie stamtąd tak łatwo sama i będe spokojna o siebie dopiero po paru dniach spędzonych z nimi jesli wszystko pójdzie ok... Jeszcze raz dzięki za to co powiedziałś że to rodziny mają o nas zabiegać a nie tylko my. będę o tym pamiętać. pozdrawiam Anula Odpowiedz Link
anneke Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 11.07.04, 13:36 amaya, a jak bylo ogolnie(poza problemami), trafiłas na znosne dzieciaki i czy podobało Ci się w USA? :) Odpowiedz Link
amaya Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 11.07.04, 21:07 poza problemami było cudownie! dziecko, którym się opiekowałam było wprost cudowne. dziewczynka miała 10 miesięcy jak tam trafiłam i 16 jak wyjeżdżałam. Przy mnie zaczęła stawiać swoje pierwsze kroczki, by po jakimś czasie biegać wszędzie i bawić się ze mna w berka. Było to nacudowniejsze dziecko z jakim kiedykolwiek miałam do czynienia. Z wielkim żalem i bólem serca przekazywałam swoje obowiązki następnej niani oraz rozstawałam się z dziewczynką. Wiesz, przez te pół roku ona była moją mała córeczką. opiekowałam się nią w dzień i w nocy, więc to było tak jakby była moja... Oprócz tego miejsce gdzie trafiłam słynie z pięknych plaż i wspaniałego nocnego życia, więc nie nudziłam się gdy miałam days off. Poznałam też kilku Polaków i głównie z nimi oraz ich znajomymi spędzłam czas. Poza problemami to naprawdę było piękne przeżycie i doświadczenie i uważam, że taki wyjazd jest idealnym rozwiązaniem dla tych, których nie stac na wyjazd tak daleko np. na wakacje a chcieliby zwiedzić "kawałek świata". naprawdę polecam, ale tak jak mówiłam wcześniej-trzeba być ostrożnym i ufać intuicji. Pozdrawiam serdecznie Odpowiedz Link
amaya Re: byłam operką. Z agencji i z netu-Piszcie 11.07.04, 21:00 cieszę się, ze mogłam pomóc. Powodzenia :-) Odpowiedz Link
jelly.bean Anulka 11.07.04, 14:58 Hej Anulka A czy czasem ta angielska rodzina, która mieszka obecnie w Kenii nie ma małego chłopca, bogajże 4-letniego a matka się nazywa Veronique? Odpowiedz Link
anulka7 Re: Anulka 11.07.04, 19:31 Jelly.bean!!!! tak, mają 4latka o imieniu Kent, a matka nazywa sie Mitchelle, a co? jest coś co powinnam o nich wiedzieć?? odpisz jak najszybciej proszę!!! pozdro anulka Odpowiedz Link
jelly.bean Re: Anulka 11.07.04, 20:49 Tylko bez paniki :) Też dostałam od nich maila. Nie wiem czy są zalogowani na jakiejś stronie, odpowiedzieli na moje ogłoszenie umieszczone na pewnym forum publicznym. Wg mojego maila kobieta nazywa się Veronique Dagmar, mąż John Townson i synek Kent i wkrótce przenoszą się z Kenii do Niemiec. Myślę, że to ta sama rodzina, syn ten sam i Kenia :) Jak chcesz prześlę Ci ich całego maila, będziesz mogła sobie porównać. Ja ich odrzuciłam. Kenia brzmi świetnie, aczkolwiek to trochę za daleko i w razie czego nie tak łatwo wrócić jak z jakiegokolwiek europejskiego kraju. Pozdrawiam serdecznie! I miejmy oczy i uszy szeroko otwarte :) Odpowiedz Link
anulka7 Re: Anulka 11.07.04, 21:09 matko boska częstochowska.... ja sie od razu zgodziłam, nazwisko to samo tylko że mi powiedzieli że mieszkają w uk i są jeszcze przez 2 miesiące w kenii bo pracują jako urzędnicy emigracyjni a potem zabieraja mnie ze soba do uk i oczywiście płaca za wszystkie przeloty. wiesz jednak musze powiedzieć że zachowalam odrobine (tę jedyną ale chyba powinnam być rozsadniejsza..)ostrożności i przemyślując sprawę stwierdziłam że pojade z nimi tylko w przypadku gdy znależli mnie przez agencję (bo moje 3 agencje w dalszym ciągu szukają mi rodzin mimo że wziełam też sprawę w swoje ręce i poogłaszałam sie gdzie popadnie) na co oni mi -ale bez mojego zapytania jeszcze bo po co ich pytac skoro mogą mnie oszukac , miałam zamiar czekać na odzew agencji bo mejla od "Mitchelle" dostałam w piątek wieczorem a agencja prze weekwnd nie pracuje -no więc oni mi powiedzieli że skontaktują sie z moją agencją w pon w celu podpisania kontraktu i już mnie pytali z jakiego lotniska chce jechac itp. wydało mi sie to podejrzane z powodu iż nie zapytali mnie o nic tylko od razu mnie chcieli, nie opowiedzieli mi o swoim synku jak inne rodziny z którymi też koresponduję, w 2gim mejlu do nich sama zapytałam o to, ciekawe co napiszą... dzięki jeally, acha i przyślij mi tego mejla co? ja ci odeślę moje. wogle mam plan:)) ku przestrodze i nauce dla wszystkich naiwnych panienek takich jak ja założe o tym wątek, i będe cytowała mejle które z pewnościa od nich(mafia??:)) dostane gdyż zamierzam pociągnąć tę grę:))) rozpracujemy ich razem hahaha:)) w sumie moze to ktoś robi sobie jaja z nas... pozdrowionka i czekam na mejla :*** Anulka Odpowiedz Link
jelly.bean Re: Anulka 11.07.04, 21:29 Anulka, wysyłam Ci treść ich maila na gazetową skrzynkę. Odpowiedz Link