Dodaj do ulubionych

PATRZE NA TE TESTY...

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.05, 19:38
Patrzę na te testy i patrzę i zastanawiam się czy je w ogóle można zdać.
I jak Wy to zrobiliście? Czuję się jak kiedyś, przed egzaminem z prawa
rzymskiego. Przecież to nie jest dla ludzi.
Obserwuj wątek
    • kttosia Re: PATRZE NA TE TESTY... 03.02.05, 07:50
      ojj to rzymskie nie było jeszcze najgorsze, ja największą niechęć odczuwałam
      chyba do finansów, a mimo to zdałam za 1szym podejściem :) ale faktycznie
      studiując te testy widze że przygotowanie do nich będzie duuuuużo trudniejsze,
      ale za kilka lat na pewno mi sie uda zdać ;)
      • Gość: tukaukaz Re:Może ... IP: 217.14.96.* 03.02.05, 18:27
        Ok.Powiem cos na ten temat.
        Dostanie sie bedzie coraz trudniejsze ale zalezy tylko i wylacznie od was czy
        zdacie. Na pewno niech nikt nie zaczyna snuc teorii spiskowych, ze to jest
        ustawiane jak aplikacje prawnicze albo konsularno-dyplomatyczna. Ci, ktorzy
        mysla, ze wezma jakis podrecznik i wykuja wszytsko, gruba sie myla bo po to te
        testy sa takie a nie inne, zeby "zwolennikow teleturniejow" odsiac. Co jest
        wazne to naprawde miec wiedze z UE, byc ogolnie dobrze wyksztalconym. Wazna
        jest umiejetnosc analitycznego myslenia i pisania. Aha, bylbym zapomnial-
        porzadnie nauczcie sie chociaz jednego jezyka bo jak na razie mam wrazenie
        ze "swietna znajomosc" jezykow obcych wszystkich tych, ktorzy sie skrecaja z
        zawisci, ze inni zdali, ma raczej charakter deklaratywny ;-)
        Mysle, ze dobrze byloby tez miec jakis "dodatkowy" stymul oprocz KASY , jak np.
        chec ratowanie swiata od glupich politykow albo poprawy bytu konika polnego,
        czy tez wkurzenia wszystkich znajomych ;-)

        Powodzenia
        PS:Jezeli jednak komus sie nie uda to mysle , ze nie ma powodu do rozpaczania.
        Szczescie nie polega na dostaniu sie do Unii ;-)
        • Gość: ambrois Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 19:46
          Wiem że masz rację, ale zastanawiam się, czy takie egzaminy mozna zdać mając
          wiedzę wyniesioną wyłacznie z kraju (mam na myśli zarówno uniwersytet jak i
          własną naukę i zainteresowania czy udział w życiu publicznym - ale wyłącznie
          polskim), czy też niezbędny jest jednak pobyt za granicą (staż, praca dorywcza
          itp). Ja na przykład nieźle znam francuski, ale kiedy przejrzałem testy to od
          razu zrozumiałem, że przede mną masa roboty. Niestety nie mogę sobie pozwolić
          na kilkumiesięczny wyjazd do Francji w celu poprawienia języka i zastanawiam
          się czy w takim wypadku warto się za to wszystko brać.
          PS. Kasa nie ma w moim wypadku znaczenia - jestem prawnikiem, robię doktorat
          więc nie narzekam. Ale lubię zmieniać swoje życie i zaczynać co jakiś czas od
          nowa.
          • essere1 Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz 03.02.05, 20:59
            Jezyk to na pewno duzy atut, ale ponizej niektorzy pisza, ze nie byli w tej
            materii asami. Ja kupilem testy, 2 ksiazki o Unii, makroekonomie, testy z
            ekonomii i ksiazke o testach logicznych i to z grubsza przerobilem. Tyle ze u
            mnie atutem byl jezyk (wszystko "lapie" sie szybciej) i to, ze duzo w nim pisze
            zawodowo (mnostwo konceptow) i obycie zawodowe w tym jezyku z klientami (ustny).
            Wiec jak widzisz po roznych wypowiedziach nie ma reguly - jednak na pewno trzeba
            w siebie WIERZYC i nie przejmowac sie za bardzo:-)
            A jak sie nie zda, to przynajmniej pozna sie, jak funcjonuje Unia - bardzo
            ciekwawa wiedza:)

            Powodzenia!
          • Gość: Lat Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.05, 23:07
            Myślę, że spokojnie wystarczy znajomość języka, którą można zdobyć bez wyjazdów
            zagranicznych. Tak naprawdę trzeba tylko doskonale rozumieć i pisać w jęz.
            obcym, a tego można nauczyć się w kraju. Nie musicie super płynnie mówić, bo na
            zasób słownictwa i akcent (już na ustnym) oczywiście nikt nie zwraca uwagi.
            Mnie się wydaje, że i tak (prawie) wszystko rozstrzyga się na etapie testów, a
            część ustna to już tylko formalność. Pamiętajcie, że w niektórych konkursach do
            części ustnej nawet nie dopuszczono tylu osób, ile planowano. Przepuszczano
            wszystkich, którzy przebrnęli przez część pisemną! A ustne, to już była bułka z
            masłem. Np. w moim konkursie do ustnego dopuścili zdaje się 115 czy 116 osób, a
            na liście laureatów znalazło się nas 113.
            Tak czy inaczej, zawsze warto spróbować. Powodzenia!
            • Gość: p. Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz IP: *.net.autocom.pl 03.02.05, 23:54
              Bardzo, ale to bardzo byłbym ostrożny do określania ustnych jako "bułki z
              masłem", zwłaszcza w wypadku prawników.
              Etapy pisemne przeszło w naszym konkursie (A 8/obecne A*5) 80 osób w kategorii
              prawo (a mogło 120), a z tych 80 po ustnych zostało 45 osób (choć potencjalny
              docelowy limit wynosił właśnie 80 osób, czyli już nie musieli nikogo oblewać, a
              jednak oblali 35 osób).

              Z pozdrowieniami

              p.
                • Gość: dot79 Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 04.02.05, 12:34
                  Zgadzam sie, tez mam podobne wspomnienia z ustnego. Znajomosc jezyka i
                  specjalistycznego slownictwa to podstawa, ale gdy ktos studiowal np.
                  europeistyke lub zajmuje sie zawodowo kwestiami zwiazanymi z UE i ogolnie jest
                  na biezaco, a poza tym ma angielski na poziomie CPE a nawet CAE, to wydaje mi
                  sie, ze nie powinien sie przejmowac. Z drugiej strony nie ma na to reguly -
                  wiem, ze duzo osob, ktore juz pracowaly w Bxl jako "auxilierzy" nie przeszlo
                  egzaminow na A8.
                    • essere1 Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz 04.02.05, 13:56
                      Aha, cos w tym moze byc, bo zastanawialem sie wlasnie, czemu im tak marnie
                      poszlo. Tez duza "rzez" byla podobno wsrod ludzi z ministerstw (choc tu nie
                      jestem pewien). Wydaje mi sie (baaaardzo osroznie szacujac), ze pozdawali (na
                      A8) "nowi" absolwenci uczelni (jescze gietki umysl), doktoranci i ludzi z
                      "ostrym" doswiadczeniem zawodowym...
                      I faktycznie, kluczem do kolejnych etapow byl raczej logiczny, bo na nim mozna
                      sobie bylo sobie polamac zeby.
                  • essere1 Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz 04.02.05, 13:45
                    A jeszcze z innej strony, to kilku moich znajomych, ktorzy byli wybitnymi
                    studentami i znaja po kilka jezykow (bez akcentu i plynnie) nie zdalo. A poza
                    tym trzeba miec po prostu gram szczescia. Do ekonomii A8 podeszlo 1100 osob, z
                    tego pewnie polowa byla swietnie przygotowana, wiec nie dalo sie realnie liczyc
                    na zdanie, bo miejsc jest 65. No i pewnie, Ci ktorzy sie tym nie przejeli i byli
                    na luzie, zdali...;)
                    A teraz luzuja sie dalej nie majac zadnych ofert.... he he he
                    • Gość: Mirek Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz IP: *.bphpbk.pl 04.02.05, 14:11
                      Ja sie w ogóle nie przygotowywałem. Mam kilka lat doświadczenia w różnych
                      projektach, podkreślam w Polsce. A praca w dużej korporacji nauczyła mnie
                      szybkości analizowania, syntetyzowania, pisania, etc. Wcale mnie nie dziwi że
                      sporo dobrze wykształconych ludzi nie zdało. Dla mnie egzamin to był przede
                      wszystkim test na logiczne myślenie. Uważam że egzamin wyłonił grupę
                      inteligentnych ludzi, odpornych na stres, a niekoniecznie najlepiej
                      przygotowanych. I chyba o to chodzi - wszystkiego mozna sie nauczyć na miejscu.
                      Ja na większość pytań z dziedziny tzw. wiedzy o Unii strzelałem i okazało się
                      że to wystarczyło. Potem jak sprawdziłem odpowiedzi to aż mi było wstyd, że nie
                      wiem jaki jest największy kraj w UE. Podobnie w mojej działce tzn. ekonomii
                      były takie pytania, że nawet mój profesor z ekonomii nie potrafiłby na nie
                      odpowiedzieć.
                      Jeśli chodzi o języki to pare razy wyjechałem na Saksy do roboty i tam
                      podszlifowałem angola, czasami posłucham BBC i to wystarczy.
                      Aha no i dla mnie najważniejsze, trzeba dużo czytać, prasa, tygodniki,polskie i
                      zagraniczne. Tego się nie nauczy, to po prostu trzeba lubić.

                      P.S. Ale na co to wszystko skoro i tak nikt mnie nie chce :((
                      • essere1 Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz 04.02.05, 14:43
                        Dokladnie, tez tak mysle. Chyba chyba faktycznie wspolnym mianownikiem
                        "laureatow" jest zimna krew oraz chlodne, analityczne i szybkie myslenie. Co do
                        samej inteligencji, to bym polemizowal, bo chyba wiekszosc osob, ktora pisala
                        egzaminy jest inteligentna, choc to kwestia samej definicji. Ja bym sie jeszcze
                        jednak upieral przy szczesciu, prosze laureatow:-)
                        Nadto inne "parametry", jak jezyk, przygotowywanie tez mialy wplyw, ale nie jest
                        to warunek wystarczajacy....

            • an_bu Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz 04.02.05, 14:18
              Niestety to nie jest tak, ze wazne sa testy, a potem to juz formalnosc. Tak jak
              mowi octi, na liscie rezerwowej mialo byc 80 polskich prawnikow i tyluz przeszlo
              do ustnych, po ktorych zostalo nas 45...
              Moze inaczej bylo w konkursie na C?
                • Gość: asja Re:pytanie techniczne:-) do tukaukaz IP: *.utaonline.at 04.02.05, 15:31
                  Jesli chodzi o C, to najtrudniejsze byly wlasnie preselections, najtrudniejsze
                  w tym sensie, ze na tym etapie odsiano wiecej niz polowe ludzi (z ok. 1000
                  zostalo 470). Biorac pod uwage, ze test o UE byl smiesznie latwy (dzieci w
                  podstawowce nie mialaby z nim problemu), test specj. dla sekretarek tez nie
                  powinien nastreczac trudnosci nawet takim ludziom, ktorzy kompa wlaczaja raz na
                  tydzien, najtrudniejszy okazal sie test log. Na nim, moim zdaniem, odpadlo
                  najwiecej osob. Oprocz dobrej znajomosci jezyka, trzeba bylo sie wykazac
                  umiejetnoscia szybkiego czytania, szybkiego logicznego myslenia i podejmowania
                  decyzji. wszystko co bylo po preselection to byla naprawde bulka z maslem
                  pzdr
    • Gość: ambrois PODSUMOWANIE IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.05, 15:38
      W tak pięknych okolicznościach przyrody przede wszystkim wielkie dzięki za
      sporo cennych informacji.
      Wynika z nich (przynajmniej dla mnie),że najważniejsza jest logika i zimna
      krew, a później wiadomości merytoryczne i język (ale bez przesady) oraz trochę
      szczęścia. No i wszytko ma być na luzie.
      W zasadzie wszystko to mam: logiką i prawem zajmuję się zawodowo, francuski
      znam dobrze, po angielsku się dogadam, mówią o mnie zimny drań, a wogóle nic
      się nie stanie jak nie zdam... więc luz.
      Tylko dlaczego kiedy PATRZĘ NA TE TESTY to mam wrażenie, że nie powinienem
      robić doktoratu tylko zapisać się do pierwszej klasy podstawówki? Czy Pani
      Hubner zdałaby taki test?
      To niby podsumowanie, ale niekoniecznie... :-)
      • Gość: p. Re: PODSUMOWANIE IP: *.net.autocom.pl 04.02.05, 16:39
        Spokojnie. Nawet doktorzy nauk prawnych in spe, i także, o dziwo, doktorzy nauk
        prawnych pleno titulo ten egzamin A 8/A*5 ten egzamin w kategorii prawo
        pozdawali:).
        A tak poważniej - to jest ułatwienie, (ale nie gwarancja) - ze względu na
        wymuszoną przez pracę naukową aktywność intelektualną.
        A jak jesteś do tego praktykiem, to masz tę cechę w dwójnasób:).

        Zgadzam się z wcześniejszymi wypowiedziami An_bu i Mirka - co do wymagań
        stawianych potencjalnym eurokratom. Tylko mała uwaga - o ile ekonomia (a także
        w pewnym stopniu audyt) jest jedna, i niezależnie czy pracuje się w Bombaju,
        czy w Brukseli (nic Bombajowi nie ujmując), to decyduje uniwersalna wiedza
        merytoryczna. Natomiast potencjalny kandydat na eurokratę-prawnika musi być
        mocny z jego przyszłej dziedziny merytorycznej, czyli prawa europejskiego.
        Tu ogólna orientacja nie wystarczy.
        Natomiast, o ile pamiętam, teraz ten konkurs jest z EPA - więc ludzie z tej
        kategorii będą najbardziej pomocni, co do określenia wymogów.
        Z tym, że obecny konkurs jest dwie kategorie wyżej niż nasz - co też może
        znaleźć odzwierciedlenie na egzaminie.
        Pozdrowienia serdeczne
        p.
      • scoiattolo Re: PODSUMOWANIE 04.02.05, 19:56
        ja co prawda inna kategoria LA, ale mysle, ze te testy na logike podobne, to
        sie bodajze nazywalo testy na zdolnosc rozumowania slownego. jak ja to przed
        konkursem przegladalam, to zalamka, bo albo sie ktos pomylil dajac mi magistra
        (a nawet dwa) albo ja sie posluguje logika jakas specjalna, bo to jak dla mnie
        nic wspolnego z logika nie mialo. to byly pytania z cyklu, jak czlowieka
        oglupic. i nie wiadomo, jak sie do tego przygotowac, bo jezyk znasz, tekst
        rozumiesz, ale co dalej. ja na dodatek jestem az nazbyt analityczna, wiec po
        glebszym zastanowieniu i rozlozeniu na czynniki pierwsze wlasciwie kazda
        odpowiedz mi pasowala.na szczescie na egzaminie czasu bylo malo i chyba to mnie
        uratowalo, bo nie wiem, jakim cudem, ale to przeszlam.
    • ambrois tak z ciekawości... 06.02.05, 13:08
      Na egzaminach było dobre parę tysiecy ludzi, zdało kilkaset. Na tym forum
      wypowiada się w zasadzie kilkanaście.
      Tak z ciekawości: widzieliście na egzaminach osoby, które poszły tam "na
      wariata" bez żadnej wiedzy? Dużo takich modeli?
        • scoiattolo Re: tak z ciekawości... 06.02.05, 14:35
          ja tak sie zlozylo, ze preselekcyjne i tlumaczenia (bo jestem LA) zdawalam na
          Malcie. jak na kazdy kraj, oni tez mieli 135 miejsc na tlumaczy (u nas bylo
          1200 osob na te 135 miejsc, wsrod ktorych rowniez ja, bo na Malcie tylko
          zdawalam, bo mialam blizej z Italii, ale oczywiscie na polski). i co mnie
          zadziwilo, to jak ludzie nie potrafia docenic szansy: kandydatow bylo 80, z
          czego stawilo sie 40, preselekcyjne zdala wiekszosc, ale z jezykami chyba
          cienko (choc tam spokojnie powinni 3 jezyki znac), bo na koniec wszystkiego
          zostalo 9 osob.
          • Gość: kaśka Re: tak z ciekawości... IP: *.cec.eu.int 07.02.05, 13:34
            Mają wszystkiego 400 tys. obywateli, stopę życiową niezłą, łagodny klimat.
            Praca w instytucjach UE to po prostu nie jest dla nich tak łakomy kąsek, jak
            dla nas. Patrzysz na nich z pozycji obywatela czterdziestomilionowego narodu i
            dlatego wydaje Ci się, że nie doceniają swojej szansy.
              • scoiattolo Re: Malta 10.02.05, 18:45
                rany, ktos to w koncu powiedzial! tam sie mozna udusic. stanie czlowiek na
                jakim pagorku i juz caly kraj widzi. po dwoch dniach szukania moich papierosow
                w koncu ktos mnie uswiadomil, ze ich w ogole nie znajde. co to znaczy w ogole?
                na calej wyspie. to mnie przerazilo, poczulam sie od swiata odcieta. ja
                osobiscie dostalabym tam klaustrofobii. no ale jak sie tam czlowiek urodzi, to
                moze inaczej na to patrzy.
                • essere1 Re: Malta 10.02.05, 21:21
                  :) Musze stanac w obronie Maltanczykow, bo tam bylem miesiac na uropie w
                  ostatnie lato(szkola jezykowa). No i zaprzyjaznilem sie z kilkoma osobami i
                  duzo rozmawialismy. Oni bardzo kochaja Malte, maja niskie bezrobocie, super
                  klimat, cieple morze, wszedzie (!) blisko (co uwielbiaja, bo sa rodzinni).
                  Swietnie znaja jezyki (normalnie wyksztalceni ludzi sa trilingualni). Tez mnie
                  dziwily ich marne wyniki w egzaminach, ale dla nich Bruksela nie jest po prostu
                  atrakcyna (ich punkt widzenia). Bratanica mojej nauczycielki pracowala w
                  Brukseli w Komitecie Regionow i nie mogla sie doczekac, by wrocic do domu!
                  Naturalnie nie kazdemu Malta musi sie podabac, ale im sie podoba:):):)
                  • scoiattolo Re: Malta 11.02.05, 08:07
                    no i ja ich wlasnie z lekka rozumiem, bo to sie chyba inna mentalnosc
                    wykszalca. mysle poza tym, ze jako maja ta sama niechec do zmiany status quo,
                    jaka zaobserwowalam w poludniowej Italii. poza tym, gdybym na Malte pojechala z
                    Polski, to tez by mi sie podobala, a ze pojechalam tam z Salento (wloski
                    obcas), to wygladalo mi to na jego gorsza wersje, ciut bardziej obskurna i z
                    troche brzydszym morzem, co nie zmienia oczywiscie faktu, ze to na pewno
                    urokliwy kraj :) Maltanczycy tez bardzo sympatyczni
                    • Gość: daisy26 Re: Malta IP: *.crowley.pl 11.02.05, 09:58
                      Na Malcie nie byłam, ale znam południowe Włochy i tu się z Tobą zgodzę. Chyba
                      tylko trzęsienie ziemi może Włochów z południa wykurzyć poza obręb swojego
                      miasta czy miejscowości. Im po prostu tak wygodnie i dobrze, twierdzą że mają
                      wszystko czego potrzeba do szczęścia: ciepły klimacik, pyszne jedzonko i
                      rodzinkę pod nosem ( zwłaszcza mamunię która obiadek ugotuje ;)))
                      • scoiattolo Re: Malta 11.02.05, 10:08
                        dokladnie! to znaczy oni narzekaja oczywiscie, ze bieda, pracy nie ma, ale
                        kopsnac sie tak do mediolanu, zeby robote znalezc to absolutnie nie, bo jak tak
                        ziemie wlasna zostawic. wiec ja sie pytam, z czego oni zyja. ok, pasozytuja na
                        rodzicach, ale rodzice na kim? moj tubylczy ex wysuwal supozycje narkobiznesu i
                        innych szemranych interesow. moj obecny, tez lokalny, twierdzi, ze sie
                        zapozyczaja, zeby zachowac pozory bogactwa, np. zapozycza sie na samochod,
                        pokaza sie na placu glownym sobotnim popoludniem, a po jakims czasie musza go
                        oddac, bo nie maja za co splacic rat.
                        • Gość: daisy26 Re: Włochy IP: *.crowley.pl 11.02.05, 10:37
                          :))))) dokładnie!!! na północ nie, bo same tam snoby, daleko i za zimno ;)
                          a z czego zyja?? też zawsze zadaje sobie to pytanie, tym bardziej, że nie lubią
                          się przepracowywać, a lubią fajne macchine, vestiti itp. Oczywiście są wyjątki.
                          Pasożytowanie na rodzicach dla nas Polaków jest co najmniej szokujące,
                          zwłaszcza jak "chłopak" ma 35 lat, studiuje od 10-ciu, żeby tylko rodzice kaskę
                          dawali na wszystko ;)
                          Ale generalnie to miejsce, gdzie można się zrelaksowa, delektować wspaniałymi
                          plażami i przepysznym jedzeniem :)) ( szczególnie Apulijskie owoce morza mniam
                          mniam ;))
                          • essere1 Re: Włochy 11.02.05, 10:59
                            :):) No wlasnie, pod haslem "for ever young"!!! No i mamma:) Nie zapominajmy o
                            MAMMIE!!:) Sporo WLochow (takich 30-letnich pasozytow - hmm:):)), kupuje sobie
                            mieszkanka blisko mammy, bo i wysprzatane i poprane, i wyprasowane, i
                            ugotowane, jak sie lubi:) No, z pewnej perpektywy, to tylko pozazdroscic...
                            Full service! Podobno 75% Wlochow mieszka nie dalej niz 1,5 km od
                            rodzicow...... Ale ma to tez podstawy: np. brak przedszkol, etc...
                            A jeszce wracajac do Malty, to Malta wcale nie jest taka biedna i (!) prawie
                            nie ma przestepczosci!!
                            • scoiattolo Re: Włochy 11.02.05, 11:04
                              no to mnie wlasnie bawi: kupilem sobie mieszkanie? a gdzie? w kamienicy
                              rodzicow. ale teoretycznie mieszkaja sami. a propos srednich: Wlosi maja
                              najwyzsza w Europie srednia, jesli chodzi o wiek, w ktorym w koncu opuszczaja
                              uniwerek: 28 lat.
                              essere1 napisał:

                              > :):) No wlasnie, pod haslem "for ever young"!!! No i mamma:) Nie zapominajmy
                              o
                              > MAMMIE!!:) Sporo WLochow (takich 30-letnich pasozytow - hmm:):)), kupuje
                              sobie
                              > mieszkanka blisko mammy, bo i wysprzatane i poprane, i wyprasowane, i
                              > ugotowane, jak sie lubi:) No, z pewnej perpektywy, to tylko pozazdroscic...
                              > Full service! Podobno 75% Wlochow mieszka nie dalej niz 1,5 km od
                              > rodzicow...... Ale ma to tez podstawy: np. brak przedszkol, etc...
                              > A jeszce wracajac do Malty, to Malta wcale nie jest taka biedna i (!) prawie
                              > nie ma przestepczosci!!
                                • scoiattolo Re: Włochy 11.02.05, 11:18
                                  Salento to ponizej Taranto zaraz, ze 'stolica' w Lecce. w Taranto bylam i nie
                                  zamierzam wrocic (zdjec sie balysmy na starowce robic, zeby aparatu nie
                                  zapieprzyli), w Alberobello tez (chcialam tam z lubym wrocic, ale to przeciez
                                  taaak daleko, ze musielibysmy chyba samolotem leciec). mnie tam przypadkiem
                                  rzucilo na trzy lata, ale w sumie ladne miejsce. gdyby tam wawe na miejsce
                                  lecce wstawili, to bym juz zupelnie nie narzekala.pozdr
                                  Gość portalu: daisy26 napisał(a):

                                  > scoiattolo, Salento to w Puglii o ile się nie myle...chyba nas przyciągają te
                                  > same rejony ;) ja mam przyjaciół w Taranto ( ale mam fioła na punkcie
                                  > Alberobello, ech te trulli i gaje oliwne ;))
                              • essere1 Re: Włochy 11.02.05, 11:15
                                :):):):) No wlasnie, wiedza, co robia!:) Ja mam podobnie w domu rodzicow, jak
                                Ty i bronie tego jak niepodleglosci:)

                                scoiattolo napisała:

                                > no to mnie wlasnie bawi: kupilem sobie mieszkanie? a gdzie? w kamienicy
                                > rodzicow. ale teoretycznie mieszkaja sami. a propos srednich: Wlosi maja
                                > najwyzsza w Europie srednia, jesli chodzi o wiek, w ktorym w koncu opuszczaja
                                > uniwerek: 28 lat.
                                • scoiattolo Re: Włochy 11.02.05, 11:22
                                  nie wiem, czy sie dobrze wyrazilam (to byla mowa niezalezna, cytat powiedzmy).
                                  ja mieszkam od 12 lat sama i w sumie sobie chwale. ale w Italii patrzyli na
                                  mnie przez to jak na krzyzowke eksponatu z cyrku Baarnum i radzieckiego gieroja.
                                  essere1 napisał:

                                  > :):):):) No wlasnie, wiedza, co robia!:) Ja mam podobnie w domu rodzicow, jak
                                  > Ty i bronie tego jak niepodleglosci:)
                                  >
                                  > scoiattolo napisała:
                                  >
                                  > > no to mnie wlasnie bawi: kupilem sobie mieszkanie? a gdzie? w kamienicy
                                  > > rodzicow. ale teoretycznie mieszkaja sami. a propos srednich: Wlosi maja
                                  > > najwyzsza w Europie srednia, jesli chodzi o wiek, w ktorym w koncu opuszc
                                  > zaja
                                  > > uniwerek: 28 lat.
                                • scoiattolo Re: Włochy 12.02.05, 09:28
                                  Do Ambrois: ja np. Nicee uwielbiam i okolice, choc juz wtedy brud mnie tam z
                                  lekka razil (w okolicach bardziej niz w samej Nicei), az do Wloch nie wyjchalam
                                  i wtedy i na brud jakos przymknelam oko (choc nadal biore prysznic przynajmniej
                                  raz dziennie :) w przeciwienstwie do niektorych tubylcow). A do Tito: jesli to
                                  Wlochy, to stawiam na Sycylie. Choc ja osobiscie nie widzialam piekniejszego
                                  wybrzeza niz Salento. pozdr
                                  • scoiattolo Re: Włochy 12.02.05, 10:06
                                    Dzien dobry. Tak wczesnie w sobote?
                                    no tak, Calabria tez musi byc niezla, choc, wstyd powiedziec, nie widzialam. w
                                    ogole nieduzo tych wybrzez mam na koncie, poza Baltykiem to tylko Lazurowe,
                                    Sycylia, Salento i Rzym (a wlasciwie Ostia), gdzie zreszta bylam w godzinnach
                                    wieczorno-nocnych, wiec nie dalo sie zbyt zachwycic, zdaje sie zreszta, ze nie
                                    bylo tez czym.
                                    essere1 napisał:

                                    > Baltyk??:):):):):) Zalew Zegrzynski???;) No, uchyl rabka tajemnicy :O :o ?
                                    > A bardziej serio, to ..hmm.. Calabria!!?
                                    • essere1 Re: Włochy 12.02.05, 10:54
                                      Witam rowniez!:-)
                                      Jak tak wczesnie?!??? Srodek dnia!:) Niemieckie przyslowie mowi, ze "tylko
                                      ranny ptaszek zlapie robaka":) Co prawda przed chwila jeszcze drzacymi rekami
                                      wypilem kubek kawy, ale teraz awanti, awanti!! Aaa, no wlasnie, choc Calabria
                                      jest boska, to wtajemniczeni Wlosi ZAKLINAJA SIE, ze najpiekniejsze morze jest
                                      wokol ! Sardynii!! Ponoc kolor rowna sie temu z Karaibow! Sadze, ze Rzymianie
                                      by sie obrazili SMIERTELNIE, ze ktos nie pieje z zachwytu nad ICH Ostia, he he
                                      he
                                      Wiesz, mam kilku znajomych, ktorych losy rowniez przez jakis czas zwiazaly z
                                      WLochami i generalnie darzymy ten kraj wielka sympatia, ale ! nikt by tam na
                                      stale nie chcial mieszkac, raczej miejsce do wakacji. Ciekawym bardzo, co Ty
                                      sadzisz na ten temat (pominawszy kwestie Twojego zwiazku)?

                                      scoiattolo napisała:

                                      > Dzien dobry. Tak wczesnie w sobote?
                                      > no tak, Calabria tez musi byc niezla, choc, wstyd powiedziec, nie widzialam.
                                      w
                                      > ogole nieduzo tych wybrzez mam na koncie, poza Baltykiem to tylko Lazurowe,
                                      > Sycylia, Salento i Rzym (a wlasciwie Ostia), gdzie zreszta bylam w godzinnach
                                      > wieczorno-nocnych, wiec nie dalo sie zbyt zachwycic, zdaje sie zreszta, ze
                                      nie
                                      > bylo tez czym.
                                      >
                                      • Gość: asja Re: Włochy IP: *.2.14.univie.teleweb.at 12.02.05, 11:19
                                        OOooooo Sardynia szczegolnie w Porto Tiramisu (ups Tramatzu) z widokiem na
                                        Isolke a z drugiej strony na yachty Berlusconiego, ponetny widok. A jeszcze
                                        jakby wymienili piasek na lazurowe kamienie ...... Nawet nie chce myslec, bo
                                        chyba zmienilabym miejsce zamieszkania.
                                        • essere1 Re: Włochy 12.02.05, 11:51
                                          :) Alez z Brukseli mozna sobie "skoczyc" na weekend na Sardynie:-) 3h lotu....


                                          Gość portalu: asja napisał(a):

                                          > OOooooo Sardynia szczegolnie w Porto Tiramisu (ups Tramatzu) z widokiem na
                                          > Isolke a z drugiej strony na yachty Berlusconiego, ponetny widok. A jeszcze
                                          > jakby wymienili piasek na lazurowe kamienie ...... Nawet nie chce myslec, bo
                                          > chyba zmienilabym miejsce zamieszkania.
                                      • scoiattolo Re: Włochy 12.02.05, 11:20
                                        tak, Sardynia musi byc zdecydowanie bajeczna... ja w sumie nie wiem, czy bym
                                        tam chciala na zawsze. chyba tak, moze niekoniecznie tam, gdzie bylam, bo to
                                        wies i odciete od swiata, wiec faktycznie na wakacje, ale z drugiej strony nie
                                        przychodzi mi we Wloszech do glowy miasto, zeby bylo duze, nieodciete od
                                        swiata, ale i spokojne i zeby morze ladne bylo niedaleko. w sumie jakby
                                        warszawe na miejsce Lecce wsadzili, to by bylo niezle. ja tam w sumie chcialam
                                        zostac (abstrahujac od zwiazku mojego), ale mnie Wlochy nie chcialy. to, co mi
                                        sie tam podoba i denerwuje zarazem to wyluzowanie totalne i bardziej pogodne
                                        podejscie do zycia, slonce, krajobrazy, jezyk, gesty, kuchnia z warzywami, kawa
                                        i tyle innych rzeczy. zalamuje z lekka niski poziom spoleczenstwa (z wyjatkami
                                        od reguly oczywiscie). w Polsce ludzie sa glebsi, ale i smutniejsi zarazem i
                                        tacy jacys zamknieci i zaszczuci, co chyba z jednej strony jest kwestia natury,
                                        z drugiej historycznych zaszlosci. to wszystko oczywiscie takie tam sobie
                                        generalizacje i nie chce tu otwierac polemiki, czy Polacy sa smutni czy nie. ot
                                        takie sobie subiektywne odczucia. pozdrawiam
                                        essere1 napisał:

                                        > Witam rowniez!:-)
                                        > Jak tak wczesnie?!??? Srodek dnia!:) Niemieckie przyslowie mowi, ze "tylko
                                        > ranny ptaszek zlapie robaka":) Co prawda przed chwila jeszcze drzacymi rekami
                                        > wypilem kubek kawy, ale teraz awanti, awanti!! Aaa, no wlasnie, choc Calabria
                                        > jest boska, to wtajemniczeni Wlosi ZAKLINAJA SIE, ze najpiekniejsze morze
                                        jest
                                        > wokol ! Sardynii!! Ponoc kolor rowna sie temu z Karaibow! Sadze, ze Rzymianie
                                        > by sie obrazili SMIERTELNIE, ze ktos nie pieje z zachwytu nad ICH Ostia, he
                                        he
                                        > he
                                        > Wiesz, mam kilku znajomych, ktorych losy rowniez przez jakis czas zwiazaly z
                                        > WLochami i generalnie darzymy ten kraj wielka sympatia, ale ! nikt by tam na
                                        > stale nie chcial mieszkac, raczej miejsce do wakacji. Ciekawym bardzo, co Ty
                                        > sadzisz na ten temat (pominawszy kwestie Twojego zwiazku)?
                                        >
                                        > scoiattolo napisała:
                                        >
                                        > > Dzien dobry. Tak wczesnie w sobote?
                                        > > no tak, Calabria tez musi byc niezla, choc, wstyd powiedziec, nie widzial
                                        > am.
                                        > w
                                        > > ogole nieduzo tych wybrzez mam na koncie, poza Baltykiem to tylko Lazurow
                                        > e,
                                        > > Sycylia, Salento i Rzym (a wlasciwie Ostia), gdzie zreszta bylam w godzin
                                        > nach
                                        > > wieczorno-nocnych, wiec nie dalo sie zbyt zachwycic, zdaje sie zreszta, z
                                        > e
                                        > nie
                                        > > bylo tez czym.
                                        > >
                                        • essere1 Re: Włochy 12.02.05, 11:49
                                          Z tymi duzymi miastami, to wlasnie jest problem. Bylem na projektach w Rzymie i
                                          Mediolanie - ABSOLUTNY CHAOS!!! Z jednej strony faktyczne piekno zwlaszcza
                                          Rzymu, ale jednak przenikajacy wszystko CHAOS. Fajnie jest byc na luzie i
                                          rzeczywiscie bardzo lubie WLochow i bardzo sobie cenie wspolne wieczory w
                                          restauracji, czy innych, ale jak srodki komunikacji miejskiej sa tez wyluzowane
                                          i pan kierowca autobusu wyskakuje sobie kupic kwiaty i ulica zablowana i to
                                          jest va bene, to na dluzsza mete to jest PORAZKA, chyba ze sie mentalnie
                                          przestawi na ich system i go zaakceptuje (bezdyskusyjnie)! Byl czas, ze
                                          chcialem zostac we WLoszech, ale dosc swiadomie zrezygnowalem z tego. Co
                                          ciekawe, znajomi o podobnych doswiadczeniach mysla podobnie! Nomen omen moja
                                          ulubiona poranna TV jest RAI UNO, wlasnie za serdeczne i wesole usposobienie (i
                                          teraz tez w tle slucham sobie tego rozspiewanego programu:))! Ale! po dluzszym,
                                          stalym kontakcie mam nieodparte wrazenie powtarzajacej sie plyty i wlasnie!
                                          wrazenie braku glebi (ha ha bo ha ha). To nie jest krytyka, tylko
                                          bardziej...hmm.. swiadomosc!innosci systemu:) (ale to ladnie powiedziane):)
                                          Udanego dnia:):):)

                                          scoiattolo napisała:

                                          > tak, Sardynia musi byc zdecydowanie bajeczna... ja w sumie nie wiem, czy bym
                                          > tam chciala na zawsze. chyba tak, moze niekoniecznie tam, gdzie bylam, bo to
                                          > wies i odciete od swiata, wiec faktycznie na wakacje, ale z drugiej strony
                                          nie
                                          > przychodzi mi we Wloszech do glowy miasto, zeby bylo duze, nieodciete od
                                          > swiata, ale i spokojne i zeby morze ladne bylo niedaleko. w sumie jakby
                                          > warszawe na miejsce Lecce wsadzili, to by bylo niezle. ja tam w sumie
                                          chcialam
                                          > zostac (abstrahujac od zwiazku mojego), ale mnie Wlochy nie chcialy. to, co
                                          mi
                                          > sie tam podoba i denerwuje zarazem to wyluzowanie totalne i bardziej pogodne
                                          > podejscie do zycia, slonce, krajobrazy, jezyk, gesty, kuchnia z warzywami,
                                          kawa
                                          >
                                          > i tyle innych rzeczy. zalamuje z lekka niski poziom spoleczenstwa (z
                                          wyjatkami
                                          > od reguly oczywiscie). w Polsce ludzie sa glebsi, ale i smutniejsi zarazem i
                                          > tacy jacys zamknieci i zaszczuci, co chyba z jednej strony jest kwestia
                                          natury,
                                          >
                                          > z drugiej historycznych zaszlosci. to wszystko oczywiscie takie tam sobie
                                          > generalizacje i nie chce tu otwierac polemiki, czy Polacy sa smutni czy nie.
                                          ot
                                          >
                                          > takie sobie subiektywne odczucia. pozdrawiam
                                          >
                                          • Gość: daisy26 Re: Włochy IP: *.crowley.pl 14.02.05, 08:55
                                            hmmmm....chyba coś w tym jest o czym piszecie :) kiedy jedziesz tam na wakacje
                                            ten włoski rozgardiasz nawet nie przeszkadza, można się wyluzować, odpocząć..i
                                            uśmiechać się częściej i ...tak po prostu. Można śpiewać na cały głos w
                                            samochodzie wtórując Pavarottiemu i nikt nie będzie patrzył na Ciebie jak na
                                            czubka ;)
                                            Kiedy przychodzi wracać do naszych szarości to płakać się chce, ale z drugiej
                                            strony czasem czuje się tam jakąś sztuczność, czy brak głębi, jak to
                                            określacie...trudno ze statystycznym Włochem porozmawiać o problemach
                                            egzystencjonalnych skoro wg niego la vita e' bella! :))) Ale zawsze tam wracam,
                                            bo ten kraj ma w sobie jakiś magnez :)
                                            • essere1 Re: Włochy 14.02.05, 10:57
                                              To faktycznie jest fajne z tym spiewaniem, itd... Raz jeden kolega
                                              zanucil "Lasiate mi cantare", no i po
                                              chwili spiewal caly autobus:-) A najglosniej kierowca!! tak ze omal nie
                                              spowodowal wypadku, kiedy sie odwrocil do pasazerow i zaczal dyrygowac...:)
                                              Jak we wloskiej komedii! Nieslychane! A wogole to specjane WLochy sa w
                                              Poludniowym Tyrolu (choc Wlosi krzywia sie,
                                              jak ktos to nazywa WLochami), bo jest fajna mieszanka wloskiej mentalnosci, z
                                              niemieckim ordnungiem!!!! Tam to chyba moglbym zyc!!
                                              • Gość: daisy26 Re: Włochy IP: *.crowley.pl 14.02.05, 11:35
                                                no śpiewanie to stały element włoskiej codzienności ;) pamiętam jak jechaliśmy
                                                z grupką znajomych wieczorem na imprezę i kolega zaczął wyśpiewywać na całe
                                                gardło przebój Lucio Battisti "Il tempo di morire", do starszej pani w
                                                sąsiednim aucie....( na oko 70-latka). O ile dobrze pamiętam, to było coś
                                                takiego: Non dire no, Non dire no, non dire no
                                                Lo so che ami un altro
                                                Ma che ci posso fare
                                                Io sono un disperato
                                                Perche ti voglio amare
                                                Perche ti voglio amare
                                                Stanotte, adesso, siiii!
                                                Mi basta il tempo di morire
                                                Fra le tue braccia cosi
                                                Domani puoi dimenticare
                                                Ma adesso dimmi di siiiii...

                                                :))))))) oczywiście wszyscy pokładali się ze śmiechu, łącznie z tą starszą
                                                panią w sąsiednim samochodzie ;)

                                                • essere1 Re: Włochy 14.02.05, 13:31
                                                  He, he fajne:-)! A znasz moze slowa do takiej ladnej piosenki o chyba namietnej
                                                  dziewczynie, cos z roza.....?? Bo baaardzo mi sie podoba, a nie znam slow...
                                                  • essere1 Re: Włochy 14.02.05, 13:44
                                                    Poddaje sie....Nie wiem:( Mnie spiewala ja osoba prywatna:-) Musze w takim
                                                    razie siegnac do zrodel... Ale to bardzo ladna piosenka.

                                                    Gość portalu: daisy26 napisał(a):

                                                    > a kto to śpiewa? jakąś podpowiedź poproszę :)
                                                  • essere1 Re: Włochy 18.02.05, 09:24
                                                    Mam, mam!!!

                                                    (by Fabrizio De Andrè)

                                                    La chiamavano bocca di rosa,
                                                    metteva l’amore, metteva l’amore
                                                    la chiamavano bocca di rosa
                                                    metteva l’amore sopra ogni cosa.

                                                    Appena scesa alla stazione
                                                    del paesino di san vicario
                                                    tutti si accorsero con uno sguardo
                                                    che non si trattava di un missionario.

                                                    C’è chi l’amore lo fa per noia
                                                    Chi se lo sceglie per professione
                                                    Bocca di rosa né l’uno né l’altro
                                                    Lei lo faceva per passione.

                                                    Ma la passione spesso conduce
                                                    a soddisfare le proprie voglie
                                                    senza indagare se il concupito
                                                    ha il cuore libero oppure ha moglie.

                                                    E fu così che da un giorno all’altro
                                                    bocca di rosa si tirò addosso
                                                    l’ira funesta delle cagnette
                                                    a cui aveva sottratto l’osso

                                                    Ma le comari di un paesino
                                                    non brillano certo in iniziativa
                                                    le contromisure fino a quel punto
                                                    si limitavano all’invettiva.

                                                    Si sa che la gente dà buoni consigli
                                                    sentendosi come gesù nel tempio,
                                                    si sa che la gente dà buoni consigli
                                                    se non può più dare il cattivo esempio.

                                                    Così una vecchia mai stata moglie
                                                    senza mai figli, senza più voglie,
                                                    si prese la briga e di certo il gusto
                                                    di dare a tutte il consiglio giusto.

                                                    E rivolgendosi alle cornute
                                                    le apostrofò con parole argute:
                                                    “il furto d’amore sarà punito –
                                                    disse – dall’ordine costituito”.

                                                    E quelle andarono dal commissario
                                                    e dissero senza parafrasare:
                                                    “quella schifosa ha già troppi clienti
                                                    più di un consorzio alimentare”.

                                                    Ed arrivarono quattro gendarmi
                                                    con i pennacchi con i pennacchi
                                                    ed arrivarono quattro gendarmi
                                                    con i pennacchi e con le armi.

                                                    Spesso gli sbirri e i carabinieri
                                                    al proprio dovere vengono meno
                                                    ma non quando sono in alta uniforme
                                                    l’accompagnarono al primo treno.

                                                    Alla stazione c’erano tutti
                                                    dal commissario al sagrestano
                                                    alla stazione c’erano tutti
                                                    con gli occhi rossi e il cappello in mano,
                                                    a salutare chi per un poco
                                                    senza pretese senza pretese
                                                    a salutare chi per un poco
                                                    portò l’amore nel paese.

                                                    C’era un cartello giallo
                                                    con una scritta nera
                                                    diceva: “addio bocca di rosa
                                                    con te se ne parte la primavera”.

                                                    Ma una notizia un po’ originale
                                                    non ha bisogno di alcun giornale
                                                    come una freccia dall’arco scocca
                                                    vola veloce di bocca in bocca.

                                                    E alla stazione successiva
                                                    molta più gente di quando partiva
                                                    chi mandò un bacio, chi gettò un fiore
                                                    chi si prenota per due ore.

                                                    Persino il parroco che non disprezza
                                                    fra un miserere e un’estrema unzione
                                                    il bene effimero della bellezza
                                                    la vuole accanto in processione.

                                                    E con la Vergine in prima fila
                                                    E bocca di rosa poco lontano
                                                    Si porta a spasso per il paese
                                                    L’amore sacro e l’amor profano


                                                    Ladne, nie???
                                                  • essere1 Re: Włochy 18.02.05, 13:50
                                                    Poszukaj sobie jakos muzyki, bo to jest n aprawde ladna melodia!!
                                                    Masz jakies wloskie piosenki na plikack MP3???

                                                    Gość portalu: daisy26 napisał(a):

                                                    > Wybaczę :))) chociaż się zastanawiam, jak to możliwe, że nie znam tej ładnej
                                                    > piosenki ;) hmmmm dziwne
                                                  • essere1 Re: Włochy 23.02.05, 13:30
                                                    ! No, np... na poczatek Battisti i Jovanotti i pare z Ramazzottiego... A nawet
                                                    moge przeslac specjalny programik do robienia plikow MP3... no, oczywiscie jak
                                                    masz czas....

                                                    Gość portalu: daisy26 napisał(a):

                                                    > mam na płytkach( Umberto Tozzi, Vasco Rossi, Gianluca Gignani, Renato Zero,
                                                    > Ramazzotti, Paola&Chiara, Pino Daniele, Jovanotti, Adriano Celentano, Lucio
                                                    > Battisti, Nek, Enrico Ruggeri, Mina, Liftiba itd.)
                                                  • essere1 Re: pliki 23.02.05, 15:12
                                                    Ale Battista to WLOSKA KLASYKA!! Mozesz mi wyslac kontakt na mpj gazetowy
                                                    email?? chyba essere1@gazeta.pl
                                                    Bardzo Ci dziekuje, in anticipo:):):)

                                                    Gość portalu: daisy26 napisał(a):

                                                    > spoko, podaj namiary to wyślę Ci mailika i prześlesz mi ten programik. Ale
                                                    ten
                                                    > Battisti to lata 70-te, pasuje Ci? :) ja słucham też dużo staroci, byleby
                                                    było
                                                    > po włosku :))))
                                                  • essere1 Re: pliki 23.02.05, 17:58
                                                    Ale Battisti to jest COS i KTOS!!


                                                    Gość portalu: daisy26 napisał(a):

                                                    > uppss, bo wyskoczyłam z tymi starociami ;) ale powiem Ci, że mam nawet płytkę
                                                    > MINY z lat 60-tych, to dopiero klasyka :)))))
      • asiunia.lux Re: tak z ciekawości... 14.02.05, 14:10
        ambrois napisał:


        > Tak z ciekawości: widzieliście na egzaminach osoby, które poszły tam "na
        > wariata" bez żadnej wiedzy? Dużo takich modeli?

        a no ja widzialam.... Siedzial obok mnie taki koles, ktory sie kompletnie
        nudzil prawie podczys calego egzaminu. Machal sobie nogami, skroblal paznokciem
        w lawke, zakladal rece za glowe itd. Mysle, zo to byl jeden z takich modeli, o
        ktorych wspominasz. Ale szczerze mowiac to sama tez poszlam na wariata bez
        zadnych przygotowywan (kilka dni wczesniej kilka broszurek o unii sobie
        przelecialam - ot, cale przygotowanie). Zdziwiona troche bylam, ze mi sie
        udalo, ale... czemu nie?
        pzdr
        • epsotek Jeden z takich modeli 16.02.05, 11:08
          Hmm.

          Mnie sie wydaje, ze to ja moglem obok Ciebie siedziec :) (Opi jakby pasowal)
          Jaki jezyk pisalas?

          Ja do testow niewiele sie przygotowywalem (za duzo innej pracy). Dopiero na
          ustne to zakuwalem jak kowal wyrabiajacy 250% normy.

          > a no ja widzialam.... Siedzial obok mnie taki koles, ktory sie kompletnie
          > nudzil prawie podczys calego egzaminu. Machal sobie nogami, skroblal
          paznokciem
          >
          > w lawke, zakladal rece za glowe itd. Mysle, zo to byl jeden z takich modeli,
          o
          > ktorych wspominasz. Ale szczerze mowiac to sama tez poszlam na wariata bez
          > zadnych przygotowywan (kilka dni wczesniej kilka broszurek o unii sobie
          > przelecialam - ot, cale przygotowanie). Zdziwiona troche bylam, ze mi sie
          > udalo, ale... czemu nie?
          > pzdr