Gość: mb
IP: *.leszno.cvx.ppp.tpnet.pl
27.09.01, 23:50
Jednym z ciekawych wątków dyskusji założonych przez redakcję GAZETY
redakcja@poczta.gazeta.pl
jest: „Język angielski w Polsce”;
Co czwarty Polak twierdzi, że zna angielski. A co Ty myślisz o stanie nauki
języka angielskiego w Polsce? Jak Polacy uczą się angielskiego, czy go znają,
jak walczą o język angielski w szkołach?
Przedstawiam poniżej kilka wybranych z forum wypowiedzi na ten temat, z
nadzieją, że także LESZCZYNIACY, zwłaszcza młodzi, studenci i lektorzy,
przyłączą się do tej dyskusji.
Jest przecież w Lesznie Nauczycielskie Kolegium Językowe, jest Wyższa Szkoła
Marketingu i Zarządzania, Wyższa Szkoła Zawodowa, Licea Ogólnokształcące itd.
itd.
kuzka
Data: 19-09-2001 19:10
Taaak! Przyznaje się co czwarty, a jak przyjdzie do konkretów to gorzej. Ciągle
jesteśmy niedouczeni i to nie bynajmniej z powodu szlifowania innych języków
obcych!
U mnie w szkole jest wyjątkowy poziom z angielskiego, jako że jest to język dla
wszystkich obowiązkowy i dyrektor bardzo pilnuje by lekcje te prowadzone były
przez profesjonalistów. I tak powinno być teraz wszędzie. Bez angielskiego nie
da rady funkcjonować. Takie czasy nastały i trzeba się dostosować!
Blic
Data: 20-09-2001 03:04
Język to nie wiedza, której można się 'nauczyć' i potem 'znać', ale umiejętność
praktyczna, którą trzeba wyćwiczyć a później używać (wiadomo, organ
nieużywany...).
Choćby nawet kiedyś nastały radosne czasy idealnych, dobrze opłacanych
anglistów w każdej szkole to nie zmieni faktu, że dopóki Polacy nie zaczną mieć
bezpośredniej potrzeby używania angielskiego na codzień, dopóty nie będą mieli
motywacji do jego poznania i znać go nie będą. Wystarczy im w zupełności
najbardziej podstawowy stopień opanowania języka.
I to jest właśnie poziom, który reprezentuje zdecydowana większość owej 'jednej
czwartej'.
Bx
Max
Data: 20-09-2001 20:24
Kompletnie zgadzam sie z Blic. Jezyk obcy to ciagle doksztalcanie i
szlifowanie. Brak motywacji jest chyba najwiekszym problemem. Mam nadzieje ze
zblizenia midzynarodowe, wyjazdy i przyjazdy do Polski zmnienia sytuacje. Wiem
ze pytanie redacji jest dosc prowokacyje, odpowiedz jest negatywna. Nawet 1%
populacji nie potrafi poslugiwac sie j. angielskim na podstawowym poziomie.
Jest jeszcze wiele do zrobienia.
Z powazaniem
Max
wojtek
Data: 21-09-2001 02:49
Mi jez.angielski jest potrzebny żeby więcej zarabiać oraz żeby poszerzać
choryzonty. Lepiej mógłbym też wykorzystać internet za który płacę więcej niż
obywatel UK albo USA.
Kursy angielskiego składają sie zwykle z 3 stopni i 1 zaawansowanego.
Każdy stopień składa się z dwóch części, każda część ma ok.60 godzin i kosztuje
około 600 zł tak więc łatwo sobie obliczyć że bez 4000 zł nie ma co myśleć o
nauce.
To nie jest taka inwestycja która daje wymierne zyski, w moim przypadku nikt by
mnie nie zatrudnił tylko dlatego że znam angielski.Prowadzę własną
działalność,jak muszę napisać maila po ang.to proszę znajomego żeby napisał
odpowiedni tekst
Trochę jestem załamany bo kupiłem sobie kurs EuroPlus a okazało się że to jest
trudniejsze niż myślałem,co prawda nie chodzi mi żeby mówić super dobrze po
ang. głównie chodzi mi o rozumienie ze słuchu i tekstu a język moge szlifować
dłużej.W szkole uczyłem się francuskiego i wiem że nie mam kłopotów z
przyswajaniem obcego języka.Mam ten kurs,ale nie wiem jak z niego
korzystać.Zobacze może jakoś się przełamie bo przestraszyłem się na początku że
nigdy nie dam sobie z tym rade.
Autor: Gość portalu: iza
Data: 26-09-2001 15:14
Absolutnie zgadzam sie ze stwierdzeniem ze nic nie pomoze Ci sie nauczyc jezyka
angielskiego jesli nie zrobisz tego sam! Mam 22 lata stracilam wiele ofert
pracy wlasnie przez niewystarczajaca znajomosc jezyka. A przeciez ucze sie 6
lat. Co z tego jesli na prawdziwa nauke poswiecalam 10 minut w tygodniu. Reszta
to tylko obecnosc na kursach. To do niczego nie doprowadzilo. Zaczelam wiec po
raz setny na 7 poziomie. Zobaczymy jak mi pojdzie.
Dokładnie tak
Autor: yoric@poczta.gazeta.pl
Data: 21-09-2001 23:00
antyangl
Data: 21-09-2001 11:15
Jezyk angielski jest bardzo trudnym i egzotycznym
jezykiem dla Polaka w przeciwienstwie do Ruskiego.
Dobija bardzo duza rozbieznosc pisowni od wymowy.
Nie zamierzam sie go w ogole uczyc - licze na to ze Ruski
jeszcze wroci do lask albo Niemiecki. Poza tym za 50 lat
nie wiadomo czy Angielski nie bedzie wyparty przez inny
jezyk - jak wiemy wszystko ma swoj kres...
Esther
Data: 21-09-2001 12:39
Nie da sie jednoznacznie stwierdzic, zalezy co sie rozumie przez
pojecie "znajomosci" jezyka. Ja uczylam sie angielskiego od 6 roku zycia w
Polsce, bardzo intensywnie, od 16 roku zycia ( w sumie juz 13 lat) mieszkam w
Anglii i tu skonczylam studia. Nie powiem nigdy ze znam angielski perfekcyjnie
bo zawsze znajda sie slowa o ktorych nie mam pojecia. Znam ludzi, ktorzy
skonczyli liceum o poszerzonym angielskim w Polsce, i mysla ze znaja dobrze, bo
sa w stanie sie dogadac. Przyjezdzaja tutaj wchodza w grupe Anglikow i
wysiadaja, mimo ze w Polsce dostawali 6.
Znam rowniez ludzi, ktorzy po pol rocznym kursie w Longmanie twierdza ze znaja
angielski, albo przyjezdzaja do Anglii do pracy, chodza 3 godziny dziennie do
szkoly i twierdza ze po roku znaja angielski. Na warunki polskie zapewne tak,
ale to tez zalezy.
Znajmosc to pojecie wzgledne i dla kogos komu wystarczy ze jest zrozumiany i
dogada sie jesli sie zgubi w Londynie, taki poziom wystarczy do stwierdzenia ze
zna anglielski. Natomiast jesli ktos konczy dobre studia i zaczyna prace w City
w Londynie, ta znajomosc oczywiscie bedzie na innym poziomie.
No i inaczej wyglada taka nauka i jej poziom w Polsce.