Dodaj do ulubionych

znowu się spotykamy

06.09.03, 00:33
myslałam już przez jakiś czas, że sie pozbyłam problemu objadania się ale od
kilku dni jest to samo - wpycham w siebie na maksa z tą różnicą, że teraz
zwracam dużo do muszli i umieram ze strachu, że przytyję.
nie ukrywam - jestem przyłamana.
mam dość tego.po każdym takim incydencie mam wstręt do jedzenia i myślę, że
nie chcę już nigdy w życiu nic jeść, że już w ogóle chyba nic nie tkne skoro
nie umiem się kontrolować itd....a później patrzę, o snickers....skoro
dzisiaj już zjadłam tyle badziewia to to mi tym bardziej nie zaszkodzi.boli
mnie brzuch, podniebienie, chcę wyrzucić to z siebie. najlepiej sie czuję
jak nic nie jem. jestem wtedy zarabiście z siebie dumna (!) i jestem cała
happy. mam schizę juz jak zjem jedną bułkę. a jak zjem bułkę to zaczynam
wciągać inne rzeczy bo w sumie to już i tak nie dotrzymałam zdrowego stylu
odżywiania diety niskowęglowodanowej...
nie czuję jak jestem syta. nie czuję. jem paczkę ciastek, pizzę, litr coli,
batony, bułki. zatrzymuje mnie ucisk na żołądek i taka jakby podniesiona
temperatura. czuje się źle fizycznie. to jest jednym wskaźnikiem że powinnam
przestać.kiedyś jadłam gołąbka, dwa i byłam najedzona. teraz wolę nawet nie
próbować bo wiem,że to będzie pierwszy z pięćdziesięciu które zjem.i nawet
wtedy nie poczuję, że się najadłam.
jak naprawić uczucie sytości?czy to się da?
nie wiem. nie wiem. mam tego naprawdę dość.
Obserwuj wątek
    • horlaa Re: znowu się spotykamy 06.09.03, 11:20
      nie wiem czy potrafię napisać coś rozsądnego, bo przecież sama sobie nie
      potrafię pomóc...
      tym bardziej że moja nowa metoda - mój nowy rewolucyjny pomysł okazał się
      niezbyt dobry - w te dni, kiedy nie odżywiam się zdrowo, wpycham w siebie
      wszystko "bo potem nie będę mogła". moje myślenie jest takie: przecież już
      przestaję jeść np. chipsy, więc mogę sobie pozwolić na ostatnią paczkę.
      przecież to już ostatnie draże w czekoladzie (uwielbiam), i ostatnie kawałki
      białego pieczywa - no to siup.

      jesteśmy jak alkoholiczki.
      szkoda że nikt nie zwraca na nas uwagi.

      gdybym założyła to forum pod nazwą "Bulimia" albo "Anoreksja" od razu wpadłyby
      tłumy gotowe nas wspierać.

      zupełnie nie wiem co powiedzieć, poza tym:
      bądź silna.
      nie wymiotuj. to najgorsze. i wiadomo do czego prowadzi.



      pozdrawiam
    • yossarianka Re: znowu się spotykamy 06.09.03, 21:12
      hej horlaa,dziękuję za odpowiedź. chyba wiem co czujesz troszkę. wymyśliłaś
      sobie ekstra sposób, załapałaś pałera że tym razem to sobie poradzisz a
      tymczasem...zong. wtedy dosłownie niewiadomo co ze sobą zrobić.
      cały czas wierzę, że z tego da się wyjść.
      i trzymam za ciebie kciuki.
      pozdrawiam
    • yossarianka Re: znowu się spotykamy 07.09.03, 10:14
      wczoraj było to samo...
      • horlaa Re: znowu się spotykamy 07.09.03, 11:25
        mam nadzieję, że w następny wtorek będę twarda. :)
        dołożyły mi się od dzisiaj kłopoty rodzinne. obym tylko nie zrobiła klasycznej
        sytuacji w obliczu problemów: "skoro wszystko się wali, to jedna czekolada nie
        zaszkodzi".
        mam nadzieję, że będę się trzymać.
        i ty też się trzymaj.

        co innego nam pozostaje, kurczę?
        :)
        • yossarianka Re: znowu się spotykamy 07.09.03, 19:53
          będę Cię wspierać we wtorek telepatycznie :-)
          ucieczka w jedzenie przy problemach to lipa bo ma się jeszcze większego
          doła.tylko szkoda, że racjonalne wytłumaczenia są zawsze w tych momentach
          gdzieś hen hen daleko...
          masz rację, że to jest jak alkoholizm. po prostu uzależnienie. żeby się
          wyleczyć trzeba w ogóle przestać jeść???nie, żartuję jeno...chyba trzeba sobie
          znależć inny nałóg. może sport? ćwiczysz?
          nie wiem czy to zadziała, może to w ogóle skrajnie głupie ale to chyba chodzi
          o odwrócenie uwagi.jak zechce mi się rzucić na lodówkę to zacznę biegać albo
          nie wiem robic pompki ( z tym to słabo raczej...) albo jakieś inne wygibasy.
          może pomoże???no zobaczymy.
          nie daj się tam horlaa problemom! w każdym razie czekolada ich nie rozwiąże.no
          i daj znać jak ci idzie i w ogóle.
          pozdrawiam
    • spirit82 Re: znowu się spotykamy 07.09.03, 20:36
      czesc, czytam wasze posty i doskonale wiem co czujecie.
      Mam 21 lat, mialam anoreksje a teraz to..
      Jutro ide do psychiatry, musze cos z tym zrobic, mam dosc takiego zycia, chce
      wreszcie moc patrzec w lustro bez poczucia wstretu do siebie.
      To glupie ale tesknie do czasow gdy mialam anoreksje, wtedy przynajmniej
      szanowalam sama siebie.
      Poki co trzymam sie juz 3 dzien ponizej 1000 kcal i mam nadzieje ze uda mi sie
      wytrzymac jak najdluzej.
      Pozdrawiam was goraca i nie poddawajcie sie, walczcie dalej

    • haneczka24 Re: znowu się spotykamy 07.09.03, 22:31
      Moja historia jest chyba podobna do Twojej. Też miałam kiedyś anoreksję. Też
      się obżeram. Kiedyś do bólu żołądka i mdłości. Teraz może trochę mniej. A może
      to dlatego, że żołądek mam już tak rozepchany od tego jedzenia?
      Nie wiem, jak kiedyś udało mi się schudnąć ponad 20 kg, skoro teraz nie
      potrafię zejść (z reguły) poniżej 2000 kcal. Jak już zjem coś ponad limit
      przeznaczony na dany posiłek, to oczywiście koniec- i tak się dzisiaj objem,
      więc tabliczka czekolady i jeszcze batonik, i winogrona i opakowanie delicji
      nie robią różnicy...
      Wiem, że to idiotyczne. Kiedyś byłam u psychologa. Pani powiedziała mi, że
      histeryzuję, przesadzam, i że zawracam jej głowę, bo ona jest od tego, żeby
      pomagać ludziom w rozwiązywaniu prawdziwych problemów...
      • spirit82 Re: znowu się spotykamy 13.09.03, 21:55
        haneczka, jesli masz mozliwosc prosze napisz do mnie na gg (1577417), albo
        podaj mi swoj nr.
    • spirit82 Re: znowu się spotykamy 08.09.03, 19:56
      To znowu ja, dzis bylam u psychitry.Wiele mnie kosztowalo to zeby tam pojsc,
      zarejestrowac, siedziec 2 godziny w poczekalni. Kilka razy mialam ochote z
      tamtad uciec, ale przelamalam sie i poszlam. Teraz siedze i jakos dziwnie sie
      czuje.Nie wiem na co liczylam, wypisala mi skierowanie do psychologa na terapie
      indywidualna, ale mam dziwne wrozenie, ze mnie olała, jakos tak dziwnie
      potraktowala. Nie wiem moze to ja przesadzam??

      • midm Re: znowu się spotykamy 08.09.03, 20:37
        .Nie wiem na co liczylam, wypisala mi skierowanie do psychologa na terapie
        >
        > indywidualna, ale mam dziwne wrozenie, ze mnie olała, jakos tak dziwnie
        > potraktowala. Nie wiem moze to ja przesadzam??
        Mysle, ze zrobila co trzeba i mam nadzieje, ze psycholog bedzie ok.
        Reszcie tez radze sie wybrac.
        • horlaa Re: znowu się spotykamy 08.09.03, 21:48
          nie wiem jak reszta, ale ja byłam u psychologa na wiosnę, i nigdy więcej już
          się tam nie pojawiłam.
          stchórzyłam chyba.
          poza tym miałam wrażenie, że pani psycholog pytała nie o to, co trzeba.
          skupiłam się na omawianiu relacji z rodzicami, co nie jest a
          • horlaa Re: znowu się spotykamy 08.09.03, 21:50
            PRZEPRASZAM, ale wyżej nacisnęłam za szybko enter :)


            nie wiem jak reszta, ale ja byłam u psychologa na wiosnę, i nigdy więcej już
            się tam nie pojawiłam.
            stchórzyłam chyba.
            poza tym miałam wrażenie, że pani psycholog pytała nie o to, co trzeba.
            skupiłam się na omawianiu relacji z rodzicami, co nie jest najważniejsze do
            omawiania.
            czułam się trochę jak idiotka, nie wobec niej, ale wobec samej siebie - że
            naopowiadałam jej głupot, rzeczy, które tak naprawdę nie są prawdą. trochę
            przegięłam.

            teraz już boję się pójść gdzie indziej.
            na dodatek nie mam nawet gdzie (za darmo...?)


            • midm Re: znowu się spotykamy 09.09.03, 09:52
              > skupiłam się na omawianiu relacji z rodzicami, co nie jest najważniejsze do
              > omawiania.
              Zwykle na poczatku trzeba popytac o rodzine, o cokolwiek by nie chodzilo, poza
              tym czesto przy zaburzeniach jedzenia to wlasnie w niej jest cos co mialo na
              nie wplyw.

              . trochę
              > przegięłam.
              No to co.

              > na dodatek nie mam nawet gdzie (za darmo...?)
              Tak za darmo tez mozna sie ciagle leczyc.
    • emilyy1 "jak alkoholiczki" 09.09.03, 13:15
      witam
      nie masz racji horlaa, ze nikt tu nie zaglada. Ja zagladam od dawna - gdyby
      mierzyc czas kilogramami, jest mnie teraz o jakies 15 kg wiecej niz na
      poczatku. Gdy czytam Wasze posty, to prawie to samo, co moglabym napisac sama.
      Dzis znowu sie nie udalo.. Nie mam juz sil probowac i zaczynac od nowa.
      Obietnice dawane sobie, innym, Bogu; facet, ciuchy, kumpele - zadna motywacja
      nie dziala.
      Napisalas, ze jestesmy jak alkoholiczki - to bardzo dobre porownanie. Moja mama
      jest alkoholiczka. Nie potrafie z nia o tym rozmawiac - ale widze, ze ona z
      butelka przechodzi to samo co ja z lodowka. Wczoraj upila sie po raz pierwszy
      od dluzszego czasu - widac tez jej nie wyszlo..
      Nie wiem co robic... jest mi zle i ninawidze siebie za to jaka jestem slaba.
      Jesli chodzi o wszystko inne mam silna wole - od roku wstaje przed 6 zeby
      biegac, jezdzic do sasiedniego miasta na aerobik. Jedna z lepszych studentek na
      roku, dobra (choc brzydka jak noc) kumpela, inteligentna, cyniczna,
      blyskotliwa. Jak jest naprawde wie tylko najlepsza przyjaciolka, ktora przeszla
      przez anoreksje, aby wpasc w to co ja - uzaleznienie od jedzenia. zyje aby
      jesc, nie inaczej.
      Dzisiejszy dzien i tak juz "na straty" - znam scenariusz.. jutro rano bol
      brzucha, obrzydzenie i kolejne postanowienie..
      pozdrawiam Was bardzo serdecznie
      emilyy1

      • spirit82 Re: 'jak alkoholiczki' 09.09.03, 23:19
        czesc, to znowu ja.
        Przez 2 dni bylo ok. Jadłam ok600 kcal na dzien, ale niestety dzis scenariusz
        sie powtorzył i znowu sie nazarłam, a ja naiwna myslalam ze moze tym razem
        bedzie inaczej.
        Teraz jak zwykle plany na jutro, łudze sie ze bedzie inaczej.
        Tylko to mi jeszcze pozostało...

        Horla: o normalne ze pytała CIe o rodzine, relacje , problemy, bo to,lezy u
        podstaw naszych problemow; mnie na poczatku (tzn kiedy mialam anoreksje i
        zaliczałam kolejno kilku psychologow) trudno bylo mowic i sobie i jakis tam
        problemach rodzinnych, nie raz konczylo sie na tym ze ryczalam, teraz wreszcie
        potrafie o tym mowic i czasem czuje ze wbrew pozorom to pomaga

        Jesli ktorach zWas miałaby ochote ze mna porozmaiwac to podaje mój nr
        gg1577417, nie wiemjak wam ale mnie rozmowa z kims kto mnie rozumie bardzo
        pomaga
        • horlaa Re: 'jak alkoholiczki' 10.09.03, 10:01
          dodaję swój numer gg - 4313800 też chętnie pogadam i, jak to się mówi,
          wymienię doświadczenia...

          a obecnie wiecie co? czytam książkę "Picie.Opowieść o miłości" Karolinne
          Knapp. Pierwszy raz w życiu mam przed sobą książkę o alkoholizmie, na dodatek
          bardzo dobrą. porównuje zachowania. nasz nałóg jest tak podobny, że aż mi
          mrozi krew w żyłach... :)

          a co do psychologa - to byłam u tej babki w kwietniu. obiecałam że przyjdę na
          następne spotkanie, a w jego dniu zadzwoniłam i w sekretariacie zostawiłam
          wiadomośc, że nie mogę przyjść. nawaliłam po prostu. czy w takiej sytuacji
          mogę wrócić? jest wrzesień. zawsze czuję się w takich momentach, że kogoś
          oszukałam, wystawiłam do wiatru. i boję się tą osobę znów spotkać. więc nie
          wiem....

          ps.
          wczoraj był znów mój "chudy" dzień. udaje się. dziś też chcę sobie zrobić -
          taki nadprogramowy "chudy". no i jutro - w końcu czwartek. coraz częściej
          wierzę, że się uda. zawsze jeśli zatrzymam się na etapie "chudego" tygodnia
          i "tłustych" weekendów, to i tak będzie to ogromny sukces.

          czego sobie i Wam życzę
          pozdrawiam gorąco
          • midm Re: 'jak alkoholiczki' 10.09.03, 10:17
            > a co do psychologa - to byłam u tej babki w kwietniu. obiecałam że przyjdę na
            > następne spotkanie, a w jego dniu zadzwoniłam i w sekretariacie zostawiłam
            > wiadomośc, że nie mogę przyjść. nawaliłam po prostu. czy w takiej sytuacji
            > mogę wrócić?
            Na pewno, chyba, ze ma juz zupelnie zapelniony terminarz, wtedy zglos sie do
            kogos innego.

            > wczoraj był znów mój "chudy" dzień. udaje się. dziś też chcę sobie zrobić -
            > taki nadprogramowy "chudy". no i jutro - w końcu czwartek. coraz częściej
            > wierzę, że się uda. zawsze jeśli zatrzymam się na etapie "chudego" tygodnia
            > i "tłustych" weekendów, to i tak będzie to ogromny sukces.
            Radze Wam starac sie jesc normalnie kazdego dnia, nie chudo, nie tlusto tylko w
            sam raz, bo inaczej napedza sie machine. (Juz tak na czysto cielesnym poziomie,
            nie psychicznym.)

            • yossarianka re: 10.09.03, 21:53
              cześć dziewczynki,
              dzisiaj tu zaglądam i widzę, że rozrósł się ten post troszku.
              jeżeli chodzi o mnie to znowu to samo.tyle,że zwracam przynajmniej częśc tego
              co zjem bo mam manię że przytyję.
              najgorsze jest to, że rzucam się na jedzenie i w sumie to nawet nie jem tego
              co lubię. po prostu wszystko jak leci.
              jeszcze tu wpadne.
              pozdrawiam
              • emilyy1 od nowa? 11.09.03, 08:09
                o 8 rano silna wola jest silna, mimo bezsennej nocy.. trzymajcie kciuki
                dziewczyny. bede zdawac relacje. pozdrawiam cieplo
            • horlaa Re: 'jak alkoholiczki' 11.09.03, 17:07


              > Radze Wam starac sie jesc normalnie kazdego dnia, nie chudo, nie tlusto
              tylko w
              >
              > sam raz, bo inaczej napedza sie machine. (Juz tak na czysto cielesnym
              poziomie,
              >
              > nie psychicznym.)
              >

              wiesz, problem polega na tym, ze ja (i pewnie pozostale dziewczyny też) NIE
              WIEM jak sie je "w sam raz". po prostu nigdy tak nie jadłam, wyłączając
              dzieciństwo i czasy podstawówkowe.
              po prostu nie umiem jeść normalnie, zdrowo i racjonalnie. nie wiem jakie
              ilości są dobre.

              • midm Re: 'jak alkoholiczki' 11.09.03, 17:32
                Wystarczy zajrzec do jakiejs ksiazki o racjonalnym zywieniu. Albo przyjrzec sie
                komus z rodziny.
                • horlaa Re: 'jak alkoholiczki' 11.09.03, 19:02
                  no to raczej książka.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka