Dodaj do ulubionych

zabieg łyżeczkowania - pytanie

18.10.07, 17:43
czy jakkolwiek się to nazywa, chciałam spytać, ile trwa pobyt w
szpitalu i ogólnie czy jest to jakies straszne i bolesne. nie mam
pojęcia, bo nigdy nie robiłam, a czeka mnie to wkrótce, 10 tygodni,
brak oznak serca, czyli właściwie na 100 %. Nie mam siły na
przeszukiwanie forum, więc jeśli był taki wątek, proszę o wskazanie,
sorry, jeszcze jestem w szoku, nie wierze w to, co powiedział lekarz
na usg, to miało być badanie na przezierność... cholera, anie na to,
czy w ogóle jeszcze ktoś tam jest... wybaczcie, jeszcze jestem w
szoku, proszę o pomoc w zanlezieniu odpowiedzi na pytania o zabieg
oczyszczania macicy,
Obserwuj wątek
    • aetas Re: zabieg łyżeczkowania - pytanie 18.10.07, 17:46
      i kiedy się wraca do pracy po czymś takim, znaczy czy jest się na
      jakimś zwolnieniu, czy coś? ile?
      • marinas Re: zabieg łyżeczkowania - pytanie 18.10.07, 18:30
        ja dostałam miesiąc zwolnienia od mojego lekarza, ale to chyba
        zelezy od lekarza
    • marinas Re: zabieg łyżeczkowania - pytanie 18.10.07, 18:28
      ja to przechodziłam w 12 tyg, ale podobny scenariusz, brak oznak
      bicia serca, przyziernaość karkowa... w szpitalu powinnaś przebywać
      jedynie dobę, pobiorą Ci krew następnie podadzą lek który ma wywołać
      skrócenie szyjki macicy, ale zanim ten specyfik zacznie działać może
      minąć kilka godzin, zaczniesz krwawić i odczuwać lekkie skurcze, nie
      boli jakoś strasznie, jak przy miesiączce, potem zabieg, pod
      narkozą, max pół godziny, - tak było ze mną, pół roku temu, szpital
      na solcu w Wawie...Wszystko do przeżycia, najgorsze jest to co
      dzieje się w sercu i psychice, pamiętaj czas leczy rany. Trzymaj się
      cieplutko, myslami jestem z Tobą
    • alicja0000 Re: zabieg łyżeczkowania - pytanie 18.10.07, 20:25
      pobyt w szpitalu trwa dwa dni (tak było w moim przypadku). Pierwszy
      dzień leżałam zupełnie bez sensu, robili mi wszelkie badania :
      moczu, krwi, serca, USG . W nocy dostałam dopochwową tabletkę
      powodującą poronienie i rozwarcie szyjki macicy, która i tak mi się
      nie rozwarła. Na drugi dzień o 11 rano miałam zabieg. Pod całkowitą
      narkozą, śpisz i nic nie czujesz. Będzie Ci się wydawało, jak Cie
      będą budzić że spałaś 20 sekund...Po zabiegu przewozą Cię do Twojej
      sali , zrzucają na łóżko i śpisz sobie dalej lub nie-zależy od
      Ciebie. Po zabiegu trochę boli brzuch, jak na okres i dużo krwawisz
      na początku. Natomiast dla mnie najgorsze było po podaniu tej
      dopochwowej tabletki, strasznie się męczyłam z bólu całą noc aż do
      zabiegu. Weź sobie dużo podpasek po szpitala. Przykro mi , ze tak
      skończyła się Twoja ciąża. Wiem co czujesz...
      • aetas Re: zabieg łyżeczkowania - pytanie 18.10.07, 20:39
        bardzo Wam dziękuję, Dziewczyny, już mniej więcej w takim razie
        wiem, czego się spodziewać, chociaż to taki szok, że długo chyba
        jeszcze w to nie uwierzę...
        • bedada Re: zabieg łyżeczkowania - pytanie 18.10.07, 21:59
          Bardzo mi przykro,ze będziesz musiała przez to przechodzić.
          Nie wiem od czego zależy długośc pobytu w szpitalu.
          Ja przez to przechodziłam w czerwcu. Rano mąż zawiózł mnie do
          szpitala(przed zabiegiem min 6 godz. nie wolno jeść!),zabieg miałam
          ok 12,z narkozy wybudziłam się dopiero koło 14.30,a koło 20 mogłam
          wrócic już do domu. Ach, i przy wykściu powinnaś dostac recepte na
          antybiotyk.
          Ściskam Cie mocno. Trzymaj się.
          • adomi Re: zabieg łyżeczkowania - pytanie 19.10.07, 18:26
            Ja byłam w szpitalu od 9-tej do 16-tej, ale u mnie po USG,
            stwierdzającym brak serduszka (byłam w 11tc) popołudniu zaczęło się
            krwawienie, a rano jak dojechałm do szpitala z okropnymi bólami to
            poroniłam już na Izbie Przyjęćsad Ok. 11-tej miałam zabieg, a przed
            16-tą do domu. W sumie dobrze, że tak króko.
            Zwolnienia dostałam tydzień, poza tym żadnych leków, ani specjalnych
            informacji.
            Wróciłam do pracy po 3 dniach , bo czułam się dobrze, a siedzenie w
            domu pogłebiało tylko deprechę.
            Trzymaj się! Przykro mi, że kolejna z nas musi to przechodzićsad
    • fruzia27 Re: zabieg łyżeczkowania - pytanie 20.10.07, 00:51
      Szpital na Czerniakowskiej, W-wa, przyszłam rano, dostałam tabletki
      ok. 11, dopiero ok. 19-20 się zaczęło, właściwie lekarka wzięłam
      mnie na następną tabletkę i okazało się, że już nie trzeba.
      Wcześniej krwawienia i bóle jak przy miesiączce, czasem ból większy.
      Ja nie jadłam, ale to akurat niedobrze, bo miałam lekki "odjazd"
      praktycznie zemdlałam na łóżku i pielęgniarka kazała coś zjeść, więc
      ja radzę zjeść coś lekkiego i mało.
      Do domu wyszłam na drugi dzień ok. 10 rano. To była środa, w
      poniedziałek wróciłam do pracy. Do pierwszej @ trzeba się
      oszczędzać, nie dźwigać nie przemęczać.
      Też mi przykro, najgorzej jest psychicznie - ja się strasznie bałam,
      po zabiegu już było jakoś... Trzymaj się ciepło
      • aetas Re: zabieg łyżeczkowania - pytanie 20.10.07, 18:32
        Dziewczynki, bardzo Wam dziękuję, jestem juz po, byłam wczoraj na
        izbie przyjęć (Szpital na Czerniakowskiej), ale powiedzieli, że jak
        nie krwawię, to oni raczej na sobotę, niedzielę nie wywołują
        specjalnie, więc lepiej poczekać do poniedziałku, miałam więc wrócić
        w poniedziałek.
        nie spodziewałam się, że może się to stać wcześniej, a jednak, dziś
        o 23. zaczęłam krwawić, nie chciałam panikować, bo było troszkę
        tylko, więc poczekałam do rana, ok. 7.30 byłam na izbie przyjęć, po
        9. założyli mi tabletki na rozszerzenie szyjki, a ok. 12.30 byłam
        juz gotowa, zrobili zabieg ok. 12.45, w "metryczce" mam 12.50.
        Miałam nadzieję, że nie będę musiała wracać już do pracy, ale na
        moje pytanie kiedy mam wrócić do pracy, lekarka powiedziała, że moge
        już w poniedziałek... chyba nie tak zadałam pytanie... powiedziałam,
        że bardzo mi zależy, żeby nie zaraz bo tam wszystkie się starają
        albo właśnie "są" i nie zniosę tego, na co zaproponowano mi
        wystawienie metryczki dziecka, które musze zarejestrować w USC, a na
        podstawie metryczki zakład pracy wyliczy mi, jaka cząstka urlopu
        macierzyńśkiego mi się należy i dostanę go w takim wymiarze. Dal
        mnie z tym usc to chyba nawet dla głowy lepiej, bo jakoś łatwiej mi
        się będzie pożegnać z dzieckiem chyba, jakoś tak czuję, że ono
        naprawdę było, tylko krótko z nami...
        szczerze mówiąc po czytaniu forum nie spodziewałam się, że można po
        poronieniu nie dostać zwolnienia, ale może to tak terapeutycznie?
        żeby szybciej wrócić między ludzi? wink ja natomiast na
        taką "terapię" nie czuję się wcale gotowa, najchętniej nie
        widziałabym i nie słyszała nikogo...


        jeśli chodzi o stronę "techniczną", bardzo mało mnie bolało, takie
        lekkie skurcze krzyżowe jak na okres, może nawet słabsze, potem
        tabletka, takie same, potem zabieg, kiedy śpisz i nic nie wiesz i
        nie czujesz, kiedy się budzisz nic nie boli (oprócz duszy i tej
        cholernej głowy, którą bym sobie najchętniej uśpiła albo wyłączyła
        jakimś guzikiem magicznym), lekkie skurcze jak przed zabiegiem,
        czuje się cżłowiek jak w czasie okresu, nic poza tym (nie licząc
        głowy, jak pisałam), o 16 wypisali nas do domu, trochę bałam sie po
        narkozie jechać, ale wsiadłam, odpaliłam auto, no i jestem w domu,
        jazda nawet dobrze mi zrobiła...

        po samym zabiegu jest jednak coś na kształt ulgi, chociaż ta
        tęsknota i ogromny żal jest nadal nie do zniesienia... jeszcze
        pewnie długo... gdyby nie głowa, byłoby dużo łatwiej...
        • aetas pytanie techniczne 21.10.07, 16:31
          ile czasu po abrazji powinnam krwawić i czy bardzo?
          wczoraj miałam zabieg, bardzo ze mnie leciało, natomiast dzisiaj już
          prawie nic, no i nie wiem, czy się cieszyć, czy martwić, wiecie
          może, jak to powinno być? poroniłam pierwszy raz w życiu, więc nie
          mam pojęcia, po porodach strasznie ze mnie leciało i naprawdę długo,
          więc teraz jestem zdezorientowana, czy powinno już być tak sucho, że
          prawie nic? jak koniec okresu? coś mam z tym robić, iść do lekarza?
          proszę o wyrozumiałość

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka