Dodaj do ulubionych

praca w amerykańskich mediach

IP: *.net.autocom.pl 02.08.05, 20:03
Czy ktos pracował w USA w mediach i mógłby mi poradzić jak najskuteczniej
szukać pracy? Jestem po studiach, b.dobrze znam angielski, mam doświadczenie
w prasie.
Obserwuj wątek
    • katlia Re: praca w amerykańskich mediach 02.08.05, 20:25
      Niestety, tu najwazniesze doswiadzczenie bedzie doswiadczenie w USA. Radze
      zalatwic sobie internship w jakiejs wiekszej firmie, wyrobic sobie dobra
      opinie, i w ten sposob otrzymac te bezcenne tu 'recommendations.' Jak juz je
      masz, mozesz wtedy szukac pracy. Bo inaczej bedzie Ci baaardzo trudno o jakas
      pozycje: po prostu masz kolosalna konkurecje od 'tutejszych' ktorzy maja i
      amerykanskie wyksztalcenie i amerykanskie znajomosci.
    • filipzkonopii Re: praca w amerykańskich mediach 03.08.05, 00:05
      Tam tylko siedza i czekaj na takich jak ty. Spiesz sie, bo moze sie zdarzyc, ze
      podobne pomysly beda mialy inne panienki z bylego bloku wschodniego. W
      amerykanskich mediach wymagany jest przede wszystkim polski akcent, zwlaszcza
      jak chcesz czytac wiadomosci i dyplom z Uniwersytetu Warminsko-Mazurskiego w
      Olsztynie. Inne wymagania sa pomniejsze i maloznaczace. AMERYKA CZEKA na
      wszystkie polskie niedorozwojki, ktorym sie poprzestawialo po sufitem.
      • katlia Re: praca w amerykańskich mediach 03.08.05, 00:17
        Agnieszko, ignoruj filipzkonopii, cos facetowi odbilo.
        W Stanach wszystko jest mozliwe, wlacznie z kariera w mediach dla Polki i nawet
        Polki z dyplomem z Uniwersytetu Warminsko-Mazurskiego. Bo prawde mowiac
        amerykanie nie rozrozniaja polskich uniwersytetow, dla nich wszystkie wlacznie
        z UJ sa nieznane.

        Licza sie tu: legalny status, dobra znajomosc jezyka (moze byc z akcentem - to
        jest kraj imigrantow) i doswiadczenie poparte tutejszymi 'references'
        lub 'recommendations.'
    • rafalcik Re: praca w amerykańskich mediach 03.08.05, 08:02
      ja zaczynalem 10 lat temu w rosyjskiej TV w NYC, pozniej przenioslem sie do
      polskiej stacji w NJ studio 3, od 5 lat pracuje w CNBC. Prawda jest taka , ze
      mialem ogromne szczescie, zadnego wyksztalcenia w tym kierunku , ale jestem po
      filologii angielskiej w Polsce.
    • Gość: kk Re: praca w amerykańskich mediach IP: *.jci.com 08.08.05, 18:28
      sprobuj w 'public radio stations', niekomercyjnych stacjach radiowych (np.
      www.kpfk.org) zajmujacych sie czesto polityka, problemami spolecznymi,
      diversity issues, gay/lesbian/transsexual community rights, etc. moze Cie wezma
      jako 'intern'. Sprobuj sie zalapac na 'fund drive' czyli zbiorke pieniedzy
      (organizowana gdzies co 3 m-ce) jako ochotnik odbierajacy telefony i
      przyjmujacy datki, to bedziesz miala okazje zblizyc sie troche do spraw studia
      radiowego i ludzi ktorzy tam pracuja.
      • filipzkonopii Re: praca w amerykańskich mediach 09.08.05, 02:44
        zeby pracowac jako dziennikarz w USA, trzeba nie tylko doskonale poslugiwac sie
        jezykiem angielskim w mowie i pismie ale tez znac realia zycia tego kraju, miec
        rozlegla wiedze ogolna o USA i trzeba byc wyspecjalizowanym w waskim temacie,
        jak to robia w wiekszosci Amerykanie i oczekuja tego od innych. Specjalizacja
        polega na tym, ze osoba przez kilkanascie lat studiuje temat i wie wszystko w
        swojej specjalnosci. To niestety nie tak jak w Polsce, ze wy niedorozwojki
        wybieracie sobie specjalizacje i piszecie bzdziny, jestescie niedoinformowani i
        na dodatek nie znacie ojczystego jezyka. Takie numery tu nie przechodza. Nie
        zostanie zatrudniona do pracy w dziennikarstwie i to zwlaszcza tv, gdzie
        operuje sie zarowno wizja jak i fonia, osoba, z ktora nie tylko trudno sie
        dogadac ze wzgledu na jej parszywy akcent ale i taka, ktora na dodatek w ogole
        nie rozumie jak sprawy sie kreca w USA. To tak jakby zatrudnil jako lekarza -
        filolofa angielskiego. Od dziennikarza wymaga sie przede wszystkim znajomosci
        szerokich realiow zycia w kraju, czego niedorozwojka z Polski nie posiada i
        bedzie nie tylko zawracala dupe, bo nic nie bedzie rozumiala ale na dodatek
        bedzie popelniala horrendalne merytoryczne bledy, poniewaz rzeczy w USA kreca
        sie niekoniecznie tak jak sie JEJ wlasnie wydaje. Od mlodej osoby pracujacej w
        amerykanskiej tv wymaga sie znajomsci polityki. Jaki jest sklad Kongresu? Ilu
        jest demokratow a ilu republikanow? Jak glosuje sie nad ustawa, kto jest
        kongresmenem gdzies tam i w czym sie specjalizuje, w jakiej komisji pracuje.
        Jakie sa problemy czarnych gdzies tam w MD i jak zostaly one rozwiane w 1985
        roku. Kiedy i dlaczego pozbawiono medalu olimpijskie Bena Johnsona itd itp.
        Dlatego zatrudnienia polskiej niedorozwojki nikt nie zaryzykuje... chyba, ze
        sam chce stracic prace z braku profesjonalnej oceny osoby, ktora sie do pracy w
        amerykanskiej tv nie nadaje.
            • katlia Re: praca w amerykańskich mediach 09.08.05, 17:30
              Oto kilka pozycji w media ktore nie wymagaja specjalizacji dziennikarskich. To
              sa pozycje ktore znajdziesz w newsroomie print, TV i radia, i w wiekszych
              firmach ktore wspolpracuja z organizacjami medialnymi. Napewno jest wiecej
              przykladow, ale nie chce mi sie zanadto marnowac czasu, bo Twoje prowokacje sa
              dobrze tu znane.

              1. assignment desk
              2. News Researcher/Archivist
              3. News Researcher/Information
              4. PR Liaison
              5. Media Traffic
              6. Coordinator Media Relations
              7. Bilingual Consultant
              8. Translations Manager
              9. Advertising/Sales
              10. Development coordinator/mangager/director
              11. Media Events planning


              • filipzkonopii Re: praca w amerykańskich mediach 10.08.05, 00:13
                Tutejszych realiach to znaczy jakich realiach. bo sie gubie i to tu tutaj , to
                jest gdzie? .
                Ja piszac o roznoszeniu kawy, mialem na mysli Polske, co jest logiczna
                konsekwencja odpowiedzi na ten smieszny polski ananons pani, z doswiadczenie w
                prasie. A ty katia, piszac u nas, kogo mialas na mysli- Polske czy USA?
                Poza tym,z prac, ktore wymienilas ta pani jednak sie do zadnej nie nadaje, bo
                wszedzie jest wymagany profesionalizm i doskonaly angielski, bo to glowe
                narzedzie pracy w tym businessie....
                • katlia Re: praca w amerykańskich mediach 10.08.05, 00:48
                  Bzdury, bzdury, bzdury. Mowie o Stanach, mowie o pracy w mediach, i nie
                  zaprzeczam, ze pozycje ktore wymienilam wymagaja dobrego jezyka. Ale w
                  przeciwienstwie od Ciebie, wierze, ze dziewczyna ktora zadala orginalne pytanie
                  jest profesjonalna i dosyc szybko doszlifuje jezyk do odpowiedniego poziomu
                  jezeli tego bardzo chce. Notabene, w firmie medialnej w ktorej ja pracuje,
                  prace wymienione w moim komentarzu wykonuja ludzie z calego swiata: zrozumialy
                  akcent to w tych wypadkach zadna bariera!

                  Dla wszystkich przyjezdzajacych do USA - zycze wam abyscie nigdy, nigdy nie
                  spotkali sie z takim pomocnym, zyczliwym Polakiem jak nasz pan chamzkonopii.
                  • Gość: Agnieszka Re: praca w amerykańskich mediach IP: 81.21.196.* 10.08.05, 12:58
                    Widzę, że pytanie, które postawiłam okazało się bardzo intrygujące dla Pana
                    Filipa z Konopii, który nie znając mnie w ogóle określił mnie
                    jako "niedorozwojkę". Tak się składa,że ukończyłam 3 kierunki na trzech
                    świetnych uczelniach, a obecnie robię doktorat z prasoznawstwa. Językowo też
                    nie najgorzej sobie radzę, własnie udzielam korepetycji z rosyjskiego
                    Amerykaninowi. Czy teraz jestem dla Pana wystarczająco wyedukowana?

                    Katlia, dziękuje za informacje. kk dzieki za ciepłe słowa.
                    Pozdrawiam

                    Nie zamierzam przejmować się napastliwością filipa z konopii, który
        • Gość: Bibliotekarz Re: praca w amerykańskich mediach IP: *.blakes.com 09.08.05, 19:36

          Rany, skad u ciebie ta wscieklosc przy pisaniu o Polakach? I czemu jestes o nas
          tak zlego zdania? "Niedorozwoje"? Przeciez nikt tu ciebie nie atakuje...

          Mam prosbe zebys nie pisal rzeczy ktorych nie jestes pewien, bo to moze innych
          wprowadzic w blad. Od osob zatrudnianych w TV (czy innych mediach) owszem,
          wymaga sie znajomosci polityki. O ile polityka beda sie zajmowac.

          To ze dziennikarze ktorych widzisz w telewizji mowia swobodnie o wszystkim, nie
          znaczy ze ZNAJA sie na wszystkim. Nad zbieraniem i opracowaniem informacji
          pracuja cale zespoly.

            • Gość: Bibliotekarz Re: praca w amerykańskich mediach IP: *.gazeta.pl / 192.30.202.* 10.08.05, 02:23

              No to po co opowiadasz glupoty skoro wiesz jak jest? Lub powiniennes wiedziec?
              Liczba pozycji na ktorych wymaga sie naprawde rozleglej wiedzy nie jest duza.
              Od tego w kazdej powazniejszej stacji (a zwlaszcza w gazetach, jesli mowimy o
              mediach) sa news libraries czy jak je tam nazywac.

              W zadnym wypadku nie jest tak zeby od wszystkich pracownikow wymagali
              znajomosci skladu Kongresu...


              • Gość: Bibliotekarz Re: praca w amerykańskich mediach IP: *.blakes.com 11.08.05, 18:46


                No i kolega z konopii zamilkl... Jedna rzecz ktora mnie irytuje w takich
                frustratach, to ze jak ktos nie zna realiow to moze ich wziasc na powaznie
                (choc w tym przypadku to malo prawdopodobne). I potem miec falszywy obraz.

                Pare rzeczy mi jeszcze przychodzi do glowy, ale wlasciwie wszystko napisali juz
                Katia i kk.

                A, jeszcze jedno: jesli ZALOZYMY ze kolega z konopii mowi prawde, to wychodzi
                na to ze znalezc prace w amerykanskich mediach byloby bardzo latwo. Skoro bedac
                kompletnym baranem mozna sie tam utrzymac przez 17 lat, to konkurencja musi byc
                zerowa...

                • ania_2000 Re: praca w amerykańskich mediach 11.08.05, 22:00
                  Ja niestety musze przyznac racje filipowi z konopii..Pisze "niestety" - tylko
                  dlatego, ze nie zgadzam sie z jego forma wypowiedzi - ale ma racje co do jej
                  merotrycznosci. Przede wszystkim - osoba, ktora sie okresla na tak dobrze
                  wykszalcona, z doswiadczeniem zawodowym i mniemam - duzym intelekcie - nie
                  bedzie szukala porad co do pracy na forum polskiej gazety tylko w odpowiednich
                  amerykanskich agencjach pracy...to tak nawiasem i na wstepie.
                  co do mozliwosci dostania pracy - to Katlia ma aboslutna racje. Nie dostaniesz
                  pracy bez rekomendacji, bez praktyki i doswiadczenia tutaj. Nie chodzi mi o
                  znajomosci tylko o normalne praktyki przyjmowania do pracy. Oczywiscie, ze
                  kazdy gdzies zaczyna - i normalnym jest ze zaczyna od najnizszych stanowisk -
                  goniec, panienka roznoszaca kawe, otwierajaca poczte - przynoszaca lunch do
                  biura...
                  oczywiscie mit amerykanski "od pucybuta do milionera" jest jak najbardziej zywy
                  i dostepny - dla ludzi ciezko pracujacych, odwaznych, pelnych energii,
                  inteligentych... czego tobie tez zycze:)
                    • filipzkonopii Re: praca w amerykańskich mediach 12.08.05, 07:01
                      Bibliotekarz, moje posty jakie sa takie sa ale Twoje sa zupelnie bez polotu.
                      Zajmujesz sie negowaniem spraw, o ktorych nie masz zielonego pojecia. Poza tym
                      osba, ktora nie wie, ze w Parlamencie USA sa dwie partie nie powinna nawet
                      startowac do pracy jako smieciarz. Moi smieciarze urywaja sobie zawsze ze mna
                      pogawedke na tematy polityczne i walki partyjne. Nie jest wiec az tak zle z ta
                      Ameryka niz by sie komus wydawalo. Popytaj jakiegos tlumoka w Polsce o system
                      parlamentarny, zobaczysz, ze 90% Polakow nie ma podstawowych wiadomosci na ten
                      temat. Co sie dziwic tlumokom, popytaj tych co pokonczyli uniwersytety.
                      Acha, to ze komus uznali stary polski dyplom i zaliczyli pare kredytow na
                      masters nic naprawde nie oznacza. natomiast czasem wplywa zle na glowe
                      delikwenta. Ja masters zrobilem jak mialem 27 lat i dawno juz o tym
                      zapomnialem.....
                      • Gość: Bibliotekarz Re: praca w amerykańskich mediach IP: *.dsl.teksavvy.com 12.08.05, 20:35

                        <Twoje sa zupelnie bez polotu.

                        O, żeby obnażać twoją ignorancję nie muszę się uciekać do polotu. Wystarczy logika.

                        <Zajmujesz sie negowaniem spraw, o ktorych nie masz zielonego pojecia.

                        Wręcz przeciwnie. Wypowiadam się wyłącznie na tematy które są mi bliskie i
                        dobrze znane. Bardzo chciałbym żeby to było standartem.

                        <Moi smieciarze urywaja sobie zawsze ze mna pogawedke na tematy polityczne

                        Mi też jest przykro że równorzędnych partnerów do rozmowy znajdujesz wyłącznie
                        wśród śmieciarzy. Ale nie tym się tu zajmujemy.

                        <90% Polakow nie ma podstawowych wiadomosci na ten temat.

                        Hm... Nie wiem w jakich środowiskach się obracałeś w Polsce (a, zapomniałem -
                        śmieciarze?), ale prawie wszyscy moi polscy znajomi mają bardzo dobrą orientację
                        w polityce zagranicznej. Bo o wewnętrznej nawet nie wspominam.

                        <zaliczyli pare kredytow na masters nic naprawde nie oznacza...

                        A gdzie ja napisałem że posiadanie masters oznacza cokolwiek? Polemizujesz sam
                        ze sobą?

                        <Ja masters zrobilem jak mialem 27 lat i dawno juz o tym zapomnialem...

                        Ładnie że się przyznajesz, ale to i tak widać.

                        • filipzkonopii Re: praca w amerykańskich mediach 13.08.05, 07:29
                          Bibliotekarz, nie jestem smieciarzem ale tez nie mam nic przeciwko smieciarzom,
                          niektorzy to fajni faceci i posiadaja wrodzona inteligencje. Bardzo lubie
                          sobie z nimi gadac i robie to dosc czesto. Biedny z ciebie facet z ta
                          megalomania bibliotekarza(bron Boze zawod to bardzo potrzebny ale spiacy i dla
                          niedorozwinietych).
                          Jestem inzynierem dzwieku, po paru fakultetach zrobionych zarowno w Polsce jak
                          i w USA w tym zarowno na Akademiach Muzycznych jak i na Politechnikach. Zycia
                          by ci nie starczylo, gdybys chcial zrobic to samo, bo to niestety nie
                          bibliotekarstwo.
                          Aczkolwiek nie jestem bibliotekarzem wiem natomiast dobrze, co jak sie pisze po
                          polsku, bo jak cos robie to robie to perfekcyjnie. Ortografia polska powinna
                          byc doskonale znana bibliotekarzowi z kilkoma credytami na masters. Zle jak go
                          poprawia facet z wieloma co prawda fakultetami ale w dziedzinie muzyczno-
                          inzynieryjnej. STANDARD pisze sie bibliotekarz, prze "D" na koncu. Zamiast tu
                          siedziec powinienes wiecej czytac, zeby ci sie ten ostry intelekt bardziej
                          zaostrzyl. Radzilbym ci tez przyjechac do Bostonu. Na pewno nauczylbys sie
                          wiele od moich smieciarzy, skoro w Polsce daje sie tytul magisterski facetowi,
                          ktorzy robi bledy ortograficzne i to w ojczystym jezyku.
                        • filipzkonopii Re: praca w amerykańskich mediach 13.08.05, 08:04





                          > Hm... Nie wiem w jakich środowiskach się obracałeś w Polsce (a, zapomniałem -
                          > śmieciarze?), ale prawie wszyscy moi polscy znajomi mają bardzo dobrą
                          orientację
                          > w polityce zagranicznej. Bo o wewnętrznej nawet nie wspominam.


                          Bibliotekarz wypowiadanie osobistych, subiektywnych opinii na tematy polityki
                          wewnetrznej czy zagranicznej nie oznacza,ze twoim wyksztalceni ponad miare(i
                          dlatego tacy inteligentni polscy znajomi!!!)wiedza jak dziala Sejm!
                          Wypowiadanie opinii nie wymaga zadnej specjalnej umiejetnosci czy znajomosci
                          rzeczy. Wystarczy trzezwy umysl i zmysl krytyczny. W tym moi smieciarze sa
                          doskonali.
                          Ja tu o czyms innym pisalem: a mianowicie o tym, ze ludzie ci nie maja pojecia
                          jak dziala podstawowy organ prawodawczy RP a powinni o tym wiedziec, bo on
                          stanowi o tym jak beda zyli. 90% wyksztalconych Polakow nic na ten temat nie
                          wie, bo uwaza, ze o ich dupy powinien sie martwic ktos inny a nie oni sami.
                          Kazdy wyksztalcony Amerykanin wie, jak dziala parlament, bo jest zainteresowany
                          czy aby czasem jego interesy nie zostana naruszone czy zaspokojone.
                          Zasady dzialania maszynki politycznej i jej tryby to zupelnie co innego niz
                          wypowiadanie opinii.
                          Jak widac z logika u ciebie bibliotekarz bardzo, bardzo zle. Logika, to czesc
                          matematyki. Wbrew opiniom wcale nie taka prosta i wymaga abstrakcyjnego
                          myslenia, czego na pewno nie wymaga sie od Bibliotekarzy. Wez sobie jakis kurs
                          matematyki, dorobisz kredyty do Masters.
                          • Gość: Bibliotekarz Re: praca w amerykańskich mediach IP: *.gazeta.pl / 192.30.202.* 13.08.05, 20:32

                            Ale czemu sie od razu tak unosisz... Zrobiles z siebie glupka - trudno, zdarza
                            sie. To pewno nie pierwszy raz.

                            A teraz do rzeczy.



                            <Biedny z ciebie facet z ta megalomania bibliotekarza

                            Megalomania? Ja przeciez nic w ogole nie pisze o sobie... Owszem, na twoim tle
                            wypadam dobrze, ale to dlatego ze poprzeczka jest ustawiona bardzo nisko.

                            <zawod to bardzo potrzebny ale spiacy i dla niedorozwinietych).

                            Tak, konczymy studia. My, niedorozwnieci.

                            <Jestem inzynierem dzwieku, po paru fakultetach

                            To jest wlasnie ta diametralna roznica miedzy nami... Ja nie mam kompleksow
                            ktore mi kaza oglaszac wszystkim co w zyciu robilem i czym sie zajmuje obecnie.
                            Jestem na tyle zadowolony z zycia ze nie musze nic nikomu udowadniac.

                            <Zle jak go poprawia facet z wieloma co prawda fakultetami ale w dziedzinie
                            muzyczno-inzynieryjnej. STANDARD pisze sie bibliotekarz, prze "D" na koncu.

                            Przyznam ci racje, to zle jak mnie poprawia byle kto. Gdyby jeszcze mial racje,
                            to bylbym naprawde poruszony... "Standart" to forma dopuszczalna (czasami
                            okreslana jako "nie zalecana", ale nie jest bledna). Uzywam jej z pelna
                            swiadomoscia, bo wielu baranow daje sie na to zlapac.

                            Przyznam sie, ze to mnie fascynuje troche... Za kazdym razem jak sie wypowiesz
                            ktos ci natychmiast udowadnia ze nie masz pojecia o czym mowisz, a mimo to z
                            zacisnietymi zebami nadstawiasz sie dalej. Jestes masochista?

                            <i zaliczyli pare kredytow na masters
                            <doskonale znana bibliotekarzowi z kilkoma credytami na masters
                            <dorobisz kredyty do Masters.

                            Mysle ze jak powtorzysz to o kilku kredytach jeszcze z dziesiec razy, to bedzie
                            to mialo naprawde druzgocaca wymowe. Co prawda nie dostalem nigdy w zyciu
                            zadnych kredytow w Ameryce, ale nie przypuszczam zeby to mialo dla ciebie
                            znaczenie...

                            <jak cos robie to robie to perfekcyjnie
                            <Wypowiadanie opinii nie wymaga zadnej specjalnej umiejetnosci czy znajomosci
                            rzeczy.

                            :-))))))))))))))))))))))))))))))))))))) No, tu mnie wyreczyles :-) Teraz
                            rozumiem czemu ciagle sie wypowiadasz o rzeczach o ktorych nie masz pojecia :-)
                            Pozwolisz, ze ja bede staroswiecko mowil tylko o tym na czym sie znam.

                            <Wystarczy trzezwy umysl i zmysl krytyczny. W tym moi smieciarze sa doskonali.

                            Rany, jak oni ci imponuja... Kiedys, moze, poznasz kogos z innej grupy
                            spolecznej to zobaczysz ze swiat jest duzo bardziej skomplikowany niz ci to
                            opowiadaja smieciarze.

                            <ludzie ci nie maja pojecia jak dziala podstawowy organ prawodawczy RP

                            Chyba bedzie trzeba zaistalowac jakis licznik, zebym choc z grubsza wiedzial
                            ile razy trzeba ci tlumaczyc... Ktos powie ze to prozny trud, ale mam dobra
                            wole.

                            <z logika u ciebie bibliotekarz bardzo, bardzo zle

                            Na ciebie wystarcza... Pomysl sobie tylko co by sie dzialo gdyby bylo bardzo,
                            bardzo dobrze?

                            • filipzkonopii Re: praca w amerykańskich mediach 14.08.05, 04:23
                              Jestes kompletnym idotiota bibliotekarzu, a zrob nam pare innych bledow
                              ortograficznych, takich "dopuszczalnych" i zrob to specjalnie zeby nas nabrac.
                              Bardzo smieszne. Wiec jakie bledy orograficzne sa dopuszczalne? A tak na dobra
                              sprawe zal mi cie chlopie. Takich idiotow juz prawie nie ma, powinni cie
                              zamknac w skansenie. Ja zadnych ale to zadnych kompleksow nie posiadam. Jestem
                              inteligencja w 5 pokoleniu i kiedy ty po raz pierwszy zobaczyles profesora na
                              oczy ja jadlem z nimi obiady kiedy mialem 4 lata. Moich smieciarzy szanuje, bo
                              to bardzo potrzebna i trudna praca a ze trafiaja sie wsrod nich inteligentni
                              faceci tym lepiej. Nie zabrudzi mnie ani nie obrazi rozmowa z nimi. Sa o wiele
                              bardziej inteligentni niz ty wiejski cwoku z wypoconym tylulem....nie fizyka
                              nuklearnego( no moze wtedy moglbys sie chwalic) ale .... bibliotekarza. To mi
                              dopiero osiagniecie. Kompleksy to ty masz chlopie nie ja. Tato dali pewnie
                              uczyc i sprzedali pare morgow ziemi, zebys zrobil magistra a ty nawet
                              ortografii nie znasz. Zle. Co ty robisz w USA, bo napewno nie pracujesz. Z
                              takim wyksztalceniem, podejsciem do zycia i ludzi to ty sobie jedynie mozesz
                              ruszac palcem w bucie. Nikt cie tu nie zatrudni. Nie znasz polskiej ortografii
                              z angielska pewnie jeszcze gorzej. Dlatego zanim pojdziesz zrobic jakikolwiek
                              kredyt naucz sie poprawnie chociazby jedneg jezyka. Jak przypuszczalem o
                              matematyce nie ma mowy, bo to przedmiot dla ludzi o wyzszej inteligencji a nie
                              wiejskich jelopow, z ambicjami bez pokrycia.
                              • aniolpanski Re: praca w amerykańskich mediach 14.08.05, 04:40
                                Filip ja tez jestem Twoja fanka. Uwazam cie za super-inteligentnego faceta. Nie
                                powinienes wcale odpowiadac na posty takiego niedouczonego jak bibliotekarz.
                                Ten czlowiek nie wiem czy wiesz nie mieszka w USA ale w Kanadzie w prowincji
                                Quebec( tej francuskiej). Bieda tam az piszczy, ludzie nie maja pracy a glownym
                                zajeciem emograntow jest siedzienie na welfare. Jak pewnie wiesz, ktos kto jest
                                bibliotekarzem jesli nie zna biegle jezyka kraju w ktorym mieszka to do niczego
                                sie nie nadaje. To wlasnie przydarzylo sie bibliotekarzowi. Z tym, ze on nie
                                tylko nie zna angielskiego czy francuskiego on nawet nie zna polskiego... wiec
                                naprawde szkoda czasu.
                                  • Gość: Bibliotekarz Re: Bibliotekasz - forma dopuszczalna! IP: *.dsl.teksavvy.com 14.08.05, 15:50


                                    Widzę że dwoisz się i troisz żeby się jakoś wybronić :-) Interesujące, nie
                                    powiem :-) Pozwolisz, że będę na wszystkie twoje posty odpowiadał hurtowo.

                                    <Jestes kompletnym idotiota
                                    <wiejski cwoku z wypoconym tylulem
                                    <a nie wiejskich jelopow,

                                    O... muszę przyznać że jestem trochę rozczarowany... Obrażało mnie w internecie
                                    tuziny różnych ludzi, ale jeszcze nikt tak nieudolnie! Nie chciałbym żeby ta
                                    dyskusja traciła swój wigor, nie wiem... pomóc ci jakoś może? Pomysł podrzucić?

                                    <Wiec jakie bledy orograficzne sa dopuszczalne?

                                    Pamiętam, pamiętam, trzeba ci tłumaczyć parę razy. Bardzo proszę: nie błąd,
                                    forma dopuszczalna. Tę „formę dopuszczalną” wymyśliłem nie ja tylko autorzy
                                    słowników, więc swoją puszczalską ortografię musisz zasugerować im.

                                    Nawet byłem zaskoczony że idziesz w zaparte... Liczysz na to że osoby które to
                                    czytają nie mają słowników? Albo nie będzie im się chciało sprawdzić? Ale
                                    rozumiem że ten „standart” to była twoja ostatnia deska ratunku.

                                    <Jestem inteligencja w 5 pokoleniu
                                    <ja jadlem z nimi obiady kiedy mialem 4 lata

                                    <zadnych ale to zadnych kompleksow nie posiadam.

                                    No, przekonałeś mnie! :-))))))))))))))) To zdecydowanie nie kompleksy. To
                                    taki...pogodny optymizm.

                                    <ale .... bibliotekarza. To mi dopiero osiagniecie

                                    Faktycznie, studia nie są trudne. Ale przynajmniej potem dobrze płacą, więc
                                    jakoś się to równoważy.

                                    <Z takim wyksztalceniem, podejsciem do zycia i ludzi to ty sobie jedynie mozesz
                                    <ruszac palcem w bucie.

                                    Podejście do życia mam pozytywne ale miałem dużo szczęścia, powiem skromnie. Co
                                    do ludzi... no cóż... Przeczytaj proszę odpowiedzi jakich udzieliliśmy tej
                                    dziewczynie która szukała pracy. Tam stosunek do ludzi będzie widać bardzo
                                    wyraziście.

                                    <Nikt cie tu nie zatrudni.

                                    Ach, za późno!!! Niestety moi pracodawcy zapomnieli się z tobą skonsultować w
                                    tej sprawie... :-(

                                    <Dlatego zanim pojdziesz zrobic jakikolwiek kredyt

                                    :-)))))))))))))))))) Nie chcę cię zawstydzać... ale wiesz, z tym powtarzaniem
                                    dziesięć razy to była taka figura retoryczna... Żeby cię uspokoić, mogę
                                    powiedzieć że na razie po żadne kredyty się nie wybieram.

                                    <Filip ja tez jestem Twoja fanka.

                                    Ja też, ja też! Załóżmy fanklub!!!

                                    <czlowiek nie wiem czy wiesz nie mieszka w USA ale w Kanadzie w prowincji
                                    <Quebec( tej francuskiej). Bieda tam az piszczy, ludzie nie maja pracy a glownym
                                    <zajeciem emograntow jest siedzienie na welfare.

                                    TO JEST NAPRAWDĘ GWÓŹDŹ PROGRAMU! :-)))))))))))))))))) Nawet się zastanawiałem
                                    skąd ci się wziął Quebec, ale nie wiem... Do dyskutowania o tej prowincji nie
                                    czuję się upoważniony bo nigdy tam nie mieszkałem, ale myślę że moi znajomi z
                                    Quebecu byliby skłonni się nie zgodzić :-)

                                    <Z tym, ze on nie tylko nie zna angielskiego czy francuskiego on nawet nie zna
                                    polskiego...

                                    Jeszcze gorzej... Są jeszcze dwa języki których nie znam.

                                    • Gość: z USA do kukuryku IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 15.08.05, 01:31
                                      A ja? A co ze mna? Mnie nie pozdrawiasz?
                                      Ja tez sie udzielam w tej dyskusji...
                                      Ostanio nawet bardziej niz Filip, ktory pewnie gdzies pojechal milo spedzic
                                      weekend.
                                      Dziekuje za zwrocenie mi uwagi na blad w slowie "niedopuszczalny". Jak wiadomo,
                                      na nauke nigdy nie jest za pozno, a uczymy sie i tak przez cale zycie. Nie
                                      mieszkam w PL od 18 lat, stad nie mam zywego, codziennego kontaktu z polskim. I
                                      nie wiem co ostatnio zadecydowala Rada Jez. Polskiego. Dziekuje za
                                      uaktualnienie mej wiedzy.
                                        • Gość: z USA do kukuryku jeszcze raz IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 15.08.05, 18:45
                                          Mysle, ze sie mylisz troszke, kukuryku!
                                          Bibliotekarz jest zbyt agresywny i dosc prymitywnie wulgarny, jak dla mnie.
                                          Filip ma delikatniejsze i ciensze dowcipy. Nieraz sie z nich usmialem. Podczas -
                                          gdy bibliotekarzowi zaczyna brakowac argumentow - wytacza on czasem granice
                                          chamstwa (nazywanie innych dyskutujacych przydupasami Filipa czy wmawianie, ze
                                          Filip sam pisze podajac sie za owych innych). A tu przeciez nie o to chodzi.
                                          A juz NAJGLUPSZYM tekstem bibliotekarza jest wmawianie nam na forum, ze nie
                                          zrobil on PO PROSTU bledu ortograficznego (jak np. ja - i dziekuje za
                                          poprawienie mnie), lecz "standart" jest - forma dopuszczalna, chociaz nie
                                          zalecana. Taki glodny kawalek nie zostawi suchej nitki na bibliotekarzu, to
                                          zbyt smakowity kasek.
                                          Poza tym - na koniec - godne jest zauwazenia, ze bibliotkarz zawsze lubi miec
                                          ostanie slowo, nawet - zeby nie wiem jak bylo ono bezsensowne. Jednakze, gdy
                                          wyjechales/as ze slownikiem PWN - bibliotekarz zniknal i juz nie bronil swoich
                                          racji. To go w moich oczach konczy.
                                          • Gość: Bibliotekarz Re: do kukuryku jeszcze raz IP: *.blakes.com 15.08.05, 20:02

                                            <Filip ma delikatniejsze i ciensze dowcipy

                                            - AMERYKA CZEKA na wszystkie polskie niedorozwojki, ktorym sie poprzestawialo
                                            po sufitem.

                                            - To niestety nie tak jak w Polsce, ze wy niedorozwojki wybieracie sobie
                                            specjalizacje i piszecie bzdziny, jestescie niedoinformowani i na dodatek nie
                                            znacie ojczystego jezyka.

                                            - bron Boze zawod to bardzo potrzebny ale spiacy i dla niedorozwinietych).

                                            - Takich idiotow juz prawie nie ma

                                            - ty wiejski cwoku z wypoconym tylulem

                                            - a nie wiejskich jelopow, z ambicjami bez pokrycia.

                                            Faktycznie, ten krotki przeglad daje nam dobry przeglad delikatnosci i kultury
                                            pana z konopii... agresji tez ani sladu... W ogole, skoro epitety tak cie
                                            draznia, to czemu jestes jego "fanem"?...

                                            Poza tym, pozwolilem sobie tez przejrzec inne posty na forum... Pan z konopii
                                            praktycznie kazda dyskusje zaczyna od nazwania kogos prymitywem albo
                                            niedorozwojem, nastepnie przechodzi do wyliczania swoich zalet. Jesli nie jest
                                            w stanie sprostac dyskusji - dodaje sobie otuchy obrazajac ludzi w taki sam
                                            sposob, ale juz pod innymi nickami. Nie gardzi nawet opluwaniem rodziny
                                            dyskutanta, na co osobiscie nigdy bym sie nie powazyl.

                                            Nie wspomne w ogole kto obecna wymiane rozpoczal (to pewno ta moja
                                            skromnosc...).

                                            <gdy bibliotekarzowi zaczyna brakowac argumentow - wytacza on czasem granice

                                            Gdzie ty tu widzisz argumenty?... Ostatni padl kiedy ja powiedzialem ze
                                            pracownicy mediow wcale nie musza wiedziec wszystkiego bo maja od tego news
                                            libraries, pan z konopii odpowiedzial ze wie lepiej bo w mediach pracuje. I tu
                                            argumenty sie skonczyly...

                                            Teraz okaze duzo dobrej woli (wprawe mam) i zaloze ze nie jestescie ta sama
                                            osoba. Jakos pojawiasz sie na forum tylko wtedy gdy trzeba wyrazic uwielbienie
                                            dla pana z konopii albo zgodzic sie z jego pogladami. Gratuluje
                                            niezaleznosci... Poniewaz zwrot "przydupas" cie razi, moge cie
                                            nazywac "slugusem" albo "klakierem". Daj znac ktore okreslenie uwazasz za
                                            bardziej trafne.

                                            <lecz "standart" jest - forma dopuszczalna

                                            To o jezyku teraz... Przede wszystkim, ten nasz "standart" fizycznie
                                            funkcjonuje w polszczyznie. Polecam internet. Mam na mysli pismo, bo w wymowie -
                                            jako zapozyczenie z angielskiego - w ostatniej glosce i tak (jak zawsze) traci
                                            dzwiecznosc i wymawia sie "t". Niektorzy jezykoznawcy (Wawrzynczyk z UW) juz
                                            postulowali ostateczne zaakceptowanie tej formy, sprawa jest znana Radzie.
                                            Predzej czy pozniej STANDART stanie obok STANDARTOWEGO.

                                            Niemniej, uznaje zwierzchnosc slownika PWN. Punkt dla Kukuryku.

                                            I, jak zwykle - zapraszam do dyskusji...

                                            • Gość: kukuryku Re: do kukuryku jeszcze raz i jeszcze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.08.05, 03:18
                                              Ponieważ angażowanie w dość nieprzyjemną pyskówkę mnie nie kręci, skupię się na
                                              kwestiach językowych. Otóż w języku polskim wszystkie spółgłoski dźwięczne w
                                              wygłosie (na końcu wyrazów) tracą swoją dźwięczność, ad exemplum standard
                                              wymawia się standart (d przechodzi w t). Nie zgadzam się z tym, co akurat w tej
                                              kwestii mówi Bibliotekarz. Otóż nie sądzę, żeby językoznawcy zgodzili się na
                                              standart. Bo to pociągnęłoby za sobą lawinę zmian zupełnie obcych językowi
                                              polskiemu. Nie będziemy przecież pisać "sąt" zamiast "sąd", "błąt"
                                              zamiast "błąd", ect. Piszemy standard, bo standardy, błąd bo błędy, sąd bo
                                              sądy. Ponieważ język dąży do prostoty i ekonomiczności, kiedyś językoznawcy
                                              zastanawiali się nad włączeniem do normy językowej formy "przyszłem" - badania
                                              wykazały, że tej formy używa ponad 50 proc. Polaków (badania z lat 60. chyba).
                                              Jednak nie zdecydowali się na tę formę. I super. Bo każda forma jest jakoś
                                              uwarunkowana historycznie, czasem zwyczajowo, "zapożyczeniowo". I standard
                                              jest zapożyczeniem, które przeszło do jęz. polskiego dokładnie w takiej formie,
                                              jak brzmmi ono w języku angielskim. I nie ma powodów do jego uproszczania.
                                              Prof. Andrzej Markowski, szef Rady Języka Polskiego, wielki orędownik
                                              uproszczeń w jęz. polskim, nie podejrzewa, by standart wszedł do normy
                                              językowej.

                                              A tak swoją drogą myślę sobie, że Bibliotekarz zrobił po prostu literówkę. Nie
                                              przyszłoby mi do głowy czepiać się ludzi tu piszących, że robią takie błędy.
                                              Znacznie gorsze jest to, że ludzie w Polsce mówią "włanczać", choć powinno się
                                              mówić "włączać", albo mówią pod rząd, choć to rusycyzm i należy mówić "z
                                              rzędu". Pozdrawiam i Bibliotekarza, i Filipazkonopii, i z USA
                                            • Gość: z USA Tylko standard mnie zaciekawil... IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 16.08.05, 03:29
                                              gdyz reszta twoich przemyslen nie ma dla mnie znaczenia - sa zbyt beznadziejne.
                                              Piszesz:
                                              "To o jezyku teraz... Przede wszystkim, ten nasz "standart" fizycznie
                                              funkcjonuje w polszczyznie. Polecam internet. Mam na mysli pismo, bo w wymowie
                                              - jako zapozyczenie z angielskiego - w ostatniej glosce i tak (jak zawsze) traci
                                              dzwiecznosc i wymawia sie "t". Niektorzy jezykoznawcy (Wawrzynczyk z UW) juz
                                              postulowali ostateczne zaakceptowanie tej formy, sprawa jest znana Radzie.
                                              Predzej czy pozniej STANDART stanie obok STANDARTOWEGO."

                                              Czy JA - NIE BEDAC czlonkiem Rady Jez. Polskiego - MOGLBYM napisac tak:
                                              kozka - Z i tak ( jak zwykle) traci dzwiecznosc i wymawia sie S
                                              lawka - W i tak ( jak zwykle) traci dzwiecznosc i wymawia sie F
                                              lodka - D i tak ( jak zwykle) traci dzwiecznosc i wymawia sie T
                                              Niektorzy jezykoznawcy (Wawrzynczyk z UW) juz postulowali ostateczne
                                              zaakceptowanie tych form, sprawa jest znana Radzie.
                                              Predzej czy pozniej kozka, lawka, lodka stana obok KOSKA, LAFKA, LOTKA.

                                              No przyznaj TERAZ sam, czy to nie brzmi idiotycznie, ze ty wyrazasz sie w
                                              imieniu Rady Jez. Polskiego??? Skad ty wiesz, jakie sprawy sa znane Radzie? Czy
                                              nie za bardzo popadasz w mitomanie? Obudz sie, bibliotekaSZ, naprawde brniesz w
                                              zaparte! Przewidujesz co zrobi Rada Jez. Pol. - jak wrozka czy Pan Bog...
                                              Czy nie pokazalbys wiecej klasy piszac, ze sie pomyliles, albo, ze PO PROSTU
                                              strzeliles blad??? Byki ortograficzne to nie grzech, a ty pomimo kolegi
                                              kukuryku, ktory udowadnia ze slownikiem PWN w reku, ze nie masz racji - nie
                                              chcesz ustapic. I jeszcze wypowiadasz sie jako RADA...
                                              Mniejsza o Filipa, o mnie i innych jego fanow. The last laugh is on you, pal!





                                              • Gość: Bibliotekarz Re: Tylko standard mnie zaciekawil... IP: *.dsl.teksavvy.com 16.08.05, 05:33

                                                Kukuryku:

                                                <Otóż w języku polskim wszystkie spółgłoski dźwięczne w wygłosie (na końcu
                                                wyrazów) tracą swoją dźwięczność

                                                Owszem, tak też napisałem. Generalnie, z całym twoim wywodem chciałbym się nie
                                                zgodzić, ale nie mogę bo jest logiczny :-)

                                                To coś z USA:

                                                <gdyz reszta twoich przemyslen nie ma dla mnie znaczenia

                                                Hm... Ja to widzę tak że nie masz po prostu odpowiedzi. Nawet jeśli masz, to i
                                                tak wiesz że nie będziesz w stanie się obronić przed ripostą, więc boisz się ją
                                                (odpowiedź) wygłosić. W języku sportowym to się nazywa walkower.

                                                Z prawdziwym zainteresowaniem posłuchałbym jak dalej bronisz delikatności pana z
                                                konopii albo uzasadniasz swoje przypadkowe poparcie dla jego postów...

                                                Notabene, popatrz - największego gola strzelił mi tu Kukuryku, i jakoś na niego
                                                nie naskakuję... spróbuj zadać sobie pytanie, dlaczego.

                                                <Skad ty wiesz, jakie sprawy sa znane Radzie? Czy nie za bardzo popadasz w
                                                mitomanie?

                                                ***

                                                Szanowny Panie,

                                                Dziękuję za list. Z uznaniem odnoszę się do Pańskiej argumentacji dotyczącej
                                                formy słowa standard (do zastosowanej przez Pana metody wnioskowania przez
                                                analogię w wyjaśnianiu procesów językowych), a przede wszystkim do widocznej
                                                troski o język polski (wyrażonej nie tylko emocjonalnie, ale także racjonalnie).
                                                Jako historyk języka chciałabym podzielić się z Panem własnymi refleksjami
                                                na temat zachodzących w języku zmian:
                                                - język jest żywym organizmem i podlega ciągłej ewolucji;
                                                - kierunki ewolucji poszczególnych elementów języka nie zawsze są
                                                przewidywalne, i - z naszego punktu widzenia - ani racjonalne, ani regularne;
                                                - w analizie formy wyrazów zapożyczonych należy uwzględniać m.in. czas
                                                zapożyczenia oraz drogę (źródła bezpośrednie i pośrednie); por. wcześniejsze
                                                zapożyczenie niem. rynek i nowsze ang. ring. Ważny jest także sposób: czy są to
                                                zapożyczenia graficzne, czy słuchowe;
                                                - jeśli zaś chodzi o sam wyraz standard (i jego formy pochodne), to
                                                chciałabym dodać jeszcze jeden argument: otóż w 11-tomowym Słowniku języka
                                                polskiego pod red. W. Doroszewskiego jest już poświadczony przymiotnik
                                                standartowy, udokumentowany cytatami, nb. nieregularną słowotwórczo jest również
                                                forma standaryzować - zamiast oczekiwanej: standardyzować.
                                                W historii wyrazów dzieje się tak, że pewne formy wychodzą z użycia na jakiś
                                                czas, później wracają do łask. Może tak się stanie z przymiotnikiem standartowy.
                                                Zadecydują o tym kodyfikatorzy (Rada Języka Polskiego PAN) oraz uzus (stopień
                                                upowszechnienia danej formy).

                                                Pozostaję z wyrazami szacunku

                                                Krystyna Długosz-Kurczabowa, Towarzystwo Kultury Języka, Rada Języka Polskiego
                                                (II kadencja, 2000-2003; przypisek mój - Bibliotekarz)

                                                Warszawa, dnia 25 stycznia 2003 r.

                                                ***

                                                To nie wymaga właściwie komentarza. Powiem tylko że jest to już chyba piąty raz
                                                jak ci coś udowadniam, powoli przestaje mi to sprawiać satysfakcję...

                                                Daj proszę znać jeśli chcesz się zapoznać ze źródłem.

                                                <Mniejsza o Filipa, o mnie i innych jego fanow.

                                                Chciałbyś, wiem :-) Ale już za późno.


                                                Z NIECIERPLIWOŚCIĄ czekam na odpowiedź...



                                                • Gość: z USA Ze jestes chamem to wiedzialem IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 16.08.05, 08:25
                                                  piszac o mnie "to cos z USA" - kolejny raz dales temu dowod.
                                                  Moglbys napisac "gosc z USA" jak pisza inni, ale nie - ty musisz po chamsku, po
                                                  swojemu.
                                                  Brakuje mi tylko jeszcze listow napisanych do ciebie od:
                                                  Ksiezniczki Diany, Ericha Honeckera, Johna Lennona, Britney Spears, Madonny,
                                                  Prezydenta Busha (Starszego i Mlodszega), Daniela Olbrychskiego, Krzysztofa
                                                  Zanussiego, Jozefa Stalina, Matki Teresy, Generala Augusto Pinocheta, Papieza
                                                  Jana Pawla II, Lecha Walesy i OCZYWISCIE - Profesora Jana MIODKA!
                                                  Jak zbierzesz te listy to daj znac!
                                                  • Gość: Bibliotekarz Re: Ze jestes chamem to wiedzialem IP: *.blakes.com 16.08.05, 15:28

                                                    <ty musisz po chamsku, po swojemu.

                                                    O, to teraz obowiazuje kultura? Juz nie idioci, wiesniacy i jelopy?... Co za
                                                    dramatyczny zwrot... Zapytam jeszcze raz, skoro jestes tak przeciwny wyzwiskom
                                                    to czemu okreslasz sie jako fan pana z konopii? Tylko niektore wyzwiska sa
                                                    obrazliwe?

                                                    Niemniej, transformacje przyjmuje z duzym zadowoleniem. Celem moich komentarzy
                                                    bylo wlasnie nauczenie cie kultury.

                                                    <Brakuje mi tylko jeszcze listow napisanych do ciebie od:

                                                    Tylko ze ja wcale nie twierdzilem ze to byl list do mnie... Ale juz sie
                                                    przyzwyczailem ze lubisz sobie pokonfabulowac. Natomiast nie starczylo ci juz
                                                    odwagi zeby zapytac o zrodlo :-)

                                                    www.mirnal.neostrada.pl/standart.html

                                                    Z taka pasja nawolywales mnie do przyznania sie ze Rada nic o standarcie ("t")
                                                    nie wie, to pewno teraz bedziesz chcial to odwolac? Jestes przeciez tak
                                                    wrazliwy na punkcie rzetelnosci...
                                                  • Gość: Bibliotekarz Re: Ze jestes chamem to wiedzialem IP: *.blakes.com 17.08.05, 15:21

                                                    No i? Czekam na odpowiedz juz drugi dzien?... Czemu tak zamilkles, uwazasz ze
                                                    twoj ostatni post byl bardziej kompromitujacy niz pozostale? Albo liczysz ze
                                                    ktos cie jeszcze wyratuje?

                                                    Pozwole tez sobie odnotowac, ze z USA w cudowny sposob zastapil w dyskusji
                                                    pana z konopii... Gdybym nie mial dobrej woli moglbym pomyslec ze po prostu
                                                    trudno ciagle pisac posty za dwie osoby naraz, ale - jak juz wspomnialem -
                                                    dobra wole mam. Przyjme zatem ze jest was dwoch, a to ze niedomagacie w podobny
                                                    sposob to czysty przypadek.

    • Gość: kk Re: praca w amerykańskich mediach IP: *.jci.com 10.08.05, 00:14
      dodam tylko ze nie masz co sie przejmowac akcentem. W TV to by nie przeszlo,
      ale w niektorych stacjach radiowych jak najbardziej, nawet osoby prowadzace
      stale programy mowia z akcentem. Liczy sie tresc.

      A napastliwoscia "filipazkonopii" sie nie przejmuj, ja sobie nawet daruje
      czytanie tych przepelnionych jadem bzdur.
      • Gość: z USA A ja jestem fanem Filipa IP: 1.1.* / *.proxy.aol.com 12.08.05, 11:28
        Jego posty sa zawsze dowcipne, a text o niedorozwojce marzacej, by stac sie
        gwiazda medialna - doskonaly! Brawo, Filip!
        Na szczescie nie tylko bez_mapy i inne geniuszki z glodem inteligencji tu sie
        udzielaja, ale tez niektorzy przytomni ludzie.
        Na marginesie: nie jestem antyfeminista, ale niestety zauwazylem, ze zazwyczaj
        specjalnie niewiasty z PL bredza tu jak potluczone. Faceci duzo rzadziej, choc
        tez trzymaja niezla srednia belkotu.
    • Gość: k. Re: praca w amerykańskich mediach IP: *.ct.gemini.ntplx.com 14.08.05, 18:04
      Widzisz, w USA i w swiecie slyszeli slowo KOMUNIZ/SOCJALIZM, ale w stanach i
      tym swiecie nie wiedza co to tak naprawde znaczy(wiedza tylko, ze cos zlego,
      ale nie wiedza na czym to polega. Np. nie potrafia zauwazyc, ze komunisci
      zorganizowali ONZ, ta chlube Europy, ktorej niechca wziasc do siebie itd.). Jak
      potrafisz sie nauczyc ok. 7 stron US Konstytucji i porownac to do naszego
      jeszcze istniejacego w Polsce i UE komunizmu/socjalizmu, to prawie napewno
      dostaniesz prace w radiu. Ich strona i katakt:
      www.rbnlive.com/

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka