yafffa
08.06.08, 17:19
Od 6 dni jestem szczęśliwą mamą córeczki. Już w ciąży wymysliłam
sobie, że założę taki wątek po porodzie, żeby dodać otuchy wszystkim
dziewczynom. Wierzę głęboko, że do Was też los się uśmiechnie - jak
do mnie się uśmiechnął po 4 latach starań i 2 tragediach utraty
dziecka. Walczyłam i udało się, być może moja historia komuś pomoże.
Tak jak mi pomogło bardzo, bardzo wiele forumowych dziewczyn – tutaj
na tym forum, na nasz-bocian.pl, na Poronienie.pl - którym
niniejszym składam ogromne DZIĘKUJĘ.
W 2005 r, po roku bezowocnych starań o ciążę udalismy się do
lekarza. Po kolei zlecał badania: hormony, wymaz z pochwy, badanie
nasienia męża, przeciwciała antyfosfolipidowe (zwane też
antykardiolipinowymi). Potem test penetracyjny (przenikanie
plemników do mojego śluzu). Wszystko ok. Potem monitoring cyklu -
wyszedł bezowulacyjny, więc zaczęłam brać Clostilbegyt i w maju 2006
zaszłam w ciążę. Niestety, w 8 tc okazało się że jest to pusty
pęcharzyk płodowy. Tragedia straszna, bo staraliśmy się o to dziecko
już 2 lata. Zabieg łyżeczkowania miałam w 10 tc.
Mój ówczesny gin stwierdził że "tak bywa, błąd genetyczny" itp,
pewnie znacie te gadki. Zmieniłam gina. Nowa pani dr zleciła:
badanie bakterii (mycoplasma, ureaplasma), hormony tarczycy, antygen
HBs, znów przeciwciała antyfosfolipidowe, toksoplazmozę. Znów
wszystko ok. Położyła mnie na dzień do szpitala i dokładnie
przebadała homony, łącznie z testem obciążenia glukozą. Znów
wszystko w normie. To włączyła tym razem Menopur i w lutym 2007 znów
byłam w ciąży. Tym razem zarodek był, ale się nie rozwinął. Drugie
łyżeczkowanie miałam w 11 tc.
Ale pani doktor była mądrzejsza od poprzedniego lekarza i kazała mi
jeszcze w ciąży, choć już wiedziałyśmy że się nie rozwija, zrobić
trzeci raz przeciwciała antyfosfolipidowe - bo bywa, że ujawniają
się tylko w ciąży! I to był strzał w 10. - wyszły "słabopozytywnie".
Potem jeszcze zrobiłam antykoagulant tocznia, też wyszedł
pozytywnie - czyli juz wiedziałyśmy, że coś u mnie nie tak z
krzepliwością krwi. Poszliśmy też z mężem na badania genetyczne (na
NFZ po 2 poronieniach) - wyszło ok.
Cdn.