Gość: yoyo
IP: 217.144.243.*
13.08.04, 08:53
Opowiastka o tramwaju(dla mnie mocno rozhisteryzowana)nasunela mi pewna
mysl.Jakis czas temu przejechalem psa.Nie jest to mile uczucie,zwlaszcza ten
gluchy odglos.Wypadek,nie mialem zadnego pola manewru aby zwierzaka
ominac.Zastanawia mnie jednak to ,kto w tym momencie jest sprawca..ja czy
nieodpowiedzialny wlasciciel?Wiem ,ze mialem prawo roscic odszkodowanie za
wgnieciony zderzak...