Dodaj do ulubionych

O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad raso

13.03.04, 13:28
Dzień dobry.
Może to dziwna opinia, niemniej utwierdziłam się w niej. Po rozmowie z osobą
ze Związku Kynologicznego, po aferce z hodowcą... Czy wiecie, że te
wywindowane ceny szczeniąt, dochodzące do 4000 zł to tylko fanaberie
hodowców, niczym nie poparte? Takie szczenię mogłoby kosztować spokojnie 500-
600 zł, tylko nie, trzeba od razu zarobić ze 20-30 000, prawda? I gdzie tu
mowa o miłości do zwierzaków? Tymi ludźmi kieruje tylko i wyłącznie chęc
zysku. Dlatego też taką nienawiścią pałają do, jak to oni nazywają,
pseudohodowców - cóż, konkurencja, niewygodna, prawda? Zaobserwowałam
zachowania jednych i drugich, i ci _prawdziwi_ hodowcy traktują zwierzęta
przedmiotowo (oczywiście nie wszyscy, wszystkich nie znam), aż ślinią się na
myśl o kasie, zachowują się jak nachalni arabscy sprzedawcy... Niedawno
chciałam kupić psa od hodowcy - najpierw wywindował cenę do spółki z
pośrednikiem (za bardzo mi zależało), potem okazało się, że mnie okłamał
(szczenię ma 8 tygodni) gdyż pies miał już 5 miesięcy, a jak wiadomo, takie
szczenię już raczej nie zejdzie, ergo: cena powinna ostro spaśc w dół...Mojej
znajomej hodowca, od którego kupiła suczkę za 3000 zł po półtora roku ukradł
jej pieska na ulicy, teraz bezprawnie ją przetrzymuje u siebie i nie chce jej
oddać - sprawa jest głośna w necie, poczytajcie na dobermanii i nie tylko,
jak myślicie - w jakim celu? pewnie z miłości do tego psa, prawda? Nie, zaraz
bedzie cieczka, zapłodni się sunię i będzie znowu łatwy zarobek w okolicach
20 PLN! Ci odsądzani od czci i wiary pseudohodowcy biora za pieska od 200 do
400 zł - więc gdzie tu mowa o zysku! 6 razy 300 = 1800 PLN, zaś 6 razy 3000 =
18 000...

Liczę na Wasz odzew.

MS
Obserwuj wątek
    • mar.gajko Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 13.03.04, 14:09
      Związki kynologiczne i organizacje prozwierzące winny walczyć o "warunki"
      zwierząt u hodowców. Byłam w kilku hodowlach owczarków niemieckich - i wrażenia
      prawie jak z krakowskiego schroniska. Zgroza. Ale oni są poza prawem. Nikt ich
      nie sprawdza. Ani TOZ, ani inni, nie ma prawie żadnej możliwości odebrania
      im "źródeł dochodów" czyli zwierząt, można je jedynie odkupić za horendalną
      cenę. A i tak nie wszystkie chcą sprzedawać. Tu też z rola weterynarzy - oni
      muszą przeglądać mioty, szcepić itd. Powinni alarmować. A co do cen. Cena jast
      taka jaki jest popyt. Wytłumaczyć ludziom, ze to ze schroniska czy "nierasowe"
      jest też kochane, wspaniałe, popyt się zmiejszy, nie będzie miotów dwa razy w
      roku. Tylko raz.
    • Gość: Lenka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 13.03.04, 14:21
      Hodowcy sa rozni,ceny tez.
      Tak naprawde wszystko to reguluje rynek.Co z tego ze ktos za psa zazyczy sobie
      4 tys, jak moze na niego nie byc chetnych i wtedy chcial niechcial cena idzie w
      dol.Cena szczeniaka ktory za dlugo siedzi w domu tez w pewnym momencie sie
      obniza(5 miesieczny szczeniak jest mniej wart niz taki 2 miesieczny).
      Hodowcy ktorzy oszukuja swoich nabywcow tez wczesniej czy pozniej za to ponosza
      konsekwencje bo ci oszukani przestrzegaja przyszlych nabywcow.
      "Smrod" szybko sie roznosi.Zreszta hodowcy sami czasem jeden drugiemu
      podkladaja sobie swinie.Wiadomo ze stanowia dla siebie konkurencje.Najwieksza
      konkurencje stanowia dla nich jednak psy bez papierow a co za tym idzie duzo
      tansze.Nieliczni czlonkowie ZK oferuja szczeniaki i z metryka i bez.
      Cena psa tej samej rasy moze sie znacznie roznic.Zalezy to od roznych
      czynnikow.Wiadomo ze tytuly rodzicow,ich osiagniecia wystawowe,zagraniczne
      krycie,rzadkosc wystepowania danej rasy to wszystko winduje ceny szczeniaka w
      gore.Takie szczeniaki sa raczej dla osob ktore chca robic kariere wystawowa i
      musza w "dobrego" psa poprostu zainwestowac.Oczywiscie to nie znaczy ze jak
      ktos ma pieniadze i chce takiego malucha po bardzo utytulowanych rodzicach, a
      nie ma ochoty na wystawy ze nie ma prawa sobie go kupic.
      Zwykle jednak ludzie kupuja psa "do kochania" a nie na wystawy.Raczej nie widza
      powodow aby wydawac na psa 2 tys albo poprostu ich na to nie stac(np. ja)
      No i co wtedy sie robi-szuka psa tanszego.Czasem udaje sie kupic taniej psa z
      metryka ale przewaznie ludzie kupuja jednak psy bezrodowodu.
      Co do tej afery to pewnie chodzi ci o ta dobermanke.Tak naprawde to nie wiadomo
      kto ma racje.Ja tam wole kupic psa niz brac go na prawach hodowlanych.
    • Gość: monikaM Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: 212.180.154.* 13.03.04, 14:24
      Ja to byłam idealistka - bo hodowca w moim wyobrażeniu = wielbiciel rasy,
      hobbysta. Ot takie hobby, tańsze niż gra w golfa. A tu na każdym kroku afery.
      Przekręty na ringach, nierzetelny handel - minimalizacja kosztów wychowu,
      maksymalizacja zysków (cóż - po prostu niezły biznes!), oj odechciewa się psa
      rasowego. Ale i kundelki można nabyć w przedziwny sposób. Ja tak kupiłam psa za
      psie pieniądze nierasowego (chociaż próbowano mi wmówić, że czystej krwi
      Eurasier hehehehe); biedaczek cały zarobaczony, gniotący się w ciasnym kojcu z
      innymi kuzynami, pewnie trzymany w jakiejś piwnicy lub garażu. Jeszcze ma
      dysplazję.
      Tak to już jest, wszędzie się spotkasz z nieuczciwymi, zachłannymi ludźmi.
      • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 13.03.04, 21:55
        Po prostu nie ma na to antidotum.Każdy jest inny i każdy ma inny charakter.
        Ten co sprzedaje bardzo drogo,to jemu konkurencja wystawi taka opinię i tak
        obrobi tyłek,ze nikt u niego tych szczeniaków nie kupi.
        A plotki są wśród hodowców uwielbiane.....

        Ale są przykłady w druga stronę.
        Championka,jedna pokryta w niemczech,druga w holandii,czampionami,pieknymi
        reproduktorami tych państw i co? Wydali kupę kasy,najeździli się po europie a
        zarówno w jednym jak i w drugim przypadku szczenięta urodziły się jako pety !!!
        I co robi hodowca,który chciał zdobywać góry? - zamyka hodowlę,bo raz już się
        nadział i nie chce powtórki z rozrywki.
        Zawsze będą dwie strony medalu.
        • joan1973 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 13.03.04, 22:34

          co to znaczy, że szczenięta urodziły się jako pety?? możecie wytłumaczyć, nie
          orientuję się.
          dzięki, pozdrawiam.
          joanna
          • Gość: Lenka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 13.03.04, 22:38
            Pewnie chodzi o to ze wyszly takie przecietne, "do kochania" jak to sie
            mowi,nie rokujace oszalamiajacej kariery wystawowej.Przynajmniej ja to tak
            rozumiem.
          • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 14.03.04, 12:06
            joan1973 napisała:
            > co to znaczy, że szczenięta urodziły się jako pety??

            Są to psy,które pomimo,że są psami po rodzicach z papierami,mają wpisane w
            metryki że są to psy "wadliwe" i wpisane jest dlaczego. W jednym przypadku jest
            to złe umaszczenie,a w drugim wada zgryzu. Taki pies z wpisem w akta nie
            hodowlany,i jest "odrzutkiem" dla wielkiego świata i wstydem dla hodowli,ale
            czasami warunkowo może pojechac na wystawę,ale przykłady moje świadczą,że psy
            na dzień dobry zostaną zdyskwalifikowane,ponieważ nie spełniają norm
            minimalnych,dla danej rasy.
            Czyli są to psy "tylko do kochania" a nie do pokazywania szerszej widowni.

            Czyli w druga stronę,jeżeli kogoś nie stać na rodowodowego,a chce mieć pięknego
            psa jest to wyjście,bo kupuję się pięknego psa za niska cenę.
    • Gość: halina Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 01:31
      wszystko prawda, jednak ten co szczedzi kaske na psiaka bedzie sępil tez w
      innych wypadkach:
      a to chappi czy inny syf okaze sie jednak dobra karma, a to nie zakraplamy
      frontline (bo nie ma pchel i kleszczy - przeciez po lesie nie gania), a po co
      sterylizowac, a po co co rok zaszczepiac (przeciez raz juz byl), a po co placic
      podatek za psa, a po co kupowac specjalne szelki do samochodu....itd.itp.

      jesli kogos nie jest stac na kupno za 1500zl zdrowego psa o wiadomym
      pochodzeniu, niech w nie psioczy i wezmie psiaka ze schroniska
      brutalne to, ale na litosc....przestanmy ciagle narzekac.
      h
      • Gość: Lenka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 14.03.04, 12:22
        Halino niestety nie masz racji. Przeciez utrzymanie psa z rodowodem i
        schroniskowego kosztuje tyle samo(no chyba ze ktos chce psa wystawiac ale to
        raczej rzadko sie zdarza).Nawet bym powiedziala ze na tego schroniskowego
        wiecej sie wyda bo sa to zwykle jednak psy chore,nieleczone
        odpowiednio,zaniedbane.I trzeba przyszykowac pieniadze na ich leczenie.
        Gdybym miala 2tys to powiem szczerze ze szkoda bylo by mi wydac te kwote na
        kupno psa,natomiast nie szczedzilabym pieniedzy na jego leczene i
        utrzymanie.Mam psa bez rodowodu i jest on pod stala opieka weta-ma robione
        regularnie badania moczu i krwi,rtg pluc,od pol roku chodzimy raz w tygodniu na
        zastrzyk,a w grudniu sunia przeszla operacje(300zl).
        Tak wiec twoja teoria jest bledna niestety.
        • mar.gajko Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 14.03.04, 12:31
          Lena ma rację. Nie jest istotne czy pies jest rasowy czy nie jeżeli chodzi o
          żywienie, weterynarza, pielęgnację. Przynajmniej nie jest dla ludzi którzy
          kochają zwierzęta. To tak jakby brzydsi ludzie mieli jeść gorzej, lub nie
          leczymy ich. Idiotyzm. I tak przecież kupuje dla psa dobre jedzenie, chodzimy
          do weta na wszelkie szcepienia, kupuje zabawki, szampony, odżywki jakie to ma
          zanczenie czy on jest rasowy? To mój pies i dla mnie jest naj, naj i zasługuje
          na wszystko co mu mogę zapewnić, niezależnie od rasy czy kundelstwa.
        • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 14.03.04, 12:32
          Ale zamiast iść do schroniska można się dowiedzieć,czy są jakieś psy do
          kochania. Jeżeli miałabyś wydać Lenko,nie np.1200zł a 600zł za psa z
          papierami,tylko że z łatka tam gdzie nie potrzeba,to nie dałabyś?
          • Gość: Lenka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 14.03.04, 12:40
            Tak Dziuniu wiem ze w naszej rasie roznice w cenie sa male(spaniele).Nawet juz
            za 1000zl mozna kupic psa z papierami.Zreszta sama to chyba pisalam na
            cockerkowie.I napewno warto podzwonic i sie popytac,poswiecic na to troche
            czasu.
            Oczywiscie ze mi nie przeszkadza ze ma biala latke,dla mnie to nawet zaleta bo
            sie wyroznia,jest inny.
            Chodzi mi o to co sama napislas, swiat nie jest bialo-czarny i uogolnienia
            przedstawione przez Haline sa krzywdzace dla niektorych.
            • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 14.03.04, 12:50
              Ale to fakt,że to właśnie "hodowcy" nazywają psy tej samej rasy ,ale bez
              rodowodu kundlami.Nawet do tego stopnia uzywaja określeń,że chcesz mieć pan
              tanio psa to idź pan do schroniska,rasowe psy są tylko z rodowodem.

              I jeżeli chodzi o karmę Masterfooda (chapi,pedigree,frolic),to nic więcej jak
              robienie ludziom wody z mózgu reklamami.No bo przecież za 2zł możemy mieć
              zdrowego psa z piekną lśniącą sierścią,ach szkoda gadać....
              • zz_beatka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 15.03.04, 18:33
                dziunia1602 napisała:

                > Ale to fakt,że to właśnie "hodowcy" nazywają psy tej samej rasy ,ale bez
                > rodowodu kundlami.Nawet do tego stopnia uzywaja określeń,że chcesz mieć pan
                > tanio psa to idź pan do schroniska,rasowe psy są tylko z rodowodem.
                >
                > I jeżeli chodzi o karmę Masterfooda (chapi,pedigree,frolic),to nic więcej jak
                > robienie ludziom wody z mózgu reklamami.No bo przecież za 2zł możemy mieć
                > zdrowego psa z piekną lśniącą sierścią,ach szkoda gadać....

                PRZYKRO MI ALE PIES RASOWY TO PIES O UDOKUMENTOWANYM POCHODZENIU I DO TEGO
                SŁUŻY WŁAŚNIE RODOWÓD
                INNE SĄ TYLKO PODOBNE DO DANEJ RASY I TO NAJCZĘŚCIEJ EKSTERIEROWO (ALE TEŻ NIE
                ZAWSZE) BO ZACHOWANIE MAJĄ JUŻ ZUPEŁNIE INNE
                DLATEGO ZAWSZE RADZĘ ABY CHODZIĆ NA WYSTAWY I OGLĄDAĆ RÓŻNE EGZEMPLARZE TEJ
                SAMEJ RASY A POTEM WRÓCIĆ NA ULICĘ I PORÓWNAĆ BIEGAJĄCE 'AMSTAFY' 'LABRADORY'
                ITP W ILU % PRZYPOMINAJĄ TE Z WYSTAWY BO WIELE OSÓB NIE DOSTRZEGA TAKIEJ
                RÓŻNICY DLATEGO, ŻE DANEJ RASY NIE WIDZIAŁO NAWET W KSIĄŻCE I NAZYWA JAKIEGOŚ
                PSA O: 'LABRADOR' - BO TAK POWIEDZIAŁ WŁAŚCICIEL
                • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 15.03.04, 21:53
                  zz_beatka napisała:
                  > PRZYKRO MI ALE PIES RASOWY TO PIES O UDOKUMENTOWANYM POCHODZENIU I DO TEGO
                  > SŁUŻY WŁAŚNIE RODOWÓD
                  No i o to chodzi,podpisuje sie pod tym w 100% ,jak przeczytasz wszystko
                  dokładniej,to zobaczysz,że mam fanaberie,kupując psa z rodowodem.

                  > INNE SĄ TYLKO PODOBNE DO DANEJ RASY I TO NAJCZĘŚCIEJ EKSTERIEROWO (ALE TEŻ
                  NIE ZAWSZE) BO ZACHOWANIE MAJĄ JUŻ ZUPEŁNIE INNE.
                  Ale akurat podałaś zły przykład z rasami idącymi jak woda. To właśnie te
                  rasy "idą" nie na eksterier tylko na masówkę w rodowodowych pseudohodowlach.
                  Mnożą się choroby,dysplacja C i D,bo ufamy hodowcom,że kupujemy
                  pięknego,zdrowego psa,a rzeczywistość jest całkiem inna.
                • Gość: Lenka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 15.03.04, 23:58
                  Beatko nie musisz tak krzyczec.

                  A psa rasowego(posiadajacego rodowod) ktory sie rzuca na inne psy to pewnie nie
                  mialas nigdy okazji spotkac? Ja widzialam, miedzy innymi na ringu-wlasciciel
                  musial go mocno trzymac bo sie wyrywal do innych psow,ale i tak zszedl z ringu
                  z niebieska wstazeczka.To nie byl pierwszy tego typu "wystep" tego psa,a mimo
                  tego nie zostal zdyskwalfikowany.
                  Psy rodowodowe tez czesto roznia sie miedzy soba wygladem,sa roznego typu.
                  Jedne bardziej odpowiadaja wzorcowi inne mniej.Czasem roznice miedzy nimi sa
                  naprawde widoczne.Rodza sie psy z wadami.Z psychika i zdrowiem tez roznie u
                  nich bywa(nieliczni badaja swoje psy tak naprawde).
                  O owczarkach niemieckich(z rodowodem) slyszalam, ze tylko eksterierowo
                  przypominaja wzorzec,psychike maja zjechana,a zdrowie maja kiepskie
                  (nerki,dysplazja).





        • Gość: halina Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 15:26

          Mam 2 psiaki, jeden ze schroniska, drugi rasowiec z papierami.
          Kiedy bralismy tego pierwszego zzygal nam sie w aucie czyms w typie
          rozgotowanego makaronu, wygladal podle, zapchlony, na spacerze nie byl od 3
          miesiecy!, warczacy, wkurzony, przestraszony.
          Zaczela sie kuracja....ciagle (po roku) jest jeszcze nieco przestraszony, ale
          wyglada zupelnie inaczej. Psy karmie dobrze, wydaje na to ok 300zl miesiecznie,
          do tego wszystko inne co nazywa sie odpowiedzialnym traktowaniem psa.

          Do czego zmierzam?
          Aby miec psa trzeba miec pieniadze. Wkurza mnie to ciagle liczenie ludzi, a to
          500 a to 1000.... Nie stac cie- nie kupuj!

          Nie mowie o pseudohodowcach, za takich uwazam takze wielkie hodowle (odwiezilam
          takie 2 jak szukalam mojego Rexa) - po prostu boxy, psy trzymane jak w
          schronisku, zalosne....
          Mowie o hodowcach co kochaja wlasna rase i wiedza o niej wszystko, od takim mam
          swojego psa. Byl drogi, rodzice zdrowi, szczenie grube :-) wesole, wyrosniete,
          czyte, zadbane. Hodowca jak encyklopedia.

          Nie mowmy o patologii, dla mnie sprawa jest prosta. Powtarzam: nie masz
          pieniedzy, sępisz- NIE BIERZ/KUPUJ PSA.
          h
          • Gość: Lenka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 14.03.04, 15:43
            Halino,ale sa przypadki gdy ktos "nie sepi" ,kupuje z hodowli psa za 2 tys. i
            pies jest chory.Ma kilka przypadlosci wymagajacych leczenia.Nie wszystko widac
            na pierwszy rzut oka.Pewne sprawy wychodza pozniej.Sa tacy hodowcy co
            lubia "ekperymentowac",a skutki pozniej ponosi wlasciciel.
            A tych patologii to ostatnio coraz wiecej widac niestety(dotyczy to nie tylko
            zdrowia ale i psychiki)
            Wiec na to chyba nie ma reguly.
            • Gość: halina Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 14.03.04, 15:57
              wiem....:-(

              Ile jeszcze idiotow bedzie chcialo nazywac sie "hodowcami"...?
              Ile jeszcze urodzi sie psiakow z ludzkiej zachlannosci i debilizmu?
              Ile jeszcze dni Zwazke Kynologiczny bedzie organizacja zbierajaca kase za
              rejestracje i nic wiecej?
              ....
              h
      • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 14.03.04, 12:26
        Gość portalu: halina napisał(a):
        > jesli kogos nie jest stac na kupno za 1500zl zdrowego psa o wiadomym
        > pochodzeniu, niech w nie psioczy i wezmie psiaka ze schroniska


        Tu się z Tobą nie zgodzę.
        Stać mnie było kupić psa o "wiadomym pochodzeniu" rodowodowego,pojechać po
        niego na drugo koniec Polski,karmie go eukanubą,frontline co trzy
        miesiące,kosmetyki bernards,raz na pół roku fryzjer.
        A jaki z tego morał o wiadomym pochodzeniu?
        Ze mam psa,który miał gronkowca we krwi,operacje na grudkowe zapalenie trzeciej
        powieki,jest za niski jak na wzorzec rasy i za długi, i mam zrobić kolejne
        badania,bo się okazuje,że może też jest alergikiem.

        Po prostu są hodowcy i pseudochodowcy,nic nie jest albo czarne albo białe.
        A niektóre osoby mówią wprost,że zostały oszukane,np:
        jordan.republika.pl/aboutme.htm
        I robią smród takiej pseudohodowli.
        • Gość: BlueBerry Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.aster.pl / *.acn.pl 14.03.04, 16:53
          ja tez mam psa z hodowli na ktorego wydalam niemala kase, bo wydawalo mi sie ze
          akurat w tej rasie (dog de bordeaux) warto wydac by pies byl po dobrych
          rodzicach. no i mam psa z rodowodem - ma 2,5 roku, jest po 3 ciezkich
          operacjach (powazna dysplazja). przez te lata wydalam 10-krotnosc ceny psa na
          jego leczenie, na to by mogl funkcjonowac.
          probowala ta sprawa zainteresowac Zwiazek Kynologiczny. oprocz mojego psa w
          miocie jeszcze jedne byl "trafiony". zreszta pozniej juz po kupnie mialam
          okazje widziec szczeniaki z poprzednich miotow i nie bylo to najlepsze. ale ZK
          umywa rece, mowi ze nic nie moze zrobic bo nie ma przepisow, ze oni wiedza ze
          ta hodowla jest srednia, ze to, ze tamto. rece opadaja.
          w Polsce jeszcze dlugo nie ma szans na uregulowane prawnie hodowle, gdzie sa
          piekne zdrowe psy a nie produkcja kasy. wszytsko to moczy sie w plotkach,
          przekretach i pomowieniach. wystawy to jeden wielki uklad a najwieksze hodowle
          o najlepszej renomie poprostu powinny zostac zamkniete. i dlatego juz wcale nie
          jestem oredownikiem kupowania psow z rodowodem. nawet jesli sie je ma.
          dzis wiem ze jesli kiedykolwiek zdecyduje sie ponownie na psa to albo kupie go
          zagranica albo wezme ze schroniska.
          • neeki Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 14.03.04, 17:43
            ja mialam kundelka z odzysku znalezionego na ulicy. ktos ja wyrzucil bo byla w
            ciazy. to byl wspanialy pies , bardzo do nas przywiazany. troche czasami
            niestabilny ;) nieprawda ze na kundelki wydaje sie wiecej pieniedzy. to sa
            generalnie bardzo zdrowe psy nieobciazone wadami genetycznymi. moja Diana przez
            16 lat zycia nie chorowala, pomijajac jedno uczulenie na pchly. pogorszylo jej
            sie dopiero na tydzien przed smiercia. zgasla szybciutko. do tego czasu kazdy
            weterynarz dawal jej 10 lat.
            jesli jeszcze bede miala psa to bedzie to kundelek. w sytuacji gdy mamy
            przepelnione schroniska i tysiace psow cierpi kupowanie rasowca za ciezkie
            pieniadze wydaje mi sie fanaberia.
            • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 14.03.04, 18:29
              neeki napisała:
              W sytuacji gdy mamy przepelnione schroniska i tysiace psow cierpi kupowanie
              rasowca za ciezkie pieniadze wydaje mi sie fanaberia.

              Ale każdy ma inne podejście i inne fanabierie.
              Ja natomiast nigdy nie kupię psa ze schroniska,dlaczego mam kupywać psa który
              ma skrzywioną psychikę,nie wiadomo jak się będzie zachowywał i jak duży
              urośnie.Dlaczego mam popierać tysiące ludzi którzy mają swoje psy w nosie i się
              ich pozbywają,mam im ulżyć przy rachunku sumienia? Na pewno tego nie zrobię !!!
              Nie mówię tu o psach rasowych bez rodowodu,które teoretycznie mają cechy psa
              określonego we wzorcu i wiemy na co możemy liczyć,jeżeli chodzi o całość psa.

              I ja mam taką fanaberię,że jeżeli mam mieć zwierzaka przez kilkanaście lat w
              domu,to ma być to pies,który będzie mi się bardzo podobał,będzie oh i ah i nie
              będę się go wstydzić.Każdy ma prawo do marzeń,a jeżeli w tym wypadku marzeniem
              jest określona rasa z wybranej hodowli to dlaczego marzenie nie może być realne.
              • Gość: ska Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 14.03.04, 19:37
                dziunia, popraw mnie jeśli się mylę, ale ze schroniska psa sie nie kupuje,
                tylko bierze, czyż nie?
                • Gość: Dziunia Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.srg.vectranet.pl / *.srg.vectranet.pl 14.03.04, 19:52
                  I tak i nie.
                  Są schroniska gdzie za psa trzeba zapłacić,a są które daja za darmo.
                  Niektórzy to nazywają datkiem na schronisko i minimalna kwota to 10-50zł.
                  • neeki Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 15.03.04, 21:41
                    daje sie co laska. dla mnie to dziwne ze bez problemu mozna napchac kieszen
                    hodowcy, ale dac 50 zl na schronisko i biedne psy to juz problem ? doprawdy
                    milosc do zwierzat nieslychana
                    pies ze schrosniska nie musi miec skrzywionej psychiki, moze byc to szczeniak.
                    a jak Ci sie wydaje ze pies rodowodowy nie moze byc pokrecony to coz...
                    • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 15.03.04, 22:05
                      Każdy ma tylko jedno życie i ma dowolność wyboru.
                      I ma być to rasa i pies,który będzie ucieleśnieniem moich marzeń.
                      Czy Ty możesz mi je odebrać?
                      Czy Ja mogę odebrać Twoje marzenia?

                      I z drugiej strony,dlaczego mam popierać setki "debili",przez których te
                      niewinne psy,przyszły na świat i brać jakiegoś mieszańca ze schroniska?
                      Nie zrobię tego nigdy.
                      Czy wiesz,że w mojej miejscowości dom Małego Dziecka szuka sponsorów na
                      kosmetyki dla dzieci,a trzy kilometry dalej buduje sie nowoczesne schronisko
                      dla psów,godne standardom europejskim?
                      Popieram w pełni Anglię,gdzie psy w schronisku które są już za stare na
                      oddanie,lub nie przejdą testu psychologicznego sa po prostu usypiane.
                      • neeki Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 15.03.04, 22:15
                        gratuluje Ci testu na czlowieczenstwo , zdalas go w 100 %. jak czytam takie
                        wypociny to mi sie az gorzej robi. pomagasz zwierzeciu a nie jego
                        niedorobionemu wlascicielowi.
                        dom dziecka do schorniska nie ma nic. i na jedno i na drugie powinny byc
                        fundusze, ale jak slysze teksty ze nie powinno sie budowac porzadnych schronisk
                        bo nie ma na dzieci to mnie krew zalewa. to ze sa bezdomne psy to wina
                        spoleczenstwa a jak chcesz roznicowac pies czy dziecko to daleko nie zajdziemy.
          • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 14.03.04, 18:17
            Gość portalu: BlueBerry napisał(a):
            > dzis wiem ze jesli kiedykolwiek zdecyduje sie ponownie na psa to albo kupie
            go zagranica.

            Ja też już podjęłam decyzję,że jak kiedykolwiek jeszcze będę kupywać psa to za
            granicą w dobrej sprawdzonej hodowli,a niw w polskiej przekrętowni.
            Bo jak na razie w ZK nie idzie ku lepszemu.
            • Gość: Lenka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 14.03.04, 19:04
              A ja nie wiem gdzie kupie psa.Chcialabym w przyszlosci miec dwa-jednego ze
              schroniska, a drugiego wymarzonego cockera.Ale jak to bedzie to nie wiem.
              • Gość: Dziunia Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.srg.vectranet.pl / *.srg.vectranet.pl 14.03.04, 19:26
                Ja niestety mieszkam w bloku,więc mogę mieć tylko tego jednego jedynego :-(
                • Gość: nancy Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: 193.111.166.* 15.03.04, 08:31
                  Prawdziwi hodowcy to miłośnicy rasy, którzy hodują i wystawiają psy, bo mają na
                  tym punkcie szmergla, a kasa jest w tym momencie drugorzędna. Prowadzenie
                  hodowli to ogromne nakłady, ale taki hodowca gotów jest oddać szczeniaka po
                  kosztach, jeśli np. zależy mu, aby trafił w dobre ręce. Z tego co piszecie -
                  takie hodowle są raczej rzadkością, chociaż ja mam akurat inne doświadczenia -
                  zetknęłam się ze wspaniałymi ludźmi, kochającymi swoje psy, nie traktującymi
                  ich jako materiał hodowlany, ale domowników - nie ma tam mowy o boksach, psy
                  mieszkają w domu, śpią na kanapach, szczenięta są w dziecinnych kojcach, też w
                  mieszkaniu, większe buszują wszędzie.
                  Ale tak sądzę , że gdyby akurat te rasy stały się super modne to zaraz
                  znalazłoby się masę ludzi pazernych na kasę, których psy jako takie nic nie
                  obchodzą, tylko kasa, kasa,kasa....
                  Ja znam hodowców niezbyt modnych obecnie ras - whippet, chart polski,
                  greyhound, benji. Poza tym, że ludzie ci kochają psy, mają także uczciwe
                  podejście do nabywcy, jeśli z psem jest coś nie tak, zawsze uprzedzą, od razu
                  obniżą cenę. Pytają : będzie pan wystawiać, czy tylko do kochania? Potem
                  sprawdzają, jak pies się adaptował w nowym domu. Moja znajoma hodowczyni dwa
                  razy odkupowała i umieszczała w innym domu szczeniaki, które jak się okazało
                  źle trafiły. Odkupiła za swoje pieniądze i kolejnemu właścicielowi oddała za
                  darmo. Dla mnie hodowaca=miłośnik rasy, reszta to jakieś cholerne groszoroby,
                  takiemu wszystko jedno czy hoduje psy, rybki, czy uprawia kapustę, albo
                  produkuje jednorazowe talerzyki - aby się opłaciło i był zarobek.
                  • zz_beatka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 15.03.04, 18:27
                    Gość portalu: nancy napisał(a):

                    > Prawdziwi hodowcy to miłośnicy rasy, którzy hodują i wystawiają psy, bo mają
                    na
                    >
                    > tym punkcie szmergla, a kasa jest w tym momencie drugorzędna. Prowadzenie
                    > hodowli to ogromne nakłady, ale taki hodowca gotów jest oddać szczeniaka po
                    > kosztach, jeśli np. zależy mu, aby trafił w dobre ręce. Z tego co piszecie -
                    > takie hodowle są raczej rzadkością, chociaż ja mam akurat inne doświadczenia -

                    > zetknęłam się ze wspaniałymi ludźmi, kochającymi swoje psy, nie traktującymi
                    > ich jako materiał hodowlany, ale domowników - nie ma tam mowy o boksach, psy
                    > mieszkają w domu, śpią na kanapach, szczenięta są w dziecinnych kojcach, też
                    w
                    > mieszkaniu, większe buszują wszędzie.
                    > Ale tak sądzę , że gdyby akurat te rasy stały się super modne to zaraz
                    > znalazłoby się masę ludzi pazernych na kasę, których psy jako takie nic nie
                    > obchodzą, tylko kasa, kasa,kasa....
                    > Ja znam hodowców niezbyt modnych obecnie ras - whippet, chart polski,
                    > greyhound, benji. Poza tym, że ludzie ci kochają psy, mają także uczciwe
                    > podejście do nabywcy, jeśli z psem jest coś nie tak, zawsze uprzedzą, od razu
                    > obniżą cenę. Pytają : będzie pan wystawiać, czy tylko do kochania? Potem
                    > sprawdzają, jak pies się adaptował w nowym domu. Moja znajoma hodowczyni dwa
                    > razy odkupowała i umieszczała w innym domu szczeniaki, które jak się okazało
                    > źle trafiły. Odkupiła za swoje pieniądze i kolejnemu właścicielowi oddała za
                    > darmo. Dla mnie hodowaca=miłośnik rasy, reszta to jakieś cholerne groszoroby,
                    > takiemu wszystko jedno czy hoduje psy, rybki, czy uprawia kapustę, albo
                    > produkuje jednorazowe talerzyki - aby się opłaciło i był zarobek.


                    ZGADZAM SIĘ Z TOBĄ CHOĆ NIESTETY JEST WIELU PSEUDOHODOWCÓW JAK I PRODUCENTÓW
                    A LUDZIE W SWEJ NAIWNOŚCI NAKRĘCAJĄ IM KONIUNKTURĘ
    • Gość: krrr Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 15.03.04, 23:21
      Ja miałam w domu i psy rasowe i zwykłe kundelki. Po moim ostatnim rasowym już
      nie chcę żadnego rasowego. Była to sunia doga niemieckiego. Niestety trzeba
      było ją uśpic jak miała 6 mięsięcy bo miała chłonniaka mózgu i nie dało sie jej
      odratowac. miałam tez pieska ze schroniska ale niestety nie bardzo sie nadawal
      do mieszkania w bloku o czym mnie nie poinformowali. Jednak nadal chce miec w
      domu dwa psy i nie przestane jezdzic raz na jakiś czas do schroniska, żeby
      zobaczyc czy jakiegoś nie ma pieska, którego bym mogła wziąć. Poza tym uważam
      że psy ze schroniska nie musza mieć skrzywionej psychiki, a ludzie bioracy
      zwierzęta z przytulisk nie pomagaja nieodpowiedzialnym byłym włascicielom tylko
      zwierzakom
    • Gość: krrr Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 16.03.04, 01:17
      No jasne jakby nie było to Ludzie danych ras tez mają swój wzorzec osobowy, ale
      niestety charaktery co poniektórzy do bani
      • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 17.03.04, 19:19
        Gość portalu: krrr napisał(a):
        > No jasne jakby nie było to Ludzie danych ras tez mają swój wzorzec osobowy,
        ale niestety charaktery co poniektórzy do bani.

        Nie tylko ludzie danych ras,ale i właściciele wszelkiego rodzaju mieszańców
        niestety mają charakery co poniektórzy do bani !!!!!!!
        To fakt :-)
    • ombu Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 17.03.04, 19:32
      Ja tam nigdy nie kupię mieszańca,czy jak kto woli kundla.
      Nie po to zachrzaniam w pracy i wypruwam z siebie flaki,żeby mieć jakieś
      straszydło w domu.
      Ale szanuje osoby,które przygarniają zwierzęta ze schroniska.
      Każdy ma wybór i go dokonuje,i to bardzo dobrze,że są takie osoby,które
      przygarną biednego zwierzaka,bo mnie na taki gest serca po prostu nie stać.
      Chwała Wam wszystkim za dobre serce.
      • Gość: Lenka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 17.03.04, 19:43
        Rozumiem, ze mieszkasz w duzej willi z basenem i jezdzisz najnowszym porsche.
        No w koncu nie po to wypruwasz sobie flaki i zachrzaniasz w pracy zeby mieszkac
        w gownianym blokowisku i jezdzic jakims drapakiem prawda?
        • neeki Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 19.03.04, 18:43
          i pewnie zone tez ma odpowiedniego wygladu w koncu nie po to sobie wypruwa
          flaki zeby miec w domu straszydlo ...
          a jak wlezie jeszcze wyzej na drabine to wymieni i psa i zone na bardziej
          pasujace. a jak spadnie to jego wymienia :p
    • ombu Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 17.03.04, 20:59
      To jest forum i każdy ma prawo wypowiadać swoje zdanie,czyż nie?
      Jestem szykanowany tylko za to ,że mam odmienne zdanie?
      Moje panie.......

      Powtarzam jeszcze raz:
      Szanuje i podziwiam wszystkie osoby,które przygarniają te wszystkie biedne
      zwierzęta ze schroniska,i chwała im za to !!!!
      Jestem z Was dumny!
      • Gość: Lenka Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.chello.pl 17.03.04, 21:21
        Ombu, ale ja cie nie szykanuje dlatego ze chcesz sobie sprawic psa z rodowodem.
        Tylko nie podoba mi sie ze nazwales kundelki i mieszance straszydlami.
        Zupelnie nie rozumiem dlaczego? Moze te psy w schronisku nie przedstawiaja sie
        ladnie,ale tylko dlatego ze nie maja odpowiedniej opieki,sa niczyje,nie ma kto
        o nie zadbac.Gdyby mialy wlasciciela nie byly by "straszydlami".
    • Gość: ane.luko Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 02:52
      Właśnie odkryłam forum o moich ukochanych zwierzakach, czytam, oczom nie wierzę
      i co chwilę sprawdzam czy rzeczywiście czytam o psach czy o przedmiotach.
      Szczególnie podłe są wypowiedzi "Beatki" i "Dziuni". Pies to nie "egzemplarz",
      Beatko, tylko żywe stworzenie, które czuje i myśli. To jaki pies ma charakter
      zależy od jego właściciela, nie od rasy, bo to człowiek wychowuje psa. A już
      twierdzenie, że jak pies jest nie całkiem rasowy to ma zupełnie inny charakter
      jest po prostu chore! Jeszcze bardziej chore jest wydawanie gór pieniędzy na
      rasę, podczas gdy tyle stworzeń cierpi w schroniskach na brak miłości. Kobiety,
      czy wy rzeczywiście kochacie psy, czy jesteście bezkrytycznymi, pozbawionymi
      uczuć i niestety bezmyślnymi snobkami?! Nie lepiej zająć się kolekcjonowaniem
      antyków? A tak w ogóle, o ileż piękniejsze są kundelki od tych wszystkich
      rasowców bez żadnej indywidualności, jak spod sztancy. Nie spotkałam nigdy dwu
      takich samych kundelków. Dotychczas byłam właścicielką jamnika oraz trzech suń -
      kundelków. Wszystkie sunie były albo "znajdkami", albo zostały wzięte (nie -
      kupione) ze schroniska. Nie były szczególnie piękne, ale oddaniem i
      posłuszeństwem przewyższały jamnika (którego do dziś wspominamy w rodzinie,
      choć odszedł do krainy wiecznych łowów w 1979r).
      • zz_beatka w obronie swojego zdania 20.03.04, 13:02
        Gość portalu: ane.luko napisał(a):

        > Właśnie odkryłam forum o moich ukochanych zwierzakach, czytam, oczom nie
        wierzę
        >
        > i co chwilę sprawdzam czy rzeczywiście czytam o psach czy o przedmiotach.
        > Szczególnie podłe są wypowiedzi "Beatki" i "Dziuni". Pies to
        nie "egzemplarz",
        > Beatko, tylko żywe stworzenie, które czuje i myśli. To jaki pies ma charakter
        > zależy od jego właściciela, nie od rasy, bo to człowiek wychowuje psa. A już
        > twierdzenie, że jak pies jest nie całkiem rasowy to ma zupełnie inny
        charakter
        > jest po prostu chore! Jeszcze bardziej chore jest wydawanie gór pieniędzy na
        > rasę, podczas gdy tyle stworzeń cierpi w schroniskach na brak miłości.
        Kobiety,
        >
        > czy wy rzeczywiście kochacie psy, czy jesteście bezkrytycznymi, pozbawionymi
        > uczuć i niestety bezmyślnymi snobkami?! Nie lepiej zająć się kolekcjonowaniem
        > antyków? A tak w ogóle, o ileż piękniejsze są kundelki od tych wszystkich
        > rasowców bez żadnej indywidualności, jak spod sztancy. Nie spotkałam nigdy
        dwu
        > takich samych kundelków. Dotychczas byłam właścicielką jamnika oraz trzech
        suń
        > -
        > kundelków. Wszystkie sunie były albo "znajdkami", albo zostały wzięte (nie -
        > kupione) ze schroniska. Nie były szczególnie piękne, ale oddaniem i
        > posłuszeństwem przewyższały jamnika (którego do dziś wspominamy w rodzinie,
        > choć odszedł do krainy wiecznych łowów w 1979r).

        NIGDY NIE TWIERDZIŁAM ŻE PIES NIERASOWY JEST GORSZY OD RASOWEGO. ALE NISKO
        CENIĘ TYCH KTÓRZY PRUBUJĄ SIĘ DOWARTOŚCIOWAĆ MÓWIĄC MÓJ PIES JEST RASOWY ALE
        BEZ RODOWODU (NIC BARDZIEJ BZDURNEGO) BARDZO PODZIWIAM LUDZI KTÓRZY RATUJĄ
        BEZPAŃSKIE PSY (SAMA DOKARMIAM I WSPIERAM WSZELKIE AKCJE) A TAKŻE TYCH KTÓRZY
        POPROSTU MAJĄ KUNDELKI ale jeśli ktoś chce mieć rasowego psa z różnych powodów
        to czy jest kimś gorszym? chyba w twoim mniemaniu tak. dla mnie gorsi są ci
        którzy nie mając pieniędzy na psa rasowego kupują mieszańca przypominającego
        jakąś rasę (ok takie ich prawo ) ale w ten sposób powodują że w kraju zwiększa
        się liczba bezpańskich psów bo ponad 50% nabywców psów z bazarów poprostu nie
        szanuje życia nabytych zwierząt (dlaczego tak wiele z nich ginie przy drogach
        wylotowych z dużych miast gdy zaczynają się wakacje?). dominuje wśród nich
        zasada tanio kupiony nie trzeba o niego dbać (i znowu ok nie wszyscy tacy są)
        dlatego albo źle zrozumiałeś nasze wypowiedzi albo nie rozumiesz problemu albo
        poprostu nas nie lubisz. ja kiedyś też miałam kundelki i tego się nie wstydzę i
        zawsze zimą czy latem dokarmiam bezpańskie psy a na wystawach psów gdy jest
        zbiórka na schronisko zawsze coś daję czy to worek karmy czy poprostu pieniądze.

        JESTEM I BĘDĘ PRZECIWNA GŁUPIEMU DLA PIENIĘDZY ROZMANAŻANIU PSÓW PRZEZ TZW
        DOSTAWCÓW SZCZENIĄT NA WSZELKIE BAZARY CZY GIEŁDY

        NIGDY ZWIERZĄT NIE TRAKTOWAŁAM JAK PRZEDMIOTY A NA TYM FORUM STARAM SIĘ WŁAŚNIE
        PRZEKAZAĆ TO CO CZUJĘ że zwierzę jest istotą żywą i każdy kto zdecyduje się
        wziąć psa czy kota rasowego czy nie bierze za niego odpowiedzialność do jego
        naturalnego końca życia a człowiek któremu szkoda na rasowego psa a kupuje
        tańszą podróbkę bo nie zależy mu na rasowym jest dla mnie kimś dziwnym bo ja w
        takim wypadku wykupiłabym za te same pieniądze psa ze schroniska
        • mar.gajko Re: w obronie swojego zdania 20.03.04, 13:49
          Ludzie, jeżeli ktoś chce mieć rasowego psa - jego wola.Ale dyskredytowanie
          charakterów czy wyglądu kundli na tym forum - to smieszne. Załóżcie prywatne
          forum - PSY RASOWE - i tam wielbcie rasy. Z własnego doświadczenia powiem -
          pies ze schroniska nie musi być skrzywiony psychicznie - jak niektórzy tu
          twierdzą. Z KAŻDYM PSEM TRZABA PRACOWAĆ. Czy z rasowym od szczeniaka, czy
          rasowym starszym, czy takim ze schroniska. One nie są gorsze ani lepsze. Jeżeli
          chcesz mieć człowieku ułożonego psa - musisz z nim pracować. A co do urody?
          Popatrzmy na siebie. Każdy człowiek jest inny. Każdy kundel jest inny. W PRAWIE
          KAŻDYM CZŁOWIEKU JEST COŚ za co go możemy lubić. Z KUNDLAMI JEST JESZCZE
          LEPIEJ. BO W KAŻDYM KUNDLU JEST ISKIERKA URODY. Nie w PRAWIE każdym tylko w
          KAŻDYM. Nikt nikogo nie zmusza do brania psów ze schroniska. Masz gotówę kup
          rasowego nawet za 10.000 zł. Ale nie pisz, że się wstydzisz za "brzydkiego"
          psa - kundla. Bo to świadczy o twoim charakterze. Czy swojego dziecka z
          porażeniem też byś się wstydził/ła? Nie ripostuj, że pies i dziecko to co
          innego. Bo to jest kwestia twojego podejścia. I uwierz mi, są ludzie którzy się
          nie "wstydzą" swoich kundli, ba wręcz uważają je za naj, naj, naj piękniejsze
          na świecie, a stać ich jest na KAŻDEGO RASOWEGO psa. Wożą je swoimi niezłymi
          samochodami, i o zgrozo prowadzają je po luksusowym, ogrodzonym, strzeżonym
          osiedlu (dodam, że sąsiedzi nie patrzą z obrzydzeniem i zgrozą na "kundla").
          • Gość: ane.luko Re: w obronie swojego zdania IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 16:06
            101% racji, gościu "mar.gajko", pozwolę sobie jednak na jedną czy dwie uwagi. O
            ile dobrze zrozumiałam ostatnią wypowiedź "Beatki", wynika z niej nie to, że
            wstydzi się ona kundelków, lecz, że jeśli ktoś słono zapłaci za rasowca, jest
            później za niego odpowiedzialny. Niestety, pieniądze nie uczą człowieka
            odpowiedzialności. Uczą go tego rodzice. Nierzadko można usłyszeć jak
            to "odpowiedzialni" właściciele postanawiają uśpić super rasową panienkę, bo
            była uprawiała niedozwoloną miłość z nie całkiem rasowym panem. Ludzie
            wyrzucają psy nie dlatego, że mało za niego zapłacili, tylko dlatego, że są
            podli. Niestety, pozostaję przy swoim zdaniu, że wydanie kroci pieniędzy na
            rasę, podczas gdy obok tyle jest psiego nieszczęścia, jest chore.
        • Gość: Lenka Re: w obronie swojego zdania IP: *.chello.pl 20.03.04, 19:00
          Ile to mozna uslyszec opinii na swoj temat.
          Juz na jednym forum ktos mi mowil, ze jestem oszustka i snobka,psa kupilam
          tylko dla szpanu,a teraz dowiaduje sie jeszcze ze jestem "dziwna".
          A to tylko dlatego ze smialam kupic psa,ktory rodowodu nie posiada.
          I nie wazne ze pies jest kochany,dba sie o niego,ma lepiej niz niejedno dziecko.
          Kazdy odpowiada za siebie, ja sie nie zamierzam kajac za ludzi ktorzy sa
          nieodpowiedzialni i pozbywaja sie swoich zwierzakow.
          Masz pieniadze, mozesz sobie pozwolic na psa/kota za 2 tys zl(a czasem i
          wiecej), w porzadku,mnie nic do tego.Twoj wybor.
          Ja tez mam do niego prawo.
      • dziunia1602 Re: O wyższości psa "nierasowego" bez metryki nad 21.03.04, 12:14
        Gość portalu: ane.luko napisał(a):
        > Szczególnie podłe są wypowiedzi "Beatki" i "Dziuni". Pies to
        nie "egzemplarz".
        To jaki pies ma charakter zależy od jego właściciela, nie od rasy, bo to
        człowiek wychowuje psa. A już twierdzenie, że jak pies jest nie całkiem rasowy
        to ma zupełnie inny charakter jest po prostu chore!

        Jeżeli nie miałaś nigdy porównania to dlaczego wogóle zabierasz głos ?!!!!!!
        Pierwszego psa miałam nierasowego danej rasy,drugiego mam z rodowodem.
        I widzę straaaszną różnicę,po prostu przepaść pomiędzy charakterami
        poprzedniego psa i obecnego. Tak piszę,bo stwierdziłam to na własnej skórze i
        to jest fakt,po prostu niebo a ziemia.
        I jeżeli zamierzasz komuś ubliżać to się trzy razy nad tym zastanów !!!!!!!!

        A po drugie:
        Jeżeli uważasz,że traktuje psa jako egzemplarz,to zapraszam do mnie
        na "kontrole".Jest pełnoprawnym członkiem rodziny i naszym ulubieńcem. Ostatnio
        byłam w ZK na spotkaniu i całkiem obce osoby,mówiły że widać,że temu psu jest u
        mnie bardzo dobrze.Po prostu mój pies jest KOCHANY i jest psem rodzinnym,a nie
        wystawową "sztuką".

        A po trzecie:
        Po prostu napisz ane.luko wprost,że nie podoba Ci się,że mam psa z rodowodem,a
        nie zwykłego ze schroniska !!!!!!!!
        I mogę Ci obiecać nawet dzisiaj,że jeżeli kiedykolwiek bedę chciała kupić
        psa,będzie to pies rasowy z RODOWODEM !
    • Gość: ane.luko Jeszcze do "Beatki" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.04, 23:41
      Przeczytałam uważniej Twoją wypowiedź z 13:02 dlatego dorzucam jeszcze kilka
      uwag. Tak, żywię mocno mieszane uczucia wobec ludzi, którzy wydają tysiące na
      rasę bo właśnie mam wrażenie, że idzie im o rasę, nie o zwierzę. Nie uważam
      takich ludzi za gorszych, tylko za nieszczerych i właśnie takich, którzy chcą
      się dowartościować poprzez rasę, najlepiej nieprzyzwoicie drogą i bardzo
      rzadką. Psa powinno się brać (czy kupować) dla psa, nie dlatego, że jest
      potomkiem medalistów championów i ma najautentyczniejszy rodowód. Szczególnie
      krytyczny jest mój stosunek do ludzi biorących psa rasowego, któremu obcięto
      lub trzeba obciąć ogon i/lub uszy (choć podobno nie jest to już wymaganą normą)
      i do wydających góry pieniędzy na super rasowca - to jest NIEETYCZNE.
      Wydaje mi się też, że prawdziwi miłośnicy psów ani nie chodzą na wystawy psów,
      ani nie fundują swoim przyjaciołom takiej "rozrywki", bo czy wystawy są dla
      psów czy może raczej dla ich snobistycznych, próżnych właścicieli? Parę razy
      byłam na takich wystawach. Widziałam tam tylko zdenerwowanych właścicieli i
      bardzo smutne psiaki. A handel zwierzętami na bazarach powinien być prawnie
      zabroniony - urąga wszelkim normom humanitaryzmu. Na koniec jeszcze jedno:
      okropnie wyglada termin "hodowca psów". Hodować można konie, krówki, świnki.
      Psów, tak samo jak dzieci, się nie hoduje. Psy, tak samo jak dzieci, się ma.
      • dziunia1602 Re: Jeszcze do "Ane.luko" 21.03.04, 12:31
        Gość portalu: ane.luko napisał(a):
        Tak, żywię mocno mieszane uczucia wobec ludzi, którzy wydają tysiące na rasę i
        do wydających góry pieniędzy na super rasowca - to jest NIEETYCZNE.

        A Mi się z tych twoich wypowiedzi narzucił tylko jeden wniosek:
        Masz po prostu kompleksy,zazdrościsz ludziom psa z rodowodem,bo może Cię na
        niego nie stać i wyżywasz się teraz na wszystkich,którzy uważają,że wolą psa
        rodowodowego od mieszańca ze schroniska.
        Zastanów się nad swoim podejściem do ludzi i świata.
        Każdy ma prawo wyboru i tego wyboru dokonuje,a nie szykanujesz ludzi za to,że
        mają inne zdanie.
        Pies to nie zabawka,to istota do kochania i nie ma tu najmniejszego
        znaczenia,czy jest z rodowodem,czy bez !!!!!

        • Gość: dude Re: Jeszcze do "Ane.luko"- długieeee IP: *.dami / 213.76.164.* 21.03.04, 17:06
          Śledząc tą żywiołową dyskusję,postanowłem dodać od siebie własne 3 grosze:
          A więc ustalmy sobie na początku- w kynologii kazdy pies bez metryki to kundel.
          Kiedy stałem przed zamiarem kupna psa, brałem pod uwagę własnie kundla.
          Rodowodu, metryki i innych tym podobnych dupereli nie potrzebowałem- bo po co?
          Na wystawy nie miałem zamiaru chodzić więc tym bardziej trwałem w moim
          przekonaniu o wyższości psa nierasowego...
          Dodam jeszcze, że obraz mojego wymarzonego kundla był bardzo sprecyzowany:
          charakter, wygląd itp. Jednym słowem chciałem mieć psa "rasowego ale bez
          rodowodu".Do czasu - pewnego razu zaczepiłem faceta prowadzącego przecudnego
          psiaka-zapytałem-jaka to rasa?On na to- wie pan, nooo...miał to być...(tutaj
          padła nazwa rasy, której ten pies kompletnie nie przypominał.
          W tym momencie wiedziałem, ze mój pies będzie miał rodowód. Rodowód dlatego,
          zebym miał cień pewności, co do jego charakteru , wygladu itp.
          Wszyscy powtarzają,że psy powinniśmy dobierać pod wzgledem charakteru. Co by
          się więc stało, gdyby zakupiony przeze mnie kundel okazał się jakąś mieszanką
          ras pierwotnych, gdy ja nie cierpie takiego charakteru?Albo nie daj Boże psem
          bojowym,w przypadku gdy właściciel jest schorowanym emerytem z trudem
          poruszającym się o własnych siłach? Biedaczek, marzył o psie kanapowym a wyrósł
          mu jakiś agresor.Czy odwrotna syt6uacja- ktoś potrzebuje psa stróżującego czy
          obronnego a wyrasta mu psiak o charakterze pieska kanapowego...
          Ja od zawsze marzyłem o scisle okreslonej rasie psa.Dlaczego więc miałbym z
          tego rezygnować na rzecz tak naprawdę nie wiadomo czego
          (czyt.kundla)?
          Przecież stając się właścicielem takiego psa tak naprawdę nie wiesz o nim nic!
          Nie jestem przeciwnikiem kundli.Więcej-te psy mają wg mnie szereg zalet w
          porównaniu z psami rasowymi, np
          -odporność na choroby, mniejszą wrażliwość- w wyniku "czyszczenia" rasy
          powstały psy które są potwornie wrażliwe na wszelkiego rodzaju
          niedogodności,alergie, pokarm, choroby cywilizacyjne, nowotwory itp
          Ja dbam o mojego psiaka jak moge, dostaje same najlepsze rzeczy i choruje...a
          kundel howany na wodzie i skórkach od chleba tryska zdrowiem.
          Jak mawia moja znajoma:"kundla to nawet pałą nie dobijesz..." bez urazy, ale te
          słowa w najlepszy sposób odzwierciedlają odporność psów nierasowych.
          Chciałbym jeszcze raz zaznaczyć, nie jestem przeciwnikiem kundli, ale dopóki
          nie bede miał choć cienia pewności co to za pies, dopóty będe kupowął psy z
          rodowodem.

          Gość: ane.luko napisała:
          > To jaki pies ma charakter zależy od jego właściciela, nie od rasy, bo to
          >człowiek wychowuje psa.

          Co za bzdety!Charakter psa jest ściśle powiązany z jego rasą.Choćbyś nie wiem
          jak się starała nie uczynisz z molosa psa pierwotnego czy odwrotnie. Człowiek
          moze jedynie temperować lub uwydatniać wybrane cechy charakteru przedstawiciela
          danej rasy.

          >A już twierdzenie, że jak pies jest nie całkiem rasowy to ma zupełnie inny
          charakter jest po prostu chore!
          Jest jak nabardziej zasadne-j.w.

          >Jeszcze bardziej chore jest wydawanie gór pieniędzy na
          >rasę, podczas gdy tyle stworzeń cierpi w schroniskach na brak miłości.
          Kolejne bzdury.Dlaczego mam sobie odmówić przyjemności posiadania psa o
          odpowiednim dla mnie charakterze i temperamencie i skazywać się na niewiadomo
          co czyli kundla?

          > A tak w ogóle, o ileż piękniejsze są kundelki od tych wszystkich
          >rasowców bez żadnej indywidualności, jak spod sztancy. Nie spotkałam nigdy dwu
          takich samych kundelków.
          Jeden lubi ogórki, a inny ogrodnika córki.
          Ja wybrałem psa rasy xy ponieważ odpowiadały mi cechy jego
          charakteru.Indywidualności w przypadku psów nie są rzeczą porządaną.


          > Niestety, pozostaję przy swoim zdaniu, że wydanie kroci pieniędzy na
          rasę, podczas gdy obok tyle jest psiego nieszczęścia, jest chore.

          Brak ci tolerancji. Czy nie potrafisz zrozumieć, że niektórzy z nas nie mogą
          sobie pozwolić na komfort posiadania psa niespodzianki?(Niespodzianką będzie to
          co z niego wyrosnie...)

          > Tak, żywię mocno mieszane uczucia wobec ludzi, którzy wydają tysiące na
          rasę bo właśnie mam wrażenie, że idzie im o rasę, nie o zwierzę. Nie uważam
          takich ludzi za gorszych, tylko za nieszczerych i właśnie takich, którzy chcą
          się dowartościować poprzez rasę, najlepiej nieprzyzwoicie drogą i bardzo
          rzadką.

          Uzasadnij, czekamy!
          Psa powinno się brać (czy kupować) dla psa, nie dlatego, że jest
          potomkiem medalistów championów i ma najautentyczniejszy rodowód.

          Zgadzam się.Natomiast jego pochodzenie jest jedynie dowodem, na to, że psiak
          którego chcesz kupić jest dokładnie tym, czego oczekujesz. Do tego słuzy
          rodowód- jest gwarancją, ze z tego psa wyrosnie dokładnie to czym był jego
          ojciec/matka itd


          >Szczególnie krytyczny jest mój stosunek do ludzi biorących psa rasowego,
          >któremu obcięto lub trzeba obciąć ogon i/lub uszy (choć podobno nie jest to
          >już wymaganą normą)

          Zgadzam się. Praktyki obcinania uszu czy ogonów są zabronione w całej Europie
          poza...Polską.

          >i do wydających góry pieniędzy na super rasowca - to jest NIEETYCZNE.
          co jest k...nie etyczne?
          Uzasadnij to jakoś i co to jest do cholery super rasowiec?

          >Wydaje mi się też, że prawdziwi miłośnicy psów ani nie chodzą na wystawy psów,
          ani nie fundują swoim przyjaciołom takiej "rozrywki", bo czy wystawy są dla
          psów czy może raczej dla ich snobistycznych, próżnych właścicieli? .

          A mi się wydaje,że jesteś maluczkim zakompleksionym człowieczkiem.
          Sam byłem ( a może i jestem nadal?)przeciwnikiem wystaw, gdyż uważałem, że to
          rozrywka dla ludzi, nie dla psów.
          Dałem się jednak namówić przez znajomych do pokazywania mojego psa na wystawach.
          -"Skoro twój pies jest "wybitnym" przedstawicielem rasy, nie powinieneś
          pozostawiać go jedynie dla siebie.Niech swoje geny przekaże dalej.Gdyby wszyscy
          właściele postępowali tak jak Ty, rasa w końcu by wygineła..."
          Argumenty mnie przekonały czego Tobie ane.luko również życzę.

          Pozdrawiam serdecznie
          • ombu Re: Jeszcze do "Ane.luko"- długieeee 21.03.04, 17:44
            No w końcu ktoś mądrze gada :-))))
            Zgadzam się w 100% z Dude i Dziunią !!!

          • neeki Re: Jeszcze do "Ane.luko"- długieeee 21.03.04, 19:38
            obcinanie uszu jest w Polsce zabronione tylko nikt tego nie przestrzega
        • Gość: ane.luko Do "Dziuni" i "dude'a" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.03.04, 02:07
          Po pierwsze i najważniejsze: nikomu nie ubliżam, ani nikogo nie szykanuję,
          wyrażam jedynie swój krytyczny stosunek do wydawania kroci pieniędzy na rasę w
          sytuacji, gdy codziennie w schroniskach psy są usypiane, bo nie ma dla nich
          właściciela, ani środków na utrzymanie. To jest właśnie dla mnie nieetyczne,
          sytuacja materialna kogoś wydającego 2 tys. na rasę jest tu bez znaczenia.
          Oczywiście, można zrobić ze swoimi pieniędzmi co się uzna za stosowne, ale nie
          należy się dziwić, że inni to oceniają. O to właśnie idzie, że pies to żywe
          stworzenie, nie zabawka, dlatego nie rozumiem, jak można kochać tylko rasowe a
          te niby rasowe, lecz bez rodowodu nazywać pogardliwie petami (tak przynajmniej
          ono funkcjonuje w wypowiedziach "Dziuni" - bardziej przypomina polskie
          znaczenie tego słowa, niż angielskie). Oczywiście, że psy różnią się między
          sobą podstawowymi cechami charakteru: basset nie całkiem będzie podzielał
          zainteresowania dowolnego owczarka i odwrotnie. Ale pierwszy jamnik w miocie i
          szósty jamnik w miocie będą przedstawiały te same skłonności i nawyki, choć
          tylko ten pierwszy otrzyma rodowód potwierdzony przez Związek Kynologiczny. Zaś
          jeśli się bierze psa ze schroniska, "dude", na ogół bierze się psa dorosłego,
          czyli widzi się co się bierze. Często jest to pies po traumatycznych
          przeżyciach, ale to nie znaczy, że nieprzewidywalny. Jeśli okaże się mu trochę
          cierpliwości i rozsądnej miłości, otrzyma się wspaniałego towarzysza. Wiem to z
          własnego doświadczenia. Moi rodzice byli też właścicielami rasowego,
          rodowodowego jamnika (dotąd nie spotkałam równie pięknego rudzielca jak nasz
          Baton) i dotąd pozostała mi słabość do jamników; różnił się charakterem od
          trzech późniejszych suń-bidul, ale w żaden sposób nie przewyższał. Nie bronię
          nikomu posiadania rasowego psa z najautentyczniejszym rodowodem za 3tys i więcej
          Idzie mi o to, że prawdziwy miłośnik psów, nie zawraca sobie głowy rodowodami,
          ani nie tłumaczy, że bez poświadczonego rodowodu nie może być pewien charakteru
          psa. 3 tysiące wyda raczej na schroniska dla zwierząt (ja tak robię), zamiast
          napychać nimi kieszenie hodowców. "Hodowca psów" - jak to okropnie wygląda i
          brzmi! Zupełnie jakby pies był takim samym zwierzęciem jak np koń. Psy są
          przecież wyjątkowe! Co do pytania "dude'a" o super rasę: źle się wyraziłam,
          miałam na myśli rasę rzadką czyli nieprzyzwoicie drogą. Bardzo mi się podobają
          zakończenia wypowiedzi gościa "Neeki". So, just to finish off this day, I'll
          give my she-dog a big hug and a kiss and I'll tell her "good night", which is
          my usual practice, and then I'll go to sleep.
          • Gość: dude Re: Do "Dziuni" i "dude'a" IP: *.dami / 213.76.164.* 22.03.04, 11:14
            Gość portalu: ane.luko napisał(a):

            > wyrażam jedynie swój krytyczny stosunek do wydawania kroci pieniędzy na rasę
            w
            > sytuacji, gdy codziennie w schroniskach psy są usypiane, bo nie ma dla nich
            > właściciela, ani środków na utrzymanie. To jest właśnie dla mnie nieetyczne,

            Idąc twoim tokiem myślenia, nieetycznym jest również:
            -wyrzucanie chocby najdrobniejszych resztek nawet zepsutego jedzenia-przecież
            na świecie tyle niewinnych ludzi głodóje
            -wchodzenie pod prysznic kilka razy dziennie-w Somalii susza...
            -wszelkie dobra "luksusowe" na przeciwko ascetyzmu również są nieetyczne, a kto
            z nas odmówiłby sobie odrobiny przyjemności np pójścia do kina kosztem wpłaty
            kilkunastu złotych na konto dowolnej organizacji?
            -aż wreszcie kupowanie kundla na bazarze skoro takiego samego ma w schronisku...

            Przykłady może i przewrotne ale w pełni oddają Twój tok myslenia.

            Gość portalu: ane.luko napisał(a):

            >O to właśnie idzie, że pies to żywe
            > stworzenie, nie zabawka, dlatego nie rozumiem, jak można kochać tylko rasowe
            a
            > te niby rasowe, lecz bez rodowodu nazywać pogardliwie petami

            Ja kocham wszystkie pieski ( no może oprócz ratlera mojej teściowej:-) ale nie
            moge sobie pozwolić na psa niespodziankę (co uzasadniłem już w poprzednim
            poście)

            Gość portalu: ane.luko napisał(a):
            >Oczywiście, że psy różnią się między
            > sobą podstawowymi cechami charakteru: basset nie całkiem będzie podzielał
            > zainteresowania dowolnego owczarka i odwrotnie.

            Bravo!!!I oto chodzi. Więc jeżeli Ty chciałabyś mnieć owczarka a bassetów nie
            cierpisz to jedynym wyjściem jest kupno owczarka z rodowodem- wtedy masz
            gwarancje że nie wyrosnie z tego basset...
            Bardziej dosadnie już nie potrafię.


            Gość portalu: ane.luko napisał(a):
            >Ale pierwszy jamnik w miocie i
            > szósty jamnik w miocie będą przedstawiały te same skłonności i nawyki, choć
            > tylko ten pierwszy otrzyma rodowód potwierdzony przez Związek Kynologiczny

            Ludzieeeeee, Trzymajcie mnie !!!!
            Kto ci ane.luko naopowiadał takich bzdur?
            JESZCZE RAZ: Od conajmniej likunastu lat, kazdy pies w miocie ma metrykę!
            Amen.


            Gość portalu: ane.luko napisał(a):

            Zaś
            >
            > jeśli się bierze psa ze schroniska, "dude", na ogół bierze się psa dorosłego,
            > czyli widzi się co się bierze. Często jest to pies po traumatycznych
            > przeżyciach, ale to nie znaczy, że nieprzewidywalny. Jeśli okaże się mu
            trochę
            > cierpliwości i rozsądnej miłości, otrzyma się wspaniałego towarzysza. Wiem to
            z
            >
            > własnego doświadczenia

            Ja nie mogę sobie pozwolić na taką niewiadomą jak dorosły pies, a tym bardziej
            ze schroniska.
            Nikt mi nie da pewnosci, gwarancji, jak ten pies bedzie znosił np towarzystwo
            dzieci, czy jest agresywny w stosunku do innych psów/ludzi, czy jest głosnym
            wyjcem np czy toleruje samotność na czas nieobecności właścicieli w
            mieszkaniu...
            Skąd ja mam to wiedzieć?
            Gdy decyduje się na szczeniaka ze schroniska nie mam pewności co do jego
            charakteru, ale taki pies nie ma jeszcze żadnych nawyków.
            Biorąc psa dorosłego musiałbym się liczyć z tym,że ów pies ma już pewne
            nawyki/przyzwyczajenia/skrzywienia, a na to niestety nie moge sobie pozwolić.
            Czy zostawiłabyś własne dziecko same z takim psem?

            Pozdrawiam
      • zz_beatka JESZCZE RAZ W OBRONIE 24.03.04, 10:53
        Gość portalu: ane.luko napisał(a):

        > Przeczytałam uważniej Twoją wypowiedź z 13:02 dlatego dorzucam jeszcze kilka
        > uwag. Tak, żywię mocno mieszane uczucia wobec ludzi, którzy wydają tysiące na
        > rasę bo właśnie mam wrażenie, że idzie im o rasę, nie o zwierzę. Nie uważam
        > takich ludzi za gorszych, tylko za nieszczerych i właśnie takich, którzy chcą
        > się dowartościować poprzez rasę, najlepiej nieprzyzwoicie drogą i bardzo
        > rzadką. Psa powinno się brać (czy kupować) dla psa, nie dlatego, że jest
        > potomkiem medalistów championów i ma najautentyczniejszy rodowód. Szczególnie
        > krytyczny jest mój stosunek do ludzi biorących psa rasowego, któremu obcięto
        > lub trzeba obciąć ogon i/lub uszy (choć podobno nie jest to już wymaganą
        normą)
        > i do wydających góry pieniędzy na super rasowca - to jest NIEETYCZNE.
        > Wydaje mi się też, że prawdziwi miłośnicy psów ani nie chodzą na wystawy
        psów,
        > ani nie fundują swoim przyjaciołom takiej "rozrywki", bo czy wystawy są dla
        > psów czy może raczej dla ich snobistycznych, próżnych właścicieli? Parę razy
        > byłam na takich wystawach. Widziałam tam tylko zdenerwowanych właścicieli i
        > bardzo smutne psiaki. A handel zwierzętami na bazarach powinien być prawnie
        > zabroniony - urąga wszelkim normom humanitaryzmu. Na koniec jeszcze jedno:
        > okropnie wyglada termin "hodowca psów". Hodować można konie, krówki, świnki.
        > Psów, tak samo jak dzieci, się nie hoduje. Psy, tak samo jak dzieci, się ma.

        MAM PSY RASOWE
        1 KUPIONY DLA DZIECKA TYLKO DLATEGO ABYM MIAŁA PEWNOŚĆ CO DO ŁAGODNEGO
        ZACHOWANIA ABY NIGDY NIE ZACHOWYWAŁ SIĘ AGRESYWNIE
        TO SPRAWDZIWŁO SIĘ I JESTEM ZADOWOLONA
        2 PIES PRZYGARNIĘTY RASOWY PONIEWAŻZOSTAŁ KUPIONY JAKO PREZENT BEZ ZASTANOWIENIA
        3 JEŻDŻE NA WYSTAWY I MOJE PSY TO UWIELBIAJĄ TRAKTUJĄ TO JAK ZABAWĘ BO I JA TO
        TAK TRAKTUJĘ CHOĆ ZGODZĘ SIĘ ŻE NIEKTÓRZY WYSTAWCY ZACHOWUJĄ SIĘ NIEODPOWIEDNIO

        CO DO WARTOŚCIOWANIA SIĘ NIGDY NIE CZUŁAM TAKIEJ POTRZEBY I ŻADNYCH KOMPLEKSÓW
        NIE POSIADAM

        A WŚRÓD JEDNYCH I DRUGICH SĄ RÓŻNI LUDZIE DOBRZY I ŹLI, GŁUPI I MĄDRZY I TWOJA
        OCENA MOJEJ OSOBY BEZ ZNAJOMOŚCI OSOBISTEJ JEST CO NAJMNIEJ NIESPRAWIEDLIWA

        JA JESTEM I BĘDĘ PRZECIWNA BEZSENSOWNEMU ROZMANAŻANIU ZWIERZĄT W CELACH
        ZAROBKOWYCH
    • meadow.soprano I jeszcze jedno 21.03.04, 21:14
      Jaką macie pewność, że kupujecie _faktycznie_ psa z metryką, a nie np.
      szczeniaczka kupionego na giełdzie za 150 zł? kto da Wam gwarancję, że w miocie
      było właśnie np. 10 szczeniąt, a nie np. 5, a pozostałe 5 to "podróbki",
      sprzedawane 20 razy drożej? Czy uważacie, że ten proceder jest tak całkowicie
      niemożliwy???

      Ponownie czekam na odzew.
      I powtórzę, do znudzenia - to _hodowcom_ zależy na kasie, głównie, nie zaś tym
      wszystkim, którzy sprzedają szczeniaczki _nierodowodowe_ dając np. ogłoszenie
      do gazety...

      MS
      • dziunia1602 Re: I jeszcze jedno 21.03.04, 22:57
        meadow.soprano napisała:

        > Jaką macie pewność, że kupujecie _faktycznie_ psa z metryką, a nie np.
        szczeniaczka kupionego na giełdzie za 150 zł? kto da Wam gwarancję, że w miocie
        było właśnie np. 10 szczeniąt, a nie np. 5, a pozostałe 5 to "podróbki",
        sprzedawane 20 razy drożej? Czy uważacie, że ten proceder jest tak całkowicie
        niemożliwy???

        Ja uważam,że mam.Na to są dokumenty karta krycia,karta miotu podpisana przez
        weta i ZK,tatuaż,ZK kontroluje hodowce jak są wychowywane maluchy i na
        ostatecznym przeglądzie żaden z psów nie dostanie metryki "hodowlany",jeżeli
        nie będzie spełniał wzorca rasy co do wyglądu,zdrowia,rozłożenia
        umaszczenia,uzębienia,odpowiedniego eksterieru. I nie wiem czy to taka chluba
        dla hodowcy-raczej wielki wstyd,jak żadne z jego szczeniąt nie uzyska metryki
        jako pies rasowy hodowlany,co za tym idzie żaden ze szczeniaków nie będzie
        sprzedany jako rasowy rodowodowy,tylko po prostu pet.
        To jest klęska i wstyd dla hodowli i wielki smród,który się ciągnie za nią.
        Więc raczej takie wadliwe szczeniaki ktoś by raczej sprzedał "na boku",tak żeby
        nikt się nie dowiedział,że z ich hodowli mogłyby się urodzić takie ińsze niż
        zakłada rasa niż kupywał na targu za 150zł następne i psuł sobie markę.
        • Gość: Lenka moj komentarz IP: *.chello.pl 21.03.04, 23:40
          Dziuniu, to ja tez cos napisze, bo po przeczytaniu tego co napisalas az cisnelo
          mi sie to na usta.
          Ja bym chetnie ten "wstyd" wziela.I napewno bym sie go nie wstydzila.
          Wstydzic to sie powinni zas ci, ktorzy najpierw rozmnoza, a jak to co stworzyli
          nie spelnia wymogow, to sie nie chca za zadne skarby do tego przyznac i wziac
          za to odpowiedzialnosci.Dla mnie tacy ludzie to pseudohodowcy.
          • default Re: moj komentarz 22.03.04, 11:58
            Myślę, że Dziunia przesadza z tym wstydem dla hodowli - zawsze może się
            zdarzyć, że urodzi się piesek z jakąś wadą, nawet po najlepszych rodzicach.
            Hodowca z prawdziwego zdarzenia zadba, aby taki piesek trafił do właściwej
            osoby - takiej, której nie zależy na wystawach, medalach, zdobyciu uprawnień
            hodowlanych. I oczywiście policzy dużo taniej.

            A tak w ogóle to cała dyskusja jest trochę jak rozważanie wyższości świąt
            Bożego Narodzenia nad świętami Wielkiejnocy.
            Jedni wolą kundle, inni rasowe. Pisanie że ten co lubi rasowe nie jest
            prawdziwym miłośnikiem psów to jakaś bzdura totalna, podobnie jak
            argumentowanie, że to nieetyczne wydać tysiące na rasowego, kiedy kundle siedzą
            w schroniskach. Sorry za porównanie, ale to tak jakby mówić - to nieetyczne
            robić sobie dziecko, skoro tyle ich już jest w sierocińcach.
            I jeszcze jedno co owa ane.luko napisała:
            "Tak, żywię mocno mieszane uczucia wobec ludzi, którzy wydają tysiące na
            rasę bo właśnie mam wrażenie, że idzie im o rasę, nie o zwierzę."

            Idzie o zwierzę danej rasy. Co to w ogóle znaczy "idzie o rasę"??? Czy rasa to
            jest coś samo w sobie?

            "Psa powinno się brać (czy kupować) dla psa, nie dlatego, że jest
            potomkiem medalistów championów i ma najautentyczniejszy rodowód"

            A czy nie uważasz, że jedno drugiego nie wyklucza? Jeśli ktoś decyduje się na
            psa (jako psa) a jednocześnie jest zainteresowany jego dobrym pochodzeniem, to
            znaczy że już się nie kwalifikuje na "miłośnika" ?
            Ja tam nie mam nic do miłośników kundli. Sama mam jednego, bo się przypętał i
            przygarnęliśmy go. Ale uwielbiam whippety i mam trzy. Rodowodowe jak cholera.
            Czy to znaczy, że nie można mnie nazwać miłośnikiem psów?
            Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że ane.luka nie kocha psów prawdziwie, bo
            szanuje tylko kundle, a rasowe ma w pogardzie.
            • dziunia1602 Re: moj komentarz 22.03.04, 19:53
              default napisała:

              > Myślę, że Dziunia przesadza z tym wstydem dla hodowli - zawsze może się
              > zdarzyć, że urodzi się piesek z jakąś wadą, nawet po najlepszych rodzicach.
              I z tym się zgadzam i podawałam nawet przykłady całych miotów.
              Chodziło o kupywanie szczeniąt na bazarze za 150zł co sugerowano powyżej,i
              podawanie ich za rodowodowe.Prędzej uwierzę,że źle ustalono datę krycia i po
              kryciu super championem do suki dobrał się pies sąsiadów i szczeniaki są jakie
              są i pozostaje tu moralna kwestia hodowcy.

              >
              >
              > Równie dobrze ja mogę powiedzieć, że ane.luka nie kocha psów prawdziwie, bo
              > szanuje tylko kundle, a rasowe ma w pogardzie.
              Allelujah !!!
              • Gość: PsowaPani Re: moj komentarz IP: *.uz.zgora.pl 23.03.04, 14:09
                Podziwiam ludzi, którzy ryzykują, biorąc kundelki. Jest to spore ryzyko. Ale
                wnuczka wymogła na swoich rodzicach i kupili na targu - no i piesek jest
                kochany. Niemniej prawda jest taka - że pies rasowy daje pewną (oczywiście,
                może nie na 100%, ale prawie) gwarancję, że spełni nasze oczekiwania - chcemy
                obrońcy, będziemy mieli obrońcę, chcemy z nim biegać - będzie biegać, chcemy
                leniucha - będzie leniuchem.
                Jeśli chodzi o hodowlę - jeśli ktoś się decyduje wydać masę pieniędzy na
                szczeniaka, to powinien poświęcić jeszcze parę zł, pojechać do umówionego
                hodowcy, zobaczyć sukę, warunki, w jakich psy żyją, pojechać, gdy pieski się
                urodzą, sprawdzić, czy krycie było "legalne", sprawdzić w papierach, czy miot
                był skontrolowany przez Związek itp.
                Gdy braliśmy naszego, hodowcy (bo to cała rodzina) sami zapraszali, tak że
                znaliśmy już przyszłą matkę naszego pieska, potem zobaczyliśmy wszystkie
                maluchy, kiedy miały dwa tygodnie. Przy tym - zanim zdecydowali się na
                sprzedaż - oni nas też kontrolowali, jakie mamy warunki, czego oczekujemy itp.
                Razem ze szczeniakiem dostałam wielki wór karmy, którą lubił, a na dodatek
                wydrukowane na 10 stron instrukcje co do żywienia, szczepień, możliwych chorób,
                sposobu wychowania. Szczeniak był już po pierwszych szczepieniach i
                odrobaczeniu.
                To nieprawda, że wszystkie hodowle są nastawione na szybką kasę i koniec, tylko
                trzeba starać się wybrać, a nie dać się nabrać.
                • Gość: yaga Re: moj komentarz IP: 217.137.91.* 23.03.04, 17:41
                  Kazdy hodowca, nawet nierasowy ma obowiazek przedstawienia szczepien. To zaden
                  argument.
                  Nazisci tez strzegli czystoci rasy!!!
                  • dziunia1602 Re: moj komentarz 23.03.04, 19:09
                    Gość portalu: yaga napisał(a):
                    > Kazdy hodowca, nawet nierasowy ma obowiazek przedstawienia szczepien.

                    Na cztery psy kupione w mojej rodzinie,tylko mój (z rodowodem) posiadał
                    książeczkę zdrowia i był po szczepieniach.
                    Więc z tymi szczepieniami mam bardzo duże wątpliwości.
            • Gość: ane.luko Re: moj komentarz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 23.03.04, 17:07
              Jejku, ludzie! Jak na podstawie moich wypowiedzi można twierdzić, że mam w
              pogardzie jakiekolwiek psy! Psy nie klną, nie będą głosowały na Leppera, więc
              jak można nimi gardzić? Psy są zwierzętami absolutnie wyjątkowymi! Wszystkie, i
              rasowe i rasowe kundelki są piękne, albo najwyżej piękne troszkę inaczej, ale
              też piękne. Psami po prostu nie da się gardzić. I jeśli ktoś kupuje psa raso-
              wego, bo taki się mu podoba to świetnie, bo to jest autentyczne. Mam jednak
              nieodparte wrażenie, że wielu ludzi kupuje psa rasowego, zwłaszcza rasę rzadką,
              aby się dowartościować ("Co?! Ja, właściciel firmy jakiejś tam będę się
              pokazywał z kundlem? A w życiu!").To właśnie rozumiem przez kupowanie rasy. Nie
              rozumiem też jak komuś może się podobać pies z rodowodem, a wyglądający na
              rasowego, ale bez rodowodu to już nie. Nie wierzę, że np. labrador bez rodowodu
              nie będzie posiadał podstawowych cech labradora z rodowodem. Psy mają to do
              siebie, że szybko się uczą i szybko się adaptują, stąd wiele rzeczy można im
              wpoić. Przecież jeśli się bierze szczeniaka to się go wychowuje, bo przecież
              nikt nie uważa "no, skoro to jest bernardyn z rodowodem to i tak będzie
              poczciwy dla dzieci i tak". Nie uważam, że psy rodowodowe są lepsze od tych bez
              rodowodu czy kundelków i na odwrót. We wzystkich moich wypowiedziach idzie o
              stosunek ludzi do psów. I tyle.
              • dziunia1602 Re: moj komentarz 23.03.04, 19:05
                Gość portalu: ane.luko napisał(a):
                >To właśnie rozumiem przez kupowanie rasy.
                Nie wierzę, że np. labrador bez rodowodu nie będzie posiadał podstawowych cech
                labradora z rodowodem.

                Wogóle nie czytacz wypowiedzi powyżej.
                1.Ma znaczenie kupywanie rasy-bo każda rasa ma zakodowane w genach inne
                zachowania.
                2.Ma i to w wielu przypadkach bardzo duże,co już wyjaśniłam nawet na swoim
                przykładzie,psy które mają zachowanie odbiegające od wzorca nie są używane do
                hodowli.

                Proszę dokładniej poczytać postowe odpowiedzi.
                • Gość: dude Re: moj komentarz IP: *.dami / 213.76.164.* 23.03.04, 22:46
                  I jeszcze jedno- jeśli "rasowy"psiak nie ma metryki oznacza to,ni mniej nie
                  więcej tylko tyle, że rodowodowi rodzice lub jedno z nich nie miało praw
                  hodowlanych.A dlaczego?
                  To chyba oczywiste.
                  • dziunia1602 Re: moj komentarz 23.03.04, 23:26
                    Gość portalu: dude napisał(a):
                    > I jeszcze jedno- jeśli "rasowy"psiak nie ma metryki oznacza to,ni mniej nie
                    > więcej tylko tyle, że rodowodowi rodzice lub jedno z nich nie miało praw
                    > hodowlanych.

                    Nie do końca,jeżeli nie ma metryki to może znaczyć, że jest to "lewy" miot bez
                    udziału ZK, bo każda hodowla może mieć tylko jeden miot w roku ( a jak ktoś ma
                    trzy rasy,lub więcej to już dla takiej osoby może byc problem).
                    Więc jeżeli któreś z rodziców nie miało uprawnień,to w zależności
                    od "znajomości" albo psy bedą z metryką,albo jeżeli ktoś się dopatrzy w ZK nie.
                    Ja kupiłam psa z metryką i otrzymałam rodowód po suce,która dopiero robiła
                    uprawnienia hodowlane.
                    Czy bardziej chodzi o jedno rodowodowe,a drugie nie?
                    • a_na Re: moj komentarz 24.03.04, 14:51
                      dziunia1602 napisała:
                      > bo każda hodowla może mieć tylko jeden miot w roku ( a jak ktoś ma trzy
                      > rasy,lub więcej to już dla takiej osoby może byc problem).

                      Muszę się wtrącić i jedną sprawę uściślić,bo domyślam się że wkradł się tu
                      błąd - przepis o jednym miocie w roku dotyczy suki, a nie hodowli.Jeśli więc
                      np.mam 1 sukę hodowlaną to mogę mieć jeden miot,ale jeśli mam pięć suk z
                      uprawnieniami hodowlanymi to mogę mieć pięć miotów w danym roku.
                  • Gość: Lenka Re: moj komentarz IP: 5.2.* / *.chello.pl 24.03.04, 08:09
                    To ze psiaki po rodowodowych rodzicach nie maja metryk oznacza ze rodzice nie
                    maja praw hodowlanych.Dlaczego nie maja? Bo nie braly udzialu w wystawach.
                    Nie oznacza to bynajmniej ze maja one jakies wady,tak jak to ktos sugeruje.
                    Nie kazdemu sie wystawy podobaja,nie kazdy chce brac w nich udzial.
                    I wcale sie takim ludziom nie dziwie szczerze mowiac.Nie jest zadna tajemnica
                    ze na wystawach zdarzaja sie "nieprawidlowosci",mowiac dokladniej sa uklady.
                    Jakos przy takich rozmowach ciezko sie do tego niektorym przyznac.
                    Dopiero jak sie rozmawia nieoficjalnie to o dziwo wcale tego nie kryja.
                    • zz_beatka Re: moj komentarz 24.03.04, 10:55
                      Gość portalu: Lenka napisał(a):

                      > To ze psiaki po rodowodowych rodzicach nie maja metryk oznacza ze rodzice nie
                      > maja praw hodowlanych.Dlaczego nie maja? Bo nie braly udzialu w wystawach.
                      > Nie oznacza to bynajmniej ze maja one jakies wady,tak jak to ktos sugeruje.
                      > Nie kazdemu sie wystawy podobaja,nie kazdy chce brac w nich udzial.
                      > I wcale sie takim ludziom nie dziwie szczerze mowiac.Nie jest zadna tajemnica
                      > ze na wystawach zdarzaja sie "nieprawidlowosci",mowiac dokladniej sa uklady.
                      > Jakos przy takich rozmowach ciezko sie do tego niektorym przyznac.
                      > Dopiero jak sie rozmawia nieoficjalnie to o dziwo wcale tego nie kryja.

                      OTÓŻ NIE ZAWSZE TAK JEST ŻE NIE WYSTAWIAJĄ BO NIE CHCĄ TYLKO ZE WZGLĘDU NA
                      JAKIEŚ WADY SĄ NIE DOPUSZCZANE NAWET DO WYSTAW
                      • Gość: dude Re: moj komentarz IP: *.dami / 213.76.164.* 24.03.04, 11:59
                        zz_beatka napisała:

                        > Gość portalu: Lenka napisał(a):
                        >
                        > > To ze psiaki po rodowodowych rodzicach nie maja metryk oznacza ze rodzice
                        > nie
                        > > maja praw hodowlanych.Dlaczego nie maja? Bo nie braly udzialu w wystawach
                        > .
                        > > Nie oznacza to bynajmniej ze maja one jakies wady,tak jak to ktos sugeruje
                        > .
                        > > Nie kazdemu sie wystawy podobaja,nie kazdy chce brac w nich udzial.
                        > > I wcale sie takim ludziom nie dziwie szczerze mowiac.Nie jest zadna tajemn
                        > ica
                        > > ze na wystawach zdarzaja sie "nieprawidlowosci",mowiac dokladniej sa uklad
                        > y.
                        > > Jakos przy takich rozmowach ciezko sie do tego niektorym przyznac.
                        > > Dopiero jak sie rozmawia nieoficjalnie to o dziwo wcale tego nie kryja.
                        >
                        > OTÓŻ NIE ZAWSZE TAK JEST ŻE NIE WYSTAWIAJĄ BO NIE CHCĄ TYLKO ZE WZGLĘDU NA
                        > JAKIEŚ WADY SĄ NIE DOPUSZCZANE NAWET DO WYSTAW


                        Lub są wystawiane na wystawach ale z miernym skutkiem.
                        Suce wystarczą 3 oceny bardzo dobre, więc tak naprawdę to tylko formalność dla
                        psiaka bez wad. O pojechanie na trzy wystawy nie jest żadnym wyzwanem dla
                        właściciela, o ile mu tylko zależy.

                        dziunia1602 napisąła:

                        każda hodowla może mieć tylko jeden miot w roku ( a jak ktoś ma
                        trzy rasy,lub więcej to już dla takiej osoby może byc problem).
                        Więc jeżeli któreś z rodziców nie miało uprawnień,to w zależności
                        od "znajomości" albo psy bedą z metryką,albo jeżeli ktoś się dopatrzy w ZK nie.
                        Ja kupiłam psa z metryką i otrzymałam rodowód po suce,która dopiero robiła
                        uprawnienia hodowlane.

                        Nie znam się na tym aż tak dobrze, nie jestem hodowcą ale mam dziwne wrażenie
                        że mijasz się z prawdą.

                        Czy bardziej chodzi o jedno rodowodowe,a drugie nie?
                        To też.Choć brak rodowodu jest równoznaczny z brakiem uprawnien hodowlanych.


                        Pozdrawiam serdecznie





                        --------------------------------------------------------------------------------
                        • Gość: BlueBerry jeden miot do roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 13:32
                          >każda hodowla może mieć tylko jeden miot w roku ( a jak ktoś ma
                          trzy rasy,lub więcej to już dla takiej osoby może byc problem). <

                          suka powinna miec tylko jeden miot w roku. jesli masz w hodowli 5 suk to mozesz
                          miec 5 miotow. ale generalnie nie jest to prawo, a nawet jesli jest, to nie
                          jest przestrzegane w polsce. ale latwo sie w tym zorientowac bo mioty nazywa
                          sie po koleii literami alfabetu. wiec jesli suka ma np 3 lata a miot nazywa sie
                          na B lub C to jest wszytsko ok. jest D i powyzej to znaczy ze miala miotu
                          czesciej niz raz na rok. a to zonacza ze jest po prostu mocno ekspolatowana dla
                          kasy, a drugi miot w roku z reguly ma szanse na to by byc miotem slabszym. i
                          tyle
                          • plucha Re: jeden miot do roku 24.03.04, 13:45
                            Gość portalu: BlueBerry napisał(a):

                            > ale latwo sie w tym zorientowac bo mioty nazywa
                            > sie po koleii literami alfabetu. wiec jesli suka ma np 3 lata a miot nazywa
                            sie na B lub C to jest wszytsko ok. jest D i powyzej to znaczy ze miala miotu
                            > czesciej niz raz na rok.

                            Nieprawda, nie mąć ludziom w głowach. Wszystkie szczenięta z jednego miotu mają
                            imiona na jedną literę, ale na jaką i w jakiej kolejności alfabetycznej to już
                            nie ma żadnego znaczenia. Jedna moja suka miała pierwszy miot na F, a drugi na
                            I, kolejna miała dzieci tylko raz i miały imiona na M. Gdyby było tak jak
                            piszesz, to psie imiona kończyłyby się na literze I albo J.
                            • Gość: BlueBerry Re: jeden miot do roku IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.03.04, 14:39
                              ok, masz racje juz nie mace.

                              po prostu wiem ze w niektorych hodowlach stosuje sie taki system. pierwszy miot
                              jest na A, drugi na B.... myslalam ze wynika to z pewnych zalozen (i moja wina -
                              nie sprawdzilam tego, bije sie w piers). teraz widze ze wynika to z
                              udogodnienia logistycznego, braku wyobrazni, lub czegokolwiek.

                              natomiast co do jednego miotu raz do roku - fragment z regulaminu:
                              VI. Prawa i obowiązki hodowcy.
                              2. Hodowca ma obowiązek:
                              c. ograniczyć mioty suki do jednego w roku kalendarzowym,

                              i to tyle
                              sorry za zamieszanie

                              • a_na Re: jeden miot do roku 24.03.04, 14:59
                                Gość portalu: BlueBerry napisał(a):
                                > po prostu wiem ze w niektorych hodowlach stosuje sie taki system. pierwszy
                                > miot jest na A, drugi na B.... myslalam ze wynika to z pewnych zalozen

                                To jest, jak ja to nazywam "stara szkoła" kiedyś (o ile wiem) wymagana
                                przepisami ZK - kolejne mioty według alfabetu i wszystkie szczenięta z danego
                                miotu miały imiona na tę samą literę.
                                Teraz nie ma takiego obowiązku - a i szczenięta z jednego miotu mogą mieć
                                imiona zaczynające się na różne litery.
                                Osobiście zdecydowanie wolę starą wersję.
                                • Gość: dude Re: jeden miot do roku IP: *.dami / 213.76.164.* 24.03.04, 20:33
                                  A nie jest tak,że cały miot ma imiona zaczynające się na tą samą literę co imię
                                  ojca?
                                  Pzdr
                                  • Gość: nancy Re: jeden miot do roku IP: 193.111.166.* 25.03.04, 08:29
                                    To u koni tak jest

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka