mama.mimi
10.03.05, 09:16
26 lutego urodziłam martwego synka. Do czasu pogrzebu Szymonka znalazłam
tutaj wiele słów otuchy od Was. Było to bardzo ważne dla mnie. Obiecywałam
sobie że też będę pocieszać kobiety które przeżywają coś podobnego, ale od
czasu pogrzebu jestem wypalona. Czytam te wszystkie listy, prośby o wsparcie
i nie mogę nic z siebie wykrzesać. Co ja mam napisać, że mam nadzieję skoro
jej nie mam. Snuję się po domu jak cień i myślę, wspominam ostatnie tygodnie
w szpitalach, zadaję sobie pytania co by było gdyby i nie pomagam innym. Mam
z tego powodu wyrzuty sumienia ale na razie nie umiem tego zmienić.
Przepraszam
Pozdrawiam gorąco
Monika