vidmo76
30.06.09, 18:04
Jak co dzień rano wstałem do pracy, poranna kawa obiekt westchnień wielu z nas
z rana.
I jak co dzień poszedłem stworzyć cudowny napój który mnie miał obudzić,
jakież było moje zdziwienie, kiedy stwierdziłem że w nocy zostałem napadnięty !
I żeby to był zwykły napad, ale ja byłem żywcem pożerany, nie przepraszam
spijany !!
Nikczemnik który śmiał dokonać tak okrutnej zbrodni, nosił podejrzany
kryptonim KLESZCZ !
Oczywiście w pierwszej chwili obrzuciłem intruza wiązką soczystych
przekleństw, ale ów osobnik nie zareagował. (Pomyślałem pewnie nie polski,
skoro nie rozumie)
Oczywiście natychmiast doszło do rękoczynów,napastnik okazał się niesamowicie
odporny na tę metodę perswazji. Musiałem użyć poważniejszej metody usunięcia
pajęczaka.
Pomyślałem, może chłodne ostrze stali ostudzi twój krwiożerczy zapał !
Kilka nie skutecznych cięć spowodowało więcej szkody niż pożytku.
W tym wypadku zbawiennym narzędziem które przyniosło mi upragnioną wolność,
okazały się stare i jakże poczciwe KOMBINERKI !
Dotychczas myślałem że jedynym krwiopijcą jest mój szef, a tu proszę nawet
natura jest przeciwko mnie !
Ech życie .