Dodaj do ulubionych

Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie?

22.11.05, 13:04
Witam.
Mój Aniołek urodziłby się początkiem lutego.
Jak patrzą na moją koleżankę która jest teraz w 5 msc ciąży to nie ukrywam
wściekam się ( oczywiście mam uśmiech przyklejony na twarzy w jej obecności).
Ostatnio pokazywała mi zdjęcia z usg i tak bardzo się cieszyła a ja z każdym
jej słowem dołowałam siebie, porównywałam jaka bym ja była teraz i jaki
Aniołek duży, odczuwałabym Jego ruchy.
Jakie są odczucia u Was, jak sobie radzicie. Jakie macie plany na
powiększenie rodziny.
ja planowałam że wznowię starania w lipcu, ale wczoraj mąż powiedział że
raczej nie bo niepewność w pracy itp - zdołował mnie!!! zwłaszcza że mamy już
jedno dziecko więc też mamy prawie wszystko dla drugiego.
Agnieszka
Obserwuj wątek
    • gg24 Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie? 22.11.05, 21:26
      Agnieszko, ja miałam termin na marzec, ale pewnie urodziłabym moje bliźniaki
      wcześniej, więc może w lutym...
      Staram się dojść do siebie. Ale nie doszłam do pionu nawet fizycznie, o
      psychice nie wspomnę. Pewnie jeszcze długo będę odpoczywać. Nie mam dzieci, te
      były dla mnie pierwsze i najważniejsze. Może jeszcze zawalczę o swoje
      szczęście, ale jak znam życie to nie będzie tak łatwo.
      Pozdrawiam
      • myszewa do gg24 05.12.05, 13:09
        gg24 - ja też miałam rodzić z początkiem marca, straciłam maleństwo w 14tc i
        też nie mogę zajść w ciążę naturalnie, co wzmaga we mnie ten cały stres, że
        następnym razem może się nie uda zajść, albo będzie trwać to długo, a jeśli w
        końcu się uda to to dopiero połowa sukcesu... Od mojego poronienia minęły 3
        miesiące,mam komplet badań, mogłabym się już starać, ale zdecydowałam się
        poddać jeszcze zabiegowi wymrażania nadżerki, co wydłuży czas oczekiwania na
        zielone światło o jakieś 2 miesiące - nie chcę niczego zaniedbać.
    • jgk_77 Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie? 30.11.05, 08:54
      Witam serdecznie! Widze ze nie ma nas za duzo! Moja kruszynka miala przyjsc na
      swiat w polowie marca 2005 roku! Ale niestety byla potrzebna tam na gorze, a
      teraz pewnie czuwa nad nami i uprasza zeby wszystko bylo dobrze!
      Powiedzcie mi moje drogie czy zaczynacie juz pomalutku myslec o kolejnej
      probie! ja aktualnie jestem po 3@, porobilam troszke badan, zostala mi jeszcze
      cytomegalia. I jak na razie wszystko jest w porzadku. Ale moj lekarz powiedzial
      mi zebym przyszla na poczatku stycznia, i po badaniu cytologicznym mam dostac
      zielone swiatelko! tylko ze ja na poczatku bardzo chcialam byc znowu w ciazy a
      teraz im blizej tego momentu tym bardziej sie boje. Chcialabym podjac starania
      w cyklu grudniowym bo boje sie, ze jesli dluzej bede czekac to sie tak
      zablokuje ze nic z tego nie bedzie.
      Corecki ja jestem w podobnej sytuacji poniewaz moja przyjaciolka tez jest w
      ciazy (zaszla miesiac wczesniej niz ja) razem przezywalysmy pierwsze 2 miesiace
      ciazy (bo mi nie bylo dane wiecej - malenstwo odeszlo w 8 tc)ale ona nie
      potrafi opowiadac mi o swojej ciazy skupia sie po prostu na moim cierpieniu i
      czasami to ja musze sama od niej wyciagac informacje jak sie czuje, czy byla na
      kolejnej wizycie itp.
      Ja tez mam okropne skoki nastrojow dobrze ze pracuje i musze wstac, wyjsc z
      domu i zajac sie praca bo inaczej byloby mi ciezko! I pewnie tez tak macie ze
      jednego dnia myslicie ok juz wszystko w porzadku, poradzilam sobie z tym, a
      innego nie chce wam sie wstac i placzecie na widok kazdej przyszlej mamy i
      niemowlaczka!
      Pozdrawiam Was serdecznie i zycze wszystkiego dobrego!
      • 89mika Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie? 30.11.05, 11:52
        cześć ja jestem niedoszła kwietniówką, rzeczywiście niesamowite sa dla mnie te
        skoki nastrojów, juz wydaje mi sie ze jest ok, przestało boleć a potem
        przychodzi znowu żal i ból, nie wiem czy to kiedyś minie , aczkolwiek z upływem
        czasu człowiek przyzwyczaja sie z powrotem do życia jakie było przed zajsciem w
        ciążę i stratą dziecka , czasem nawet czuję wsiekłość że dane mi było tego
        wszystkiego doświadczyc po to zebym tylko cierpiała
        • jgk_77 Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie? 30.11.05, 14:31
          witam cie no to fakt kazda z nas chyba przeszla przez to zastanawianie sie
          dlaczego mnie to spotkalo i co takiego zrobilam zeby mnie tak ukarac!!! I choc
          z jednej strony wiem ze to nie moja wina to jednak mam wyrzuty sumienia ze moze
          moglam temu jakos zapobiec. Ale powiedzialam sobie koniec z tym uzalaniem sie
          nad soba, trzeba wziasc sie w garsc, powolutku stram sie z optymizme patrzec w
          przyszlosc. Chociaz zdaje sobie sprawe ze bedzie to bardzo bardzo trudne. Ale
          decyzje juz podjelam - wiem jedno ze podejme ryzyko i bede walczyla o nastepna
          ciaze pomimo strachu i obaw.
          pozdrawiam
          • gg24 Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie? 30.11.05, 15:29
            Dziewczyny, nawet nie wiecie jakie macie szczęście, że możecie tak normalnie
            zajść w ciążę. Ja muszę korzystać z dobrodziejstw medycyny. Ale tak powoli znów
            o tym myślę. Bardzo się boję. Przede mną na razie badania, doprowadzenie
            organizmu do równowagi i może jeszcze spróbuję. Na razie jestem po pierwszym
            okresie po zabiegu.
            • jgk_77 Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie? 01.12.05, 08:05
              No witam ponownie! Nie wiem czy z zajsciem w ciaze po tym co rzeszlysmy to
              mozna powiedziec ze stanie sie to tak normalnie! Bo tak juz raczej nie bedzie!
              Pierwsza ciaza to dla mnie bylo cos normalnego, po 1,5 roku malzenstwa zaszlam
              w ciaze, bardzo dobrze sie czulam, nie mialam zadnych objawow i nawet do glowy
              mi nie przyszlo ze moze cos sie stac! Nie potrafie zrozumiec tego jak mozna
              najpierw dac cos tak pieknego jak nowe zycie, po czym po chwili je odebrac, czy
              to ma nas wzmocnic! Jesli tak to ja dziekuje za takie wzmocnienie, chociaz same
              widzimy, ze jakos raz lepiej a raz gorzej ale sobie z tym radzimy i zyjemy
              chociaz na poczatku nam sie wydawalo ze to juz nie ma sensu! A jednak teraz
              zaczynamy walczyc o nastepna ciaze, ale to juz nie bedzie normalne wydaje mi
              sie ze to bedzie najwazniejsza walka w naszym zyciu i ze to bedzie walka o
              kazdy nastepny dzien, tydzien, miesiac i zycie w takim samym toku od wizyty do
              wizyty! Ale zycze wszystkim starajacym sie powodzenia i tylko optymistycznych
              wiadomosci!!!
              Pozdrawiam
              • 89mika Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 01.12.05, 09:18
                cześć mam bardzo podobne odczucia jak ty, pierwsza ciąża to było także cos dla
                mnie normalnego i pięknego, myslałam tylko o dobrych rzeczach a nie o jakiś
                problemach, niestety do czasu aż mi lekarz powiedział że dziecko umarło, teraz
                nie wiem jak będę się zachowywać w nastepnej ciązy ale jedno jest pewne mam
                zamiar wmawiać sobie na siłe że będzie wszystko ok choćby miałoby byc inaczej,
                niestety wiemy wszystkie że dramat może się powtórzyć ale powiedzmy sobie
                szczerze jestesmy na niego w jakims stopniu odporne, to nie będzie nasza
                pierwsza porażka , można tylko wtedy czuc złość do tych wszystkich kobiet które
                przechodza ciążę bezboleśnie i rodzą śliczne dzieci, ale niestety to nie my
                ustalamy reguły gry tu na ziemi i pozostaje nam tylko przyjmować to co tu
                dostajemy , jednak na koniec napisze że wierzę ze wszystko będzie dobrze i u
                mnie i u Ciebie i u innych dziewczyn, pozdrawiam
    • oleczka79 Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie? 01.12.05, 09:23
      Jestem Mamą Aniołka, który miał przyjść na świat l19 lutego 2006.
      Nic nie wskazywało, że tak się stanie, wszystko było dobrze, jednak w 10 tyg.
      Aniołek poszedł do nieba.
      Radzę sobie różnie, ostatnio coraz częściej myślę, jakby to było teraz, z
      brzuszkiem, co znaczą ruchy dziecka, słyszeć bicie serduszka ....
      czasem zbierają się smutki, tak bolesne, że nie mam ochoty na nic, potrzebuję
      wtedy cichego kąta, by przeżyć swój ból, który się zbiera i zbiera...
      Od pamiętnego dnia 31.07.05 porobiłam troszkę badań, byłam u dwóch lekarzy i
      dostałam zielone światło, boję się i cieszę, dam sobie czas i przyjmę to co mi
      życie przyniesie.
      Dziękuję Wam za Was, dzięki tej stronie odrzyłam, mogłam się podzielić swoim
      bólem,powróciłam do świata, wiem, że nie jestem sama.
      Pozdrawiam Was ciepło.
      Ola
      • joanah2o Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie? 02.12.05, 23:00
        Ja też miałam termin na 19 lutego i trudno będzie mi tego dnia tym bardziej, że
        jest to także rocznica slubu.

        Tym razem pobyt w szpitalu nie był tak straszny ja za pierwszym razem (zwidy po
        lekach i problemy z wybudzeniem, 4 dni silnego bólu i zero informacji).

        Gdyby jeszcze tym razem nie tytułowano mnie " drobny zabieg" i gdyby nie te pół
        dnia (dzień po zabiegu)spędzonego pod gabinetem KTG wśród 20 kobiet w
        zaawansowanej ciąży...to pewnie miałabym mniej obaw przed kolejną próbą. W
        końcu raz się udało.





        • jgk_77 Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie? 05.12.05, 08:17
          witam was serdecznie i i chociaz nie powinnam to jednak ciesze sie z tego ze
          nie jestem sama w tej tragedii! Moje drogie razem to przetrzymamy i mam
          nadzieje ze nastepna proba bedzie dla nas wyjatkowa i zakonczy sie wymarzonym
          sukcesem! Mam nadzieje ze bedziemy tutaj mogly podzielic sie swoimi odczuciami,
          troskami i lekami i ze razem to pokonamy> Pozdrawiam was goraco i trzymam kciuki
    • jgk_77 Re: Niedoszłe mamy lutowe 2006 - jak się macie? 07.12.05, 08:19
      no witam dziewczynki tylko mi nie mowice ze ta okropna pogoda rozlozyla was na
      lopatki i nie macie ochoty myslec o przyszlosci! Powiem wam ze ja wlasnie
      zrobilam jeden krok do przodu w sprawie staran o nastepna ciaze, zrobilam sobie
      kilka badan z listy w tym tarczycowe i jest ok. to podnosi na duchu! No i druga
      sprawa w koncu sie przelamalam i spotkalam z moja przyjaciolka z ktora razem
      przezywalysmy poczatki ciazy (gdyz ona zaszla w ciaze miesiac wczesniej niz ja)
      chociaz mi byly dane tylko 2 mce tego stanu a ona jest juz 2 6 mcu, bo potem
      moj Aniolek byl potrzebny na gorze. Ale powiem Wam ze to wymagalo sporo odwagi
      nie widzialam jej od sierpnia kiedy to mialam zabieg, ale dalam sobie rade,
      nawet spytalam czy moge dotknac jej brzuszka i wiecie co to bylo super!!!! I
      powiem Wam ze ona byla chyba bardziej przerazona ode mnie tym spotkaniem, ale
      wysluchala mnie (chociaz dzwonilysmy do siebie codziennie) ale ona nie mowila o
      sobie, o swoim szczesciu o badaniach usg itd po prostu mnie wysluchala! Pisze
      Wam o tych jak dla mnie siedmiomilowych krokach, bo wiem ze mi to ogromnie
      pomoglo teraz jestem silniejsza i pelna nadziei i wiem ze chce walczyc o
      nastepna ciaze i to juz wkrotce! Moje drogie lutoweczki chcialabym abysmy
      dzielily sie tutaj swoimi przygotowaniami, obawami itp bo taki byl chyba zamiar
      tego tematu. Pozdrawiam goraco i trzymam za was wszystkie kciuki!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka