Dodaj do ulubionych

Co i gdzie studiować?

IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 01.06.01, 22:30
W Lesznie otwarto nową uczelnię wyższą (Wyższa Szkoła Humanistyczna). Ale czy w
dzisiejszych czasach warto jeszcze studiować pedagogikę? Studia to teraz luksus
nie na każdą kieszeń. Za wszystko trzeba bulić! Rodzice finansowo niewiele mogą
mi pomóc, bo jest nas czworo rodzeństwa. A tu na dziennych chcą 1000, a na
zaocznych 1500 zł za semestr. To i tak stosunkowo "tanio". Ale skąd wziąść tę
forsę?

Obserwuj wątek
    • Gość: prymuska Re: Co i gdzie studiować? IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl 12.06.01, 01:05
      Gość portalu: Bacha napisał(a):
      > Studia to teraz luksus nie na każdą kieszeń. <

      Wybór kierunku zależy od portfela

      Ledwie skończył się czas matur, a już abiturienci myślą
      o egzaminach wstępnych na studia. Cenami i dobrym
      poziomem w tym roku próbują skusić trzy uczelnie wyższe
      w Lesznie. Studenci, by opłacić czesne muszą mieć
      zasobne portfele.
      Od kilku lat abiturienci z Leszna nie muszą decydować
      się na kosztowne wyjazdy na studia do centrów
      akademickich. W Lesznie działają już trzy uczelnie
      wyższe cieszące się coraz większym zainteresowaniem.
      Nauka w Lesznie, mimo że tańsza niż w Poznaniu lub
      Wrocławiu wymaga także sporych wydatków.
      Stypendia na ,,marketingu’’
      Egzaminy w Wyższej Szkole Marketingu i Zarządzania
      rozpoczną się w lipcu. Testy trwać będą od 1 lipca.
      Każdy z kandydatów musi wcześniej wpłacić kwotę tak
      zwanego wpisowego, które w tym roku władze uczelni
      ustaliły na 500 złotych. Studenci trybu zaocznego za
      semestr nauki w WSMiZ płacić będą po 1900 złotych. Osoby
      wybierające naukę w trybie dziennym liczyć się muszą z
      większymi wydatkami, rzędu 2200 złotych na semestr.
      Studia na ,,marketingu’’ trwają trzy lata. Kanclerz
      uczelni - Jan Sołtysiak zastrzega, że każdy ze studentów
      może starać się o finansową pomoc stypendialną. Uczelnia
      ma w swojej ofercie trzy formy takiej pomocy.
      W państwowej dzienni za darmo
      Osoby, które zdecydują się zdawać na wybrane kierunku w
      Państwowej Wyższej Szkole Zawodowej zapłacą za jeden
      semestr 1600 zł. Opłata ta dotyczy wyłącznie studiów
      zaocznych. Studenci dzienni kształcą się bezpłatnie. Za
      egzamin zapłacić trzeba 65-70 zł.
      - Więcej płacą chętni na kierunki: wychowanie fizyczne i
      muzyczne. Tutaj organizowany jest bowiem sprawdzian
      umiejętności - wyjaśnia Małogorzata Michalczyk z PWSZ.
      Egzaminy na poszczególnych kierunkach trwać będą od 4
      lipca. Nauka trwa trzy lata.
      Taniej i bez egzaminów w WSH
      Najmłodsza leszczyńska uczelnia Wyższa Szkoła
      Humanistyczna w tym roku przyjmować będzie chętnych
      według kolejności zgłoszeń. - Opłata dla studentów
      dziennych wynosi 1000 zł za semestr. 500 zł więcej
      zapłacić muszą studenci zaoczni - nformuje Ewa Roszak-
      Marczyńska z dziekanatu WSH. Dodatkowo każdy student
      musi uiścić 200 zł jednorazowej opłaty wpisowej. Czesne
      za pierwszy semestr rozkładane jest na raty. Pierwszą
      wpłaca się razem z wpisowym, drugą na koniec I semestru.


      Koszty kwaterunku dla studentów w Lesznie: (ceny mogą
      ulec zmianie w nowym roku akademickim)

      > wynajem mieszkania ,,studenckiego’’ - średnio 350 zł
      plus czynsz (200-400 zł), koszty rozkładają się na kilka
      osób

      >wynajem pokoju w bursie koedukacyjnej na ul.
      Opalińskich: 100 zł na miesiąc, wyżywienie na miejscu 7
      zł dziennie

      > wynajem pokoju w bursie damskiej na ul.
      Poniatowskiego: 100 zł za miesiąc, wyżywienie na miejscu
      6,5 zł dziennie.

      > pokój w bursie Zespołu Szkół Rolniczych na ul. 1 Maja:
      100 zł miesięcznie, wyżywienie na miejscu około 6 zł
      dziennie.

      MW-GP
      • Gość: onulka Re: Co i gdzie studiować? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 25.06.01, 00:00
        > Wybór kierunku zależy od portfela? >

        Egzaminy wstępne: TRZYDZIESCI osób na JEDNO miejsce!

        Około 162 tysięcy indeksów czeka w tym roku na studentów uniwersytetów,
        politechnik, szkół ekonomicznych, akademii wychowania fizycznego i wyższych szkół
        zawodowych podległych MEN.

        Najpopularniejszymi wydziałami uniwersytetów są:
        PRAWO,
        EKONOMIA,
        ANGLISTYKA,
        INFORMATYKA
        oraz PSYCHOLOGIA.
        Kandydaci na te kierunki podczas egzaminów okazać się muszą lepsi często nawet od
        20 (DWUDZIESTU) rywali.

        W rywalizacji o indeks wydziału psychologii na uniwersytecie łódzkim pokonać
        trzeba 30 (TRZYDZIESCI) osób.

        O indeks wydziału informatyki Uniwersytetu Warszawskiego starać się będzie ponad
        28 (dwadzieścia osiem) osób na jedno miejsce.

        Na Uniwersytecie Warszawskim, obok psychologii i informatyki, popularna w tym
        roku jest również anglistyka (16 osób na jedno miejsce), a na tradycyjnie
        obleganym wydziale prawa na 450 miejsc zgłosiło się ponad 3800 osób.

        Najbardziej popularnymi kierunkami Uniwersytetu im. Mickiewicza w POZNANIU, gdzie
        o jeden indeks ubiega się średnio prawie czterech kandydatów, są:
        JAPONISTYKA,
        INFORMATYKA,
        BIOTECHNOLOGIA
        oraz TURYSTYKA i REKREACJA.


        Na pierwszy rok studiów na Uniwersytecie Śląskim kandyduje przeciętnie trzech
        maturzystów. Najbardziej popularne kierunki to: realizacja obrazu filmowego,
        telewizyjnego i fotografia, a także filologia angielska, pedagogika, hiszpański i
        prawo.

        Stosunki międzynarodowe (17 kandydatów) i iberystyka (16) - to najbardziej
        oblegane kierunki na Uniwersytecie Wrocławskim.
        Tłok będzie również na egzaminach na dziennikarstwo i komunikację społeczną
        (ponad 14 osób na miejsce).

        O ok. 3600 miejsc na Uniwersytecie Łódzkim ubiegać się będzie prawie 16 tys.
        kandydatów. Dużym zainteresowaniem cieszy się tam geografia turystyki na wydziale
        biologii i nauk o ziemi, którą studiować chce ponad 10 razy więcej chętnych niż
        miejsc.

        O prawie 4 tys. indeksów na studia dzienne na lubelskim Uniwersytecie Marii Curie-
        Skłodowskiej ubiega się 13 700 kandydatów. Najpopularniejsze są stosunki
        międzynarodowe (15 chętnych na miejsce).
        Prawie 10 osób będzie ubiegać się o jedno miejsce licencjackiego kierunku
        biotechnologii, tyle samo - pedagogiki.

        Na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim o ponad 1900 indeksów na studiach dziennych
        ubiega się prawie 5,5 tys. kandydatów. Największym zainteresowaniem cieszą się
        tam psychologia, anglistyka - sześć osób na miejsce.

        Na Uniwersytecie w Białymstoku sześciu chętnych jest na miejsce na trzyletniej
        anglistyce licencjackiej. Słabnie tu zainteresowaniem prawem - dwie osoby na
        jedno miejsce.
        Tylko kilkunastu kandydatów chce studiować filologię białoruską, a miejsc jest 50.

        Popularny na Uniwersytecie Jagiellońskim jest w tym roku nowy kierunek -
        międzywydziałowe studia humanistyczne (blisko 11 chętnych na miejsce).
        Podobnie jak w roku ubiegłym, dużą popularnością cieszy się też biotechnologia
        (też 11 kandydatów).

        Największe wzięcie na politechnikach ma architektura.
        W Warszawie o miejsce walczyć będzie prawie 14 osób, w Poznaniu ponad 8 osób,
        niewiele mniej w Krakowie.

        Politechnika Warszawska przygotowała 5200 miejsc. Dokumenty złożyło dotąd ponad 9
        tys. chętnych.

        Na Politechnice Poznańskiej o 3 tys. miejsc ubiega się prawie 4 tys. osób.

        Z siedmiu wydziałów Politechniki Krakowskiej, drugim pod względem popularności po
        architekturze, jest fizyka techniczna i modelowanie komputerowe.

        Na Politechnice Wrocławskiej największym zainteresowaniem cieszą się informatyka,
        elektronika i architektura.

        W Białymstoku, po informatyce (10 chętnych na miejsce) najwięcej osób chce
        studiować turystykę i rekreację.

        W Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie najtrudniej będzie zdobyć indeks na
        informatyce (8 kandydatów na miejsce). Popularne są także geodezja i kartografia
        oraz elektronika i telekomunikacja.

        Na nowych wydziałach warszawskiej SGGW - informatyce i ekonometrii - na jedno
        miejsce przypada ponad 32 osoby (TRZYDZIESCI DWIE), a na nowym kierunku
        socjologii - prawie 30 osób.
        Na 2225 miejsc przygotowanych przez tę uczelnię zgłosiło się niemal 12 tys.
        chętnych - prawie dwukrotnie więcej niż rok temu.

        Duża liczba kandydatów walczy też o indeksy szkół medycznych, szczególnie
        farmacji:
        W Poznaniu o jeden indeks na wydziale farmacji stara się 5 osób,
        we Wrocławiu - 6,
        w Łodzi - niemal tyle samo,
        w Lublinie - 4,6 osoby, podobnie w Białymstoku.

        Nieco mniejszym powodzeniem cieszą się w tym roku wydziały lekarskie, a
        najłatwiej dostać się będzie na pielęgniarstwo i analitykę medyczną.

        Zakończyła się już rekrutacja na wydział aktorski Państwowej Wyższej Szkoły
        Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej im. Leona Schillera w Łodzi. W tym roku
        przyjęto 20 osób, a o miejsce w szkole ubiegało się ponad 330 kandydatów z całej
        Polski.


        Nic, tylko jechać do Białegostoku studiować prawo, albo filologię białoruską!
        • Gość: Rakija Re: Co i gdzie studiować? IP: 212.160.137.* 26.06.01, 00:00
          Gość portalu: onulka napisał(a):
          >
          > Nic, tylko jechać do Białegostoku studiować prawo, albo filologię białoruską!

          Po co do Bialegostoku, zaplac 2 tys. i znajdziesz w Lesznie wiele ciekawych
          kierunkow. I to bez egzaminow wstepnych.

    • Gość: belfer Re: Co i gdzie studiować? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 16:18


      Dla Studentów w Lesznie i kandydatów na studia wyższe wybrałem niektóre opinie
      z dyskusji toczącej się po tym jak gruchnęła wiadomość:
      "30 kandydatów na jedno miejsce"!

      I tak cała reszta skończy w szkołach prywatnych.

      Nie ma różnicy 30 czy 10, i tak reszta zasili szeregi prywatnych
      szkół "sukcesu". Potem będą się chwalić, że mają licencjata czy magistra. Na
      szczęście taki papierek to se mogą wsadzić.
      (Snopciu; 27 czerwca 2001 09:16:15)

      Zgadzam sie. Prywatne szkoły to jawna sprzedaż dyplomów.
      (merigold; 27 czerwca 2001 09:25:45)

      Natomiast w szkołach państwowych zaczyna płacić się już na egzaminach
      wstępnych...
      (ANIA S.; 27 czerwca 2001 09:34:15)

      I tak cała reszta skończy w szkołach prywatnych.
      Podzielam opinię. Zamiast prywatnych uczelni powinny powstać sklepy, gdzie
      każdy za okazaniem świadectwa maturalnego mógłby nabyć drogą kupna - sprzedaży
      dyplom dowolnej specjalności. Cena zależałaby oczywiście od specjalności oraz
      od renomy sklepu.
      (Robert; 27 czerwca 2001 09:51:55)

      Po co moj drogi - taniej wychodzi placic za egzaminy na panstwowych za wstepne
      tez vide Akademie Medyczne (pare publikacji i informacja w telewizji).
      (olo; 27 czerwca 2001 10:21:45)

      Te najgorsze uczelnie prv nie mogą dawać magistra, gdy chciałem dostać się na
      prawo na uczelnię państwową to zaproponowano mi 100 ml starych zł. albo się nie
      dostanę (średnią miałem 5,1),nie zapłaciłem - "zabrakło "mi 4 ptk.
      (Tru; 27 czerwca 2001 11:03:35)

      Słuchaj gościu sama studiuję na prywatnej uczelni i wcale nie jest tak wesoło
      za semestr płacę 1720 złotych a wymagania oprócz kasy mają kolosalne więc
      przestań głupio gadać i sam sobie załóż sklep.
      (NINA; 27 czerwca 2001 11:19:20)

      No, wlasnie wiem jakie maja tam "wymagania" na paru prywatnych uczelniach,
      przynajmniej moge sie posmiac z ich "poziomu" wiedzy...
      (wasyl; 27 czerwca 2001 11:31:45)

      Znowu uogólnienie. Myślę, że troszeczkę krzywdzisz niektóre osoby, które
      studiują na uczelniach prywatnych.Zgadza się - część z nich to 'intelektualiści
      z bogatymi rodzicami', ale istnieje też częśćludzi rozsądnych i niegłupich.A
      to, że są na prywatnej uczelni??? Komu to przeszkadza? Czy nie sądzisz, że
      życie i takto zweryfikuje? Przecież te uczelnie dostały pozwolenie na swoją
      działalność od ludzi,którzy prawdopodobnie kończyli szkoły państwowe. Czyżby
      ich też niczego tamnie nauczono?
      Pozdrawiam,
      (miki3; 27 czerwca 2001 10:07:15)

      Pewnie sam nie masz takiego papierka i tylko zazdrościsz.A tak poza tym to
      takie szkoły są jedynym rozwiązaniem dla wielu ludzi, zapewniam cię że wcale
      nie najbogatszych.
      (cieplutek; 27 czerwca 2001 10:16:35)

      Przemawia przez Ciebie zazdrość. Chyba Tobie nie dane było kształcić się w
      prywatnej szkole.W mojej grupie pierwszy rok ukończyło 50%. Oni też pewnie
      myśleli, że jak zapłacą to i papierek dostaną - ha ha!!
      (m..; 27 czerwca 2001 10:47:20)

      m: idź się wypałuj - Twoje wypowiedzi minie mierżą. Masz problem pisz do-nos.
      Niech się ludziska kształcą gdzie chcą, co Ci do tego. Twoja kasa? Jak ktoś
      jest łebski to i licencjat z Grójca (przepraszam mieszkańców pięknego Grójca)
      wystarczy mu do kariery. Zajmijcie się ludziska swoimi sprawami, to może będzie
      więcej tolerancji.
      (Gucio; 27 czerwca 2001 11:01:25)

      Taaa... Szczególnie Wyższa Szkoła w Nowym Sączu, czy WSH w Pułtusku...
      bardzo "kiepskie" uczelnie, jedne z "najgorszych" w kraju, tam licencjat czy
      magister wychodzi "tylko" z papierkiem i ze znajmością 2-3 języków obcych. Za
      to w państwowych szkołach jest super! Łapówkę zawsze można zdać i się
      człowieczek dostanie na Medycynę, (odbija się to później na poziomie lekarzy).
      Niestety, większość po AM wychodzi NIEDOUCZONA!!! Machloje na egzaminach to
      standard, bo przecież tak super jest na państwowych Uniwerkach.
      (Jaszyn; 27 czerwca 2001 10:56:00)

      2 lata temu skończyłem studia na UW, terazchodzę do szkoły prywatnej (chcę mieć
      więcej zawodów),i muszę tak ostro się uczyć...Zależy od szkoły ,ale w tych
      najlepszych prywatnych ,naprawdę jest wysoki poziom,i nie jest łatwo, nie liczą
      się tak strasznie pieniądze, a nawet najbogatsi odpadają!!!
      (Prv Rulez; 27 czerwca 2001 10:58:05)

      i bardzo się z tego cieszę, gdy widzę ten burdel na polskich uczelniach, z
      których wychodzą niedouczone palanty z pustką w głowie i wątrobą zepsutą od
      imprezowania. Owczy pęd na poszczególne kierunki jest jeszcze jednym dowodem
      głupoty tego społeczeństwa. Już teraz można przewidzieć, że za kilka lat
      chodniki przed urzędami pracy będą szlifować psycholodzy, angliści (tak jak
      teraz rusycyści) oraz informatycy. Nie wspominając o japiszonach po zarządzaniu
      i marketingu, z których każdy uważa, że zrobi karierę na miare Billa Gatesa
      (który notabene żadnych studiów nie skończył...). Wcale się nie zdziwię, jeśli
      za parę lat na topie będą etnolodzy, rusycyści i absolwenci innych poślednich
      kierunków studiów!
      (Alek; 27 czerwca 2001 11:51:15)

      Chlopie, skonczyles studia w Stanach, a piszesz takie glupoty, ze az mi cie
      szkoda.
      (Rudolf; 27 czerwca 2001 11:55:35)

      Studia? W Stanach? Wybacz, to widać, słychać i czuć.
      (Baca; 27 czerwca 2001 11:58:26)

      Skończyłem studia w Stanach
      Co? Zazdrosny? To pielęgnuj dalej swoje przywiązanie do swojej uczelni w Koziej
      Wólce!
      (Alek; 27 czerwca 2001 12:06:56)

      Całkowicie zgadzam się z tą opinią. Studiowanie stało się modne, ale posiadanie
      dyplomu co najwyżej poprawia samopoczucie, a nie daje gwarancji znalezienia
      pracy. Co więcej, pracy dla ludzi z wyższym wykształceniem jest coraz mniej i
      jej zdobycie zaczyna przypominać walkę o ogryzioną kość. Nie mówię to o dobrze
      płatnej pracy, ale o jakiejkolwiek! Dwa lata temu ukończyłem administrację na
      UJ (ponoć jedna z najlepszych uczelni), pół roku dobijałem się do państwowych i
      samorządowych instytucji, w końcu wziąłem co było. Dopiero teraz w prywatnej
      firmie wychodzę na prostą. Ale to był ostatni dzwonek, więcej przyjęc do pracy,
      tu i w innych podobnych firmach juz nie będzie...Coraz częściej odnoszę
      wrażenie, że łatwiej znaleźć (lepiej płatną) pracę nie mając wykształcenia...
      (alex; 27 czerwca 2001 12:06:15)

      Alek kompromitujesz uczelnie amerykańskie. Lepiej się tym nie chwal. To tam
      szkolą ćwierćinteligentów ?
      (jak; 27 czerwca 2001 12:06:20)

      Mam nadzieję, że wykształciłeś się w Stanach na miarę polskiej rzeczywistości.
      A jeśli nie to wyjedź tam i nie wracaj.
      (Magda; 27 czerwca 2001 12:06:25)

      jestes kompletnie chory przyjdz na polibude na informe to sie dowiesz kto jest
      niedouczony>A kto i czegocie w tych stanach uczyl?pochwal sie czego to ty nie
      umiesz bo oczywiscie ani mi przez mysl nie przeszlo,ze probojesz zaimponowac
      wiesniakom z polski gdzie to ty nie byles i czego nie skonczyles
      (Diler; 27 czerwca 2001 12:08:00)

      moda
      Ostatnio słyszalem taki dowcip: Co mowi bezrobotny absolwent SGH do pracujacego
      absolwenta SGH?- Dwa hamburgery i frytki prosze!:)
      (Scout; 27 czerwca 2001 11:43:20)

      30 osób na miejsce, bo miejsc jest... 60!!!
      A poza tym ta informatyka i ekonometria na SGGW to JEDNA WIELKA ŚCIEMA. Tych,
      którzy się łudzą, że staną się po tym kierunku informatykami z prawdziwego
      zdarzenia muszę rozczarować. Otóż się nie staną. To raczej rozszerzony kurs
      obsługi komputerów i wstępu do programowania. SGGW chce sobie zarobić na
      opłatach za egzaminy wstepne, a jelenie (kandydaci) się zgłaszają... Chociaż,
      jak ktoś nie ma szans dostać się gdzieś indziej to lepsze to niż nic. No w
      każdym razie prestiż i zawartość merytoryczna tego kierunku są bardzo
      dyskusyjne.
      (Oozy; 27 czerwca 2001 11:43:05)


      Ekonomia i Biotechnologia
      Brawo dla naszej młodzięzy, która nadal pcha się na ekonomię. W wojewódzwie
      warszawskim z ludzi z wyższym wykształceniem i bezrobotnych 50% to ekonomiści.
      Biotechnologia? Bardzo dobry kierunek tylko nie w Polsce. W naszym pięknym
      kraju bo biotech bezrobocie murowane.
      (OVAD; 27 czerwca 2001 09:14:
    • Gość: belfer Re: Co i gdzie studiować? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 16:39
      2
      cd. dyskusji "30 kandydatów na jedno miejsce":

      Z ekonomia sie zgodze. Jest za duzo roznego typu ekonomistow, bankowcow i
      innego pokroju menadzero-marketingowcow. Prosze sie nie obrazac taka jest
      prawda. Wynika to z tego ze po 89 r wydawalo sie ze to jest to. W kapitalizmie
      beda tacy ludzie potrzebni.Niestety rynek szybko sie wysycil. Wiekszosc firm
      prywatnych to male firemki. Wiec po co tam ekonom, ktory bedzie "uczyl"
      wlasciciela jak robic interesy.I za 5 lat raczej to sie nie amieni. Natomiast
      co do biotechnologii sprawa moze wyglądac inaczej. Kto wie mogą tacy ludzie być
      potrzebni. Dlatego nie przekreslilbym tego kierunku studiow.Obecnie jest boom
      na informatyke, ale rynek juz zaczyna sie wysycac, wiec takze trudno okreslic
      czy jest to w perspektywie czasu dobry wybor.Zreszta nikt nie kaze nam pracowac
      w wyuczonym zawodzie.
      (Ruppert; 27 czerwca 2001 10:33:25)

      Mlodziez w Polsce wybiera sie na studia ktore sa aktualnie modne. Tak bylo
      przed laty z ekonomia i prawem . Rynek sie nasycil i z praca coraz gorzej.
      Bylem i jestem za studiami konkretnymitechnicznymi,medycznymi nawet jezeli
      pojawiaja sie od czasu do czasu rozne perturbacje na rynku pracy to i tak z
      konkretnym zawodem zawsze sie znajdzie prace . Informatyka o ktorej piszesz
      bedzie nadal w modzie i rynek tak szybko nie bedzie nasycony - tylko - jezeli
      taki informatyk bedzie mial z jakiegos powodu przerwe w pracy kilkumiesieczna
      lub wiecej bedzie mial ogromne problemy w zatrudieniu sie na odpowiednim
      stanowisku. Jest to ta dziedzina w ktorej postep techniczny jest najszybszy i
      jezeli ktos nie nadazy za nim bedzie tez bezrobotnym.
      (ROM; 27 czerwca 2001 10:59:25)

      Przerwa o ktorej piszesz moga byc np polroczne wczasy na koszt MON.
      Tragedia.Ale teraz o informatyce. Rynek sie wysyca. Ofert pracy jest coraz
      mniej. Prosze porownac sobie gazete z ogloszeniaami sprzed roku-dwu, a dzisiaj.
      Zreszta, gdzie pracę znajduja informatycy? Wiekszosc pracuje w prywatnych
      firmach jako administratorzy LAN'u. Firm programistycznych wcale tak wiele nie
      ma. Zostaje jeszcze internet, jest wiele firm ISP, kafejki itp.Zapotrzebowanie
      na informatykow wynikło z skomputeryzowania wiekszosci zakladow pracy, rozwoju
      telefonni komorkowej i internetu. A co bedzie lokomotywa za 5 lat? UMTS? Sieci
      szerokopasmowe? Zobaczymy. W każdym badz razie jestem w tej materi
      czarnowidzem, ale i tak lepiej byc informatykiem niz ekonomista. Zawsze można
      bedzie wygryzc ze stanowiska takiego starucha jak ja :). (Ale ja bez walki sie
      nie dam!)
      (Ruppert; 27 czerwca 2001 11:42:20)

      Ekonomia i Biotechnologia
      Mlodziez w Polsce wybiera sie na studia ktore sa aktualnie modne. Tak bylo
      przed laty z ekonomia i prawem . Rynek sie nasycil i z praca coraz gorzej.
      Bylem i jestem za studiami konkretnymitechnicznymi,medycznymi nawet jezeli
      pojawiaja sie od czasu do czasu rozne perturbacje na rynku pracy to i tak z
      konkretnym zawodem zawsze sie znajdzie prace . Informatyka o ktorej piszesz
      bedzie nadal w modzie i rynek tak szybko nie bedzie nasycony - tylko - jezeli
      taki informatyk bedzie mial z jakiegos powodu przerwe w pracy kilkumiesieczna
      lub wiecej bedzie mial ogromne problemy w zatrudieniu sie na odpowiednim
      stanowisku. Jest to ta dziedzina w ktorej postep techniczny jest najszybszy i
      jezeli ktos nie nadazy za nim bedzie tez bezrobotnym.
      (ROM; 27 czerwca 2001 11:01:15)

      i bardzo dobrze tylko szkoda, że zapomniałeś o polskiej gramatyce. Nie bądź
      taki "hero", bo nie każdy ma takie możliwości. Ja też skończyłam studia na
      zachodzie, ale jakoś nie zmieniło to mojego stosunku do polskich, często
      ambitnych studentów bałwanku.
      (pola; 27 czerwca 2001 12:31:05)

      Polskie uczelnie ucza, ale nie rzeczy aktualnych :(
      (Smutny; 27 czerwca 2001 12:29:10)


      Skończyłeś studia w Stanach?
      A ja skończyłem studia na Księżycu i wogóle się nie chwalę.
      (Bebe; 27 czerwca 2001 12:36:55)


      Skończyłem porządne studia w Polsce i nie miałem problemów z (legalną) pracą w
      moim zawodzie w Europie Zachodniej.
      (Tomasz; 27 czerwca 2001 12:15:16)

      Co do owczego pędu - zgoda, co do japiszonów - też zgoda, ale miarkuj sobie to
      co chcesz wyrazić na temat polskich uczelni - dla ścisłości nie mówimy tu o
      szkołach prywatnych - nie mówimy też o umiejętności wykorzystania wiedzy -
      mówimy o poziomie wiedzy teoretycznej, która, wybacz, ale akurat w Stanach jest
      niezwykle gowniana.
      (Aniczka; 27 czerwca 2001 12:19:40)

      Chciałbym skomentować wypowiedź Alka:
      1. Po pierwsze słusznie zauważa on, że napór kandydatów na niektóre kierunki
      nie przekłada się na szanse zawodowe. Bo psychologia, socjologia czy filozofia
      są kierunkami na których można liczyć na indywidualny rozwój, ale trudno
      oczekiwać dobrze płatnej pracy. Chętnych na te kierunki nie brakuje. Jeśli
      chodzi o kierunki ekonomiczne,to rynek się nasycił i także jest trudno. Z
      anglistyką nie wiem - może jak zna się jeszcze 2 inne języki,to można znaleźć
      coś fajnego. Sam studiuję informatykę i na IV roku pracuję i wyciągam niezłą
      kasę, podobnie jak 95% ludzi z mojego roku. Nie sądze,żeby w przyszłości był
      problem z pracą,gdyż mało kształci się informatyków - na rok być może 2000
      absolwentów politechnik w całym kraju i może drugie tyle z uniwerków i innych
      uczelni. To jest nic w porównaniu do tego,że na jednym roku akademii
      ekonomicznej studiuje 2000 osób.2. Po drugie: ton listu Alka jest arogancki i
      niegrzeczny. Moze najpierw powinienes powiedziec gdzie studiowales: czy byl to
      Harvard, Yale czy moze University of Arizona albo Smalltown College ? Nie
      zapominaj, że to tu, w Europie powstały pierwsze uniwersytety, także w Polsce
      600 lat temu, długo wcześniej niż powstało USA.Bo my mamy tradycję i historię,
      a Stany tego nie mają. Ludzie są ograniczeni, prowadzą konsumpcyjny tryb życia,
      a najciekawszym wydarzeniem kulturalnym jest papierowe jedzenie w McDonaldzie
      czy zakupy w supermarkecie. Owszem, duzo rzeczy jest wartych nasladowania, jak
      chocby przedsiebiorczosc czy mobilnosc, i warto brac przyklad, ale moze warto
      doceniac takze to,co sie ma tutaj a czego nie ma w Ameryce?
      (Maciej; 27 czerwca 2001 12:36:41)

      Nie uczyli,że na pytania się odpowiada??może nam zdradzisz co takiego i na
      jakiej uczelni skończyłeś??
      (KAsiunia; 27 czerwca 2001 12:43:50)

      ej gosciu, chyba nie o to chodzi jaka uczelnie Alek ukonczyl, tylko o to co
      mowi. a ma racje - moze nie we wszystkim, ale popatrz chociazby na ambitny
      kierunek marketing i zarzadzanie, ktory mozna studiowac wszedzie... za pare lat
      kolesi od zarzadzania bedzie tyle, ze nie beda mieli czym zarzadzac. Podobnie
      jest z innymi popularnymi kierunkami, owczy ped powoduje, ze najlepsi
      faktycznie sie dorobia i beda pracowali w zawodzie, ale spora wiekszosc bedzie
      sie musiala zajac czyms innym. Oczywiscie pioerwszenstow beda mieli ludzie z
      lepszych uczelni, ci z gorszych w ogole nie maja perspektyw.
      (boni; 27 czerwca 2001 12:45:40)

      Znam dosyc sporo ludzi z dyplomami, i o ile w duzych aglomeracjach ten dyplom
      mozna jakos (czasami) przeliczyc na oplaty za zycie to powiedzialbym ze jest to
      poziom nie wiele wyzszy od kartonow w brazyli.Polskie uczelnie w wiekszosci
      daja tyle co nic i nie naleza do "uznanych" osrodkow badawczych, wiec o tym ze
      tutejszy poziom jest wyzszy od np. usa gdzie na biezonco twa import najlepszych
      specjalistow do osrodkow akademickich to wlasciwie nie mamy do czego sie
      poruwnywac, zdolni ludzie sa poprostu zdolnymi ludzmi, natomiast poziom
      tutejszych uczelni jest delikatnie mowiac zaden, Zreszta nie widze powodow zeby
      byl inny, uczelnie krajow 3-go swiata zawsze benda gorsze od uczelni
      sponsorowanych w krajach rozwinietych. Co zas poziomu polskich licealistow to
      rosnie nam pokolenie ktore ksiazke do reki wzielo tylko wtedy kiedy los ich
      ocen od tego zalezy, dla mnie jest to zaden poziom. Nie maja dostepu do
      normalnego zycia na poziomie ruwiesnika w np. uni. Jesli
    • Gość: belfer Re: Co i gdzie studiować? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 16:43
      3
      cd. dyskusji na temat "30 kandydatów na jedno miejsce":

      Znam dosyc sporo ludzi z dyplomami, i o ile w duzych aglomeracjach ten dyplom
      mozna jakos (czasami) przeliczyc na oplaty za zycie to powiedzialbym ze jest to
      poziom nie wiele wyzszy od kartonow w brazyli.Polskie uczelnie w wiekszosci
      daja tyle co nic i nie naleza do "uznanych" osrodkow badawczych, wiec o tym ze
      tutejszy poziom jest wyzszy od np. usa gdzie na biezonco twa import najlepszych
      specjalistow do osrodkow akademickich to wlasciwie nie mamy do czego sie
      poruwnywac, zdolni ludzie sa poprostu zdolnymi ludzmi, natomiast poziom
      tutejszych uczelni jest delikatnie mowiac zaden, Zreszta nie widze powodow zeby
      byl inny, uczelnie krajow 3-go swiata zawsze benda gorsze od uczelni
      sponsorowanych w krajach rozwinietych. Co zas poziomu polskich licealistow to
      rosnie nam pokolenie ktore ksiazke do reki wzielo tylko wtedy kiedy los ich
      ocen od tego zalezy, dla mnie jest to zaden poziom. Nie maja dostepu do
      normalnego zycia na poziomie ruwiesnika w np. uni. Jesli sie tu czegos ucza to
      chyba cwaniactwa i sztuki przetrwania w kraju 3-go swiata. Niemiecki licealista
      uczy sie z kolei obslugo komputera i czego kolwiek czego zechce, i system jest
      tak skonstruowany ze jesli jest zdolny w jakims kierunku to zawsze znajdze sie
      dla niego stypendium zeby mogl sie rozwijac dalej. Produkujemy mase troglodytow
      z dyplomami i jestesmy domni ze wiemy lepiej i wiecej, a prawda jest zupelnie
      odwrotna, natomiast wyjatki potwierdzaja regole.
      (Mapet; 27 czerwca 2001 12:48:45)

      Jeśli chodzi o wizję pracy po psychologii, to pozwolę sobie nie zgodzić się z
      Tobą. Studiuję psychologię społeczną i już dostałam propozycję awansu w firmie:
      dział public relations lub marketingu. A ogólniej sprawa przedstawia się
      tak:psychologia kliniczna - psychoterapeuci, na usługi których popyt może tylko
      rosnąć w naszym kraju;psychologia społeczna (tudzież specjalistyczne moduły,
      które coraz bardziej odpowiadają faktycznym potrzebom rynku)- praca w public
      relations, reklamie, marketingu, negocjacje, mediacje, jako psychologowie w
      dużych firmach przy poprawie stosunków interpersonalnych, motywacji pracowników
      etc. Teraz tego wszystkiego może jeszcze tak nie widać, ale już zauważam
      tendencję do stawiania przez pracodawców bardziej na cechy osobowościowe niż na
      stricte zawodowe kompetencje.
      (Bianka; 27 czerwca 2001 12:49:10)

      Aluś skarbie,cała NBA roi się od absolwentów amerykańskich uczelni. Elokwenti
      intelektualiści o niebanalnej składni języka angielskiego (chyba). Aluś, jedyne
      co Ci pozostaje to dołaczyć do nich słowami "We be toy shit". Oj przepraszam
      bardzo "Toys are us" oczywiście.
      (monty; 27 czerwca 2001 12:51:00)

      Przestancie go obryzgiwac - bo chlopak nie ma mozliwosci sie
      wypowiedziec.Ludzie siec jest przeciazona . Zrobcie przerwe na papierosa .
      Dajcie Alkowi mozliwosc puszczenia troche farby. Dziekuje za zrozumienie.A soja
      droga chcialbym tez studiowac w USA i sprawdzic na wlasnej skorze jak to
      naprawde jest . Bo to wszystko co piszecie nie jest przekonywujace.
      (ROM; 27 czerwca 2001 12:53:11)(2)
    • Gość: belfer Re: Co i gdzie studiować? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 16:49
      4
      ciąg dalszy dyskusji na temat: "30 kandydatów na jedno miejsce"!

      Większość z Was ma rację w zakresie, że przeciętny Polak wie więcej niż
      przeciętny Amerykanin. Pewnie też macie rację, że większość studentów z Ameryki
      to ćwierćinteligenci. Ale oni mają jedną przewagę - w większości są wybitnymi
      specjalistami w jakiejś konkretnej dziedzinie. I to wszystko się przekłada
      następnie na stan gospodarki. A tu już chyba nie ma co porównywać naszej z
      amerykańską. Po drugie u nas się idzie na wydziały, na których studia są łątwe
      i przyjemne. Dlaczego jest taki mały odsetek chętnych na matmę, fizykę, chemię
      itp. Ktoś powie, że nie ma pracy. Częściowo się z tym zgodzę, ale takich
      specjalistów z wielką chęcią przyjmą inne kraje. Czyli ten argument na dobrą
      sprawę można zbić. A ludzie nie wybierają takich kierunków bo są to studia
      trudne. Taka psychologia, socjologia, filozofia czy filologie to łatwizna.
      (AK; 27 czerwca 2001 13:07:00)

      Dziękuję za komentarz.Zauważ jednak,że na całą firmę może będzie 1 psycholog,
      może 2. Dlatego może być duża konkurencja, żeby dostać dobrą pracę.
      (Maciej; 27 czerwca 2001 13:09:00)

      Alek: tak patrzę na tą dyskusję i myślę sobie, że ty jesteś zwykły cham, ja też
      mam zagraniczny dyplom ale to nie powód, aby pisać w ten sposób. Wywołałeś
      sporą dyskusję o niczym to godne pochwały i chyba jedyna rzecz jaką nauczyłeś
      się na tym swiom uniwesytecie Of USA. Kind regards,
      (Neo; 27 czerwca 2001 13:13:40)

      Chyba nie czytałeś wszystkiego co ten goguś napisał. Nie pisał tylko o
      Zarządzaniu, w kwestii którego się całkowicie z Tobą zgadzam. Poza tym co to za
      pieprzenie, że uczelnie Amerykańskie są lepsze od naszych - przecież to
      wierutna bzdura. Może mają więcej pieniędzy i zaplecze do labarotorium czy
      ćwiczeń, co nie jest jednak warunkiem koniecznym i wystarczającym do
      wykształcenia dobrych fachowców.Facet za bardzo i banalnie uogólnia, co w tej
      drażliwej kwestii oznacza totalny debilizm.Co do pracy dla najlepszych to chyba
      normalne, że właśnie oni powinni zarobić w przyszłości najwięcej - nie
      koniecznie w Polsce, bo przesadny patriotyzm bynajmniej nie jest w tej kwestii
      wskazany.Podsumowując: Żaden pierdzioch nie będzie mi wciskał, że jestem gorszy
      tylko dlatego, że studiuję tutaj a nie w Stanach.
      (Robert; 27 czerwca 2001 13:14:25

      Skończyłeś studia w Stanach? A słyszałeś, że uczniowie i studenci z USA
      przegrywają na międzynarodowych konkursach naukowych nawet ze studentami z
      Afryki? Zrobiłeś dyplom w Stanach i dlaczego tam nie zostałeś? Chciałeś się nim
      popisać w Polskich firmach? A czemu nie za oceanem?
      (Kamil; 27 czerwca 2001 13:15:25)

      Co ty chrzanisz - jak to nasze uczelnie nie są uznawane na świecie? Owszem, że
      nie wszystkie, ale przecież wszędzie jest tak (nawet w USA), że dyplom
      dyplomowi nie równy.
      (Robert; 27 czerwca 2001 13:18:15)

      moda
      Przepraszam, ale nie wypada tego inaczej skomentować niż - bzdura. Matura tak
      naprawdę nie sprawdza NIC. Jest najwyżej miernikiem poziomu obkucia się danej
      partii materiału. W ogóle szkoła średnia w obecnym kształcie nie pozwala na
      rozwój indywidualnych pasji i zainteresowań. Uzdolnieni fizycy i matematycy
      muszą skupiać się na rozbiorze gramatycznym zdania lub wartościach
      pozytywistycznych, a świetni poloniści czy ludzie z zacięciem biologiczno-
      chemicznym trawić muszą godziny na przygotowanie się do sążnistej klasówki z
      rachunku prawdopodobieństwa. Wszystko to sprawia, że statystyczny maturzysta
      jest dokładnie ogłupiały i nie ma pojęcia co studiować, a wybiera w rezultacie
      kierunki najbardziej oblegane. Błędne koło!
      (Bianka; 27 czerwca 2001 13:21:11)

      Zgadzam sie z Toba. Dla wszystkich krytykujacych trzeba jeszcze przypomniec, ze
      najwieksza ilosc noblistow maja USA a w Europie Niemcy.Mozemy byc dumni z
      takiej czy innej uczelni ale nie wywyzszajmy sie az tak bardzo.
      (ROM; 27 czerwca 2001 13:19:11)

      Wiesz co? Polskie uczelnie sa dobre ale na swiecie amerykanskie bija je na
      glowe i to glownie dla tego ze maja kase!! I tak najlepiej wyksztalceni Polacy
      jada do Ameryki zeby tam wykladac i zarabiac.
      (Jaro; 27 czerwca 2001 13:27:05)

      Polacy po gorszych uczelniach jada wykladas w super uczelniach amerykanskich?
      To chyba o czyms swiadczy :-P
      (aska; 27 czerwca 2001 13:30:01)

      No tak, ale często są to imigranci, wykształceni w Europie. Poza tym niestety
      np. w Polsce badania trudno przeprowadzać bo na to nie ma kasy, i brak polityki
      państwa w tej kwestii (jeśli zdolny absolwent ma do wyboru 700 zł pensji
      asystenta, i niezłe tyranie, albo np. 3000 w jakiejś firmie, to często wybiera
      to drugie)
      (xxx; 27 czerwca 2001 13:31:45)

      A w kilka tygodni od matury do egzaminów na studia człowiek nagle staje się
      stary i mądry.
      (wr; 27 czerwca 2001 13:10:05)

      A ja skończylam bardzo kiepskie studnia-kiepskie w opinii innych (SGGW) i mam
      swietna prace w firmie konsultingowej. Czy to aby tylko szczescie?
      (A; 27 czerwca 2001 13:38:46)

      Nie chodzi tu o trudność kierunku, ale faktycznie o to, że tu trudno o pracęw
      tym fachu. Nie każdy musi chcieć wyjechać i nie każdy ma mozliwość wyjazdu za
      granicę, z różnych powodów.
      (pigi; 27 czerwca 2001 13:41:40)

      A co w takim razie twoim zdaniem warto studiować (jeśli np. informatyka to
      tylko "sezonowe szaleństwo")?
      (xav; 27 czerwca 2001 13:36:25)

      czy ten ktos kto pisal ze ludzie zdajacy na informatyke kieruja sie moda czytal
      ostatniogazety? w stanach brakuje iles tam dziesiatek tysiecy informatykow.
      niemcy przeciez ostatniochcialy sciagnac 20 tysiecy. przed tym jak ericsson
      zaczal miec klopoty finansowe kazdyszwed ktory sciagnal do pracy wyksztalconego
      informatyka dostawal 20 tysiecy koron premi.to jest cholerny brak ludzi do
      pracy, a nie moda.
      (chochla; 27 czerwca 2001 13:43:00)

      dlaczego 30?
      SGGW nie wydaje sie jakąs elitarna szkołą wyzszą. I nie jest. Liczba kandydatow
      wziela sie z prostej przyczyny. Aby kandydowac nie trzeba bylo zostawiac
      swiadectwa dojzalosci. Wiec jest to dla wiekszosci kandydatow 2, 3 a czasem
      nawet 4 uczelnia na ktora beda probowali sie dostac.Nie uda sie na inne to moze
      uda sie tam. Jedno jest pewne, na egzaminach wstepnych SGGW podreperuje swoj
      budzet, ale czy pomimo wielu kandydatow bedzie miala najlepszych studentów,
      szczerze wątpię.
      (Ruppert; 27 czerwca 2001 08:45:00)

      Haniu,taki błąd może przytrafić się każdemu, szczególnie psychologowi, który
      jest zmuszony w swojej "dobrej pracy" wertować setki CV i listów motywacyjnych
      zawierających częstokroć niebanalną składnię :-)
      (oddany monty; 27 czerwca 2001 13:08:50)

      Skonczyles studia w Stanach? Gratuluje. Czy potrafisz zmiescic w glowie, ze
      ludzie o ktorych mowia moga byc tak samo albo bardziej inteligentni niz ty i
      WLASNIE DLATEGO chca studiowac to co chca studiowac? Uczyli o prawach popytu i
      podazy w Stanach? Ludzie ida na kierunki, po ktorych maja nadzieje zarabiac
      godnie na zycie. To nie sa ich wymysly prosze pana. Zgadzam sie z jednym z
      komentrzay, ze informatyka jest raczej popularna i jeszcze dlugo bedzie. W
      jednym z numerow The Economist przeczytalem, ze zapotrzebowanie na informatykow
      w ciagu najblizszych 10 lat bedzie o 46% przekraczalo podaz tychze samych w
      Europie Zachodniej. Ja wiem, ze informatykiem nazywa sie kazda osobe w kraju
      gdzie skonczyles studia, ktora potrafi zrobic z komputerem cos wiecej niz
      wydrukowac - ja mowie o informatykach. Czy polskie uczelnie ksztalca na
      wymaganym poziomie? Trudno powiedziec. Sadze, ze nie odstajemy. Finansowo tak.
      Ale nie zapalem i ideami. Pozwol, ze skomentuje jeszcze ton twojej wypowiedzi.
      Odpowiedz mi na pytanie - jaki byl deal z toba i studiami w USA. Zawsze jest
      jakis deal. Kto placil twoje rachunki. Sadze, ze tata i mama albo rodzina albo
      miales jakies uklady. Ci mlodzi ludzie w Polsce nie maja zawsze takich
      mozliwosci czyli staraja sie zoptymalizowac swoje szanse. Ja sie temu nie
      dziwie. Nie dziwi mn
    • Gość: belfer Re: Co i gdzie studiować? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 16:54
      5
      cd. dyskuski "30 kandydatów na jedno miejsce":

      Skonczyles studia w Stanach? Gratuluje. Czy potrafisz zmiescic w glowie, ze
      ludzie o ktorych mowia moga byc tak samo albo bardziej inteligentni niz ty i
      WLASNIE DLATEGO chca studiowac to co chca studiowac? Uczyli o prawach popytu i
      podazy w Stanach? Ludzie ida na kierunki, po ktorych maja nadzieje zarabiac
      godnie na zycie. To nie sa ich wymysly prosze pana. Zgadzam sie z jednym z
      komentrzay, ze informatyka jest raczej popularna i jeszcze dlugo bedzie. W
      jednym z numerow The Economist przeczytalem, ze zapotrzebowanie na informatykow
      w ciagu najblizszych 10 lat bedzie o 46% przekraczalo podaz tychze samych w
      Europie Zachodniej. Ja wiem, ze informatykiem nazywa sie kazda osobe w kraju
      gdzie skonczyles studia, ktora potrafi zrobic z komputerem cos wiecej niz
      wydrukowac - ja mowie o informatykach. Czy polskie uczelnie ksztalca na
      wymaganym poziomie? Trudno powiedziec. Sadze, ze nie odstajemy. Finansowo tak.
      Ale nie zapalem i ideami. Pozwol, ze skomentuje jeszcze ton twojej wypowiedzi.
      Odpowiedz mi na pytanie - jaki byl deal z toba i studiami w USA. Zawsze jest
      jakis deal. Kto placil twoje rachunki. Sadze, ze tata i mama albo rodzina albo
      miales jakies uklady. Ci mlodzi ludzie w Polsce nie maja zawsze takich
      mozliwosci czyli staraja sie zoptymalizowac swoje szanse. Ja sie temu nie
      dziwie. Nie dziwi mnie tez twoja reakcja. Zgodnie z amerykanska zasada -
      strzelaj a potem pytaj kto to -napisales kupe zupelnie niepotrzebnych
      komentarzy. Pozdrawiam.Jeszcze jedno. Jesli chodzi o twoj komentarz na temat
      Koziej Wolki. Mieszkam w Londynie od ladnych paru lat i z tego co widzialem
      Oxford i Cambridge to sa tzw. shitholes. Zreszta podobne miasteczka akademickie
      zupelnie poza wielkimi aglomeracjami sa dosc powszechne w USA? Nastepna sprawa.
      Dwa przyklady - bylem w sali informatycznej Westminster University pare razy i
      porownujac do sekcji informatycznyej AE w Poznaniu wygladalo to jak z sci-fi
      filmow z lat 60 - drukarki iglowe etc. Bylem rozwniez na London School of
      Economics na wykladzie swiatowej slawy profesora na temat bezrobocia. Nie musze
      dodawac, ze pan byl z tegoz samego USA. Wyklad byl tak nudny i tak nie do
      rzeczy, ze profesorowie z LSE (byl to otwarty wyklad) zadali pare pytan na
      ktore koles nie potrafil odpowiedziec NIC! Kazdy wyklad jaki pamietam z mojej
      uczelni przekzaywal wiecej tresci i byl bardziej interesujacy niz ten.
      Reasumujac - nie wszystko co sie cwieci to zloto.
      (C3P0; 27 czerwca 2001 13:53:45)

      Tak, np. taki Wałęsa :))))
      (jahu; 27 czerwca 2001 13:55:35)

      Robert to ty "chrzanisz" albo nie pracowales jeszcze na zachodzie. Czlowieku
      kogo tam interesuje jaka uczelnie skonczyles - jak oni nie wiedza gdzie lezy
      Krakow . A co dopiero jak nazywa sie uczelnia. Czy my w Polsce wiemy jakie
      uczelnie i w jakich miastach europejskich sa dobre lub nie.Tam jestes
      zatrudniany jako inz. lub lekarz i to wszystko . W bardzo krotkim czasie okaze
      sie czy jestes zdolny pozostac na stanowisku na ktorym cie zatrudniono czy tez
      pozbeda sie ciebie bez ceregieli. Wszystkim tym ktorzy tak sobie wmawiaja jaka
      to wspaniala polska uczelnie skonczyli - ZAPOMNIJCIE o tym z jakiej macie
      dyplom bo ten dyplom to jest tylko papier - licza sie umiejetnjosci i to jest
      najwazniejsze.A tym co chca studiowac medycyne i nauki techniczne chce
      powiedziec ze o prace nie bedziecie musieli sie martwic czy to w Polsce czy w
      UE do ktorej wkrotce wejdziemy . Uczcie sie tylko dodatkowo jezyka . Dla tych
      ktorzy wybieraja sie na uniwerki to pozostaje wedlug mnie( z malymi wyjatkami)
      tylko praca w Polsce
      (ROM; 27 czerwca 2001 13:57:15)

      I po co?
      I po co pchac sie na takie oblegane kierunki! Potem albo nie ma pracy albo do
      pracy potrzebny tylko tytul magistra.
      (jaroo; 27 czerwca 2001 08:49:51)

      Nic nie rozumiesz. To w ramach rozwoju rolnictwa. Wyobraź sobie: gość z
      papierem psychologa i znający problemy wsi. Rewelacja. ;)
      (hanka; 27 czerwca 2001 08:53:05)

      swieta prawda! ale czy nie ma paranoi ze uczelnie produkują bezrobotnych bo
      absolwenci nie moga znalesc godnego zatrudnienia? Aby uczyc sie jezyków nie
      trzeba pchac sie na psychologie!
      (jaro; 27 czerwca 2001 13:20:50)

      Skończyłem studia w Stanach...
      Sluchajcie, on niestety ma racje...W Ameryce na dobrych uniwersytetach panuje
      porzadek i wszystko jest robione pod studneta. Niekoniecznie trzeba miec fure
      kasy zeby studiowac w USA ja np dostalam stypendium. Amerykanskie studia
      naprawde maja magiczna moc wciaz..... ale tez jakiekolwiek zagraniczne bo tu
      nie chodzi tak naprawde o studia tu czy tam tylko o to ze dana osoba odwazyla
      sie wyjechac tak daleko i studiowac w innym jezyku to wlasnie cenia
      pracodawcy....Sami zreszta sprawdzcicie kogo najszybciej zatrudniaja te dobre
      zagraniczne firmy w Polsce... ja przeczytlam kila zyciorysow teamow ktore
      pracuja dla tych firm i bylam zaszokowana... kazda z tych osob odbywala choc
      czesto czesc studiow za granica...
      (Stanford student; 27 czerwca 2001 14:31:15)

      Fabryki dyplomów
      W Polsce od lat trwa sezonowość na niektóre kierunki studiów. W tej chwili
      sporą rzeszę bezrobotnych stanowią magistrzy ekonomii, a jeszcze kilka lat temu
      mówiono, jakie to profity może przynieść ten zawód. Nikłą popularnością cieszą
      się zaś kierunki techniczne. Może dojść do tak paradoksalnej sytuacji, że
      będzie nadmiar fachowców od radzenia sobie z rzadkością zasobów, a zabraknie
      tych, którzy dobra materialne mogliby tworzyć. Wiele uczelni studia wieczorowe
      i zaoczne (prowadzone na żenującym poziomie) traktuje jako prosty sposób na
      zarobienie pieniędzy. A przecież praca nauczyciela akademickiego winna być
      traktowana jako służba.
      (slawekoszolom@wp.pl; 27 czerwca 2001 14:28:35)

      Skończyłam studia w Angli i zgadzam się z Alkiem!!!Pierwszy rok zaliczyłam w
      Polsce i była to strata mojego czasu!!!
      (Aga; 27 czerwca 2001 14:31:50)

      Chociarz ucze sie w stanach.........., twierdze ze po polskich uczelniach bym
      mial 100% wiecej wiedzy niz po USowskich uczelniach, ktorym zalezy tylko na
      mojej kasie. A jak masz bogatego starego to sie nie martwisz o nic. Na polskich
      uczelniach przynajmiej ucza zycia, zeby przezyc. W stanch tylko to co trzeba
      wiedziec zeby dyplom dostac. A co do tej "zepsutej watroby" to ci powiem ze
      wole miec zepsuta watrobe, niz byc zawszonym ćpunem. Polowa ludu tu cpa.Do
      informacji zainteresowanych: Do stanow przyjechalem ze wzgledu na starszych,
      gdyby nie oni nigdy bym sie nie wybral do tego kraju na pogon za pieniadzem.
      (dj max; 27 czerwca 2001 14:58:50)

      Jeżeli pracowałeś na zachodzie przy zbieraniu owoców albo myciu garnków, to
      faktycznie nie potrzeba nawet tam do tego dyplomu. Znam natomiast wśród
      znajomych z roku wiele osób, które wyjechały na praktykę, stypendium lub staż
      tylko dzięki temu, że studiują i są dobrymi studentami szanowanej (NIE TYLKO W
      POLSCE) uczelni. Po powrocie zaczęli pracę w oddziale firmy tutaj w kraju, a po
      uzyskaniu dyplomu czeka ich ciepła posadka np. w Niemczech.Więcej dowodów mi
      nie potrzeba.
      (Robert; 27 czerwca 2001 14:57:35)

      Skańczyłam w tym roku informatyką w b. dużym mieście z bdb na dyplomie, i jakoś
      zapotrzebowania na informatyków nie widać, ja nie mam okazcji nawet się
      wykazać, bo nie mam doświadczenia i nikt nie chce ze mną rozmawiać..
      (do Roberta; 27 czerwca 2001 15:08:10) Drogi ROM ! Ogólnie zgadzam się z twoim
      zdaniem, jedynie interesuje mnie gdzie pracując naukowo (np dr) można zarobić
      3000 tyś, to jest pensja profesora !!!
      (zdziwiona; 27 czerwca 2001 15:15:20)

      A ja skonczylam studia w Polsce i w Niemczech, podczas obydwu DUZO sie
      nauczylam, mialam mozliwosc sprawdzic podczas drugich - niemieckich,
      moja "polska" wiedze i ...wcale nie bylo tak zle, bo wiedzialam przecietnie
      wiecej od moich kolegow z innych "zachodnich" krajow, ktorzy w miedzyczasie
      zdazyli "zaliczyc" Paryz i Oxford! Watrobe m
    • Gość: belfer Re: Co i gdzie studiować? IP: *.leszno.sdi.tpnet.pl 27.06.01, 16:58
      6
      cd. dyskusji "30 kandydatów na jedno miejsce":

      A ja skonczylam studia w Polsce i w Niemczech, podczas obydwu DUZO sie
      nauczylam, mialam mozliwosc sprawdzic podczas drugich - niemieckich,
      moja "polska" wiedze i ...wcale nie bylo tak zle, bo wiedzialam przecietnie
      wiecej od moich kolegow z innych "zachodnich" krajow, ktorzy w miedzyczasie
      zdazyli "zaliczyc" Paryz i Oxford! Watrobe mam zdrowa - nie imprezowalam, bo az
      tak imprez nie lubie, zeby sie upijac co drugi dzien, ale jesli ktos to lubi i
      nie stanowi to calego jego zycia a jedynie przyjemna czesc - to dlaczego nie? A
      jedyna rzecz jakiej brakowalo mi na mojej polskiej uczelni to wieksza otwartosc
      profesorow na wiedze praktyczna - caly czas jeszcze nikt nie zacheca nas (a
      nawet czasami zniecheca - to z autopsji), do zdobywania rowniez wiedzy
      praktycznej! "Przelozenie" na codzienne zycie to dla mnie najwiekszy atut
      zachodnich uczelni w porownaniu z polskimi.
      (mala; 27 czerwca 2001 15:22:10)

      Czekaj az dostaniesz stypendium lub staz i bedziesz mogl jak twoi znajomi
      zalapac sie do pracy w obcej firmie tylko na podstawie dyplomu z szanowanej
      uczelni. Przekonasz sie ilu z nich wyjedzie na "ciepla" posadke do Niemiec. Ja
      pisalem o ludziach ktorzy juz skonczyli studia i pracuja na zachodzie i wierz
      mi ze nie liczy sie dyplom z szanujacej polskiej uczelni tylko to co sie
      potrafi. Poniewaz jestes innego zdania zycze tobie zebys kiedas sie przkonal o
      tym na wlasnej osobie . A przy okazji o garkotlukach to moge Tobie powiedziec
      tyle ze jezeli nie znasz jezyka w kraju w ktorym pracujesz to tak wlasnie
      jest . Ale mnie to nie dotyczy .
      (ROM; 27 czerwca 2001 15:22:20

      Hmmm...Ja natomiast mam jeszcze rok studiów przed sobą i przebieram w firmach -
      właśnie zmieniam pracę ze względów głównie finansowych, mając na uwadze fakt,
      że mam jeszcze rok na wybranie tej ostatecznej oferty.Coś chyba przegapiłaś
      wcześniej, nie szukając dobrej praktyki.Jeżeli mimo to faktycznie czegoś się
      nauczyłaś, to bardzo Ci się dziwię - zaglądnij choćby na strony z ogłoszeniami
      o pracę, czy do czerwcowego numeru Chip'a - zobaczysz jak łatwo znaleźć dobrą
      pracę dla informatyka. Owszem, może się to niestety wiązać ze zmianą miejsca
      zamieszkania, ale w końcu nawet w Stanach pracownik przeprowadza się tam gdzie
      ma pracę, a nie firma przenosi tam gdzie znajdzie odpowiedniego pracownika.
      (Robert; 27 czerwca 2001 15:22:45) Nie wystarczy ta informatyke skonczyc -
      nigdzie na swiecie.A ja jestem na drugim rok informatyki, praktyke mam i gdy
      tylko posiadam wiecej czasu, to z praca problemow nie mam najmniejszych. Takie
      zycie. Nie wystarczy tylko chodzic na zajecia i zaliczac...
      (jerzy; 27 czerwca 2001 15:23:50)

      Dziwne, ja na swojej uczelni uczę się dokładnie tego, co jest aktualne i
      bynajmniej nie przeszkadza mi fakt, że studiuję w Polsce, a nie w USA.
      (Robert; 27 czerwca 2001 15:29:40)

      Szczerze zazdroszczę Ci, studiując (możesz mi wierzyć) nie miałam czasu na
      pracę, dlatego teraz skończywszy studia dzienne jestem w gorszej sytuacji, niż
      moi koledzy(koleżanki) którzy ukończyli studia zaoczne czy wieczorowe! Jeżeli
      jesteś studentem studiów dziennych to chyba nie sypiasz !!!
      (Do Roberta 2; 27 czerwca 2001 15:32:40)

      Źle trafiłeś, bo mimo, że nie skończyłem jeszcze studiować, przebieram w
      porządnych ofertach pracy. Nie zaprzeczam, że to co się umie ma wielkie
      znaczenie - owszem nieźle musiałem się napocić na rozmowie kwalifikacyjnej, ale
      nawet ty ze swoim doświadczeniem nie wmówisz mi, że moje starania o dyplom są
      stratą czasu.Dyplom jest równie ważny jak i umiejętności - i jedno i drugie
      dużo tracą bez siebie.
      (Robert; 27 czerwca 2001 15:35:35)

      Nie jestem do konca pewna czy to do mnie konkretnie skierowana byla Twoja
      odpowiedz (struktura komentarzy pokazuje ze nie, tresc - prawdopodobnie
      tak),ale chcialabym cos dodac:nie twierdzilam, ze nie poszukalam sobie "dobrej
      praktyki" - wrecz przeciwnie, przez ostatnie trzy lata 4,5-letnich studiow
      pracowalam w jednej firmie (nie musialam jej zmieniac ani ze wzgledow
      finansowych, ani innych - w przeciagu tych trzech lat trzy razy awansowalam w
      ramach jednego dzialu). Chodzi mi o to, ile przeciwnosci ze strony uczelni i
      pracujacych tam profesorow czy zwyklych "urzednikow" musialam pokonac, ilu
      zlosliwych komentarzy wysluchac i w koncu jak nauczyc sie "mowic tylko pol
      prawdy", zeby jednak to praktyczne doswiadczenie zdobyc!
      (mala; 27 czerwca 2001 15:36:05)

      do Zdziwionej: niestety nie wiem ile zarabia profesor na uczelni . Znam kilku
      ale nie wypadaloby mnie sie spytac o takie rzeczy . Bylem przekonany ze
      profesor otrzymuje przynajmniej 2x tyle .Jezeli nauka nie bedzie odpowiednio
      wynagradzana to niestety poziom szkol tez bedzie sie obnizal . Droga kolezanko
      sadze ze pracujesz gdzies na uczelni byc moze nie technicznej i tu jest wlasnie
      ten problem o ktorym pisalem : ludzie po studiach technicznych ,medycznych i
      czesciowo ekonomicznych sa w lepszej sytuacji w szukaniu i otrzymaniu pracy
      nawet jezeli z jakiegos powodu sa zaklocenia na rynku w poszczegolnych
      zawodach. Pozdrawiam serdecznie.
      (ROM; 27 czerwca 2001 15:37:36)

      Jestem studentem studiów dziennych, pracuję, mam żonę i śliczną córeczkę. Mam
      czas na zabawę, zainteresowania, pracę, naukę i wakacje oraz SPANIE - wystarczy
      tylko trochę organizacji i dobrej woli.Pozdrawiam i SZCZERZE życzę Ci
      powodzenia.Nie łam się, trochę więcej pewności siebie.
      (Robert; 27 czerwca 2001 15:38:20)


      Swoją drogą szkoda, że na naszym leszczyńskim FORUM odzywa się tak mało
      studentów. Powiedzcie, napiszcie co Was boli, jak wyobrażacie sobie swoją
      przyszłość, nie śpijcie...

      pozdr
      stary belfer


Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka