Dodaj do ulubionych

Mój okropny sen...

31.01.07, 23:35
...o którum nikomu nie opowiedziałam. Bo niby już przecież jest dobrze. Bo
minęły cztery miesiące od zabiegu...sad A gdzieś "z tyłu głowy" wciąż czai
się smutek. Za miesiąc z haczykiem Maleństwo byłoby z nami. Niby o tym nie
myślę, a- MYŚLĘ.... Sen okropny, straszny. A dzień był fajny, czemu po nim
taki sen?? Jestem na oddziale polożniczym, wokół mnie kobiety w ciąży, jedne
tracą dzieci, inne mają szanse urodzić. Czuję moj duży brzuszek i mam niby
niedługo rodzić. Lekarze nie wiedzą, czy dziecko urodzi się zdrowe czy nie,
czy w ogóle donoszę ciążę. Ciągle chodzę, płaczę i ich o to pytam. Trwa to i
trwa w nieskończoność. W końcu czuję jakby parcie, jakby bóle porodowe
i "wyskakuje" ze mnie COŚ... Jest to jakby pół dziecka, w szarym kolorze, a
drugie pół-jak bezkształtna szmatka.... Lekarze mówią mi, że połowa mojego
dziecka żyje, a połowa nie.. Krzyczę coś do nich, płaczę, budzę się...
Koszmar.
Przepraszam za opisanie tego horroru, ale musiałaam to gdzieś "zostawić".
Boję się że im bliżej terminu "porodu", tym częściej będę mieć takie sny.
Ściskam Was. pa.
Obserwuj wątek
    • megisa1 Re: Mój okropny sen... 01.02.07, 08:53
      myslę że opowiadanie snów to dobra terapia wink

      nie przejmuj się, lek przed kolejnym niepowodzeniem jest chyba naturalny i
      gdzieś tam w naszych głowach już zostanie

      tez miałam kilka takich makabrycznych snów po poronieniu
      ale stwierdziłam trudno niech sie śni co chce,
      niech sie wyśni do końca co ma sie przysnić

      założyłam że jakis limit chyba jest wink ...
      i przestałam jeść przed snem, za to pije mleko z cynamonem wink


      i od jakiegos czasu mam bardzo miłe sny
      śnią mi sie place zabaw, dzieci na hustawkach
      ale nie jestem tym dobita, raczej mnie to cieszy

      a ostatnio miałam sen tez taki sympatyczny
      ale pamiętam tylko końcówke bo sie od razu obudziałam

      jakieś dzieciątko zamyka drzwi i mówi
      "mamo zaraz wracam"
      od razu się obudziam i zaczęłam ryczeć
      ale jakoś optymistycznie mnie ten sen nastroił

      ...mam nadzieje że zaraz wróci smile
    • zytka08 Re: Mój okropny sen... 01.02.07, 08:58
      Sen brrrr, wyobrażam sobie jaka umęczona się obudziałaś,musiało być strasznie.
      Tak naprawdę nie da się nie myśleć. NIby jest wszystko ok,wcześniej czy później
      wracam do życia, ale w środku...wiem dokładnie.
    • mentafolia twój DOBRY sen 01.02.07, 18:50
      O moja matko z córką! smile)
      Horrorowate sny są bardzo dołujące,cały dzień jest po nich do bani.

      Ale Cię pocieszę smile:sprawdziłam w senniku i porod oznacza spełnienie marzeń i
      szczęśliwy poród!
      Nie żebym była jakaś nawiedzona,ale zawsze to jakaś pociecha...
    • deszczu_kropelka Re: Mój okropny sen... 02.02.07, 17:32
      Papużka !!!

      Przepraszam, bo Twój post jest bardzo smutny... ale muszę Ci napisać, że
      ucieszyłam się, widząc Twój nick.
      Od dawna się nie odzywałaś. Nie odpisałaś na mojego maila smile Zastanawiałam się,
      co u Ciebie, ale pomyślałam, że może chceszz się odciąć od minionych spraw. Więc
      dałam Ci spokój smile

      Przykro mi, kochana, że wciąż nawiedzają Cie zmory z przeszłości sad Twój sen
      był makabryczny... i przypomniał mi ten koszmarny tydzień z mojego życia. Kiedy
      lekarz powiedział, że ciąża rozwija się zbyt wolno, i że za tydzień zobaczymy,
      co dalej. Cały ten tydzień moje myśli uderzały tylko o jedno, - czy moje dziecko
      żyje, rośnie, staje się,... czy kołyszę je w moim brzuszku martwe, do wiecznego
      snu. Wróciło to do mnie, jak napisałaś o Twoim dziecku ze snu, wpół żywym a wpół
      martwym...

      Papużko, może faktycznie jest tak, jak napisałaś, że musi minąć termin porodu -
      i może to właśnie pozwoli Ci zamknąć tamten rozdział, popatrzeć w przyszłość z
      lekkim sercem. Megisa ma rację, niech złe sny wyśnią się do końca, i niech już
      nie wracają.

      Ściskam Cie mocno, - pamiętam o Tobie i mocno trzymam, żeby jak najlepiej Ci się
      układało!
      • papuga_ara Re: Mój okropny sen... 03.02.07, 19:41
        Kochane moje, dzięki za to, że - jak zwykle - jesteściesmile)
        megisa, wypróbuję to mleko z cynamonem i to jeszcze dziśsmile
        zytka, masz rację, nie-myśleć się nie da, to trudne, a wręcz niemożliwe
        zadanie, to fakt...
        mentafoli, podniósł mnie na duchu Twój sennik, serio serio!!smile
        kropelko, ja się nosiłam z zamiarem napisania do Ciebie i tak mi jakoś
        zleciało, ale bardzo bardzo często o Tobie myślęsmile Bardzo jestem ciekawa jak
        Wam było na wyjeździe!!
        Całuję Was mocno.
        Dziś niestety miałam "ciąg dalszy" - śniło mi się mianowicie, że lekarze
        powiedzieli mi, że mam "sztuczne serce", więc nie mogę mieć dzieci i jeśli
        chciałabym urodzić, to urodzą się roboty, a nie prawdziwe dzieci. Matko święta,
        niech już mi się wyśni to, co ma się wyśnić, bo oszaleję... Ktoś długo musiałby
        myśleć nad tym, żeby wymyślić te sny. Ale mam nadzieję że to się kiedyś
        skończy. Może ten cynamon przed snem pomoże...
        • cerezanita Re: Mój okropny sen... 06.02.07, 12:30
          Jak cynamon nie pomoże, wypij jeszcze melisę smile. Współczuję snu, choć z drugiej
          strony to prawdziwe science-fiction. A na poważnie, wydaje mi się, że Ci
          odpuści, gdy minie "termin". Przestaniesz liczyć dni i miesiące, to samo
          przejdzie. Trzymaj się.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka