pierwsze godziny

03.09.04, 11:05
Jestem bardzo ciekawa jak wyglądaja pierwsze spotkanie z nową rodziną
Wysiadacie z transportu i co?
A poza tym jeszcze pytanko dotyczące pierwszych kontaktów naco zwrócić uwagę
przy pierwszej rozmowie, o co warto zapytać???
Ja planuję jechać do UK i powolu zbieram informacje
Prosze niech ktoś odpowie
    • taksoofka Re: pierwsze godziny 03.09.04, 11:20
      Ja się bałam niesamowicie pierwszego spotkania, ale trema przeszła jak
      zobaczyłam, że oni też się stresują i chcą wypaśćjak najlepiej.

      Na pierwszej rozmowie nie pytaj o kasę, bo tak i tak z góry jest określona, w
      UK to chyba 55 funtów, zapytaj o dzieciaki, każdy rodzic chętnie o nich
      opowiada, temat rzeka...

      Natomiast poważną rozmowe zorganizuj pierwszego wieczoru, np. po kolacji. W
      tedy jest najlepszy moment na "dogadanie" reszty.

      T.
      • mijaczek Re: pierwsze godziny 03.09.04, 19:34
        Ja sie bardzo balam... Jak koles po mnie przyjechal to sie caly czas
        zastanawialam o czym ja bede z nim rozmawiac przez godzine w samochodzie, ale
        jakos poszlo... w domu, poznalam matke [BTW-opisuje moja pierwsza rodzine], maly
        spal, wiec pokazala mi dom [zasrane muzeum, i to nie na zasadzie "pelno
        antykow", tylko dom bez duszy, bez atmosfery, bez zycia, zimny, posprzatany,
        "kwadratowy"], pogadalysmy o oklicy, o innych operkach, sasiadach, obowiazkach,
        zwyczajach malego, rutynowych czynnosciach, zyciu rodziny. Potem poszlam spac
        [jet lag trzymal mnie prawie miesiac!]
        W drugiej rodzinie bylo latwiej, bo zanim zostalam ich operka zaprosili mnie na
        kolacje i wtedy poznalam dzieci i rodzine, a jak juz mnie przywiozl host tata,
        to pojechalismy do szkoly po dziewczynki, przywiezlismy je, dzieci wystawily
        mnie wtedy na pierwsza probe [jak ojciec byl w garazu zrobily sobie migiem
        koktajl truskawkowy, po czym powiedzialy "Mia, jak tata sie zapyta, to powiemy,
        ze ty nam pozwolilas zrobic koktajl, dobra?", a ja na to "jak sie was tata
        zapyta, to powiem, ze sie mnie nie pytalyscie o zgode", no i moje dzieci juz
        wiedzialy, ze nie bedzie wlazenia na moja glowe :o)]. PIwerwsze dwa tygodnie
        [chyba], mialam taryfe ulgowa [nie dlatego, ze mnie tak lubili, tyko dlatego, ze
        ja tam mialam tyle obowiazkow, ze nigdy bym sie w nich nie polapala, gdybym od
        razu musiala je wszystkie wypelniac]...
        ... bedzie dobrze, nie martw sie.
        Aha, i tak jak juz gdzies pisalam - nie robcie numerow w stylu - przyjezdzacie
        do nowej rodziny, rzucacie walizy i pytacie sie gdzie jest najblizsza knajpa...
        pierwsze dwa tygodnie poswieccie na poznawaniu rodziny. To wam wyjdzie tylko na
        dobre :o) oczywiscie w tym czasie musicie miec wolny czas, tylko dla siebie,
        chodzi mi o generalne sprawy, np. jesli rodzina jedzie na piknik w weekend i
        pytaja sie czy pojedziesz z nimi - jedz. wiem, ze to twoj wolny czas, ale pokaz
        im, ze chcesz sie zintegrowac :o)
        Pozdrafiam,
        Mia
    • aga5 Re: pierwsze godziny 03.09.04, 19:39
      mijaczku , a jak wyglada szkolenie w ny? i czy po tym szkoleniu to wrzucaja nas
      w samoloty do rodzin, czy rodziny same nas odbieraja ( choc to chyba zalezy od
      odleglosci od ny ; )
      • mijaczek Re: pierwsze godziny 04.09.04, 02:04
        aga5 napisała:

        > mijaczku , a jak wyglada szkolenie w ny? i czy po tym szkoleniu to wrzucaja nas
        >
        > w samoloty do rodzin, czy rodziny same nas odbieraja ( choc to chyba zalezy od
        > odleglosci od ny ; )

        Otoz o szkoleniu w Stamford [jesli jedziesz z APiA, jesli z EF, czyli Edu Care
        czy jak im tam, to ja nie wiem] to temat nie tylko na nowy watek, ale chyba na
        cale nowe forum. TE 3 DNI TO JEDNA WIELKA PORAZKA!!!! Ja sie czulam tam jak
        uchodziec z trzeciego swiata, ktory dostal prawo stapania po swietej ziemi i
        teraz wszyscy w delikatny sposob [tak, zeby mnie-debila nie przestraszyc]
        probuja mnie oswiecic, ze mimo, iz ja jestem przyzwyczajona do walki o przezycie
        za pomoca kija i kamienia, to znalazlam sie w kraju, w ktorym juz panuje
        cywilizacja i teraz bede musiala zapomniec o swoich dzikich nawykach i
        przyzwyczajeniach, bo AMERYKA TO JEST COS! Myslalam, ze te babole popowieszam
        tam. Nie dosyc, ze trzymali nas w hotelu przez 3 dni [musisz obowiazkowo byc na
        wszystkich wykladach, ktore zaczynaja sie chyba o 7.30 rano, a ich to wali, ze
        dla ciebie to jest srodek nocy], zarcie bylo tak podle, ze mowilysmy sobie z
        dziewczynami, ze jesli to jest typowe amerykanskie zarcie, to my nie bedziemy
        nic jesc [ponoc menu maja niezmienne, moja kumpela, ktora byla tam rok wczesniej
        uzgodnila ze mna, ze podaja to samo - taco, pizza i cos tam jeszcze]. Najlepsze
        jest to, ze jak juz siedzisz na tych obsranych wykladach i sluchasz tych glupot
        [w stylu "NEVER SHAKE A BABY", albo "zapomnijcie o wszystkim co wiecie na temat
        opieki nad dzieckiem, bo w Stanach to sie robi inaczej"[sic!] BTW - taka moja
        mala dygresja - to po kiego grzyba przyjezdzamy tam doswiadczone, z
        referencjami, po szkolach, etc. !? przeciez wg nich i tak g.wno wiemy i oni
        musza nas wszystkiego nauczyc!], no to w kazdym razie jak siedzisz tam, to po
        pierwsze temperatura wynosi jakies 17 st. C [bo oni nie chca, zebysmy
        pousypialy...no comment], to jeszcze jedyne co masz do picia tam to H2O z kranu,
        do ktorej nikt na pocztku nie jest przyzwyczajony [Amerykanie pija wode z kranu.
        ja jej nie cierpie... bleee].
        PO trzech dniach, operki dzielone sa na kilka grup. 1. operki po ktore
        przyjezdzaja host rodziny [dostaniesz taki papier, na ktorym bedzie napisany jak
        ty docierasz do swojej rodziny]. 2. operki, ktore jada pociagiem, 3. operki,
        ktore jada autobusem, 4. operki, ktore leca z JFK, 5. operki, ktore leca z La
        Guardii, 6/ operki, ktore leca z Newarku. Potem zabieracie swoje badziewie
        [czyt:bagaze] i czekacie az wasza grupa zostanie wywolana.
        Logicznym jest, ze jesli twoja host rodzina jest z Californi to raczej cie nie
        odbiora, wiec lecisz samolotem. Jesli rodzinka mieszka np. w CT, albo NY to moga
        po ciebie przyjechac... jesli blisko mieszkaja, ale nie maja czasu cie odebrac
        bedziesz musiala jechac autobusem lub pociagiem. Bilety na wszelkie srodki
        transportu zostana wam doreczone!
        Pozdrafiam,
        Mia
        ps. Jakies jeszcze pytania? :o)
    • slotna Re: pierwsze godziny 03.09.04, 23:31
      Ja sie nie denerwowalam, ale ja sie w ogole malo czym denerwuje:) Host mama
      przyjechala po mnie na dworzec, od razu dostalysmy ataku smiechu na swoj widok,
      bo na zdjeciach ja mialam ciemne wlosy, a ona jasne - a teraz bylo odwrotnie;)
      Od razu stwierdzilam, ze jest bardzo sympatyczna no i mialam racje;) Jestem tu
      od 7 lipca i jestem bardzo zadowolona (na razie! i mam nadzieje, ze tak
      zostanie). Wlasnie Clare (host-mather) uwielbiam. Moje przyjaciolki, ktore
      mialy okazje ja poznac (pojechala po nie na dworzec, nakarmila pizza,
      salatkami, chlebem czosnkowym, odwiozla...) pytaja sie mnie ciagle, czy juz sie
      zmienila w aliena, ew. w Mr Hyde;)
      Samochodem jechalysmy jakas godzine mniej wiecej, gadalysmy o jakichs
      glupotach, to co nam przyszlo do glowy - oczywiscie w zakresie moich
      umiejetnosci jezykowych;) - pamietam, ze byl jakis motyw z alkoholem,
      pelnoletnoscia i obchodzeniem 21 urodzin. Normalna pogawedka, tyle ze
      przerywana moim 'yyy'.
      W domu wykapalam sie (25 h w autobusie...), zjadlam cos tam, a Clare w tym
      czasie pojechala po dwojke mlodszych dzieci. Ktore kompletnie mnie olaly,
      mowiac krotko - usiadly przed tv i ogladaly bajki. Na szczescie pozniej wrocil
      Jack, 10letni chlopiec, sciagnal cale towarzystwo na dol, do mojego pokoju,
      pogadalismy sobie i uznalam, ze jakos to bedzie.
      Wieczorem spotkalam jeszcze host fathera, to akurat bylo dosc stresujace, bo
      wyglada dosc ponuro i groznie, do tego ciezko go zrozumiec - mowi dosc
      niewyraznie i nie ma cierpliwosci do wyjasnien, jesli czegos nie rozumiem,
      przewaznie ucina temat mowiac 'nevermind'. Ale byl bardzo uprzejmy, zreszta
      Clare, z ktora nadajemy na jednych falach, jak to dzisiaj ustalilysmy;) pomogla
      mi zrobic dobre pierwsze wrazenie na panu domu;)

      Ogolnie mysle, ze jesli dobrze zastanowilas sie nad wyborem rodziny, naprawde
      duzo rozmawialas, wysylalas sensowne maile - to nie masz sie o co bac. Ja nie
      mialam po przyjezdzie ani jednej 'rozmowy', takiej ustalajacej cokolwiek - po
      prostu wiedzialam juz niemal wszystko, musialam tylko poznac konkrety, ale tego
      sie ciagle ucze, wychodzi przy okazji (np czy dzieci moga jesc wieczorem
      slodycze z czekolada;))

      pozdrawiam i zycze powodzenia;)
Pełna wersja