Dodaj do ulubionych

morderca????

IP: 217.144.243.* 13.08.04, 08:53
Opowiastka o tramwaju(dla mnie mocno rozhisteryzowana)nasunela mi pewna
mysl.Jakis czas temu przejechalem psa.Nie jest to mile uczucie,zwlaszcza ten
gluchy odglos.Wypadek,nie mialem zadnego pola manewru aby zwierzaka
ominac.Zastanawia mnie jednak to ,kto w tym momencie jest sprawca..ja czy
nieodpowiedzialny wlasciciel?Wiem ,ze mialem prawo roscic odszkodowanie za
wgnieciony zderzak...
Obserwuj wątek
    • Gość: hanka Re: morderca???? IP: *.ichf.edu.pl 13.08.04, 09:12
      Niby masz racje ale pies nieraz okazuje sie ze jest najczęsciej bezdomny ,
      porzucony , zdezorientowany , w panice szukający pana , a bywa i tak ze
      poprostu z róznych przyczyn np. przestraszy sie czegoś lub coś zobaczy
      gwałtownie zmieni pozycje przy nodze z gwałtowna na jezdnie . Pewnie ze to wina
      właściciela mogł byc na smyczy ... ale.... nieraz trzeba jadąc przewidywać
      rózne sytuacji bo szkoda psiny . A juz przypadek z motorniczym jesli wyglądal
      tak jak został opisany świadczy o wyjątkowym debilizmie i sadyzmie motorniczego
      jak i debilizmie pozostałych : pasazerow tramwaju i kolegi opisującego ktory
      wystarczyłoby zeby wkroczył do akcji i odgonił psa z torów aby zapobiec
      cierpieniu psa. Ma szczęście motorniczy ze to ja nie jechalam tym tramwajem -
      gladko by mu tak nie poszło . Wystarczyło zeby ktoś wkroczył aby odwołać psa z
      torów który prawdopodobnie jako szczeniak potraktował to jako zabawę -
      motorniczy nie wykazał sie nie dość ze poczuciem humoru to zwykłą
      przyzwoitością . Nic los jest nierychliwy ale sprawiedliwy . Takze panie
      motorniczy nie znasz godziny ni minuty .....
    • malwisienia Re: morderca???? 13.08.04, 09:32
      jak najbardziej właściciel psa jest winny, a to ile było w tym twojej winy
      zależy od okoliczności wypadku; czasami faktycznie nie można nic zrobić, ale
      jeżeli np po osiedlowej uliczce gnasz sobie 60-tką, albo przejeżdżasz przez
      wieś 80-tką no to wybacz ale jest to również twoja wina i brak wyobrażni.
      A z wypadkami to poprostu tak bywa że czasami to brak jest dobrej woli ze
      strony kierowców (jak w przypadku motorniczego) i takich s... to bym wieszała
    • malwisienia Re: morderca???? 13.08.04, 09:38
      i jeszcze coś: ty zabiłeś psa, nie było w tym może twojej winy więc nie masz
      wyrzutów sumienia tylko nieprzyjemne odczucia estetyczne związane z głuchym
      odgłosem; ja przejechałam wróbla też oczywiście nie ze swojej winy i jest mi z
      tym bardzo źle;
      jedni ludzie maja po prostu poszanowanie dla życia a inni nie i tego się
      niestety nie zmieni
      • Gość: yoyo Re: morderca???? IP: 217.144.243.* 13.08.04, 10:27
        Nie powiedzialem ,ze nie mam poszanowania dla zycia...Staram sie jednak
        racjonalnie zaglowac moimi odczuciami.Motorniczy ktorego sie tu tak pietnuje
        moze byc rownie boguducha winnym facetem.Ludzie ulegaja emocja tak jak przy
        opisywaniu tamtego postu.Tamta sprawa jest dla mnie jakas marna opowiastka,nie
        pokrywajaca sie z rzeczywistoscia.Widzialas kiedys na ulicy psa bawiacego sie
        tramwajem?
        • default Re: morderca???? 13.08.04, 10:49
          Z jednej strony nie podoba mi się wydźwięk Twojej wypowiedzi o zabiciu psa -
          "nieprzyjemny głuchy odgłos, wgnieciona karoseria, prawo do odszkodowania" - po
          prostu myślisz tylko o sobie, sam fakt że pozbawiłeś życia psa obchodzi Cię na
          tyle, na ile przsporzył TOBIE kłopotów czy nieprzyjemnych przeżyć. Ja
          przejechałam kota - nocą wyskoczył spod zaparkowanego przy krawężniku samochodu
          wprost pod moje koła. Nie przyszło mi do głowy wtedy badać czy nie mam jakiegoś
          wgniecenia - na uginających się nogach poszłam sprawdzić czy żyje - niestety (a
          może jednak stety) - zmarł na miejscu. Nie mogłam prowadzić auta przez dobre
          parę dni....
          Jednak jeśli chodzi o opowiastkę tramwajową to całkowicie przyznaję Ci rację,
          że wyraźnie wygląda na wyssaną z palca bajeczkę, a opisane zachowanie psa jest
          tak nieprawdopodobne, że nawet założywszy, że pies był młody, głupi,
          nienormalny - to i tak nijak nie da się w to uwierzyć. Albo ktoś to wymyślił od
          początku do końca, albo do zwykłego wypadku potrącenia dorobiono sensacyjną
          otoczkę.
          Dziwię się tylko, że tyle osób dało się w to wkręcić - i to na forum zwierzęta,
          gdzie podobno miłośnicy i znawcy się wypowiadają....
          • galwani Re: morderca???? 13.08.04, 10:54
            też neistety zdarzylo mi sie zabic kota... i nie jest to nic przyjemnego....
            byl srodek nocy... jakeis ttoalne zadupie.... zobaczylem go jakies 5 metrow
            przedemna.... przy predkosci 90km/h nie daloby sie nic zrobic... zreszta nawet
            gdybym probowal uciec.... to kot i tak i tak by tego nie rpzezyl.... a jeszcze
            moglbym siebie i pasazerke zabic.... mam poszanowanie dla zycia.... strasznie
            mi szkoda tego kota.... no ale stało sie i nie dalo sie tego uniknac (jechalem
            90 poza obszarem zabudowanym).... po prostu zdaza sie czasami :/
          • galwani Re: morderca???? 13.08.04, 10:55
            i w zasadzie nawet nie pomyslalem zeby sprawdzic stan samochodu.... dopiero
            teraz - jakesi dwa miesiace po zdarzeniu - o tym pomyslalem.... moze dlatego ze
            sluzbowy...
            • Gość: yoyo Re: morderca???? IP: 217.144.243.* 13.08.04, 12:04
              Jakies tendencjonalen wczytywanie sie w slowka.Po uderzeniu psa wielkosci
              owczarka chyba logiczne jest sprawdzenie co sie z twoim samochodem stalo,chocby
              dla tego aby sprawdzic czy dzialaja swiatla.
          • Gość: yoyo Re: morderca???? IP: 217.144.243.* 13.08.04, 12:00
            Tamten wypadek mial miejsce jakis czas temy.Nie podchodze emocjonalnie juz do
            tego,co nie znaczy ,ze mi go nie szkoda.Sam mam psa ale ze zdrowym do niego
            podejsciem .W tamtym momencie bylem wsciekly na to zwierze.Podrozowalem z
            rodzina i tylko dosc dobre opanowanie pojazdu nie spowodowalo grozniejszych
            skutkow.
            • Gość: przypis 23 Re: morderca???? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 16:46
              Yoyo, przykro mi, że tak tu na Ciebie napadli. Wina leżała ewidentnie po
              stronie właściciela (jeżeli pies miał własciciela), a ty miałeś szczęście, że
              sprawa nie skończyła się np. wpadką na pobliskie drzewo (co przy zderzeniu z
              dużym psem jest całkiem możliwe). Poza tym bardzo jestem ciekawa, czy ci,
              którzy tak z miejsca zapominają o swoich bezdusznych maszynach i myslą tylko o
              tym, że zabili psa, sa równie uczuciowi na codzień. Może np. zamiast płacić za
              szorowanie swojego auta w myjni dadzą datek na schronisko?
    • heluu Co wazniejsze pies czy samochod? 15.08.04, 16:16
      Przepraszam, ale czy wgnieciony zderzak jest tu najwaznieszy? Zwierze zginelo a
      my martwimy sie o samochod, martwa maszyne? gratuluje. to mi przypomina wypadek
      mojego psa. byl glupiutkim szczeniaczkiem i wybiegl na ulice z radosci bo
      zobaczyl mojego tate po drugiej stronie. szczeniak jak to szczeniak za bardzo
      nie rozumuje a i samochodow sie nie bal. puknal go jakis facet, wysiadl i
      zaczal ogladac samochod czy przypadkiem sie lakier nie zarysowal... zalosne.
      naszczescie psu nic sie nie stalo.
      • Gość: przypis 23 Re: Co wazniejsze pies czy samochod? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 16:39
        Jak to "wybiegł sobie na ulicę"?? Dlaczego puszczałaś szczeniaka luzem przy
        ulicy? Masz szczęście, że kierowca nie zgłosił tego na policję, a miał do tego
        pełne prawo, bo mogłaś spowodować wypadek.
        • Gość: przypis 23 Re: Co wazniejsze pies czy samochod? IP: *.internetdsl.tpnet.pl 15.08.04, 16:53
          Co więcej, spowodowałaś, dobrze, że szczeniak wyszedł z tego bez szwanku.
          • heluu Re: Co wazniejsze pies czy samochod? 15.08.04, 17:13
            A moze tak najpierw przeczytasz dokladnie to co inni pisza zanim sie zaczniesz
            rzucac? byloby milo. ja szczeniaka nie puscilam tylko on sam wybiegl z podworka
            na ktore byl wypuszczony. PODWORKO JEST OGRODZONE (podkreslam zanim mi
            zarzucisz ze wypuscilam psa na nieogrodzone podworko) a on wybiegl bo sobie
            bramke nosem otworzyl o czym nie wiedzialam ze to potrafi. zreszta obojetnie
            kto byl temu winien i tak zycie psa jest wazniejsze niz cholerny samochod. jak
            ty bys sie zachowal w takiej sytuacji? tez bys zderzak ogladal? a jakbys
            potracil czlowieka to tez bys szukal zadrapan na lakierze?
      • Gość: yoyo DO heluu IP: 217.144.243.* 16.08.04, 11:12
        Nie rozumiesz tego postu..Klepiesz cos o jakims zderzaku ktory byl tylko
        wzmiankowa informacja.Zadalem pytanie i dzieki Tobie juz wiem jaka jest
        odpowiedz.Kierowcy nie sa w wiekszosci winni za podobne wypadki..
        • heluu do yoyo 16.08.04, 12:53
          Tak samo nie zawsze kierowca jest winny potraceniu np. dziecka lub pijanego
          przechodnia. czy w takim przypadku kiedy pod twoimi kolami ginie czlowiek
          (nawet jezeli do wypadku doszlo nie z twojej winy) to tez wysiadasz i ogladasz
          samochodzik czy sie biedactwu przypadkiem nic nie stalo? o to mi tylko chodzi.
          bo wiem ze zazwyczaj pies wpada pod samochod z winy wlasciciela ktory go
          niedopilnowal. moglam przeciez dokladniej zamknac ta bramke ... :( wierz mi
          sama bym chetnie wpadla pod ten samochod zamiast mojego psa
          • Gość: yoyo heelu IP: 217.144.243.* 16.08.04, 12:59
            bez urazy ale jestes bardzo zawerzona osobka..Czepiles/as sie zderzaka jak
            rozpackana cma.Odsylam do pierwszego postu.Moze obwiniajac kogos starasz sie
            zagluszyc swoje watpliwe sumienie kiedy to pozwolilas/es na rozjechanie swojego
            psiaka..
            • heluu Re: heelu 16.08.04, 13:00
              sory ale to jest cos ponizej pasa. nie wyjezdzaj mi tu z rozjezdzaniem mojego
              psa! byc moze czepilam sie jednego slowa ale wlasnie to rzucilo mi sie w oczy
              przy czytaniu twego posta. a mojego psa nikt nie rozjechal tylko potracil i
              zyje on do dzisiaj i ma sie bardzo dobrze.
              • Gość: yoyo Re: heelu IP: 217.144.243.* 16.08.04, 13:04
                cierpial prawda..?
                • heluu Re: heelu 16.08.04, 13:06
                  zenujace. dowodzisz wlasnie temu jak bardzo jestes pozbawiony uczuc. oczywiscie
                  poza swoim samochodem... idz mu daj buzi
                  • Gość: yoyo Re: heelu IP: 217.144.243.* 16.08.04, 13:11
                    zenujace jest zawezenie horyzontu myslenia.Ta gadka do niczego nie prowadzi,nie
                    ten poziom ..Pozdrawiam
                    • heluu Re: heelu 16.08.04, 13:14
                      tez tak sadze. wasko mysli czlawiek zapatrzony w maszyny, nie przyjmujacy do
                      wiadomosci cudzego bledu (tak umiem sie przyznac) i tego ze zwierze cierpi
                      bardziej niz samochod (ktory smiem przypuszczac w ogole nic nie czuje prawda?).
                      nie pozdrawiam
    • Gość: kc Re: morderca???? IP: *.chello.pl 15.08.04, 17:02
      Masz prawo domagać się odszkodowania od właściciela:
      art 431 par. 1 kc - kto zwierzę chowa albo się nim posługuje, obowiązany jest
      do naprawienia wyrządzonej przez nie szkody niezależnie od tego, czy było pod
      ego nadzorem, czy też zabłąkało się, czy uciekło, chyba, że ani on ani osoba za
      która ponosi odpowiedzialność nie ponoszą winy.

      skoro miłośnicy zwierząt nie trzymają ich na smyczy dla bezpieczeństwa swoich
      ulubieńców to może zadziała świadomość, że odpowiadają za stratę i oprócz
      bolącego serca mogą też mieć bolący portfel.
      I uprzedzając ewentualne pytania - tak mam psa i chodzę z nim na smyczy a
      spuszczam z dala od ludzi i samochodów na tzw. psiej łączce.

    • Gość: yoyo Re: morderca???? IP: 217.144.243.* 15.08.04, 18:01
      Nie lapiesz sensu tego postu.Klepiesz caly czas o jakims zderzaku ktory byl
      tylko malym fragmentem mojej wypowiedzi.Odsylam do pierwszego postu.Albo nie
      juz sobie odpowiedzialem na moje pytanie,Tobie gratuluje braku wyobrazni i byc
      moze kolejnego psiaka
    • albert.flasz Re: morderca???? 16.08.04, 08:52
      Niestety, sprawcą jesteś Ty a o odszkodowanie możesz ubiegać się co najwyżej z
      własnego Auto - Casco. Przepisy nie regulują dokładnie takich sytuacji, jednak
      art. 3.1 ustawy "Prawo o ruchu drogowym" zobowiązuje kierowcę do
      zachowania "szczególnej ostrożności" wszędzie tam, gdzie to jest konieczne.
      Mówi też coś o zaniechaniu. Na drodze zawsze może pojawić się pies bezpański,
      kot, dzikie zwierzę, nawet dziecko, które wymknęło się spod kontroli... Zawsze
      i wszędzie obowiązuje "zasada ograniczonego zaufania" a odszkodowanie za
      zarysowany lakier nie zawsze załatwi wszystkie problemy.
      • malwisienia Re: morderca???? 16.08.04, 09:33
        Ja mam zasadę ograniczonego zaufania do wszystkich a w szczególnosci do
        zwierząt, dzieci i ludzi starszych. Jak facet wyprzedzając wali na mnie prosto
        na czołówę to też mu zjeżdżam na pobocze, pomimo iż racja leży po mojej
        stronie, ale zza grobu nie będę się z nim procesować.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka