Dodaj do ulubionych

zabieg łyżeczkowania

18.10.07, 13:55
ja przeszłam zabieg łyzeczkowania dwukrotnie, piszę o tym bo
chciałabym moze w pewnien sposób naświetlić dziewczynom sprawę.
Pierwszy zabieg miałam w szpitalu, z całą tą szpitalną gehenną.
Byłam bardzo niezadowolona i kiedy dowiedziałam się, ze straciłam
drugą ciąże powiedziałam, ze za Chiny nie pójdę do szpitala.
Zmieniałam lekarza i mój nowy Gin zaproponował mi zabieg u siebie w
gabinecie prywatnie. Ta perspektywa wydała mi się dość ciekawa,
najbardziej cieszyło mnie to, ze nie będę leżeć w szpitalu z
kobietami w ciąży, że nie będą robić mi łaski sfrustrowane
pielęgniarki i będę spać w domciu. Natomiast nie miał być to zbieg
pod pełną narkozą jak w szpitalu o czym zostałam od razu
poinformowana. Gin naświetlił mi sprawę i powiedział, ze nie jest to
ból nie do zniesienia i każda kobieta ból odczuwa inaczej.
Pocieszona tym faktem, szczególnie że nie używam tabletek
przeciwbólowych, jestem raczej odporna na ból, zgodziłam się na
zabieg u niego. Podali mi głupiego Jasia. Boże dziewczyny co ja
przeżyłam. Z bólu nie mogłam nawet oddychać, nie mówiąc już o
rozmowie, Gin rozmawiał ze mną, tzn.próbował mnie zagadywać ale się
nie dało. Nie dość że język stanął mi kołkiem, zdrętwiały mi palce,
nawet łez nie mogłam sobie otrzeć z policzków. Czułam jak bym miała
ręce i nogi z drewna. Abrazja trwała może z 7 minut ale dla mnie to
była wieczność. Dlatego teraz kiedy miałabym możliwośc wyboru z
pewnością wybrałabym szpital i pełną narkozę. Stopień bólu zależy
napewno od zaawansowania ciąży itp. Ale mimo całej tej lepszej
atmosfery niż w szpitalu, mimo nocowania w domu u boku męża chyba na
zabieg łyżeczkowania bez całkowitej narkozy bym się już nie
zdecydowała. Nogami z bólu wykrzywiałam metalowe
podpórki "samolotu". Mądrze ktoś jednak wymyślił zeby nas bidne
kobiety w pełnej nieświadomości łyżeczkować. To jest nawet
bezpieczniejsze niż to co ja przeszłam, bo moje niekontrolowane
odruchy z bólu mogły spowodować przebicie macicy o co nie trudno
podczas takiego zabiegu. A ciężko było lezeć w bezruchu i gapić się
w sufit , oj ciężko. Faceci mają w życiu łatwiej.
Obserwuj wątek
    • aetas Re: zabieg łyżeczkowania 18.10.07, 20:59
      Alicja, dzięki za ten post, dobrze wiedzieć, akurat niestety, taka
      wiedza mi się przyda, chociaż wszystko bym dała, żeby tego nie
      musieć wiedzieć, jutro ide się dowiedzieć o termin do szpitala, żeby
      to było pod narkozą i mam nadzieje, że będę po tym długo spać... sad
      • ursz-ulka Re: zabieg łyżeczkowania 17.10.08, 15:40
        teraz odkryłam ten wątek, no straszności...
        narkoza jest jednak bardzo dobrą opcją dla tego zabiegu, tak myślę.
        • zero_0 Re: zabieg łyżeczkowania 17.10.08, 20:42
          Po tej narkozie nie śpi się długo. Wręcz przeciwnie jest to narkoza krótka i
          budzisz się zaraz po zabiegu. Są lekarze, którzy również w gabinetach stosują
          taką narkozę a nie tylko głupiego jasia.
          • ursz-ulka Re: zabieg łyżeczkowania 17.10.08, 23:13
            Mimo że mam wiele zastrzeżeń do opieki szpitalnej, cieszę sie, że
            nie przeżywałam takich katuszy. A mówili mi, że jak się za dużo
            najem to anastezjolog odmówi znieczulenia. Nie wyobrażam sobie tego
            zabiegu w świadomości. Zresztą jak mnie usypiali to pamiętam tylko
            że mówiłam w kółko jedno - chciałam żeby mnie wzieli do domu...
            • werka344 Re: zabieg łyżeczkowania 18.10.08, 01:16
              Moje drogie, ja przeżyłam dwa zabiegi. Kiedy straciłam ciążę trzeci
              raz w 7 tyg. obiecałam sobie, że nie dam się za nic położyć do
              szpitala. Trafiłam na świetnego lekarza, tzn. podczas dwóch
              poprzednich ciąż chodziłam do innego, a przy trzeciej postawiłam na
              zupełnie innego. Kiedy dowiedziałam sie, że niestety ciąża nie
              roziwja się, nie było nawet zarodka powiedziałam swojemu lekarzowi,
              że do szpitala nie chcę iść. Zaproponował podanie leków na rozwarcie
              szyjki. Udało się. Cały czas byłam pod jego opieką, co drugi dzień
              USG, aby sprawdzić czy wszystko się oczyszcza. Potem dołożył mi
              jeszcze leki na obkurczenie macicy. Byłam w domu, nie musiałam leżeć
              na sali z innymi kobietami w ciąży, nie musiałam slyszeć bicia serca
              ich dziecka, nie przeżyłam traumy. Uważam, że przy poprzednich
              ciążach też mogło obyć się bez zabiegu. Nie wiem dlaczego w Polsce
              tak chętnie wykonuje się zabiegi. Wiem jedno, że dzięki lekarzowi-
              temu soatniemu nie przeżylam traumy i mam siłę, by walczyć dalej.
              Wiem, że urodzę swoje dziecko. Po prostu wiem o tym.
              • ankups Re: zabieg łyżeczkowania 25.10.08, 10:28
                Co do polskiej chętności - chym... to nie do końca tak: od pewnego
                momentu trwania i w zalezności od momentu zatrzymania ciąży
                łyżeczkowanie jest bezpieczniejsze dla kobiety - organizm nie zawsze
                jest w stanie oczyścic się sam, jak np w 11tc, w przypadku
                zatrzymania czynności serca. Wiele kobiet w Polsce roni naturalnie,
                mamy wybór, bo tutaj dochodzi takze, obok bezpieczeństwa roniacej,
                kwestia psychiki.
                • czaarodziejka Re: zabieg łyżeczkowania 25.10.08, 13:57
                  Oj ja nie miałam takich traumatycznych przeży,dlatego napiszę,żeby może inne
                  dziewczyny nie sądziły,że zawsze jest źle.Byłam normalnie w szpitalu na
                  łyżeczkowaniu.Leżałam na piętrze z kobietami z problemami ginekologicznymi-np.
                  mięśniaki itp.Kobiety w ciąży były piętro wyżej,więc szczęśliwe wkrótce mamy nie
                  przyczyniały się do dodatkowych katuszy psychicznych.Podano mi lek po którym
                  miało wystąpic krwawienie.Zalecono leżec i w razie silnych bóli wezwac
                  pielęgniarkę,aby podała coś przeciwbólowego.Lekarz informował mnie o godzinie
                  zabiegu.Nie czułam bólu,nawet nie wiedziałam,że zaczęłam krwawic.Zabieg był pod
                  pełną narkozą.Po zabiegu fizycznie czułam się słaba,ale nic mnie nie bolało.Nie
                  wolno potem dźwigac-zalecam przestrzegac tego.To było 4 miesiące
                  temu.Psychicznie nadal mi smutno (nie tak jak na początku) i staram się
                  wierzyc,że następnym razem wszystko będzie ok,cho boję się.
                • ajlii Re: zabieg łyżeczkowania 25.10.08, 15:10
                  Wiesz, to też zależy od organizmu kobiety.
                  Ja miałam farta, bo spotkałam lekarza który nie brał się od razu za łyżeczkowanie. Stwierdził że ładnie sie oczyszcza, to można poczekać i poobserwować - a nóż obejdzie się bez zabiegu. I udało się! Choć standartowo od razu powinien być zabieg.
                  Natomias koleżanka, która straciła młodszą ciążę przez ponad miesiąc chodziła z resztkami płodu sad Jej zabieg by pomógł - także psychicznie - ale w Anglii odmówiono ze względu na wiek ciąży.
                  • ankups Re: zabieg łyżeczkowania 26.10.08, 16:52
                    Właśnie... o to chodzi - czasem dla zdrowia psychicznego lepszy jest
                    zabieg - mam za soba poronienie niekompletne - nigdy nie zapomnę
                    tego, co wtedy zobaczyłam: dostałam krwotoku, to było straszne.
                    Kiedy nasza Córcia odeszła zdecydowałam się na zabieg. Nie mogłam
                    przejśc przez to jeszcze raz. No i ciąża była bardziej zaawansowana.
    • iva30 Re: zabieg łyżeczkowania 28.10.08, 10:23
      Ja muszę Wam powiedzieć, że mój zabieg w szpitalu, pod narkozą odbył
      się bardzo ... taktownie, lepiej niż się spodziewałam. Do szpitala
      trafiłam o 19, a wyszłam już o 21.30 tego samego wieczora. Dzień
      wcześniej byłam w tym szpitalu i lekarz powiedział, że
      prawdopodobnie sama poronię, jak to się stanie mam do nich przyjść
      na zabieg. Dlatego jak się zaczęło krwawienie przestałam jeść, więc
      do szpitala trafiłam na czczo. Zabieg był w pełnej narkozie. Całe
      szczęście, bo mimo, że jestem dosyć silna psychicznie, to jak mnie
      położyli na stole i czekałam na zabieg, nie mogłam powstrzymać łez.
      Znacznie lepiej, że mnie uśpili i dla mnie i dla lekarki wykonującej
      zabieg. Wszyscy zachowywali się bardzo taktownie. Leżałam na sali z
      kobietami z problemami ginekologicznymi, po poronieniach. Nie było
      żadnej w ciąży. Lekarka zapytała czy chcę iść tego samego dnia do
      domu. Oczywiście chciałam, musiałam tylko poleżeć godzinę po
      zabiegu. Jak na tak traumatyczne przeżycie, to wszystko odbyło się
      bardzo dobrze. W tym samy szpitalu wcześniej rodziłam i miałam
      zupełnie inne doświadczenia. Tym razem wszyscy odnosili się do mnie
      naprawdę dobrze. Piszę, żebyście wiedziały, że tak też może wygladać
      zabieg w szpitalu. Z mojego punktu widzenia, personel, zabieg, pobyt
      w szpitalu, wszystko odbyło się z jak najmniejszym obciążeniem
      psychicznym dla mnie.
    • aska27000 Re: zabieg łyżeczkowania 10.02.09, 21:30
      Ja mialam zabieg tydzien temu, to byl 10 tc, ale ciaza obumarla w 6
      tygodniu. Przyjechalam do szpitala na czczo o 7 rano, zabieg mialam
      o 12.30 trwal 10 minut wyszlam ok 20.00. Byl ze mna maz i to
      pomoagalo, lepiej, zeby byl ktos z Wami - mimo tego, ze z opowiadan
      wiedzialam, ze to nic nie boli, trzeslam sie jak galareta te
      strachu, nie moglam tego opanowac, caly czas sie denerwowalam,
      sciskalo mnie w zoladku, w koncu poszlam poslusznie polozylam sie na
      lozku, dostalam zastrzyk, zaczelokrecic mi sie w glowie i... nie
      pamietam co bylo dalej, obudzili mnie, przeniesli na lozko,
      widzialam, ze jest moj maz, chcialo mi sie spac, wiec zasnelam.Jak
      sie obudzilam, czulam, ze moge isc do domu, ale kazano mi lezec.Tak
      bardzo chcialam miec dziecko, a teraz juz nie bede go miala -
      psychicznie myslalam, ze bedzie tragedia,w pewnym momencie
      uslyszalam podlaczona do aparatury obok mame z duzym brzuchem i
      bijace serce jej dziecka - chcialo mi sie plakac, zazdroscilam jej,
      chcialam, zeby to byl moj brzuch i moje dziecko i to bylo dla mnie
      straszne.Ciagle mysle, ze zajde w ciaze kolejny raz, ale sie boje i
      mysle, ze po takim zabiegu pozostaje tylko bol psychiczny, bo
      fizycznie go nie odczulam no i strach jak to bedzie w przyszlosci...
      • ankups Re: zabieg łyżeczkowania 11.02.09, 09:36
        Aska, cholernie mi przykro, ze stracilas Malucha i zostalas narazona
        na dodatkowe cierpienie...
        ten psychiczny bol da sie z czasem oswoic, wierz mi. Przestaje tak
        mocno bolec i wtedy mozna odnaleźć w sobie strzepki wiary w
        szczesliwy final. I wiesz, te strzepki mozna poskladac smile

        Anka co strzępki poskładała (mama trojga niebiańskich Dzieci)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka