Dodaj do ulubionych

z poronieniami da sie wygrac!

09.03.05, 10:15
pisze w skrocie bp znowu dopadly mnie mdlosci w ciazywink

moje wczesne ciaze obumieraly.
po drugim poronieniu zrobilam takie badania:
kariotyp moj i meza, nasienie ( czy nie ma bakterii), hormony ( moje)
toksoplazmoza, cytomegalia
przeciwciala tarczycowe anty-TPO i anty-TG
przeciwciala kardiolipinowe ( na zespol antyfosfolipidowy)
przeciwciala plemnikowe
wszystko wyszlo ok
pojechalam ( po kolejnym poronieniu) do bialegostoku do prof wołczyńskiego.
dostalam na kolejna ciaze heparyne i aspiryne w dace kardiologicznej. jestem
w
14 tc!!!!!!!! a nigdy wczesniej tak nie bylo. ciaza jest prawidlowa, dziecko
super rosnie. z tego da sie wyjsc!
jesli chcesz pogadac to pisz na maretina@wp.pl
albo na gg 559322
dziewczyny: nawet z poronieniami nawracajacymi da sie wygrac!!!!!!!!!!co
prawda dopiero mam 14 tc ale zawsze wszystko konczylo sie w 6/7 tc. mialam
dwie ciaze z pecherzykami ciazowymi i dwie biochemiczne. myslalam, ze ten
koszmar sie nie skonczy. teraz wiem, ze bedzie tak i juz.wam tez sie uda.
Obserwuj wątek
    • connie1 Re: z poronieniami da sie wygrac! 09.03.05, 10:31
      Nawet nie wiesz jak się cieszę Kochana , także trochę "dla siebie"
      I mocno , mocno , mocno trzymam kciuki za Ciebie i za nas wszystkie..
      U mnie jest jeszcze bardzo świeżo , poza tym pomimo calej radości wchodziłam w
      możliwość macierzyństwa z dawką realizmu ,ale w końcu każda z nas w ten czy
      inny sposób zostanie mama.
      Gorąco w to wierzę!(choć dzisiaj po raz pierwszy tak smutno , tak boli ,jakby
      docierało )
      Pozdrawiam iebie i wszystkie dziewczyny
      Conka
      • mea8 Re: z poronieniami da sie wygrac! 09.03.05, 14:35
        Dzięki z pozytywnego posta. Ja jestem po 2 poronieniu i własnie zaczęliśmy
        badania. Mam już wyniki PRL i są ok, czekamy na wyniki nasienia i moje tsh.
        Reszta wkrótce. Trzymam za Ciebie kciuki. Pozdrowienia
      • daria1981 Re: z poronieniami da sie wygrac! 30.01.06, 21:26
        gratuluje tych pieknych 14 tygodni i oby tak dalej w zdowiu bylo do tych 40smile)pozdrawiam dariasmile)
    • asiulka1976 Re: z poronieniami da sie wygrac! 09.03.05, 18:23
      a niedługo bedzie 28 tydzien potem 38 tydzien i pierwsza świeczk na torcie
      twojego maleństwa surprised)
      strasznie sie ciesze !!
      • agrafka1974 Re: z poronieniami da sie wygrac! 09.03.05, 20:43
        Pimpku, trzymam za Was kciuki bardzo mocno. Twoja historia napawa mnie
        nadzieją.Jestem po 2 poronieniach i 1 ciąży biochemicznej w ciągu roku.Kiedy
        pisałaś po 2 poronieniu, o tym, że masz robić bad. w kierunku trombofilii, o
        swoich objawach i hist. rodzinnej, pomyślałam sobie: o kurcze, ja mam to
        samo.Zrobiłam tym razem wszystkie możliwe badania:hormonów,
        infekcje,immunologię, kariotypy, no i oczywiście bad. w kier.
        trombofilii.Wszystkie wyszły ok.,poza tym ostatnim, jak zresztą
        podejrzewałam.Teraz będę miała włączoną heparynę jeszcze na miesiąc przed
        ciążą. Mam nadzieję, że i mnie wreszcie się uda.Pozdrawiam Cię serdecznie.
        • pimpek_sadelko agrafko! 10.03.05, 15:31
          mam kontakt z kilkoma dziewczynami, ktorym tak jak nam obumieraly ciaze.
          WSZYSTKIE na heparynie sa zaawansowane ciazowo juz ( ronily ok 7/9 tc). jedna
          niebawe bedzie rodzic, to kwestia dni!
          bedzie dobrze, wazne, ze znasz przyczyne. ja ta heparyne kochamsmile
    • deogl Re: z poronieniami da sie wygrac! 10.03.05, 05:51
      Bardzo, bardzo się cieszę, że Ci się udało. Masz rację, ze wszystkim można
      wygrać! Trzeba mocno wierzyć, że będzie dobrze i zrobić wszystko, co tylko
      możliwe (badania) nawet już po pierwszym poronieniu. Tak właśnie zamierzam
      zrobić. I mimo że u mnie wszystko jest w trakcie (jutro mam zabieg) już patrzę
      z nadzieją w przyszłość. Następnym razem się uda! Pozytywne myśli są niezbędne.
      Nie można się poddawać i rozpamiętywać w kółko i pytać dlaczego. To już się
      stało i nikt tego nie cofnie. Trzeba wziąć się w garść i myśleć o przyszłości.
      Teraz wszystko zrobię, jak trzeba i będzie dobrze. A Tobie życzę wspaniałego
      dzidziusia i samych tylko radości, jesteś bardzo życzliwą osobą. Trzyman kciuki!
      • judyta10 Re: z poronieniami da sie wygrac! 10.03.05, 10:08
        Witaj nie pisałam wczesiniej ale cały czas śledzetwoje poczynania i bardzo
        bzrdzo sie ciesze,ze ci sie udało to mnie podniosło na duchu i dodało
        nadzieji ,że i mi się uda .Mam pytanie czy bierzesz encorton.?
        • pimpek_sadelko Re: z poronieniami da sie wygrac! 10.03.05, 15:32
          nie biore encortonu, nawet progesteronu mi nie dali. heparyna, aspiryna w
          kardiologicznej dawce i materna od poczatku.
          • akk12 Re: z poronieniami da sie wygrac! 11.03.05, 09:35
            Chcialabym w to wierzyc.....Tzn. -w to ze mozna wygrac.....7 marca bylam w szpitalu na
            zabiegu....Pierwsze poronienie-lipiec 2004, drugie teraz. Oba-obumarla ciaza...A piec lat temu -bez
            problemow-urodzilam coreczke.....
            Teraz bralam legendarny duphaston i acesan i materne.
            NApisz -prosze o heparynie cos ?
            Myslalam,ze juz sie poddamy-ze po drugim poronieniu juz sie nie podniose-ale teraz okazuje sie-ze
            jedyna szansa na to -by nie wyladowac w szpitalu na oddziale depresji-jest myslenie o przyszlosci. Po
            pierwszym poronieniu mialam wykonany komplet badan-wszystko OK, w ciaze tez zachodze bez
            problemow...Ale mialam straszna grype w 4-5 tc (moja corka przyniosla z przedszkola) z goraczka
            powyzej 38,6 (zbijana prysznicem chlodnym i paracetamolem)...
            pozdrawiam i gratuluje !
            ania
            • pimpek_sadelko Re: z poronieniami da sie wygrac! 11.03.05, 11:04
              w duzym skrocie: czasami powodem obumarcia ciazy sa powiklania zakrzepowo-
              zatorowe.
              w ciazy pod wplywem naglego wzrostu estrogenow sa one bardziej realne niz
              zwykle, u czesci kobiet wystepuja one tylko podczas ciazy.
              dlatego podaje sie heparyne i aspiryne w kardiologicznej dawce. dieki temu
              zakrzepy nie wystepuja.
              profesor, u ktorego bylam powiedzial, ze tak naprawde w poronieniach jest tylko
              garstka lekow, ktore realnie dzialaja na ciaze, na jej utrzymanie.
              encorton ( jak sa problemy immunologiczne), heparyna, aspiryna i cos tam
              jeszcze bylo ale nie pamietam. natomiast w tejgrupie lekow o dziwo nie bylo
              progesteronu. profesor tlumaczyl mi to tak, ze dobra ciaza sama sie wyzywi,
              produdukuje odpowiednia ilosc progesteronu. nie umiem sie do tego ustosunkowac,
              ale nie biore progesteronu i jest ok, w poprzednich ciazach bralam a i tak
              lecialy.
              nie wiem co Ci doradzic, ale najpierw dobry lekarz od poronien a potem badanka.
              bez tego nic nie zdzialasz.
              dasz rade!
              ja jestem w 5 ciazy! 4 poronilam!
              • akk12 Re: z poronieniami da sie wygrac! 11.03.05, 12:21
                Acesan-to to samo co aspiryna (kwas acetylosalicylowy). No i to bralam. Ale dosc pozno-bo po 5
                tygodniu. Dobry specjalista....he,he,he....tylko skad go brac? W naszym miasteczku (Poznan)- jest ekipa
                z Polnej-i reszta . Mialam fajna lekarke z innego szpitala-ale ze wzg. na neonatologie-zmienilam na
                taka, ktora pracuje przy Polnej. Miotam sie strasznie-szukam kogos dobrego, z rekomendacjami-ale
                jakos nie wpadam na trop....
                pozdrawiam
                ania
                ps mialam juz badania po pierwszym poronieniu. Teraz zrobie znowu te ciala i posiew.
                • pimpek_sadelko Re: z poronieniami da sie wygrac! 11.03.05, 13:22
                  sama aspiryna ma maly procent skutecznosci. ja tez blisko do swojego lekarza
                  nie mialam. mieszkam w olsztynie, a pojechalismy do bialegostoku. do takich
                  ludzi sa "pielgrzymki" z calego kraju.
                  • duskad Re: z poronieniami da sie wygrac! 11.03.05, 14:10
                    Pimpek
                    czy objawem wczesnym ewentualnych zatorów o których pisalas moze byc zbyt
                    niskie cisnienie? Bo na "starość" nadciśnieniowcom grozi wylew
                    a "podciśnieniowcom" zator. Czy to może się przełożyć na ciążę? Wszyscy lekarze
                    gin których o to pytałam lekceważyli moje ciążowe ciśnienie (75/50) "bo w ciązy
                    się sztucznie nie podwyższa". Dopiero moja internistka wspomniała coś o zbyt
                    niskim ciśnieniu - może płód dostawał za mało krwi? Czy Ty też należysz do
                    niskociśnieniowców?
                    Bardzo się cieszę z Twojej radości smile))))))), trzymam kciuki, pozdrawiam
                    goraco, Duska
                    P.S.
                    I tak co miesiąc jeździsz z Olsztyna do Białegostoku? W Twoim stanie? Czy masz
                    lekarza prowadzącego również na miejscu?
                    • connie1 Re: z poronieniami da sie wygrac! 11.03.05, 14:41
                      Nie sądzę ,zeby niskie ciśnienie miało wpływ na "dotlenienie" plodu , jesli
                      mialas takowe przed ciążą to należysz do grupy "niskociśnieniowców"
                      Ale pogrzebię po necie , czy ktoś cos napisał na ten temat!
                      Pozdrawiam
                      Conka
                      • akk12 Re: z poronieniami da sie wygrac! 11.03.05, 16:04
                        Nawiasem mowiac-ja tez mam bardzo niskie cisnienie....
                        Sluchajcie - a moze sobie zrobimy liste ginekologow-specjalistow ds. poronien ? Lista bialych
                        ginekologow nie precyzuje -zcy to poloznik, czy perinatolog czy endokrynolog w tytule postu....
                        Ja niestety-nie znam godnego polecenia specjalisty , ktory zna sie na rzeczy....
                        ania
                        • cleodark Re: z poronieniami da sie wygrac! 11.03.05, 17:28
                          Dopisuję się do pomysłu listy.
                          Ja trafiłam na samych partaczy i straciłam ciążę.
                          Teraz myślę,że gdyby nie forum to jak ta krowa myślałabym wg słów lekarza ,że
                          nic się nie zrobi bo ciąża jak ma być to będzie- hasad
                      • duskad Do Connie1 12.03.05, 16:07
                        Napisałaś: "Ale pogrzebię po necie , czy ktoś cos napisał na ten temat!"

                        Och byłabym wdzięczna, ja nie jestem zbyt obcykana w "szukaniu" - zaglądam
                        sporadycznie, i przeważnie "utartymi ścieżkami".
                        Należę wrawdzie do osób z niskim ciśnieniem - ale bez przesady... Moje normalne
                        to 110/70. Pierwszą ciążę przechodziłam z 90/60, ale w tej, którą utraciłam to
                        było zdecydowanie niżej (80-75/55-50). I to nie rano, tylko po południu.
                        Pozdrawiam, D.
                    • pimpek_sadelko Re: z poronieniami da sie wygrac! 11.03.05, 19:59
                      nie mam pojecia. ja mialam dobre cisnienie. natomiast w poprzedniej poronionej
                      ciazy mialam zakrzepy na nogach ( podudzia). wygladalam jak zbite dziecko.
                      mialam uczucie klucia lydek.
                      u mnie objawilo sie to ostro dopiero w 4 ciazy, wczesniej nie czulam tego .
                      nie jezdze co miesiac do bialegostokusmile
                      mam w olsztynie gina prowadzacego ciaze,profesor z bialegostoku ja konsultuje(
                      a w zasasdzie moge mowic czasem przeszlym, bo jest ok i juz nie musze jezdzic),
                      dobral mi leki. on powiedzial kiedy je odstawic.pozostale rzeczy naleza do
                      mojego gina. tak sie umowilismy.
                      • chmurek78 Re: z poronieniami da sie wygrac! 17.08.05, 13:57
                        Czy mi,czy innym dziewczynom uda się?Czy wygramy?
                        • gogo2 Re: z poronieniami da sie wygrac! 18.08.05, 08:40
                          Pewnie,że ci się uda. Tylko niektóre z nas muszą poczekać dłużej. Nic nie
                          dzieje się bez przyczyny. Czasami warto poczekać. Trzeba wierzyć, bo wiara
                          czyni cuda.
                          • krztyna Re: z poronieniami da sie wygrac! 18.08.05, 09:41
                            Pamiętam Cię Pimpku pod innym nickiem z forum Niepłodność. Byłam tam w zeszłym
                            roku a później na 22 tygodnie przeniosłam się na Ciąża i poród a następnie na
                            Poronienie sad
                            Dobrze czytać takie optymistyczne posty. Trzymam kciuki za Ciebie. Wierzę, że
                            wszystkie z nas kiedyś takie szczęśliwe będą pisać na forach smile
                            Pozdrowienia dla Ciebie, dzidzi i męża (lekarza? Nie wiem czy dobrze pamiętam)
                            smile



                            --------
                            A Dzieciątko przyszło jesienią...
                • didis Re: z poronieniami da sie wygrac! 27.09.06, 14:56
                  A moze sprobuj doktora Friebe z Poznania.Ja jestem po pierwszym poronieniu i
                  dostalam info od kolezanki, ktorej tata jest lekarzem, ze ten jest bardzo dobry
                  i podobno pomogl wielu po poronieniach urodzic dzieciaczki.Nie bylam jeszze u
                  niego , ale ide w poniedzialek wiec dam ci znac jesli chcesz jaki jest.
                  Pozdrwiam
                  Dagmara
              • margonik Re: z poronieniami da sie wygrac! 17.08.05, 20:11
                Na tej stronie:
                "Rekomendacje Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego..."
                www.gpsk.am.poznan.pl/ptg/rekomendacjapatologieciazy.htm
                też piszą:
                "nie ma dowodów na to, iż suplementacja progesteronem we wczesnej ciąży
                zapobiega poronieniu"
      • jakajaana Re: z poronieniami da sie wygrac! 15.03.06, 19:36
        witajcie! ja oronilam poltora roku temu.okropnie to przezylam i przezywam
        nadal.wiem ze szczescie da mi tylko moj maly aniolek. lekazre stiwerdzili
        dwuroznosc macicy.bardzo chce miesc dzidzie ale boje sie,chociaz lekazr mowi ze
        juz powinno wszytsko byc w porzadku nie wiem...a tak bardzo chce.... pozdraiwamm
        kochanesmile
    • lelewska Re: z poronieniami da sie wygrac! 06.11.05, 09:29
      nie jestem pewna czy z kolejnymi poronieniami da sie wygrac. Pod koniec
      wrzesnia poronilam trzecia ciaze. Tym razem byla to ciaza podwojna. Do tej pory
      zaden lekarz nie wpadl na pomysl zeby skierowac mnie i mojego meza na badania.
      Stad moje watpliwosci.Poza tym po zabiegu musialam wrocic po tygodniu do
      szpitala na poprawke lyzeczkowania, bo okazalo sie, ze mam stan zapalny
      • aagata4 Re: z poronieniami da sie wygrac! 06.11.05, 10:37
        przykro mi że tak sie stalo....

        powiem szczerze ze i ja nie moglam sie doprosic zadnych badan od lekarzy ...

        po prostu sama uczylam sie z forum i analizowalam wszystko i szukalam przyczyn -
        robilam badania za wlasna kase po konsultacji z dziewczynami z forow na gazecie,
        bocianie i dziecko-info i wsciekałam sie, ze kolejny lekarz ktoremu zaplacilam
        za wizytę wmawial mi ze nie potrzeba badan (i w dodatku wpychali mi środki
        antykoncepcyjne co jest szkodliwe przy problemach z immunologią)... na szczescie
        ich nie sluchalam i robilam badania na wlasna ręke i wlasnie te sprawy wyszly
        gdzie najglosniej krzyczeli ze nie potrzeba - antyki niestety tez dalam sobie
        wepchnąc w ktoryms momencie - to byl mój duzy blad ...

        co do leczenia to trzeba sie ich sluchac (poza tymi antykami-choc czasem i one
        sa potrzebne ale tylko w przypadku wywolania miesiaczki ktora sie potrafi
        zatrzymać - choc lepsza tu jet zdcydowanie luteina czy duphaston) i nie lecze
        sie bez skonsultowania tego z ginami ale badac mozna na wlasna reke ....

        stracilam dwie ciąze - tą druga tylko dlatego ze nie znalazlam lekarza ktory
        chcialby mnie leczyc heparyna i acardem oraz encortonem po pierwsej ciazy mimo
        iz przyczyny takie jak tokso, cytomegalia chlamydia, posiewy i hormony zostaly
        wykluczone .... a wynik badan immunologicznych wskazywal na problemy tej natury ....

        musieli sie przekonac czy poronie drugi raz aby zaczac mnie leczyc.... tak sie
        dzieje w przypadku problemow natury immunologicznych, ktore okazaly sie u mnie
        problemem

        jezeli przyczyny sa natury hormonalnej lub budowy lub tokso, cytomegalia,
        weneryczne, posiewy - to mozna liczyc na podjecie odpowiednich krokow przed
        druga ciażą i odpowiednia kontrole w czasie ciązy - jak jest to potrzebne,

        natomiast jezeli chodzi o immunologie to pozostaje eksperymentowanie - uda sie
        czy nie uda donoscic druga ciążę.

        faktem jest tez ze mam kolezanke (po jednym poronieniu) ktora jest w ciązy w tym
        samym miesiącu co ja czyli w siódmym, ktora miala tez kiepskie wyniki badań
        immunologicznych, prowadzona ma druga ciaze tak jakby tych zlych badan nie bylo
        i u niej jest wszysko w porzadku- tak wiec moze maja lekarze i racje .. jednak
        trudno mi im przyznac im zdecydowanie racje bo neistety ja stracilam ta druga
        ciążę ...

        teraz po dwoch poronieniach latwiej było o gina ktory potraktuje mnie powaznie i
        poprowadzil moja trzecią ciążę - jestem w 7 miesiacu i chociaż ciągle mam
        jakieś sensacje.. typu krwawienia, przeziebienie , skracajaca sei
        szyjka(pessar) i prawdopodobnie cukrzyca ciazowa ( pojutrze to ma byc
        potwierdzone kolejnym badaniem) to dzidzia jest zdrowa - a to jest najważniejsze
        dla mnie ....

        fakt ze tego gina szukalam bardzo dlugo i dlugo szukalam osob ktore on leczy i
        upewnialam sei czy wlasnie u tych osob wystapily te problemy ktore sa u mnie,
        aby zaufać lekarzowi - jednak jak na razie widze ze mi sei udalo...


        lelewska - wiem, ze Ci teraz jest bardzo cięzko i jestes zalamana ... musisz po
        prostu sama sobie odpowiedziec na pytanie:

        - czy chcesz sie starac i robic kolejne badania, wczytywac sie w forum i dopiero
        z kompletem badan, gdy juz sama znajdziesz przyczyne pójśc do lekarza ktrozy sie
        specjalizuje zarowno w tych sprawach co ci wyjda i w poronieniach nawykowych
        - czy chcesz po prostu odpoczać po tym wszyskim i wziac sie do tego za kilka
        miesiecy,
        - czy chccesz zrezygnowac ze starań - co bym zrozumiala - (choc sama sei nie
        poddałam) bo takie szukanie i robienie badan to jest kolejna szarpanina, kolejne
        denerwowanie a juz i tak sporo przeszlaś. Tym bardziej, że bardzo rzadko - ale
        sie zdarza, ze wszyskie badania wychodzą dobrze i przyczyn nie udaje sie
        znaleźć. Wtedy trzeba poprowadzić ciaze zestawem lekow heparyna acard i
        encorton, najczesciej ten zestw lekow dany bez badan profilaktycznie sprawia ze
        kolejne ciążę są udane a jak sie poroni to trzeba zbadac zarodek czy nie byla to
        wada genetyczna i sprobowac ponownie - ael to czarny scenariusz i choć moze sie
        zdarzyc to osobiście nie spotkalam sie z przypadkiem, żeby miał miejsce.

        pozdrawiam i zycze abyś jak najszybciej pozbierala sei i zaczela w miare
        normalnie funkcjonowac w zyciu - bo przeszłas bardzo dużo - życze ci abyś
        znalazła siłe do kolejnej walki - bo uważam że jest warto-ciesze sie ze sama nie
        zrezygnowalam ze starań choc nie raz o tym myślałam...

        Agata




        www.poronienie.pl
        • lelewska Re: z poronieniami da sie wygrac! 08.11.05, 17:52
          aagata, dzieki za wsparcie! W dniu w ktorym pisalam ten list naprawde mialam
          poteznego dola. Ale codziennosc zmusze mnie do powrotu na droge optymizmu.
          Pracuje z dziecmi i to calkiem malymi dziecmi. Nie moge im pokazac ze nie chce
          mi sie do nich codziennie przychodzic. Moj maz nie bardzo rozumie co sie ze mna
          czasami dzieje, ale sie stara! Jesli chodzi o te badania to w szpitalu zaraz po
          zabiegu lekarz powiedzial, ze powinnam zrobic badania genetyczne, bo jestem
          brunetka i mam spore owlosienie i takie tam. Po drugim zabiegu w innym szpitalu
          powiedzieli ze lepiej jak pomyslimy o zrobieniu badan genetycznych. Na razie
          czekam na wizyte u lekarza (miesiaczka) ale jak tylko zleci jakies badania lub
          powie jak moja stara pani doktor"tak musi byc" to dam ci znac. Pati (lelewska)
        • eledhwen Re: z poronieniami da sie wygrac! 10.02.06, 09:23
          ENCORTON - czy naprawdę konieczny ?

          Leczyłam się dwukrotnie encortonem, gdy przechodziłam trombocytopenię (choroba
          krwi - małopłytkowość). Przeszłam 2 kilkumiesięczne kuracje tym lekiem i jego
          skutki były fatalne - począwszy od strasznej opuchlizny całego ciała,
          wychodzące garściami włosy, rosnące włosy na twarzy, do bardzo złego ogólnego
          samopoczucia...

          Proszę, czy ktoś jest mi w stanie odpowiedzieć - czy encorton jest konieczny
          w "trudnej" ciąży - straciłam już dwójkę dzieci i nie wiem co robić ...
        • eedycia Re: z poronieniami da sie wygrac! 03.03.06, 17:43
          Agatko, dopiero dzis udalo mi sie przecytac twoj piekny list do mnie. Dzieki za
          wsparcie. Jestem juz o HSG. Wiem ze mam zrosty co jest normalne po 3
          poronieniach. Poza tym moj maz mial badanie nasienia i lekarz stwierdzil ze
          jego wyniki sa ok. Czekam na wizyte u genetyka (w maju) i u immunologa ( w
          czerwcu). Na razie nie staramy sie o dzidzie. Troche poczytalam o badaniach
          immunologicznych i z przerażeniem stwierdzilam ze trzeba miec kupe kasy na
          tego typu badania!!! Zastanawiam sie jak przygotowac meza do takiej
          wiadomosci. Dzieki jeszcze raz za slowa otuchy
    • beata.hirsz Re: z poronieniami da sie wygrac! 01.02.06, 12:23
      ja pierwsze dziecko straciłam w 6/7 tc poronienie samoistne całkowite nawet nie
      widziałam na usg.w sierpniu 2005 drógie dziecko w 13 tc na usg dowiedzialam sie
      ze serduszko nie bije od trzech tyg 9 tc bylo to poronienie zatrzymane ciaza
      trwala az do zabiegu ale serce juz nie bilo 3 tygodnie co zrobic zeby juz mnie
      to nigdy nie spotkalo? nie mam z kim porozmawiac nie mam nikogo kto przez to
      przechodzil niokt nie moze zrozumiec co teraz czuje!!! pomocy!!!
    • maluszek100 Re: z poronieniami da sie wygrac! 01.02.06, 21:05
      Gratuluje ci z całego serca i mam pytanie: czy tą heparyne brałaś od momentu
      zajścia w ciąże, czy już wczesniej ?
    • isiah.t Re: z poronieniami da sie wygrac! 17.02.06, 13:34
      Pimpek,

      co u Ciebie slychac - wszystko dobrze?
      Ja rowniez mam to samo pytanie: czy heparyne brałaś od momentu
      zajścia w ciąże (od ktorego tygodnia), czy już wczesniej ? I w jakiej dawce? Te
      zastrzyki sa bolesne?
      Caluje
    • minnie77 Re: z poronieniami da sie wygrac! 17.02.06, 13:50
      Cześć Dziewczyny,

    • minnie77 Re: z poronieniami da sie wygrac! 17.02.06, 14:19
      Cześć Dziewczyny,

      Ja się po raz pierwszy udzielam na tym forum ale od dłuższego czas pilnie
      czytam Wasze posty. Moja historia w skrócie jest taka: w wieku 24 lat zaszłam w
      ciążę i bez żdnych problemów urodziłam we wrześniu 2002r. zdrową dziewczynkę.
      Żadnych komplikacji nie było ani w czasie ciąży ani w czasie porodu. Gdy Zosia
      miała 2 latka postanowiliśmy z mężem postarać się o rodzeństwo. No i tu zaczęły
      się problemy. Najpierw przez 8 miesięcy nie mogłam zajść w ciążę (w tym czasie
      zbadaliśmy nasienie męża, mój poziom progesteronu i prolaktyny i wszystko było
      OK) a póżniej gdy się już udało to w lipcu zeszłego roku poroniłam w 9tc ale
      zarodek nie rozwijał się już od 6 tygodnia. Po tym poronieniu nie miałam
      robionych praktycznie żadnych badań (tylko toxo i cytomegalię) bo w 5tc
      złapałam od córeczki infekcję wirusową i uznano, że najprawdopodobniej to było
      przyczyną. Po 5 miesiącach znów zaszłam w ciążę (tym razem bez problemu)ale w
      6tc poroniłam samoistnie. Dodam, że za pierwszym razem też nie miałam zabiegu
      bo udało się wywołać poronienie farmakologicznie. No i teraz zaczęłam się już
      poważnie martwić. Wprawdzie w tej ostatniej ciąży też byłam w 5tc przeziębiona
      ale jakoś trudno mi uwierzyć,że w tym tkwi przyczyna moich niepowodzeń. Tym
      razem lekarz także niechętnie kieruje mnie na różne badania bo wiadomo, mam już
      dziecko więc te dwa poronienia mogły być tylko fatalnym zbiegiem okoliczności.
      Dostałam skierowanie na toxo, cytomegalię, hormony tarczycy i to wszystko. A ja
      czytam wasze posty i jestem przerażona jak wiele może być przyczyn poronień.
      Moje pytanie jest następujące: czy w moim przypadku gdy mam już jedno zdrowe
      dziecko jest sens robienia badań w kierunku zespołu antyfosfolipidowego oraz
      trombofilii. Czy jest możliwe, żeby w pierwszej ciąży nic się nie działo a
      teraz niepowodzenia były właśnie na tym tle? Czy są jakieś badania, które
      zasugerowałybyście w moim przypadku?

      Z góry serdecznie dziękuję za każdą odpowiedź.
      Magda




      • iza332 Re: z poronieniami da sie wygrac! 26.09.06, 11:56
        JEST TO MOŻLIWE TEŻMAM JEDNO DZIECKO A NASTĘPNE 4 PORONIŁAM MIAŁAM ROBIONE
        WŁAŚNIE TE BADANIA I TO JEST PRZYCZYNA MOICH NIEPOWODZEŃ
    • ana_76 Re: z poronieniami da sie wygrac! 16.03.06, 08:32
      Witajcie!
      Fajnie czytać takie posty. Pimpek co to za lekarz z Białegostoku?. Mieszkam 80
      km od ale mojego synka rodziłam właśnie w Białymstoku w prywatnej klinice i
      trzecią ciąże też zaczełam tam. Niestety skończyła się zabiegiem ówno tydzień
      temu w 11,1tc. Jestem w troche innej sytuacji mam 30 lat i dwójkę dzieci
      pierwsze rocznik 97, drugie rocznik 2004, ciąze książkowe bez sensacji. Boje
      się że lekaże będą bagatelizować to poronienie tylko dla tego że mam
      dwójkę "bezproblemowych" dzieci, a ja chce trzecie, ale już bez całej tej
      traumy....Dziś wiem że teraz jest coś nie tak, tzn chyba mam jakieś problemy
      hormonalne, skąd takie przypuszczenia? Zaczełam analizować ostatnie pół roku.
      Nigdy nie miałam problemu z @, cykle w miare regularne, niepokoje zaczeły się
      28 października tzn wtedy miałam @, a potem nic, sądziłam że jestem wciąży
      zrobiłam dwa testy wynik ujemny, pojechałam w połowie grudnia do lekarza, na
      USG było widać rozrośniętą macice z ciłakiem żółtym bez zarodka, miałam czekać
      7 dni i przyjechać na kontrol( lekarz zauważył spora nadżerkę i dwa
      polipy ,mieliśmy zająć się tym później),następnego dnia zrobiłam gete wynik O,
      czylinie miałam złudzeń, 20 grudnia dostałam @, a potem znowu nic , tym razem
      sądziłam że znowu mam jakieś zaburzenia. Umówiłam się na 15 lutego żeby zrobić
      porządek z nadżerką i polipami, ale dla świętego spokoju zrobiłam test i
      zobaczyłam II kreski, wychodziło że to 8tc na USG wyszło 6,6tc i widziałam
      maleńkie serduszko, a po 3 tygodniach wyrok ciąża zatrzymana na etapie 9,3tc.
      Niby poronienia się zdażają i są "normalne" jak to mówili w szpitalu, ale ja
      dziękuje za taką nienormalną normalność. Boje się że lekarz zlekceważy to
      poronienie, ze nie zleci badań, a gdyby TO się powtórzyło nie zniosłabym chyba
      tego. Nie wierze w przypadki i chce temu zapobiec, dlatego szukam dobrego
      lekarza. Chciałabym jak najszybciej rozpocząć badania, może one dadzą mi
      odpowiedź na te trudne pytanie Dlaczego?
    • iza332 Re: z poronieniami da sie wygrac! 26.09.06, 11:50
      JA W WIEKU 18 LAT URODZIŁAM ZDROWĄ CÓRKE I NA YTM MOJE SZCZĘŚCIE SIĘ SKOŃCZTŁO!
      NASTĘPNA CIĄŻA TRWAŁA DO28TYGODNIA URODZIŁAM CÓRKE ZMARŁA PRZY PORODZIE
      PRZYCZYNY NIE ZNAM TO BYŁ DLA MNIE SZOK POCHOWALISMY JĄ NA CMENTARZU NORMALNY
      POGRZEB TO CO PRZEŻYŁAM JEST NIE DO OPISANIA...NASTĘPNA CIĄŻA ZAKOŃCZYŁA SIĘ
      PORONIENIEM W 10 TYGODNIU ODCZEKAŁAM 2 LATA MYŚLAŁAM ŻE BEDZIE DOBRZE PRZYSZEDŁ
      10 TYDZIEŃ I ZNOWU TO SAMO DAŁAM SOBIE SPOKÓJH NA KOLFJNE 2 LATA W 7
      TYG.POSZŁAM NA USG SERDUSZKO BIŁO JAKA JA BYŁAM SZCZĘŚLIWA NO ALE PRZYSZEDŁ 10
      TYDZIEŃ I ZNOWU TO SAMO JESTEM PO BADANIACH CHCE ZDECYDOWAĆ SIĘ NA KOLEJNĄ
      CIĄŻE BOJE SIĘ...
      • syls1 Re: z poronieniami da sie wygrac! 28.09.06, 12:54
        Iza !!!
        strasznie Ci współczuję, ale nie otym chcę pisać, bo nie tego przecież
        oczekujemy.
        Ja straciłam 3 ciąże. Wszystkie na początku - szczęście w nieszczęściu - ok 10
        tygodnia. Nigdy nie słyszałam bicia serca moich maleństw. Ostatnią ciążę
        straciłam 13.10.2005 r. To już prawie rok. Boję się cholernie następnej ciąży,
        na którą namawia mnie i mój lekarz i narzeczony i przyjaciele. Badania
        zrobiliśmy chyba wszystkie, wszytkie które kazał lekarz + inne na własną rękę
        włącznie z genetycznymi. Są ok. Co robić, nie wiem. Jak nie będziemy próbowały
        to nie będziemy miały dziecka. To okrutne, ale dla mnie ciąża nie jest już
        jednoznaczna z urodzeniem żywego zdorwego dziecka.
        Czy Ty masz jakąkolwiek diagnozę od lekarza co jest nie tak? Ja niestety nie
        mam ... kazał próbować i nie stresować się i niestety przygotować na różne
        sytuacje, nawet na powtórkę z zeszłego roku. Jest szczery, ale stwierdził że
        mam bardzo duże szanse na dziecko (mam 29 lat). Kazał brać acard, czego nie
        robiłam wcześniej. No i jak tylko zajdę w ciąże to mam natychmiast zgłosić się
        do niego po zastrzyki i inne leki. Może to pomoze ....
        pozdrawiam Cię serdecznie
        • maretina syls1 28.09.06, 19:13
          to ja, pimpek_saadelko, to byl moj ciazowy nick.
          mi tez wsztskie badania wyszly ok, mimo to 4 rzy poronilam.
          ostatnia ciaze donosilam na clexanie i acardzie. leczyl mnie prof. wołczynski z
          bialegostoku.
          • maja744 Re: syls1 29.09.06, 16:02
            syls, iza,
            czy sprawdzalyscie anatomie macicy? moze macie dwuroznosc albo przegrode w macicy? w
            takich wypadkach ciaze koncza sie nie wychodzac poza 1 trymestr.
            Pisze o tym, bo tez przeszlam dziesiatki badan, lacznie z drogim kariotypem. Na dzien
            dzisiejszy diagnoza jest taka, ze to przegroda byla powodem obumierania moich dzieci.
            Wczoraj wrocilam ze szptala mialam histero-laparo i przeciecie przegrody.
            Potrzebny jest tylko najlepszy specjalista, bo wiekszosc lekarzy robiacych usg i ogladajacych
            moje zdjecia z HSH - mowilo, ze wszystko jest OK, wrrr!

            Z innych ciekawostek t mam jeszcze hashimoto, ale na to sa sposoby.
            • agulka1001 Re: maja 29.09.06, 16:38
              hej maja744!
              przeczytalam,ze mialas histeroskopie!mnie tez czeka w przyszlym tyg!jesli
              mzoesz,to napisz,jak to wyglada,jakie mialas znieczulenie,co czulas?czy to boli?
              jak po zabiegu?czy w trakcie histeroskopii mialas robiony jakis zabieg?mnie
              czeka czyszczenie albo usuniecie miesniaka/polipa!i jesli mzoesz,to
              napisz,gdzie mialas to wykonywane
              • gitka5 W jakim celu Encorton? 02.10.06, 22:27
                Witaj maretina i pozostałe sympatyczne damskie grono,
                Powiedzcie mi prosze w jakim celu bierze się steryd Encorton i przy jakich
                wskazaniach?
                Mam zdiagnozowana trombofilie (czasowe niedobóry białka S) i jestem po 2
                ciazach obumarłych. Kolejna tj.: 3 bede prowadzila na Accardzie i Clexane.
                Encorton nie daje mi spokoju ... bo nie wiem po jakie licho niektore z was go
                brały? (pozostale wyniki mam ok)
                pozdrawiam
                Aga
                • mentafolia Re: W jakim celu Encorton? 02.10.06, 22:52
                  Cześć

                  Encorton ma działanie immunosupresyjne,co przy problemach z immunologią pozwala
                  zahamować reakcje obronne organizmu i ztego co pamiętam nie przenika przez
                  łożysko.Tyle na ten temat wiem,pozdrawiam
                • maretina Re: W jakim celu Encorton? 03.10.06, 11:21
                  nie potrzebujesz encortonu . masz trombofilie clexane i acard wystarcza.
            • syls1 Re: syls1 03.10.06, 15:30
              Jeden z lekarzy namawiał mnie na hsg, ale się wycofałam, bo strasznie się tego
              obawiam - znów ingerencja w macicę ... boję się powikłań i osłabienia szyjki
              macicy. Natomiast drugi z bardzo dobrych w naszym mieście lekarzy stwierdził,
              że nie ma podstaw bo na usg nie widać żadnych przegród - zrobił mi dwa razy
              bardzo dokładne usg z każdej strony macicy. Kurcze, nie wiem, no chyba do
              cholery oni się znają na tym co robią więc dlaczego każdy ma inne zdanie i
              zalecenia ???
              • magdamajewski Re: syls1 07.10.06, 03:13
                hsg jest do diagnozowania jajnikow nie macicy. Jesli chcesz sprawdzic czy
                macica ma prawidlowa budowe wystarczy diagnostyczna histeroskopia. Trwa 5
                minut, nie potrzeba zadnego znieczulania, do macicy zostaje wprowaczony plyn
                poprzez dluga rurke i strzykawke, w ten sposob moga zobaczyc czy nie ma jakis
                narosli, blonek itd zrobia pare zdjec na usg i po krzyku. Moim zdaniem warto to
                zrobic.
                • agulka1001 Re: syls1 07.10.06, 20:24
                  mialam histeroskopie kilka dni temu!i nie wiem,o jaki plyn chodzi!ja mialam
                  wprowadzoną kamerę umieszczona na koncu takiego pręta!mialam znieczulenie
                  dozylne!przy okazji mialam wycięte pozostalosci po ciązy!
                • agulka1001 Re: syls1 07.10.06, 20:26
                  do diagnozowania jajnikow jest laparoskopią,chyba ze sie myle!ale tak mi mowil
                  lekarz!
    • asiak1978 Re: z poronieniami da sie wygrac! 10.10.06, 18:31
      Nawet nie wiesz jak mi poprawiłaś nastrój!! Ja dopiero leczę rany po drugim
      poronieniu i chociaż wiem, że juz czas to nie potrafię ponownie zacząć walczyć
      od nowa. Bedę trzymać kciuki za Ciebie i Twojego dzidziusia.Dziekuję za te
      słowa otuchy!!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka