Dodaj do ulubionych

Chyba nie chcę mieć dzieci

28.08.11, 23:19
Piszę aby się wygadać. Nie wiem czego chcę, nie wiem co robić, co powiedzieć mężowi, co przemilczeć?

Poroniłam ponad 7 lat temu w 17 tyg. ciąży. Byłam studentką, którą na wieść o potomku zostawił chłopak . Po poronieniu wpadłam w ostrą depresję, z próbą samobójcza w tle. Z psychoterapią mam kiepskie doświadczenia, dowiedziałam się na niej jedynie tego, że moje uczucia są niewspółmierne do cierpienia, że tragedie to spotykają matki, którym umierają na raka dzieci kilkuletnie, uzdolnione itp. A ja urządzam płacze nad nie wiadomo czym, po prostu ciąża się "nie udała" i trzeba się z tym pogodzić uncertain Po pół roku słuchania co tydzień tych bzdur przestałam chodzić na sesję, przestałam brać leki, uznałam, że poradzę sobie sama. I chyba sobie nie poradziłam.

Dwa lata temu wyszłam za mąż, za wspaniałego, czułego, kochającego mnie na zabój człowieka. Zna moją przeszłość, wie o wszystkim. Chcemy mieć dzieci, rozmawiamy o tym od dawna. Ale tak na prawdę to ja się boję. Jak myślę o ciąży, o dziecku, to czuję że bardzo chcę. Ale gdy skończyły się wymówki w stylu praca, mieszkanie, to ja zaczęłam panikować, wymyślać nowe trudności. Do ginekologa umawiałam się już 3 razy i za każdym razem odwoływałam wizytę. Nie wiem co było przyczyna poronienia, uznaliśmy że przed staraniami zrobię podstawowe badania aby wykluczyć oczywiste problemy.

Mam problemy emocjonalne, nie wiem czy powinnam mieć dzieci, nie chcę iść do psychiatry, boję się że będzie tak jak ostatnio. Boję się porozmawiać otwarcie z mężem, wiem, że będzie mnie na mawiać na psychoterapię. Boję się zajść w ciążę, boję się mieć dziecko, wszystkiego się boję.

Uwielbiamy z mężem dzieci, mam trzydziestkę na karku, żadnych obiektywnych przeszkód aby rozpocząć starania tylko ten mój strach. Mąż nie naciska, widzi, że jest coś nie tak. Zrozumiałby gdybym mu o tym powiedziała, zaproponował by pomoc, jakieś rozwiązania.

Wygadałam się, bez pomocy z zewnątrz chyba nie dam rady, pogadam z mężem, powinien wiedzieć co się ze mną dzieje.
Obserwuj wątek
    • aagata4 wg mnie chcesz ale jeszcze nie jestes gotowa ... 29.08.11, 00:39
      Witaj,
      Przykro mi, że straciłaś dziecko. Trudno mi coś Tobie doradzić, bo nie chciałabym Ci sprawić kolejnej przykrości. Dobrze, że próbujesz wyrzucić z siebie to co tłamsisz w sobie tyle lat. Mam nadzieję, że żadna z nas nie wyskoczy z tekstem, który Cię urazi.

      Wiem, że jeden post to mało ale jednak kroczek do celu. Widzę, że wiesz, że emocje trzeba wyrzucać a nie dusić w sobie. Brak pożegnania dziecka oraz brak oparcia przez tyle lat spowodowało u Ciebie problemy. Dobrze, że zdajesz sobie sprawę, z tego, że trafiłaś na złego specjalistę, który zamiast pomóc Ci zdołował jeszcze bardziej. Poczucie winy jest naturalnym etapem żałoby. Każda z nas obwiniała siebie lub kogoś za śmierć dziecka, chociaż tak naprawdę nie jest winna temu. Mnie prześladowała lampka wina, którą wypiłam na początku ciąży, kiedy jeszcze nie wiedziałam o niej. Chociaż wiele kobiet nadużywających alkoholu rodzi dzieci bez problemu to do mnie nie przemawiało. Ponieważ nie znałam nikogo w swoim otoczeniu, kto by stracił ciążę to wymyśliłam sobie , ze to dotyczy rodzin, gdzie są jakieś genetyczne obciążenia lub rodzin gdzie jest nadużywany np alkohol. U mnie nie znam żadnych genetycznych chorób w rodzinie więc wina spadła na alkohol ... chociaż lekarz wyraźnie powiedziała, że to sprawy medyczne to zupełnie do mnie długo to nie docierało.

      Napisałaś, że masz oparcie w mężu. To wspaniale i myślę, że powinnaś mu mówić o swoich uczuciach oraz o strachu. Nazywać rzeczy po imieniu. Myślę, że sama wiesz co możesz powiedzieć a co nie. Może warto też pożegnać dziecko. Nie wiem, czy miało ono pogrzeb, czy nie? może zapal świeczkę, albo napisz wiersz lub w inny sposób pożegnaj je. Może dodatkowa modlitwa jeżeli jesteś osobą wierzącą albo wymyśl jakiś sposób pożegnania.

      Co do przyczyn poronień to małe prawdopodobieństwo, że je znajdziesz po zrobieniu wielu badań. Myślę, że wystarczy jak zrobisz wszystkie podstawowe oraz kilka dodatkowych, np w kierunku chorób występujących w Twojej rodzinie mogących powodować straty dzieci. Tak naprawdę to większość z nas tutaj nie znajdzie przyczyny, której będzie pewna. Im więcej robi się badań tym więcej rzeczy wychodzi, które mogą a nie koniecznie są przyczyną.

      Życzę Ci przede wszystkim względnego spokoju, choć to trudne po takich przejściach. W moim przypadku w ciąży byłam o wiele spokojniejsza niż przed ciążami, kiedy się zastanawiałam na ile ją kontrolowac a ile puścic na żywioł. Nie da się tak naprawdę dużo kontrolować. W ciąży, zawsze miałam plan postępowania i przygotowane kilka awaryjnych wyjść i to mnie uspokajało, kiedy wiele rzeczy nie szło po mojej myśli.

      Gdybyś potrzebowała pisać to pisz jak najwięcej. to dobry sposób na wyrzucenie emocji i uspokojenie się. Chociaż internet nie zapewnia nam anonimowości to jednak czasem łatwiej coś napisać niż powiedzieć komuś ze swojego otoczenia.
      pozdrawiam
      Agata
      • grochalcia Re: wg mnie chcesz ale jeszcze nie jestes gotowa 29.08.11, 10:31
        Bez pomocy i wsparcia męża sobie nie poradzisz. Moi rodzice nie rozumieli nic, koleżanki też, jedynie mąż był dla mnie ostoją. Ilez to nocy płakałam w jego ramię. I wcale nie czekałam az mnie bedzie pocieszał. Bo cóż on mógł??? Męzczyzni inaczej troszke patrzą na to wszystko. Ale był zawsze gdy ja potrzebowałąm, był zawsze gdy dopadała mnie kolejna ciążowa schiza, gdy nie dawałam rady.
        Ja mialam inaczej niz Agata. Dopiero w ciąży zaczęłam sie naprawde bać. Przed próba kolejnej ciąży( 2 straciłam) byłam naładowana adrenaliną. Ale jak zobaczyłam II kreski zaczęłam panikować. Skonczylam 8 miesięcy późniejsmile
        Bez męża-nie dałabym razy.
        Nie dasz rady sama.
        Wiesz o tym dobrze.
        Bo żadna z nas nie ma w sobie az tyle siły

        Jak dla mnie-trafiłas na jakiegos mało odpowiedzialnego psychologa.Nie da sie porównywac tragedii. Dla kazdego jego własna tragedia jest najwiekszą.
        Martwi mnie tylko to, że troszkę juz czasu minęło a Ty nadal jesteś przerazona. Musisz odszukac siły, by zawalczyć. Nie jestes sama. Powiedz M. o obawach, lękach. Poproś o pomoc.Moze ktos z forum podpowie Ci jakiegos dobrego psychologa, do którego jednak warto sie wybrac???
        ściskamy mocno!!!!!

        dasz radę! Tylko pozwól sobie pomóc!
        Kasia
      • mama-alki Re: wg mnie chcesz ale jeszcze nie jestes gotowa 29.08.11, 13:04
        Dziękuje za słowa wsparcia. Zbierałam się całą noc aby pogadać z mężem i nie umiem. O tym jednym nie umiem z nikim rozmawiać. Ja już nie chcę do tego wracać, nie chcę rozdrapywać ran. Minęło dużo czasu, do tej pory jakoś sobie radziłam, mogę nawet powiedzieć że byłam szczęśliwa, planowałam dziecko, a gdy przyszedł czas na realizacje planów to wszystko do mnie wraca.

        Agato masz rację z poczuciem winy, ja ostro imprezowałam zanim dowiedziałam się o ciąży, przeczuwałam ale i tak piłam alkohol, nie chciałam tego dziecka, wiem że to wszystko moja wina, dostałam to na co zasłużyłam.

        Mam namiary na dobrego psychoanalityka, tylko boję się że nie pozwolę na to aby mi pomógł. Poprzednio sesje wyglądały tak: psycholog uprawiała monolog a ja tylko słuchałam, przytakiwałam, czasami coś ze mnie wyciągnęła bezpośrednimi pytaniami. Chciałam aby mi pomogła ale nie umiałam z nią rozmawiać.

        Wiem, że sama muszę się wziąć w garść, wiem, że nie przyjmując pomocy karzę sama siebie, mam lęki, koszmary, ataki paniki. Czuję, że nie powinnam mieć dzieci póki się z tym nie uporam, a nie robię nic aby sobie pomócsad

        Bardzo chcę zapomnieć, ostatnio przy przeprowadzce znalazłam w papierzyskach zdjęcie USG, po tylu latach jest już nieczytelne, nic na nim nie widać, chciałam je wyrzucić, mąż mnie powstrzymał. Nie wiem po co ja mam to trzymać.

        Jestem zła na siebie, że sobie nie radzę. Otoczenie uważa mnie za twardą osobę, która poradzi sobie w każdej sytuacji. Niewiele osób wie o tym co mnie spotkało, nie chcę aby wiedzieli, na chwile słabości pozwalam sobie tylko w domu, tylko mąż je widzi, przed nim nie umiem tego ukryć.
        • grochalcia Re: wg mnie chcesz ale jeszcze nie jestes gotowa 29.08.11, 13:20
          ale pomyśl sobie, że nie pozwalając sobie na pomoc innych krzywdzisz 3 osoby:
          siebie- ile mozna zyc z poczuciem winy, porazki, strachu????
          -męża- który na pewno chce być tatą
          -i to dzieciatko, które mozesz mieć-traci tyle miłosci, ktora możecie i chcecie mu dać.
          Tyle nieodpowiednich ludzi rodzi dzieci-narkomanów, alkoholików. Wy możecie dac malutkiej istotce tak wiele ciepla i miłości.
          Nie wiem jak bedzie u Ciebie, ale u mnie po 2 stratach miłosc do dziecka jest ogromna...

          Przełam się słoneczko.
          Jak potrezbujesz kopniaczka małego dla odwagi to my tu wszystkie mozemy Ci takowy zaserwowaćsmile
          i poczujesz ulgę jak się wygadasz i wypłaczesz
          i mąż poczuje sie wyjatkowy, że chcialas własnie jemu wyjawić to co boli Cię najbardziej
          i trzymam kciuki!
          • yadrall Re: wg mnie chcesz ale jeszcze nie jestes gotowa 29.08.11, 15:19
            A mezowi moze poprostu pokaz to co nam napisalas? Albo zamiast znim rozmawiac napisz list/maila? Moze to poczatek drogi do porozumienia?
          • mama-alki Re: wg mnie chcesz ale jeszcze nie jestes gotowa 29.08.11, 15:50
            Napisałam mężowi, że mam coś ważnego do obgadania. Odpisał, że nareszcie i że wie o co chodzi. Ech.... dlaczego to takie trudne po tylu latach? Nawet z najbliższa osobą ciężko mi się rozmawia. Dziękuję za wszystkie wypowiedzi.
            • grochalcia Re: wg mnie chcesz ale jeszcze nie jestes gotowa 29.08.11, 17:38
              dzielna dziewczynka!!!

              trzymamy kciuki!
            • purim Re: wg mnie chcesz ale jeszcze nie jestes gotowa 07.09.11, 21:10
              pogadaliscie ??? smile

              mam ogromną nadzieję ze tak smile))
              • mama-alki Re: wg mnie chcesz ale jeszcze nie jestes gotowa 28.09.11, 20:11
                Raczej podjęłam próbę rozmowy.
                Nie umiem. Powiedziałam tylko, że się boję. Widzi, że mam coraz większe lęki ale nie umiem o tym rozmawiać. Boję się ciemności, boje się być sama, boję się zasnąć, zaczynam bać się ludzi. Jestem nadwrażliwa na swoim punkcie. Ostatnio bałam się o coś zapytać pracownika w sklepie, D. zażartował sobie, że takich rzeczy to się dzieci wstydzą. A ja się po prostu bałam, nie wiem czego, miałam ochotę zniknąć. Jestem zła na siebie, że niszczę swoje szczęście, że niszczę naszą rodzinę.

                Ze strachu, ze go stracę poszłam na psychoterapię. I jest tak jak myślałam, nie potrafię się otworzyć. Strata czasu.
                Wiem, użalam się nad sobą i nie robię nic aby pójść w dobrym kierunku. Często chciałabym zasnąć i się już nie obudzić, tak bardzo nie lubię słabej siebie. To takie irracjonalne, wiem co należy robić ale bronię się przed tym rękami i nogami. Przez tyle lat było całkiem dobrze, panowałam nad lękami, lubiłam ludzi, byłam towarzyską, wesołą osóbką, nie celebrowałam smutnych rocznic. O problemach przypominały mi koszmary senne, umiarkowane lęki.

                Dzisiaj druga próba rozmowy, scenariusz opracowany, wino się chłodzi. Może dam radę. Jak ja się boję tej rozmowy.
        • aagata4 Re: wg mnie chcesz ale jeszcze nie jestes gotowa 30.08.11, 23:44
          >
          > Agato masz rację z poczuciem winy, ja ostro imprezowałam zanim dowiedziałam się
          > o ciąży, przeczuwałam ale i tak piłam alkohol, nie chciałam tego dziecka, wiem
          > że to wszystko moja wina, dostałam to na co zasłużyłam.
          >
          To że masz poczucie winy to nie znaczy, że jesteś temu winna. Wiele kobiet nie dbających o siebie i przed ciążą i w czasie ciąży ma zdrowe dzieci.

          Pisząc to zmierzam do tego, że zwykle zbyt duży nacisk się kładzie na to aby dbać o siebie i unikać różnych rzeczy w ciąży, a tymczasem się okazuje, że nie są decydujące w sukcesie w ciąży.

          Kiedy się jest w żałobie tak jak jesteś, to szuka się winy i się ją zawsze znajduje, chociaż nie jest się winnym. Każda z nas próbuje sobie to wytłumaczyć i zwykle z powodu złego samopoczucia mamy takie bzdurne pomysły o czyjejś winie. A wyrzuty sumienia pogłębiają naszą depresję i tak mamy coraz to nowe pomysły aby się zadręczać. To powoduje błędne koło.
          Życzę Ci abyś jak najszybciej się pozbierała po tym wszystkim i znalazła kogoś komu zaufasz.
          Pozdrawiam
          Agata
    • kriss_1 Re: Chyba nie chcę mieć dzieci 30.08.11, 18:37
      Mysle, ze w gleci duszy chcesz dziecka, ale wciaz nie pogodzilas sie i nie poradzilas sobie ze strata Maluszka. Moim zdaniem- znajdz dobrego psychologa np na poronienie.pl , uloz sobie wszytsko w glowie i wtedy pomysl o ciazy.
      Inaczej mozesz nigdy nie byc szczesliwa z macierzynstwa.
      • margarettka Re: Chyba nie chcę mieć dzieci 13.09.11, 15:03
        hej
        przezylas ogromna tragedie, ktora skutkuje do dzisiaj. Tego nie zmienisz, ale mozesz zmienic sposob jej przezywania.
        Trafilas na oszoloma a nie na psychologa, strasznie mi przykro, ze ktos Cie tak potraktowal, bo wyrzadzil Ci wiele dodatkowej krzywdy.
        Mysle, ze naprawde dobra terapia u sprawdzonego dobrego terapeuty ogromnie by Ci pomogla. Do tego wsparcie meza i bedziesz bardzo szczesliwa osoba. Z jakiego miasta jestes? Naprawde polecam Ci terapie, w takich sytuacjach, przez jakie Ty przeszlas jest to naprawde bardzo wazne i bardzo pomocne.
        Trzymaj sie cieplo, wszystko bedzie dobrze!
        • margarettka Re: Chyba nie chcę mieć dzieci 13.09.11, 15:09
          przydalby Ci sie terapeuta pracujacy w nurcie psychodynamicznym. Terapeuta nie jest po to by uprawiac monolog, wrecz przeciwnie jest po to, by sluchac i nie oceniac a rozumiec.
          A Ty sama musisz dac sobie prawo do przezywania zlosci, smutku, zaloby po utraconym dziecku, zalu do faceta, ktory Cie zostawil itd To wszystko musisz przezyc. Terapia wlasnie po to jest. Potem na te sytuacje patrzy sie juz inaczej, nie chodzi o to by zapomniec ale by nauczyc sie z tym zyc. Twoje leki ataki paniki z pewnoscia sa zwiazane z tym, ze tlumisz sobie wszystkie te trudne emocje, ze chcesz byc silna, ze musisz sobie ze wszystkim poradzic. Otoz nie musisz, masz prawo czuc sie fatalnie, plakac, smucic sie i bac. Na wszystko jest czas i miejsce, dobry terapeuta przeprowadzi Cie przez te wszystkie trudne momenty, odkryje te stlumione uczucia, pozwoli im sie ujawnic. Tlumienie tego owocuje wlasnie stanami lekowymi, wszystko, co starannie skrywasz, gdzies musi znalezc ujscie i to ze zdwojona sila.
          Trzymaj sie i naprawde udaj sie do terapeuty. Nie od razu, ale zobaczysz ze po jakims czasie jakosc Twojego zycia zmieni sie diametralnie, a Ty zaczniesz siebie lepiej rozumiec i zyc w zgodzie ze swoimi uczuciami

          • mama-alki Re: Chyba nie chcę mieć dzieci 28.09.11, 20:14
            Jestem z Warszawy. Jeżeli masz namiar na dobrego terapeutę to bardzo proszę o kontakt.
            • kasiu.l.inka Re: Chyba nie chcę mieć dzieci 01.10.11, 22:10
              Chyba rzeczywiscie powinnas isc na terapie. Trudne to wszystko sad Ja tez mialam okres ze sie wszystkiego balam. Z domu mi sie nawet nie chcialo wychodzic. Bylam u psychiatry. Mialam depresje sad Ciezki tzo byl czas, ale tabletki pomogly mi sie wyciszyc, na wiele spraw spojrzec innaczej. Po pol roku sama odstawilam tabletki. Balam sie uzaleznienia od nich. Jakos dalam rade. Gdy umarla Bianusia ja tez jakbym umarla. Pol roku rykow, a potem jakbym odzyla. Zaczelam myslec, ze ja Bianusi wcale nie stracilam, tylko ze mam ja inaczej. Fakt nie moglam jej dozknac, zobaczyc... ale czulam jej obecnosc kazdego dnia. To tak jakby ona byla przy mnie i mnie tulila, pocieszala...
              Teraz mam wspaniala coreczke i jestem taka szczesliwa. Co z tego, ze wychowuje ja wlasciwie sama. Ona jest moim promyczkiem, moja sila... Jest najlepszym co mnie w rzyciu spotkalo.
              Caluje kiss
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka