Dodaj do ulubionych

Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach?

29.03.08, 00:06
Dobry wieczor, moze na forum jest jakas mama-prawniczka albo ktos kto byl w
takiej sytuacji jak moj maz i ja. Juz pisze o co chodzi.
Matka mojego meza jest wdowa, mieszka w duzym czteropokojowym mieszkaniu
zakupionym przez jego niezyjacego juz ojca. Ojciec zmarl kiedy moj maz byl
niepelnoletni. Maz odkad zaczal pracowac, dopoki mieszkal z matka i kilka lat
po wyprowadce oplacal czynsz za to mieszakanie, dokladal sie remontow itp.
Obecnie mieszkamy wraz z mezem w wynajmowanym mieszkaniu, bo nie mamy
zdolnosci na wlasne doeclowae mieszaknie, stac nas jedynie na kawalerke. Oboje
pracujemy, mamy male dziecko, ale ceny warszawskie nas po prstu przerastaja.
Maz probowal rozmawiac z mama aby sprzedala mieszkanie i pomogla nam kupic
wlasne docelowe mieszkanie. Proponowal jej, ze wszystko zalatwimy u
notariusza, ze mama kupi sobie komfortowo urzadzone 2 pokoje a nam po prostu
odda reszte ze sprzedazy tamtego m zebysmy mogli wziac mniejszy kredyt i
jednoczesnie kupic cos wiekszego niz kawalerka. Ona jednak nie chce, bo jest
zbyt przywiazana do tego mieszkania, twierdzi, ze tyle lat je urzadzala,
remontowala, ze ma na osiedlu znajomych. Argumenty ze przeciez moglaby nadal
mieszkac na tym osiedlu tyle ze w mniejszym m w ogole do niej nie trafiaja. Co
wiecej, powiedziala ze mezowi teraz nalezy sie co najwyzej cwierc wartosci
mieszkania, wiec bardziej mu sie oplaci poczekac az ona 'umrze, bo przeciez do
grobu ze soba nic nie wezmie i wtedy dostaniemy cale mieszkanie'...
Maz czuje sie oszukany, bo bardzo pomagal mamie przez caly czas a teraz kiedy
jego rodzina potrzebuje wsparcie ona jest na nie. Zastanawia sie czy nie
sprobowac rozwiazac tej kwestii prawnie, stad moje pytanie czy i jak w ogole
jest to mozliwe? Czy faktycznie 'nalezy' mu sie jedynie cwierc wartosci
mieszkania i na jakiej podstawie? Prosze o jakas porade, nie mam z kim o tym
porozmawiac nawet bo rodzina jego matki dzieki jej wersji zdarzen uwaza nas za
harpie, ktore chca wyrzucic biedna staruszke z domu, a moja rodzina z kolei
uwaza, ze to my jestesmy naiwnymi frajerami, i ze moj maz nie potrafi zadbac o
to co mu sie nalezy. Dodam, ze tesciowa bynajmniej pokrzywdzona staruszka nie
jest, z pewnoscia wiedzie wygodniejze zycie niz my, i bynajmniej nie jest to
zasluga jej pracy, raczej pracy zmarlego ojca meza.
Obserwuj wątek
      • pomponik30 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 00:14
        OK. Ale czy maz ma mozliwosc jakos wyegzekwowac teraz te 1/4?
        Nie wiem co prawda jak by wygladaly nasze relacje gdyby maz postawil sprawe ze
        chce swaja czesc po ojcu juz teraz, ale z drugiej strony jak pomysle jak
        egoistyczna osoba jest tesciowa, to korci mnie by sprobowac postawic sprawe na
        ostrzu noza chocby po to by poznac jej reakcje.
        • hanna26 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 00:53
          Starych drzew sie nie przesadza, nie wiesz o tym?
          Nie wyobrażam sobie, żebym moim rodzicom, którzy ostatnich 40 lat spędzili w swoim mieszkaniu, powiedzieć: "A teraz kochani kupcie sobie coś innego i wynoście się z tego miejsca, bo nam się też coś od życia należy".


          --
          Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

          • pomponik30 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 01:23
            Znam to powiedzenie, ale odnosi sie ono chyba do troche wyidealizowanego swiata
            a nie do rzeczywistosci. Mam mnostwo znajomych, rodziny, gdzie rodzice na stare
            lata sprzedawali mieszkania i domy zeby pomoc dziecim sie uamodzielnic.
            Oczywiscie zdarzaly sie sytuacje, ze szkoda im bylo po prostu wspomnien, ze
            mieli sentyment, ale bardziej liczylo sie dla nich jednak dobro dzieci. Moi
            rodzice bez wahania sprzedali by swoje mieszkanie by nam pomoc, niestety mam
            jeszcze 14 letnia siostre, a rodzice sa stosunkowo mlodzi i jeszcze pracuja,
            wiec po prostu nie moga mi pomoc.
            W przypadku tesciowej byloby tak, ze mieszkalaby w promieniu pol km od swojego
            stargo domu, moze nawet w tym samym bloku czy tej samej ulicy
            Ty bys nie wsparla swojego dziecka w takiej sytuacji? Ja sobie nie wyobrazam ze
            moglabym mieszkac SAMA w 70 metrowym mieszkaniu podczas gdy moj syn czy corka
            gniezdzilby sie w wynajmowanej klitce bez perspektyw na wlasny dom.
            • fajka7 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 01:45
              Zawsze u innych wszystko wyglada lepiej.
              Chcecie zmusic matke, zeby wyplacila Wam te 1/4 w gotowce? Moze
              niech babcia kredyt wezmie na ten cel smile
              Sorry pompon taki life. Jesli nie chce, to nie chce, trzeba sie z
              tym pogodzic i skoncentrowac energie na znalezieniu nowych lepszych
              zrodel dochodu, ktore pozwola Wam na zakup takiego mieszkania. Albo
              kawalerka, zawsze cos.
              No jeszcze mozecie sie wprowadzic do mamy smile
              Przykro mi, ale widzisz chyba sama, ze nie ma rady.
              A moze wezcie ten kredyt kawalerkowy i razem z mieszkaniem mamy
              zbudujcie z tego maly dom?? Moze rzeczywiscie moglibyscie razem
              zamieszkac nie wchodzac sobie w droge?
              • maxxt widzisz jaka z ciebie "harpia"....? 29.03.08, 07:24
                napisali ci jakie to z was hieny, jakie to zycie jest brutalne itp, itd. moim
                zdaniem twoja tesciowa ma ochote potrzymac was w szachu - i tyle. głupota w tym
                kontekscie jest tłumacznie ze pani chce mieszkac sama w 70-metrowym mieszkaniu
                bo wspomnienia, znajomi, przyzwyczajenie. nie w takiej sytuacji. rozumiem
                gdybyscie proponowali jej przeprowadzke w duzo nizszy standard na drugi koniec
                swiata. choc sama nie naleze (i nie bede) do osób które zrobia "wszystko" dla
                swego potomstwa w takich warunkach zamieniłabym sie bez słowa. chyba ze tesciowa
                lubi przytulac sie do scian w swym mieszkaniu, gładzic boazerie i rozmawiac z
                sedesem. i tak bywa. owszem, starych drzew sie nie przesadza (ile ma lat swa
                droga? 70, 80?)nie mozna nikogo zmuszac,mozna samemu zapracowac (jasne, jedni
                zarobia na dom w rok, inni nie uzbieraja na kawalerke przez 10 lat mimo uczciwej
                pracy) itp. ale tu wg mnie pachnie zgoła czyms innym. nie jestem prawnikiem ale
                wydaje mi sie ze maz moze juz teraz prawnie dochodzic spadku po ojcu. naturalnie
                grozi to skonfliktowaniem z jego matka. z drugiej strony kiedy matka stawia
                sprawe w ten sposób (dostaniecie po mojej smierci) nie wiemczy miałabymskrupuły
                wstapic na droge sadowa.
                • tosina Re: widzisz jaka z ciebie "harpia"....? 29.03.08, 07:36
                  Jesli ojciec nie zostawil testamentu to jedyne co sie nalezy na
                  chwile obecna to zachowek. Niestety nie kupia za to nawet jednego
                  pokoju. Nie lubie egoistow ,jednak w sytuacji gdy chcesz jej pokazac
                  kto rzadzi moze stac sie tak ze tesciowa tez siie postawi i owszem z
                  ceduje wyplacenie wartosci 1/4 ale dom mozenp. zapisac towarzystwu
                  dobroczynnemu.Nie wiecie jak z nia bedzie czy czasem nie bedzie to
                  oko za oko.

                  A co do rodzicow twoich.Sorry ale dobre checi to za malo ale wiem to
                  twoi i tesciowa ta zla baba.Moze jak sa tacy mlodzi imaja gdzie
                  mieszkac to niech oni wezma dla was kredyt hipoteczny a wy bedziecie
                  go splacac.Przeciez oni sa dla was tacy dobrzy.


                  --
                  ...Nawet ja nie jestem tak durna by przejmowac sie , glupim gadaniem
                  innych ..(R)
                  • nchyb Re: widzisz jaka z ciebie "harpia"....? 29.03.08, 08:07
                    > Jesli ojciec nie zostawil testamentu to jedyne co sie nalezy na
                    > chwile obecna to zachowek
                    Nie. Zachowek przysługuje jedynie wtedy, gdy ustawowy spadkobierca
                    został pominięty w istniejącym testamencie. Przy braku testamentu -
                    należy przeprowadzić postępowanie spadkowe ( o ile takiego nie było)
                    i wtedy jest kilka możliwości.

                    Zależy jak to z tym kupnem mieszkania było. Mieli rozdzielność
                    majątkową rodzice męża autorki wątku i ojciec kupił wyłącznie za
                    swoje? To ustawowo po połowie się należy. Rozdzielności nie było? To
                    synowi - jeżeli jedynak - faktycznie ustawowo jedynie jedna czwarta
                    wartości mieszkania (czyli połowa z połowy po ojcu) się należy.
                    I tu mam kilka propozycji dla autorki wątku - kilka rozwiązań:
                    1. delikatne namowy mamy na spłatę (skoro na sprzedaż mama się nie
                    zgadza)

                    Jeżeli mama dobrowolnie spacić nie zechce, lub najzwyczajniej
                    świecie nie ma teraz finansowych możiwości - to widzę nastepujące
                    rozwiązania:
                    2. załatwnienie mamie dobrej kwatery, np. w alei zasłużonych, niech
                    mama przyspieszy, bo pogrzeb załatwiony na najbliższy czwartek...
                    3. nie informowanie mamy o owym pogrzebie, tylko samemu zalatwienie
                    jego konieczości

                    ewentualnie, jeżeli mokra robota was brzydzi:
                    4.sprawa sądowa i domaganie się spłaty tj jednej czwartej lub połowy
                    i przekazanie długu komornikowi, bądź jeszcze lepiej ostrej firmie
                    windkacyjnej, zatrudniającej np. panów z bejsbolami.

                    To chyba dobre rozwiązanie, stwarza jednak jeden problem. Musiałabyś
                    się potem pozbyć luster z domu, bo chyba potem bez odruchu
                    wymiotnego nie mogłabyś potem sama swojej twarzy oglądać, co?...

                    >Dodam, ze tesciowa bynajmniej pokrzywdzona staruszka nie jest,
                    >z pewnoscia wiedzie wygodniejze zycie niz my, i bynajmniej nie jest
                    >to zasluga jej pracy, raczej pracy zmarlego ojca meza.
                    he, he, he...
                    to rzuć dziewczyno męża niedorajdę, który nie potrafi ci zapewnić
                    wygodnego życia jeszcze za życia teścowej. Zamien na takiego, co ci
                    kupi wygodne mieszkanie. Tylko potem nie jęcz za 30 lat, jak cię
                    synowa zechce z chałupy wywalić, by mieszkać wygodniej...


                    > ceduje wyplacenie wartosci 1/4 ale dom mozenp. zapisac towarzystwu
                    > dobroczynnemu.
                    a może, może...

                    --
                    Kryminały i sensacje
                    • arioso1 Re: widzisz jaka z ciebie "harpia"....? 29.03.08, 08:22
                      a dlaczego autorka wątku ma podejście roszczeniowe do mieszkania ?
                      to jest dom rodziców twojego męza nie masz zadne4go prawa ty ani
                      twój maz zerowac na tej kobiecie- co z tego ze ma duze - co z
                      tego że to mąz jej zarobił ale zrobił to dla niej -zagoń swojego do
                      roboty niech zarobi i dla ciebie- nie masz prawa oczekiwać że
                      kobieta zostawi wszystko zamieni mieszkanie i wam da - da jak bedzie
                      chciała=-zostawcie ją w spokoju-
                      a cześc spadku po ojcu - maz ma prawo owszem ale chyba mogłby
                      pocvzekac aż mama zamknie oczy a nie rości sobie prawo natychmiast
                      bo ty go buntujesz-poprostu nie wypada
                      --
                      fotoforum.gazeta.pl/u/arioso1.html
                      • kropkacom Re: widzisz jaka z ciebie "harpia"....? 29.03.08, 08:28
                        > to jest dom rodziców twojego męza nie masz zadne4go prawa

                        Też tak myślę. Zajmij sie mieszkaniem swoich rodziców. Rozumiem że Wam ciężko
                        ale to mieszkanie jest Twojej teściowej. Mam trochę podobną sytuacje w rodzinie.
                        Moja babka zadecydowała co stanie się z jej mieszkaniem po jej śmierci a synowa
                        już bruździ.
            • zonka77 nie macie prawa 29.03.08, 16:44
              żądać od matki męża sprzedaży mieszkania. To ona z mężem zapracowali sobie na to
              mieszkanie a wy macie zapracować na własne.
              Niedobrze mi się robi jak to czytam.
              Ja sobie nie wyobrażam takich tekstów do mojego taty - żeby w imię moich
              korzyści sprzedawał dom. To ohydne.

              Jesteście DOROŚLI i sami się swoim życiem zajmijcie.
              W takim wypadku domaganie się od matki 1/4 wartości mieszkania uważam za ohydę.
              koniec kropka.
              --
              "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
              niemożliwe"
    • niya Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 07:53
      sorry ale po Twojej opowiedzianej wersji też cię wzięłam za harpię smile

      czy to jej wina że pracowała z mężem na to mieszkanie, mieszkała w nim z nim ,
      wychowała dziecko i chce w nim też umrzeć? wy jesteście młodzi możecie wziąć
      kredyt i go spłacać, po jej śmierci i tak sprzedacie jej mieszkanie i albo
      spłacicie kredyt albo sprzedacie swoje mieszkanie i sie przeniesiecie do niej.
      To że Twoi rodzice byliby zdolni sprzedać swoje mieszkanie i przenieść się do
      mniejszego o niczym nie świadczy, ludzie są różni i gdyby mi na starość też
      proponowano się wynieść z mieszkania w którym spędziłam pół życia i w którym
      przezywałam szczęśliwe chwile to bym się lekko wnerwiła.

      Jeśli ona dysponuje 4 pokojami a wy jednym to może się przenieście do niej i
      zajmijcie 2 pokoje?
      To jest tylko kwestia dogadania się, Ty nie dajesz jej wyboru, Ty żądasz, pomyśl
      nad tym bo o wiele więcej zyskasz spokojną rozmową i debatą niż kombinowaniem
      jak prawnie zabrać jej pół mieszkania lub pieniądze za tę część
      --
      narodziłam się na nowo
      • niya Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 07:59
        aha i uważajcie żebyście nie skończyli z ręką w nocniku, bo teraz to ostro się
        zabieracie za to mieszkanie, ale żeby się nie okazało że je przepisze na jakiś
        cel dobroczynny lub zostawi notariuszowi dokumenty aby po jej śmierci mieszkanie
        sprzedać, Twojemu mężowi dać część która mu się należy ( niewiele) a za resztę
        pieniędzy nie wzbogacić najbliższego schroniska dla bezdomnych.
        Lepiej uważajcie jak ja teraz traktujecie i jak z nią postępujecie..
        --
        narodziłam się na nowo
    • moofka Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 09:11
      poki co prawnie sie nic nie nalezy, bo tesciowa zyje a chata jest jej
      moglaby pomoc, ale widac nie chce
      zastanawiam sie jedynie, czy opcja wspolnego mieszkania nie wchodzilaby w gre,
      bo przeciez dla wdowy koszty utrzymania ogromnego mieszkania na pewno tez sa
      duze, a i wynajecie dla was to troche strata kasy
      skoro nie, to nie
      jestescie dorosli, tesciowa nalezy olac zakasac rekawy i moze trudniej, moze
      dluzej, ale starac sie o wlasne lokum, za to satysfakcja pozniej, ze sami do
      niego doszliscie, jest bezcenna

      maz nie ma rodzenstwa?

      --
      .
      • nchyb kolejny pomysł... 29.03.08, 09:17
        > poki co prawnie sie nic nie nalezy, bo tesciowa zyje a chata jest
        jej

        nie d końca tak. Chata prawdopodobnie wspólna rodziców męża. Czyli
        prawnie 1/4 wartości chaty (jej wartości, a nie chaty) nalezy się po
        śmierci ojca synowi. Można domagać się jedynie spłaty.

        Ale ja mam kolejny omysł. Po rzeanalizowaniu sytuacji życiowej
        autorki wątku - widzę, że najbardziej bruździ tu 14-letnia siostra.
        Gdyby nie ta gó..ara, rodzice już dawno sprzedali swoje mieszkanie,
        środki przekazali autorce, sami zamieszkali w jakiejś komórce, a
        autorka wątku mogłaby się wypiąć na nieużytą teściową.

        Proponuję pozbyć się siostry. Będzie po problemie...
        --
        Kryminały i sensacje
        • nchyb i jeszcze jeden.... 29.03.08, 09:23
          budzi się we mnie Lady Makbet..

          A gdyby tak ukatrupić wszystkich? Za te dwa mieszkania byłby pewnie
          fajny domek, jeszcze by na nowe auto i waciki autorce wątku
          wystarczyło...


          żeby tylko teściowa nie wyprodukowała lewego testamentu męża,
          pomijającego synka, bo wtedy w ramach zachowku ledwie jedna ósma by
          się niedorajdzie należała... he, he...

          W sumie mogłaby jeszcze całe mieszkank sprzedać i się wynieść gdzieś
          daleko, gdzie by jej synek z żonką nie dosięgli i wtedy ze spadku
          nici.

          Pomponiku, radzę po dobroci, załatw problem szybko, bo nic nie
          wyszarpiecie, he he...
          --
          Kryminały i sensacje
          • przeciwcialo Re: i jeszcze jeden.... 29.03.08, 09:31
            A ja odnosze kolejne wrazenie że autorka zazdrosci tesciowej
            zaradnego męża który zarobił na mieszkanie dla niej a jej własny
            małzonek nie zaradny jakis zyciowo bo nawet kawalerka poza ich
            zasięgiem. Tesciowa mieszkanie "dostała" od męza a nie od swoich czy
            jego rodziców.
            Na mieszkanie mozna wziąść kredyt na 30 lat i spłacac. Dwie
            pracujące osoby powinny go dostac bez problemu.
          • moofka Re: i jeszcze jeden.... 29.03.08, 09:32
            nchyb big_grinDDDD
            nie za duzo kryminalow w ostatnim czasie? smile

            jesli juz plan bedzie dobrze dopiety nalezy wszytskich dobrze ubezpieczyc,
            bedzie na wakacje w cieplych krajach, jak sie domowe pielesze znudza smile
            • nchyb Re: i jeszcze jeden.... 29.03.08, 09:35
              > nie za duzo kryminalow w ostatnim czasie? smile
              nie Moofko, to doświadczenie. Jak myślisz, skąd mam takie duże
              mieszkanie? he he...

              Przeciwciało, ja myślę, że Pomponik nie zazdrości zaradności męża.
              Pomponik po prostu chce teraz i już. Pomponik źle trafiła na
              niedorajdęi stąd moja propozycja wyżej, by jednak tę pierdołę na
              kogoś zaradnego zamieniła.

              W sumie moglaby wykonczyć wszystkich, łącznie z mężem. Dwie chaty w
              spadku, jeszcze wolne miejsce u boku na kogoś zaradnego... wink
              --
              Kryminały i sensacje
          • hanna26 Re: i jeszcze jeden.... 29.03.08, 09:41
            A ja proponuję ukatrupić męża.

            Skoro jego ojciec potrafił załatwić wielkie mieszkanie dla żony, dlaczego jego syn tego samego nie robi? Nic niewarty niedorajda. Najlepiej byłoby namówić męża na duże ubezpieczenie na życie, a potem jakoś delikatnie wyprawić go na tamten świat. Tyle że tu naprawdę trzeba delikatnie, bo firmy ubezpieczeniowe wszystko sprawdzają. Ale jeżeli takie ubezpieczenie będzie w miarę duże, to może starczyłoby na mieszkanko?

            Ps. A może też wtedy teściowa umarłaby ze zgryzoty? Podwójna korzyść!


            --
            Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

            • nchyb Re: i jeszcze jeden.... 29.03.08, 09:47
              > A ja proponuję ukatrupić męża.
              męża jak najbardziej, ale w drugiej kolejności, by on zdążył nabyć
              praw do mieszkania po mamusi. Jak za szybko się go pozbędzie, to
              nici ze spadku po teściowej.
              --
              Kryminały i sensacje
              • arioso1 Re: i jeszcze jeden.... 29.03.08, 10:10
                kurcze ale ona musi to jeszcze przemysleć bo przecież można załozyć
                ze jacys inni spadkobiercy są? a moze mąż ma lewe dziecko i dlatego
                mu na lepszą chate nie wystarcza?
                bo musi łozyć?
                a może tesciowie zapisali mieszkanie zakonnicom?
                --
                fotoforum.gazeta.pl/u/arioso1.html
          • attiya Re:do nchyb 06.05.08, 20:16
            chylę głowę przed Twymi pomysłami smile))
            Czy w przyszłości w razie gdybym i ja miała podobne problemy mogę liczyć na Twe
            rady i pomysły ? smile Gratuluję poczucia humoru smile))
      • chicarica Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 09:42
        Jakiego OGROMNEGO mieszkania? 70 m to nie jest ogromne mieszkanie. Mamy w tej
        chwili we dwójkę 70 m i prawdę mówiąc po urządzeniu się w nim nie wydaje mi się,
        żeby było to jakieś szaleństwo metrażowe. Na jedną osobę raczej też nie.
        Jeśli kiedyś moja (przyszła) synowa postanowi mnie wygryźć z tego mieszkania, to
        usłyszy w krótkich żołnierskich słowach gdzie się ma udać i w co mnie pocałować.
        Co to w ogóle za wymagania, że teściowa ma się wynieść bo synowej ciasno w
        kawalerce? No sorry, ale na mieszkanie to sobie mogą sami zarobić - jak już ktoś
        napisał, dwie pracujące osoby powinny spokojnie dostać taki kredyt, a jeśli nie
        mają zdolności kredytowej to niech zmienią pracę na lepszą, teraz jest dobry
        moment.
        --
        Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
        Forum Avon
    • ewa1125 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 09:36
      Pomysl jeszcze o jednej,moim zdaniem waznej sprawie,kiedys ktos sie
      bedzie musial zajac tesciowa.Z twojego postu wynika,ze twoj maz jest
      jedynakiem i to on najprawdopodobniej bedzie sie mama zajmowal kiedy
      nie bedzie w stanie poradzic sobie sama.Moze warto porozmawiac z
      tesciowa,wprowadzic sie do niej,4 pokoje na 3,czy 4 osoby wystarczy
      aby zachowac komfort zycia,a kiedy tesciowa stanie sie
      niesamodzielna,nie bedziecie plakac,ze musicie zamieniac mieszkania
      na wieksze,bo sie u siebie z mama nie pomiescicie.Bo jezeli
      oczekujecie od niej pomocy,wypadaloby pomyslec o pomocy mamie w
      przyszlosci.Mozecie nawet spisac umowe w ktorej mama da wam
      mieszkanie wzamian za dozywotnia opieke nad nia,zeby nie bylo w
      przyszlosci problemow,mozna w tej umowie ustalic z czego korzystacie
      wspolnie,ile pokoi mamie przypadnie,a ile wam,co by nie bylo w
      przyszlosci nieporozumien.Byc moze tesciowa twoja nie chce sie
      pozbywac mieszkania nie tylko z powodow sentymentalnych,ale tez jako
      zabezpieczenia na niedolezna starosc,moze kiedys za mieszkanie ktos
      bedzie jej pomagal w zyciu i nie musicie byc to wy.
      • tosina Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 09:42
        Ale Ty wredna jeste!!JAk mozesz zadac by ona zajela sie jego matka!!
        Ona jest mloda , ma prawo korzystac z zycia a nie zajmowac sie jakas
        w koncu obca baba .No bo tesciowa jest w koncu obca no juz nie raz
        o tym bylo. Zeby nie bylo to sarkazm.
        --
        ...Nawet ja nie jestem tak durna by przejmowac sie , glupim gadaniem
        innych ..(R)
          • pomponik30 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 10:07
            Dobra, widze juz ze wiekszosc osob na forum zrobila ze mie wredna wyrachowana
            suke ktora tylko czyha na mieszkanie tesciowej...
            Nie jest tak, choc oczywiscie zdaje sobie sprawe z faktu, ze tak to na pierwszy
            rzut oka wyglada. Jednak wy nie znacie mnie, nie znacie mojej tesciowej, inie
            znacie miliona drobnych niuansow naszej sytuacji ktore sprawiaja ze sprawa wcale
            nie jest taka czarno-biala.
            I jeszcze jdno - gdybysmy nie probowlai jakos rozwiazac naszje sytuacji,
            gdybysmy mieli jakas inna znosna alternatywe nigdy bym w ogole sie nie zajmowala
            ta kwestia, i w ogole rozwazam to glownie ze wzgledu na mojego meza, ktory
            uwaza, ze cos mu sie w tej sytuacji nalezy. Gdyby to byla tylko moja decyzja to
            wolalabym mieszkac nawet w kawalerce, byle swojej, bez laski i bez problemowsad
            Co do meza to nie uwazam, zeby maz byl niedorajda zyciowym, jestesmy jacy
            jestesmy, mamy wyksztalcenie jakie mamy, oboje jestesmy humanistami. Nie kazdy
            umie i ma szanse zarabiac kilkanascie tysiecy, my z mezem zarabiamy razem okolo
            4 tysiecy zlotych, ja jeszcze splacam kredyt studencki. Tak, mozecie powiedziec,
            ze jestesmy ofiarami, ze powinniscmy szukac lepszej pracy(jak, gdzie? - jakbysmy
            tego nie robili). Tylko tu znowu teoria swoja droga a praktyka swoja droga.

            Problem jest tak naprawde w tym, ze tesciowa wlasnie chcialaby zebysmy my z nia
            mieszkali, oplacali cale mieszkanie, inwestowali w nie (no bo przeciez
            przydaloby sie zrobic remont lazieki, nie wazne ze byla remontowana 7 lat temu i
            wyglada nprawde OK...) a ona bylaby tam i tak osoba decyzyjna i wtracajaca sie w
            nasze zycie na kazdym kroku. Probowalismy mieszkac razem, trwalo to blisko rok i
            wiem jak to wyglada - i dziekuje.
            Tesciowa woli narzekac, ze ma za duzo do sprzatania, ze zamiast jechac na
            kolejne wczasy w roku musi zaplacic jakis wiekszy rachunek za ogrzewanie itp. i
            wobec wszystkich opowiada jak to ona chce nam pomoc, a my jestesmy jakos glupio
            honorowi, 'dziwni' jak to ona mowi i nie chcemy tam z nia mieszkac. Uwazam, ze
            nie zaakceptuje zadnego innego rozwiazania, bo chcialaby po prostu rzadzic nami
            na codzien, a mieszkajac osobno - nie ma takiej mozliwosci. Co do pomagania
            jej-uwazam to za swoj obowiazek, tak zostalam wychowana i tesciowa nigdy na
            zakupy, do lekarza, na dworzec nie pojedzie autobusem, zawsze ja wozimy, tak
            samojest a kazdymi wiekszymi porzadkami, zawsze to my prtzygotowujemy swieta
            itp. Lubilam ja i szanowalam, dopoki nie zaczela sie w nieakceptowalny sposob
            wtracac w nasze zycie.

            Ale macie chyba racje- ja powinnam zamknac gebe, w koncu to problem mojego
            meza-niedorajdysad((
            • qunegunda Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 10:22
              pomponik30 napisała:

              > jestesmy, mamy wyksztalcenie jakie mamy, oboje jestesmy
              humanistami. Nie kazdy
              > umie i ma szanse zarabiac kilkanascie tysiecy, my z mezem
              zarabiamy razem okolo
              > 4 tysiecy zlotych,

              dziecko, między od 2 tysiakami a kilkunastoma jest jeszcze wiele
              kwot posrednich zapewaniajacych zdolnosc kredytowa

              reszty nie komentuje, bo ręce opadają

              >ja jeszcze splacam kredyt studencki.

              jesli twoi rodzice tacy dobrzy to jakim cudem ty masz kredyt
              studencki ?
              • arioso1 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 10:32
                niech twoi rodzice wezmą kredyt dla was- najlepiej niech oni go
                splacają i pokażą wrednej chytrej i skapej tesciowej jacy są
                wspaniali jaki maja gest -moze wtedy twoja strona rodzinybedzie
                jeszcze bardziej happy?
                przykro to mówić ale jestes materialiska która patrzy tylko na
                kasę -tylko dobra materialne się liczą dla siebie i jeszcze
                buntujesz męza przeciwko jego matce- mam nadzieje ze bóg cie pokara
                za pazernośc i bedziesz mieszkała w przytułku wtedy docenisz to co
                miałaś. bezczelne jest stwierdzenie ze jego rodzina jest taka zła
                a twoja to naj naj a jak dobrze popatrzec to tesciowa musiala byc
                mądra i zaradną kobietą skoro ma takie mieszkanie i jeszcze umie
                miec swoje zdanie nie poddała sie histerii synowej- a ty i twoja
                rodzina liczycie tylko zeby wam ktos dał - bo dla was jak da to
                jest ok jak nie pomoze to już sie nie liczy.żal mi twojego męza
                że ma u boku taką pazerną osobę - w szafie już wisi kir na
                żałobe po tesciowej?
                --
                fotoforum.gazeta.pl/u/arioso1.html
              • tosina Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 11:30
                > dziecko, między od 2 tysiakami a kilkunastoma jest jeszcze wiele
                > kwot posrednich zapewaniajacych zdolnosc kredytowa


                A owszem ale trzeba tez nie byc rejestrowanym w zadnym z BIK-ów badz
                innych gadach .

                NO nie wiem jednego nie rozumiem wszystkim wszystko sie nalezy ale
                nie oni sie dorbiaja tylko CI co sami oszczedzaja, kombinuja jak
                zarobic a nie jak oskubac. MOze to sekret?
                --
                ...Nawet ja nie jestem tak durna by przejmowac sie , glupim gadaniem
                innych ..(R)
            • tosina Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 11:22
              > Dobra, widze juz ze wiekszosc osob na forum zrobila ze mie wredna
              wyrachowana
              > suke ktora tylko czyha na mieszkanie tesciowej...

              CHCECIE zarobcie.NA miejscy tesciowej wypchnelabym sie na pazerna
              rodzine i zapisala swoj majtek komus innemu. Nie rozumiem roszczen
              twojego meza?Tak nie moze sie doczekac by mamusie wysiudac?Moze
              niech odrazu jej powie by sie zawijala bo zamowiliscie miejsce na
              powiazkach a kwatera WAZNA 14DNI.

              Nie kombinujcie, jak zdobyc/wyludzic od tesciowej ale jak zarobic
              ta kase!!
              --
              ...Nawet ja nie jestem tak durna by przejmowac sie , glupim gadaniem
              innych ..(R)
            • ciocia_luta Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 12:57
              > Co do meza to nie uwazam, zeby maz byl niedorajda zyciowym,
              jestesmy jacy
              > jestesmy, mamy wyksztalcenie jakie mamy, oboje jestesmy
              humanistami.
              ROTFL
              Kotku, i ja mąż też jesteśmy humanistami. I nie narzekamy.
              Pora zabrac sie do roboty, a nie szukac idotycznych wymowek....no
              chyba, że pan mąż to faktycznie dupa życiowa.

              --
              Le bon goût vient plus du jugement que de l’esprit.
              La Rochefoucauld
    • qunegunda Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 10:15
      Roszczenie sobie prawa do rozorządzania CUDZYM majątkiem to
      wyjątkowa bezczelnść. Majątek rodziców twojego męża należy się jemu,
      a nie tobie!

      "Upór" teściowej może mieć wiele przyczyn.

      Gdyby twój mąż wyegzekwował swoją 1/4 i te pieniądze przeznaczył na
      zakup wspólnego mieszkania roztrwoniłby rodzinny majątek.
      Starsza pani nie będzie żyła wiecznie, a skoro nie mna innych
      spadkobierców to po jej śmierci mieszkanie odziedziczt twój mąż i
      będzie to jego majątek odrębny. W ten spośób majątek pozostanie w
      rodzinie, a w przyszłości odziedziczą go wnuki, które będą albo nie
      będą twoimi dziećmi.

      Swoją drogą jak cienko musicie prząść, że nie macie zdolności
      kredytowej na 2 pokoje. 40 m w Warszawie można kupić już za 300
      tys., wystarczyłoby więc żeby każde z was zarabiało po 3 tys. netto,
      a przyznasz że to nie jest zbyt wiele. Jesteście młodzi, możecie
      wziąć kredyt nawet na 50 lat.



      • izka100 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 10:46
        Nie no jasne, 3 tysiace na lebka. Hm ja tez jestem humanista, co w
        moim przypadku równa się pracą w szkole i pensją 1700 a mam już
        mianowanie. Do 3 tysiecy jeszcze daleko. Jak widzisz nie wszystcy
        moga zrabiac 3 tysiące. A mam pokonczone studia jedne, drugie,
        podyplomowe i szreg kursów. Moze kiedys i nauczyciel zarobi 3000.
        • przeciwcialo Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 10:50
          Nie trzeba mieć 3 tys na łebka żeby dostac kredyt na mieszkanie.
          Przy trójce dzieci dostaliśmy kredyt a wiadomo ze zarobki wtedy na 5
          się dzieli. Spełnilismy minima docodowe ale mna mieszkano
          wystarczyło.
          Przy 4 tys dochodu powinni kredyt dostać. Teraz nawet wkładu
          własnego nie trzeba miec. A dobrzy rodzice mogliby pod zastaw
          hipoteczny własne mieszkanie dac skoro byli chetni do sprzedazy
          dgyby nie mieli dodatkowej córki.
        • qunegunda Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 11:26
          izka100 napisała:

          > Nie no jasne, 3 tysiace na lebka. Hm ja tez jestem humanista, co w
          > moim przypadku równa się pracą w szkole i pensją 1700 a mam już
          > mianowanie. Do 3 tysiecy jeszcze daleko. Jak widzisz nie wszystcy
          > moga zrabiac 3 tysiące.

          nie wszyscy muszą miec własne mieszkania

          A mam pokonczone studia jedne, drugie,
          > podyplomowe i szreg kursów. Moze kiedys i nauczyciel zarobi 3000.
      • moniam_1 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 10:49
        Mnie zawsze bawi,jak młodzi ludzie ledwo po studiach już chcą mieszkać
        przynajmniej w dwupokojowym mieszkaniu i narzekają na "małe" zarobki.Myślicie,
        że Wasi rodzice dorobili się wszystkiego w kilka lat?Od razu mieli własne
        mieszkanie,samochód,telefon.Nie!Pracowali na to co w tej chwili mają czasami
        kilkadziesiąt lat.A my i tak dziś mamy łatwiej.Możemy w wieku lat 35 mieszkać we
        własnym ładnie urządzonym mieszkaniu,świetnie zarabiać,jeździć za granicę.Kiedyś
        to było nie do pomyślenia.Tylko na to czasu i cierpliwości potrzeba.
        Myślę ze teściowa bada grunt jak długo może liczyć na waszą pomoc.Od tego będą
        zależeć jej decyzje co do mieszkania w przyszłości...
        I nie podejmujcie żadnej sprawy sądowej, bo to tylko zaogni sytuację.Orzekam w
        wielu takich sprawach i większość spraw nie kończy sie po myśli potencjalnych
        spadkobierców!
        Pozdrawiam
        Monika
    • wieczna-gosia Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 11:53
      > Obecnie mieszkamy wraz z mezem w wynajmowanym mieszkaniu, bo nie mamy
      > zdolnosci na wlasne doeclowae mieszaknie, stac nas jedynie na kawalerke.

      a kawalerka przepraszam to nie mieszkanie? Ty sie zdecyduj czy was stac czy was
      nie stac, bo po mojemu to was stac tylko na male a nie na wieksze smile
      --
      opsesyjna.blox.pl/html
      przez pierwsze dwa lata uczysz dzieci chodzić i mówić a przez
      następne szesnaście lat marzysz o tym żeby usiadły spokojnie i się zamknęły
    • burza4 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 11:54
      wbrew ogólnej nagonce na autorkę uważam, że jej mężowi 1/4
      mieszkania należy się jak psu buda i jeśli ktoś jest w tej sytuacji
      wyrachowany to jest nim teściowa. Oni nie oczekują, że teściowa
      będzie im POMAGAĆ a jedynie że odda synowi to, co mu SIĘ NALEŻY.
      Postępowania spadkowego po ojcu prawie na pewno nie było, więc
      sprawa jest otwarta.

      sorry, ale w praktyce zagarnęła majątek należący do syna, do tego z
      opisu wynika, że tak duże jak na 1 osobę mieszkanie nie jest jej
      potrzebne, nie ma siły go sprzątać, i NIE STAĆ JEJ na jego
      utrzymanie. Nie chce oddać synowi jego części spadku, a jednocześnie
      domaga się pomocy finansowej. Opłaty za takie mieszkanie w Warszawie
      sięgają tysiąca zł, sam czynsz to min. 500-600 zł. Emerytury w tym
      kraju nie są powalające i większość starszych osób ma problem z ich
      uregulowaniem, o remontach nie wspominając. Stąd zapewne oglądanie
      się na syna, żeby się dorzucił do wydatków. Czy jest normalne, że
      rodzic w takiej sytuacji myśli wyłącznie o sobie? No bardzo mi
      przykro, nie można mieć ciastka i go zjeść.

      gdyby sytuacja była inna - większość osób machnęłaby na to ręką i
      poczekała. Ale oni na taką ułańską fantazję nie mogą sobie pozwolić,
      nie mają innej możliwości zapewnienia sobie dachu nad głową.

      majątek odziedziczony po ojcu stanowi majątek odrębny męża autorki
      więc argumenty o chęci zabezpieczenia interesów rodzinnych odpadają.
      Podobnie nieracjonalne są argumenty o "starych drzewach" - można
      kupić mniejsze mieszkanie na tym samym osiedlu. Pozostaje czysty
      egoizm i wygodnictwo teściowej.
      • qunegunda Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 12:24
        > majątek odziedziczony po ojcu stanowi majątek odrębny męża autorki

        owszem i dletego należy poczekać aż starsza pani się wreszcie
        przekreci tongue_out

        jesli majątek zostanie sprzedany, a uzyskane w ten sposób pieniądze
        przeznaczone na zakup wspólnego mieszkania, np. 100 000 to z
        automatu połowa kasy przechodzi na współmałżonka, czyli nasza droga
        interlokutorka zarabia na czysto 50 000, potem mogą się np.
        rozwieść.

        to co piszesz byłoby do rozważenia, gdyby post założycielski napisał
        spadkobierca, a nie obca (sic!) osoba.
        IMO starsza pani postępuje bardzo rozsądnie, dlaczgo niby ona
        miałaby dawać pieniądze młodym, skoro druga rodzina nie dokłada nic
        (?)


        • tosina Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 12:37
          Wiesz w sumie to jedynie ta wredna tesciowa daje im gotowa pomoc a
          nie gdybanie, o gruszkach na wierzbie w stylu gdybym miala to bym
          dala. Ona proponuje zamieszkanie z nia.A ze młodym nie odpowiada no
          to coz ich problem. No i ten remont .7 lat to masa czasu.Mam dom i
          nie wyobrazam sobie nie malowac, remontowac nawet doraznie czegos
          przez 7 lat.Jesli zas mowa o dokladaniu do remontu. Nie dbacie o
          swoje przyszle mieszkanie i mysliscie ze po sprzedazy dostaniecie
          jakas kolosalna sumke? A jesli tesc swoja wlasnosc w testamencie
          zapisal zonie albo jej w wieczyste uzytkowanie a potem dopiero ma
          sie to stac wlasnoscia syna to chyba nie obejdzie sie bez jej dobrej
          woli .
          Moze ona wlasnie widzac pazernosc i zabieganie mlodych boi sie co
          stanie sie z nia gdy odda swoja wlasnosc im.Ze jak ta pani z watku o
          swietach zostanie zapomniana , chora a syn z nowa rodzina przeciez
          nie maja obowiasku o niej pamietac.


          --
          ...Nawet ja nie jestem tak durna by przejmowac sie , glupim gadaniem
          innych ..(R)
          • qunegunda Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 12:42
            tosina napisała:

            > Wiesz w sumie to jedynie ta wredna tesciowa daje im gotowa pomoc a
            > nie gdybanie, o gruszkach na wierzbie w stylu gdybym miala to bym
            > dala. Ona proponuje zamieszkanie z nia.

            No dokładnie!
            Przyjęła ich pod swój dach, ale jaśnie pani się nie podobało.

            Boże drogi, żeby dwoje młodych wykształconych ludzi z Warszawny nie
            mogło wspólnie zorganizować sobie mieszkania to jakaś paranoja.
            U teściowej im źle, w kawalerce im źle, a lepszej pracy sobie nie
            znajdą. Po prostu dramat.
            • pomponik30 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 13:22
              Wiesz co, nie bede z Toba polemizowac jesli w ten sposob stawiasz sprawe.
              Gratuluje Ci tylko odwagi zyciowej, i przebojowosci - ze potrafisz cos takiego
              napisac komus, kogo nie znasz, o kogo zyciu sytuacji i problemch tak naprawde
              niewiele wiesz. Fajnie, ze Ty nie masz takich problemow, ze Ci sie powodzi
              zawodowo i zyciowo na tyle ze jestes w 100% niezalezna, ze podejmowalas w zyciu
              zawsze dobre wybory i jestes tam, gdzie jestes.

              Nie 'lece' na 'chate' meza bo po prostu nic bym z tego nie miala, jako ze mamy
              rozdzielnosc majatkowa. Rozdzielnosc z czasow kiedy mialam kupowac mieszkanie
              tylko na siebie, bo maz byl jeszcze na studiach i nie mial uregulowanego stos.
              do sluzby wojskowej. Niestety, wtedy wlasnie popelnilam blad swego zycia i
              zamieszkalam z tesciowa, bo wszyscy wtedy zludnie!!! myslelismy ze to najlepsze
              wyjscie, bo bylo male dziecko, bo tesciowa narzekala ze ciezko jej samej
              utrzymac ten dom. itd. A przez ten czas na warszawskim rynku nieruchomosci stalo
              sie to co sie stalo. Nigdy nie odzaluje tamtej decyzji.

              Szczerze mowiac jestem zszokowana ogromem oburzenia jaki wywolal moj watek, i
              cala niezyczliwoscia i ironia, i sarkazmem jakimi ociekaja wasze wypowiedzi.
              Szkoda, ze niemal wszystkie tak wybiorczo czytacie to co napisalam. Ja nigdy
              nikomu nie zyczylam zle, tym bardziej matce mojego meza. Ciekawe, czy gdyby
              problem dotyczyl Was tez bylybyscie takie zasadnicze i nie mialybyscie poczucia
              krzywdy, zalu w takiej sytuacji, ze ktos niby bliski, kto moglby Wam pomoc, i
              kto ZAWSZe na WAs mogl i moze liczyc nie chce tego zrobic z wlasnego wygodnictwa.
              Zaluje ze w ogole zalozylam ten wateksad
              • hanna26 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 15:28
                pomponik30 napisała:

                Ciekawe, czy gdyby
                > problem dotyczyl Was tez bylybyscie takie zasadnicze i nie mialybyscie poczucia
                > krzywdy, zalu w takiej sytuacji, ze ktos niby bliski, kto moglby Wam pomoc, i
                > kto ZAWSZe na WAs mogl i moze liczyc nie chce tego zrobic z wlasnego wygodnictw
                > a.

                Myślę, że wiele z nas jest albo było w podobnej sytuacji, tyle że nie mieli tyle tupetu i bezczelności, żeby rodziców wyrzucać z mieszkania, w którym żyli przez ostatnich kilkadziesiąt lat.

                My akurat dosyć niedawno przeprowadziliśmy się z trzydziestometrowej kawalerki, w której przez ostatnich kilka lat mieszkaliśmy z dwojgiem dzieci. Mieszkanko ciasne, ale własne, przez nas zapracowane. Teraz otrzymaliśmy kredyt, kupiliśmy większe. A moglibyśmy wcześniej, tak się składa, że jestem jedynaczką, nie mam młodszej siostry, a rodzice posiadają naprawdę spore lokum.
                Tyle że mnie oczywiście ten problem nie dotyczy - bo mnie by po prostu przez gardło nie przeszła propozycja dla dwojga starszych ludzi: "W porządku Kochani, fajnie sie Wam żyło przez kilkadziesiąt lat, ale teraz, kiedy jesteście już starzy, to sprzedawajcie te graty i wynoście się do czegoś mniejszego. Bo my - dorosłe dzieci - mamy swoje potrzeby, które macie nam spełnić i kropka"

                Nie żebyśmy byli święci, wiem, że mamy masę wad, ale to jakoś nam do głowy nie przyszło. Ciekawe, czy moje córki i zięciowie też mnie kiedyś z tego mieszkanka będą chcieli wyekspediować. Może również zaproponują, żebym ostatnie lata życia spędziła w kawalerce. W końcu mam doświadczenie.


                --
                Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

                • nchyb Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 15:37
                  u mnie dokładnie jak u Hanny, na wszystko przyszła pora, mimo, że
                  moja mama przez wiele lat mieszkała sama w o wiele większym,
                  naprawdę dużym, blisko dwustumetrowym mieszkaniu, z którego mnie
                  również należała się 1/4. Ale sami z mężem dorobiliśmy się znacznie
                  większego mieszkania. Nie musieliśmy żądać wyrzucania mamy z jej
                  mieszkania... I żeby było wesewlej, my też z humanistów, a jednak
                  mieszkamy w ponad stu metrowym mieszkanku. Synów mam dwóch, dla
                  żadnej synowej nie przeniosę się w przyszości do jakiejś klitki.
                  Moją pomocą może być takie wychowanie synów, by nawet nie brali pod
                  uwagę takiej możliwości...
                  --
                  Kryminały i sensacje
          • burza4 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 16:11
            tosina napisała:

            > Moze ona wlasnie widzac pazernosc i zabieganie mlodych boi sie co
            > stanie sie z nia gdy odda swoja wlasnosc im.

            Tosinko, jakoś zapomniałaś, że nikt tu nie prosił, żeby teściowa
            oddała SWOJĄ WŁASNOŚĆ synowi.

            Sprawa dotyczy oddania mu JEGO "WŁASNEJ WŁASNOŚCI" którą matka po
            prostu zagarnęła dla siebie. Nie miała do tego prawa. Syn ma prawo
            żądać spłaty, nie musi być skazany na wspólne mieszkanie, bo to nie
            jedyna opcja zarządzania wspólną własnością.

            Większośc rodziców chce dla swoich dzieci jak najlepiej. Dla dzieci,
            nie dla siebie. Nikt nie mówi, żeby pomagać dzieciom kosztem siebie,
            ale zagarnięcie majątku syna to lekka przesada.
            • qunegunda Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 16:18
              Przesada jest w tym wypadków mowa o zagarnięciu. Jakie to szczęśćie,
              że tatuś się przekręcił, bo inaczej syn by żadnego majątku nie miał.

              Po wtóre nie ze spadkobiercą dyskutujemy, tylko z osobą której nic
              absolutnie się od starszej pani nie należy i to jest najbardziej w
              tym wszystkim oburzające.
        • burza4 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 15:41
          qunegunda napisała:

          > jesli majątek zostanie sprzedany, a uzyskane w ten sposób
          pieniądze > przeznaczone na zakup wspólnego mieszkania, np. 100 000
          to z > automatu połowa kasy przechodzi na współmałżonka, czyli nasza
          droga > interlokutorka zarabia na czysto 50 000, potem mogą się np.
          > rozwieść.

          Bzdura.

          "Do odrębnego majątku zaliczają się: przedmioty nabyte przed
          powstaniem wspólności ustawowej, zyskane przez dziedziczenie, zapis
          lub darowiznę (chyba, że spadkodawca lub darczyńca postanowi
          inaczej), A TAKŻE wszystkie przedmioty kupione z pieniędzy
          uzyskanych ze sprzedaży wymienionych wcześniej. "

          to, co facet zainwestowałby z własnego majątku we wspólne mieszkanie
          nadal byłoby tylko jego (tzn. miałby prawo do odpowiednio większej
          części mieszkania).
      • nchyb Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 15:29
        > wbrew ogólnej nagonce na autorkę uważam, że jej mężowi 1/4
        > mieszkania należy się jak psu buda

        nie, nie, nie. Nie należy się 1/4 mieszkania, a udział w 1/4 masy
        spadkowej. Wystarczy poodliczać z tego, co pozostało po tatusiu
        wszelkie koszty remontów, niezbędnych kosztów itd i jakby się uparł,
        to może wyjść jeszcze na to, że synek musiałby mamuni dopłacać... wink

        jakby mamunia miała dobrych księgowych i fajne rachunki, to można by
        tak wyliczyć... smile
        --
        Kryminały i sensacje
        • burza4 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 16:02
          nchyb napisała:

          > nie, nie, nie. Nie należy się 1/4 mieszkania, a udział w 1/4 masy
          > spadkowej. Wystarczy poodliczać z tego, co pozostało po tatusiu
          > wszelkie koszty remontów, niezbędnych kosztów itd i jakby się
          uparł, > to może wyjść jeszcze na to, że synek musiałby mamuni
          dopłacać... wink

          oczywiście, zastosowalam skrót myślowy, ma prawo do udziału w masie
          (która zapewne była większa i obejmowała nie tylko mieszkanie).
          Co nie zmienia faktu, że ma pełne prawo oczekiwać, że matka odda mu
          to co mu się należy.

          Zdaje się przeoczyłaś fakt, że on już raz wykładał własne pieniądze
          na remont, i pomagał matce finansowo? a teraz ona oczekuje, że
          zasponsoruje jej kolejny remont? koszty bieżącego zużycia ponosi ten
          kto użytkuje lokal, z jakiego niby tytułu syn miałby w tym
          partycypować skoro póki co - nie jest ani współwłaścicielem ani
          lokatorem?

          Cena 70 metrowego mieszkania w dobrym miejscu w Warszawie może
          sięgać kwoty zbliżonej do miliona zł. Nawet gdyby było
          warte "zaledwie" 500 tys. (a to z kolei NISKA cena) - to nadal
          wątpię czy nakłady własne emerytki kliedykolwiek zniwelowałyby to,
          co się należy synowi. Zresztą - nawet gdyby, to takie nakłady się
          odpowiednio rozlicza - do wyceny biorąc wartość mieszkania sprzed
          remontu który został przeprowadzony tylko przez jedną stronę.

          nie róbmy więc z mamuni męczennicy, którą ktoś podstępnie chce
          przenieść do zapyziałej klity. Przy takich cenach może nie tylko
          kupić sobie wygodne mieszkanie, ale i zostawić sobie spore kwoty na
          czarną godzinę.

          • hanna26 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 20:01
            burza4 napisała:

            > Zdaje się przeoczyłaś fakt, że on już raz wykładał własne pieniądze
            > na remont, i pomagał matce finansowo? a teraz ona oczekuje, że
            > zasponsoruje jej kolejny remont? koszty bieżącego zużycia ponosi ten
            > kto użytkuje lokal, z jakiego niby tytułu syn miałby w tym
            > partycypować skoro póki co - nie jest ani współwłaścicielem ani
            > lokatorem?

            Cholera. I pomyśleć, że przed ciążą regularnie myłam staruszkom okna, bo sami nie bardzo mają siłę. Z jakiego tytułu ja to robiłam? Chyba powinnam ich zacząć rozliczać. A mój mąż pomagał tacie malować salon. I też jakoś dziwakowi nie przyszło do głowy to prościutkie pytanko: Z jakiego tytułu ja u licha się tak męczę?
            Dziwacy z nas i tyle.


            --
            Jakość zabawy, podobnie jak jakość życia nie zależy od warunków materialnych

    • fajka7 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 13:41
      Nawet jesli decyzja tesciowej o pozostaniu w mieszkaniu jest
      podyktowana emocjami i jest wbrew logice i zdrowemu rozsadkowi, bo
      za duze, za drogie itd. to niestety jest jej decyzja i musicie ja
      zaakceptowac.
      Proba wydebienia od niej 1/4 w gotowce jest zdaje bez szans, bo nie
      ma z czego, a w sumie z jej punktu widzenia bylaby absurdalna, bo
      niby co? Ona mialabym zaplacic 25% wartosci mieszkania synowi, w ten
      sposob mieszkanie byloby w 100% jej, a nastepnie po jej smierci syn
      to wszystko i tak odziedziczy-? Czyli bedzie do przodu 125%? Troche
      bez sensu czy nie? smile
      Skoro nie chcecie razem mieszkac, co jest zrozumiale, chcecie miec
      swiety spokoj i brak ingerencji, to niestety jej tez musicie dac
      swiety spokoj. Taka cena spokoju wlasnie, ze na te chate trzeba
      bedzie poczekac.
      A Wy w tym czasie skupcie sie na zakupie kawalerki - w ostatecznym
      rozliczeniu lepiej na tym wyjdziecie niz na konflikcie z matka. Jest
      jaka jest, czas sie z tym pogodzic. Podejrzewam, ze w tym wieku tez
      bym sie nie dala ruszyc z domu tylko dlatego, ze moje dziecko gardzi
      kawalerka i jeszcze smie mi wyliczac ktore z jego rodzicow
      zapracowalo bardziej na osiagniety standard zycia.
      • qunegunda Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 13:54
        > Proba wydebienia od niej 1/4 w gotowce jest zdaje bez szans, bo
        nie
        > ma z czego, a w sumie z jej punktu widzenia bylaby absurdalna, bo
        > niby co? Ona mialabym zaplacic 25% wartosci mieszkania synowi, w
        ten
        > sposob mieszkanie byloby w 100% jej, a nastepnie po jej smierci
        syn
        > to wszystko i tak odziedziczy-? Czyli bedzie do przodu 125%?
        Troche
        > bez sensu czy nie? smile

        mogłaby wydziedziczyć syna, miałaby podstawy

        (...) moje dziecko gardzi
        > kawalerka i jeszcze smie mi wyliczac ktore z jego rodzicow
        > zapracowalo bardziej na osiagniety standard zycia.

        zauważ, że to nie dziecko jej coś wylicza, tylko dziecka żona big_grin
        • fajka7 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 14:02
          zauważ, że to nie dziecko jej coś wylicza, tylko dziecka żona big_grin

          Zauwazam, ale mysle, ze to przekaz od meza powielony i ze to jednak
          z nim jest wiekszy problem, bo on sie czuje pokrzywdzony przez matke.
          Mam w rodzinie identyczna sytuacje akurat - po kilku latach
          namawiania ojca wdowca do wyprowadzki do kawalerki, tzw. "mlodzi" w
          koncu zrozumieli, ze nie tedy droga, skoro glowny zainteresowany po
          prostu nie chce i zabrali sie za zakup wlasnego M. Mieszkanko
          malusienkie, na kompletnym zadupiu, bo to jest blok, ale budowany na
          wsi, ale bedzie ich i sie zamknie temat, bo czas leci i zycia szkoda
          na molestowanie ojca, skoro w tym czasie juz mozna dawno mieszkac u
          siebie. Tak wiec te droge polecam, bo widze, ze sa zadowoleni smile
      • pieskuba Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 13:57
        ? Ona mialabym zaplacic 25% wartosci mieszkania synowi, w ten
        > sposob mieszkanie byloby w 100% jej, a nastepnie po jej smierci
        syn
        > to wszystko i tak odziedziczy-? Czyli bedzie do przodu 125%?
        Troche
        > bez sensu czy nie? smile

        W takim przypadku odziedziczy 75%, 25 % będzie już do niego
        wcześniej należało :o)

        --
        pieskuba
          • pieskuba Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 14:12
            Pisałaś w procentach, miałam na myśli wyodrębnienie części, czyli
            25%, nie o spłaceniu. Tak czy siak - jeśli matka go nie spłaci, ale
            będzie miała pieniądze, to syn odziedziczy po matce 3/4 mieszkania i
            25 tysięcy :o))) Nie ma innych spadkobierców :o)

            --
            pieskuba
            • fajka7 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 14:22
              Dlatego mowie, ze splata jest bez sensu z punktu widzenia matki.
              Musialaby wylozyc kase na cos, co i tak niezaleznie syn dostanie,
              czyli te czesc podwojnie. A nie da sie obecniej 1/4 wydzielic z
              mieszkania i oddac w naturze, trzeba by zywa brzeczaca
              zademonstrowac.
              Teoretyczne dywagacje, z tego co rozumiem matka kasy nie ma, a
              raczej nie o 25 tysi tu sie gra skoro mowa o 70m w stolicy.
              • semijo Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 15:25
                Nie przejmuj sie tymi wypowiedziami. Pamietaj że to tylko net...
                Ja się wam nie dziwię, ze macie żal, każdy człowiek zdrowy
                emocjonalnie miałby żal, bo to rodzina i myśl, że jedna z
                najbliższych wam osób nie chce wam pomóc może być przykra. Myślę że
                tesciowa chce was zmusić do mieszkania z nią, stad ta niechęć do
                zamiany mieszkania. Jedynym sensownym rozwiązaniem wydaje mi sie
                zaprzestanie jej pomagania. Jesli ona nie ma obowiązku wam pomóc, to
                wy chyba tez nie powinniście czuć się zobowiązani.

                --
                "jest jeden aspekt, pod którym zwierzęta przewyższają człowieka-ich
                łagodne, spokojne cieszenie się chwilą obecną"
                • zonka77 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 17:10
                  a mnie się robi zimno na myśl że kiedyś zbudujemy sobie z mężem wymarzony dom,
                  będziemy pół życia go urządzać i cieszyć się nim jednocześnie wychowując dzieci
                  i łożąc na nie niemałą kasę aż się nie usamodzielnią a na starość kiedy np to
                  mnie się zdarzy żyć dłużej niż mężowi zastuka mi do drzwi córka i powie mamo
                  przykro mi ale musisz się wynieść z ukochanego domu albo spłacić mi ciężkie tysiące.

                  Powiem szczerze - uznałabym że cała moja troska o wychowanie dzieci poszła na
                  marne.

                  Wiecie co ja mam taką samą sytuację - moja mama zmarła niedawno. Należało do
                  niej pół domu, pół firmy, pół całego majątku rodziców (może nie ogromnego ale
                  też nie malutkiego)

                  I co ja mam teraz się ustawić do taty po spłatę mojej części? Jakiej mojej
                  części?? Może prawnie i mi się należy ale mentalnie - nie czujężeby mi się
                  należało. Rodzice inwestowali we mnie dwadzieścia parę lat. Na dzień dzisiejszy
                  jedyne nad czym się zastanawiam to jak pomóc tacie kiedy zestarzeje się na tyle
                  że przestanie pracować.
                  Nawet by mi do głowy nie przyszło szarpać się o kasę po mamie. Żądać
                  czegokolwiek od mojego taty - człowieka z którego harówy żyłam sobie jak pączek
                  w maśle ponad połowę mojego dotychczasowego życia.
                  Jak dla mnie życzę mu aby opływał w luksusy i nie zażądałabym ani złotówki od
                  niego. Ani złotówki.

                  Jakoś ani mnie ani bratu nawet do głowy nie przyszło dopominać się o pieniądze.
                  To jest dom mojego taty teraz - to oni na niego zapracowali wspólnie, to oni go
                  urządzali i to jest po prostu ICH dom. Tata może z nim zrobić co mu się żywcem
                  podoba - zostawić w całości młodszej siostrze (ma najgorzej z nas bo ma 15 lat i
                  zostala bez mamy a tata się zbliża do 60 i uważam że powinien ją zabezpieczyć
                  najbardziej bo my jesteśmy dorośli, mamy ubezpieczenia, zarobki i mężów/żony. A
                  jak będzie miał ochotę zostawić to wszystko ubogim to nie powiem słowa.
                  --
                  "Jedyny sposób, by odkryć granice możliwości, to przekroczyć je i sięgnąć po
                  niemożliwe"
                  • myelegans Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 17:35
                    Zonka, bo tak mysli kazdy z odrobina wrazliwosci.

                    Autorko postaw sie w sytuacji Twojej tesciowej: emerytka, z mala,
                    czy srednia emerytura, samotna, starsza, pewnie bez duzych
                    oszczednosci. Jeszcze jest sprawna, jeszcze jest zdrowa, jeszcze
                    jest niezalezna. Ten dom to jej JEDYNE zabezpieczenie na gorsze
                    czasy: choroba, niedoleznosc, itd. itp. Ceny nieruchomosci rosna,
                    wiec jak by kiedys na prawde potrzebowala pomocy, to sprzedajac
                    mieszkanie moze sobie te pomoc i opieke zwyczajnie kupic, nie muszac
                    byc od nikogo zaleznym. Moze Was nie bedzie w poblizu, moze
                    wyjedziecie, moze nie bedziecie mieli czasu i energii. Cieszcie sie,
                    ze ma zabezpieczenie...

                    Wy jestescie mlodzi, macie wyksztalcenie, siebie, mozliwosci jak nie
                    jednej pracy to drugiej, wyjazdu itd. Ona tych opcji nie ma i WCALE
                    jej sie nie dziwie, ze trzyma sie tego mieszkania jako bezpiecznika.

                    A Wy zamiast wyliczac ile Wam sie nalezy, poglowkujcie jak byt
                    polepszyc, nie Wy pierwsi, nie ostatni. W jej wieku tez bedziecie
                    miec mieszkanie, pewnie jeszcze wieksze. Ile z nas wchodzilo w
                    dorosle zycie z wlasnym lokum? Niektorzy tak, niektorzy nie,
                    wiekszosc pewnie nie, i z czasem kazdy jakos sie dorabia.



                  • burza4 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 17:46
                    Zonko, nikt nie kwestionuje tego, że tak byłoby najlepiej - zostawić
                    sprawy takimi jakie są i żyć w zgodzie. Zresztą - jak dotąd - oni
                    postępują dokładnie tak, jak ty byś postąpiła.

                    Tylko mają poczucie krzywdy i bezsensu tego układu. I ja im się nie
                    dziwię.

                    ty zdaje się nie mieszkasz kątem w wynajmowanej klicie z całą
                    rodziną bez perspektyw na poprawę sytuacji? łatwo ferować wyroki,
                    kiedy się nie jest w identycznej sytuacji.

                    Mama jest potrzebowska, chce wsparcia, bo jej na to mieszkanie nie
                    stać. Ale podzielić się też nie chce. No trudno - w imię
                    wdzięczności można na to machnąć ręką. Ale to ma swoje określone
                    konsekwencje. Skoro matka nie chce im oddać należnej części - oni na
                    mieszkanie muszą zapracować sami. W takiej sytuacji nie ma mowy o
                    pomocy finansowej, bo z próżnego i Salomon nie naleje. A obowiązki
                    mają w pierwszym rzędzie wobec własnego dziecka.

                    albo rybki albo akwarium.

                    wizja że dziecko mnie wyrzuca z własnego domu fajna nie jest - ale
                    ja po prostu nie dopuściłabym do takiej sytuacji, żeby moje dziecko
                    mieszkało w wynajmowanej klicie podczas gdy ja dysponuję jego
                    częścią spadku, bo tak. Czułabym się z tym jak złodziej.

                    Jako matka nie jestem w stanie pojąć takiego egoizmu żeby własnemu
                    dziecku od ust odejmować, byle sobie zrobić dobrze. Jedyne logiczne
                    uzasadnienie które mi przychodzi do głowy to chęć wymuszenia
                    wspólnego zamieszkania. Mamusia "łaskawie" przyjmie pod swój dach
                    rodzinę syna, żeby opłacali jej rachunki i remonty, skakali koło
                    niej a ona będzie sterować ich życiem po swojemu, aż w końcu rozwali
                    im małżeństwo. Fantastyczna rodzicielska troska...

                    • myelegans Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 17:54
                      W takim razie matka i syn warci siebie.

                      Ale, przeciez ona mowi, ze stac ich tylko na "male" mieszkanie.
                      Oboje zarabiaja wyzej niz srednia krajowa, bez przesady. Jak ich nie
                      stac w Warszawie, niech sie przeprowadza pod Warszawe, jak tylu
                      innych w ich sytuacji, albo wynajmuja w centrum.
                      Nie dramatyzuj, przeciez matka nie mieszka w palacu ze sluzba, a oni
                      w psiej budzie.

                    • maxxt amen 29.03.08, 18:01
                      lepiej burzo ujac tego nie mogłaś. jak juz wczesniej napisalam nie jestem
                      zwolenniczka "odejmowania sobie od ust" czegokolwiek w imie "dobra" dziecka ale
                      - o ile fakty sa rzeczywiscie takie jak przedstawia autorka- trafili na typ
                      "zesram sie a nie dam sie". najlepiej charakter sytuacji oddaje stwierdzenie "po
                      mojej smierci dostaniecie wszystko" -TYPOWE stweirdzenie kogos kto chce byc
                      panem sytuacji, trzymac bliskich w szachu, manipulowac, zwodzic, szantazowac. i
                      to to jest OBRZYDLIWE. gdyby jeszcze nie padły te słowa byłabym bardziej skłonna
                      uwierzyc w niekłamane intenscje starszej pani. dla mnie to stwierdzenie
                      natomiast mówi juz o wszystkim.
                      autorce watku i jej mezowi współczuje.
                      • kotbehemot6 Re: amen 29.03.08, 19:27
                        A skąd przekonananie, o obowiązku teściwej do rezygnacji z zaparacowanego pzrez
                        nią statusu materialnego?? teściowa może ale nie musi, a skoro nie chce to niech
                        starają sie o mieszkanie w inny sposób, w jakim szachu kto kogo trzyma??
                        Chyba,ze młodzi zantażuja babcię...żenujący młodzi, co to wypominaja starszej
                        pani,ze nie sama zarobiła ale sami chętnie skorzystają z owoców pracy iinnych.
                        • maxxt Re: amen 29.03.08, 20:03
                          nie chce mi sie przetaczac przez cała debate- proponuje lekture postów burzy-
                          najsensowniejszych w tej dyskusji.
                          • kotbehemot6 Re: amen 29.03.08, 20:22
                            czytałam- takiej eskalacji roszcenowo-egoistycznych postaw wynikających z
                            założenia,ze nam wszystko a rodzice sa tylko by nam służyc dawno nie czytałam.
                            jeżęłi tą demonstrację egoizmu nazywasz sensownymi wypowiedziami to raczej nie
                            pogadamy.
                            • maxxt Re: amen 30.03.08, 07:58
                              jasne. dyskusja z kims kto widzi "egoizm" dzieci a egoizmu tesciowej dostrzec
                              nie chce nie jest warta kontynuacji. ponownie posłuze sie wypowierdzia burzy-
                              burza wybaczsmile ale piszesz to co mysle smilesmile- jasnowidzka chyba jestestongue_out
                              forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=567&w=77570792&a=77606790
    • chicarica Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 18:33
      Wiesz co, jak braliśmy kredyt, to żeby dostać 270 tys. kredytu, trzeba było mieć
      3200 netto na dwie osoby (w banku Millenium). Było to w grudniu 2006, a kredyt
      był w CHF, więc kryteria zawyżone bo oni wtedy liczą tak, jakby kredyt wynosił
      270 tys. +20% tej kwoty, więc w PLN byłoby jeszcze łatwiej ten kredyt dostać.
      Inna sprawa jak to spłacić, ale argument że nie macie we dwójkę zdolności
      kredytowej to bzdura.
      Jeśli uważasz że nie stać was na mieszkanie od developera, to są jeszcze TBSy -
      mieszkaliśmy z mężem w TBSie i gdybyśmy nie mieli zdolności kredytowej na kupno
      mieszkania, to pewnie teraz też mieszkalibyśmy w TBSie, tylko większym. Czynsz
      co prawda wyższy niż we własnościowym, ale duuuużo niższy niż opłaty za wynajem
      i zawsze to twoje mieszkanie, nikt cię z niego nie wyrzuci.
      --
      Uwielbiam dzieci. Zwłaszcza płci męskiej, między 18 a 40 rokiem życia.
      Forum Avon
    • kotbehemot6 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 19:19
      Dodam, ze tesciowa bynajmniej pokrzywdzona staruszka nie
      > jest, z pewnoscia wiedzie wygodniejze zycie niz my, i bynajmniej nie jest to
      > zasluga jej pracy, raczej pracy zmarlego ojca

      Zenada...twierdzisz,ze obecny status materialny teścowej to zasługa jej męża, po
      czym bez wstydu wyciagasz łapę po to co zarobili i stworzyli ciężką praca
      teściwoe. jesteście z mężem warci siebie,wspóczuje twojej teścioej, i syna i
      synowej-para zapatrzonych w siebie, roszczeniowych egoistów. Dla przypomnienia,
      to dzieci na starośc maja obowiącek opiekowac się rodzicami- i nie polega to
      wyciąganiu korzyści dla siebie. zenada.
      • zuzanna56 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 21:23
        Weźcie kredyt na kawalerkę. Za parę lat będziecie zarabiać więcej i
        może uda się kupić dwa pokoje. Będziecie to mieszkanie zawdzięczać
        tylko sobie.
        Moja teściowa wiele lat temu chciała nam zostawić swoje duże 3
        pokojowe mieszkanie, a my mieliśmy jej kupić kawalerkę. Ale gdy
        próbowaliśmy jej jakieś mieszkanie pokazać, mówiła, że może później,
        za rok czy dwa. Nie była gotowa tak naprawdę do przeprowadzki. Sami
        kupiliśmy dla siebie 2 pokojowe mieszkanie, za kilka lat 3 pokojowe
        a po latach dom. Cieszę się, że mamy to wszystko z własnej pracy. A
        teściowa sama mieszka w dużym mieszkaniu płacąc ogromny jak na jej
        emeryturę czynsz.
        • burza4 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 22:31
          zapewne gdyby mogli wziąć kredyt - całej sprawy nie byłoby w ogóle.

          przecież dziewczyna pisze wyraźnie, że nie mają zdolności
          kredytowej, więc o jakim kredycie mówimy? ma jeszcze kredyty
          studenckie do spłacenia, wynajmują kawalerkę, co w Warszawie stanowi
          koszt minimum tysiaka+rachunki, mają dziecko, skoro oboje pracują,
          to przedszkole (350-400 zł). Czyli nie bardzo jest z czego uszczknąć
          na wcześniejszą spłatę obecnych zobowiązań.
          Bank ocenia ich zdolność kredytową negatywnie nie z czystej
          złośliwości przecież.

          i nadal twierdzę że jako matka nie wyobrażam sobie tego, że skazuję
          własne dziecko i wnuka na poniewierkę, bo moja wygoda jest
          ważniejsza. Oni nie domagają się żeby matka oddała im ostatnią
          koszulę, a po prostu zamieniła mieszkanie na ciut mniejsze, bo to
          obecne dla niej samej jest problemem, i oddała synowi jego własną
          część kasy. Dla nich nawet 20 tysięcy jest kwestią życiowej wagi, bo
          umożliwi im wzięcie kredytu. Czy to naprawdę aż tak wiele?

          nie chciałabym żeby moje dziecko traciło kasę na wynajem, wolałabym
          dać albo pożyczyć kwotę, która im umożliwi kupno czegokolwiek. Żal
          by mi było kasy, którą bezpowrotnie tracą na wynajem, zamiast
          spłacać kredyt i się czegoś dorabiać.

          Gdyby mój mąż tak postąpił jak owa mamuśka, to by mnie szlag w
          zaświatach trafił.
          • qunegunda Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 30.03.08, 12:46
            burza4 napisała:

            > zapewne gdyby mogli wziąć kredyt - całej sprawy nie byłoby w ogóle.
            >
            > przecież dziewczyna pisze wyraźnie, że nie mają zdolności
            > kredytowej,

            pisze tylko tykle, że stać ich na kawalerke

            więc o jakim kredycie mówimy? ma jeszcze kredyty
            > studenckie do spłacenia,

            to jest bardzo interesujące - jak to molżliwe że mając takich
            dobrych rodziców ta pani spłaca jeszcze kredyt studencki? jak to
            możliwe, że go zaciągnęła? może jej rodzice najpierw spłaciliby ten
            kredyt?
            nie, no po co oni mają spłacać, lepiej dobrać się do majątku obcej
            kobiety.

            > wynajmują kawalerkę, co w Warszawie stanowi
            > koszt minimum tysiaka+rachunki,

            czyli porównywalnie do raty kredytu za kawalerkę

            > mają dziecko, skoro oboje pracują,
            > to przedszkole (350-400 zł). Czyli nie bardzo jest z czego
            uszczknąć
            > na wcześniejszą spłatę obecnych zobowiązań.

            i tu jest pole do popisu dla wspaniałych rodziców pomponika

            > Bank ocenia ich zdolność kredytową negatywnie nie z czystej
            > złośliwości przecież.

            skąd ty wiesz jak bank (który bank?)ocenia ich zdolność kredytową?

            pomponikowa napisała też, że mają intercyzę - myślisz, że to nie ma
            wpływu na zdolność kredytową?

            >
            • burza4 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 31.03.08, 18:05
              qunegundo, oni nie usiłują się dobrać do cudzego majątku, a chcą po
              prostu dostać swoją własność. Nie toczą przy tym zażartej wojny -
              jak na razie szukają sposobu na przekonanie mamuśki do swoich racji.
              Nie wyglądają mi na bezwzględnych wyzyskiwaczy, tylko dlatego że
              CHCĄ WIEDZIEĆ jak to wygląda od strony prawnej. To, że szukają
              informacji nie oznacza jeszcze, że zamierzają z nich w praktyce
              skorzystać.

              uważam, że każdy ma prawo pytać na czym stoi i nie jest to powód
              uzasadniający takie potępienie.

              Utrzymanie mieszkaniowego status quo byłoby zapewne do przyjęcia dla
              Pomponików POD WARUNKIEM że matka utrzymuje to mieszkanie
              samodzielnie, i nie oczekuje finansowej pomocy. A tak nie jest - i
              dlatego to jej postępowanie oceniam negatywnie; dorosły człowiek
              powinien ponosić konsekwencje swoich decyzji, nie widzę powodu, żeby
              ta zasada miała nie dotyczyć rodziców.

              A nawiasem mówiąc, paradoks tej dyskusji polega na tym, że idę o
              zakład, że większość orędowniczek troski o interesy teściowej, sama
              nie wystawiłaby własnego dziecka bedącego w takiej sytuacji rufą do
              wiatru; tylko mając możliwość pomocy - by pomogła.

    • ewcia1980 Re: Mieszkanie-co sie nalezy po rodzicach? 29.03.08, 21:17
      smile takie posty utwierdzaja mnie w przekonaniu, ze mój tato bardzo
      dobrze zrobił spisujac przed smiercia testament i przepisujac
      WSZYSTKO tylko na mame.
      kto wie - moze gdybym wiedziała, ze nalezy mi sie 1/6 "majatku"
      rodziców to odbiłaby mi palma i chciałabym ta kase tu i teraz smile

      a tak na powaznie - rodzice moga pomóc ale wcale nie musza.
      ja akurat jestem w sytuacji, ze i rodzice (no własciwie w tej chwili
      to juz tylko mama) i tesciowie bardzo nam pomagaja.
      moga i chca i nie robia z tego problemu.
      nie wypomianaj swojej pomocy dlatego ja przyjmujemy.

      gdyby jednak nie wykazywali takiej checi to głupio byłoby mi
      cokolwiek na nich wymuszac.

      ja jednak proponuje nie "walczyc" z tesciowa.
      skoro wspolne mieszkanie wam nie odpowiada to zdecydujcie sie na
      zakup tej kawalerki i tyle.


      --
      nasz staż
      Izabela ma ...
      mała królewna - Iza
        • kol.3 Re: kawalerka w W-wie, to dom w innym miescie. 30.03.08, 16:36
          Mama jest teraz zajęta sobą,nie zamierza się dzielić mieszkaniem,
          ale na stare lata będzie chciała aby syn z synową się nią zajęli.
          A stare lata przyjdą szybciej niż myśli.
          Z drugiej strony syn może podać sprawę o podział majątku z
          wszystkimi nieprzyjemnymi konsekwencjami tego ekstremalnego czynu.
          Każde wyjście jest złe - niepodzielenie się lub proces.
          Przychylam się do opinii Burzy, że mama zamieniając mieszkanie na
          mniejsze nie zostaje skazana na wigwam na placu Defilad. Pozostaje
          tylko kwestia przezwyciężenia egoizmu.
    • martabmw do pomponik30 31.03.08, 23:16
      Znam dobrze kogoś, będącego w podobnej sytuacji. Podczas studiów umiera koledze
      ojciec, jedyny majątek, jaki pozostawia to mieszkanie. Sąd w postępowaniu
      spadkowym przyznaje mu 1/4. Kolega nie występował do sądu, gdyż postępowanie
      wszczęto automatycznie, podczas rozprawy dowiedział się co mu przysługuje.
      Dziwię się, że po śmierci Twego teścia nic takiego nie miało miejsca. Matka
      musiała spłacić kolegę, ale z tego co wiem, wszystko odbyło się polubownie.
      Tylko mój kolega był w lepszej sytuacji, ponieważ miał w ręku wyrok i mógł go
      ezgzekwować, dlatego pewnie matka wolała go spłacić i się nie szarpać. Jakbyś
      miała więcej pytań, pisz na priva.
      • babcia47 Re: do pomponik30 01.04.08, 22:09
        nie ma czegoś takiego jak "postępowanie wszczęte automatycznie"..aby
        doszło do ustalenia masy spadkowej ktos musi wystąpić z wnioskiem o
        wszczęcie postepowania..Mój ojciec zmarł 7 lat temu, ja jestem
        jedyna spadkobierczynia mamy, która była współwłascicielka
        mieszkania i prawnik nam poradził (ze względu na przepisy wówczas
        obowiazujace), że jeżeli nie zamierzamy sprzedawać mieszkania i
        innych nieruchomości nie ma sensu wszczynać tego postepowania ze
        względu na koszty sądowe(obowiazuja nadal) i podatek od spadku..do
        dzis tej sprawy nie ruszałysmy, ponieważ mama mieszka w tym
        mieszkaniu, mimo, ze 1/4 nalezy do mnie, jak i pozostała częśc
        spadku i nie zamierzamy niczego z innych nieruchomosci sprzedawac..
        • martabmw Re: do pomponik30 01.04.08, 23:11
          babcia47 napisała:

          > nie ma czegoś takiego jak "postępowanie wszczęte automatycznie"..\

          Być może nieprecyzyjnie sie wyraziłam, ale z tego co pamiętam, ani kolega ani
          jego matka nie występowali o ustalenie masy spadkowej zaraz po śmierci ojca.
          Sami byli zdziwieni jak dostali wezwanie do sądu, wówczas byli oboje zdania, że
          cały ten podział majątku nie jest im do niczego potrzebny, dopiero po latach
          kolega zmienił zdanie. Rzecz miała miejsce w 1997 roku, może coś się zmieniło od
          tego czasu w prawie?

          Drugi przypadek miał miejsce w mojej rodzinie (rok 2000). Pewnego dnia
          dostaliśmy wezwanie z sądu, że toczy się postępowanie spadkowe i przypada nam w
          udziale dom z ziemią jako jedynym, żyjącym krewnym. Gdyby sąd nas nie
          poinformował o tym fakcie, nawet byśmy nie wiedzieli, że coś tam nam przypadło,
          taka daleka rodzina to była. Nie wiem, kto wszczął postępowanie, przecież nie
          zostało wszczęte przez nas, więc chyba musi być jakieś odstępstwo, kiedy taka
          procedura uruchamia się jak to nazwałam automatycznie? Dlatego zastanawia mnie
          jak to do końca jest z tym ustalaniem masy spadkowej?

          • babcia47 Re: do pomponik30 03.04.08, 00:08
            moze w tych przypadkach istniały sporządzone u notariusza i u niego
            złożone testamenty? Sama jestem ciekawa, bo w moim przypadku, jak
            pisałam zaden urząd nie zmuszał nas do przeprowadzenia masy
            spadkowej i znam podobne przypadki w rodzinach gdzie testament nie
            został sporzadzony a sprawy spadkowe były "zawieszane" na wiele lat
            z różnych powodów

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka