Dodaj do ulubionych

Mam jutro zabieg

24.01.05, 21:25
Początek 9 tygodnia, niestety ciąża obuamarła.
Jutro o 8 mam być w szpitalu, wziąć jakąś tabletkę, poczekać 4 godziny i
zabieg w znieczuleniu ogólnym.
Czy możecie mi napisać czego się mogę spodziewać?
Czy to boli?
Kiedy wyjdę do domu?
Kiedy człowiek dochodzi do siebie na tyle, żeby wyjechać do innego miasta w
delegację - muszę to zrobić jak najszybciej, nie ja będę prowadzić samochód.
Kiedy wraca meisiączka?
Dziękuję Wam bardzo za odpowiedzi, najlepiej dzisiaj.
Obserwuj wątek
    • roleczka11 Re: Mam jutro zabieg 24.01.05, 21:52
      Współczuję Ci, sama przeżywałam to w sierpniu.
      Sam zabieg nie jest straszny, trwa jakieś 15-20 min, Ty nic nie czujesz, śpisz
      bo jest w znieczuleniu ogólnym.Do domu wyszłam następnego dnia. Krwawiłam tylko
      w dzień zabiegu, potem tylko delikatnie plamiłam. Miesiączkę dostałam na 38
      dzień.(norma do 6 tyg). Po zabiegu nic nie boli, najbardziej psychika....
      Ale z czasem ból mija...
      Bądź dzielna i nie poddawaj się.
      Pozdrawiam
    • andaba Re: Mam jutro zabieg 24.01.05, 21:53
      Współczuję.
      Boli lekko, trochę tak jak przy okresie. Do domu wypuszczają teraz nawet tego
      samego dnia, Najdalej po dwóch dniach, chyba żeby były jakieś powikłania.
      Jeżeli to ciąża obumarła, to pewnie dostaniesz antybiotyk. Fizycznie dochodzi
      się do siebie bardzo szybko, po kilku dniach, a nawet od razu. Miesięczka
      przeważnie występuje po 4-5 tygodniach od zabiegu. Często jest obfitsza niż
      normalnie.
      Pozdrawiam, trzymaj się.
    • szwedka_kredka Re: Mam jutro zabieg 25.01.05, 07:40
      Bardzo Wam dziękuję.
      Wychodzę właśnie z domu i Wasze słowa dużo dla mnie znaczą.
    • miawalles Re: Mam jutro zabieg 25.01.05, 11:03
      cześć,
      ja zabieg miałam o 8 i wyszłam do domu po 14. trzy dni po zabiegu pojechałam do
      Krakowa (z Gdańska), nie ja byłam kierowcą. pytałam lekarza i nie miał żadnych
      przeciwskazań.
      musisz zobaczyć, jak się będziesz czuła. teraz jeestem miesiąc po zabiegu i
      wreszcie dobrze się czuję, nic mnie nie kłuje, nie boli, nie mam skurczy. a
      wczesniej jak mnie tylko zaczynało coś bolec to się kładłam i odpoczywałam.
      uważaj na siebie, nie dźwigaj nic, oszczędzaj się, nie męcz się.
      miesiączka powinn abyć w 4-6 tyg po zabiegu.
      trzymaj sie i dbaj o siebiesmile
      pozdrawiam
      Ania
      • margonik Re: Mam jutro zabieg 25.01.05, 11:46
        Pocieszyłaś mnie tym, że też miewałaś różne bóle, bo myślałam już, że tylko ja
        tak mam. Rodzinka na mnie narzeka, że nie chcę chodzić, że większość dnia
        spędzam w łóżku (dzisiaj minął już tydzień po zabiegu), ale ja naprawdę czuję
        się słaba. Gdy zaczynam chodzić (a jeszcze bardziej nieco dłużej siedzieć) boli
        mnie brzuch. Czasami łapie mnie coś takiego, że aż sie zwinę. Badali mnie i
        wszystko ok, ale ja cały czas coś czuję. Na dodatek skutecznie przypomina mi
        to, że mnie wypatroszyli i tym bardziej chce mi się płakać.
        • miawalles Re: Mam jutro zabieg 25.01.05, 12:39
          to się wypłacz!!! ja tam sobie nie żałowałam, jak chcialo mi się ryczeć, to
          ryczałam, aż zawodziałm czasami. to pomagasmile nie duś w sobie płaczu - masz do
          niego prawo. stała Ci się krzywda, nieszczęście i dlatego masz prawo płakać,
          nic w tym złego. pewnie jeszcze długo to w nas zostanie. z czasem może i
          przyblaknie, ale zadra będzie do końca życiasad
          a bóle miałam długo, właściwie tydzień temu się skończyły. byłam u lekarza i
          mnie uspokoił, zrobił usg i powiedział, że macica jeszcze się goi i dlatego
          można odczuwać skurcze, kłucia i inne. miałam to samo co Ty - czasem jak mnie
          chwyciło, nie mogłam się wyprostowac z bólu!
          oszczędzaj się, nie męcz, skoro czujesz się słabo, odpoczywaj, nie forsuj się.
          ja czułam się bardziej obolała psychicznie niż fizycznie i dokuczał mi ból
          brzucha, ale słaba nie byłam.
          trzymaj się
    • szwedka_kredka Re: Mam jutro zabieg - już po 26.01.05, 21:44
      U mnie wyglądało to trochę inaczej.
      Byłam na Karowej. Dali jedną tabletkę (Citotek) o 11, ale nie było
      anastezjologa, więc mnie odłożyli na później, drugą dostałam o 20 i o 22 "pani
      lekarka" zabrała się do zabiegu (przedtem niestety badanie z wziernikiem, to
      straszne podczas krwawienia) - i go nie wykonała! Miałam znieczulenie dożylne,
      ale ponieważ jestem po konizacji szyjki, ona rzekomo nie mogła się dostać.
      Także o 22.30 dowiedziałam się, że zabieg się nie powiódł. Rano był obchód,
      wziął się za mnie dr Roszkowski (cholera, też badanie) i zrobił zabieg. Nie
      boli mnie nic, żadnych skurczy, trochę krwawię, mogłabym posprzątać całe
      mieszkanie, więc myślę, że zrobił to dobrze. On nie miał problemów z moją
      szyjką, zastanawiam się dlaczego tamta lekarka nie dała rady, czy to
      nieudolność? Pobyt był naprawdę OK - ludzie bardzo mili, pielęgniarka
      zaproponowała mi, że mogę ją trzymać za rękę podczas badania i ściskała
      naprawdę ciepło, przyszła do mnie o 23.30 i zapytała czy zrobić mi herbatę,
      rumianek czy może miętę smile? Naprawdę bardzo miłe.
      W kondycji psychicznej jestem niezełej, tak mi się wydaje, ale na razie nie
      mogę patrzeć na kobiety w ciąży i cały czas myślę i myślę...
      • aagata4 Re: Mam jutro zabieg - już po 27.01.05, 15:44
        witaj... ja 25.01 tez mialam zabieg na karowej, ale nikogo nie widzałam, kto
        byłby w podobnej sytuacji co ja .... Kazali sie zgłosic o 7,30 ,myślałam ze
        tylko mnie a u sie okazało ze na poczekalni było już około 30 osób i wszyscy na
        ta samą godzine smile ale o 9 już byłam na swoim łózeczku .... i ja dostałam tylko
        jeden cytotec o 9,15 i około godziny 14 poszłam na zabieg.... a o 18 do domu
        .... tyle ze pielegniarki były bardziej zaganiane ... i zajete kolezanką w
        pokoju niz mną ..ale ze mną był mąż to może dlatego smile

        Zaskoczyło mnie jedna sprawa w tym szpialu.... od razu zanim mnie zbadano
        powiedziano że bede miała łyżeczkowanie bo wszyskie sa łyżeczkowane a cytotec
        dostane ... a ja secjalne czekałam od 04,01 z zabiegiem aby samemu poronic i
        nie był potrzebny zabieg ... i druga sprawa .. czy dostałas antybiotyk? mnie
        nie chcieli dać pomimo iz sie upominałam.... motywowali to tym że nie trzeba ....

        pozdrawiam

        Agata
        • szwedka_kredka Re: Mam jutro zabieg - już po 27.01.05, 16:10
          chyba oni dają ten citotec po to, żeby ewnetualnie samemu poronić (dostałam
          pojemnik, do którego musiałam siusiać, bo może wyleci), a przynajmniej rozwiera
          się szyjka macicy i jest to bardziej "naturalne"
          co do antybiotyku, właśnie weszłam na forum, żeby się zapytać, bo mam gorączkę
          lekką, a antybiotyku nie dali, mimo, że się upomniałam przy wypisywaniu, a
          przecież dziewczyny pisały, że to standard
          a ja leżałam w sali w 111, a Ty? Ja byłam o 8.15, a lek dostałam dopiero o 11,
          pewnie dlatego się minęłyśmy, poznałam jeszcze jedną dziewczynę i było nam
          razem o wiele raźniej, wyszłyśmy obie następnego dnia
          • aagata4 Re: Mam jutro zabieg - już po 27.01.05, 20:17
            ja nie dostałam ządnego pojemnika do siusiania (poprzdnim razem dostałam)
            leżałam w salie 104 ale podobno to sale onkologiczne, bylysmy tam gościnnie ze
            zwzgledu na brak miejsc ... ja byłam o 7,30 a ok 9 przyprowadzono mnie do sali i
            o 9,15 dostałam cytotec... i wyszłam tego samego dnia wieczorem .... ciekawe
            dlaczego innaczej mnie potraktowano a inaczej Was? skoro byłyście już o 8 to
            pewnie sie widziałyśmy ale nie zwróciłysmy na siebie uwagi...
            ten brak antybiotyku tez mnie denerwuje ... rano mialam 37,00 ale nie panikuje
            na razie poczekam....

            co to cytoteku to rzeczywiście daja aby poronić... ael przecież ie robią usg
            przed zabiegiem aby sprawdzic czy jest konieczny tylkoz urzędu łyżeczkują
            wszyskich ....

            pozdrawiam

            Agata
            • szwedka_kredka Re: Mam jutro zabieg - już po 27.01.05, 22:42
              wiesz co, o 8.15 to byłam dopiero na izbie przyjęć, a gdzieś o 9.30 na
              oddziale - tak mi się wydaje, potem nas jeszcze wysłali na USG potwierdzające,
              że ciąża rzeczywiście obumarła i dopiero przed 11 wróciłyśmy, dostałyśmy
              citoteki, pojemniki i instrukcję działania...
            • zaisa Też po Karowej 27.01.05, 22:43
              Ja też po Karowej, tylko na przełomie października i listopada. Tyle, że
              trafiłam tam z żywym, beztrosko baraszkującym w brzuchu dzieckiem, krwotokiem,
              niestety, i szyjką jak do poronienia. Mimo skończonych 14 tc (od OM) położono
              mnie na ginekologii, tyle, że z pacjentkami przechodzącymi operacje na
              nietrzymanie moczu, mięśniaki itp. Ale zdecydowanie to nie był oddział na który
              powinnam trafić. Bo gdy z krwotokiem się uspokoiło, wydawało się, że będzie
              dobrze, bo i szyjka miała 3 cm i była zamknięta, ale wtedy pojawiło się świeże,
              podbarwione krwią plamienie. I, nie diagnozując przyczyny plamienia, chciano
              mnie wypisać. Zapomnieli tylko mi o tym powiedzieć. Zostałam do następnego dnia
              - rano na papierze toalet. znalazłam 3 drobne skrzepki, strzępki. Mieli mnie
              jeszcze jakoś zbadać. Ciekawa jestem, kiedy zamierzali to zrobić, bo lekarz
              dotarł do mnie koło 15-ej, po wezwaniach, gdy skurcze od dwóch godzin były
              ciągłe. A przy rannym obchodzie, gdy chciałam powiedzieć, że co jakiś czas
              dziwnie mnie boli w dole brzucha (nawet nie podejrzewałam, że to skurcze!
              myślałam, że coś innego, np. wyrostek, bo często pobolewało mnie po prawej
              stronie brzucha, w dole), gdy zaczęłam mówić, lekarz odwrócił się do mnie
              plecami i poszedł do następnej pacjentki a za lekarzem grupa studentów.
              Wieczorem jeszcze był zabieg. Mimo, że i Maleństwo i łożysko już poroniłam.
              Teraz, po lekturach internetowych, mogę tylko żałować, że nie spytałam się czy
              zabieg był konieczny. Czy może najpierw sprawdzić na usg? Może by ktoś
              przynajmniej wytłumaczył, dlaczego uważają, że trzeba.
              Naszą Malutką też poroniłam do pojemnika na mocz stojącego w sedesie.
              Antybiotyku też nie dostałam.
              Jeżeli macie odbiór histopatologii połączony z konsultacją/wizytą u lekarza na
              Karowej, to pewnie zaproponuje dopochwowe globulki przeciwzapalne. Bez badania
              Waszego stanu prawdopodobnie. Przynajmniej u mnie powiedział, że przepisze i
              zapomniał. Jesli nie zapisałyście się na wizytę od razu, to zróbcie to jak
              najszybciej. W naszym przypadku 14 dni = 20. Telefon na centalę jest na karcie
              info ze szpitala. Nawiasem mówiąc, nawet nikt nie sprawdził, że u nas było
              już(?) dobrze wykształcone łożysko a wtedy hist.-pat. na Karowej jest po 6 tyg.
              Musieliśmy przyjść na zapisaną już wizytę, by okazało się, że nie ma wyniku i
              dopiero po zamieszaniu okazało się, że jeszcze go nie ma. Nie podziałało to na
              mnie uspokajająco...
              Wciąż nie rozumiem, dlaczego z żywym dzieckiem, w II trymestrze, trafiłam na
              ginekologię operacyjną a nie na patologię ciąży. Czy od razu skreślono nasze
              Maleństwo?
              Trzymajcie się, Dziewczyny. Niech już nigdy nie wiążą nas ze sobą tego typu
              wydarzenia.

              I spostrzeżenie na przyszłość - skurcze miałam przez kilka godzin. Bolały.
              Chwilami gryzłam się w rękę, żeby nie krzyczeć w sali (a może należało?) Ale gdy
              kładłam się na fotelu do badania, to ból był jakby obcy - ostry, przeszywający i
              czułam, że niepotrzebny. Dodatkowy. Leżenie na plecach na pewno nie jest dobrą
              pozycją do parcia przy porodzie.
              • szwedka_kredka Re: Też po Karowej 27.01.05, 23:03
                Fatalna historia, też nie wiem, dlaczego nie znalazłaś się na patologii. I
                dlaczego chcieli Cię wypisać do domu też nie wiadomo. Może gdybyś
                leżała "plackiem" na patologii, jak wiele dziewczyn, historia miałaby inne
                zakończenie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka