Dodaj do ulubionych

Rok temu...

20.10.05, 21:41
Równo rok temu w drodze do pracy unosiłam się kilka centymetrów nad ziemią.
Pękałam z dumy, uśmiechałam sie do ludzi i zastanawiałam się - czy już widać?
Czy w moich oczach widać, że ja JESTEM W CIĄŻY, że rano zobaczyłam dwie
cudowne kreski (różowa - dziewuszka? niebieska - chłopaczek?). W pracy dzień
jak co dzień: uśmiechnięta, miła, energiczny krok, a w duszy śmiech tak
radosny i jasny jak słońce.

Miesiąc później w drodze do pracy wlokłam za sobą stukilową kulę. Nawet nie
musiałam kryć łez, bo niebo płakało razem ze mną. Ludzie uciekali szybko
przed deszczem, ze spuszczonymi głowami, więc nie musiałam się zastanawiać,
czy widzą. Czy widzą w moich oczach, że nie ma już Okruszka. A w pracy dzień
jak co dzień: uśmiechnięta, miła, energiczny krok, a w duszy rozpacz tak
czarna jak sadza.

Długo to trwało, zanim pożegnałam się już z moim Dzieckiem, pozwoliłam mu
odejść. Wiem, że tak miało być. Że to nie był jego czas i miejsce. Że kiedyś
jeszcze do mnie przyjdzie.

Właśnie minął rok. Dziwny rok, słodko-gorzki. Czasem mam wrażenie, że Ktoś na
górze chce mi wynagrodzić ból i cierpienie, bo przez ten rok spotkało mnie
tyle szczęśliwych zdarzeń, że mnie samą to zadziwia. Jakby ktoś zbierał
kamienie z mojej drogi i sypał na nią gwiezdny pył.

Dziękuję Ci Okruszku, że byłeś ze mną chociaż przez chwilę. Myślę o Tobie
codziennie.
Obserwuj wątek
    • 89mika Re: Rok temu... 20.10.05, 22:21
      po prostu pięknie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka