Dodaj do ulubionych

czy jestem dziwna?

17.05.08, 10:52
kiedy czytam posty na tym forum, rozumiem bol az za dobrze
widze jednak wyraznie jak inne jest moje postrzeganie straty

9 mcy staralam sie aby zajsc w ciaze, z jakiegos powodu, zupelnie bez podstaw,
wydawalo mi sie, ze jesli sie to uda, to bedzie cud
i cud sie zdarzyl, ktoregos dnia zobaczylam upragnione 2 kreski...2 dni
pozniej kreski wciaz byly, wiec nie mialam juz watpliwosci
mimo ogromnego szczescia, bylo to dla mnie zupelnie irracjonalne...jakby
przydazylo sie to komus innemu...wiedzialam, ze za 9 mcy bede miala upragnione
dzieciatko, ale w zaden sposob nie potrafilam tego powiazac z moim
cialem...czulam zmiany w swoim ciele, widzialam jak zmieniaja sie moje piersi,
ale nie potrafilam wyobrazic sobie rosnacego w sobie dziecka...to bylo prawie
tak, jakbym miala przejsc ten czas poddajac sie roznym rezimom i
eksperymentom, a na koniec w nagrode listonosz przyniesie mi wyczekanego
berbecia smile
nie zrozumcie mnie zle, moja radosc nie miala konca, ale bylo to niezmiernie
abstrakcyjne przezycie...podejrzewalam, mialam nadzieje, ze to sie zmieni po
pierwszym usg..bardzo chcialam uslyszec bicie serca i wreszcie zobaczyc, ze to
sie dzieje naprawde

niestety, a moze stety, w belgii, gdzie mieszkam, ginekolodzy zachecaja do
pierwszej wizyty dopiero po 8 tygodniu...wszystko co sie wydarzy przed tym
czasem, ma prawo sie wydarzyc bez ludzkiej ingerencji...nawet przedwczoraj,
gdy poronilam, moja lekarka powiedziala mi, ze przy kolejnej ciazy moge
przyjsc wczesniej jesli bede miala taka potrzebe, ale to niczego nie
zmieni...nawet jeli wszystko bedzie cudownie, ona nie da mi zadnej gwarancji
ze tak juz zostanie...da mi ta gwarancje, jezeli przyjde po 8 tygodniu i
uslyszymy bicie male go serca...mimo wszystko ma to dla mnie duzo sensu

tak wiec nigdy nie uslyszalam bicia serca, nie zobaczylam niczego w moim
brzuchu, nie odczulam faktu ze rosnie we mnie moje dziecko
nie czuje, ze je stracilam...ale stracilam obietnice wielkiego szczescia...tak
waznego i tak wielkiego, ze oddalabym wszystko zeby wrocilo
czytajac to forum czuje sie troche jak wyrzutek...chociaz nie da sie zmierzyc
bolu i rozpaczy, wierze ze wszystkie przechodzimy przez to samo...moze jest mi
odrobine latwiej? chociaz, czujac co czuje, trudno mi sobie wyobrazic ze
mogloby byc gorzej
tyle mysle klebi sie w mojej glowie, tyle pytan, tyle emocji...jak znalezc w
tym wszystkim droge i nie zwariowac?
Obserwuj wątek
    • sofi75 maja ... witaj - tez mieszkam w Belgii i 17.05.08, 11:34
      pozwole sie nie zgodzic z tym co piszesz.

      Do rzeczy: nie zauwazylam ze w Belgii nie wolno przychodzic do lekarza przed 8
      tc. Raczej przychylam sie do pogladu ze bez wzgledu na kraj, przed 7-8 tc
      przychodzic nie warto, gdyz lekarz moze wtedy jedynie przepisac ci witaminki, a
      to wlasciwie mozesz zrobic sama.

      Inna kwestia, ze w Belgii i generalnie w krajach zachodnich jest inne podejscie
      do ciazy - duza role zostawia sie naturze, nie ratuje sie wczesnych ciaz,
      pierwszy trymestr to wlasciwie czas, w ktorym 20-30% tych ciaz sie 'rozwiaze' i
      lekarze jakos z tym faktem nie walcza. Moze to budzic Twoj czy moj wewnetrzny
      sprzeciw. Ja sie po 2 poronieniach juz przekonalam ze to podejscie ma swoje zalety.

      I dalej: jesli na USG lekarz stwierdzi akcje serca, to da ci gwarancje ze ciaza
      sie uda? A niby czemu? U mnie akcje serca lekarz stwierdzil w obydwu przypadkach
      - i zawsze kolo 9 tc juz jej nie bylo. Niestety przy nowoczesnym sprzecie USG
      nie jest to juz zaden wskaznik - moze byl parenascie lat temu.

      I aby zakonczyc: w Belgii masz szanse znalezc dobrego lekarza - trzeba miec
      tylko odrobine szczescia. Ja chyba mialam ... Moge goraco i z czystym sumieniem
      polecic swojego. Mieszkam w Brukseli i tutaj on przyjmuje. Jakbys miala jakies
      inne pytania o podejscie lub procedury tutaj, to pytaj smialo. Chetnie pomoge ...
      • maja.the.bee Re: maja ... witaj - tez mieszkam w Belgii i 17.05.08, 11:45
        sofi, moze nieprecyzyjnie sie wyrazilam
        lekarz nie zabronil mi przyjsc przd 8 tygodniem, powiedzial jednak ze nie ma to
        za duzego sensu, bo nic nie bedzie mogl dla mnie zrobic, czyli tak jak piszesz
        poza tym jezeli wszystko jest ok w 6tym tygodniu to nic nie znaczy...ale jezeli
        bije juz serduszko to szanse gwaltownie rosna, ze bedzie dobrze, oczywiscie ze
        gwarancji nigdy nie ma
        mam fantastyczna lekarke i ufam jej w 100 procentach
        • sofi75 Re: maja ... witaj - tez mieszkam w Belgii i 17.05.08, 11:55
          powiedzial jednak ze nie ma to
          > za duzego sensu, bo nic nie bedzie mogl dla mnie zrobic,
          ___ z tym sie zgadzam

          ale jezeli
          > bije juz serduszko to szanse gwaltownie rosna,
          ___ z tym sie nie zgadzam. Tak jak napisalam - bylo to prawda kilkanascie lat
          temu, kiedy aparaty USG akcje serca wykrywaly przecietnie w 8 tc zamiast jak
          teraz w 6-7. wedlug mnie szanse gwaltownie rosna po skonczonym 12 tc. Widzisz -
          moje dzieci obumieraly duso pozniej - ostatnie w momencie ustania akcji serca
          mialo 2.5 cm - taki miniaturowy czlowieczek. Zeby bylo ciekawiej mimo ogromu
          wykonanych badan przyczyny nie znaleziono - wychodzi ze 2 razy z rzedu mialam pecha.
          Sorry, jesli tym co pisze sprowadzam Cie nieco na ziemie.
          Ja wierze ze bedzie dobrze - zarowno u mnie jak i u Ciebie - chociaz Tobie
          pewnie w tej chwili ciezko w to uwierzyc.
        • ankups Re: maja ... witaj - tez mieszkam w Belgii i 17.05.08, 12:53
          chyba rozumiem o co Ci chodzi, dlatego nie zgodze się z sofie - tak,
          z medycznego punktu widzenia 12tc to "magiczna granica", za którą
          bezpiecznie nie jest, gewarantu nie ma, ale jest pewniej i bliżej
          niz dalej. Powikłania kończące się poronieniem sa o wiele rzadsze.
          Ale dla kobiety jak Maja, jak ja, która nigdy nie doczekała
          serduszka, to właśnie jest obietnica szansy. Żadnemu z moich Dzieci
          nie zabiło serce, to, że teraz je zobaczyłam było milowym krokiem,
          zapowiedzią narodzin, w których medycyna MOŻE juz pomóc o czym
          przekonałam się w ost kilku tygodniach. Szanse mojego Maluszka
          gwałtownie wzrosły.

          Maja, dziwna? nie, to nie tak. Każda z nas jest inna - tylko i aż
          tyle.
          • grochalcia Ania... 17.05.08, 13:31
            nie mów takich rzeczy...to żadna obietnica szansy..ja widzialam 3 razy bijace
            serduszko i co??? i za 4 razem juz nie zobaczylam...
            zycze Ci z aclego serca, zeby serduszko twojego dzieciatka bilo dalej tak jak
            teraz. po prostu my z sofii zaszlysmy o wiele dalej niz Ty i wiemy jak to jest
            jaks ie tyle arzy widzi i slyszy, ma sie mnostwo fotek zarodka, wiadac zalążki
            nózek i raczek a potem guzik z tego masz..

            dla mnie obietnica szansy nadejdzie przy narodzinach, niestetysad

            a tak trzeba wierzyc, ze bedzie dobrze, ale z drugiej strony byc przygotowanym
            na wszystko.
            • grochalcia Re: Ania... 17.05.08, 14:51
              hmmm. troche glupio to zabrzmialo-przeciez dopiero co wrocilas z usg i widzialas
              serduszko..

              po prostu mowie jak to jest u mnie. po pierwszej stracie tez myslalam, ze jak
              zobacze bijace serduszko w 8tc bedzie juz dobrze.zycie strasznie brutalne jst, nie?

              dlatego tak dobrze rozumiem Karinke-tzn sofismile

              a Ty sie wcale nie przejmuj moimi wywodamismile

              czasem jak czytam twoje posty mysle sobie skad Ty bierzesz tyle optymizmu...co???
            • sofi75 dziewczyny ja mysle 17.05.08, 14:56
              ze juz kiedys doszlysmy do wniosku, ze nie cierpienia sie nie wartosciuje i
              chyba nie ma co kombinowac, ktory etap dla kogo co oznacza.

              Dla ankups bicie serca to juz duzo, bo nigdy nie dotarla do tego etapu.
              Dla mnie 9-10 tc to jeszcze nic pewnego i mimo ze wiem, jak wyglada maly
              czlowiek na tym etapie to wiem tez, ze medycyna nadal nie moze tu duzo ... wiec
              dla mnie kolejny znaczacy etap to bedzie 12-13 tc.

              Ale mamy przeciez tez na sasiednim forum dziewczyny, ktore dziecko stracily tuz
              przed koncem ciazy - dla nich ewidentnie etap pewny i bezpieczny przesunal sie
              na moment szczesliwych narodzin.

              Wiec mysle ze to, kiedy i co jest pewne jest kwestia subiektywna, ktora wynika z
              przezyc kazdej z nas.

              I zycze zeby kazda z nas takiego pewnego i bezpiecznego etapu doczekala.
            • ankups to nie o to chodzi 17.05.08, 15:47
              nie zrumialas a ja zdania nie zmienie - milowy krok! rozumiesz?
              narodziny to tez zadna obietnica, Żadna. Znajoma Maja okazala sie
              chora 9mcy po narodzinach a wada była genetyczna.tak, zaszlyscie
              dalej i juz wiecie a ja mając puste jajo płodowe nie moglam doczekac
              sie ŻYWEGO dziecka - nie chodzi o doczekanie w sensie uczuc, ale
              medycyny. Puste jajo jest bariera nie do pokonania dla medycyny, na
              prawdę chcesz mi powiedziec, że serce mojego czwratego dziecka nie
              zwieksza szans, no prosze... tu nie o uczucia chodzi, ale o fakty.
              nigdy niema gwarantu, ale są milowe kroki, ktore dają wieksze szanse!
            • ankups Re: Ania... 17.05.08, 15:55
              guzik zawsze moze wyjsc, ale po kolei - najpierw mialam nie miec
              dzieci, bo mialam nie zajsc w ciażę, potem mialam miec tylko puste
              jaja, teraz jest serce - medycyna cudu nie uczynie, ale mam juz co
              podtrzymywać np.lekami, przyjmować silne hormony i po co lezzec -
              zwiększam szanse.
              Pustemu jaju nic nie pomoze, Maleństwu z sercem - jest szansa, ze
              tak.
              Nie ma różnicy?
              • ankups Re: Ania... 17.05.08, 15:57
                p.s.
                Jest serce jest o co walczyc. O to chodzi. A zycie niestey juz mi
                pokazało, ze serce nie jest gwarantem, doszlam do 11tc i nic.
                Naiwności brak.
                • 1978anna Re: Ania... 17.05.08, 16:02
                  Ściskam kciuki za Ciebie i Twoje Maleństwo
                  i wierze że w Grudniu bedziesz chwalić się cudem (tak, cudem, to
                  bedzie twój cud swiata)

                  A Twoje słowa są lekarstwem dla mojej duszy
                  Dziękuję
              • sofi75 oj Ania ... 17.05.08, 17:33

                nie chodzilo mi o to, zeby burzyc Twoj optymizm, wiare w lepsze jutro itd.
                ja wierze ze Ci sie uda.
                Ale bynajmniej nie wierze w to dlatego, ze widzialas juz serduszko, raczej
                wierze dlatego, ze widze Twoje nastawienie, a upieram sie przy swoim: glowa to
                90% sukcesu. ja na razie pewnie predko sukcesu nie osiagne, bo mojej glowie
                daleko do Twojej.

                Co do milowych krokow: chodzilo mi o to ze kazda z nas postrzega je przez
                pryzmat swoich doswiadczen: dla Ciebie milowy byl od momentu pecherzyka do
                serduszka i ja sie z tym zgadzam; dla mnie milowy bedzie od 9 tc do 13 tc.
                Ale niestety trwam przy swoim zdaniu: pod wladze medycyny przechodzisz kolo 26
                tc, co nie znaczy ze wczesniej nie mozesz w zaden sposob pomoc.

                Takze nie gniewaj sie i nie denerwuj - my, kobiety po stracie zupelnie inaczej
                postrzegamy to, co moze sie wydarzyc, bo po prostu wiemy sporo za duzo niz
                powinnysmy wiedziec. I ta wiedza niestety czasem przeszkadza w pokonywaniu
                krokow milowych. Ale Ty je pokonasz, bo widze ze dajesz sobie swietnie rade ...

                Co do pustego jaja - nie znam dokldnie problemu, ale ja zawsze rozumialam, ze to
                zarodek, ktory obumarl na etapie, kiedy serce jeszcze nie zdazylo byc uchwytne
                dla USG. Racja - pustemu jaju nie pomozesz, ale zarodkowi z wada genetyczna,
                ktoremu serce ma sie zatrzymac tez nie pomozesz. Tyle ze stanie sie to pozniej ...
                Chyba ze malenstwo z sercem jest calkowicie zdrowe a problem lezy gdzie indziej
                - wtedy zgadzam sie ze mozesz mu pomoc.

                Jest roznica i trzymaj sie dzielnie, a ja obiecuje nie burzyc wiecej twojej
                wiary - zreszta nawet jakbym chciala (a daleko mi do tego) mysle ze nie dalabym
                rady smile
                _________________________________
                "do góry uszy, to i pupa ruszy"
                • ankups Re: oj Sofie ... 17.05.08, 17:57
                  - mojego optymizmu (optymizm... niepojete przeze mnie pojęcie i z
                  pewnością go nie doświadczam) nie ma, więc nic nie jest go w stanie
                  zburzyc;
                  - głowa to duża część sukcesu, ale nie zawsze - jak przy pustym
                  jaju, o którym pisałysmy i które jest tu "sporne";
                  - nie postzrgam przez pryzmat MOJEGO problemu ale fakty - o nich w
                  poprzednim poście;
                  - nie denerwuje się, trudno mnie wkurzyć, nie gniewam się - o to
                  jeszcze trudniej smile
                  - wiedza przeszkadza, ale i nie przeszkadza - pustemu jaju nie
                  pomożesz - mozesz je sztucznie podtrzymywac, ale nigdy nie da
                  dziecka - stąd moje stanowisko co do szans;
                  - puste jajo: a) zatrzymany zarodek; b) brak zarodka;
                  - tak, z wada genetyczna, której medycyna NIE JEST w stanie
                  zaradzić, nie pomożesz - ale zapraszam na forum Trudna ciąża,
                  watek 'Małowodzie";
                  - jest róznica, ale o tej też pisałam wczesniej - pustemu jaju nie
                  pomozesz, rozwijającemu się z problemami dziecku - jak u mnie
                  obecnie, bo zyje dzieki lekom - tak - i o tym mówiła Maja i mówię ja.

                  p.s.
                  Nie burzysz mojej wiary - to niemożliwe - nie da się ani ciut, więc
                  tym bardziej "więcej" big_grin ,bo ona przelicza się na minuty zycia tego
                  Dziecka, od poczatku usg do jego końca, kiedy mam jedyną pewność, ze
                  Małe zyje.
    • 1978anna Re: czy jestem dziwna? 17.05.08, 14:50
      Maju!!!
      Mam takie sam odczucia ja również nie zdarzyłam zobaczyć swojego
      Maleństwa
      Wizyta miała byc o 18.00 w poniedziałek, niestety TO stało się w noc
      przed, bardzo żałuje ze nie poszłam predzej, miałabym choćby USG a
      tak mam tylko te upragnione 2 kreseczki i mase pytań na które pewnie
      nigdy nikt mi nie odpowie...
      Jeszcze się nie przyzwyczaiłam a już mi zabrono najwieksza radość, a
      do tego jeszcze część osób mnie nie rozumie a może to ja ich nie
      rozumiem
      I obiecałam sobie że jak jeszcze ktoś mi powie że "jestem MŁODA I
      JESZCZE ZDĄŻE urodzić" to obiecuje że ......... (nie wiem co ale
      dowale)

      Pozdrawiam Was Dziewczyny serdecznie Ania K.
      • grochalcia Re: czy jestem dziwna? 17.05.08, 14:52
        o tak-mi jeszcze mówiono" z czego robisz tragedie, pzreciez masz juz jedno
        dziecko" tak, jedno mam, ale stracilam dwoje..na opinie ludzkie lepiej teraz
        przymykac uszy. tak bedzie dla was najlepiej...
        • sofi75 grochalcia na temat 17.05.08, 15:05

          ktorej z nas co mowiono i jak sie zachowali znajomi, rodzina i inne pociotki to
          chyba moglybysmy ksiazke napisac, nie?

          Chyba pora to wszystko wyrzucic wreszcie z pamieci ... czas najwyzszy
          • 1978anna jutro 17.05.08, 15:13
            Jutro "starcie" z rodziną
            Musze pójść na Komunię chrzesniaka, najlepiej zostałabym w domu z
            głowa pod kołdrą, a tak będę musiała wysłuchiwac rad, porad i
            zaleceń i "pocieszeń" a to dopiero 6 dni minęło......
            Żałuje że wiedzą....
            Pójde gdyż Chrzesniak na to zasłużył
            • ankups Re: jutro 17.05.08, 15:52
              wiesz czego nauczyly mnie moje nienarodzone dzieci? pyskowania! jak
              ktos ci coś doradzi, radzę zamknąć ta dyskusje. Zdecydowanie, /chroń
              się - nikt nie ma prawa Cię ranić - TY JESTES NAJWAZNIEJSZA! a jak
              ktos tego nie rozumie, niech wypier...dala. Poważnie i nie
              przeprosze za przekleństwo, bo to prawda. ew. poproś kogos
              bliskiego, moze m, zeby zadzwonił wczesniej i uprzedzil
              najblizszych, że sobie NIE ZYCZYCIE rozmówek na ten temat. ja mialam
              dzięki temu "normalne" Boże Narodzenie.
              • grochalcia Re: jutro 17.05.08, 16:32
                dobra metodasmile

                a jesli chodzi o Twoje przeklenstwa-szkoda, ze ja tego nie robilam jak mi moja
                wlasna mamusia prze telefon prawila, ze ja nawet porzadnie w ciąże nie moge
                zajsc..a ja idiotka plakalam do telefonu zamiast kazac jej
                spier..alac..dokladnie jak piszesz..

                teraz jestem madrzejsza..

                starcie z rodzina nieuniknione. kiedys trzeba bedzie. faktycznie-pomysl Ani dobry..

                dlatego ja po pierwszym poronieniu powiedzialam sobie, ze o kolejnej ciazy
                powiem dopiero jak bedzie widac brzuszek...
                • ankups Re: jutro 17.05.08, 16:40
                  o to chodzi - ludziom się wydaje, że my SOBIE PORONIŁYŚMY i robimy z
                  tego tragedie, a trzeba nam sie chronić - niestety, płacz nokogo nie
                  wzrusza i nie przekonuje... a przekleństwa...coż mają niesamowita
                  moc ;-D
                  • 1978anna najgorsze 17.05.08, 16:50
                    najgorsze jest jest to że dla wszystkich to było "TO" nie maleństwo
                    tylko to, a dla mnie to był dzidziuś, maleństwo, mój groszek, no
                    może moja fasolka
                    I NIECH TO WSZYSCY ZROZUMIEJĄ
                    i jeszcze niech wiedza że nidgy już nie bedzie tak jak było, bo JEGO
                    juz nie ma a ja będe pamietać zawsze i kawałek serca jest tylko dla
                    Aniołka
                    BUUUUUUU lepiej mi, jak sobie w duszy powyzywam
                  • maja.the.bee Re: jutro 17.05.08, 16:55
                    ja tez mialam date na grudzien...jakos mi sie smutno zrobilo jak to przeczytalam
                    ale z calej sily zycze ci zeby to byl dla ciebie najszczesliwszy czas

                    ja powiedzialam wszystkim ktorzy wiedzieli o mojej ciazy "poronilam, nie chce o
                    tym rozmawiac" i tyle...mam nadzieje, ze to uszanuja

                    boje sie troche powrotu do pracy...dwie moje kolezanki maja termin na lipiec, a
                    przed chwila wydatny ciazowy brzuszek doprowadzil mnie do lez w sklepie
                    • 1978anna Re: jutro 17.05.08, 17:00
                      ja miałam termin wyliczony wg OM na 20 grudnia 2008
                      teraz jestem na zwolnieniu, wracam do pracy 27 maja, nie wiem co
                      powiem niechce mówic o ciąży
                      to będzie kolejny ciążki dzień
    • verka77 Re: czy jestem dziwna? 28.05.08, 07:14
      zgadzam się z Tobą maju..uważam,że w POlsce powinno się częściej i otwarcie
      mówić o tym, żę poronienia zdarzają się często,myślę, żę łatwiej wówczas byłoby
      przez to przejść..
      • kajka271 Re: czy jestem dziwna? 19.06.08, 11:19
        Dziewczyny, część z was zna mnie z promyczka... ja mam zdrowego,
        3,5l synka, poroniłam w 11tc(puste jajo), a potem urodziłam Hanusię
        w 36tc, która zyła tylko jeden dzień.
        I mimo, że wiem, ze teraz to juz do końca ciąży bedę strzępkiem
        nerwów, to i tak wyznaczam sobie taki punkty, od których ma być choć
        ciut większa szansa... teraz czekam na usg z serduszkiem, potem
        genetyczne, pierwsze ruchy... i dla mnie kazdy z tych kolejnych
        kroków to krok milowy. Tłumaczę sobie ciągle, że teraz kłuje sie tym
        clexanem, jestem pod opieką najlepszego specjalisty, i po prostu
        musi być dobrze!!!

        A jeśli chodzi o post początkowy, czy jesteś dziwna? Nie, ja teraz
        też staram sie podchodzić do ciąży bardziej technicznie niż
        uczuciowo. Jeszcze dziecka nie widziałam, więc wszystko może się
        okazać za te kilka dni, ale postaram się, żeby jak najmniej
        cierpieć, jeśli by jednak... to jakies zabezpieczenie psychiki... to
        na razie tylko kreseczka na teście.

        I tak ci zazdroszczę ankups podejścia.... niech tam Bobek ślicznie
        rośnie smile
        Sofi, a za Ciebie kciuki zaciskam i czekam na dobre wieści.
        • ankups Re: czy jestem dziwna? 19.06.08, 12:38
          Dziewczyny!
          Po mcu wróciłam tydz temu ze szpitala, ponawiam z nadzieję, która
          mam nadzieję ;-D, dam Wam wiarę!
          Straciłam troje Dzieci, wszystkie odeszły w pierwszym trymestrze,
          nigdy nie zobaczyłam bijącego serduszka. Maluchy przestawały się
          rozwijać w 6/7tc. Prawdopodobnie przyczyną była niewydolnośc ciałka
          żółtego (badania poprzedzające obecnego Bobka nic nie wykazały -
          jestem medycznie zdrowa, M też) - to jedyna teoria, zrodzona z ost
          kilku/ kilkunastu własciwie tygodni ciązy - od samego poczatku
          przyjmowałam leki hormonalne (duphaston, kaprogest domięśniowo,
          papawerynę rozkurczowo, nospę i nawet przez jakiś czas relanium) -
          ciałko wreszcie było i to wypasione, wreszcie zaczęło pracować,
          Bobek ma się dobrze. Nie wiem, co będzie jutro, na następnym
          badaniu, ale wiem, że szanse zawsze są - choć tak trudno było mi w
          to uwierzyć. Nie poddawajcie się! Dziś jestem w 13tc, ale rok temu,
          później w sierpniu, wątpiłam, ze ktokolwiek lub cokolwiek może dać
          mi szczęście macierzyństwa - Dziewczyny, kochane Mamy Dzieci
          nienarodzonych, pamiętam o Was, modle się o siły dla Was i Dzieci,
          które juz czekają, aż zaprosicie Je do swojego zycia - na
          najmniejsza planetę na świecie (teoria mojego chrzesniaka nt
          macicy).
          Całusy i uściski pełne wiary
          • maja.the.bee Re: czy jestem dziwna? 19.06.08, 19:46
            rozchlipalam sie
            dzieki za slowa otuchy, tak ciezko jest mi sie znowu ostatnimi dniami pozbierac
            pozdrawiam
            maja
            • ankups Re: czy jestem dziwna? 19.06.08, 20:29
              Maju... tulam do serca, bardzo , bardzo mocno - cięzko mi, kiedy
              czytam posty Mam po stracie... wiem co czujecie, pamiętam, wciąż
              tęsknie, czasem aż boli i cięzko oddychać, tak bardzo chciałabym
              umieć pomóc... Cholera, nie umiem...
              Maju, jak sobie radzisz? dawno się nie odzywałaś... to "dziś" czy
              tak jest cały czas?...
              • mikusia_k Re: czy jestem dziwna? 16.05.09, 16:41
                ja widziałam serduszko 2 razy (w 6tc i w 8tc) a w 11tc już go nie zobaczyłam...
                mam jedno zdrowe i całe dziecko-córcię 6l i oczywiste mi się wydawało,że 26
                listopada lub w pobliżu tego terminu będzie dzidzia a na święta położę je sobie
                pod choinkę i będzie to nasz najwspanialszy prezent...
                prezentu nie będzie, jest ból i rozpacz a na słowa "będzie dobrze" odpowiadam "a
                skąd wiesz??? skąd wiesz,że będzie dobrze,skoro teraz też miało być???jestem
                zdrowa,mam wszystkie badania,mam 1 zdrowe dziecko i to był jak to mój lekarz
                określił "pech" ... ale kto mi da gwarancję,że to ostatni pech w moim życiu???
                ktoś mi mówi: "przecież masz córcię,ciesz się,mniej przecież cię boli jak masz
                już 1 dziecko" a ja mówię: "a ciebie mniej zaboli jak umrze twoja mama a ja ci
                powiem,że masz przecież jeszcze tatę i powinnaś się z tego cieszyć i mniej cię
                boli?"
                ludzie mówią różne rzeczy... żadna nie pomaga... bo nikt nie wie,co da los,co
                się wydarzy...

                www.youtube.com/watch?v=3LuWXY50RsI
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka