Dodaj do ulubionych

Poszukiwanie rodziców biologicznych.

01.04.09, 23:03
Witam.
Mój partner bardzo chciałby odnaleźć swoich biologicznych rodziców. Chodzi w sumie o znalezienie jego prawdziwego nazwiska, do którego ma zamiar wrócić (rodzinka adopcyjna nieźle dała mu popalić i po prostu nie chce nosić ich nazwiska). Czy ktoś może mi powiedzieć, od czego mamy zacząć? Jechać do domu adopcyjnego? Czy takie dane jak nazwisko rodziców biologicznych będzie w aktach? Z tego, co wiem, to jego rodzice na początku go chyba nawet odwiedzali.. Jego rodzina adopcyjna nie chce mu zdradzić tego nazwiska, choć wydaje mi się, że oboje je znają.
Z góry dziękuję za odpowiedzi, pozdrawiaMy!
Obserwuj wątek
    • thibaut Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 02.04.09, 00:47
      Hej,wiec mosi zglosic sie do Urzedu Stanu Cywilnego najlepiej w
      miescie ktorym sie rodzil i tam otrzyma orginalny akt urodzenia na
      ktorym znajduja sie wszystkie dane rodzicow biologicznych a takze
      imie i nazwizko jakie mu nadano po porodzie.Pozdrawiam
    • leli1 Re: do braksiss 07.04.09, 14:54
      nie nam oceniac, a autorka pytała o konkretna rzecz, a nie o porade w temacie "nieudanej?" adopcji.
      A przy okazji, adopcja z wdzięcznością nie powinna miec za wiele wspólnego, myslę, że jeśli się nad adopcja zastanawiasz, to nie powienieś tych dwóch słów łączyć, bo juz samo ich łączenie może przesądzic o udanej bądź nie adopcji.
    • ominika Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 08.04.09, 23:36
      Przepraszam, ze podpinam się pod cudzy wątek - jestem adoptowana
      przez jedno z rodziców - ojca. W skróconym akcie urodzenia, który
      miałam w ręku przy okazji slubu cywilnego to on widnieje jako
      ojciec, Ale pamietam swój pierwszy akt urodzenia - głupia historia -
      dowiedziawszy się od życzliwych, że mój tata nie jest moim tatą -
      przekopalam rodzicielskie półki z dokumentami. I w tym akcie dane
      ojca były dziwną kompilacją - imię było imieniem ojca biologicznego,
      ale nazwisko było nazwiskiem panieńskim mojej matki. Nie zależy mi
      na odszukaniu tego człowieka, ale chciałabym wiedzieć, kim był -
      moja matka nigdy nie miała odwagi mi o nim opowiedzieć. Wszelkie
      moje pytania traktowala jako mega nielojalnośc. teraz jestem w
      trudnej sytuacji - adopcyjny ojciec ogłasza wszem i wobec, że nie
      jestem jego córką. Czuję się do doopy - jakbym wzięła się zniką.
      Chciałąbym mieć jakiś grunt i cośo sobnie wiedzieć. A tak poza tym -
      czy istnieje mozliwość rozwiązania adopcji na wniosek dziecka? Mam
      już dość upokorzeń i bólu, nioe chcę zadnych spadków, zachowków i
      innych należnosci. chciałabym uwolnić się od tego pietna wciąż
      niechcianego dziecka.
      sorry, ale chyba mi się wylało...
      • thibaut Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 09.04.09, 00:39
        Hej,tez nie bardzo znam odpowiedz na twoje pytanie.Powiem tak,tez
        bylam adoptowana i nie wesolo mialam,zerwalam po prostu wszelkie
        kontakty od roku i chodze na terapie.Dzisiaj czuje sie lepiej mam
        wspanialego meza i synka tylko to sie liczy!Glowa do gory,zycie jest
        krotkie nie pozwul zeby Ci ktos marnowal przyszlosc,nie warto
        marnowac energii na nie ktorych ludzi.Serdecznie pozdrawiam!
        • aszkerson Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 09.04.09, 11:23
          Kurczę, mam ochotę z Tobą porozmawiać na gg smile
          12772886.
          My z moim chłopakiem zdecydowaliśmy się na założenie rodziny właśnie po to, żeby on poczuł, że ma kogoś, kto go naprawdę kocha i zawsze przy nim będzie. Był adoptowany w wieku 4-5 lat. Dużo pamięta.
          Dzidzia na świat przyjdzie w maju, a my jesteśmy bardzo szczęśliwi smile
          PozdrawiaMy!
            • ominika Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 09.04.09, 13:29
              Z jednej strony macie dziewczyny rację- przeszłość potraktować jako
              historię, odstawić na półkę , skupić się na teraźniejszości. Od 12
              lat jestem mężatką, mam cudownego faceta, dwoje niezwykłych dzieci i
              poczucie, że znalazłam swoich ludzi na ziemi. Ale czasem dopada mnie
              taki dziwny ból i żal, jakaś taka pierwotna potrzeba odnalezienia
              początku, jakieś irracjonalne pragnienie posiadania wszystkiego na
              swoim miejscu. Racjonalnie wiem - bio ojciec proponował kasę na
              skrobankę, adopcyjny okazał się emocjonalnie niepełnosprawny w
              temacie rodziny. A na dodatek jeszzcze moi rodzice się wlaśnie
              rozwiedli. W sumie dobrze. Tyle tylko, że sytuacje, które miały
              ostatnio miejsce pokazują dobitnie i boleśnie, że to ja wypadłam z
              rodziny - rodzinna uroczystość, zaproszeni wszyscy oprócz mnie - bo
              przeciez moja obecność wprowadziłaby napięcie. Czuję sie niefajnie,
              bo tracę nawet siostry, o relacje z którymi dbałam zawsze - zawsze
              były dla mnie ważne, ich potrzeby, prośby o pomoc stawały się
              priorytetówe. Takie chore przekonanie, że jako ta przyrodnia i
              nieswoja muszę na pewne rzeczy zasłużyć. dojrzewam do decyzji o
              pewnej separacji. Nie mam siły już dłużej być gorszą córką i gorszą
              siostrą. Chyba jednak wolę nimi nie być... I wiem, że to też wcale
              nie będzie łatwe, ale może będzie mniej boleć...
              • thibaut Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 09.04.09, 14:43
                Nawet nie masz pojecia jak Cie rozumiem!!! Zawsze gorsza,
                ponizana,nie dowartosciowana(slowa jakie najczesciej slyszalam:ty
                glupku,ty debilu , ty matole lub oddamy cie tam skad
                jestes).Prezenty zawsze dla jednej a nie dla drugiej pod pretekstem
                ze nie zasluzylam(do siudmego roku zycia bylam jedynaczka a
                nastepnie urodzila sie moja siostra,naturalne dziecko moich rodzicow
                adopcyjnych a moj koszmar zyciowy).Zawsze chcialam zeby nasze
                relacje byly ok,staralam sie pomagalam jak moglam byl problem
                przyjezdzalam.Natomiast do mnie nawet nikt nie zadzwonil zapytac jak
                sie czuje tak po prostu,moglam czekac tygodniami az sie ktos odezwie
                ale jak pieniazki byly potrzebne to znali moj nr.tel. Tak wiec mogla
                bym wymieniac godzinami,no coz nie chodzi tu o mnie ale o
                Ciebie,moja pani psycholog powiedziala ludzi nie zmienisz jak oni
                tego nie chca.Glowa do gory nie jestes SAMA!!!!
              • thibaut Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 09.04.09, 15:26
                Mam ochote jeszcze dopisac powiedz sobie Masz dwie wspaniale
                pociechy 12 lat malzenstwa,w naszych czasach to sukces!!!Staraj sie
                by Twoja rodzina byla zwiazana i mocna czego nie Mialas nie Masz Ty.
                A gdy ten bol i zal Cie dopada zrob cos dla samej siebie (cos co
                lubisz cos przyjenego i powiedz sobie "mam was w d... nie pozwole
                zebyscie mnie zniszczyli".Pozdrawiam serdecznie.
                • kaparka Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 10.04.09, 21:32
                  Zrobił się ciekawy watek o adopcji z tej drugiej strony - adoptowanego dziecka i
                  tego, że nie zawsze przebiega wszystko idealnie.
                  Taki wątek przydałby się też oficjalny i większy, uświadomi tym rodzinom, które
                  chcą adptować dziecko, jaka to odpowiedzialność.

                  Ja mam cicha nadzieję, że jest też wiele (dużo więcej?) szczęśliwych
                  adoptowanych dzieci...
                  • aszkerson Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 10.04.09, 22:15
                    Witam!
                    Moim zdaniem, niektórzy ludzie po prostu nie powinni mieć dzieci. Przykro mi, że tak mówię, ale są ludzie, którzy myślą, że dziecko to miniatura dorosłego i tak go traktują. Takie dzieci mają przechlapane. W wieku kilku lat pracują na gospodarce zamiast chociażby kopać piłkę czy tam siedzieć w piasku. Poza tym, skoro takie dziecko wie, że zostało adoptowane, wie, że ma inne nazwisko naprawdę, stara się porozmawiać na ten temat z rodzicami, a oni nie potrafią podjąć tematu, tylko się wydzierają, jakie to dziecko jest beznadziejne, niewdzięczne, to chyba coś tu nie gra. Nie wiem, ile trwa cały proces adopcyjny, ponoć długo. Ale chyba niewystarczająco długo, żeby poznać psychikę przyszłych rodziców. Ja jestem załamana, jak patrzę na potencjalnych teściów, na ich staroświeckie podejście, jakieś chore zabobony i poglądy. To moje zdanie.
                    • kawka74 Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 11.04.09, 09:56
                      Kiedyś, kiedy Twój partner został adoptowany, nie było tak ścisłych procedur
                      sprawdzających kandydatów na rodziców adopcyjnych.
                      Czasem zdarzało się tak, że brało się dziecko 'na wychowanie', niczym w 'Ani z
                      Zielonego Wzgórza', gdzie Cuthbertowie chcą adoptować chłopca, który przede
                      wszystkim ma pomagać Mateuszowi w gospodarstwie.
                      A to, że nie wszyscy nadają się na rodziców, to pewne - i dotyczy tak rodziców
                      adopcyjnych, jak i biologicznych.
                      Doradzałabym pewną ostrożność w kontaktach z rodziną biologiczną. Przy takich
                      relacjach z rodziną adopcyjną może w Twoim partnerze pojawić się cień nadziei,
                      że oto znajdzie swoją prawdziwą rodzinę, a może być tak samo albo gorzej.
                      Kwestia nazwiska - tak, ale z kontaktami trzeba uważać.
              • milka1951 Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 31.03.10, 21:57
                Ominika, przeszłośc można odstawić na półke, ale dopiero po
                jej uporządkowaniu. Przeszłośc to jest fundament, na którym buduje
                sie teraźniejszość i przyszłość. Mam adoptowaną nastolatkę i wiem,
                że to dla niej ważne. Za jakiś czas pomogę jej skontaktować sie z
                rodziną biologiczną. Dla niej szperam w literaturze obcojęzycznej
                i znalażłam taką myśl wypowiedzianą przez nastolatkę u terapeuty,
                że czuje sie jak niekompletne puzzle nie znając swoich korzeni.

                Czy jednak nie jesteś troche przewrażliwiona na punkcie traktowania
                przez rodzinę adopcyjną? Pytam, bo wiem, że moja córka nieraz
                podejrzliwie ustosunkowuje sie do naszej rodziny, choć oni dawno
                zapomnieli, że nie jest biologiczna.
      • vanilia_cz Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 15.04.10, 14:21
        nie wiem jak tu trafilam, ale to dobrze. jestem jeszcze bardzo mloda (24lata)
        ale od wielu lat od nastolatki marze o tym zeby adoptowac dziecko, ktoremu dam
        cieplo i milosc. czekam z decyzja az skoncze 30 lat, urodze swoje dzieci i wiem
        ze jesli ta chec dawania milosci nie zmaleje to chcialabym adoptowac dziecko.
        czytam wasze wypowiedzi i tak mi sie smutno zrobilo, jak ktos kto adoptowal moze
        sie tak zachowywac? normalnie wsciekla jestem! tego najbardziej sie boje, nie ze
        ja sie zawiode, ze dziecko nie doceni bo nie o to mi chodzi ale o to ze to ja
        zawiode, ze nie dam tego wszystkiego co chcialabym dacsmile pozdrawiam
        • tatiana1973 Re: Poszukiwanie rodziców biologicznych. 11.05.10, 09:34
          To wszystko zależy od wielu czynników.Ja również byłam adoptowana,ale
          dostałam tyle miłości,ciepła i wsparcia w okresie buntu,że nie
          potrzebowałam szukać biologicznej rodziny.Kocham moich rodziców
          adopcyjnych,na co dzień przecież w ogóle się o tym nie pamięta.Dali
          mi dom,rodzinę i zaspokoili wszystkie potrzeby emocjonalne,po co więc
          miałabym szukać wiatru w polu?Dziś sama mam swoją rodzinę,adoptowaną
          córkę i wszystko układa się dobrze,nie ma jak na razie większych
          problemów.Kiedy jednak nadejdą,wiem,że sobie poradzę,bo mam wsparcie
          i miłość rodziny.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka